jadeit 08.02.05, 10:40 Odeszłam przedwczoraj w nocy o tzeciej nad ranem z dziećmi z dwoma walizkami. Nie wytrzymałam. Tułam sie po znajomych rodzinie. Nie mam pracy, nie mam gdzie mieszkać, nie wiem co zrobić. Nie moge wrócić, nie moge. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
amfenix Re: odeszłam od męża 08.02.05, 12:58 Ja nie wiem czy to był najrozsądniejszy krok ...Rozumiem,że nie mogłaś wytrzymać ale nie wyobrażam sobie jak ci teraz można pomóc? Masz jakiś plan? Zgłosiłaś gdzieś pobicia? Wystąpiłaś o alimenty? POwiedz czy oprócz odejścia przedsięwzięłaś jakies kroki prawne?? Odpowiedz Link Zgłoś
md0512 Re: odeszłam od męża 08.02.05, 20:17 Cześć !! jadeit napisała (z innego wątka): "Jest jeszcze coś : przemoc psychiczna i fizyczna. Od czasu do czasu "puknie" mnie. Rzadko, ale porzadnie. Ostatnio 4 miesiace temu miałam połamane zebra. 3 tygodnie temu byam poobijana. Pewnie powinnam iść na obdukcję, ale zwyczajnie sie boję i...wstydzę. Nigdy nie pomyślałam, ze musiałabym iśc do lekarza z powodu człowieka, którego kocham...Chociaż dzieci nie raz były świadkami jego popychanek i szarpania mnie." Idź jutro na policję. Tam uzyskasz pomoc, co dalej robić w tej sytuacji. Zgłoś pobicia w prokuraturze i załóż "ślubnemu" sprawę karną o przemoc fizyczną. Zapamiętaj, że nie ma miejsca na wstyd, na litość i wyrozumiałość wobec męża - teraz to już Twój wróg. Czas zacząć energicznie działać, myśleć o sobie i o dzieciach. Odpowiedz Link Zgłoś
ania_rosa Re: odeszłam od męża 08.02.05, 21:39 Bez obdukcji i dowodów nie ma na co liczyc. Gdyby tak nie było teoretycznie kazdy mógłby zakładać sprawy karne o pobicia, gwałty itd. Policja nic tu nie pomoże. Poza tym pomoc prędzej się uzyska w opdowiednich organizacjach zajmujących sie prawami kobiet ( w tym poradnictwem prawnym), niż na policji, która niechetnie miesza się w sprawy rodzinne, a zwłaszcza tak bardzo nieudokumentowane. Jadeit- nie wnikam czemu się zdecydowałaś na ten krok, zapewne sytuacja była dramatyczna, ale to nie było rozsądne posunięcie w tym momencie. Przynajmniej ja tak sądzę w świetle Twoich poprzednich postow. Odeszłas bez dowodów i donikąd. Trudno będzie cokolwiek udowodnić. pzdr Rosa ps. skorzystaj z tych adresów, które podałam Odpowiedz Link Zgłoś
md0512 Może jednak... 09.02.05, 07:11 Cześć !! Może jednak jakieś dowody ma (dokumentację lekarską na temat połamanych żeber). Istotnym dowodem mogą być zeznania dzieci (jeżeli są już trochę starsze). W większych miastach są specjalne komórki policji zajmujące się przemocą w rodzinie, specjalne numery tel., itd. Może przynajmniej ktoś by ją wysłuchał i coś doradził... Odpowiedz Link Zgłoś
nowajulka Re: odeszłam od męża 11.02.05, 11:56 Tak, tak.......wróć do niego, daj się pobić i uciekaj dopiero z dowodem w postaci obdukcji lekarskiej......wrrrr.........sorry, ale nie mogłam się opanować, żeby tego nie napisać....... A tak serio to zwróć się do jakiejś organizacji..pomogą Ci.......... Odpowiedz Link Zgłoś
elaw2 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 08:21 Przede wszystkim zrób Sobie obdukcję, bez tego ani rusz! Wiem, co mówię, bo sama doświadczałam przemocy od męża i to jeszcze całkiem niedawno. Podobnie jak ty uciekałam, miałam jednak do kogo (mama). Kiedy urodziła się córeczka i miała miesiąc, ślubny dostał szału i spuścił mi łomot taki, że ślady nosiłam dłuższy czas, nie poszłam jednak wtedy na policję ani na obdukcję. Wstyd, upokorzenie i bezradność. Ale jak tylko zasnął, to zaczęłam szukać kluczy (to była stara zagrywka, mego byłego - zamykał drzwi i zabierał klucz, abym nie mogła wyjść), no i znalazłam. Klucze, swoje dokumenty i kartę kredytową - swoją. I jak poszedł do pracy, zamówiłam taksówkę bagażową i z córeczką, jej łóżeczkem, wózkiem i całym majdanem zwiałam z domu. Wiedzałam, że mam już dość a świadomość, że mam dziecko i muszę je chronić dodała mi sił. I bardzo, żałuję, że nie poszłam wtedy na obdukcję, bo miałabym dowody do sądu. Teraz jestem już po rozwodzie a moja Kaśka ma spokojny, normalny dom... Piszę to wszystko, żebyś wiedziała, że zawsze jest wyjście. I rozumiem Cię doskonale, rozumiem przez co przechodzisz. Wiem jak ciężko iść na policję a tam częstują Cię frazesami w rodzaju: nie mieszamy się w sprawy rodzinne czy nie ma wyroku sądu, odnośnie dziecka. I dochodzi jeszcze strach, co będzie kiedy wrócisz do faceta, przeciesz on płazem nie puści takiej zniewagi. Ja miałam oparcie w rodzinie, Ty go nie masz. Piszesz jednak o znajomych. Pamiętaj, nie jesteś workiem do bicia i nawet mąż (on Cię kocha?) nie ma prawa Cię "pukać"! Walcz o Siebie i dzieci. Idź na policję i powiedz co się dzieje, poszukaj jakiejś organizacji zajmującej się przemocą w rodzinie i przede wszystkim załóż sprawę o alimenty. Przydałoby się też spotkanie z psychologiem. Dziewczyny podały Ci listę pomocnych organizacji. Ja też przechodziłam przez piekło "domowego szczęścia" i trwało to siedem lat. Teraz wiem, że siedem lat za długo... Odpowiedz Link Zgłoś
jadeit Re: odeszłam od męża 09.02.05, 08:57 Witam Mieszkam kątem u znajomych do jutra. Jutro muszę sie wyprowadzic, nie wiem gdzie. Wczoraj okazało się, że mąż zablokował mi karte-nie mam na jedzenie dla dzieci. Nie wytrzymam tego, nie wiem co robić, ni mam za co żyć. Czy ja muszę do niego wrócić? Odpowiedz Link Zgłoś
dyrgosia Re: odeszłam od męża 09.02.05, 09:02 Witaj. Nie wiem w jakim mieście mieszkasz, ale najlepiej odnaleźć Ośrodek Interwencji Kryzysowej, najczęściej przy Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. Tam pracują profesjonaliści, pomogą Ci. Na jakiś czas możesz zamieszkać w hostelu. Odpowiedz Link Zgłoś
agaada72 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 09:27 skorzystaj z podanych wczesniej adresow,zglos sie do jakiejs instytucji,ja tak zrobilam,wtedy latwiej jest to wszystko przetrwac,nie mozesz tulac sie z dziecmi jedna noc tu,druga tam,rodzina w takich przypadkach,mh,woli stac z boku.a maz ? bedzie ci utrudnial zycie jak tylko moze,trzymaj sie jakos,ale i tak mysle,ze potrzebna ci fachowa pomoc.Jejku ,normalnie z sil opadlam jak przeczytalam Twoj post,choc to pewnie niewielkie pocieszenie,pozdrawiam mocno Odpowiedz Link Zgłoś
alina66 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 09:26 jadeit czego się wstydzisz? ze ktoś cię bije? Nie byłam nigdy ofiarą przemocy fizycznej, ale byłam zoną alkoholika. też się wstydziłam i pomogło mi coś takiego: Pomyśl, jeśli widzisz na ulicy faceta bijącego kobietę, to co myślisz - że ona się powinna wstydzić???? Na pewno nie. Myślisz, że facet to kawał ch.... i że to on powinien się wstydzić, prawda??? Ruszaj po pomoc, tak jak napisaly tutaj dziwczyny. To żadna hańba prosić o pomoc. nie znam Twojego faceta, ale sobie myślę- że jak wróciśz to tylko go upewni w przekonaniu, że jest bezkarny i wszystko może.... Odpowiedz Link Zgłoś
olkit Re: odeszłam od męża 09.02.05, 11:31 > czego się wstydzisz? > ze ktoś cię bije? Też nie byłam ofiarą przemocy, tylko zdrady i uciekania ode mnie w alkohol, ale wiem jaki był u mnie mechanizm wstydu: otóż - wybrałam sobie tego faceta za męża, trochę wbrew woli/radom rodziców i przyjaciół, a teraz on okazał się taki czy owaki. I ja mam się do tego przyznać? Niedoczekanie, zacisnę zęby i... Wiem, oczywiście, że to droga donikąd, ale nic nie zmienia faktu, że tak właśnie wtedy myślałam. Olka Odpowiedz Link Zgłoś
elaw2 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 09:28 Jadeit! Idziesz na policję i zgłaszasz co się dzieje! Po drugie Ośrodek Interwencji Kryzysowej, tam Tobą pokierują, powiedzą co i jak. Koniecznie złóż też o alimenty - trochę potrwa, ale nie może być tak że jesteś bez grosza. I jeszcze jedno, dzieci mu nie dawaj (kiedyś pisałaś o jego wspaniałomyślości w temacie opieka), bo potem w Sądzie mogłabyś mieć problemy. Ale teraz musisz iść na policję i do ośrodka, a może tam gdzie mieszkasz jest Unia Demokratyczna Praw Kobiet? Działaj! I pamiętaj, nikt nie ma prawa Cię uderzyć! Odpowiedz Link Zgłoś
grazia31 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 12:32 cześć, nie raz uciekałam z domu o ile wcześniej nie zostałam z niego wyrzucona, tak wiec wiem jak sie czujesz i co myślisz. mam jednak lepszą sytuację , bo mam blisko rodzinę u krórej mogłam zawsze znależć schronienie. na szczęście piekło skończyło sie wraz z rozwodem. teraz mam świety spokój, ciszę i komfort psychiczny. na początku też nie chodziłam do lekarza po obdukcje i nie wzywałam policjii bo uwazałam ze to wstyd. jednak z czasem zmieniłam zdanie i dobrze na tym wyszłam. nazbierałam obdukcji, dzwoniłam po policję, straż miejską, pomagali mi sąsiedzi. potem złożyłam sprawe do prokuratury o znęcanie fizyczne i psychiczne. było to w marcu ubiegłego roku. juz w kwietniu byłam wzywana na przesłuchania na policję, on zresztą też, i sąsiedzi, i rodzina... policja odnosiła sie do mnie z szacunkiem i zrozumieniem. byli to ludzie sympatyczni i delikatni... nie tacy jak ci którzy przyjeżdżali na interwencję i mieli wszystko głęboko "gdzieś". mój, wtedy jeszcze, mąż nie wykazywał skruchy i starchu aż do czasu gdy został poproszony o odciski palców do kartoteki i usłyszał o terminie zrobienia zdjęć. wtedy dopiero skruszał. w zamian za wycofanie sprawy w prokuraturze wyprowadził sie, wymaldował, zabrał swoje rzeczy i wyniósł sie do swojej matki. na rozwodzie nie robił problemów. cały ten bałagan trwał rok. ale warto było. teraz jestem spokojna o dziecko i siebie. szkoda tylko ze czekałm aż 5 lat zeby dojrzeć do tej decyzji. dlatego dziewczyno rób coś żeby wyjść z tego cało i nie daj się. w końcu przecież zło nie może być górą. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ania_rosa Re: odeszłam od męża 09.02.05, 13:11 Odnosnie tego, co powinnaś teraz zrobić: juz odeszłaś, pytanie co dalej. Wyjścia są dwa, możesz wrócić, możesz nie wracać. Każde w tych wyjśc implikuje co innego. Jesli nie wrócisz- przed Tobą trudna droga szukania pomocy (mieszkanie, praca, pieniądze na utrzymanie). Jesli nie masz pomocnej rodziny/ przyjaciół będziesz zmuszona skorzystać z jakiejś formy pomocy społecznej typu dom samotnej matki. Potem sprawa o alimenty i rozwód. To wszystko będzie trwać. W międzyczasie szukanie pracy, a przeciez nie masz doświadczenia, więc nie będzie to proste. Nie piszę tego po to, by Cię zniechęcać, ale po to, aby Ci pokazać, że kierowanie się nawet najbardziej usprawiedliwionymi emocjami może być zawodne. W poście z innego wątku napisałam Ci o stworzeniu precyzyjnego, chłodnego planu działania i jak najdłuższym pozostaniu przy mężu. Stworzeniu sobie tyłów w postaci odkładania pieniędzy na ukryte konto, nawiązaniu współpracy z organizacjami kobiecymi, rozpoczęcie doszkalania, znalezienie żłobka/przedszkola/szkoły dla dziecka itd. Sprawa o rozwód z orzekaniem o winie byłaby prostsza, gdybyś mogła sie wykazac choćby jedną interwencją policji, która została odnotowana. O obdukcjach nawet nie wspominam. Dalej: pisalam też o terapii rodzinnej, któa umożliwiłaby Ci zaangażowanie i wciągnięcie do sprawy osoby trzeciej (tj. terapeuty/tki), a tym samym zapewniła opinię psychologiczną odnośnie Twojej sytuacji w małżeństwie i stanowiła bardzo istotny dowód. Jesli więc istnieje jakaś szansa Twojego powrotu do męża tzn. nie obawiasz się, że mógłby zareagowac przemocą- doradzałabym wrócić. Wrocić i spokojnie przygotowywać sobie grunt do dalszych działań. Jednocześnie skontaktować się z "niebieską linią" choćby, aby miec potwierdzony dowód obecnego odejścia i uzyskać patronat. Każde zgłoszenie na policję, do ośrodków interwencji, na niebieską linię, jest/może zostać odnotowane. Szukaj jak największej ilości możliwości takich potwierdzeń, aby potem można było odtworzyć Twoje działania i przedstawić je w sądzie. "Na gębę" nie da się w takich sprawach załatwić niczego: choćbys opowiadała o połamanych żebrach, jeśli nie masz na to podkładki w postaci obdukcji, czy nawet badania lekarskiego z izby przyjęć- nic nie zyskasz. Załóż sobie więc, że od tej pory maksymalna liczba organów ma wiedziec o Twojej sytuacji i posunięciach. Czas w tej sytuacji jest Twoim sprzymierzeńcem. Nie kieruj się emocjami, tylko wykalkulowanym mysleniem. Pamiętaj, że od twoich obecnych posunięć zależą najbliższe lata. Zabezpiecz się jakoś. I- jeśli to możliwe- wróć do męża. pozdrawiam Rosa Odpowiedz Link Zgłoś
jadeit Re: odeszłam od męża 09.02.05, 13:28 Byłam już w centrum kryzysowym jestem po rozmowie z psychologiem, dziś mam drugie spotkanie. Co to jest ta niebieska linia? I czy moge np. iśc na policję wogóle powiedzieć co jest grane i prosic o radę? A jeśli tak to gdzie, o kogo pytac? Odpowiedz Link Zgłoś
grazia31 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 13:34 jeżeli nie masz obdukcji ani niczego czym mogłabyś udowonić że mąż robi to co robi to nawet nie idź tam. do nie bieskij linii możesz zadzwonić po poradę. a podczas interwencji policji mozesz poprosić o wypełnienie niebieskiej karty. a tu masz adres: pogotowie@niebieskalinia.pl i stronę www.niebieskalinia.pl Odpowiedz Link Zgłoś
jadeit Re: odeszłam od męża 09.02.05, 13:40 Obdukcji nie mam. Przede wszsytkim jest przemoc psychiczna.Byłam w centrum kryzysowym.Opowiedziałam o naszych "rozmowach". Były pobicia, ale najczęsciej są to wyzwiska, straszenie, szyderstwa, kpina, obojetność, wpedzanie w poczucie winy, wpędzanie w kompleksy na temat mojej kobiecości, np. że jego kolezanka z którą się spotykał jest lepszą kochanka, z większym temperamentem niz ja,a ja powinnam sie leczyć, wmawianie mi choroby psychicznej, straszenie odebraniem dzieci, mówienie ze dom, który wybudowaliśmy jest jego, ja nie mam do niego prawa, wogóle nie mam zadnych praw, bo nie pracuję itd. Dużo by wymieniać. Przed odejsciem od niego wylał na mnie cały kubeł potwornie brudnej wody, przy dzieciach. Stałam tak w tym brudzie, mokra upokorzona, i nie wierzyłam. Córka stanęła w mojej obronie i usłyszała, ze jest dla niego niczym i niech sie wynosi razem z matką(ma 12 lat), synek mnie otulał ręcznikiem(6 lat). Pani w centrum kryzysowym powiedziała, ze to wszystko też jest PRZEMOCĄ PSYCHICZNĄi na drugi raz jesli mnie obleje mam dzwonić na policję bez skrupułów. Świadkami tego wszystkiego sa dzieci, przed obcymi jest czarujący i miły. Nie wiem jak mam to udowodnic, ale mam prawo dzwonić tyle wiem.Dlatego pytałam czy na policji jest ktoś kto mógłby mi poradzic co ja w takiej sytuacji mam robić. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_i_roo OGÓLNOPOLSKIE POGOTOWIE DLA OFIAR PRZEMOCY 09.02.05, 13:54 ZADZWOŃ: OGÓLNOPOLSKIE POGOTOWIE DLA OFIAR PRZEMOCY W RODZINIE "NIEBIESKA LINIA" 0-801-1200-02 - płatny pierwszy impuls - telefon czynny: pn-sob: 10:00-22:00; nd i święta: 10:00-16:00 (0-22) 666 00 60 - połączenie płatne - telefon czynny: pn-pt: 10:00-22:00 www.niebieskalinia.pl/dorosli.html Odpowiedz Link Zgłoś
elaw2 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 14:17 Myślę, że możesz pójść na policję i powiedzieć co się dzieje. Złożyć skargę na zachowanie męża. Zostanie ślad a poza tym mogą go postraszyć i może się opamięta...Przynajmniej na chwilkę...Założą Ci też niebieską kartę. To co on robi jest karalne. Dobrze, że zaczęłaś działać. Jak czytałam Twój ostatni post, chciało mi się płakać...Bardzo Ci współczuję. Możesz jednak przerwać ten zaklęty krąg przemocy. A jego groźby, że nic nie jest Twoje, może między bajki włożyć. Dzieci też Ci nie zabierze. Jestem z Tobą.Ela Odpowiedz Link Zgłoś
ania_rosa Re: odeszłam od męża 09.02.05, 14:30 Skoro poszlaś do psychologa i zaczęłaś szukac kontaktu przez Niebieską Linię- robisz bardzo dobrze. Zanim zaczniesz podejmowac kolejne kroki, poszukaj dojścia do prawnika (przez organizacjie kobiece- tam porady sa bezpłatne). Najlepiej byłoby wysondowac prawnika odnośnie Twojej sytuacji finasnowo- mieszkaniowej. Dowiedz się, co mogłoby Ci przysługiwać już teraz, a o co trzeba będzie walczyc i jak. Jednym słowem: zbierz maksium informacji i zdecyduj, czy wracać czy szukać czasowego pobytu w jakimś domu samotnej matki. Wszystko się stopniowo poukłada, zobaczysz. A przy okazji: jak wyglada sprawa z Jego rodziną? Byłoby mozliwe jakieś wsparcie, pomoc czy choćby powołanie ich na świadków? Rosa Odpowiedz Link Zgłoś
grazia31 Re: odeszłam od męża 09.02.05, 14:40 jeżeli możesz to kup dyktafon i nagrywaj rozmowy i sytuacje. policjant doradził mi taki rozwiązanie, to jest dozwolone. mój mąż tez nagrywał kłótnie ale jak sie okazało to było przeciwko niemu. znęcanie psychiczne to śliska sprawa, ale jest gorsze od bicia. zacznij chodzić do psychologa i załatw zaświadczenie ze jesteś zdrowa psychicznie. to moze przydać sie przed policją, gdy będzie wmawiał im że jesteś psychiczna. ja miałam podobny przypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
mikmar.pl Re: odeszłam od męża 09.02.05, 15:13 Witam .To bardzo przykre co przeczytałam o twoich przejściach,bardzo dobrze że odeszłaś pierwszy krok chyba najtrudniejszy za tobą i jeszcze wiele przed tobą .Nie wracaj do niego chociby ci niewiem co obiecał, i co mówili inni,że trzeba dać mu szanse,że się zmieni to nie prawda ja wracałam trzy razy i to był największy błąd.Bo co ludzie powiedzą ,są przecież dzieci bzdura poradzisz sobie mały krokami przejdziesz przez to .Walcz o to co należy się tobie i dzieciom.Trzymam bardzo mocno kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
jadeit Re: odeszłam od męża 10.02.05, 12:31 Witam Mieszkam od dzis w centrum kryzysowym, mam pokój na tydzień. Wczoraj rozmawiałam z mężem, o ile to była rozmowa. Z jednej strony mówi, ze mnie kocha, ze powinnam wrócić bo to jest nasz dom, bo jestesmy rodzina itp. a za chwilę straszy mnie ze odbierze mi dzieci, bo jestem psychiczna bo leczyłam depresję, miał prawo zablokować mi kartę, bo pieniądze są jego-on je zarabia, a ja od niego odeszłam(konto jest wspólne jestem współwłaścicielem konta). Znów były drwiny, szyderstwa, złośliwości, jak powiedziałam cos co sie mu nie spodobało to zakażdym razem kazał mi wy....ć(rozmawialismy u nas w domu i to był chyba błąd). o niczego nie doszlismy. Ja tylko wiem, ze boję sie go, nie umiem walczyc z jego słowami, czuję sie poniżona. Wczoraj mnie wystraszył tym co mówił, nie spałam w nocy, araz ide na rozmowe z prawnikiem, ale...gdy go nie ma jest mi jakoś lzej, łatwiej i nie przezywam strachu, lęków, jest mi lepiej jak go nie widze, tylko chyba wciąz boję sie jeszcze do tego przyznać i uczynić ostateczny krok-od niego a nie do niego. Pokój-okropna nora, ale czuj sie bardziej u siebie niz we "własnym" domu. pozdrawiam i dziekuje za wsparcie i rady, kochane jesteście, a ja się bałam, ze jestem sama, ze to ja jestem winna, ze źle zrobiłam, ze ludzie bedą mnie potepiać. On mizreszta powieział czy ja się zastanowiłam, co rodzice, rodzina i znajomi powiedzą na to co JA! zrobiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia Re: odeszłam od męża 10.02.05, 12:54 Nie ma najmniejszego znaczenia co rodzice, rodzina a już zwłaszcza znajomi powiedzą ))))) Zawsze możesz im przedstawić swoją wersję wydarzeń, a co oni sobie pomyślą to ich sprawa. Nie licz też na nich za bardzo - właśnie w takiej sytuacji okaże się, kto jest i będzie prawdziwym przyjacielem. Trzymam kciuki za dalsze działania i cieszę się, że "z kopyta" wzięłaś swoje sprawy we własne ręce. Chalsia Odpowiedz Link Zgłoś
elaw2 Re: odeszłam od męża 10.02.05, 14:27 Jadeit! Cieszę się, że zaczęłaś mówić NIE. Ja też odeszłam i też miałam czas lęków, strachów co powiedzą ludzie i jak dam sobie radę. Zostawiłam fajne mieszkanko i dużo "niematerialnych rzeczy" ale zyskałam z córeczką spokój. Nie boję się wracać do domu, mówię, że jestem rozwódką (ja z rodziny katolickiej na wskroś i z tradycjami, że rozwodów nie ma). Teraz wszystko wydaje Ci się straszne, ale powoli, powoli będzie się normować. U mnie to normowanie trwa już drugi rok. Życzę dużo siły. A wiem, że masz ją w Sobie. Ela Odpowiedz Link Zgłoś