Dodaj do ulubionych

Samotni tatusiowie

27.12.04, 14:36
Czy są tutaj tacy ?
A moze w ogóle nie istnieją ?
Pozdrowionka
Baśka
Obserwuj wątek
    • pelaga Re: Samotni tatusiowie 27.12.04, 14:57
      Alez istnieja smile Tylko wtedy dzieci tych "samotnych" facetow wychowywane sa
      przez babcie smile))
      Jakis taki czarny humor mnie dopadl smile
      A tak na serio to ja osobiscie nie znam zadnego prawdziwego, samotnie
      wychowujacego dziecko, ojca.
      • griffon Re: Samotni tatusiowie 27.12.04, 15:22
        Są może nie na tym forum mimo dyskryminacji panujacymi w polskich Sadach
        Antyrodzinnych ( tylko w 3 % przyznawana jest opieka ojcu)
        Pozdrawiam
        Były samotny ojciec
        • pustulka_75 Re: Samotni tatusiowie 27.12.04, 15:24
          A ilu się o nią ubiega?
          • griffon Re: Samotni tatusiowie 27.12.04, 15:32
            A Kto chce rozpoczynać walke z góry skazana na przegraną.
            A tak na powaznie wcale nie jest tak mało ojców którzy chcieliby zajmować sie
            swoimi dziećmi tylko nie maja na to szans ponieważ sa dyskryminowani przez
            Antyrodzinne Sady
            • pustulka_75 Re: Samotni tatusiowie 27.12.04, 15:36
              griffon napisał:

              > A Kto chce rozpoczynać walke z góry skazana na przegraną.

              Tchórz, albo "pan wygodnicki". Każda wymówka dobra. Albo się kocha dzieci, albo
              nie.
          • tata_malolata Re: Samotni tatusiowie 27.12.04, 15:40
            pustulka_75 napisała:

            > A ilu się o nią ubiega?
            --------------------------
            Napiszę Ci z osobistych doświadczeń - ryzyko zadarcia z "modliszką", śmiech
            adwokata i mizerna szansa wygrania w sądzie powoduje, że niewielu się odważa...

            Możesz triumfować - jeśli jesteś kobietą nienawidzącą
            lub współczuć jeśli jesteś kobietą rozumną.

            • pustulka_75 Re: Samotni tatusiowie 27.12.04, 15:42
              tata_malolata napisał:

              > Możesz triumfować - jeśli jesteś kobietą nienawidzącą
              > lub współczuć jeśli jesteś kobietą rozumną.

              Wybieram trzecią drogę.
            • pustulka_75 Re: Samotni tatusiowie 27.12.04, 15:47
              Ty i Griffon uważacie, że wielu sędziów jest antyrodzinnych, ja uważam, że
              wielu mężczyzn jest antyrodzinnych. Dlatego nigdy nie znajdziemy płaszczyzny
              porozumienia. Jak to mówią: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
              • griffon Re: Samotni tatusiowie 27.12.04, 16:20
                Ja uważam że większośc "sędziów" działa na szkodę dziecka po przez
                dystryminacje ojców, a niektórzy to zwyczajne bydło w togach które powinno być
                rozliczone za swe zbrodnie. Przykład: Sąd zadecydował o zabraniu małego Michała
                od kochajacego ojca a później dzieciak wyladował na dnie Wisły.
                • pustulka_75 Re: Samotni tatusiowie 27.12.04, 16:54
                  Demagogia.
                  • griffon Re: Samotni tatusiowie 27.12.04, 17:02
                    To są fakty a przykładów na zbrodnicze działanie polskich Sadów Antyrodzinnych
                    jest bez liku.
                  • tata_malolata Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 08:49
                    pustulka_75 napisała:
                    > Demagogia.
                    ------------------------
                    Przykre, że ta tragiczna historia małego chłopca utopionego na "zlecenie" matki
                    budzi taką reakcję.

                    Ten wypadek jest bardzo ekstremalny - bo zakończył się najgorzej jak tylko
                    mógł. Są jednak tysiące dzieci, których los z definicji powierzany jest mniej
                    lub bardziej nieodpowiedzialnym matkom zamiast - być może (a jest to w sumie do
                    sprawdzenia) trochę bardziej odpowiedzialnym ojcom. Stąd protest Griffona i
                    mój przeciw obecnie stosowanej w praktyce interpretacji przepisów KRO. I nie
                    chodzi tu o satysfakcję ojców (bo sam przyznaję, że jest mnóstwo takich którzy
                    do opieki się po prostu nie nadają i powierzanie im opieki jest bezsensowne lub
                    nawet czasem szkodliwe) ale o wybór w danym przypadku lepszego wychowawcy dla
                    dziecka.

                    • pustulka_75 Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 09:54
                      Griffon:
                      "Ja uważam że większośc "sędziów" działa na szkodę dziecka po przez
                      dystryminacje ojców, a niektórzy to zwyczajne bydło w togach które powinno być
                      rozliczone za swe zbrodnie."

                      TO JEST DEMAGOGIA.


                      tata_malolata napisał:

                      > pustulka_75 napisała:
                      > > Demagogia.
                      > ------------------------
                      > Przykre, że ta tragiczna historia małego chłopca utopionego na "zlecenie"
                      matki budzi taką reakcję.

                      Tani chwyt. Postaraj się bardziej, jeśli chcesz zrobi ze mnie potwora.
                      Zostawcie już tego chłopczyka w spokoju. Ciszej nad tą trumną.

                      -----------
                      Ania
                      i Olo --> forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15477537&v=2&s=0
                      • griffon Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 11:13
                        Następne przykłady:
                        Szczecin 2004 pijana matka zostawia 6-cio letnia córke w parku wcześniej Sad
                        odrzucił wniosek ojca o przejęcie opieki. Według moich informacji dziecko
                        ląduje w Pogotowiu opiekuńczym.
                        Kamień Pom 1997 Sad zabiera dziecko od ojca i orzeka że ma być ono przy matce
                        po 2 latach ogranicza władze rodzicielska ojcu ( na wniosek matki) Ojciec
                        odwołuje sie chce przejąc opiekę nad córka Sąd ma w dupie dobro dziecka zostaje
                        przy matce Następnie ten sam Sąd umieszcza dziecko w Domu Dziecka i odbiera
                        władze rodzicielska matce ( brak opieki).
                        Takich przykładów zbrodniczej działalności Antyrodzinnych Sadów jest mnóstwo
                        chcesz to uwierzysz nie to juz Twój problem ja wiem jak mnie traktowano jak
                        walczyłem o synów . Mam opinie Rzecznika Praw Dziecka że Sad działa na szkodę
                        moich synów, i co mogę nia sobie ........ W Polsce ojciec jest traktowany jak
                        Bank a nie jak rodzic który chce uczestniczyc w życiu dziecka.
                        • pustulka_75 Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 11:26
                          "to zwyczajne bydło w togach które powinno być rozliczone za swe zbrodnie"
                          "zbrodnicze działanie polskich Sadów Antyrodzinnych "
                          "takich przykładów zbrodniczej działalności Antyrodzinnych Sadów"

                          Nie wiem, czy Piter jest godnym wzorem do naśladowania.

                          Te promamusiowe sądy pozwalają się migać takim jak ojciec mojego Syna od
                          odpowiedzialności. Jeśli tego nie rozumiesz "to juz Twój problem".
                          • picia76 Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 12:58
                            "Te promamusiowe sądy pozwalają się migać takim jak ojciec mojego Syna od
                            odpowiedzialności. "
                            ta odpowiedzialnośc sprowadza się do roli bankomatu wypłacającego comiesięczne
                            raty? żałosne....
                            • pustulka_75 Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 13:31
                              Nie, ta odpowiedzialność to wiele innych rzeczy, ale skoro ktoś chce być tylko
                              i wyłącznie bankomatem to jego wybór. Chociaż tyle można wyegzekwować sądownie
                              od pseudotatusiów (przynajmniej teoretycznie).

                              Żałosny jest facet, który nie chce/nie umie zadbać o własne dzieci.
                        • pelaga Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 11:27
                          > W Polsce ojciec jest traktowany jak
                          > Bank a nie jak rodzic który chce uczestniczyc w życiu dziecka.

                          Zadziwiajace, ze w mojej miejscowoscie jakos nie odczuwam tej prokobiecosci
                          sadow. Z mojego punktu widzenia ojciec biologiczny jest traktowany jak swieta
                          krowa, ktora nie ponosi kary za zaniedbywanie dziecka.
                          Jesli jakakolwiek matka porzuci dziecko na ponad rok sad natychmiast pozbawi ja
                          wladzy rodzicielskiej, w przypadku ojcow to jest traktowane jako zupelnie
                          naturalna tendencja zwiazana z wiciem nowego gniazdka. Jakos niewiele jest
                          matek, ktorym udalo sie odebrac wladze rodzicielska w zwiazku z brakiem
                          kontaktow ojca, nawet przez dlugie lata. A czy to nie jest razace zaniedbanie
                          obowiazkow rodzicielskich??? Byly swieta, a ojciec mojego dziecka nawet nie
                          pofatygowal sie z zyczeniami do syna. I jaka kara go za to spotka??? A zadna.
                          Najwyzej kolejna sprawe o alimenty wygra w nagrode za olewanie syna i za
                          wytrwalosc w lazeniu po sadach.
                          • griffon Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 12:39
                            Przeciez mi nie chodzi o alimenty mi chodzi o dyskryminacje ojców którzy chcą
                            przejąc opiekę nad własnym dzieckiem. Tacy ojcowie traktowani sa jak jacyś
                            trędowadzi , nienormalni. Jak składałem wniosek o ustalenie miejsca pobytu
                            synów przy mnie to Panie w Sadzie patrzyły na mnie jak na jakiegos dziwolaga ,
                            i od razu mi zapowiedziały że i tak nic nie wskóram. Gdybym ogladał sie na
                            Antyrodzinny Sąd to nie miałbym kontaktu z dziecmi , tylko że ja zaczołem
                            stosowac politykę faktów dokonanych postępowałem w myśl zasady cel uswieca
                            środki. Tylko dzieki takiemu postepowaniu dzieciaki były ze mną . Jak myślicie
                            ilu jest takich wariatów jak ja którzy porwaja sie z motyka na słońce? I to
                            jest główna przyczyna dlaczego wielu ojców nie podejmuje walki woli siedziec
                            cicho i nie denerwować swoich byłych aby mieć chociaz możliwośc widywania sie z
                            dziećmi.
                            • pelaga Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 13:59
                              > Przeciez mi nie chodzi o alimenty mi chodzi o dyskryminacje ojców

                              A mi chodzi o niewywiazywanie sie wiekszosci ojcow ze swoich PODSTAWOWYCH
                              OBOWIAZKOW WOBEC DZIECKA.

                              Nie znam danych statystycznych Giffon, ale z moich obserwacji, mojego otoczenia
                              moge ci kilka faktow przytoczyc. Znam osobiscie 5 samotnych matek i zadnego
                              samotnego ojca. Zaden z tych pieciu "znajomych" ojcow, czyli exow moich
                              znajomych nie ubiegal sie o opieke nad dzieckiem, tylko 3 z nich utrzymuje w
                              ogole kontakty z dziecmi, w przypadku dwoch tatusiow sa to "widzenia", a TYLKO
                              jeden utrzymuje kontakty regularne i traktuje powaznie potrzeby dziecka, a nie
                              walczy o SWOJE PRAWA. Tylko ten jeden doklada od siebie cos poza alimentami!!!
                              Dwoch z tych panow sadzi sie o obnizenie alimentow, jednoczesnie nie wywiazujac
                              sie z ZADNYCH obowiazkow wobec wlasnych dzieci, choc zaden z nich nie placi
                              kokosow w stosunku do swoich zarobkow.
                              Wybacz, ale statystyki pewnie pokazalyby podobne dane, bo jak rozmawiam z
                              ludzmi to jasno wynika, ze wiekszosc ojcow nie tylko w ogole nie bierze pod
                              uwage opieki nad dziecmi, ale w ogole nie utrzymuje kontaktu z dziecmi po
                              rozwodach. Dlatego wlasnie twoje wypowiedzi na tym forum sa bezsensowne i tutaj
                              nie uda ci sie nauczyc nas maluczkich wspolczucia dla wszystkich ojcow.
                              I to nie znaczy, ze ja nie wierze, ze sa poszkodowani ojcowie, ze sa
                              niesprawiedliwe wyroki, alez wiem, ze tak jest. Wiem, ze jest jakas nieliczna
                              grupa ojcow, ktorzy wywiazuja sie ze swoich obowiazkow. Ale wiem tez, ze to
                              mniejszosc jesli chodzi o cala, ze sie tak wyraze populacje ojcow po rozwodach.
                              A juz zueplnie innym tematem jest wywiazywanie sie ojcow ze swoich obowiazkow
                              podczas zwiazku z matka. Zazwyczaj z moich osobistych obeserwacji wyglada to
                              tak, ze i tak wszystko spada na kobiete. Jesli tak latwo przychodzi zgonienie
                              wszystkich obowiazkow na kobiety to o co ta cala awantura, ze ojcowie sa zle
                              traktowani przez sady??? Dla mnie to jedna z kolejnych mod. Mamy mode na prawa
                              ojca, ciekawe, czy doczekam sie mody na obowiazki.

                              > I to
                              > jest główna przyczyna dlaczego wielu ojców nie podejmuje walki woli siedziec
                              > cicho i nie denerwować swoich byłych aby mieć chociaz możliwośc widywania sie
                              > z dziećmi.

                              Z moich osobistych doswiadczen wynika, ze zadna ze znanych mi osobiscie matek
                              nie ogranicza kontaktow ojca z dzieckiem. To chyba domena macoch smile
                              A przyczyna niewystepowania o opieke nad dziecmi jest zwykle lenistwo.

                              Jak chcesz przeprowadzic test to popytaj przynajmniej dziesieciu swoich
                              rozwiedzionych i nierozwiedzionych kolegow o ich dzieci. Wystarcza 3-4 pytania:
                              1. Nazwisko lekarza dziecka
                              2. Nazwisko wychowawczyni
                              3. Ulubiona potrawa
                              4. Nazwisko pani od informatyki, ewentualnie kiedy jest kolejne zebranie
                              rodzicielskie, albo co bylo na ostatnij zebraniu rodzicielskim.
                              Wnioski wyciagnij i nie pisz o gloryfikacji wszystkich jak leci tatuskow, bo to
                              bzdura.
                              • griffon Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 14:12
                                Widzisz akurat ja potrafie odpowiedzieć na Twoje pytania nie znam nazwiska Pani
                                od informatyki poniewaz moje dzieci jeszcze nie maja tego przedniotu (1 i 3
                                klasa)Znam natomiast wielu ojców którzy nie maja kontaktu ze swoimi dziecmi
                                poniewaz mamuska chce sie odegrac na ich ojcu, nie znam natomias ojca który
                                ograniczał by dzięcia widywanie sie z matką. To że Sady dystryminuja ojców to
                                fakt nawet sami sędziowie tak twierdzą . Czy wiesz że ojciec nie może nawet sie
                                domagac aby ustalić ojcostwo dziecka i co to tez nie jest dystryminacja?
                                • toman5 Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 14:14
                                  OOOO nie znasz? A ten co mu ostatnio antyterroryści dzieci odbijali to
                                  rozumiem, nie utrudniał?
                                • pelaga Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 14:32
                                  > Znam natomiast wielu ojców którzy nie maja kontaktu ze swoimi dziecmi

                                  Och ja tez nam. Tylko, ze oni NIE CHCA tych dzieci widywac.

                                  > nie znam natomias ojca który
                                  > ograniczał by dzięcia widywanie sie z matką.

                                  A ilu znasz, ktorzy wychowuja dzieci???

                                  > To że Sady dystryminuja ojców to
                                  > fakt nawet sami sędziowie tak twierdzą .

                                  A z ta pretensja to do tatuskow, ktorzy olewaja swoje obowiazki chyba
                                  powinienes uderzyc, bo to ich wina, ze opinia jest taka jaka jest i ze jakas
                                  nieliczna garstka ojcow traci na tym, ze wiekszosc potepuje tak, jak postepuje.

                                  > Czy wiesz że ojciec nie może nawet sie
                                  > domagac aby ustalić ojcostwo dziecka i co to tez nie jest dystryminacja?

                                  Nie tragizuj, juz za kilka dni bedzie zdaje sie mogl walczyc. Och ci
                                  ustawodawcy, wytraca ci argumenty z rak wink)))
                                  Ciekawa jestem bardzo ilu tatuskow skorzysta z przyslugujacych im praw... Bo
                                  jakby nie patrzec uznanie ojcostwa pociaga wiele niewygodnych dla tatuskow
                                  obowiazkow, z ktorych tak naprawde egzekwowac matka moze tylko alimenty i to
                                  tez nie zawsze skutecznie. I wlasnie dlatego alimenty najbardziej tatuskow
                                  bola, bo najtrudniej sie z nich wymigac. Nawet w sadzie mozna uslyszec, ze ojca
                                  do milosci do dziecka zmusic sie nie da, jedynie do placenia na nie.
                                  A najlepiej bedzie to widac, jak porowna sie ilosc spraw o ojcostwo zakladanych
                                  przez kobiety w stosunku do ilosci spraw zakladanych przez mezczyzn. Mysle, ze
                                  statystyki beda nieublagalnie bezlitosne smile))
                                  Zdajesz sie w ogole nie dopuszczac do siebie mysli, ze ustlanie ojcostwa to
                                  byla ochrona kobiet przed migajacymi sie tatuskami i ze takich przypadkow jest
                                  wiecej, niz dobrowolnej walki ojca o dziecko.
                                  Zeby byla jasnosc mam wiele szacunku dla facetow, ktorzy chca byc ojcami swoich
                                  dzieci, a nie tylko walcza o swoje prawa.
                                  • griffon Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 14:41
                                    Zadam wszystkim Panią z tego forum która z Was zgodziła by się na opiekę
                                    naprzemian ległą np mięsiące parzyste dziecko mieszka z ojcem a nieparzyste z
                                    matką. Oczywiscie w takim przypadku nie ma mowy o jakichkolwiek alimentach.
                                    To jak znajdzie choc jedna ?
                                    • kammik Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 14:48
                                      Ja odpowiem - nie zgodzilabym sie, ponieważ oznaczaloby to dla mojego dziecka
                                      zmianę szkoly raz w miesiacu plus atrakcje w postaci wspolnej kuchni i lazienki
                                      z tabunem studentow. Ale moze za to tatus pozwolilby mu spac w jego dawnym
                                      lozku.

                                      P.S. Gryfku, nie pisze się "panią", tylko "paniom", to nie jest ta sama zasada
                                      co przy "zrobią" i "zrobiom".
                                      • pustulka_75 Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 14:57
                                        kammik napisała:

                                        >atrakcje w postaci wspolnej kuchni i lazienki z tabunem studentow.

                                        Mógłby sobie jeszcze różne oryginalne "perfuma" powąchać, które są poza naszym,
                                        biedaków, zasięgiem. wink
                                    • toman5 Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 15:03
                                      Koleś, to jest opieka naprzemienna, a nie naprzemianległa, naucz się korzystać
                                      ze słownika.
                                      I ty sie tu pytasz o opiekę naprzeminną których matek?
                                      Tej, której ojciec chciał bardzo uznać dziecko, tylko dowodu nie mógł znaleźć?
                                      Tej,która ile razy odbiera dziecko od ojca, to dziecko całe w wysypce
                                      alergicznej, bo tatuś ma w .. co dziecko je?
                                      Tej, do której eksa nie dociera, że niewłaściwie zaopiekowane dziecko ma po
                                      spotkaniachz nim nieustanne infekcje?
                                      Ooo, a może tej, której dziecko pobierane przez ojca na weekend spędza czas z
                                      macochą, bo tatuś ma inne zajęcia???
                                      Nie, na pewno interesuje cię opinia tej kobiety, która posiniaczona i z
                                      dzieckiem wiała po nocy z własnego domu.
                                      Więc przestań sie ośmieszać i zrób sobie test Pelagi - popytaj tatusiów, co
                                      wiedzą o dzieciach. TAich nierozwiedzionych tatusiów.
                                      Ty się odchrzań od matek,
                                      • kammik Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 15:23
                                        Ja nie kojarze tomana z wczesniejszych postwo, ale powiem: dobrze, panie
                                        kolego, prawicie.
                                      • pustulka_75 Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 15:25
                                        Toman5, nie denerwuj się. Griffon mógłby się znaleźć w Serves jako
                                        wzór "zakutego łba". Tu nawet młot pneumatyczny nie pomoże.

                                        Szkoda twojej energii. smile
                                        • pustulka_75 Sevres ;) 28.12.04, 19:40
                                • edyta.w Re: Samotni tatusiowie 11.01.05, 09:45
                                  No teraz to przesadziłeś. Jakoś na mojej sprawie sąd przychylił sie do wniosku
                                  ojca o ustalenie ojcostwa.

                                  pozdrawiam
                          • picia76 Re: Samotni tatusiowie 11.01.05, 12:54
                            pelaga napisała:

                            > Jesli jakakolwiek matka porzuci dziecko na ponad rok sad natychmiast pozbawi
                            ja
                            >
                            > wladzy rodzicielskiej, w przypadku ojcow to jest traktowane jako zupelnie
                            > naturalna tendencja zwiazana z wiciem nowego gniazdka. Jakos niewiele jest
                            > matek, ktorym udalo sie odebrac wladze rodzicielska w zwiazku z brakiem
                            > kontaktow ojca, nawet przez dlugie lata.

                            jak byś była tak doskonale oczytana, to byś wiedziała, że brak kontaktów nie
                            jest wystarczającą przesłanką do odebrania władzy rodzicielskiej, zarówno
                            matce, jak i ojcu. czytaj! czytaj! smile)
                        • toman5 Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 14:13
                          Ty mnie, Griffon nie rozśmieszaj z łaski swojej. A co powiesz o tym tatusiu,
                          któremu nie dość szybko odebrano dwójkę dzieci i tatunio zdążył przed
                          przekazaniem dzieci matce zamordować oboje i popełnić samobójstwo?
                          MAtkę MIchałka ostatecznie uniewinniono, co do winy ojca nie ma wątpliwości.
                          Śmieszysz mnie ty i twoja pokrętna umysłowość. Ale nie śmieszy mnie twoje
                          zwykłe chamstwo - a przytaczanie dramatu chopca po to, by wesprzeć swoje mętne
                          rozumowanie jest normalnym chamstwem. Ale czego oczekiwać od jednostki, która
                          się zapluwa antyrodzinnymi sądami i bydłem w togach? No, nie kultury przecież,
                          prawda?
                          • pustulka_75 Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 14:55
                            Tym biednym, zamordowanym Dzieckiem większość "walczących" tatuśków sobie gęby
                            wyciera.
                            Tak jak już pisałam:"Ciszej nad tą trumną, panowie".
                            • tata_malolata Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 15:21
                              pustulka_75 napisała:
                              > Tym biednym, zamordowanym Dzieckiem większość "walczących" tatuśków
                              > sobie gęby wyciera.

                              toman5 napisała do Griffona:
                              > Śmieszysz mnie ty i twoja pokrętna umysłowość.
                              > Ale nie śmieszy mnie twoje zwykłe chamstwo ...
                              ----------------------------------

                              Myślę, że niepotrzebnie stosujecie tu tak brutalne (cytat nr 1) lub
                              bezpośrednio obraźliwe (nr 2) wobec kogoś stwierdzenia.

                              Możemy - nawet różniąc się doświadczeniami i subiektywnym odbiorem pewnych
                              spraw - wymienić w miarę normalnie poglądy. Dyskutować w oparciu o racjonalne
                              argumenty. A tu jak się Paniom coś nie spodobało to mamy "krzyk" smile

                              Co do samego wątku głównego:
                              1) Znany mi jest niedawny przypadek ojca, który w desperacji zabił się z dwójką
                              dzieci. Niestety przyczyną jego szaleństwa było... ograniczanie kontaktów z
                              dziećmi. Nie usprawiedliwiam w żaden sposób ZŁA jakie wybrał. Sądzę, że z nie
                              był to człowiek w pełni władz umysłowych. Sygnalizuję tylko, że ten tragiczny
                              przypadek nie jest porównywalny z "morderstwem na zlecenie" jakim było
                              utopienie Michałka.

                              2) Pelaga znów - uparcie - pisze o większości jaką stanowią "kiepscy" ojcowie.
                              Ja z kolei uparcie protestuję: większość to nie norma. Są kiepscy ojcowie ale
                              zdarają się i kiepskie matki. Tak jak istnieją kiepscy mężczyźni-kierowcy smile

                              3) Powierzanie opieki winno być podyktowane w każdym z przypadków (rozpadu
                              rodziny) indywidualnie - wg. więzi, zdolności opiekuńczych, możliwości i
                              odpowiedzialności za rodzinę.






                              • pustulka_75 Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 15:28
                                A kto pierwszy w tym wątku zaczął z agresywną propagandą, hmmm? Jesteś pewien,
                                że to była "Pani"?
                              • toman5 Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 15:31
                                tato, jeszcze raz powtarzam, że matkę Michałka uniewinniono!!!! Więc w ogóle
                                nie ma tej sprawy co porównywać do jakiejkolwiek innej zbrodni. A używanie
                                utopionego dziecka do udowodnienia, że sądy powinny przyznawac dziecko ojcu
                                jest chamstwem - czy ci się podoba to określenie, czy nie. Podobnie zresztą jak
                                używanie zamordowanych przez ojca dzieci do udowodnienia tezy przeciwnej. Bo
                                obie sprawy nie są dowodem niczego, a przez swoją brutalność i potworną krzywdę
                                pomordowanych dzieci nie nadają się do lekkiej dyskusji jaką tu uprawiamy.

                                Zas co do wyroków sądu - tu sie zgadzamy. Za każdym razem powinien zapaść po
                                indywidualnej ocenie sytuacji. Tyle tylko, że patrząc na ojców - zupełnie
                                nierozwiedzionych - i ich brak wiedzy o potrzebach dziecka, brak normalnych
                                relacji z dzieckiem nie dziwię się ani temu, że bardzo rzadko starają się o
                                opiekę, ani - że jeszcze rzadziej ją otrzymują. Chcą miec większe szanse -
                                niech się starają wczesniej, przed rozwodem, a nie w sądzie.
                                • pelaga Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 16:26
                                  > Zas co do wyroków sądu - tu sie zgadzamy. Za każdym razem powinien zapaść po
                                  > indywidualnej ocenie sytuacji. Tyle tylko, że patrząc na ojców - zupełnie
                                  > nierozwiedzionych - i ich brak wiedzy o potrzebach dziecka, brak normalnych
                                  > relacji z dzieckiem nie dziwię się ani temu, że bardzo rzadko starają się o
                                  > opiekę, ani - że jeszcze rzadziej ją otrzymują. Chcą miec większe szanse -
                                  > niech się starają wczesniej, przed rozwodem, a nie w sądzie.

                                  O to to dokladnie tak smile)) Ladnie napisane smile)))
                                  Kim jestes toman5??? Na pewno facetem????? smile))
                                  Pozdrawiam
                              • pelaga Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 16:24
                                > 2) Pelaga znów - uparcie - pisze o większości jaką stanowią "kiepscy"
                                > ojcowie. Ja z kolei uparcie protestuję: większość to nie norma.

                                A co jest norma??? Bo dla mnie oczywiste jest, ze norma to wiekszosc. Jakies
                                testy statystyczne, czy krzywe Gausa chyba o tym mowily, o ile mnie stara
                                wiedza ze studiow nie myli. To bylo dosc dawno, wiec moglam nazwe pomyslic, ale
                                zasada byla oczywiste, norma to wiekszosc.

                                > Są kiepscy ojcowie ale
                                > zdarają się i kiepskie matki.

                                To prawda. Zdarzaja sie kiepskie matki i sa tez kiepscy ojcowie.

                                > 3) Powierzanie opieki winno być podyktowane w każdym z przypadków (rozpadu
                                > rodziny) indywidualnie - wg. więzi, zdolności opiekuńczych, możliwości i
                                > odpowiedzialności za rodzinę.

                                Z tym tez sie zgadzam w calej rozciaglosci.
                                • virtual_moth Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 16:56
                                  pelaga napisała:

                                  > A co jest norma??? Bo dla mnie oczywiste jest, ze norma to wiekszosc. Jakies
                                  > testy statystyczne, czy krzywe Gausa chyba o tym mowily, o ile mnie stara
                                  > wiedza ze studiow nie myli. To bylo dosc dawno, wiec moglam nazwe pomyslic,
                                  ale zasada byla oczywiste, norma to wiekszosc.

                                  Pelaga, ja miałam fizyke na studiach (jedych z wielu moich studiówwink i z tego
                                  co kojarzę to krzywa Gaussa jest pomocna przy obliczaniu błędu w pomiarach.

                                  A więc gdyby można było dokonać odpowiedniego pomiaru na grupie 100
                                  rozwiedzionych ojców okazałoby się, że 97 z nich ma w nosie swoje dzieci, przy
                                  czym błąd pomiarowy wynosi plus minus 3
                                  wink))))

                                  (co ja dzisiaj z tą matematyką?wink))

                                  • pelaga Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 17:40
                                    > Pelaga, ja miałam fizyke na studiach (jedych z wielu moich studiówwink i z
                                    > tego co kojarzę to krzywa Gaussa jest pomocna przy obliczaniu błędu w
                                    > pomiarach.

                                    Heheheh wink Mozliwe smile Mialam zastosowanie statystyki w chemii, ale jakos ten
                                    przedmiot nie byl dosc interesujacy i jakos mi umknely niektore metody wink))
                                    Ale czy ja sie myle, ze NORMA to wiekszosc???? A jesli sie myle to co to jest
                                    NORMA???
                                    • virtual_moth Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 19:15
                                      pelaga napisała:

                                      A jesli sie myle to co to jest
                                      > NORMA???

                                      Pelaga, na egzaminie z algebry to samo pytanie zadał mi nieodżałowany (niech go
                                      piekło pochłonie) doktor K. Wtedy wiedziałamwink

                                      Dla skomplikowania dodam, ze "norma" w algebrze to nie to samo co w szarej
                                      rzeczywistości. Wyższe pojęcia abstrakcyjne w algebrze nijak się mają do
                                      rzeczywistości. Ale to normawink

                                      No cóż, generalnie z tymi tatusiami to jedna wielka kwadratura koławink

                                      Pozdrawiam
                                      • tata_malolata Re: Samotni tatusiowie 29.12.04, 09:45
                                        He he smile
                                        Kwadratura koła ? Z nami mężczyznami ?
                                        Przy Was kobietach, my jesteśmy prości i nieskomplikowani.
                                        Choć to także nie NORMA smile

                                        Co do statystyki zapewne znacie stare powiedzenie (chyba Churchilla ?), że
                                        istnieją trzy rodzaje kłamstw: małe kłamstwa, duże kłamstwa i statystyki.
                                        Statystyka może dawać sensowne oszacowania tam gdzie nie ma czynnika ludzkiego
                                        lub nie odgrywa on kluczowej roli - np. w kontroli jakości, w przewidywaniu
                                        zdarzeń losowych itp. Niestety ststystyczna ocena zjawisk zależnych od
                                        ludzkiego "widzi mi się" nie budzi mojego zaufania. Popatrz choćby na sondaże
                                        przedwyborcze - owszem generalny trend jest widoczny ale zawsze są
                                        niespodzianki. Nie mówię już nawet o wartościach bezwzglednych podawanych przez
                                        wyspecjalizowane ośrodki (a przecież testyją one próbki pow. 1000 respondentów,
                                        czasem nawet znacznie większe, wg. specjalnego klucza ich doboru, posiadają w
                                        miarę wyszkolonych ankieterów itp.) - bywają odchylenia grubo powyżej
                                        zakładanych 3%.

                                        W konkretnym omawianym przez nas przypadku widzę dwie kwestie:
                                        1) ocena zdolności wychowawczych ojców
                                        2) chęć ojców do zajmowania się dziećmi po rozwodzie

                                        W pierwszym przypadku drogie Panie chcecie wyciągnąć ze statystyk typu: "w moim
                                        otoczeniu jest jeden dobry ojciec na pięciu innych zaniedbujących rodzinę"
                                        wniosek: "ojcowie są gorszymi wychowawcami".

                                        W drugim przywoływana jest zafałszowana statystyka nikłego odsetka ojców
                                        zkładających wnioski o powierzenie opieki. Tu niżej podpisany napisze, że także
                                        takiego wniosku nie złożył. Choć uważał, że to on powinien opiekować się
                                        dzieckiem po "opuszczeniu" rodziny przez kochaną matkę i żonę, był i jest gotów
                                        do sprawowania wszystkich obowiązków i jest świadom, że chyba nienajgorzej
                                        dałby sobie z tym radę. Bał się jednak złożyć taki wniosek. Bo żona
                                        szantażowała go izolacją od dziecka, bo adwokat powiedział by sobie wybił to z
                                        głowy, bo dowiedział się jaka jest praktyka sądu (a i samej sędziny X
                                        zajmującej się sprawą).
                                        Tak więc statystyka złożonych wniosków nie odzwierciedla odsetka ojców, którzy
                                        chcą i są gotowi podjęcia obowiązków rodzicielskich.

                                        I na koniec. Jeśli chodzi o krzywą Gaussa - czy myślisz, że gdyby zrobić
                                        rzetelne badania (nie na 100 ale na kilku tysiącach) naprawdę większość
                                        mężczyzn-ojców mieści sie w 3-sigma ? Ja myślę, że ta krzywa (oceny ojców)jest
                                        zbyt płaska i rozciągnięta by móc oceniać ojców jako ogół.


                                        • pustulka_75 Re: Samotni tatusiowie 29.12.04, 10:09
                                          tata_malolata napisał:

                                          > Co do statystyki zapewne znacie stare powiedzenie (chyba Churchilla ?), że
                                          > istnieją trzy rodzaje kłamstw: małe kłamstwa, duże kłamstwa i statystyki.
                                          > Statystyka może dawać sensowne oszacowania tam gdzie nie ma czynnika
                                          ludzkiego
                                          > lub nie odgrywa on kluczowej roli - np. w kontroli jakości, w przewidywaniu
                                          > zdarzeń losowych itp. Niestety ststystyczna ocena zjawisk zależnych od
                                          > ludzkiego "widzi mi się" nie budzi mojego zaufania. Popatrz choćby na sondaże
                                          > przedwyborcze - owszem generalny trend jest widoczny ale zawsze są
                                          > niespodzianki. Nie mówię już nawet o wartościach bezwzglednych podawanych
                                          przez
                                          >
                                          > wyspecjalizowane ośrodki (a przecież testyją one próbki pow. 1000
                                          respondentów,
                                          >
                                          > czasem nawet znacznie większe, wg. specjalnego klucza ich doboru, posiadają w
                                          > miarę wyszkolonych ankieterów itp.) - bywają odchylenia grubo powyżej
                                          > zakładanych 3%.

                                          Adresatem tego postu powinien być chyba Griffon. To on pierwszy zaczął się
                                          podpierać statystyką. Nie zauważyłeś? Ciekawe dlaczego?
                                          • griffon Re: Wniosek 29.12.04, 11:28
                                            Wnioski nasuwaja sie same:
                                            1. Panie nie dopuszczaja do siebie mysli aby ojciec tak samo jak one
                                            uczestniczył w wychowaniu dziecka
                                            2. Większośc kobiet po rozwodzie traktuje dzieci jako swoja własność oczywiscie
                                            w imie interesu dziecka
                                            3. Do takiego podejscia do sprawy przychylaja sie antyrodzinne Sady
                                            Zastanawia mnie jeden fakt po co tak wszystko gmatwacie ze dziecko ma kolegów,
                                            że szkoła itp napiszcie wprost Matka jest lepszym rodzicem a ojciec może co
                                            najwyżej 2 razy w tygodniu wiodziec dzieciaka.
                                            Tylko jedna kobieta z tego forum zgodziła by sie na opieke naprzemian z ojcem i
                                            chwała jej za to inne Panie nawet nie dopuszczaja do siebie myśli o takim
                                            rozwiązaniu. Celowo zadałem to pytanie aby Wam uświadomić jaka jest prawda
                                            • pustulka_75 Re: Wniosek 29.12.04, 11:34
                                              griffon napisał:

                                              > Wnioski nasuwaja sie same:

                                              Zapomniałeś dodać, że są to twoje subiektywne wnioski.
                                            • pasierbica30 Re: Wniosek 29.12.04, 11:43
                                              > 3. Do takiego podejscia do sprawy przychylaja sie antyrodzinne Sady
                                              > Zastanawia mnie jeden fakt po co tak wszystko gmatwacie ze dziecko ma
                                              kolegów,
                                              > że szkoła itp napiszcie wprost Matka jest lepszym rodzicem a ojciec może co
                                              > najwyżej 2 razy w tygodniu wiodziec dzieciaka.


                                              Nie przyszlo Ci do glowy, ze dziecko moze faktycznie miec kolegow i chodzic do
                                              szkoly? Ze to nie jest zadne gmatwanie, tylko naprawde miesiac u jednego a
                                              miesiac u drugiego rodzica to zly pomysl dla dziecka.
                                              Nie pisze z punktu widzenia samotnej matki, bo nia nie jestem. Pisze jako corka
                                              pseudotatusia, ktory do dzisiaj rozpowszechnia klamstwa, ze moje chlodne z nim
                                              stosunki to efekt dzialan mojej matki (ktora nigdy o nim zlego slowa nie
                                              powiedziala).
                                              • griffon Re: Wniosek 29.12.04, 12:41
                                                Zadałem proste pytanie czy zgodziłybyscie się na takie same uczestnictwo ojca i
                                                matki w wychowaniu dziecka. Tylko jedna Pani napisała że tak nie interesowały
                                                mnie problemy związane z taką opieka tylko konkretna odpowiedż. Jeśli była by
                                                zgoda obojga rodziców to reszta to tylko sprawa organizacji.
                                                • alabama8 Re: Wniosek 30.12.04, 11:41
                                                  Czy nie przyszedł wam do głowy również taki argument, że matka do cholery kocha
                                                  swoje dziecko i rozstanie nawet na kilka dni jest bolesne? Jakto oddać ojcu na
                                                  miesiąc? A ja w tym czasie co? W końcu to on zdecydował się na odejście od
                                                  rodziny, jeżeli zabieże mi jeszcze dziecko na miesiąc to dla kogo tu żyć? Z kim
                                                  cieszyć się wieczorną kolacją, kogo uszcześliwiać jazdą na sankach, kogo bujać.
                                                  • griffon Re: Wniosek 30.12.04, 12:50
                                                    Tak samo może i powiedzieć ojciec że rozstanie z dzieckiem nawet na kilka dni
                                                    może byc dla niego bardzo bolesne. I wcale nie jest powiedziane ze to ojciec
                                                    zdecydował sie odejśc od rodziny pamietaj o jednym wina zawsze lezy po srodku.
                                                  • alabama8 Re: Wniosek 31.12.04, 08:57
                                                    Grifciu, ty patrzysz z perspektywy ojca kochającego i wiem że nie umiesz sobie
                                                    wyobrazić że mógłbyś zostawić swoje dzieci i pójść w świat. Kochać dziecko to
                                                    nie znaczy tylko karmić je, opierać, przewijać i trzymać w cieple. Ja naprawdę
                                                    lubię towarzystwo mojego dziecka a ono lubi moje, i nie chcę rezygnować z tej
                                                    przyjemności dlatego że jego ojciec postanowił odejść.
                                                    Szcześliwego Nowego Roku, życzę wszystkim smile nawet tym którzy tu na forum nie
                                                    potrafią czasem powstrzymać się od wbijania szpilek (i przysięgam że nie mam na
                                                    myśli Griffona)

                                                    Alabama
                                                    TLEN: wiseworld
                                                    GG: 8661706
                                                  • griffon Re: Wniosek 31.12.04, 10:53
                                                    Alabama serdecznie dziękuje za życzenia Tobie równiez chciałbym zyczyć
                                                    wszystkiego dobrego.
                                                    P.S.
                                                    Doszłas do sedna sprawy masz racje dla mnie pewne zachowania sa po prostu nie
                                                    do przyjecia i nie mieszcza sie w głowie. Osobnik ( nieistotne czy kobieta czy
                                                    mężczyzna) który nie interesuje sie własnymi dziećmi nie ma prawa nazywac
                                                    siebie rodzicem.
                    • kotka.na.dachu Re: Samotni tatusiowie 12.01.05, 11:18
                      Nie rozśmieszaj mnie! W tym przypadku zarówno matka z konkubinem jak i sam
                      ojciec dziecka mieli to biedactwo w "głębokim poważaniu".
                      Pisz o normalności dnia codziennego, a nie o patologi społecznej.
                      A może nie oglądasz TV ani nie czytasz gazet, w których to jest mnóóóóóstwo
                      odyć molestowania sexualnego przez ojców??????
                      • griffon Re: Samotni tatusiowie 12.01.05, 18:02
                        Patologiczne to sa polskie sady antyrodzinne, które dzięki swoim wyrokom
                        doprowadzaja do takich sytuacji. Teraz sa karani stalinowscy zbrodniaze w
                        togach może dożyje czasów że kara spotka również zbrodniaży z tak
                        zwanych "Sądów Rodzinnych".
                        • kotka.na.dachu Re: Samotni tatusiowie 14.01.05, 12:33
                          Czemu nie widzisz patologii po stronie mężczyzn?
                          • griffon Re: Samotni tatusiowie 15.01.05, 21:20
                            Zawsze zaznaczałem w swoich postach że pomijam sytuacje patologiczne takie jak
                            alkocholizm, znecanie sie nad rodzina, narkomania itp. Sądy powinny dawac
                            przykład, pomagać w rozwiazywaniu problemów a naszym kraju dzieje sie zupełnie
                            odwrotnie.
              • onionka Re: Samotni tatusiowie 12.01.05, 08:14
                po jaka cholere te melodramatyczne zdjecia?
      • pustulka_75 Re: Samotni tatusiowie 27.12.04, 15:26
        pelaga napisała:

        >Tylko wtedy dzieci tych "samotnych" facetow wychowywane sa przez babcie.

        Czasami pomagaja "pszyjaciułki". tongue_out

        Łączę się z Tobą w czarnym humorze. smile
      • pasierbica30 Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 23:44
        > A tak na serio to ja osobiscie nie znam zadnego prawdziwego, samotnie
        > wychowujacego dziecko, ojca.

        Alez skad smile))
        Tatusiowie bardzooooo by chcieli, ich nowe zony tez o niczym innym nie marza,
        tylko o tym, aby tak bardzo kochane przez nich dziecko meza w koncu z nimi
        zamieszkalo.
        Tylko, ze... caly swiat sie przeciwko nim sprzysiagl! Niesprawiedliwe sady,
        przyznajcae opieke nad dzieckiem matce, wredne eks, ktore utrudniaja kontakty i
        nastawiaja dzieci przeciwko ojcu oraz Zydzi, masoni i cyklisci.
        (To, ze tatusiowie nie placa alimetow, to nic. Przeciez wiadomo nie od dzisiaj,
        ze eks i tak nie wydaja tych pieniedzy na dziecko tylko na swoje "luksusy". )
    • stynka Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 15:50
      Bez wdawania się w dyskusje odpowiadam na podstawowe pytanie tego wątku: są
      tacy na świecie. smile Sama zadaję się z takim i jestem pełna podziwu dla
      umiejętności, organizacji, zaangażowania i tym podobnych smile Kobiety, może
      rzadziej, ale też porzucają dzieci. Egoistycznie stwierdzę, że i dobrze, bo
      zostają do wzięcia naprawdę fajni faceci smile))

      Pozdrawiam poświątecznie,
      stynka
      • griffon Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 16:22
        Tak też myślałem nie ma takiej Pani która by sie zgodziła aby dziecko miesiąc
        było u ojca a miesiąc u matki. Jest to oczywisty dowód że nawet niedopuszczacie
        do swojej wiadomości aby Dziecko ( czytaj wyłączna własnośc mamuski) mogło być
        wychowywane równiez przez ojca. Jest wielu samotnych ojców i bardzo dobrze
        sobie radza dzieci sa zadbane mają zapewnioną pewna przyszłość i co
        najważniejsze sa kochane.
        • kammik Stynko, możesz to wyciąć jakby co :) 28.12.04, 16:35
          Gryfku, jestes piramidalnym I D I O T Ą.
          • pelaga Re: Stynko, możesz to wyciąć jakby co :) 28.12.04, 16:47
            I tu tez sie zgadzam w calej rozciglosci smile))
          • griffon Re: Stynko, możesz to wyciąć jakby co :) 28.12.04, 17:00
            kammik napisała:

            > Gryfku, jestes piramidalnym I D I O T Ą.



            No własnie tak sa traktowani ojcowie którzy osmiela sie walczyc o opieke nad
            dziećmi.
            Brawo jedna Pani by sie zgodziła i chwała jej za to a co z resztą nie
            potraficie odpowiedziec na proste pytanie , potraficie tylko wyzywać tylko na
            tyle Was stać Czekam na odpowiedzi znajdzie sie choć jeszcze jedna?
            • kammik Re: Stynko, możesz to wyciąć jakby co :) 28.12.04, 17:05
              > No własnie tak sa traktowani ojcowie którzy osmiela sie walczyc o opieke nad
              > dziećmi.

              Nie, tak traktowani sa idioci.
            • virtual_moth Re: Stynko, możesz to wyciąć jakby co :) 28.12.04, 17:11
              Hm, w moim przypadku taka opieka nie wchodziłaby w grę, bo:
              - tatuś na własne życzenie wyprowadził się kilkaset km od córki i mimo moich
              propozycji aby przeprowadził się bliżej, zamierza wyprowadzić się JESZCZE DALEJ
              (tzw. męska twarda logikawink - chyba nie musze mówić w jakim celu
              - w jego obecnym miejscu zamieszkania jest ponoć zimniej niż na dworzewink
              - mógłby popaść w jeszcze większą depresję, gdyby nagle okazało się, że dziecko
              to taka istota, która potrzebuje poświęconego mu czasu i pieniedzy, i przy
              najbliższej okazji sam pewnie by zrezygnowałwink

              Pzdr
              • griffon Re: Stynko, możesz to wyciąć jakby co :) 28.12.04, 17:48
                Virtual mnie chodziło o to czy jakby była taka możliwośc czy zgodziłabys się na
                takie rozwiazanie. Zdaje sobie doskonale sprawę że tylko niecałe 20% ojców było
                by zainteresowanych takim rozwiazaniem sprawy, że większość woli być tylko
                niedzielnimi tatusiami ale ja i wielu mi podobnych będzie walczyc o prawa dla
                tych 20 ojców na 100. Masz prawo sadzic że mężczyzna nie zalezy na dzieciach
                podobnie jak większośc na tym forum Pań. Czy ja wymagam od Was naprawdę tak
                wiele chcemy być tylko traktowani na równo a nie jak rodzice grugiej kategorij.
                Jak otwarcie napiszę że jestesmy dyskryminowani to od razu jestem: idiotą,
                niedorozwiniety...... Czy ja Was wyzywam , ubliżam Wam , nie robie tego a mając
                takie jak doswiadczenia powinienem to robić . Znacie wszystkie moje zdanie na
                temat rodziców którzy nie interesuja sie własnymi dziećmi i obojetnie czy to
                jest facet czy kobieta.
                • chalsia Re: Stynko, możesz to wyciąć jakby co :) 28.12.04, 18:46
                  Griffon, gdyby było to możliwe ze względów techniczno-organizacyjnych, to i tak
                  bym się nie zgodziła - przynajmniej przez jakiś jeszcze czas. Przynajmniej do
                  czasu, gdy dziecko miało by z jakieś 8 lat (dziecko w wieku 8 lat jest już
                  bardziej odporne na sytuacje stresowe).
                  Powody - zdrowotne (brak wystarczającej dbałości ojca o pewne kwestie związane
                  ze zdrowiem) oraz brak zgody na metody wychowawcze ojca (np. klapsy by uspokoić
                  płaczące dziecko). A także zerowa chęc ojca do dzielenia się informacjami o
                  dziecku, takie zero współpracy/partnerstwa w rodzicielstwie.

                  Na całe szczęście dla mnie opieka naprzemienna pozostanie tylko kwestią teorii.

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia
                • pasierbica30 Re: Stynko, możesz to wyciąć jakby co :) 28.12.04, 23:52
                  Odnioslam wrazenie, ze dziewczyny skomentowaly wypowiedz mezczyzny, ktory slepo
                  walczy o swoje PRAWO jako ojca do polowy czasu dziecka, nie biorac dobra tego
                  dziecka zupelnie pod uwage. Comiesieczna przeprowadzka dziecka z jednego domu
                  do drugiego to koszmar.
                  • griffon Re: Stynko, możesz to wyciąć jakby co :) 28.12.04, 23:58
                    Taki rodzaj opieki z powodzeniem fukcjonuje w wielu krajach np Szwecja, ja nie
                    walcze o prawo do opieki nad swoimi dziecmi ponieważ dzieci mieszkaja ze mna.
            • vialle Re: Stynko, możesz to wyciąć jakby co :) 11.01.05, 17:28
              nie, nie zgodzilabym sie. Uwazam opieke naprzemienna za jeden z najbardziej
              poronionych pomyslow jakie mozna wyprodukowac po to, zeby rodzice mieli
              poczucie ze jest "sprawiedliwie i po rowno". Daruj sobie argumenty o Szwecji
              czy USA. Wystarczy sobie wyobrazic 3, 4, 5 czy nawet 10 latka zyjacego z
              plecakiem w garsci, rozdwojonego miedzy dwoma swiatami. Albo jeszcze fajniej -
              budowanie wiezi miedzy rodzenstwem w sytuacji, gdy jedno z dzieci zyje "w
              polowie" w rodzinie. Na szczescie nie grozi nam plaga takich chorych rozwiazan.
        • pasierbica30 Re: Samotni tatusiowie 28.12.04, 23:48
          > A tak na serio to ja osobiscie nie znam zadnego prawdziwego, samotnie
          > wychowujacego dziecko, ojca.

          Wybacz, ale pomysl miesiac u jednego rodzica a miesiac u drugiego to idiotyzm.
          Dziecku potrzebna jest stabilizacja i dom, to nie mebel, ktory mozna
          przestawiac co miesiac z jednego miejsca na inne. Dziecko ma
          przedszkole/szkole, najczesciej blisko domu, kolegow na podworku itd.
      • nooleczka Ale fajnie jest :) 28.12.04, 16:35
        No to jestem w szoku!!!!

        Moderatorką forum dla samodzielnych JEST MACOCHA! smile))))))

        O jak fajnie smile)))
        No to witaj w klubie, justynko smile))


        Do Griffona: Ja bardzo chętnie zgodziłabym się na opiekę naprzemienną.
        Niestety, "tatuś" nie jest tym kompletnie zainteresowany.
        I szczerze wątpię, czy moje dziecko wytrzymałoby tyle czasu bez mamy. Myślę, a
        nawet jestem pewna, że nie.
        • pelaga Re: Ale fajnie jest :) 28.12.04, 16:53
          Samo okreslenie "macocha", czy "next", nie czyni jeszcze czlowieka z gruntu
          zlym smile)) Sympatie i antypatie rodza sie po poczytaniu sobie wypowiedzi
          niektorych pan (wszystkowiedzacych, takich, ktore nia majac doswiadczenia w
          macierzynstwie wiedza lepiej, jak powinna postepowac matka, zabraniajacych
          kontaktow ojca z dzieckiem, bo sa zazdrosne, bo ich dzieci nie sa pierwsze,
          itp.). Znam wirtualnie kilka bardzo sympatycznych next smile)) I kilka
          niesympatycznych samodzielnych smile)
          Pozdrawiam
          • ania_rosa Re: Ale fajnie jest :) 29.12.04, 00:31
            Nie zgodziłabym się na opiekę naprzemienną, bo pomysł jest idiotyczny. I to z
            punktu widzenia dziecka, a nie któregokolwiek z rodziców.
            Dziecko z robitej (rozwodzącej się ) rodziny ma tak zaburzone poczucie
            stabilizacji i bezpieczeństwa, że powinno się dążyc do precyzyjnego ustalenia
            stałego pobytu miejsca dziecka. I nie ma tu wyjątków. To miejsce może byc przy
            matce, a może być przy ojcu- i akurat ta kwestia jest drugorzędna, choć
            rozumiem, że w wielu budzi wielkie emocje. Istotne jest wybranie najlepszego
            opiekuna dla dziecka, a jego pleć nie ma znaczenia. Takie miejsce jest
            miejscem, które dziecko będzie kojarzyć z pojęciem "domu" wraz z całym
            emocjonalnym zapleczem tego pojęcia. Jakiekolwiek akrobacje lokalowe przyniosą
            szkodę dziecku, nawet jeżeli w teorii brzmią "nowocześnie". Mozna jednak
            realizowac wiele nowoczesnych pomysłów, o ile spełniają one podstawowe funkcje
            (mają na celu dobro dziecka):
            - po pierwsze: dziecko musi mieć stabilny punkt odniesienia. Dla dzieci ponizej
            circa 8-10 roku zycia NIE WCHODZĄ W GRĘ pomysły z "czasową migracją" i
            zmienianiem miejsca zamieszkania. Do przyjęcia są wakacje czy ferie (czyli
            dłuższe okresy) spędzane z jednym z rodziców, jeśli dziecko wie, gdzie jest
            jego dom i uznaje ten dom za swój.
            - po drugie: przyjmuje się, że "okres karencji" w przypadku dzieci między 2gim
            a 10 rokiem zycia wynosi około roku. To jest czas, w którym nie ma jeszcze
            miejsca na "pokoik u taty i pokoik u mamy". W tym czasie dziecko powinno byc
            otoczone szczególna opieką obojga rodziców i powinno mieć zapewnione jasne
            reguły codzienności. W tym okresie dziecko na nowo uklada sobie rozbite relacje
            i uczy się odnalezienia swojego miejsca w nowej sytuacji. Bardzo wazne jest,
            aby tego procesu nie zaburzyć, a juz kompletnie pozbawione sensu są
            idee "miesięcy parzystych i nieparzystych". W przypadku dzieci młodszych
            najlepiej byłoby zapewnić regularne wizyty ojca w miejscu zamieszkania dziecka.
            Zabieranie dziecka na weekendy powinno byc uzaleznione od konkretnej sytuacji:
            czasem staje się mozliwe po krótkim okresie, a czasem powinno się poczekac
            dłużej.



            Tak więc, Gryfonie, Twoje idee są z księzyca. Nie chodzi o to, aby udowodnić
            sobie elastyczność i robic tu chałupnicze testy na "dobrą wolę" samotnych
            matek. MOja dobra wola jest rozległa, ale ogranicza ją interes mojego syna. I
            ten interes nie ma nic wspólnego z moimi zastrzeżeniami co do Ex męża.

            Rosa
            • konkubinka Re: Ale fajnie jest :) 10.01.05, 14:00
              Tak sobie czytam ten watek i postanowilam cos napisac.
              Po pierwsze nie ma sie co oszukiwac w sprawach alimentacyjnych , rozwodowych
              bywa roznie ale w sprawach opieki nad dziecmi sady sa prokobiece.Nie znam
              przypadku gdzie na sprawie rozwodowej jesli nie padnie wniosek ktorejs strony
              Sad sam zadba o ustanowienie kontaktow dziecka z ojcem.A juz napewno nie
              slyszalam aby Sad rozpatrywal sprawe kto ma sie dzieckiem zajac.
              • konkubinka Re: Ale fajnie jest :) 10.01.05, 14:21
                Cos mnie wywalilosad((((((
                c.d.
                Moja przyjaciolka - raczej juz byla przyjaciolka- jest alkoholiczka.Malo tego
                jest osoba bez zadnych zasad.Przepuscila pieniadze , mieszkanie,
                samochod.Wyniosla sie z ojcem dziecka i dzieckiem do jego rodziny na wies, bo
                nie mieli gdzie mieszkac przez jej hulanki a tam przyniosla im wstyd
                zaniedbujac dziecko, pijac, awanturujac sie, puszczajac z kazdym.Poniewaz
                dziecko jest moja chrzesnica czesto wysylalam im paczki z odzieza , zabawkami-
                wszelkie rzeczy trafialy do baru lub sklepu za piwo .
                Pojechalismy tam latem.Bylismy przerazeni sytuacja, przerazeni jak glupia
                wredna, prozna dziewucha z miasta moze na wsi zastraszyc ludzi.Ale udalo nam
                sie naklonic ich do zalozenia sprawy o odebranie matce praw do wychowywania
                dziecka zwlaszcza ze ta ciagle grozila wyjazdem za granice.
                Czy wiecie jaki jest wynik tej sprawy?Obojgu rodzicom odebrali wladze
                rodzicielska ustanawiajac kuratora i zabrano ojcu zasilek dla samotnego
                rodzica.Ojciec pracuje, nie pije , kocha małą i zajmuje sie nia
                swietnie.Pomagali mu tez jego rodzice.
                Takich matek jest wiele.Maja w nosie uczucia dziecka , prawo rodzinne i cala
                reszte.
                Oczywiscie , ze jesli mezczyzna jest zly to bardziej daje sie to we znaki , bo
                kobieta z natury jest slabsza.
                Ale wystarczy wejsc na niebieska linie- wszystko co tam jest napisane
                adresowane jest do kobiet.Nigdy do mezczyzn.
                Co do opieki naprzemiennej, powinny byc spelnione warunki, przede wszystkim
                miejsce zamieszkania obojga rodzicow blisko siebie.Znam pare rodzin gdzie tak
                wychowywaly sie dzieci.Nie sa ani emocjonalnie zaniedbane ani rozdarte.Wrecz
                przeciwnie.
                Tylko warunkiem do czegos takiego musi byc wyzbycie sie urazy do siebie
                nawzajem.Dogadywanie sie w sprawach dziecka i podejmowanie wspolnych decyzji
                dla jego dobra.Zreszta gdyby nasze prawo nie rzucalo pod nogi ojcow kłód a
                rodzice wlasnie w ten sposob dogadywaliby sie to i bez opieki naprzemiennej
                wygladaloby to inaczej niz teraz.
                Ja osobiscie jestem w stanie dogadac sie z ojcem dziecka.I bardzo chetnie
                zrezygnuje na rzecz opieki naprzemiennej z tych pieniedzy , ktore niby maja
                zaspokoic polowe potrzeb syna.Mysle , ze przy takiej okazji tatus przejrzalby
                na oczy .Ja mialabym wiecej swobody w podjeciu pracy a wiec poprawie warunkow
                dziecka a on zobaczylby , ze swiat dziecka nie konczy sie na 350 zl do rak
                matki.Ze trzeba kolo dziecka ruszyc sie i cos zrobic.
                Zaznaczam , ze skrajnych przypadkow nie biore pod uwage- ojcow co nie dzwonia,
                nie placa , nie odwiedzaja .Jest to logiczne.Tak samo gdy mieszkaja daleko od
                siebie.
                Ale w wielu przypadkach wprowadzenie do naszego prawa pojecia naprzemiennej
                opieki byloby rzecza swietna i dobra dla dziecka.
                Ale skoro u nas nikt przy rozwodzie nie interesuje sie takimi sprawami - a Sad
                Rodzinny i Nieletnich powinien dbac o dziecko, nieletniego , rodzine.To co tu
                mowic o innych rzeczach i tak daleko wybiegac.
                Ale traktowanie dziecka przez matke jak wlasnosc i nie wyobrazanie sobie zycia
                bez alimentow uwazam za karygodne.Pewnych praw poprostu nie mamy i sumienie nie
                powinno pozwalac na wypowiadanie pewnych slow i robienie pewnych rzeczy
                np.celowe utrudnianie kontaktow.
                • griffon Re: Ale fajnie jest :) 11.01.05, 13:10
                  Bardzo mi spodobało mi sie Twoje podejscie do tematu i zgadzam sie z Tobą w
                  większosci spraw poruszonych w poscie. Wnaszym kraju problem polega na tym że
                  Sąd po pierwsze nie stawia na równo obojga rodziców, ma w głębokim poważaniu
                  uczucia i dobro dziecka, oraz nie potrafi wyegzekfować swoich postanowień.
                  Nietórzy ojcowie Wyroki w których Sad nakazuje matce aby ojciec mógł sie z nim
                  widywac mogą sobie ....... poniewaz nikt nie jest zainteresowany
                  wyegzekfowaniem wyroku. Tak samo niektóre matki moga to samo zrobić z wyrokiem
                  o alimenty. Sady sa instytucjami państwowymi a Państwo które nie dba o
                  najmłodszych obywateli nie ma przed sobą ciekawej przyszłości.
                  • ania_rosa Re: Ale fajnie jest :) 11.01.05, 18:59
                    aha, i mała errata co do Szwecji i opieki naprzemiennej: owszem, taka forma
                    sprawowania opieki istnieje, ale przy założeniu, że dziecko nie zmienia przy
                    tym miejsca zamieszkania.
                    Tłumacząc to po ludzku: mamusia opiekuje się dzieckiem 2 tygodnie, po czym
                    wyprowadza się na kolejne dwa tygodnie do drugiego mieszkania. W tym czasie
                    tatuś opuszcza to drugie mieszkanie i migruje do pierwszego celem sprawowania
                    opieki nad dzieckiem.
                    Sytuacja nie do zastosowania w Polsce. POlecam przyjrzenie się polityce
                    socjalnej Szwecji, a potem porywanie się na porównania. Jest takie przaśne
                    powiedzenie: gdyby wszystko było jedno, to by gó.. było tortem. Polska to nie
                    Szwecja i pewnych rozwiązań nie da się u nas wprowadzić. Nie tylko z powodów
                    socjalno- mieszkaniowych, ale tez kulturowych.
                    I jeszcze raz powtórzę: Gryffonie, miarą miłości do dziecka i tolerancji NIE
                    JEST branie udziału w Twoich testach. Testach tworzonych ad hoc, metodą
                    chałupniczą i bez wglądu w sprawę. Twoje wnioski nei są ani miarodajne, ani
                    wiarygodne, nie mówiąc już o sposobie formułowania pytań.
                    Powtórzę tez kolejną rzecz: stosowanie opieki naprzemiennej wraz z każdorazową
                    zmianą zamieszkania dziecka jest pedagogicznym i psychologicznym absurdem. Nie
                    po to dziecku rozwala się świat poprzez rozwód, aby znów burzyć ten świat co
                    kolejne dwa tygodnie. I nie ma to związku ze stosunkiem matki dziecka do ojca
                    dziecka i na odwrót.
                    Co do sądów rodzinnych- zgadzam się, ale nie tego dotyczył wątek. Nie podoba mi
                    się także to, że na wycinku cudzych wypowiedzi buduje się całą ideologię w mysl
                    której jedne sa "dobrymi matkami i ludźmi", a inne nie.
                    Rosa
                    • konkubinka Re: Ale fajnie jest :) 11.01.05, 19:42
                      watek tyczyl sie tego czy sa samotni tatusiowie a takich oprocz wdowoc jest
                      niewielu.Sady uwazam za temat jak najbardziej pokrewny.
                      Moja siostra zostala wychowana w opiece naprzemiennej przechodzac z domu do
                      domu.Tak jak pisalam nie odbilo sie to na jej psychice.Ale rodzice dogaduja sie
                      do dzis i sa przyjaciolmi , pracuja w jednym zawodzie (zakladzie
                      pracy).Mieszkaja na jednej ulicy w swietnych warunkach - ojciec ozenil sie
                      poraz drugi i ma dwoje pasierbow - w tym pasierbice w wieku mojej siostry.
                      Moja siostra nigdy nie byla w rozdarciu, jest normalna i wyksztalcona
                      dziewczyna.Wszystko w Belgii.
                      • griffon Re: Ale fajnie jest :) 11.01.05, 20:49
                        W Bejgji problem kontaktów ojca z dzieckiem po prostu nie istnieje, prawo tam
                        jest egzekwowane niezwykle skutecznie. Jeśli tylko swierdzą że dziecku dzieje
                        sie krzywda wtedy nie ma zmiłuj się. Rodzice traktowani są na równo wobec prawa
                        a Sady kieruja sie dobrem dziecka a nie interesem matek chcacych sie odegrac na
                        byłym mężu.
                        • gosza26 Re: Ale fajnie jest :) 14.01.05, 14:29
                          Odpowiadam: niemąż zajmował się synem od zawsze, również po tym jak matka
                          dziecka wyjechała i chciała wdzięczności dozgonnej, za to że ,,jest,,
                          -kuzyn niemęża, któremu również zona pozostawiła syna.

                          Mianownik wspólny, dzieci jeszcze z okresu małżeństwa zawsze były ważniejsze
                          dla ojców niż matek, co sie również wiązało z emocjonalnym przywiązaniem
                          (stwierdzone przez psychologów, w przypadku Młodego miało to miejscu już w
                          wieku 5 lat).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka