Dodaj do ulubionych

PRZESTROGA

05.10.04, 00:14
Ten post kieruję do rodziców samodzielnych, których sytuacja prawna wygląda
tak, że na wypadek śmierci opiekę nad dzieckiem przejmie drugi rodzic. Jeśli
darzycie byłych partnerów zaufaniem - to nie musicie dalej czytać. A teraz do
pozostałych: krótka historia. Dwa lata temu zmarła moja ciotka. Syn miał
niespełna cztery lata. Trafił pod opiekę ojca (ciotka się z wujasem rozwiodła
gdy młody miał chyba dwa lata). Nie załatwiła za życia finansowych spraw.
Moja matula wczoraj dzwoniła, że Łukasz trafił pod opiekę dziadków.
Pomijając, że wujas nie sprawdził się jako opiekun dziecka, to na dodatek
przewalił całą kasę po ciotce - dziecku nie zostało nic! Pieniądze z
ubezpieczenia, ponoć lokaty jakieś i dobra typu sprzęty, biżuteria itd -
wszystko szlag trafił. Miał do tego wszystkiego dostęp jako opiekun
niepełnoletniego. Na kasie ponoć tego było jakieś 50 tys. Ja wiem, że jak
człowiek młody, to o śmierci rzadko myśli, jednakże zastanówcie się "co by
było gdyby..." i jeśli macie wątpliwości - zabezpieczcie swoje dzieci.

pozdrawiam
lidka
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: PRZESTROGA 05.10.04, 00:27
      Wiesz, to jest od dawna moja zagwozdka. Jak to wykonać, by opiekun prawny
      dziecka nie miał możliwości przeputać spadku dziecka. I zaręczam Ci, że to
      wcale nie jest proste, jesli się chce również (na wszelki wypadek) zabezpieczyć
      jednak stały dopływ kasy na dziecko (nazwijmy to "alimenty z nieba").

      Pzdr,
      Chalsia
      • lideczka_27 Re: PRZESTROGA 05.10.04, 00:34
        chalsia napisała:

        > Wiesz, to jest od dawna moja zagwozdka. Jak to wykonać, by opiekun prawny
        > dziecka nie miał możliwości przeputać spadku dziecka. I zaręczam Ci, że to
        > wcale nie jest proste, jesli się chce również (na wszelki wypadek)
        zabezpieczyć
        >
        > jednak stały dopływ kasy na dziecko (nazwijmy to "alimenty z nieba").
        >
        > Pzdr,
        > Chalsia

        Chalsia, ja nie mam pojęcia jak się do tego zabrać, ale na pewno jakieś wyjście
        jest. Może prawnik by coś doradził. Sądzę, że problem jest niezmiernie istotny
        i warto zabezpieczyć swoje dziecko. Spadek po zmarłym rodzicu i inne dobra
        winny trafić do dziecka a nie ojca/matki i jego/jej nowej rodziny czy kogoś
        jeszcze. Pomoc dla samotnego rodzica to renta dziecka po zmarłym - to trochę
        tak jak alimenty, ale majątek zmarłej matki czy ojca powinien przypaść w
        udziale tylko osieroconym dzieciom.
        • lideczka_27 przypomniało mi się... 05.10.04, 00:43
          że mój małż zmienił w papierach uprawnionych do odszkodowania (grupowe z
          pracy). Cała suma na wypadek jego śmierci była zapisana na mnie - nie na żadne
          dziecko. A drugim uprawnionym (gdyby ze mną coś było nie tak) był jego brat
          (mama już leciwa). Oczywiście to była sprawa honorowa - M zawierzył mi, ufał,
          że jeśli umrze zadbam, by jego córce część przypadła w udziale. Może warto więc
          postarać się o zaufaną osobę? No sama nie wiem... Najpewniejsi to zazwyczaj są
          rodzice, ale jeśli starsi, to różnie może być. Ech, no naprawdę trudny temat...
          • natasza39 Re: przypomniało mi się... 05.10.04, 01:33
            Trudny temat. Dam Wam przyklad. Jak mój maz zmarl, to i tak moglam wybrac cala
            sume pieniedzy z polisy, choc polisa byla na Mlodego. W odwrornej sytuacji,
            gdybym to ja fajtnela, tez on wzialby pieniadze z polisy i jak go znam forsa
            poszlaby na "przelew" tzn. przechlalby wszystko.
            Zatem jedynym wyjsciem jest ustanowienie w testamencie "zarzadcy majatku
            małoletniego". Z tego co wiem to mozna zalatwic to u notariusza. Ja mam np
            zastrzezone, ze po mojej smierci pieniadze z polis na zycie młody dostanie
            dopiero po uzyskaniu pelnoletnosci (osobiscie on i tylko on). Do tego czasu
            pieniadze lezec beda w depozycie bankowym. Co do majatku nieruchomego
            (bizuteria, obrazy itp) to wogóle nie ma chyba mocnych. Tutaj to tylko jakas
            zaufana osoba
            • natasza39 Re: przypomniało mi się... 05.10.04, 01:42
              Co do majatku nieruchomego (bizuteria, obrazy itp)

              Sorry, oczywiscie myslalam o majatku "ruchomym". W przypadku nieruchomosci
              (dzialka, domy) wystarczy zastrzezenie, że własności nie mozna sprzedac przed
              uzyskaniem przez dziecko pełnoletnosci.
              To tyle mojej wiedzy na ten temat
    • alka44 Re: PRZESTROGA 05.10.04, 08:22
      Ja tego "dotknęłam" początkiem tego roku. Rozchorowałam sie cieżko i trafiłam
      do szpitala na ponad 2 miesiace. Dzieco zostały same (1 jest pełnoletnia) Cały
      czas bały się, że ojciec sie dowie, że mnie nie ma i zacznie je "odwiedzać"
      Wszyscy znajomi milczeli, ale znalazła sie dobra dusza w osobie mojego szwagra
      i mu powiedział. Niedosyć, ze było dzieciom samym ciężko, to jeszcze strach
      przed ojcem. ( Fizycznie nic by im nie zrobił, ale oskubałby do konca ) Ja juz
      w tym czasie poczułam dotyk kostuchy i po powrocie postanowiłam pozbawić władzy
      rodzicielskiej. Z moim zdrowiem jest jak jest. W razie czego wolę zostawić
      jasną sytuacje. Najstarsza córka mogłaby załozyć rodzinę zastępczą.
      Jestem pewna jej uczciwości i wiem, ze nigdy nie skrzywdziłaby młodszych. Ale
      młodsza jest w stanie ją wykończyć psychicznie. Dlatego muszę na razie żyć.
    • dorka_mama_jakubka Re: PRZESTROGA-mam pytanie... 05.10.04, 08:40
      rowniez ten temat bardzo mnie nurtuje - dziewczyny w przypadku odebrania wladzy
      rodzicielskiej panu ojcu problem sie calkowicie rozwiazuje ??? mam na mysli ze
      wszelkie dobra maloletniego dziecka są zabezpieczone przed dysponowaniem nimi
      przez ojca?
      i czy np mozna ograniczyc wladze rodzicielska w tym temacie chilli ze tfutfu po
      mojej smierci tatus ewentualnie zajmie sie dzieckiem ale nie jego pieniedzmi?

      mysle ze w moim przypadku pozbawienie ojca wladzy nie bedzie trudne bo nie
      interesuje sie calkowicie od dwoch lat, alimenty przez komornika sa placone w
      znikomych kwotach jak sie panu ojcu zachce ale jakosc troche sie obawiam co sąd
      moze wymyslec.

      dorka
    • pelaga Re: PRZESTROGA 05.10.04, 09:01
      Ja ten problem, ktory tez spedza mi sen z powiek (bo doslownie jestem w stanie
      sobie wyobrazic jak moj ex odbija sobie wszystkie zaplacone alimenty!!!)
      rozwiazalam w ten sposob, ze nie mam NIC na wylaczna wlasnosc. Wszystko, co mam
      jest wspolwalsnoscia moja i moich rodzicow (wiem, ze jest
      zagrozenie "spadkowe", ale ufam mojemu bratu), a w testamencie zastrzeglam, ze
      do ukonczenia 21 (!!!) roku zycia, majatkiem odziedziczonym po mnie przez syna
      zarzadzac ma moj brat. Zawarlam tez w testamencie taki zapis, ze moja ostatnia
      wola jest, aby opieke nad dzieckiem sprawowal po mojej smierci ktos z mojej
      rodziny (rodzice lub brat), wiem, ze to moze niewiele dac, ale choc sprobowac
      musze.
      Zamierzam jednak mimo wszystko zalozyc sprawe o pozbawienie wladzy
      rodzicielskiej i bede tak dlugo te sprawy zakladac, az w koncu zabezpiecze
      dziecko, tylko musze z tym jeszcze jakis czas poczekac.
      Pozdrawiam
    • serengetti Re: PRZESTROGA 05.10.04, 09:39
      Ja też prawie nic nie mam w sensie nieruchomości, ale to się niedługo może
      zmienić. Wtedy będę myślała nad zabezpieczeniem. Ale mam polisę na życie i
      lokatę - i po mojej śmierci prawo do tego ma moja mama i moja siostra -
      oczywiście zaznaczyłam, że to dla córki, wiem, ze nie oskubią mojego dziecka,
      gdyby mi się coś stało. Ale przyznam szczerze bardziej martwi mnie, co się
      stanie z córką, gdyby po mojej śmierci tatulek zabrał ją do siebie - koniec
      marzeń o studiach, koniec planów dalekosiężnych, po gimnazjum pośle do roboty,
      bo przecież pieniądze zarabiać trzeba! Wrrr, mam nadzieję, że dożyję jej
      pełnoletności...
    • pelaga Re: PRZESTROGA 07.10.04, 21:21
      Szperam sobie dzis po przepisach i zworcil moja uwage artykul KRO:
      Art. 102. W umowie darowizny albo w testamencie można zastrzec, że przedmioty
      przypadające dziecku z tytułu darowizny lub testamentu, nie będą objęte
      zarządem sprawowanym przez rodziców. W wypadku takim, gdy darczyńca lub
      spadkodawca nie wyznaczył zarządcy, sprawuje zarząd kurator ustanowiony przez
      sąd opiekuńczy.
      Czyli dziewczyny, pisac testamenty trzeba smile Wyznaczyc zarzadce i choc
      czesciowo klopot sie rozwiaze... miejmy nadzieje...
      Pozdrawiam
    • pelaga Re: PRZESTROGA 07.10.04, 21:41
      A to smutna wiadomosc dla niektorych macoch i niektorych macochow:
      Art. 144. § 1. Dziecko może żądać świadczeń alimentacyjnych od męża swojej
      matki, nie będącego jego ojcem, jeżeli odpowiada to zasadom współżycia
      społecznego. Takie samo uprawnienie przysługuje dziecku w stosunku do żony
      swego ojca, nie będącej jego matką.

      Pozdrawiam
      • samodzielny Re: PRZESTROGA 07.10.04, 21:54
        znane, znane, smile)
        2. Prawo do alimentów wygasa ze śmiercią osoby, której prawo to przysługuje.
        Również obowiązek zobowiązanego do spełnienia świadczeń alimentacyjnych wygasa
        z chwilą jego śmierci. Obowiązek ten nie przechodzi na spadkobierców
        zobowiązanego (art. 139 k.r.o.). Aczkolwiek po śmierci zobowiązanego do
        alimentacji obowiązek ów pozostaje i obciąża należących do najbliższego po
        zmarłym kręgu zobowiązanych.

        najbliższy - osobą najbliższą jest małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo,
        powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku
        przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym
        pożyciu.
        prawo.hoga.pl/poradnik/roszcz_alim.asp

        Widzisz, wystarczy wspolne pozycie, zeby byc najblizszym smile))

        Ktoz jest blizszy, niz zona, maz, kochanek, kochanka??smile))
        Pozdrawiam smile))

        • pelaga Re: PRZESTROGA 07.10.04, 22:25
          samodzielny napisał:

          > Ktoz jest blizszy, niz zona, maz, kochanek, kochanka??smile))

          Dla kobiety ZAZWYCZAJ dziecko wink)) A dla faceta ZAZWYCZAJ nikt poza
          kochanka wink)))
          Pozdrawiam wrednie wink))
          • natasza39 Re: PRZESTROGA 07.10.04, 22:32
            pelaga napisała

            Dla kobiety ZAZWYCZAJ dziecko wink)) A dla faceta ZAZWYCZAJ nikt poza
            > kochanka wink)))
            > Pozdrawiam wrednie wink))

            No zasadniczo mozna sie zgodzic, ale jako "ta druga" zamierzam sie przed tym
            zabezpieczyc w ten sposób (poprzednie posty o alimentach od drugiej zony) ze ja
            nic nie mam, a wszystko co mialam jest na moje dziecko zapisane.
            Tak ze jak widzisz na to tez sa sposoby...
            • samodzielny Re: PRZESTROGA 07.10.04, 22:46
              natasza39 napisała:
              > nic nie mam, a wszystko co mialam jest na moje dziecko zapisane.
              > Tak ze jak widzisz na to tez sa sposoby...

              Co masz na mysli mowiac... zapisane?
              • natasza39 Re: PRZESTROGA 07.10.04, 23:17
                Normalnie mam na mysli. Ja nic nie mam. To moje dziecko jest wlascicielem
                wszystkiego. Taki sam pomysl jak Pelagi. Ja po prostu nic nie mam
                • samodzielny Re: PRZESTROGA 08.10.04, 00:46
                  rozumiem, ze to byla darowizna, bo przeciez maloletnie dziecko nie jest zdolne
                  do czynnosci prawnych.
                  "zapisalam" kojarzy sie zawsze z testamentem.
                  • natasza39 Re: PRZESTROGA 08.10.04, 00:57
                    rozumiem, ze to byla darowizna,

                    dobrze rozumiesz... To byla darowizna.
                    A co do tego co aktualnie dorabiamy sie ja i moj M, to jestesmy
                    współwłaścicielami. Tak on jak i ja mamy testament. Po mojej smierci
                    przewracalabym sie w grobie gdyby moja latorosl obrobilaby z jego czesci
                    niecnie, a co do jego czesci nie zamierzam nie podzielic sie z jego dziecmi. To
                    one sa jego czesci, wiec ich czesc bedzie jego. Tak jak moja czesc mojego
                    dziecka.
                    Moze to i asekuranckie zawczasu, ale uczciwe jak najbardziej!!!
                    • natasza39 Re: PRZESTROGA 08.10.04, 01:04
                      mialam na mysli "ze jego czesc bedzie w razie czego ich" sorry za
                      przejezyczenie.
                      ale w sumie to smieszne ze trzeba wyjasniac, ze nie wszyscy jestesmy kanaliami,
                      choc zabezpieczamy sie na przyszlosc, gdyby nasze dzieci takimi kanaliami mialy
                      sie okazac.

                      Pozdrawiam wszystkich tych, dla ktorych celem jest zycie dla zycia, a nie dla
                      domów, samochodów i innych bzdetów ktorych do grobu nie weźmiemy.


                      • chalsia Re: PRZESTROGA 08.10.04, 01:11
                        natasza39 napisała:

                        > Pozdrawiam wszystkich tych, dla ktorych celem jest zycie dla zycia, a nie dla
                        > domów, samochodów i innych bzdetów ktorych do grobu nie weźmiemy.

                        No ale właśnie DLATEGO, że tych domów, samochodów i innych bzdetów do grobu nie
                        weźmiemy, jest cały ten ambaras.
                        smile
                        Pozdrawiam,
                        Chalsia
                      • samodzielny Re: PRZESTROGA 08.10.04, 01:16
                        ja nikogo tu nie uwazam za kanalie, tylko zastanowilo mnie to jedno
                        slowo "zapisalam"
                        • natasza39 Re: PRZESTROGA 08.10.04, 01:24
                          ja nikogo tu nie uwazam za kanalie, tylko zastanowilo mnie to jedno
                          > slowo "zapisalam

                          Wcale nie uwazam sie "skanaliowana" przez Ciebie, ale wogóle watek zaczal isc w
                          zlym kierunku, choc idee lideczki były szczytne na poczatku
                • pelaga Re: PRZESTROGA 08.10.04, 19:28
                  natasza39 napisała:

                  > Taki sam pomysl jak Pelagi.

                  Moj pomysl zabezpiecza moje dziecko przed tym, zeby jego rodzony (czy raczej
                  biologiczny ojciec, dawca spermy, czy jak kto woli) ojciec nie zmarnotrawil
                  JEGO majatku, na ktory ja cieszko pracuje.
                  Jesli Twoj pomysl zabezpiecza Twoj ODREBNY majatek, ktory nalezy sie Twojemu
                  dziecku to ja nie mam nic przeciwko temu. Jesli jednak macochy w ten sposob
                  zabezpieczaja wspolny majatek przed dziecmi z poprzedniego malzenstwa to to
                  jest dla mnie nieetyczne po prostu.
                  A mnie jakos zrazilo do Twojej wypowiedzi ostatnie zdanie Twojego postu.
                  Pozdrawiam
                  • natasza39 Do Pelagi raz jeszcze 08.10.04, 20:01
                    >Jesli Twoj pomysl zabezpiecza Twoj ODREBNY majatek, ktory nalezy sie Twojemu
                    > dziecku to ja nie mam nic przeciwko temu. Jesli jednak macochy w ten sposob
                    > zabezpieczaja wspolny majatek przed dziecmi z poprzedniego malzenstwa to to
                    > jest dla mnie nieetyczne po prostu.
                    > A mnie jakos zrazilo do Twojej wypowiedzi ostatnie zdanie Twojego postu.


                    O to chodzi wlasnie o moj majatek ODREBNY, aktualny, do którego nikt poza mna
                    osobiscie sie nie przyczynil, ktory nalezy sie tylko i wylacznie mojemu
                    dziecku, a zadnym, ex, next ani tym bardziej exom nexa czy dzieciom nexa.
                    Co do ewentualnego majatku wspólnego, ktory sie dorobimy, mój aktualny bedzie
                    sobie mogl swoja czesc zapisac dzieciom, sierotom w afganistanie lub kotom w
                    schronisku.Jego i tylko jego wola
                    Natomiast pozwolicie ze swoja czescia rowniez bede rozporzadzac w sposob
                    podobny.
                    Moze okazac sie ze na starosc to wlasnie dzieci nexa okaza sie lepsze od moich
                    rodzonych i im swoja czesc przepisze, ale to ma byc MOJA WOLA tylko i wylacznie.
                    I od tego zaczela sie ta "awantura" jak pamietasz od pomyslu alimentowania
                    dzieci z poprzedniego zwiazku przez obecnych partnerów
                    O to poszlo, ale oczywiscie trzeba z kazdej "macochy" francę robic.


                    • pelaga Re: Do Pelagi raz jeszcze 08.10.04, 20:10
                      natasza39 napisała:

                      > I od tego zaczela sie ta "awantura" jak pamietasz od pomyslu alimentowania
                      > dzieci z poprzedniego zwiazku przez obecnych partnerów

                      Ja sie nie awanturuje. Ciebie cos ponosi. Poza tym to nie jest jakis tam
                      pomysl, to jest PRAWO. Ja zacytowalam artykul, Ciebie to ruszylo.
                      Zreszta mieszasz troche bo raz piszesz o ochronie odrebnego majatku, a za
                      drugim razem nie masz zamiaru dzielic sie wspolnym, bo exia dostala juz co
                      swoje. Tylko ja pisze o dziaciach a nie o bylych partnerach. Choc mozliwosc
                      roztrwonienia majatku, jak slusznie zauwazyla Lideczka istnieje w obie strony i
                      dlatego trzeba myslec o zabezpieczeniu, ale DZIECI a nie przed dziecmi. To taka
                      drobna roznica. A jakze znaczaca.
            • pelaga Re: PRZESTROGA 07.10.04, 23:00
              natasza39 napisała:

              > Tak ze jak widzisz na to tez sa sposoby...

              Och drugie zony przoduja w wymyslaniu sposobow, zeby sie zabezpieczyc przed
              dziecmi partnera z pierwszego malzenstwa nie watpie. Zabezpieczaja rowniez
              majatek tego partnera, bo wlasnie dla tych "pseudoojcow" (nie wszyscy sa
              oczywiscie pseudoojcami!!!), pozwalajacych na takie zabezpieczanie ich
              majatkow, przed ich wlasnymi dziecmi, te dzieci nie jest osobami najblizszymi.
              Dokladnie to mialam na mysli, ze dla ojca wazniejsza jest kochanka, czy obecna
              zona, niz pierworodne dziecko.
              Takie zycie, aj to okreslam mianem nizszego gatunku. Podkreslam, ze nie wszyscy
              ojcowie do tego nizszego gatunku naleza, ale jest wielu, ktorzy sie
              kwalifikuja. Miedzy innymi moj ex.
              Pozdrawiam
              • lideczka_27 Re: PRZESTROGA 07.10.04, 23:33
                pelaga napisała:

                > natasza39 napisała:
                >
                > > Tak ze jak widzisz na to tez sa sposoby...
                >
                > Och drugie zony przoduja w wymyslaniu sposobow, zeby sie zabezpieczyc przed
                > dziecmi partnera z pierwszego malzenstwa nie watpie.

                Pelaga, z tego co zrozumiałam, natasza pisze o swoim mieniu "wszystko, co
                miałam"... Uważam, że postąpiła słusznie. Dla mnie upokarzające jest to, że
                jako druga żona chcąc zabezpieczyć majątek własny (moimi ręcyma wypracowany,
                ręcyma moich rodziców i dziadków), muszę z mężem załatwiać rozdzielność
                majątkową. Bo gdy biorąc ślub wszystko bez żadnego si wniosę i będzie jego, to
                także jego dzieci. A ja uważam, że na dzieci to mają pracować tylko rodzice.
                Tak, jak z dorobku pierwszej żony nic nie skapnie dzieciom jej neksi, tak
                powinno być i na odwrót. Tak mi mi mówi moje poczucie sprawiedliwości.
                Największą wartością jest wolność i dobra wola. Gdy kocham faceta i szanuję
                jego dziecko, widzę, że mu potrzebna pomoc - nieba przychylę. Jako druga żona
                inwestuję we własne dziecko i jeśli tylko zapragnę, uznam, że warto - tak samo
                dam z siebie wiele dla dziecka partnera. To jest piękne, bo to wybór. Myślę, że
                tak to właśnie powinno wyglądać. I wtedy jest okazja by przedstawić swoje
                stanowisko: czy dziecko uznajemy za pełnoprawnego członka rodziny (czyli
                pozwalamy mu czerpać z dziedzictwa naszych przodków, że tak to ujmę), czy się
                separujemy, co też nie jest niemoralne, bo matki święte prawo, by wszystko, do
                czego doszła, ofiarowała jedynie swoim dzieciom. Tu chcę jeszcze powiedzieć o
                jednej rzeczy: taki wybór chroni majątek drugich żon, które nie są przez dzieci
                męża akceptowane, tolerowane, a wręcz przeciwnie. Jeśli córka mojego męża by
                mnie znieważała, nie szanowała, trakotwała gorzej niż kogoś obcego, na pewno
                nie chciałabym dzielić między własne dzieci i nią swoich dóbr.

                Natomiast co do własności, majątku chłopa - oczywiście wszystko co ma, co
                zarobił, otrzymał, powinien dzielić sprawiedliwie między dzieci - WSZYSTKIE.
                Nawet takie, których nigdy nie chciał znać, które zrobił pod namiotem w
                Pierdzidołku i olał. Decydowanie się na rozdzielność, by w ten sposób
                zabezpieczyć mienie faceta przed najstarszymi dziećmi (np. koleś wszystko
                przepisuje na drugą żonę a sam golec) jest niemoralne i wstrętne. Nie spotkałam
                się z tym powodem na macochach, być może po prostu nie doczytałam, ale może to
                i lepiej, bo skończyłabym zawałem... No chyba, że jest to zabezpieczenie mienia
                niepełnoletnich właśnie na wypadek śmierci gościa - mój M bał się, że gdy umrze
                a polisa obejmie młodą, to eksia będzie dysponowała tymi pieniędzmi i dziecko
                ich nie zobaczy. Dlatego wszystko było na mnie i mieliśmy umowę, że gdy on
                kipnie, to mam część młodej do banku zapakować, by rosło. Może więc bywają i
                takie przypadki? Chciałabym wierzyć, że to jednyne powody takich posunięć.

                Zabezpieczaja rowniez
                > majatek tego partnera, bo wlasnie dla tych "pseudoojcow" (nie wszyscy sa
                > oczywiscie pseudoojcami!!!), pozwalajacych na takie zabezpieczanie ich
                > majatkow, przed ich wlasnymi dziecmi, te dzieci nie jest osobami najblizszymi.
                > Dokladnie to mialam na mysli, ze dla ojca wazniejsza jest kochanka, czy
                obecna
                > zona, niz pierworodne dziecko.


                Pytałam kiedyś M o hierarchię ważności, czy taką ma. Nie ma, postawił między
                nami wszystkimi znak równości. A ja niby nie mam. Bo w sytuacji ekstremalnej
                priorytetem byłoby życie dzieciaków, nie nasze.

                pozdrawiam
                lidka
                • natasza39 Re: PRZESTROGA 07.10.04, 23:42
                  lideczka... nic dodac nic ujac to wlasnie chcialam w swoich postach przekazac
                  rozsierdzonej watkiem Peladze.
                  Jestes jedyna!!!!

                  Mam nadzieje ze Pelaga zrozumiala...
                  • pelaga Re: PRZESTROGA 08.10.04, 19:38
                    natasza39 napisała:

                    > lideczka... nic dodac nic ujac

                    Rowniez jak zazwyczaj zgadzam sie z Lideczka.

                    > to wlasnie chcialam w swoich postach przekazac
                    > rozsierdzonej watkiem Peladze.

                    Ani przez chwile nie czulam sie rozsierdzona. To jest wylacznie Twoja
                    nadinterpretacja. Zacytowalam raczej zartobliwie artykul z kodeksu, dla mnie
                    osobiscie nawet nieco oderwany od rzeczywistosci, bo jakos nie wyobrazam sobie
                    placenia alimantow na dziecko przez macoche, czy ojczyma (ktorzy nie
                    przysposobili dzieci oczywiscie). Twoja odpowiedz wydala mi sie wrecz zaczepna.

                    > Mam nadzieje ze Pelaga zrozumiala...

                    Sa przypadki, o ktorych Ty piszesz i sa te, o ktorych ja pisze.
                    I wolalabym zebys nie przypisywala mi stanow, ktorych nie odczuwam, chyba, ze
                    nalezysz do osob wiedzacych lepiej. A slowo rozsierdzona wplywa na mnie
                    rozsierdzajaco wink)))))
                    Pozdrawiam
          • samodzielny Re: PRZESTROGA 07.10.04, 22:40
            tongue_outPPPPPPPPPPPP
            • natasza39 Re: PRZESTROGA 07.10.04, 23:46
              samodzielny napisał:

              > tongue_outPPPPPPPPPPPP

              No i z czego tak rżysz???????
              • new_live Re: PRZESTROGA 08.10.04, 08:46
                A ja mama pytanie. Wszystko co masz?? A wiec i wspolny majatek ktory masz teraz
                z partneram. Swietna rzecz. Wyobrazmy sobie sytuacje. Jest macocha -(taka jak z
                bajek ) i jest jej partner + dziecko partnera + dziecko macochy. Partner lozyzy
                na zycie nowej rodziny w wiekszym stopniu niz macocha- Macocha odklada, kupuje
                i zapisuje na swoje dziecko.. Coz Macocha nie mialaby tego gdyby nie byla z
                Partnerem. Ale po smierci okazuje sie ze dziecko partenra nic nie dziedziczy bo
                ne ma czego ( wszystko co zarobil szlo na stabdard zycia) a macocha tez nic nie
                ma - bo ma jeje dziecko ( za jej oczywiscie) natomiats- coz ojciec ( pseudo-
                jak slusznie zauwazyla Pelaga_ dziala na szkode wlasnego dziecka- i Trudno
                szanowac i takie macochy i takich ojcow..

                Pozdrawiam
                • domali Dziedziczenie 08.10.04, 16:08
                  Ja ma zamiar być taką wredną nest, co to broni naszego dorobku. Dlaczego? Ano
                  dlatego, że wszystko, czego się dorobi mój mąż, będzie naszą wspólną pracą.
                  Przez 5 lat swojego poprzedniego małżeństwa mój mąż i jego eks nie dorobili się
                  wartościowych rzeczy (pomijając jakieś prezenty). Wszystko praktycznie, co
                  mieli, wzięła eks. Aha, dorobili się długów, które honorowo spłaca mój mąż.
                  I teraz - w przyszłości kupione mieszkanie, komputer, samochód to efekt pracy i
                  wyrzeczeń. Naszych wyrzeczeń. Oczywiście, dziecku się po ojcu jakaś część
                  należy, ale tylko częśc proporcjanalna do udziału ojca w powstaniu danego
                  dobra. Dlatego niewykluczone, że po ustanowieniu rozdzielności (taki mamy
                  zamiar) samochód będzie męża, ale mieszkaniu już moje.
                  I być może nasz syn odziedziczy więcej po nas, niż syn mojego męża z
                  poprzedniego związku. Tyle tylko, że on dziedziczyć będzie jeszcze po matce.
                  • samodzielny Re: Dziedziczenie 08.10.04, 16:42
                    domali napisała:
                    >Oczywiście, dziecku się po ojcu jakaś część
                    > należy, ale tylko częśc proporcjanalna do udziału ojca w powstaniu danego
                    > dobra.
                    a g...uzik prawda
                    Wg Ciebie proporcjonalna, ale wg prawa nie.
                    • domali Re: Dziedziczenie 08.10.04, 16:47
                      Ale ja nie mówię o tym, że prawo tak stanowi. Jesli mój wkład w budowę naszego
                      majątku będzie nierówny i to mi 'przypadnie' w udziale większa część kosztów,
                      to więcej dóbr będzie moich. Tylko tyle.
                      I nie będzie to zapisywanie wszystkiego na mnie, po to tylko, żeby dziecko z
                      pierwszego małżeństwa nie odziedziczyło niczego. Moimi staną się rzeczy o
                      takiej wartości, jak kasa, która wniosłam w powstanie tego, co bedzie dzielone.
                      I odziedziczą to po mnie NASZE wspólne dzieci.
                      • samodzielny Re: Dziedziczenie 08.10.04, 17:05
                        Oczywiście, dziecku się po ojcu jakaś część
                        > należy, ale tylko częśc proporcjanalna do udziału ojca w powstaniu danego
                        > dobra.
                        Bzdura. Dopoki macie wspolnosc majatkowa, to nie jest wazne , kto wiecej wnosi.
                        Wszystko jest Wasze. Wasze, znaczy 50% meza po ktorym dziedzicza jego dzieci i
                        Ty. Wszystkie dzieci.
                        • domali Re: Dziedziczenie 08.10.04, 17:07
                          W tej chwili rozdzielność nam nie jest potrzebna, ale jakbyś uważnie wczytał
                          się w mój psot, pewnie zauważyłbyś, że mamy zamiar (wkrótce) ustanowić
                          rozdzielność. I o sytuacji, gdy mamy rozdzielność, piszę.
                          • samodzielny Re: Dziedziczenie 08.10.04, 17:10
                            ja pisalem o tym co jest, a nie o tym co , byc moze, bedzie w przyszlosci
                            • domali Re: Dziedziczenie 08.10.04, 17:13
                              A ja pisze o tym, co będzie jak się czegoś dorobimy. Bo na razie nie ma czego
                              dzielić.
                              • samodzielny Re: Dziedziczenie 08.10.04, 17:59
                                Jak sie dorobicie, to bedzie to Wasze
                                Wasze, znaczy i Twojego meza, a po nim jego czesc dziedzicza dzieci. WSZYSTKIE!
                                Wiesz, jesli Twoj maz zgadza sie, toleruje takie dzialania, aby dziecko z
                                poprzedniego zwiazku otrzymalo jak najmniej, to kopnij go w d00pe, byc moze
                                Twoje dziecko tez bedzie dla niego kiedys dzieckiem z poprzedniego zwiazku.
                                Pozdr
                                • domali Re: Dziedziczenie 08.10.04, 18:03
                                  Będzie tego, na kogo będzie zapisane (przy rozdzielności). Czy on toleruje?
                                  Wiesz, na razie to gdybanie, ale na szczęście w związku podejmuje się decyzje
                                  we dwoje.
                                  No i proszę, żebyś nie nadinterpretował. Tu nie chodzi o danie dziecku jak
                                  najmniej. Chodzi o danie tyle, ile do naszego wspólnego majątku włożył jego
                                  ojciec. Ja jakoś nie czuję potrzeby dzielenia się z obcym (przecież, zdaniem
                                  samodzielnych) dzieckiem tym, na co własnoręcznie zarobię.
                                  • iziula1 Re: Dziedziczenie 08.10.04, 18:09
                                    Ale przecież sama zaczełaś gdybanie o rozdzielności?
                                    Samodzielny dobrze powiedział,że liczy sie to co jest teraz a nie to co bedzie.
                                    • domali Re: Dziedziczenie 08.10.04, 18:10
                                      Rozdzielność jest pewna. Ustaleniom podlegać będzie ,co będzie moje, co męża.
                                      Jaśniej już chyba tego nie napiszę.
                                      • iziula1 Re: Dziedziczenie 08.10.04, 18:15
                                        domali napisała:

                                        > Rozdzielność jest pewna. Ustaleniom podlegać będzie ,co będzie moje, co męża.
                                        > Jaśniej już chyba tego nie napiszę.
                                        Domali jasniej nie trzeba.My to rozumiemy.
                                        Nie rozmawiasz z ludzmi ułomnymismile
                                        Kwestia tylko motywów ale tego interpretować nie będe.
                                        I zazdrości o której ostatnio dość dużo na naszych forach.
                                        • domali Re: Dziedziczenie 08.10.04, 18:35
                                          Motywy? Sprwawiedliwość.
                                          Zazdrość - tu nie wiem, o co chodzi...
                                          • iziula1 Re: Dziedziczenie 08.10.04, 18:53
                                            domali napisała:

                                            > Motywy? Sprwawiedliwość.
                                            > Zazdrość - tu nie wiem, o co chodzi...
                                            może i SPRWAWIEDLIWOŚĆ bo o nie mówisz o sprawiedliwości?
                                            Gdyby ona istniała taka niezależna od dowolnej inerpretacji każdej ze stron to
                                            może bym i uwierzyła,że jest i ty sie tym kierujesz.Ja nie wierze,
                                            sprawiedliwośc to iluzja,pusty frazez za którym czają sie nasze checi bycia
                                            wporządku.No bo przecież jestem w porządku dbam o własny interes.I mego dziecka!
                                            I to jest wtedy sprawiedliwośc.Sprawiedliwie jest wtedy kiedy nam to odpowiada.

                                            Ale nie czas dzis na filozofowanie,nie dla mnie.
                                            Pozdrawiam.
                                            • domali Re: Dziedziczenie 08.10.04, 19:09
                                              Cóż, interpretacja słów może byc różna. Przy okazji - przepraszam za literówkę.
                                              A czy wyjaśnisz mi, o co chodziło, gdy wspomniałaś o zazdrości?
                                              • iziula1 Re: Domali, 08.10.04, 19:30
                                                Literówka mi nie przeszkadza,niektóre sa fajne smile
                                                • domali Re: Domali, 08.10.04, 19:32
                                                  smile
                                                  • domali Jeszcze.... 08.10.04, 19:33
                                                    Oj, zacytowałabym kilka, ale nie chcę być posądzona o złośliwość smile
                                                  • iziula1 Re: Jeszcze.... 08.10.04, 19:45
                                                    A ja ostatnio nabrałam troche złosliwości ale w codziennym życiu łatwiej
                                                    odróżnić złosliwość od żartów.W necie niestety nie.Więc czasem pisze mniej,bo
                                                    mogę kogoś zranić mimo,ze próbuje żartować.
      • lideczka_27 Re: PRZESTROGA 07.10.04, 22:57
        pelaga napisała:

        > A to smutna wiadomosc dla niektorych macoch i niektorych macochow:
        > Art. 144. § 1. Dziecko może żądać świadczeń alimentacyjnych od męża swojej
        > matki, nie będącego jego ojcem, jeżeli odpowiada to zasadom współżycia
        > społecznego. Takie samo uprawnienie przysługuje dziecku w stosunku do żony
        > swego ojca, nie będącej jego matką.



        I po latach to samo dziecko będzie zobowiązane płacić alimenty na starą i
        schorowaną macochę tudzież ojczyma. Nic w przyrodzie nie ginie wink))

        A cóż to u diaska te zasady współżycia społecznego? Ale tak dokładnie? Już
        kiedyś zapytać miałam... Z kontekstu jarzę ale chciałabym, by mi tu kto
        bełkocikiem prawniczym zaszpanował wink


        pelaga, produkuję do Ciebie długaśnego maila! Już mam sporo. Trochę wolno
        idzie, bom z pracki wypompowana, a do kompa to z doskoku podchodzę i usiedzieć
        długo nie mogę (przez co moje ukochane the sims też opuszczone, bu wink))

        Niemniej tworzę i spodziewać się możesz tasiemca (nie uzbrojonego wink))

        pozdrówka
        lidka
        • pelaga Re: PRZESTROGA 07.10.04, 23:06
          lideczka_27 napisała:

          > I po latach to samo dziecko będzie zobowiązane płacić alimenty na starą i
          > schorowaną macochę tudzież ojczyma. Nic w przyrodzie nie ginie wink))

          Jest taka mozliwosc, jesli macocha lub macoch brali udzial w wychowaniu lub
          utrzymaniu to oczywiscie.

          > A cóż to u diaska te zasady współżycia społecznego? Ale tak dokładnie? Już
          > kiedyś zapytać miałam... Z kontekstu jarzę ale chciałabym, by mi tu kto
          > bełkocikiem prawniczym zaszpanował wink

          Ja tez chetnie przeczytam.

          > pelaga, produkuję do Ciebie długaśnego maila! Już mam sporo.
          > Niemniej tworzę i spodziewać się możesz tasiemca (nie uzbrojonego wink))

          A ja siedze wieczorami i licze, przeliczam, doczytuje, doszukuje sie paragrafow.
          I jak zwykle przed sprawa mam niesamowicie wredne nastroje sad(((((
          Czekam wiec na Twojego mailika cierpliwie wink))))
          Pozdrawiam
          • natasza39 Re: PRZESTROGA 07.10.04, 23:16
            moze i niektore "macochy" przoduja w "obłupianiu" dzieci z poprzedniego
            zwiazku, nie przecze, ja takich jednak nie znam. Nie widze jednak powodu, dla
            ktorego, w przypadku, gdy moj M zostawil WSZYSTKO dokladnie wszystko swojej
            biednej ex z mysla ze przekaze to kiedys ich wspólnym dzieciom i dorabia sie
            wszystkiego od zera mialabym sie dzielic naszym wspolnym dorobkiem po raz
            drugi. Gdyby sie im dziala kiedys krzywda napewno pomoge, bo to dzieci
            czlowieka ktorego kocham, ale pod nakazem. Nigdy, wybacz. To co jest moje, moge
            dac z dobrej i nieprzymuszonej woli, ale nikt mnie z tego nie bedzie oblupiał
            pod kara jakis tam alimentow. To jest dla mnie po prostu smieszne i
            hienowate.
            • new_live Re: PRZESTROGA 08.10.04, 08:38
              Natasz- uspokuj. sie oblupiac Ciebie nikt nie bedzie. Dzicom nalezy sie po ojcu
              to co sie nalezy - czyli czescx dorobku zycia..,
              Co zrobil ojciec odchodza- Wybacz To nie Twoj biznes..- To byly jego decyzje-
              czemu takie? MHmmm- zapytaj jego. To co zdobedzie w zyciu teraz po rozstaniu -
              tez jest dorobkiem jego zycia- chyba , ze tylko twoim??? I jesli tez jego to
              jakas czesc nalezy sie dziecku- czy Ci sie pododba czy nie...
              Tak samo jak dziecko dziedziczy po matce- jej dorobek - ktory tez osiagnela po
              rozwodzie. Dzieci nie dziedzicz do rozwodu i koniec. Pomyslio Ci sie. Dzieci
              maja praw po rozwodzie rownie. To zony po rozwodzie traca prawodziedziczenia..
              Nie dzieci.

              Pozdrawaim

            • lideczka_27 Re: PRZESTROGA 08.10.04, 19:14
              natasza39 napisała:

              > moze i niektore "macochy" przoduja w "obłupianiu" dzieci z poprzedniego
              > zwiazku, nie przecze, ja takich jednak nie znam. Nie widze jednak powodu, dla
              > ktorego, w przypadku, gdy moj M zostawil WSZYSTKO dokladnie wszystko swojej
              > biednej ex z mysla ze przekaze to kiedys ich wspólnym dzieciom i dorabia sie
              > wszystkiego od zera mialabym sie dzielic naszym wspolnym dorobkiem po raz
              > drugi.

              natasza, niezależnie od tego co się stało z majątkiem Twojego męża w czasie
              trwania pierwszego małżeństwa i po rozwodzie - dzieci mają prawo do tego, co
              ojciec gromadzi przez całe swoje życie obojętnie czy jest sam, czy z Tobą.
              Teraz jest tylko kwestia rozdzielności, która niejako konserwuje Twoje dobra,
              byś je mogła ofiarować własnym dzieciom - męża i jego dzieci wówczas możesz wg
              woli obdarowywać, co ustaliłyśmy wcześniej. Jeśli zależy Ci na tym o czym
              napisałaś powyżej, to zmuszona jesteś do rozdzielności i brania wszystkiego na
              siebie - wówczas Twój M. jest golec, więc jego dzieci nic nie dostaną (chyba,
              że o sądy się wszystko oprze, może można coś wskórać...). Tylko że ja takie
              zabiegi osobiście uważam za niemoralne i nieetyczne (zależy oczywiście od
              sytuacji, w mojej nigdy bym się na coś takiego nie zdecydowała). Ludzie różnie
              zarabiają i różny wkład mają w małżeństwo - moja ciotka właśnie ma
              rozdzielność, bo zarabia strasznie dużą kasę i to trzyma tylko dla swojego
              potomstwa - siłą rzeczy dzieciaki (wszystkie) po ojcu odziedziczą średnio, ona
              zabezpieczy swoje dziecko znakomicie - zarabiała i zarabia na to.

              W tym temacie nigdy nie ma sprawiedliwości. Gdy zmarła matka młodej poprosiłam
              M o rozmowę i powiedziałam, że podjęłam pewną decyzję niezależnie od tego kiedy
              przysposobię małą. Odkąd jest już z nami postanowiłam być jej matką w pełnym
              tego słowa znaczeniu - nie tylko wychowując, opiekując się, ale także traktując
              na równi w sprawach finansowych z moimi dziećmi. Nie spędzam na barki M
              przyszłości jego córki (studia, start w dorosłe życie itd.). Będę pracować i
              zarabiać na nią tak, jak na pozostałe rodzone dzieci. Z punktu widzenia prawa
              nie jest to mój obowiązek, ale ja po prostu tak chcę. Natomiast nie wiem co
              będzie z moją dolą po rodzicach. Jeżeli oni zdecydują o zapisach na wnuki (nie
              będę tego podważać, mam nadzieję, że moje siostry też nie) i pominą młodą, to
              nie będę polemizowała - bo to ich wola. Natomiast jeśli podzielą między swoje
              dzieci to ja to, co dostanę, podzielę na wszystkie nasze dzieciaki.
              Niesprawiedliwość będzie tu taka, że moja młoda wyjdzie w temacie na plus a
              moje będą miały mniej - dziadkowie ze strony matki młodej już w chwili obecnej
              poczynili kroki spadkowe, młodej przypadnie w udziale dom i została jej
              założona lokata. Oczywiście moje dzieciaki do tego prawa mieć nie będą, ale
              takie jest życie. Ważne, by w swoich decyzjach czuć się dobrze. Ja uważam, że
              postępuję słusznie i w zgodzie z własnym sumieniem. A gdy życie przyniesie mi
              złe niespodzianki, to bardzo możliwe, że dzieciaki nic nie dostaną - jak się
              dochowam odszczepieńca i mordercy to wydziedziczę i majątek na schronisko
              przekażę. Na mnie postawy roszczeniowe nie robią wrażenia wink


              Gdyby sie im dziala kiedys krzywda napewno pomoge, bo to dzieci
              > czlowieka ktorego kocham, ale pod nakazem. Nigdy, wybacz. To co jest moje,
              moge
              >
              > dac z dobrej i nieprzymuszonej woli, ale nikt mnie z tego nie bedzie oblupiał
              > pod kara jakis tam alimentow.

              A z tym się zgadzam jak najbardziej. Jeśli jest TWOJE, to tu tylko dobra wola
              się liczy.

              To jest dla mnie po prostu smieszne i
              > hienowate.


              Rozdzielność majątkowa to dobra sprawa także dla dziewczyn samodzielnych, które
              wyszły drugi raz za mąż. Przynajmniej spokój święty jest a nie stres, że ojciec
              pisze o mniejsze alimenty, bo jej nowy mąż dobrze zarabia, dziecku się przy
              ojczymie dobrze wiedzie a on bidny - i taka zwalanka odpowiedzialności na
              faceta, który też ma prawo żonie i dziecku nieba przychylić z dobroci serca a
              nie nakazem sądu.

              pozdrawiam
              lidka
            • pelaga Re: PRZESTROGA 08.10.04, 19:45
              natasza39 napisała:

              > moze i niektore "macochy" przoduja w "obłupianiu" dzieci z poprzedniego
              > zwiazku, nie przecze, ja takich jednak nie znam. Nie widze jednak powodu, dla
              > ktorego, w przypadku, gdy moj M zostawil WSZYSTKO dokladnie wszystko swojej
              > biednej ex z mysla ze przekaze to kiedys ich wspólnym dzieciom i dorabia sie
              > wszystkiego od zera mialabym sie dzielic naszym wspolnym dorobkiem po raz
              > drugi.

              No i wyszlo szydlo z worka crying(((
          • samodzielny Re: PRZESTROGA 07.10.04, 23:17
            to jest, gdy sie wspolzyje spolecznie, w czynie spolecznym,
            bezinteresownie tongue_outPPPPPP
            • natasza39 I jeszcze do Pelagi 07.10.04, 23:32
              I zebysmy sie dobrze zrozumialy...
              Pisze o zasadach a nie "obłupianiu" dzieci przeszlych, przyszlych czy
              teraxniejszych. Robienie krzywdy dzieciom jakimkolwiek budzi we mnie odraze i
              pogarde.
              Ale z dugiej strony odwrócmy sytuacje i nie chowajmy dzieci z rozbitych (z
              róznych powodów nie tylko z winy faceta) rodzin roszczeniowców, którym sie
              wszystko od wszystkich nalezy.
              Jak w małzeńswie umieraja matka i ojciec (nierozwiedzeni) np w wypadku to te
              dzieci nie zadaja alimentow od zadnych ciotek, babek itp tylko sa po prostu
              sierotami.
              Szlag mnie trafia jak czytam czy slysze w zyciu ze tatus czy mamusia ma w dupie
              dziecko i uklada sobie zycie od nowa bo mu sie to dotychczasowe znudzilo i jak
              piskorz sie wije od zobowiazan i lozenia na dzieci ucieka.
              Szlag mnie jednak trafia podwojnie kiedy ojciec czy matka sobie zyly wypruwaja,
              a dzieciom a zasadniczo mamie malo i malo.
              • derena33 Re: I jeszcze do Nataszy 09.10.04, 01:04
                jak umiera matka czy ojciec, to dzieci dostaja od panstwa rente... a jezeli
                renty nie ma to obowiazek alimentacyjny maja wobec tych dzieci dziadkowie czy
                tez rodzenstwo rodzicow.. dzieci sa sierotami, to jedyne z czym sie moge
                zgodzic.. a jak matka sobie zyly wypruwa ... to zasadniczo komu malo i malo?smile
                matce??


                • natasza39 Re: I jeszcze do Nataszy 09.10.04, 08:34
                  >a jak matka sobie zyly wypruwa ... to zasadniczo komu malo i malo?smile
                  > matce??

                  Ja nie mówie o matkach ktore sobie zyly wypruwaja!!!
                  Nie o sytuacjach kiedy tatus rzuca ochlapy na dzieci i jest caly happy, ze ich
                  nie ma przy sobie.
                  Trzeba czytac wszystko, a nie wyrywki.
                  Z calym szacunkiem dla matek wypruwajacych sobie zyly dla dzieci!
                  • konkubinka Re: w temacie watku 11.10.04, 11:52
                    Tez o tym mysle czesto.Nie mam 100 procent zaufania do eksa.Chodz mam
                    nadzieje , ze nie jest potworem.
                    Co do mojego obecnego zwiazku nigdy kasa, mieszkanie nie byly dla mnie
                    wazne.Nie mam tu meldunku, nic mi sie nie nalezy.Nawet rzeczy, ktore sama
                    kupilam, wnioslam w nasz majatek sa wlasciwie jakby jego.I gdy urodzila nam sie
                    corka zazadalam aby zmienil spadkobiercow w III filarze.Najsmieszniejsze jest
                    to , ze M nawet wlasnej corki z eksia nie uposazyl tylko ojca.I dla mnie to
                    wydalo sie obrzydliwe.No i spotkal sie z kobieta z funduszu i zrobil to -
                    podzielil III filar na dwie corki i dla mnie troszke.Wiem , ze moze to zmienic
                    w kazdej chwili ale moze nie na niekorzysc dla naszej corki a na moja.
                    Co do eksa.
                    Zalozylam synowi fundusz powierniczy i tu mam zagwozdke.Jesli cos mi sie stanie
                    eks bedzie rozporzadzal renta.I o to sie obawiam.Pomijajac juz , ze w ogole
                    obawiam sie jak wychowalby naszego syna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka