nut.ka
21.06.04, 15:13
...Tak wlasnie sie teraz czuje, jakby stal za oknem, pukal do drzwi, dobijal
sie do mojego serca zadumany, zimny, troche straszny, samotny listopad. A ja
jeszcze ne zdazylam nazbierac slonecznych sil, nie zdazylam nacieszyc sie
cieplem, a tu ciagle ponurosc, smutnosc. Dobrze, ze choc liscie nie zaczynaja
spadac. Wszystko wydawalo sie takie proste, w koncu poukladalam sobie w
glowie, spakowalam dwane "walizki", schowalam na dno starej szafy te milosc,
z ktorej juz nic nie bedzie (ale przeciez jest juz tak wiele, w koncu
dziecina cudna), mialam nadzieje, ze teraz bedzie dobrze, ze juz tylko
lepiej. On wyjechal, jest daleko. Mamy spokoj, milosc swoja matczyno-
dziecieca, radostki codzienne, a jednak jakas jesienna zaduma. Czy Wam tez
zle w tym ponurym czerwcu?