ania_i_ja
30.05.12, 09:03
Witajcie. Mała ma 7 lat. Raz w tygodniu jej tata odbiera ją z przedszkola i spędzają czas. Nigdy nie mieszkałam z nim bo gdy zaszłam w ciążę okazało się że nie dorósł do "problemu". Płaci alimenty i twierdzi że kocha córkę. generalnie to mała jest bardzo przywiązana do mnie (wiadomo- 24 godziny na dobę , 7 dni w tygodniu). Problem w tym że Mała raz przychodzi od taty uśmiechnięta a raz smutna. Wczoraj jednak przyprowadził ją wcześniej bo siedziała u niego na fotelu i cały czas za mną płakała. Pocieszał ją podobno jak mógł i proponował zabawy. Bez skutku. Przyszła do domu zapłakana. W przedszkolu podobno wogóle nie chciała z nim wyjść, płakał i krzyczała że go nie kocha i z nim nie pójdzie. Myślałam że mi serce pęknie jak to słyszałam. Nigdy z jej tatą się ni kłócimy, rozmawiamy normalnie. Nie wiem co będzie znów za tydzień jak po nią przyjdzie. Jak mam rozwiązac ten problem? Rozmawiamy z nią, mówimy że ją kochamy . Nie chce do niego iść i tyle. Co robić? Z góry dziękuję za wskazówki.