Tak mi sie wydaje, że te dwa klimaty się tu bezpowrotnie zmieszały. Pojawia
się problem (albo pretekst)- dziecko w kontakcie mama-tata-macocha-ojczym, a
po chwili rozpętuje się awantura w temacie: były związek- aktualny związek.
Ja wiem, że to sie wiąże, ale łatwiej byłoby, gdyby nie przenosić emocji
związanych z układami między dorosłymi na dyskusje dot. dzieci.
Bo to są całkiem odrębne rodzaje ról: matka czy partnerka.
Przepraszam za małą klarowność wypowiedzi, ale tak mi się nasunęło po
lekturze postów na obu forach, a zbyt śpiąca jestem na precyzję

No i teoretyzuję przecież.
A określenie "macocha"- w Polsce jest rzeczywiście odbierane jako
pejoratywne, szkoda, że nie ma tylu określeń, co w angielskim.