Dodaj do ulubionych

Wyjatkowa historia (?)

26.04.05, 11:11
witam wszystkie samotne mamy smile
Ja jestem sama... hmmm... wlasciwie od poczatku poczatkow...

2 lata temu wyjechalam na wakacje do USA, bylam wtedy na 3 roku studiow.
Mialam w Stanach znajomego (poznalam go rok wczesniej - rodowity Amerykanin).
Stalo sie. Po powrocie do Polski okazalo sie ze jestem w ciazy (chociaz niby
nie bylo na to szans, jak to sie moglo stac?). Przezylam szok, przezylam
koszmar, znienawidzilam siebie, znienawidzilam dziecko i oczywiscie Jego.
Cala ciaze ukrywalam (mimo ze czulam niechec do brzuszka nie zdecydowalam sie
na aborcje), a po porodzie mialam oddac dziecko do adopcji.
No i wszystko szlo niby wg "planu", zaczelam rodzic, pojechalam do szpitala,
no i... zostawilam dziecko w szpitalu.
To co ze mna sie dzialo przez kolejne 10 dni, to trudno opisac, wszedzie
slyszalam swoje dziecko, wszedzie je widzialam. Zalamalam sie - poszlam do
szpitala zeby je zobaczyc. Mam corke, sliczna corke.
Pojechalam do moich rodzicow, tak potwornie sie balam tego ze mnie odrzuca,
ze nie beda chcieli mi pomoc, wiec postanowilam ze...
Powiedzialam ze urodzilam dziecko, powiedzialam ze chcialam je oddac do
adopcji, powiedzialam ze ojciec dziecka mnie przymusil do seksu, ze ja tego
nie chcialam. Boze jak ja sie balam. Jakim ja potwornym tchorzem sie okazalam.
Na szczescie rodzice nie pytali, pomogli mi i dalej pomagaja.

A ja mam wyrzuty sumienia - moja nienawisc do ojca mojej Malej znikla, dreczy
mnie to ze nie potrafilam przyznac sie do wszystkiego, ze... to trudno opisac.
On do mnie zadzwonil zeszlego lata, bo dowiedzial sie o tym ze urodzilam
dziecko od jednego z naszych wspolnych znajomych, a ja... ja mu powiedzialam
zeby do mnie nie dzwonil ze to nie jest jego dziecko. Znowu sie przerazilam,
chcialam zapomniec o przeszlosci, chcialam zapomniec o tym koszmarze, ktory
przezywalam bedac w ciazy sama ze swoimi myslami.
A teraz... wyslalam do niego list. Powiedzialam mu prawde, powiedzialam mu
wszystko, powiedzialam tez dlaczego wczesniej mu sklamalam. Napisalam ze nie
chce od niego niczego, ale chce tylko zeby wiedzial o tym ze ma corke. I ze
jezeli nie chce nas znac, to do niczego nie bede go zmuszac.

A teraz boje sie spojrzec w poczte. Znowu sie boje.

Dziewczyny, pomozcie jakos uporac sie po raz kolejny z tym moim
tchorzostwem...
czy ktoras z was ukryla przed ojcem dziecka fakt narodzin maluszka? Czy tylko
ja jestem takim... tchorzem...?
Obserwuj wątek
    • magdmaz Re: Wyjatkowa historia (?) 26.04.05, 15:06
      Jesteś tchórzem. I jest w Twoim zachowaniu straszna niedojrzałość.
      Za późno się bać. Za późno udawać, że nic się nie stało i za późno chować głowę
      w piasek. To wspaniale, ze ma sz Rodziców, którzy Cię wspierają, ale to TY masz
      córkę, musisz być silna dla niej, musisz być oparciem. I będziesz, nie masz
      wyjścia.
      Dobrze zrobiłaś (to oczywiście moje osobiste zdanie), że urodziłaś, że nie
      zostawiłaś, że chcesz wychować. teraz pora dorosnąć, podjąć pracę (w swoim
      czasie, oczywiście), usamodzielnić się od Rodziców (finansowo się nie da, no to
      przynajmniej psychicznie). Zobaczysz, jaka jeszcze będziesz w życiu szczęśliwa,
      ile radości da Ci w życiu dziecko! Na nikogo sie nie oglądaj, na nikogo nie
      licz. Ojcu dziecka należy się prawda, reszta to jego decyzja. Tak to widzę,
      może to brzmi trochę nieprzyjemnie, ale sporo jeszcze w życiu Cię czeka
      niespodzianek, one pomagają dojrzewać. Dasz radę. Tak jak my wszystkie tutaj.
      • kapyl Re: Wyjatkowa historia (?) 26.04.05, 16:54
        Niedojrzala? No coz - o tym nie pomyslalam. I raczej nie masz racji, ze jestem
        niedojrzala. Bylam raczej bardzo przestraszona. Bardzo sie balam
        a co do tego ze sobie nie poradze nie boje sie.
        Mam dla kogo zyc
      • kapyl Re: Wyjatkowa historia (?) 26.04.05, 16:59
        PS. Finansowo jestem niezalezna - nie biore od rodzicow pieniedzy.
      • kapyl Re: Wyjatkowa historia (?) 26.04.05, 17:02
        Tak wlasnie zamykam usta tym, ktorzy sie ptaja dlaczego nie wychodze za maz za
        ojca dziecka - mowie ze chce oszczedzic na rozwodzie smile))
    • magdmaz Re: Wyjatkowa historia (?) 26.04.05, 16:59
      Trzymam za Was kciuki. I nie bój się więcej - to najgłupszy sposób blokowania
      samej siebie i swoich możliwości. ja osiem lat temu wstydziłam się (bałam?)
      odwołać ślub - bo już zaproszenia rozesłane, bo taka przykrość, zwłaszcza dla
      dziadków, no, może jakoś to będzie. I co teraz mam? Sprawę rozwodową. No i
      dwoje fajnych dzieci, to fakt!
    • maciejka70 Re: Wyjatkowa historia (?) 26.04.05, 18:10
      Niedojrzała? Nie, mi po przeczytaniu tego kawałka nasunęło się na myśl inne
      okreslenie - dzielna, twarda baba. Wiem, jak bardzo szaleją emocje w czasie
      ciąży, wiem jak po urodzeniu dziecka prioryteten staje się zapewnienie mu
      fajnej rodzny. I mogę też sobie wyobrazić, jak paraliżujący może być strach.
      Jedyna rada - głęboki oddech i otwórz pocztę. Jesteście dla siebie mikroświatem
      i to Ty decydujesz czy jest szansa na jego powiększenie, jeżeli Tatuś wyrazi
      chęć włączenia się w Wasze życie. Jeżeli nie...jego strata...powodzenia...
    • agamagda Re: Wyjatkowa historia (?) 26.04.05, 18:17
      Kapyl, a mi się nie wydaje ze jesteś tchórzem. Mi się wydaje, ze mówisz
      nieprawdę z paniki i dlatego życie Ci się strasznie komplikuje. A generalnie w
      życiu ZAWSZE najlepiej jest stosować najprostsze metody. Kłamstwo, mijanie się
      z prawdą, należy do tych najbardziej skomplikowanych metod, mimo, że nam się
      zawsze na początku wydaje, że jedno kłamstwko wszystko załatwi i rozwiąże
      sytuację.
      Nie bój się juz więcej. Jesteś dorosła, masz dziecko, jestes za nie
      odpowiedzialna. Teraz to Ty musisz być dla nie silna. Powiem Ci ze jak czytam
      Twoją historię, to mimo wszystko, wydaje mi się, ze ma ona juz szczęśliwe
      zakończenie. Masz córkę, nie pozostawiłaś jej mimo koszmarnie trudnej sytuacji,
      podjęłaś decyzję - prawdziwą, dorosłą decyzję i cokolwiek nie znajdziesz w
      poczcie - to i tak ta najważniejsza decyzja jest juz podjęta. Postaraj sie
      tylko na przyszłość ,nie mówić za szybko, zawsze zastanów się, nawet jeśli
      okoliczność czy ludzie wokół Cię presjonują - Mów nie, na razie nie wiem, muszę
      się zastanowić. Staraj sie nie kłamać, nawet w panice. To Ci bardzo ułatwi
      stosunki międzyludzkie w przyszłości.
      Mocno trzymam kciuki za pozytywny ciąg dalszy.
      • milcha1 Re: Wyjatkowa historia (?) 26.04.05, 19:54
        Niedojrzała. Okłamałaś rodziców, okłamałaś ojca dziecka. Nie można budować
        życia na kłamstwie. Jesteś dorosłą osobą odpwoeidzialną teraz nie tylko za
        siebie ale i za dziecko.
        Rodzice ci pomagają, jesteś winna im uczciwość. Jesteś winna uczciwość również
        ojcu dziecka oraz maluchowi gdy podrośnie. Co mu wtedy powiesz?
        Musisz jak najprędzej to odkręcić.
        • wirtualna_orchidea Do Milchy1... 26.04.05, 22:14
          Kapyl NIC NIE MUSI. Może szczegóły dotyczące swojego związku zachować tylko dla
          siebie. Choć uważam, że powinna spróbować ułożyć jakoś ( o ile się da, nie znamy
          przecież całej sprawy) relacje z ojcem dziecka.
          A Ty nigdy nie kłamiesz? Jeżeli powiesz, że tak, to właśnie skłamałaś....
        • magdalena183 Re:milcha1 27.04.05, 00:02
          Wiesz co piszesz jakbyś należała do kółka różańcowego.Tutaj ludzie potrzebują
          życiowych rad,a nie oskarżeń.Powiedziałaś co wiedziałaś.Ciekawi mnie czy
          wpadasz w zachwyt po przeczytaniu swoich rad.Jesteś super Milcha od jutra
          wszyscy bądą uczciwi jak TY.
    • kapyl Re: Wyjatkowa historia (?) 27.04.05, 07:46
      Dziekuje wam wszystkim za slowa pociechy i slowa krytyki - powiem tym ktore
      mnie krytykuja, ze przed nikim nie jest tak ciezko sie przyznac do swoich
      slabosci jak przed sama soba. I przed nikim tak nie jest wstyd jak przed sama
      soba.
      Moja historia jest podana w uproszczonym skrocie, ale powiem tak - gdybym
      jeszcze raz przezyla ta historie nie pamietajac jej - postapilam bym pewnie tak
      samo. Tak - ze strachu. Tak - i pewnie z tchorzostwa. Sklamalam rodzicom bo
      chcialam byc pewna (teraz wiem ze to bylo karygodne) ze mi pomoga ze mnie nie
      wyrzuca z domu, ze nie bede sie musiala tulac z malenstwem po domach samotnej
      matki (moje stosunki z rodzicami byly nie za dobre w tamtych latach, z winy obu
      stron, nie chce sie w to wglebiac), bo ewentualnie mialam juz kontakt z domem
      samotnej matki.
      Ja pamietam doskonale co wtedy czulam.
      A niektore do tych dziewczyn ktore niedokladnie przeczytaly moj post -
      powiedzialam prawde ojcu mojego dziecka. Dlatego napisalam tego posta, bo teraz
      zyje w napieciu oczekujac na jego reakcje. Mojemu dziecku nie mialam wogole
      zamiaru klamac.
      • aggtt Re: Wyjatkowa historia (?) 04.05.05, 23:26
        No i jak tam Kasiu? Odpisał??? Daj znać, martwimy się...
        • kapyl Re: Ojciec mojej malej 05.05.05, 09:51
          No wiec czekam i czekam.
          nie odpisal na razie, dam mu jeszcze troche czasu, a potem wysle list na adres
          jego rodzicow, w swoim domu rodzinnym czasem bywa. Jezeli dalej sie nie bedzie
          odzywal, no to trudno. Nie bede go szukac na sile.
          • asiaasia1 Re: Ojciec mojej malej 07.05.05, 00:40
            Cześć ,

            Twoja historia jest trochę podobna do mojej tylko , że ja jestem z ojcem dzieci
            .Także kończę polonistykę smile))Jest mi łatwo Cię zrozumiec . Ja wyjechałam do
            Stanów po drugim roku , poznałam tam mojego obecnego partnera i bardzo szybko po
            naszym poznaniu się zaszłam w ciążę ( pierwszą ) . To była tzw. kontrolowana
            wpadka . Z jednej strony zarzekałam sie , że nie chce byc w ciąży ( miałam 21
            lat ), z drugiej strony kochalismy sie bez żadnych zabezpieczeń , żadnych
            smile))To była romantyczna historia , miłośc od pierwszego .Miałam wracać w
            październiku do Polski i zaczynać trzeci rok .Mój partner wiedział ,że chce ze
            mną być , chciał mnie jakoś zatrzymać przy sobie i zatrzymał skutecznie
            smile))Jednak gdyby fala romantyzmu opadła , to mogłoby być tragicznie ...

            Myślę , że wiadomośc o ciąży była dla Ciebie wielkim szokiem i nie było osoby
            przy Tobie , która mogłaby Ci wtedy pomóc. Sorry za bardzo osobste pytanie , ale
            czy ojciec Twojej córki zmusił Cię do seksu , zgwacił ? Bo jesli tak , to
            rozumiem Twoją reakcję na niego i na ciążę . Jeśli nie ,to może warto po prostu
            jeszcze raz wysłac maila , zadzwonic ( są tanie karty do rozmów ze Stanami ).
            Ułóż sobie wczesniej cały tekst w głowie i powiedz , że byłas w szoku na wieść o
            ciąży , że miałas problem z zaakceptowaniem dziecka , że bałaś się reakcji
            rodziny , jednak wszystko przemyślałaś i chciałabyś , żeby dziecko miało ojca i
            go w przyszłości poznało . Twoja córka , jeśli zostanie uznana przez ojca ,
            będzie miał obywatelstwo amerykańskie - załatwia się to prawie od ręki w
            Ambasadzie ( myśmy tak załatwili ).Porozmawiaj z jego rodzicami , wyślij im
            maila - krótkiego i rzeczowego o Waszej sytuacji !
            Proszę , zrób cos , wiem ,że strasznie się nacierpiałaś .
            • asiaasia1 Re: Ojciec mojej malej 07.05.05, 00:52
              "Powiedzialam ze urodzilam dziecko, powiedzialam ze chcialam je oddac do
              adopcji, powiedzialam ze ojciec dziecka mnie przymusil do seksu, ze ja tego
              nie chcialam. Boze jak ja sie balam. Jakim ja potwornym tchorzem sie okazalam.
              Na szczescie rodzice nie pytali, pomogli mi i dalej pomagaja."

              Wiesz co , sorry , niedokładnie przeczytałam Twój post , no tak , to inna
              sprawa , jak koleś Cię po prostu zgwałcił ... Kurcze , Ty jestes bardzo dzielna
              . Jednak mimo wszystko zadzwoń , przede wszystkim do jego rodziców i wyjasnij im
              sprawę krótko i rzeczowo . I dobrze ,że skontaktowałaś się z ojcem dziecka .
              Fajnie , gdyby Twoja córa mogła miec po nim obywatelstwo , zawsze się jej przyda
              w zyciu , chociaz wiem , że to nie jest teraz najwazniejsze . Fajnie by było ,
              gdyby płacił alimenty ... Wiesz co , patrzę na Twoje zdjęcie w necie i chyba Cię
              kojarzę a może mi sie tylko wydaje . Jestes na UW ? Znałam dziewczynę podobną do
              Ciebie .
              Pozdrawiam Cie i myslę o Was ciepło .
              A.
              • asiaasia1 Re: Ojciec mojej malej 07.05.05, 01:06
                Wiesz Kapyl ,nie myliłam się , że Cię kojarzę , jesteś ze mną na roku . Gdybyś
                chciała się spotkać np. na wydziale albo jesli potrzebujesz jakąś pomoc w
                sprawachpolsko-amerykańskich , to może mogłabym ...
                Mój facet jest teraz w Stanach i ma przyjechać do PL po sesji letniej . Mogę go
                spytać o jakieś formalności , jesli byłoby Ci to potrzebne ...OK ?
                • kapyl Re: Ojciec mojej malej 07.05.05, 09:32
                  Jestes na polonistyce?
                  Chetnie sie z Toba spotkam
                  7407157 - to moj nr gg - odezwij sie jak bedziesz miala czas
                  • asiaasia1 Re: Ojciec mojej malej 07.05.05, 11:15
                    Cześć ,
                    Napisałam na gadu . Podałam mój email , ponieważ nie używam gadu-gadu .
                    Pozdrawiam Ciebie i Marte.
    • kini_m Re: Wyjatkowa historia (?) 30.04.05, 00:58
      Kapyl
      Myślę że przed Tobą jeszcze wiele prawd które powinnaś głośno powiedzieć.
      Właśnie zaczynasz to robić
      Pierwsza to strach, tchórzostwo - które wypowiadasz.
      Kolejne - to skąd sie one wzięły, to że tak trudnoi Ci sobie z tym poradzić.
      Nie ma co ukrywać że w nasze błedy i braki wpędzono nas w trakcie naszego
      wychowywania.
      Masz jeszcze wiele do odkrycia z siebie samej.
      Czasem to może być interesujące, czasem przerażające.
      Część już tego poznałaś w najważniejszym momencie Waszego życia (Twojego i
      dziecka).
      Przeszłaś najtrudniejszy moment, przed którym niewielu staje - opuszczenie
      własnego dziecka (choćby na niedługi okres). Wiesz już jakie to przeżycie.

      Niedojrzałość?
      Teraz wiesz że macierzyństwo to też poczucie które nie przychodzi razem z
      urodzeniem dziecka. Ono przyszło do Ciebie 10 dni później.
      A jeśli masz trudność z pokonaniem strachu, lęku - no to właśnie trzeba
      dorosnąć aby nie te uczucia Toba kierowały (pomimo ich istnienia) ale troska o
      maluszka, o jego przyszłość. Żebyś odkrywała córeczce świat najlepiej jak to
      jest możliwe.
      O dojrzałości nie świadczy kwestia samodzielności finansowej - a to co
      pozwalasz aby kierowało Twoim życiem i Twojego maleństwa.
      Dojrzałość?
      Każda nowa rola życiowa wymaga odnalezienia nowego pokładu dojrzałości. Czasem
      boleśnie. Czasem najważniejsze jest głośne nazwanie tego problemu słowami
      (strach, tchórzostwo) żeby przejść do dalszego etapu - szukania sposobów na ten
      problem.

      Życzę Ci żebyś nauczyła się odrzucać to złego co Cię przeraża (a co już
      nazwałaś) - i była coraz bardziej szczera, wobec najbliższych. Największym
      wrogiem jest milczenie.
      Żebyś właśnie mówiła najbliższym że się boisz. Że nie byłaś pewna jak
      zareagują.
      Jestem pewny że to zrozumieją.
      Będzie dobrze.
      Trzymajcie się. Kini_m
    • kapyl Odpisał mi !!! 10.05.05, 14:44
      Wlaśnie otworzyłam skrzynke - ale mi sie ręce trzęsą...
      Niby nic tylko kilka słów... ale jest odzew
      musze to przetrawic smile
      • aggtt Re: Odpisał mi !!! 10.05.05, 18:19
        No to oby tylko samo dobre z tego wynikło! SUPER, miejmy nadzieję, że wszystko
        Ci się pięknie ułoż...
        Pozdrawiam i...
        Napiszesz jeszcze???
        • kapyl Re: Odpisał mi !!! 10.05.05, 20:36
          Napisze napisze smile)
          Jeszcze nie wiem co wyniknie z tej korespondencji...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka