jak dajecie radę?

17.05.10, 22:05
Mam dziecko, pracuję (8-16), studiuję (ostatni rok, ciężkie studia),
nie zarabiam kokosów (wiecznie na wszystko brakuje), jakiś tam mąż
jest wink (ile może to pomaga), bliscy, którzy mogliby służyć
ewentualną pomocą daleko... przychodzę z pracy - cokolwiek trzeba
ogarnąć dom, zrobić coś na ząb, spędzić trochę czasu z latoroślą bo
w koncu mnie wyklnie a o po 20 jeszcze perspektywa ślęczenia nad
książkami. Jestem przemęczona, niedosypiam, zaniedbuję zdrowie swoje
nie mając czasu na lekarza, czasami domu nie ogarniam, wiecznie z
wyrzutami sumienia, że zaniedbuję dziecko no ale studia przecież
trzeba skończyć, bo to przyszłość i już się tyle przeszło itp., cały
czas ta presja i problemy.
Czy ktoś też ma tyle na głowie? Czy można to jakoś ogarnąć samemu?

Tak mnie jakoś naszło na wyżalenie się. Ale tak ogólnie na codzień
jakoś ciągnę ten swój wózek smile
    • majka003 Re: jak dajecie radę? 17.05.10, 22:10
      Identycznie,tyle że jestem na I roku. Ja juz zrezygnowałam z pracy,po tym jak
      mąż znalazł pismo z banku iz karta nie odebrana!he he,no ale kiedy miałam ja
      odebrać??Ech.. od lipca wracam do pracy a mąż ma wrócić z zagranicy i tu mi
      pomagać.Razem może ogarniemy. Głowa do góry i nie dać się!
      • miaowi Re: jak dajecie radę? 17.05.10, 23:03
        Oczywiście, że raz na czas przychodzi dół. Ale generalnie da się. Da
        się bardzo dużo. Człowiek sam nie wie, na ile go stać, a stać na bardzo
        dużo. Bez męża do pomocy też się da, po kilku latach się człowiek
        przyzwyczaja i robi swoje.
        • marnow244 Re: jak dajecie radę? 18.05.10, 08:28
          to fajnie, że jest nas trzy smile
          już myślałam, że tylko mi tak ciężko a pozostali ludzie nie mają
          problemów i może coś ze mną nie tak wink
          • oliwija Re: jak dajecie radę? 18.05.10, 11:42
            ja nie mam meza. ex nie interesuje sie córką (od 4 lat a mala ma 10,
            nie placi alimentów). Pracuje studiuje, pomagam amlej w lekcjach.
            Wszędzie ją woże. i jest ok.
            • keszurka Re: jak dajecie radę? 23.05.10, 11:58
              Dobrze, że to przeczytałam.
              Wiem, ze to trochę inna sytuacja. Jestem dopiero w połowie ciąży, studiuję
              dziennie, 2 rok, kończą się pieniądze, nie ma co liczyć na rodzinę - już
              powiedzieli, co mieli do powiedzenia. Zresztą, ojciec alkoholik, więc nigdy nie
              zdecyduję sie tam wrócić - a szczególnie z Maleństwem.
              Wpadam w doła. Sesja za pasem, z racji ciążowego samopoczucia też zaniedbałam
              parę rzeczy na uczelni - obecności przede wszystkim, teraz kupa dyżurów i
              nadrabiania. Ilość mnie przeraża. Mam ochotę schować sie pod koc i spać. Nie
              wiem czy zamknę ten rok, nie wiem czy nie lepszym rozwiazaniem jest odpuścic i
              nie stresować przynajmniej - dla zdrowia. Stres mnie strasznie spina, wymiotuję,
              czuję sie przemęczona i totalnie do dupy.
              Tak, wiem, ze zaraz się tu pojawią kobiety, które stwierdzą, że jak sobie nie
              radzisz, to trzeba było pomysleć zanim zaszłaś.

              jednak bardziej licze na te, które doradzą, podniosą na duchu.
              • miaowi Re: jak dajecie radę? 23.05.10, 13:38
                No bo to jest tak - znalazłaś się w sytuacji w jakiej się znalazłaś i
                bez sensu byłoby gadać, że "trzeba było". Bo na co ci to?
                Teraz trzeba się spiąć i jak najlepiej rozegrać te karty, które ci
                zostały. Wiem, że się da, bo sama mam za sobą niezłą szkołę życia.
                • zuza145 Re: jak dajecie radę? 23.05.10, 19:45
                  witajcie- wszystko u mnie jak w pierwszym poście założycielskim- z
                  wyjątkiem- nie mam męża już.
                  Dzieci dwoje, praca studia, zaniedbuję czasami chatę- teraz zbliża
                  się sesja, kredycik przejęłam do spłaty wspólny i tak widzę że nie
                  powinnam się czuć sieroco.
                  to miłe uczucie- dobrze mi na psychikę robi.
                  zmęczona jestem- jak każda z was.
                  Ale nie będę się skupiać na tym- bo spraktykowałam że jak mi taka
                  mysl przychodzi- to się rozwija, pączkuje i mi się smętnie nieco
                  robi. Nie mogę sobie na to pozwolić- wywalam- staram się znaczy
                  kasować w zarodku takowe mysli
                  Trzymajcie się.

                  ps;ludzie są czasami gumowi jak pragnę podskoczyć.
                  a jak czasami odpuszci guma- to wielkiej krzywdy nie będzie chyba?
                  Czy ja z żelaza jestem?
                  Nie. Mam prawo do słabości bo i tak daję radę super.
                  mój były mąz by padł już- a ja żyję.
                  Faceci to słabsze jednostki- coś jest w tej teorii.
                  A my- samodzielne- nie musimy wszystkiego w jednym czasie na tip-top.
                  Problemy sie metodycznie segreguje, pakuje do szuflad i metodycznie
                  wyciąga, problem po problemie wtedy, kiedy jest największe
                  prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu- bo to pozwala oszczędzać
                  energię.
                  No- to se popisałam.
                  Pozdrawiam zmęczone.

              • oliwija keszurka 23.05.10, 21:42
                najłatwiej poeiedziec trzeba było uważac. ale... czasmi ii
                antykoncepcja zawodzi. tak mialm ja... zaszłam w ciaze stosujac
                antykoncepcje. nie chcialm miec z tym facetam dzieci był dziwny.
                Teraz moja córka ma oponad 10 lat i nie wyobrazam sobie ze moglabym
                jej nie mieć. a jej ojciec maja gdzieś. Wielokrotnie mówił ze
                powinniśmy (MY?) sie pozbyć problemu potem bachora itd.... efekt
                dziecko ma sie dobrze a "tatus"? zapłodnil jeszcze dwie dziewczyny i
                sie stoczył. snuje sie gdzies po rynsztokach. Wszyskie jego dzieci
                są cudowne.

                Co ci moge powiedziec? poszukaj pracy na umowe o dzieło.
                tutaj;
                www.gumtree.pl lub w innych tego typu miejscach. Nosisz pod sercem
                swój największy skarb. Twoje sloneczko będzie cie kochać bez wzgledu
                na to gdzie bedziecie mieszkać. I zawsze będzie twoim sloneczkiem.
                Popytaj o prace w barach itd. Weż sie w garsc i zdaj wszystkie
                egzaminy dla niej/niego. Skonczysz studai to Maleństwo pójdzie do
                przedszkola będzi elatwiej.
                Trzymaj sie ciepło. Jeśli czegoś potrrzebujeesz pisz na gazetowego.
                postaram sie ci pomóc.
                • miaowi Re: keszurka 23.05.10, 22:27
                  Ty, może my naprawdę mamy tego samego dawcę genów?
                  • oliwija keszurka sprawdz meila 24.05.10, 11:25

                    wyslalam ci meila odczytaj i odpisz!!!!
                    • keszurka Re: keszurka sprawdz meila 28.05.10, 09:36
                      Nie ma jak kobiety, doświadczone, empatyczne i przeżywajace podobne problemy.
                      Poczułam sie stokroć lepiej, naprawdę. Oliwija bardzo dziekuję za wsparcie.
                      Coś się pozmieniało u Was dajecie rade?
                • gazeta_mi_placi Re: keszurka 28.05.10, 10:41
                  >nie chcialm miec z tym facetam dzieci był dziwny.

                  Zgwałcił Cię?
                  Współczuję...
                  Urodzić i wychowywać dziecko-owoc gwałtu,to naprawdę ciężka sprawa.
                  Podziwiam takie osoby.
                  • ewa33a Re: keszurka 28.05.10, 15:46
                    mam 3 dzieci, jestem sama , robię studia podyplomowe

                    wszystko można pogodzić, naprawdę

                    a bałagan w domu odpuścić, przynajmniej na czas sesji
                    • keszurka Re: keszurka 29.05.10, 23:17
                      Wielki, wielki, wielki podziw dla Ciebie. Postanowiłam, że zrobię co
                      w mojej mocy, aby zamknąć jak najwięcej przedmiotów, a ewentualnie
                      wezmę po prostu dziekankę już na miniony semestr (mam nadzieje, ze
                      sie bedzie dało) i studia poczekają, bo mała Kruszyna, którą
                      zobaczyłam ostatnio na USG przewartościowała mi świat.

                      Życzę wszystkim samotnym mamom wielu cudownych przyjaciół,
                      cierpliwości i samozaparcia smile!!
                  • noname2002 Gazeta 30.05.10, 13:32
                    Gazeta, współczuję jakichś problemów z seksem.
Pełna wersja