Dodaj do ulubionych

zostalam zdradzona :(

29.07.04, 01:28
napisze krotko...w tej chwili nie stac nmie na dluzsze wywody...moj stan
psychiczny...Pare dni temu moj maz (od 3 lat) oznajmil mi,ze bedzie mial
dziecko z inna kobieta.Popatrzylam wtedy na naszego,9 miesiecznego synka i
sama nie wiem...powiedzialam mu,ze nie dam mu rozwodu,ze ma sie przestac
widywac z tamta...z tamta jest od 2 lat...czyli rok po naszym slubie zaczal
mnie zdradzac! Moi rodzice tak mu zaufali przyjmujac do naszej rodziny,dajac
wszystko(bo on nic nie mial oprocz starego auta i zaradnosci
zyciowej)...dostal nawet moje nazwisko...Teraz on okazuje skruche,siedzi w
domu,dba o wszystko,przymila sie i przeprasza...ale...CO MAM ZROBIC,JAK SIE
ZACHOWAC...przeciez za chwile urodzi sie jego drugie dziecko...mam mu
zabronic go widywac?.... poki co nic nikomu,nawet rodzicom, nie
mowie...PORADZCIE,CO ROBIC...
Obserwuj wątek
    • joannapa Re: zostalam zdradzona :( 29.07.04, 02:04
      bardzo mi przykro...
      ja urodzę nasz dziecko za półtora miesiąca, pół roku później mój mąz zostanie
      ponownie tatą... nie umiem z tym żyć... i z tym, że on akurat wybiera ją...
    • eina Re: zostalam zdradzona :( 29.07.04, 08:10
      Dziewczyny - obie chyba powinnyście spróbować zadbać teraz o siebie , bo widać
      nie jesteście gotowe do podjęcia decyzji - opiekujcie się zobą i swoimi Dziećmi
      Narodzonymi i Nienarodzonymi smile małe szanse, że nastąpi cud i Wasi faceci
      zdecydują się wyłącznie na Was - ewentualny trójkąt nawet nie wchidzu w grę, bo
      są dzieci - chyba prędzej, czy później, możecie się jednak spodziewać końca
      swoich związków, bo z Wami już sobie nagrabili i mogą myśleć, że z tymi drugimi
      kobietami mają "czystsze konta" i im się uda... ale ja w to nie wierzę, bo kto
      robi takie numery, to chyba nie potrafi stworzyć rodziny... pewnie nie znacie
      tamtych kobiet - może one nawet o Was nie wiedzą, może jak by wiedziały, to też
      by pogoniły faceta... ale chyba lepiej nie ruszać takich układów - czas... z
      jego upływem dużo się wyjaśni i będziecie chyba lepiej w stanie funkcjonować i
      podjąć ostateczne decyzje
      trzymajcie się - oby wszystko się Wam poukładało pomyślnie
      • joannapa Re: zostalam zdradzona :( 29.07.04, 19:07
        Wiem, że nie nastąpi cud... bo On wybrał Ją i tamto dziecko...i ja znam tamta
        kobietę i ona mnie też - byłyśmy bliskie przyjaźni...

        Tak pewnie z czasem jakoś to poukładam, choć dziś chciałabym nie żyć.
    • griffon Re: zostalam zdradzona :( 29.07.04, 20:58
      Jak sie przyznał do błedu i chce go naprawić to może dasz mu szansę, pamietajac
      o jedny licza sie czyny nie słowa. Jak znowu zacznie cos kombinować to za pysk
      i won z domu. Niech Ci teraz udowodni ze mu na Tobie zależy a kurwiszonem który
      chciał Ci rozbic rodzine sie nie przejmuj.Pozdrawiam marek
      • iziula1 Re: Griffon 29.07.04, 21:07
        Mam jedno pytanko do Ciebie,jakim kurw... ona ma sie nie przejmować?
        Mówisz o kobiecie,która ma urodzić temu facetowi nieślubne dziecko?

        • griffon Re: Griffon 29.07.04, 21:19
          Tak dokładnie nie wiem jaki był miedzy nimi układ ale nie powinna sie zajmowac
          rozporkiem żonatego i dzieciatego faceta. No chyba ze on ja oszukał a to juz
          calkiem inna sprawa ale jak wiedziała ze jest zonaty to nie ma żadnego
          tłomaczenia. Zreszta on tez powinien dostac tak w 4 litery aby popamietał na
          całe zycie Przeciez jego powinno sie wysterylizowac sprawił że jedno z 2 dzieci
          bedzie pół sierotą
          • iziula1 Re: Griffon 29.07.04, 21:56
            Teraz to Cię nie rozumiem.Jestes za przemocą w rodzinie?
            Czytając list autorki uderzyło mnie jedno zdanie-on nie miał nic oprócz starego
            samochodu i zaradności życiowej.I tu, przyznaje się moja wyobrażnia zaczeła
            pracowac.Jak trudno być w związku w którym jedna strona ma wiele a druga nic.Co
            mógł czuć ten facet?Nie wiem jaka była między nimi sytuacja ale jesli podkresla
            się że facet nie miał nic to chyba nie ciekawa.Bo to nie jest łatwe być tym
            uboższym,który nic nie ma.
            Wina zawsze jest po obu stronach.Nie rozkłada się równo ale trzeba zastanowić
            się co popchneło tego faceta w ramiona innej,co ona mu dała czego nie dostał u
            żony?
            O zgrozo!Ja bronie faceta!
            I jakich używam argumentów!Wybaczcie mi tą słabość.
            Dość żartów.
            Griffonie,nie lubie czytac tego typu wypowiedzi jak ta twoja.Rzucanie
            wyzwisk,zachęcanie do przemocy,oskarżeniami i wulgaryzmem łatwo szafować.Tu nie
            jest ulica pod sklepem nocnym a my to nie faceci z niezdrowym oddechem i
            butelką w ręku.
            Rozumiem,że każde z nas przedstawia inny poziom ale czasem warto zastanowić się
            zanim zaczniesz stukac w klawiaturkę.
            Pozdrawiam.

            "...wiem,że jedna rzecz nie istnieje
            Zapomnienie..."
            • griffon Re: Griffon 29.07.04, 22:13
              Faktem jest że albo jedno albo drugie dziecko bedzie pół sierotą i ja mam kogos
              tutaj rozumieć ? Ja nazywam rzeczy po imieniu nie bede sie bawił w konwenanse w
              takich sytuacja. Niestety jakby wiecej osób miało tak zasadnicze jak ja
              stanowisko to na pewno było by mnie rozbitych rodzin.
              • edzieckokarenina Re: Griffon 29.07.04, 22:32
                griffon napisał:

                > Faktem jest że albo jedno albo drugie dziecko bedzie pół sierotą i ja mam
                kogos
                >
                > tutaj rozumieć ? Ja nazywam rzeczy po imieniu nie bede sie bawił w konwenanse
                w
                >
                > takich sytuacja. Niestety jakby wiecej osób miało tak zasadnicze jak ja
                > stanowisko to na pewno było by mnie rozbitych rodzin.
                ***********
                griffon- powinieneś pisać poradniki.
                Zdecydowanie marnujesz się tu-na tym forum.
                jako motto swojego pierwszego poradnika weź to zdanie:
                "jakby wiecej osób miało tak zasadnicze jak ja
                stanowisko to na pewno było by mnie rozbitych rodzin."
                Sukces murowany-powodzenia
              • iziula1 Re: Griffon 29.07.04, 22:44
                Nazywasz rzeczy po imieniu.Kto dał Ci prawo osądzania innych?Kto w swoim życiu
                nie popełnił błędów których do dziś sie wstydzi?Jesteś takim człowiekiem?
                Wiesz zawsze obawiałam sie ludzi o przekonaniach podobnych do Twoich.Bo nie
                jestes w stanie odczuwac empatii wobec drugiego człowieka.
                Łatwo jest kogoś skreślić,obrazić,nazwać "po imieniu".Ale znacznie trudniej
                zrozumieć.
                Unikam ludzi,którzy nie potrafią czuć a w życiu kierują się przekonaniami,że
                jest tak jak oni sądzą.Inni się nie liczą,to ja wiem,to ja mam racje.
                Przeczytałam twoje ostatnie wypowiedzi i uderzyło mnie jedno raz napisałeś,że
                Twoja żona nie chcę widywać własnych dzieci by w kolejnym poście wytknąć,że
                dzieci wolą spotykać się z nią w twojej obecnośc.To ona chce czy nie chce?A
                może twój świat nie jest taki czarno-biały?!
                Jestem czepialska,dociekliwa i wredna.
                • griffon Re: Griffon 30.07.04, 18:48
                  Dzieci nie chą sie z nia widywac poniewaz obawiaja sie że ich juz nie wroca do
                  domu i to tylko o to chodzi o nic wiecej. Ja natomiast juz kilka razy pisałem
                  że zasłuzyłem sobie na to aby ona odemnie odeszła. Popełniłem kilka błedów ale
                  ja sie do nich przyznałem i przeprosłem ja za to. Obydwoje jesteśmy winni
                  rozpadu naszego małzeństwa tylko że ja walczyłem o rodzine jak tylko najlepiej
                  umiałem a ona z dnia na dzień przekreśliła wszystko co nas łaczyło.
                  Wyprowadziła sie bez słowa wyjasnienia wynoszac wszystko co cenniejsze z
                  mieszkania pod moja nieobecnośc. Ja zrozumiałem swój błąd i starałem sie go
                  naprawic ona natomiast starała sie mnie zniszczyc psychicznie, doprowadzic do
                  najgorszego. Izo ja przez 2 tygodnie schudłem 14 kg ( dieta cud) moi
                  przyjaciele bali sie mnie przez pierwszy miesiac zostawic samego abym sobie
                  czegos nie zrobił. Nawet sobie nie wyobrazasz jak ja ta kobiete kochałem jak
                  sie przed nia upokażałem aby wróciła. Dopiero po półtora miesiaca młodszy syn
                  dał mi takiego "kopa" mówiac "Tato chcemy mieszkac z Toba walcz o nas". Jedno
                  zdanie dziecka zmieniło wszystko zaczołem zupełnie inaczej mysleć i pojmowac
                  pewne fakty.
                  • iziula1 Re: Griffon 30.07.04, 19:13
                    Nie potrafie zrozumieć jak można żyć bez dzieci.Nie jestem w stanie przeżyć
                    jednego dnia bez mego syna.
                    Nie wiele znam kobiet,które potrafią obyć się bez dzieci.Trudno mi to pojąć.
                    Przyznanie się do błędów i przeprosiny czasem nie wiele dają,nie są w stanie
                    cofnąć tego złego co się stało.
                    Walczyłeś o dzieci-nie wiem czy wyrażać podziw czy nie.Jestem matką, i patrze
                    na to jak matka która nikomu nie oddałaby swego dziecka.A pojęcie-dla dobra
                    dziecka zwykle jest naciągane wedle potrzeb każdej ze stron.
                    Życze Ci wszystkiego dobrego,wytrwałości przy dzieciach i mnóstwa do nich
                    cierpliwości.Reszta przyjdzie sama.
                    Pozdrawiam.
                    • griffon Re: Griffon 30.07.04, 21:40
                      To wlasciwie nie byla walko poniewaz żona sama przyprowadziła synow do mnie.
                      Póżniej jak sie zorientowała ze straci troche kasy dodatek na samotna matke,
                      rodzinny , alimenty nagle zateskniła za nimi. Dzisiaj zadzwoniła i troche
                      rozmawialismy o dziwo pierwszy raz spokojnie. Jak jej powiedziałem że nadal ja
                      kocham i ze może wrócic do domu to sie ropłakała. Po tej rozmowie odżyła we
                      mnie nadzieja ze jeszcze może da sie uratowac nasza rodzinę. Muszę sie przyznać
                      że ja nadal ja kocham to jest chyba chora miłosc. Serce nie sługa rozum mówi co
                      innego a serce nie słucha
    • maligne Re: zostalam zdradzona :( 30.07.04, 18:38
      wiesz co, musisz sie zastanowic i sama podjac decyzje oczywiscie,

      ale pomysl jaki jest ten facet? tu nie chodzi o skok w bok , jeden blad do
      wybaczenia, tu jest oszukiwanie Ciebie przez dwa lata, moze rownioez ta druga
      oszukiwal mowiac ze chce od Ciebie odejsc i skladajac jej rowniez obietnice?
      a moze rzeczywiscie nie chce od Ciebie odejsc teraz bo macie razem juz ulozone
      zycie, moze lepiej z finansami nizby mial w drugim zwiazku?
      A moze on sie teraz boi , bo zalózmy ze wniesiesz o rozwód z jego winy
      (ewidentnej bez problemu) to mozesz liczyc na alimenty na Was oboje , a jak
      zostanie z Toba to tylko bedzie placil na dziecko, coż.... moze woli dlatego
      zostac z Toba?
      Chociaz byc moze Ciebie bardziej kocha? i dlatego zdradzał dwa lata?

      pisze o prozie zycia oczywiscie, i moze powinnam jakos bardziej Ciebie
      pocieszyc, a nie dobijac, chociaz teraz masz wazna decyzje do podjecia i nie
      zrob drugi raz bledu. czy bedziesz jescze kiedykolwiek miala zaufanie do tego
      faceta?
      ja nie oceniam tamtej kobiety (byc moze jej mowil rozne rzeczy), ale zachowanie
      Twojego meza daje naprawde do myslenia. czy jest to czlowiek z którym chcesz
      spedzic reszte zycia, miec jeszcze moze dzieci i rodzine?

      Odpowiedz sobie na te pytania,
      mimo emocji, sprobuj spojrzec na to chlodnym okiem, a moze pogadaj z tamta? ja
      bym tak zrobila, moze by to cos Ci rozjasnilo w glowie.
      w kazdym razie musisz cos zaczac dzialac chocby Ci bylo teraz bardzo trudno i
      serdecznie wspolczuje, naprawde , trzymaj sie
      maligne
      • iziula1 Re:Do Maligne 31.07.04, 15:22
        Mój Boże Maligne!Powaliło mnie jedno zdanie z Twego postu
        "Chociaż być może Ciebie bardziej kocha?I dlatego zdradzał dwa lata?"
        Prosze wytłumacz mi to bo nie rozumiem-zdrada to wyraz miłości czy to,że
        zdradzał tylko dwa lata a nie więcej?Nie zrozumiałam.
        I po co autorka postu ma rozmawiać z kochanką swego męza,by przysporzyć sobie i
        jej większego cierpienia?
        • chalsia Re:Do Maligne 31.07.04, 16:36
          > I po co autorka postu ma rozmawiać z kochanką swego męza,by przysporzyć sobie
          i
          >
          > jej większego cierpienia?

          Po to by mieć pełniejszy obraz sytuacji (oraz obraz faceta).
          Pozdrawiam,
          Chalsia
        • maligne Re:Do Maligne 01.08.04, 12:58
          iziula1 napisała:

          > Mój Boże Maligne!Powaliło mnie jedno zdanie z Twego postu
          > "Chociaż być może Ciebie bardziej kocha?I dlatego zdradzał dwa lata?"
          > Prosze wytłumacz mi to bo nie rozumiem-zdrada to wyraz miłości czy to,że
          > zdradzał tylko dwa lata a nie więcej?Nie zrozumiałam.

          nie nie zrozumialas mnie, maz twierdzi ze chce z nia zostac a nie z ta druga,
          wiec pewnie twierdzi ze ja bardziej kocha. no a jak wtedy wytlumaczy te dwa
          lata zdrad? jak dla mnie to nie kocha, to bylo pytanie do zdradzonej zeby sie
          zastanowila czy maz nie opowiad jej głupot...

          > I po co autorka postu ma rozmawiać z kochanką swego męza,by przysporzyć sobie
          >
          > jej większego cierpienia?

          wlasnie chalsia juz odpowiedziala, po to zeby wiedziec czy maz oklamywal tylko
          ja czy tylko ta druga, bo moze obie? to da lepsy obraz owego faceta? bo moze
          tamtej tez czarowal. mysle ze tak czy siak warto sie z tamta spotkac, w koncu
          dzieci beda rodzenstwem, trzeba miec jakis obraz tej sytuacji.

          pozdrawiam
          maligne
        • maligne Re:Do Maligne 01.08.04, 13:10
          iziula1 napisała:
          > I po co autorka postu ma rozmawiać z kochanką swego męza,by przysporzyć sobie
          i
          >
          > jej większego cierpienia?

          i zapomnialam dodac jedno, ze moze zdecydowal sie byc z zona bo tamta wcale juz
          go nie chce? znam taka sytuacje z zycia, maz wrocuil do zony i powiedzila ze
          wybral ja, zona skontaktowala sie z kochanka i dowiedziala ze to tamta z nim
          zerwala, i wtedy on jak niepyszny wrocil do zonki bo co mial zrobic. no i
          dziewczyna ma dylemat. wiec trzeba znac cala prawde a nie tylko to co maz mi
          powiedzial.
          notabene wiem co mezowie moga na temat zon opowiadac kochankom, z autopsji,
          czesto stek klamstw, mi to dalo obraz mojego bylego faceta, chociaz bolalo jak
          diabli, ciesze sie za poznalam prawde.
          pozdrawiam
    • leeya Re: do wszystkich zdradzonych 01.08.04, 15:53
      Co tu duzo mowic... cholernie przykro czytac takie rzeczy. Wspolczuje bardzo
      powiem szczerze, ze lzy same cisna mi sie do oczu. I to nie raz. Wybaczalam i
      wybaczalam. Sama nie wiem po co. Teraz jesem 5 tygodni przed pordem. Sama. I
      wiecie co... Znow chcialam wybaczyc, nie dla siebie, dla Julii. Zeby miala
      ojca, zeby mnie kiedys nie zapytala, dlaczego go z nami nie ma. Nie chcial
      wrocic... I tak wyszlo na to, ze ja zdradzona prosilam go o powrot do domu..
      Idiotyzm, prawda??
      Ale chyba ciut zmadrzalam. Nie boje sie samotnosci, nie boje sie bycia samotna
      mama.. Jeszcze kilka tygodni temu to, ze jestem w ciazy powstrzymalo mnie przed
      glupota najwieksza pod sloncem, przed samobojstwem. I tak Moje Male Sloneczko,
      Julcia, juz uratowala mi zycie, choc sie jeszcze nie narodzila.
      Nie wierze, ze uloze sobie przyszlosci z jakims facetem, mysle, ze nie
      potrafilabym zaufac, a tym bardziej pokochac. Ale i tak jestem szczesliwa..
      Duzo bardziej, niz wtedy, kiedy bylam w zwiazku. Takze glowa do gorysmile
      • bei Griffon.... 01.08.04, 16:45
        On- ma rację...juz bardziej moralna jest prostytutka- niz kobieta, która
        zamiast meżczyznę żonatego- potraktować jak trędowatego- zdecydowała sie
        rzbijać małżenstwo, odbierać ojca dziecku....Jeśli ją oszukła- to tylko może ją
        odrobinę tłumaczyć...ale nie powinno sie decydować na BLISKOSĆ z facetem bez
        bliskosci emocjonalnej- w której niezbednym elementem jet zaufanie do
        niego....Zanim sprawy zajdą aż do alkowy- partnerzy powinni dobrze sie poznac-
        dobrze- to oznacza również i swoje domy.....zadem kawaler nie ma problemu by
        zaprosic dziewczynę do mieszkania, poznać z rodziną- bo to dobrz świadczy o tym-
        że chce sie nią pochwalic...chce zaprosic ją do swojego świata...jesli tego
        nie czymi- to oznacza- ze kobieta nie jest dla niego WAZNA.....
        Dziewczynom, które teraz przeżywaja gehennę głęboko wspólczuje...ale bardziej
        winie kobiety- które potrafią w taki sposób przyczynic się do ich
        nieszczescia...jak mogly.....w głowie mi sie nie miesci!!!
    • iziula1 Re:Każdy ma prwo do własnego zdania 01.08.04, 20:03
      Spotykanie się z kochanką męża uważam za bezzasadne.Facet zdradził.Robił to
      przez dwa lata.Czy to trzeba jeszcze potwierdzać?!
      A co jeśli żona dowie się,że kochankę też okłamał.Wmówił jej że jest
      kawalerem,wdowcem,rozwodnikiem?Czy to coś zmieni?!Owszem potwierdzi,to że mąż
      jest kłamcą.I tyle.
      Druga wersja-kochanka okazuje się wyrafinowaną żmiją,uwiodła Go
      specjalnie,użalała się nad jego nieszczęsnym żywotem z wredną żoną.I co?!
      Uniewinnia to faceta?Biedaczystko dał się zwieść.
      Jakkolwiek by był-nie ulega wątpliwość fakt,że facet zdradził i nie jest
      godzień zaufania.
      To czy żona mu wybaczy zależy tylko od niej a nie od rozpoznanej sytuacji.
      Reszta należy do tego faceta.Co z dziećmi,co z jego życiem i małżeństwem.Wypada
      tylko współczuć obydwu paniom nieszczęśliwego wyboru faceta z zaradnością
      życiową.
      Pozdrawiam.

      ----
      • maligne Re:Każdy ma prwo do własnego zdania 02.08.04, 10:53
        iziula1 napisała:

        > Spotykanie się z kochanką męża uważam za bezzasadne.Facet zdradził.Robił to
        > przez dwa lata.Czy to trzeba jeszcze potwierdzać?!
        > A co jeśli żona dowie się,że kochankę też okłamał.Wmówił jej że jest
        > kawalerem,wdowcem,rozwodnikiem?Czy to coś zmieni?!Owszem potwierdzi,to że mąż
        > jest kłamcą.I tyle.
        > Druga wersja-kochanka okazuje się wyrafinowaną żmiją,uwiodła Go
        > specjalnie,użalała się nad jego nieszczęsnym żywotem z wredną żoną.I co?!
        > Uniewinnia to faceta?Biedaczystko dał się zwieść.
        > Jakkolwiek by był-nie ulega wątpliwość fakt,że facet zdradził i nie jest
        > godzień zaufania.
        > To czy żona mu wybaczy zależy tylko od niej a nie od rozpoznanej sytuacji.
        > Reszta należy do tego faceta.Co z dziećmi,co z jego życiem i
        małżeństwem.Wypada
        >
        > tylko współczuć obydwu paniom nieszczęśliwego wyboru faceta z zaradnością
        > życiową.
        > Pozdrawiam.
        >
        > ----

        a ja mysle ze moze byc trzecia mozliwosc, (znam taka historie) ze to kochanka
        go rzucila faceta w koncu. Moze ta akurat chciala miec dziecko ? a wcale teraz
        nie zamierza juz z nim byc, wtedy mezulek wrocil na lono rodziny. moim zdaniem
        historie bywaja rozne, kobiety tez. W ZADEN sposob nie tlumaczy to zachowania
        faceta. ale moze pomogloby to pomoc podjac zdradzonejzonie decyzje o rozstaniu.
        pozdrawiam


    • badia Re: zostalam zdradzona :( 01.08.04, 21:09
      Rozumiem przynajmnie czesc Twojego bolu. Jedyne, nad czym moim zdaniem warto sie zastanawiac to ten facet. Czy chcesz mu przebaczyc, czy warto mu przebaczac, czy dalsze zycie z nim bedzie lepsze niz bez niego. I nie obwiniaj siebie z powodu tamtej kobiety i tamego dziecka - tylko twoj chlop i tamta kobieta sa za to odpowiedzialni. To oni podjeli decyzje o zdradzie, to oni odpowiedzialni sa za dziecko polsierote.
      I nie zwracaj uwgi na okrutne posty typu "z Toba musialo byc cos nie tak skoro Cie zdradził", zdrada, nadwyrezenie zaufania nie maja zadnego wytlumaczenia. A coponiektóre rady samodzielnych traktuj ostrożnie - być może Twoja "konkurentka" też niebawem będzie samodzielną...
      badia
    • zdradzonazona1 Re: zostalam zdradzona :( 01.08.04, 21:40
      NO I SPEDZILISMY WEEKEND U MOICH RODZICOW W GORACH.WSPOLNE GRILOWANIE,ROZMOWY.
      RODZICOM NIC NIE MOWILAM. ZACHOWUJE SIE,JAKBY SIE NIC NIE STALO. ON JEST "DO
      RANY PRZYLOZ", ALE... TO POZORY...I TYLKO JA WIEM,JAK ONE MNIE MECZA...CZY ON
      TAK DLUGO WYTRZYMA? NIBY ODESLAL JEJ NIEDAWNO KLUCZE OD JEJ MIESZKANIA, CO
      MIALO OZNACZAC,ZE "ZRYWA"Z NIA KONTAKTY...ALE PRZECIEZ ONA NIEBAWEM RODZI ...ON
      ZAPEWNIA,ZE SIE NIE BEDZIE WIDZYWAL, ALE TO PRZECIEZ JEGO DZIECKO TEZ... A
      NASZYM SYNEM JAK ZWYKLE ZAJMUJE SIE WZOROWO...NIKT BY NIE PRZYPUSZCZAL,ZE "COS"
      SIE WYDARZYLO...
      • griffon Re: zostalam zdradzona :( 01.08.04, 22:27
        Jeśli Ci na nim zalezy to daj mu szansę nie bedziesz wiedziała czy było warto
        dopuki nie sprójesz. Ja swojej zonie dałbym taka szansze ale ona chyba jeszcze
        nie jest na to gotowa moze za jakis czas ale nie wiem czy juz nie bedzie za
        późno. Pozdrawiam serdecznie Marek
        P.S.
        Zasługujesz na szczęscie w zyciu i w końcu będziesz szczęśliwa
      • edzieckokarenina Re: zostalam zdradzona :( 01.08.04, 22:35
        zdradzonazona1 napisała:

        > NO I SPEDZILISMY WEEKEND U MOICH RODZICOW W GORACH.WSPOLNE
        GRILOWANIE,ROZMOWY.
        > RODZICOM NIC NIE MOWILAM. ZACHOWUJE SIE,JAKBY SIE NIC NIE STALO. ON JEST "DO
        > RANY PRZYLOZ", ALE... TO POZORY...I TYLKO JA WIEM,JAK ONE MNIE MECZA...CZY ON
        > TAK DLUGO WYTRZYMA? NIBY ODESLAL JEJ NIEDAWNO KLUCZE OD JEJ MIESZKANIA, CO
        > MIALO OZNACZAC,ZE "ZRYWA"Z NIA KONTAKTY...ALE PRZECIEZ ONA NIEBAWEM
        RODZI ...ON
        >
        > ZAPEWNIA,ZE SIE NIE BEDZIE WIDZYWAL, ALE TO PRZECIEZ JEGO DZIECKO TEZ... A
        > NASZYM SYNEM JAK ZWYKLE ZAJMUJE SIE WZOROWO...NIKT BY NIE
        PRZYPUSZCZAL,ZE "COS"
        >
        > SIE WYDARZYLO...
        ********
        po pierwsze-bardzo Ci współczuję!
        piszesz,że mąż wspaniale wywiązywał się ze swojej ROLI podczas wizyty u Twoich
        rodziców.
        No cóż...moze miał dobry humor?
        ale bardziej prawdopodobne jest to,że zachowywał sie tak, ponieważ bał się że
        Twoi rodzice mogą sie domysleć,że coś jest nie tak.
        On widocznie jest pewien,ze Ty nic nikomu nie powiesz i będziezz cierpieć w
        samotności-wypada mu więc tylko pracować nad pozorami.
        Posłuchaj-masz malutkie dziecko-przeraża Cię perspektywa bycia samą, pewnie
        nadal kochasz męża, bo uczucia tak łatwo się nie ulatniają-zwłaszcza jak do tej
        pory żyłaś w przekonaniu że wszystko jest ok.
        Ja nie wiem, moze weź sobie kartkę i długopis i opisuj swoje uczucia-uświadom
        sobie co tak naprawdę czułaś,kiedy dowiedziałaś się tej złej prawdy.
        Opisz co czujesz teraz w zwiazku z sytuacją; opisz-co czujesz,kiedy teraz
        myślisz o mężu; opisz swoje uczucia zwiazane z waszym małżeństwem.
        Jak przelejesz ten chaos na papier, przeczytasz-to może sama zobaczysz,czy juz
        nie podjęłaś decyzji.
        Powodzenia
      • maligne Re: zostalam zdradzona :( 02.08.04, 11:10
        zdradzonazona1 napisała:

        NIBY ODESLAL JEJ NIEDAWNO KLUCZE OD JEJ MIESZKANIA, CO
        > MIALO OZNACZAC,ZE "ZRYWA"Z NIA KONTAKTY...ALE PRZECIEZ ONA NIEBAWEM RODZI
        ...ON
        > > ZAPEWNIA,ZE SIE NIE BEDZIE WIDZYWAL, ALE TO PRZECIEZ JEGO DZIECKO TEZ...

        no, to moim zdaniem swiadczy o nim jak najgorzej, w koncu rzeczywiscie to
        bedzie jego dziecko, a niestety rodzenstwo dla Waszego synka. w gruncie rzeczy
        to tak jakby rzucil moneta, moze ta rodzinka a moze tamta druga. wiesz, a gdyby
        wybral tamta, to czy zerwalby rowniez kontakt z Wami?
        Podejrzewam ze on czuje sie "rozgrzeszony" bo pewnie nie "planowal" tamtego
        dziecka, moze tamta dziewczyna sobie sama "zaplanowala", nie wiem, ale juz sie
        stalo i nie ma odwrotu niestety. Facet zachowal sie malo powiedziane ze
        nieodpowiedzialnie, mimo wszystko to nie byl przelotny flirt, ale dwuletni
        romans. ani nie byl uczciwy wobec Ciebie,ani teraz wobec tej drugiej. co taki
        facet jest wart?
        ja nikogo nie oceniam, sama nie zwiazalabym sie nigdy w zyciu z zonatym, znam
        trzy kolezanki ktore maja/mialy takie romanse, same bedac wolne i bezdzietne. i
        chociaz trudno mi to zrozumiec, to to wszystko nie jest takie czarno-biale. w
        koncu nie wiadmomo co to za dziewczyna. To moze byc jakas mloda, jeszcze
        glupiutka dziewczyna, ktorej on niezle naklamal i zostawil ja teraz na lodzie.
        to nie tlumaczy tego ze sie z nim zwiazala, ale moze nie wiedziala ze jest
        zonaty i ze ma dziecko. moim zdaniem rozne sa historie...

        Wydaje mi sie ze to maz, ktory prowadzi podwojne zycie (nie podrywki na prawo
        ilewo ale jeden dlugi romans) jest draniem, nie wieszalabym od razu psow na
        kochance. W ogole tylko na podstawie kilku zdan tej opowiesci, trudno jest
        widziec calosc tej historii. jedno jest pewne , jesli nadal kochasz meza to
        jest to dla Ciebie wielki dramat i serdecznie Ci wspolczuje.

        trzymaj sie zdradzonazono, zycze Ci zebys umiala podjac odpowiednia i
        przemyslana decyzje, bo jakas bedziesz musiala podjac. ja mam troche taka
        dewize, jak sie cos zrobi raz, zrobi sie i drugi raz. juz nigdy nie mialabym
        zaufania do faceta.

        pozdrawiam

        • leeya Re: zostalam zdradzona :( 02.08.04, 15:17
          > To moze byc jakas mloda, jeszcze
          > glupiutka dziewczyna, ktorej on niezle naklamal i zostawil ja teraz na
          lodzie.
          > to nie tlumaczy tego ze sie z nim zwiazala, ale moze nie wiedziala ze jest
          > zonaty i ze ma dziecko. moim zdaniem rozne sa historie...

          Acha... Moze i rozne sa historie, ale te mlode i glupiutkie, jak to okreslilas,
          czasem sa bardziej przebiegle od niejednej z nas... Moj facet mial wlasnie taka
          mloda i glupiutka...18 lat mlodsza. Obskubala go z kasy i zostawila. a on jak
          pies za nia lecial i blagal na kolanach o powrot...

          Jak to pisze to mi sie wlos na glowie jezy... I ja go po tym jeszcze
          przyjelam!! Durna kretynka jakas bez krzty dumy i honoru. Az mi siebie szkodasad
      • nitka074 Re: zostalam zdradzona :( 08.08.04, 14:36
        ...on jedzie do niej w przyszlym tygodniu porozmawiac o ich dziecku...jak mam
        zachowac spokoj? ...
    • marcepanna ZROB TAK JAK CI NAPISZE 02.08.04, 18:17
      Po pierwsze a co sie dziwisz ze sie zachowywal wzorowo? Przez 2 lata lezal na
      innej i prowadzil podwoje zycie wiec mu weszlo w krew.
      Brutalna prawda.

      ON PROWADZIL PODWOJNE ZYCIE ! Dociera to do ciebie w ogole?

      Po drugie: rozwod z jego winy. Ustal z nim (zapewne sie da bo to mieczak i
      zwykly kret) zeby bylo bez rozglosu.

      Skoro tak lubi podwojne zycie a ty go kochasz na zaboj to dalej sobie
      mieszkajcie i bawcie sie w rodzine. Ja bym te wersje skonsultowala z prawnikiem
      ale chodzi mi o to zebys teraz Ty byla Pania sytuacji.

      A co dalej to postanowisz jak z nim pomieszkasz (z rozwodem) i tyle. W koncu
      dzieci beda mialy ojca w domu, ty meza i komplatna rodzine a jak ci sie cos nie
      spodoba to zwyczajnie dasz mu kopa i wystapisz wtedy o alimenty.

      Po trzecie: a po co masz sie spotykac z jego kochanica? Zeby sie dowiedziec co
      robili pod koldra? Kobieto pokaz klase i ty tu jestes panem sytuacji.
      NIGDY sie do tego dziecka nie przyznaj. Po prostu jego nieslubne dziecko to nie
      twoja sprawa. Albo nie wasza sprawa.

      Bo jak nie chcesz sie rozwodzic to szybko rozdzielnosc majatkowa i konsultacja
      z prawnikiem w kwestii alimentow na tamto dziecko.

      W kazdym razie musisz zrobic tak aby UDERZYC FINANSOWO W NIEGO, ten facet
      siedzi z Toba dla kapuchy.

      • marcepanna grill z tesciami 02.08.04, 18:26
        po prostu jak facet przez 2 lata bez zarzutu udawal wzorowego tatusia i czulego
        meza a potajemnie zyl z kochanka to grill u tesciow to dla niego pryszcz

        ps

        wez ty go z prawnikiem teraz porzadnie wygrilluj finansowo i nie przejmuj sie
        niczym jak on kiedy popychal tamta
    • delfina6 Re: zostalam zdradzona :( 03.08.04, 14:15
      "Moi rodzice tak mu zaufali przyjmujac do naszej rodziny,dajac
      > wszystko(bo on nic nie mial oprocz starego auta i zaradnosci
      > zyciowej)...dostal nawet moje nazwisko..."
      myslalas ze sobie kupilas meza????? ZE MASZ GO JUZ NA WLASNOSC??????? JAK
      WIDZISZ POMYLILAS SIE
      • iziula1 Re: Delfina 03.08.04, 17:41
        Droga Delfino,sama siebie nie poznaje.Jakkolwiek to okropne uczucie być
        zdradzoną ale mam podobne odczucia co twoje.
        Nie potepiam ani nie usprawiedliwiam tej kobiety ani jej męża.
        Facet zdradzał ją przez dwa lata i nie ważne dlaczego,nie ważne czy jego
        kochanka go zwiodła,czy on szukał czegoś czego mu zabrakło w domu.A to że
        wrócił skruszony do domu i udaje świętego tylko potwierdza moją teorie.
        Poza tym w tym poście uderzyło mnie to zdanie,które i ty zacytowałaś.
        I to pozostawie bez komentarza.Nie zajmuje się terapią rodzinna.Moge się mylić.
        Pozdrawiam.
      • griffon Re: zostalam zdradzona :( 03.08.04, 19:50
        Kurcze może i u mnie było podobnie chyba zrobiłem jej złota klatkę, sam nie
        wiem ale to nikogo nie tłomaczy aby sie tak zachowywać, mozna sie przecież
        roztać w miare w kultularny sposób.
        P>S.
        Do Zdradzonej : Stosój zasadę ograniczonego zaufania mam nadzieje ze uratujesz
        swoja rodzinę
    • nitka074 Re: zostalam zdradzona :( 08.08.04, 14:40
      ...on jedzie do niej w przyszlym tygodniu porozmawiac o ich dziecku...jak mam
      zachowac spokoj? ...


      • iziula1 Re: zostalam zdradzona :( 08.08.04, 19:23
        Nie musisz wcale udawać spokoju skoro go nie masz.Wiem,że to co przeżywasz jest
        b.trudne.Popatrz na to z innej strony;jako test mężczyzny z którym się
        związałaś.To on ma teraz dokonać wyboru.To on teraz podejmuje decyzje co
        zrobi.Ty obserwuj.A podjęcie decyzji odłóż na póżniej.I nie uzależniaj tego co
        postanowisz od jego poczynań i decyzji w sprawie tej kobiety i jej
        dziecka.Najważniejsze jest to czego ty chcesz.Czy mu wybaczysz czy postanowisz
        żyć bez niego.
        Powiem Ci jedno że jeśli odżegna się od dziecka które będzie miał z tą kobietą
        nie świadczy to o nim zbyt dobrze.Bądz obiektywna(wiem,to trudne gdy w gre
        wchodzą emocje).
        Nie wiem, co ja bym zrobiła.Nie wiem.
        Pozdrawiam.
    • magda-j31 Re: zostalam zdradzona :( 09.08.04, 12:36
      witaj !!! kiedys tez zostalam zdradzona moj maz spotykal sie z laska zrobil jej
      dzidziusia ona wiedziala ze jest zonaty my dzieci nie mielismy przypakiem
      ktoregos dnia przyszla do mnie ta dziewczyna i powiedziala ze mam mu dac spokoj
      nie meczyc go naopowiadal jej takich bzdur ze mi wlosy debem stanely po
      spotkaniu z nia zaczelam rozmowe z mezem i co uslyszalalm inna wersje w ten sam
      dzien zadzwonila do mnie jej matka ze jesli ja chce to ona pomoze mi uratowac
      to malzenstwo a ja jej powiedzilam oszukal mnie oszukal ja oszukal pania w
      zyciu nie sadzilam zemozna takie bzudy nawymyslac mi mowil ze kocha mnie jej
      mowil ze kocha ja wyrzucilam go z domu przychodzil do mnie mowil juz znia
      zerwalem a po 2 godz spotkalam go w miescie przydakiem no i dobrze ze go
      zobaczylam rozstalismy sie uwazam ze sie nagle zaczal bac ze obie go zostawimy
      i kombinowal na 2 strony na twoim miejscu bylabym bardzo ostrozna
    • rise_and_fall Re: zostalam zdradzona :( - ja też 09.08.04, 12:40
      Witam w tym smutnym gronie.
      Ja też niedawno dowiedziałam się, że mój mąż będzie miał dziecko z inną. Urodzi
      się ono zapewne kilka tygodni przed naszym wspólnym.
      Rozwód jest pewny, bo on wybrał ją.
      Pozdrawiam Was ciepło i trzymam kciuki. Obyście i Wy za mnie trzymały.

      Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka