Mam taki problem z moim byłym, który miał być z powrotem obecnym-zeszlismy się i planowalismy ślub. Przy tych planach trafilismy na megadrażliwy temat jego rodziców, zawsze wyprowadzało mnie to z równowagi, gdyz on mnie zostawił przed slubem jak byłam w ciąży, jego rodzice nigdy mnie nie akceptowali itp. rozmowa przybrała bardzo zły obrót, mianowicie facet mnie wkurzyłdo granic wytrzymałości, walnęłam go, zaczęlismy się szarpać, gdzes tam go podobno podrapałam, ja mam siniaki na rękach. no wyszło fatalnie, dodam, że takich zachowań nigdy nie mam jestem osobą spokojną, może impulsywną, ale nigdy tak nie reagowałam. No i ten mój facet jest lekarzem, poszedł do kolegi lekarza, który spisał te jego zadrapania i oświadczył mi, że dla mojego własnego bezpieczeństwa oraz bezpieczeństwa dziecka, mam się skonsultowac z psychiatrą. hm, ja na to, że z jakiej paki, a on ze ma dowody na moje agresywne zachowania i że załatwi nakaz leczenia psychiatrycznego, bo boi się, czy może ja bije dziecko (oczywiscie wie, że nie) albo ze może jak się kiedys wkurze to jego zabiję nożem.
Moim zdaniem facet bredzi... ale moje pytanie brzmi: czy macie pojęcie o co chodzi z tym nakazem i czy on może próbowac mi w ten sposób odebrac dziecko? nie wiedziałam co czynię, pozwalając mu wrócić....