marnow244
17.05.10, 22:05
Mam dziecko, pracuję (8-16), studiuję (ostatni rok, ciężkie studia),
nie zarabiam kokosów (wiecznie na wszystko brakuje), jakiś tam mąż
jest

(ile może to pomaga), bliscy, którzy mogliby służyć
ewentualną pomocą daleko... przychodzę z pracy - cokolwiek trzeba
ogarnąć dom, zrobić coś na ząb, spędzić trochę czasu z latoroślą bo
w koncu mnie wyklnie a o po 20 jeszcze perspektywa ślęczenia nad
książkami. Jestem przemęczona, niedosypiam, zaniedbuję zdrowie swoje
nie mając czasu na lekarza, czasami domu nie ogarniam, wiecznie z
wyrzutami sumienia, że zaniedbuję dziecko no ale studia przecież
trzeba skończyć, bo to przyszłość i już się tyle przeszło itp., cały
czas ta presja i problemy.
Czy ktoś też ma tyle na głowie? Czy można to jakoś ogarnąć samemu?
Tak mnie jakoś naszło na wyżalenie się. Ale tak ogólnie na codzień
jakoś ciągnę ten swój wózek