przywitac sie...

27.08.05, 21:24
Cześć dziewczyny.
nie jestem samodzielną "mamą"... ale moze mogę się przywitać?
na razie nie mam do Was żadnych pytań, tylko trochę mętlik w głowie i ciągle
jadę rozpędem z pomocą położnej, która mnie uczy pielęgnować Małą... dam sobie
rade z przewijaniem, karmieniem, myciem pępuszka... ale co dalej?
Nie mam żadnej bliskiej żeńskiej krewnej, więc Winogronku będe musiał być mamą
i tatą przez najbliższe x-dziesiąt lat... dobrze, że jest forum takie jak to,
nie będę się wam wyzalał, bo pewnie macie mase własnych problemów... ale
chciałbym wiedziec, że w razie czego można pogadac z kimś, tko ma podobne
problemy.
Na razie idę na urlop "tacierzyński", potem może wychowawczy z pracą w domu...
ale potem szykuje się, że będę musiał dokonać tje niemożliwej sztuki której Wy
od dwóch pokoleń dokonujecie: praca + etat ojcowski...
Ponieważ faceci nie płaczą, to ja też się witam z uśmiechem i zapowiadma, że
niedługo będę pewnie o coś pytał... bo instynkt może i mam, ale nie
macierzyński wink
    • betty_boop Witam 27.08.05, 21:57
      Ależ oczywiście, że przywitać się możesz i bardzo dobrze, że to zrobiłeś. Nie
      zamierzam udawać esperta od pielęgnacji dzieci, mam 10-cio miesięczną córkę i
      codziennie czegoś się od niej uczę. I przed Tobą wiele nauki, ale dasz radę.
      Wiele wątłych kobiet nie tylko wytrzymuje, ale sobie dzielnie radzi, to co to
      dla silnego faceta? smileJednak poważnie mówiąc, szkoda że nie masz żadnej
      pomocnej kobiecej dłoni w rodzinie. Ale dobrze by było, gdybyś się rozejrzał za
      kimś otoczenia pozarodzinnego, może znajdzie się jakaś uczynna koleżanka lub
      sąsiadka. Na rady kobiet z forum możesz liczyć jak najbardziej, ale to
      wirtulana pomoc, przydałaby się też fizyczna. Życzę powodzenia!
      Anka
    • chalsia Re: przywitac sie... 27.08.05, 22:23
      Witam Cię bardzo serdecznie. I bardzo współczuję Ci tego co się stało. Uwierz,
      że obserwowanie dziecka, współodczuwanie z nim, etc - czyli po prostu -
      dziecko - da Ci mnóśtwo radości, siły i miłości.
      Chalsia
    • yashka Re: przywitac sie... 27.08.05, 23:25
      Pozdrawiam Winogronko i Tatę Winogronka! Wszystko będzie dobrze! 3mam kciuki
    • tata_winogronka Re: przywitac sie... 28.08.05, 01:38
      dzięki wam wszystkim!
      Winogronko właśnie zasnęło, wiec i na mnie chyba pora, mam dwie godziny. Jedna z
      rzeczy, które już zdążyłem się naucyzć, to że trzeba umieć szybko i efektywnie
      spać wink
      Poczytałem sobie teraz wątki na tmy ofrum... i to jakieś okropnie
      niespraweidliwe, facet który może żyć z kobieta, matką swoich dzieci, nie chce
      tego... ja po prostu tego nie rozumiem, nie mieści to się w głowie. sad(
      No, ale miesiąc temu nie mieściłoby mi się w głowie że w XXI wieku w
      cywilizowanym kraju można umrzeć przy porodzie... FACECI NIE PLACZA wydrukuje
      sobie i powiesze nad kompem, bo zdechnę... ;-((
      i nie myślcie że sie wyżalam, bo ja właśnie teraz się nie wyżalam, nie mam czasu
      i jestem za bardoz zmęczony i dzięki temu mam przyteppione odczucia, gdyby nie
      Winogronko o którym ciągle trzeba myśleć to bym chyba łaził po ścianach...
      Dzięki dziewczyny za słowa otuchy! Pozdraiwam Was i Wasze Fasolki, Kuleczki i
      Wszelkie_Inne_Morfy.
    • galia29 Re: przywitac sie... 28.08.05, 10:51
      Tato winogronka ,a skąd jesteś? Napewno w okolicy znajdą się dobre dusze,
      chętne do pomocy.Pozdrawiam ciepło i baardzo współczuję.ewa
      • viriana Re: przywitac sie... 28.08.05, 11:25
        Tato Winogronka - ależ wyżalaj się, wyżalaj. Czasami to pomaga. A na tym forum,
        jako ojciec, który opiekuje się dzieckiem z pewnością możesz liczyć na dużo
        sympatii i zrozumienia.
        Na pewno sobie poradzisz, chociaż początki nie sa łatwe. Ale za to więź z
        dzieckiem, obserwowanie jak się uśmiecha,jak nabywa kolejnych umiejętności,
        wynagradza wszelkie trudy.
      • tata_winogronka Re: przywitac sie... 28.08.05, 11:36
        jesteśmy z wawy. Dzięki dziewczyny za pomoc, nie chciałem Was prosić o jakąś
        fizyczną pomoc przy Małej, chcę sobie po prostu ponarzekać. Wszyscy znajomi
        wokoło strasznie współczują i oczekują, że im będe ryczał w mankiet, i tego
        własnie mi nie wolno wink
        Nie boję się właściwie "technicznej", wybaczcie wyrażenie, strony pielęgnacji
        Winogronka, na razie przychodzi położna z przychodni, a potem poproszę ją żeby
        dalej przychodziła, prywatnie na godzinę czy dwie dziennie, spojrzec mi na
        ręce...Bardziej się boję rzeczy, o których na razie nie chce myśleć.
        Na razie dostałem kopa od samego rana: mój teść stwierdził, że nie przyjdzie
        nawet zobaczyć małej, bo "to dziecko zabiło jego córeczkę". Dodam, że jedyną
        córkę, facet jest teraz sam jak palec, Winogronko jest jego jedyną żyjąca krewną
        (jeśli mnie do rodziny nie chce zaliczyć...)
        A potem mała się obudziła, i tak spojrzała, jakby wszystko wiedziała i
        rozumiała... skóra mi cierpnie na mysl co będzie, jak podrośnie, jak sobie damy
        radę. ;-((((((((((((
        Ale wiem że musimy, Winogronko będzie na pewno wspaniałą kobietą, jak jej Mama.
        Nie wynagrodze jej braku mamy, ale będę robł wszystko, żeby było jak najlepiej.
        To tez sobie wydrukuję i powieszę nad kompem wink Zestaw takich haseł
        motywacyjnych, jakoś trzeba wink))
        • darcia73 Re: przywitac sie... 28.08.05, 11:39
          Tato_winogronka: jestem z Tobą myślami i w modlitwie. Trzymasz się dzielnie i
          jestes wspaniałym ojcem, widac to po tym, co napisałeś. Pozdrawiam Cię cieplutko
        • darcia73 Re: przywitac sie... 28.08.05, 11:43
          tata_winogronka napisał:

          > Na razie dostałem kopa od samego rana: mój teść stwierdził, że nie przyjdzie
          > nawet zobaczyć małej, bo "to dziecko zabiło jego córeczkę". Dodam, że jedyną
          > córkę, facet jest teraz sam jak palec, Winogronko jest jego jedyną żyjąca
          krewn
          > ą
          > (jeśli mnie do rodziny nie chce zaliczyć...)

          Twoj tesc na razie bardzo cierpi, potrzeba czasu, by sie otrząsnął i zrozumiał.
          Będzie kochał wnusię najbardziej na swiecie. Zobaczysz. Ale Ty tez będziesz
          musiał mu w tym pomóc i zachęcic, by czuł się potrzebny i chciany jako dziadek.
          • tata_winogronka Re: przywitac sie... 28.08.05, 11:53
            oby... też sobie tłumaczę, że na razie Tato jest w szoku, na dodatek nie ma
            takiej odskoczni i "zajmowacza myśli" jak ja... ale to i tak boli. Nie wyobrażam
            sobie jak mogłbym nawet w najgorszej rozpaczy choćby pomyśleć, że Winogronko
            "zabiło" moją kobietę... ;-(((
            • chalsia Re: przywitac sie... 28.08.05, 12:07
              Po pierwsze uważam za błędne podejście "faceci nie płaczą". Jeśli chcesz by
              Twoja córka była czułą i empatyczną osobą, to powinienieś się Ty sam pozowlić
              sobie na (adekwatne do sytuacji) emocje. Mas prawo płakać. To nie jest żaden
              wstyd dla mężczyzny. A jak masz jakis znajomych, co tak uważają, to ich wykreśl
              ze swojego spisu znajomych.
              Co do teścia - to się zmieni z czasem, ja go rozumiem - takie uczucia. Sama
              miałam okres mocno ambiwalentnych uczuc do swojego dziecka, bo - było nie było -
              fakt jego zaistnienia na świecie, wszelkie okoliczności związane z zajściem w
              ciążę, ciążą i po urodzeniu dziecka - mocno przyczyniły się do tego, że mąż
              odszedł. I oczywiście winy dziecka w tym nie było, bo to mąż okazał się
              potwornie niedojrzały, ale jednak takie uczucia miały miejsce (oprócz
              oczywiście mojej miłości do synka).
              Tak jak dziewczyny napisały - musi minąć jakiś czas, a z Twojej strony zachęta
              ciągła dla dziadka, by widział we wnuczce kontynuację córki.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
    • magdmaz Re: przywitac sie... 29.08.05, 17:11
      Witam
      Pozdrawiam serdecznie. I trzymam kciuki za wszystkie Wasze trudne chwile. I oby
      było jak najwięcej tych radosnych.
      Na forum "oddam - przyjmę" jest wątek pana Edwarda, który został sam z dwojgiem
      maluszków. Wiem, że on też bardzo potrzebuje kontaktu i wsparcia.
      • asca25 Re: przywitac sie... 29.08.05, 17:47
        Ja też będę za dwa miesiące sama wychowywać maleństwo. Pozdrawiam Cię gorąco i
        życzę Tobie i również sobie powodzenia na tym zupełnie nowym etapie życia smile))
        • isabelka20 Re: przywitac sie... 29.08.05, 17:49
          Ja rowniez witam serdecznie i zycze samych sukcesow w wychowywaniu maluszka.Ja
          sama wychowuje swoja miske juz od prawie 4 miesiecy i choc nie jest lekko to i
          tak jestem najszczesliwsza osoba na swiecie
          Pozdrawiamy cieplutko
          iza z oliwka
    • gad_forumowy Re: przywitac sie... 30.08.05, 07:03
      Witaj...
    • elaw2 Re: przywitac sie... 30.08.05, 12:22
      I ja dołączam do grona witających. Tak mi przykro... Ale masz Winogronko.
      Pozdrawiam i życzę zdrowia, wytrwałości i siły. I żeby maleństwo dobrze w nocy
      spało.
    • k_i_k_a Re: przywitac sie... 30.08.05, 12:57
      wiatm smile
      gdyby coś - wal jak w dym : Ile będę mogła - doradzę, pomogę, pokieruję :

      Myślę, że nie ja jedna... dobrze chyba trafiłeś smile)

      DO DZIEŁA! wink
    • jane795 Re: przywitac sie... 30.08.05, 17:46
      Witam Cię gorąco!!
      Jestem mamą już 8-letniej Mulatki Sylwii i gorąco Cię witam..Twoje posty
      wzruszyły mnie bardzo.Ja moją corcię wychowuję samotnie od ponad 7 lat..Mogę
      tylko powiedzieć,że zawsze będę Ci gorąco "kibicować"bo zadne słowa nie wyraża
      straty jaką przeżyłes.Pracuję w miejscu gdzie wielu ludzi odchodzi...stąd wiem
      jak wielką stratę poniosłes zarówno Ty jak i Winogronko.Pamietaj,że mama
      Winogronka patrzy na Was z gory i opiekuje sie Wami więc wszystko będzie ok bo
      Ona nie dopusci do tego aby było inaczej.A Ty masz przy sobie największy dar od
      Zony...a Winogronko wynagrodzi Ci trud włożony w wychowanie.A co do
      tzw.umiejętności...jestem zdania,że tak samo do tego nadaja się mężczyzni jak i
      kobiety...potrzebujesz tylko wprawy a to przyjdzie z czasem.Wierz mi skoro ja
      sobie poradziłam to kazdy sobie poradzi...smile))))
      Pozdrawiam Cię gorąco.....
    • martalik Re: przywitac sie... 30.08.05, 21:49
      Także serdecznie witam, życzę wytrwałości, wiary i wiele radości z
      rodzicielstwa. Ale aby móc czuć radość trzeba też dać sobie prawo do tych mniej
      miłych uczuć.Podobnie jak Chalsia uważam , że prawdziwi mężczyźni czasami
      płaczą.To oczyszcza. Myślę, że z dziadkiem się ułoży -weż na wstrzymanie i
      przeczekaj jego rozpacz.Nie wiem w jakiej sytuacji finansowej jesteście ale
      jeśli nie jest różowo to tu jest wiele dziewczyn z W-wy i myślę, że możesz
      liczyć np na ubranka.Zajżyj też na forum "oddam,przyjmę" . Moje dzieci są
      niestety ( albo stety) już duże, więc odpada pomoc w tym względzie. Jeśli
      miałbyś problemy natury wychowawczej, śmiało pytaj.Wszystkiego dobrego.
    • tata_winogronka Re: przywitac sie... 31.08.05, 14:23
      dzięki Wam wszystkim ogromnie. Zaglądam i czytam, tylko nie mam czasu się
      zalogowac i odpisac. Pewna młoda dama bardzo mnie absorbuje wink
      Dziękuję wszystkim za wsparcie i otuchę. Nasza połozna powiedziała, że właściwie
      to faceci sa lepiej przygotowanie do opieki nad niemowlęciem - mamy niby większą
      siłę fizyczną i jesteśmy odporni na niespanie... ale wy macie chociaż o tyle
      łatwiej, że butelek nie musicie podgrzewać, i ponoć możecie karmić w półśnie. Ja
      jeszcze nie umiem lunatycznie odkręcić mleka, nasypac, zagrzać...
      Pozdrawiamy oboje.
      • edzieckokarenina Re: przywitac sie... 31.08.05, 14:35
        witam serdecznie
        życzę powodzenia i samych radości
        • isabelka20 Re: przywitac sie... 31.08.05, 17:12
          ja jestem od poczatku mama butelkowa smile zobaczysz z czasem nauczysz sie karmic
          w polsnie.Ja czasem niewiem ktora z nas w nocy pierwsza uspypia,bo rano pusta
          butla lezy posrodku smile
          Pozdrawiam
          iza z oliwka
    • sommer1 Re: przywitac sie... 01.09.05, 15:09
      Napisałam na priv
      • maria_rosa Re: przywitac sie... 01.09.05, 15:21
        witam,
        tato_winogronka sprawdź pocztę gazetową.

        pozdr.
        • tata_winogronka Re: przywitac sie... 01.09.05, 17:13
          dzięki!
          szczerze mówiąc, kojaryzłem logownaie tutaj tylko z pisaniem na fourm, nie z
          pocztą, jakoś tak... wink niekumaty ostatnio jestem, moze to z niewyspania...
          Moja kobieta ma siwego włosa! serio! całą głowkę ma w fajnym ciemnym meszku, a
          jeden włosek siwy! wczoraj zauważyłem big_grin
        • tata_winogronka Re: przywitac sie... 01.09.05, 17:21
          dziękuję wam, kochane, za wszystkie słowa otuchy i wsparcia.
          Nie spodziewałem się, że świat jest taki pełen fajnych kobiet. Obiecuję że się
          wam odwdzięczę, i wychowam jeszcze jedną do kolekcji wink
          pozdrawiam Was i Wszystkie_Wasze_Małe_Winogronka
    • d0nia Re: przywitac sie... 01.09.05, 18:14
      oj tatku_winogronka trzymamy mocno kciuki za ciebie... wszystkiego dobrego... a
      do swojej "kolekcji" mozesz dołaczyc mnie z moim brzuszkem, bo kibicujemy Ci z
      calego serducha... a mamy ich dwa!!!
    • nangaparbat3 Re: przywitac sie... 02.09.05, 23:10
      Witaj, poczytalam wszystko, co piszesz, i zazdroszczę Twojej Małej takiego taty
      (chociaż moj tez nie byl najgorszy).
      Jedna rzecz mi przyszła do glowy, ze moze nie wiesz, albo nie jestes pewien -
      że może najważniejsze dla Winogronka, obok karmienia, przwijania i spacerow, to
      żeby ją przytulać, przytulać, przytulać.
      Moja coreczka urodziła sie latem, i mamy takie zdjęcie: jej tato siedzi w
      fotelu bez koszuli, bo upał, a ona, noworodek, lezy na nim wtulona w niego,
      spokojna, szczęśliwa. Na takiej męskiej owłosionej piersi.
      POzdrawiam najserdeczniej.
      N.
    • noemi.d Re: przywitac sie... 03.09.05, 17:38
      Tatuśku,
      to nie łatwe trzymać się mocno kiedy się chce płakać.
      Aha i płakać czasem też trzeba,
      Koniecznie przytulak, całuj,i kochaj winogronka,
      jesteś wspaniałym facetem, ona kiedyś odda tę miłość.
      A najpiękniej jest zasnąc w błogiej świadomości,że robi się coś absolutnie
      potrzebnego ...
      kocha się swoje dziecko

      Trzymam kciuki za Ciebie

      Aga
    • izaszek Re: przywitac sie... 05.09.05, 00:51
      Witam. Po przeczytaniu Twoich postow rozplakalam sie, doskonale Cie rozumiem.
      Wiekszosc z forumowiczek jest "samodzielnymi mamami" z wyboru swojego lub
      partnera. Ja podobnie jak Ty tatusiu Winogronka stracilam swoja druga polowe.
      Moj maz zginal w wypadku gdy synek ledwo skonczyl 2 latka a ja bylam w 4
      miesiacu ciazy z coreczka, ktora 3 dni temu skonczyla 2 miesiace. Wiesz to
      chyba juz tak jest, ze jak sie ma tak wielki obowiazek wychowania dzieci tylko
      na swoich barkach to nie ma miejsca na uzalanie sie nad soba. Gdyby nie synek
      ja pewnie leczylabym sie na ogromna depresje. Czasem jednak trzeba sie wyplakac
      bo inaczej mozna zwariowac. Czlowiek nie jest z kamienia, niezaleznie od tego
      czy jest sie kobieta czy mezczyzna. Nie chce Cie dolowac, ale jeszcze nie raz
      dopadna Cie chwile zalamania. Wiele razy zagladalam na to forum, czytalam
      posty, ale nigdy sie nie ujawnialam, bo czulam ze mimo ze jestem samotna matka,
      to Wasze problemy sa zupelnie inne. Caly czas piszecie o sprawach rozwodowych,
      alimentach, etc.Ja z nikim nie musze walczyc, zostaje tylko tesknota za
      kochajacym, wspanialym mezem i cudownym ojcem.
      Jesli chodzi o tescia to nie ma co sie ludzic, ze bedzie dobrze, tym bardziej
      ze tak szybko ujawnil swoje nastawienie do calej sprawy, moi tesciowie ukrywali
      swoje prawdziwe ja przez 5 miesiecy. W ich mniemaniu oni stracili AZ syna a ja
      TYLKO meza. Kiedys pewna pani psycholog powiedziala mi ze nie ma szans na dobre
      stosunki miedzy synowa, czy tez zieciem gdy nie ma elementu laczacego,czyli
      meza lub tak jak w tym przypadku zony.
      Tatusiu Winogronka wiedz ze zawsze mozesz na mnie liczyc.
      Glowa do gory, czas rzeczywiscie powoli leczy rany, a dzieci osladzaja gorzkie
      lzy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja