22.10.12, 17:23
W piątek 19.10 odbyło się pasowanie na zerówkowicza mojej córki. Oczywiście ojciec też był. Jak tylko zakończył się występ, ojciec zagarnął dziecko, przez chwilę nie wiedziałam kompletnie gdzie są, bo mi nic nie powiedział. Gdy ich ujrzałam ponownie (jak się okazało - byli w toalecie), moja córka miała oczy pełne łez. Pytam - co się stało? No niech ci dziecko powie! Bo ona chce ze mną wracać do domu (a to był mój weekend). Gdybyś się liczyła z dobrem dziecka, to byś jej pozwoliła - grzmi rodziciel. Czy do ciebie nie dociera, że "ona" woli mnie od ciebie?
... no jakoś nie mogę sobie wybaczyć, że złośliwie i uporczywie ciągle dążę do kontaktów z naszym dzieckiem. Powinnam przecież się zwinąć na Madagaskar albo jeszcze dalej i zostawić ich w spokoju!
A tak na poważnie, nie zgodziłam się. Powiedziałam, że nie ma powodu, żeby ot tak sobie zmieniać ustalone zasady. Szkoda, że dziecko miało zepsutą uroczystość, ale nadrobiłyśmy tu potem na lodach.
Jak oceniacie tę sytuację?
Obserwuj wątek
    • oliwija Re: pasowanie 22.10.12, 17:28
      typowe kupczenie uczuciami dziecka.
      Fajnie ze tatus był na pasowaniu....

      ale tekst w stylu no niech dziecko ci powie.... załosny

      gdybys liczyła sie z dobrem dziecka - jeszcze gorsay - jęsli to było przy córce......

      "ona woli mnie od ciebie....."- kurcze nastepny terkst przecuiez dziecko ma mame i tate tak samo ich kocha......


      Trzymaj sie ustalonych zasad- bedzie ci to w razie czego wynagordzone.
      • laura771 Re: pasowanie 23.10.12, 10:04
        Todilla, skandal zachowanie twojego eks. Pewnie ją w kiblu odpowiednio ustawił na litość, wzbudził poczucie winy. Znamy te klimaty.
        Ty wszystko sobie notuj.
    • danaide Re: pasowanie 23.10.12, 12:06
      > , ale nadrobiłyśmy tu potem na lodach.
      Mam nadzieję, że nie samymi lodami...

      Co do eksa... Jakieś kombinacje, manipulacje, chore to. Trochę jak napisała oliwija... mała jest mała, ale swój rozum ma i może kiedyś zacznie się nim posługiwać - oczywiście pod warunkiem że dacie (świadomie używam liczby mnogiej) jej szansę na to, by sama mogła poczuć to co czuje i powiedzieć to co myśli. Takie deja vu - chcę być u taty (w sądzie) i jestem. Wtedy nie mogłaś się postawić, teraz się postawiłaś (Twój weekend).

      Ja tam pytam dziecka. O różne rzeczy. Czasem nie do końca wygodnie mi z jej odpowiedzią. Ale staram się to uszanować (staram - poza siłą wyższą!=), bo sama żądam uszanowania mojej integralności przez dziecko, tego co chcę i nie chcę, tego na co mam ochotę i nie mam. A u Was jest mała marionetka, nie wiem czy taty czy Twoja też, ale na to pytanie nie musisz już odpowiadać na forum. Nie wiem co zrobiłabym na Twoim miejscu, ale będąc sobą na swoim miejscu, pewnie wzięłabym dziecko na stronę i powiedziała, że jeśli naprawdę chce spędzić ten weekend z tatą, to ja nie będę zła, ale chcę to usłyszeć od niej. A jeśli chce go spędzić ze mną, to tata też nie ma prawa być zły.

      Taka moja domorosła filozofopsychologia.
      • laura771 Re: pasowanie 23.10.12, 13:01
        Danaide, ale jak Todilla ma spytać córkę o to z kim tak naprawdę chce spędzic weekend, jeśli chwilę wcześniej tatuś jej zrobił w kiblu małe pranko mózgu?? Moim zdaniem źle radzisz.
        Biedna córeczka, boi się zranić tatusia, bo on przecież taki biedny.... będzie płakał.... Na bank tak ją ustawił.... Można wnioskować, że w domu też jej dyskretnie obrzydza mamę, ale może się mylę... mój też to robi dyskretnie, dlatego jestem przeczulona... np. córka potrafi mi nagle wypalić "Mamusiu, a co to znaczy, że Ty nie wiesz co mówisz?" (ojciec jej powiedział, że ja nie wiem, co mówię).
        Ja bym bardziej spotkała się z eksem na miejscu todilli i powiedziała co myślę o jego zachowaniu. Wszystko nagrywając.
      • madmaddie90 Re: pasowanie 23.10.12, 22:14
        ja się nie zgadzam z Danaide, uważam, że zadanie pytania z kim chcesz spędzić weekend stawia dziecko w sytuacji wyboru, którego tak małe dziecko nie jest w stanie ocenić ani udźwignąć. Ja uważam, że należy spokojnie wyjaśnić, że ustaliliśmy z tatusiem w takim poważnym dokumencie, że spędzisz ten weekend ze mną. I wyjaśniłabym, że też będzie fajnie.
        • laura771 Re: pasowanie 24.10.12, 10:23
          Dokładnie, podpisuję się pod Tobą. Stawianie dziecka w sytucji takiego wyboru jest złe.
        • wrzesniowamama07 Re: pasowanie 24.10.12, 11:54
          Masz 100 proc. racji. Przedszkolak może decydować (wybierać) między tym czy założy spódnicę czy spodnie, i o kolorze rajstop. Na pewno nie o tym, czy dwa dni spędzi z mamą czy z tatą. To są decyzje dorosłych. Oczywiście, im dziecko starsze tym pole wyborów większe i przychodzi czas, gdy zdanie dziecka trzeba brać bardziej pod uwagę przy takich sprawach. Ale i tak, przynajmniej do czasu gimnazjum trudno uznać, że dziecko ma prawo zrezygnować z kontaktów z rodzicem bez ważnej przyczyny , bo mu tak pasuje, albo dlatego że drugi rodzic nim manipuluje, przekupuje, straszy.
          • danaide Re: pasowanie 24.10.12, 21:55
            Vox populi vox Dei - skoro tak wszystkie uważacie, to może tak jest. Może po prostu u mnie wolność wyboru jest podstawą funkcjonowania, do tego stopnia, że nie odmawiam jej ani dziecku ani kotu (który łazi gdzie chce=). Choć akurat nie spytałabym małej czy chce do przedszkola czy nie tylko biegiem marsz! Na szczęście - dobrze się zaaklimatyzowała.

            Akurat u Todilli dziecko jakoby pytano już podczas sprawy do kogo chce i jakoby wzięto to pod uwagę (jakoby: o ile dobrze pamiętam). Czyli: konsekwencja tamtego wyboru? Jesteś u taty, ale czas mamy święty.

            Ma to sens.
            • todilla Re: pasowanie 25.10.12, 19:50
              dziękuję za wszystkie wpisy. Dobrze jest wiedzieć, że nie jestem osamotniona w postrzeganiu tej sytuacji. Też uważam, że stawianie dziecka przed takim wyborem (lub - co gorsza - DOKONYWANIE tego wyboru za nie) jest krzywdzeniem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka