Piszę tego posta by wnieść trochę optymizmu na forum

3 tygodnie temu zamieszkałam z facetem. Obawiałam się tego - poprzedni
związek dał mi wiele do myślenia. Chcemy byc razem już na zawsze ale dycyzja
o małżeństwie to dla mnie zbyt poważny krok. Gdybym kiedyś tak od razu wyszla
za eksa dziś byłabym w trakcie spraw rozwodowych.
Co drugi weekend spędzam na uczelni. Miałam w planie zawozić córkę na ten
czas do rodziców ale mój partner zaoferował, że to on zajmie się dzieckiem.
Spędziła ten czas z nim dopiero jeden raz, ale widze jak stają się sobie
coraz bliźsi. Razm gotowali ( moje dzieciątko oczywiście nie umie bo ma 2
lata, ale wspaniale pomagało

, razem robili zakupy i sprzątali. Mała w
pewnym momencie zapytala go " Ty jesteś mój tata??". On nie wiedział co ma
odpowiedzieć ale się bardzo ucieszył
Nie dawno zatrudniliśmy opiekunkę do małej, bo ja odbywam staż. Ona nie jest
zorientowana w sytuacji ( a ja jakoś nie lubię się tak przed kimś tłumaczyć z
moich prywatych spraw ), mółwi o nas "rodzice", " mamusia i tatuś" Ja z
początku miałam jakoś jej to wyjaśnić ale zdecydowaliśmy, że jednak nie
będziemy niczego wyjaśniać. Bo jeśli Oliwia kiedyś zechce mówić do mojego
faceta tato, będzie mogła ( ku jego zadowoleniu ) tak własnie się do niego
zwracać. Poza tym kiedyś moze będziemy mieć wspólne dzieci i ona czułaby się
inna z wiadomych powodów, a tak wszyscy będą "równi".
Jestem na prawdę szczęśliwa ( pierwszy raz w życiu tak w pełni )
Pozdrawiam i Wam życzę dużo szczęścia i wiary w to, że kiedyś będzie dobrze