Różni ojcowie

03.01.06, 23:43
Witam.
Czy są tu mamy, które mają dzieci zróżnych związków? Zaszłam w ciąże jak
miałam 18lat, urodziłam synka. Jego ojca posadzili w więzieniu jak mały miał
miesiąc, kiedy miał 7 miesięcy poznałam mojego obecnego męża. Wzieliśmy ślub
rok temu i teraz mamy wspólne dziecko, ma trzy miesiące. Z ojcem pierwszego
synka rozmawiałam pare razy telefonicznie, alimentów nie płaci.
Syn ma teraz trzy lata, swojego ojca nigdy nie widział, do mojego męża mówi
tato. Spotyka sie tylko z matką mojego byłego, nie wiem co ona mu mówi kiedy
jest u niej. Jestem w kropce ponieważ nie wiem czy powinnam juz zacząc mu
mówic cos na temat jego ojca czy nie. Zaznaczam, że on będzie chciał widywac
sie z dzieckiem, ja wolałabym tego uniknąc. Nie ma do niego praw i nosi
nazwisko mojego męża.
Jeśli jest tu ktoś kto mógłby mi doradzic, lub był w podobnej sytuacji to
prosze o odpis.
    • mulinka Re: Różni ojcowie 04.01.06, 01:23
      "Syn ma teraz trzy lata"

      chyba jeszcze za wczesnie na rozmowy
    • anetina Re: Różni ojcowie 04.01.06, 07:22
      to nie jest wcześnie na rozmowy
      jeśli mały chodzi do babci - zacznij już z nim powoli rozmowy
    • anetina Re: Różni ojcowie 04.01.06, 07:47
      kinga2110 napisała:

      Z ojcem pierwszego
      > synka rozmawiałam pare razy telefonicznie, alimentów nie płaci.
      > Syn ma teraz trzy lata, swojego ojca nigdy nie widział, do mojego męża mówi
      > tato.



      Mały mój też nigdy nie widział ojca
      nie żałuję tego
      jest teraz M., który stara się być dla Małego ojcem



      Spotyka sie tylko z matką mojego byłego, nie wiem co ona mu mówi kiedy
      > jest u niej.



      a ja nigdy bym nie puściła Małego do rodziców "ojca"
      a tym bardziej samego
      dobrze, że możesz jej tak zaufać



      Jestem w kropce ponieważ nie wiem czy powinnam juz zacząc mu
      > mówic cos na temat jego ojca czy nie. Zaznaczam, że on będzie chciał widywac
      > sie z dzieckiem, ja wolałabym tego uniknąc. Nie ma do niego praw i nosi
      > nazwisko mojego męża.



      ogólnie nie możesz zabronić się widywać
      ale ze swojego przypadku powiem - jakby mój eks sie pojawił, dostałby
      natychmiastowy zakaz sądowy zbliżania się do nas
      dziecko nie nosi jego nazwiska, eks nie ma praw, nie płaci też alimentów
      zgodziłam się tylko na ustalenie ojcostwa



      > Jeśli jest tu ktoś kto mógłby mi doradzic, lub był w podobnej sytuacji to
      > prosze o odpis.



      zacznij z dzieckiem rozmawiać
      ja Małemu mówię, że jego tatą prawdziwym jest eks
      ale go nie ma, znikł
      mówię, że jest teraz przy nas M.
      że M. chciałby być tatą
      że go kocha i że mamę kocha

      pamiętaj, że z drugiej strony dziecka jest babcia
      skąd masz gwarancję, że jednak dziecko nie widuje ojca ?
      • sar36 Re: Różni ojcowie 04.01.06, 08:24
        "ze swojego przypadku powiem - jakby mój eks sie pojawił, dostałby
        natychmiastowy zakaz sądowy zbliżania się do nas"

        "pamiętaj, że z drugiej strony dziecka jest babcia skąd masz gwarancję, że
        jednak dziecko nie widuje ojca?"

        Acha. Bo dziecku nie wolno widywać ojca...
        • anetina Re: Różni ojcowie 04.01.06, 12:39
          sar36 napisał:

          > "ze swojego przypadku powiem - jakby mój eks sie pojawił, dostałby
          > natychmiastowy zakaz sądowy zbliżania się do nas"

          > "pamiętaj, że z drugiej strony dziecka jest babcia skąd masz gwarancję, że
          > jednak dziecko nie widuje ojca?"
          >
          > Acha. Bo dziecku nie wolno widywać ojca...


          nie napisałam, że dziecko nie może widywać ojca
          jak najbardziej ojciec powinien być w życiu dziecka, uczestniczyć w nim
          ja tylko napisałam swój przypadek
          u mnie to tak wygląda

          dziewczyna napisała, że nie chce, aby dziecko widywało ojca
          jednak dziecko jest u babci, dlatego tak stwierdziłam - czy jest pewna, że tam
          nie przebywa z ojcem
          • kinga2110 Re: Różni ojcowie 04.01.06, 13:01
            "jak najbardziej ojciec powinien być w życiu dziecka, uczestniczyć w nim"
            nie w moim przypadku.
            Staramy się wychowywac małego na uczciwego człowieka, uczymy go nie kłamac, byc
            dobrym dla innych, żeby nikt nie musiał kiedyś przez niego płakac.
            A jaki przykład dałby mu jego biologiczny ojciec? Co by mu przekazał?
            Jedynie zrobiłby mu pranie mózgu, nastawiał przeciwko mnie i mojemu mężowi, tak
            jak to robił jego ojciec z nim.
            Ale musze byc też w porządku wobec syna, żeby kiedyś nie miał do mnie żalu że
            nie pozwalałam im się widywac, chociaż to jest dla niego najlepsze.
            Dlatego właśnie jestem w rozterce.
            • anetina Re: Różni ojcowie 04.01.06, 13:21
              dlatego ja czekam, aż Mały dorośnie
              wtedy sam zdecyduje, czy będzie chciał utrzymywać kontakty
              • edzieckokarenina Re: Różni ojcowie 04.01.06, 13:24
                anetina napisała:

                > dlatego ja czekam, aż Mały dorośnie
                > wtedy sam zdecyduje, czy będzie chciał utrzymywać kontakty
                >
                >
                ***
                a co zrobisz jeśli ojciec młodego sam się zacznie upominac o kontakty(teraz-jak
                syn jest mały)?
                zezwolisz na nie?
                pozdro
                • anetina Re: Różni ojcowie 04.01.06, 13:30
                  edzieckokarenina napisała:

                  > anetina napisała:
                  >
                  > > dlatego ja czekam, aż Mały dorośnie
                  > > wtedy sam zdecyduje, czy będzie chciał utrzymywać kontakty
                  > >
                  > >
                  > ***
                  > a co zrobisz jeśli ojciec młodego sam się zacznie upominac o kontakty(teraz-
                  jak
                  >
                  > syn jest mały)?
                  > zezwolisz na nie?
                  > pozdro
                  >


                  mniej więcej znasz moją historię
                  szczerze, zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu
                  z jednej strony chciałabym, żeby się znali
                  zaś z drugiej - a gdzie eks był prawie przez 3 lata ???
                  wtedy, kiedy go najwięcej potrzebowaliśmy ???

                  Małemu tłumaczę, że jest tata
                  że nie ma go teraz przy nim
                  ale jest obok M., na którym to zawsze może polegać

                  z M. też na ten temat rozmawialiśmy
                  co zrobimy, jakby mój eks się pojawił

                  nie chcę, aby teraz się pokazywał
                  mieszał dziecku
                  Mały zna sprawę
                  a jak dorośnie, sam zdecyduje
                  będzie chciał poznać "ojca", pomogę mu go znaleźć
                  będzie chciał z nim utrzymywać kontakty - to zależy, czy eks się zmienił, ale
                  to jest już inna historia (na ten temat to już tylko rozmowa z synem)

                  tak więc - nie zgodzę się w tym momencie na spotkania
                  poza tym ma jakąś taką 100% pewność, że się eks sam nie odezwie do nas


                  • edzieckokarenina Re: Różni ojcowie 04.01.06, 13:47
                    tak więc - nie zgodzę się w tym momencie na spotkania
                    poza tym ma jakąś taką 100% pewność, że się eks sam nie odezwie do nas
                    ***
                    ciężka sprawa-faktycznie nigdy ie wiadomo kiedy taki tatuś sie obudzi.
                    Życzę Ci żeby ta sprawa ułożyła się po Twojej myślismile
                    pozdrawiam
                    • anetina Re: Różni ojcowie 04.01.06, 13:53
                      edzieckokarenina napisała:

                      > tak więc - nie zgodzę się w tym momencie na spotkania
                      > poza tym ma jakąś taką 100% pewność, że się eks sam nie odezwie do nas
                      > ***
                      > ciężka sprawa-faktycznie nigdy ie wiadomo kiedy taki tatuś sie obudzi.
                      > Życzę Ci żeby ta sprawa ułożyła się po Twojej myślismile
                      > pozdrawiam


                      dlatego mam nadzieję, że tak szybko on się nie obudzi
        • pelagaa Re: Różni ojcowie 04.01.06, 12:54
          A czy aby na pewno dawce plemnika, ktory nie bierze ZADNEGO udzialu w
          wychowaniu dziecka i nie placi na jego utrzymanie mozna nazwac OJCEM???????
          No Sar zastanow sie dobrze i odpowiedz.
          Czy chcialbys aby Twoje dziecko mialo kontakty z kryminalista??? Z kims, kto
          przez dlugie lata sie nim nie interesowal? Bo co bo malutki plemniczek kiedys
          dotarl do komorki jajowej???
          Nie jestem zwolenniczka ograniczania kontkatow ojcom, ale OJCOM, a nie dawcom
          nasienia, a to zasadnicza roznica. Nie powinno sie dziecku robic misz-maszungu
          w malej glowce pojawianiem sie i znikaniem "obcego" pana, na ktorego "powinien"
          mowic tato. Tu chodzi o zdrowie psychiczne dziecka i rownowage emocjonalna,
          jakie znaczenie ma dla dziecka kontakt z TAKIM pseudo_ojcem??? Takie jest moje
          zdanie. A Twoje? Wybaczac i w nieskonczonosc dawac "ostatnie" szansy, bo to
          OJCIEC? Nie baczac jak to odbije sie na dziecku???
          • kinga2110 Re: Różni ojcowie 04.01.06, 13:15
            Pelagaa- w 100% się z tobą zgadzam. Jestem pewna,że gdybym zgodziła się na
            widzenia, po jakimś czasie zacząłby pic i zapomniałby na jakiś miesiąc o
            dziecku. A on kocha mojego męża, on jego także, zna go od malutkiego, a ja
            nagle wyskocze że to nie jego prawdziwy ojciec, jak on to przyjmie? Z drugiej
            strony nie moge tego ukrywac do końca życia, i tak by się w końcu dowiedział.
            • anetina Re: Różni ojcowie 04.01.06, 13:24
              nie możesz ukrywać
              Mały mój wie, że jest tam jakiś tata
              ale się o niego nie pyta

              a do M. zdarza mu się mówić tata

              jak ty byś się czuła, gdybyś się dowiedziała, że tak naprawdę jest tam ktoś
              ukrywany?
              wystarczy dziecku wytłumaczyć
              wydaje mi się (widzę w otoczeniu), że dziecko mniejsze łatwiej to zrozumie
              tym bardziej, że obok siebie ma już prawdziwego tatę
          • sar36 Re: Różni ojcowie 04.01.06, 18:14
            Nie będę rozstrzygał tej konkretnej sytuacji, bo za mało o niej wiem.
            Wypowiedziałem się na temat zasady. Pewnie dlatego, że już parę razy slyszałem
            od mojej (jeszcze) żony "zniknij w końcu z NASZEGO życia, nie chcę Cię więcej
            widzieć" albo "wyjedziemy za granicę i juę więcej nie zobaczysz dziecka" itp.
            więc jestem nieco przewrażliwiony na tym punkcie.

            "Dawcy plemnika" - jak się wyraziłaś - nie można nazwać OJCEM (wielkimi
            literami).

            Natomiast jeśli chłop jednak się interesuje - chce się widywać z dzieckiem, to
            wydaje mi się, że mimo wszystko jest nie fair wobec dziecka nie dopuszczać do
            jakichkolwiek kontaktów. Dziecko też ma swój rozum... Ale - powtarzam - za mało
            wiem o tej konkretnej sytuacji, żeby uważać swoją opinię za jedynie słuszną.
      • kinga2110 Re: Różni ojcowie 04.01.06, 12:52
        Anetina- na początku nie chciałam żeby się widywała z małym, ale tak długo mnie
        prosiła, przychodziła do mnie do pracy, namawiła moją babcie, że w końcu
        uległam. Właściwie ona mi nic złego nie zrobiła, sama przestrzegała mnie przed
        swoim synem. Pozatym rok temu wykryli u niej złośliwego raka, bierze chemie,
        nie wiadomo jak długo to potrwa, więc nie chciałam odbierac jej tej
        przyjemności widywania się z wnukiem. Dopiero drugi raz wzięła go do siebie, bo
        przeprowadziliśmy się 4 miesiące temu, wcześniej odwiedzała go u mnie w domu,
        teraz nie chce żeby znała nasz nowy adres.
        Napewno nie widuje się z ojcem, bo on dalej siedzi. Byłam z nim dwa lata, a nic
        o nim nie wiedziałam, skutecznie mydlił mi oczy, kiedy go zamkli( na 4 i pół
        roku) byłam w szoku. Zresztą kiedy się poznaliśmy miałam 16 lat, a on 6 lat wi
        ęcej, nietrudno było mu mnie oszukiwac.Pił, kradł itd, dlatego nie chce żeby
        miał jakiekowiek kontakty z synem. W sądzie powiedziano mi, że moge nie zgodzic
        się na widzenia z dzieckiem, on musiałby założyc sprawe o widzenia, bo ja
        jestem jedynym opiekunem prawnym, on jest uznany tylko biologicznym ojcem.
        • anetina Re: Różni ojcowie 04.01.06, 13:35
          kinga2110 napisała:

          > Anetina- na początku nie chciałam żeby się widywała z małym, ale tak długo
          mnie
          >
          > prosiła, przychodziła do mnie do pracy, namawiła moją babcie, że w końcu
          > uległam. Właściwie ona mi nic złego nie zrobiła, sama przestrzegała mnie
          przed
          > swoim synem. Pozatym rok temu wykryli u niej złośliwego raka, bierze chemie,
          > nie wiadomo jak długo to potrwa, więc nie chciałam odbierac jej tej
          > przyjemności widywania się z wnukiem. Dopiero drugi raz wzięła go do siebie,
          bo
          >
          > przeprowadziliśmy się 4 miesiące temu, wcześniej odwiedzała go u mnie w domu,
          > teraz nie chce żeby znała nasz nowy adres.
          > Napewno nie widuje się z ojcem, bo on dalej siedzi. Byłam z nim dwa lata, a
          nic
          >
          > o nim nie wiedziałam, skutecznie mydlił mi oczy, kiedy go zamkli( na 4 i pół
          > roku) byłam w szoku. Zresztą kiedy się poznaliśmy miałam 16 lat, a on 6 lat
          wi
          >
          > ęcej, nietrudno było mu mnie oszukiwac.Pił, kradł itd, dlatego nie chce żeby
          > miał jakiekowiek kontakty z synem. W sądzie powiedziano mi, że moge nie
          zgodzic
          >
          > się na widzenia z dzieckiem, on musiałby założyc sprawe o widzenia, bo ja
          > jestem jedynym opiekunem prawnym, on jest uznany tylko biologicznym ojcem.
          >



          rozumiem babcię
          masz chyba rację
          nawet nie chyba, tylko tak

          Mały ma niespełna 27 miesięcy
          rozumie wiele rzeczy
          tym bardziej, że wszyscy znali jego ojca, musi znać prawdę
          prawdziwą przyczynę rozstania pozna, jak będzie starszy

          a ty powiesz dziecku, jaką ma przeszłość eks?
    • iziula1 Re: Różni ojcowie 04.01.06, 15:48
      Wybacz Kinga ale brakuje Ci konsekwencji w postepowaniu.

      >Z ojcem pierwszego
      synka rozmawiałam pare razy telefonicznie, alimentów nie płaci.
      Syn ma teraz trzy lata, swojego ojca nigdy nie widział, do mojego męża mówi
      tato. Jestem w kropce ponieważ nie wiem czy powinnam juz zacząc mu
      mówic cos na temat jego ojca czy nie. Zaznaczam, że on będzie chciał widywac
      sie z dzieckiem, ja wolałabym tego uniknąc. Nie ma do niego praw i nosi
      nazwisko mojego męża.>

      Pozwoliłas by dziecko mówiło do twego męża "tato" a nadal przewidujesz że
      kiedys spotka sie ze swoim biologicznym ojcem. Do niego też bedzie
      mówiło "tato"?
      Czyli bedzie miało dwóch tatusiów?
      Skoro syn nosi nazwisko twego męża, nie jest uznane przez biologicznego ojca to
      na co Ty czekasz?
      Powinnas zdecydować co chcesz z tym zrobic, czy bedziesz czekac aż biologiczny
      tatuś przypomni sobie o synku i moze wróci lub nie.
      Zafundujesz dzieciakowi niezłą huśtawke. I zagadke kto z nich to tata.
      Ja też jestem z "mieszanego" związku. Ale mój syn nie ma dwóch ojców na których
      woła "tata". Ma jednego. I tak pozostanie.
      Pozdrawiam.
      Iza
      • tataadriana Re: Różni ojcowie 04.01.06, 21:14
        zgadzam się. dziecko ma ZAWSZE jednego tatę i jedną matkę. obojętnie jak by się
        układało w życiu. próby robienia z nowego partnera rodzica powinny być duszone
        od samego początku.
        moim zdaniem rodzic jest rodzicem, niezależnie od tego, co zrobił drugiemu
        rodzicowi, lub co się jednemu wydaje że zrobił. sprowadzanie ojca do
        fundującego środki utrzymania, często jeszcze dla pieniącego się pasożyta
        świadczy tylko o nienadawaniu się takiego rodzica do wychowywania dziecka.
        • kinga2110 Re: Różni ojcowie 04.01.06, 22:55
          Jeszcze raz ja
          Tatoadriana- nie wiem dokładnie o co ci chodziło z tym pieniacym się pasożytem,
          ale jeżeli to odnosiło się do mnie to uwież, że na jego pieniądzach mi nie
          zależy, jeszcze od niego nawet złotówki nie dostałam i mam w dupie te dwie
          stówki które powinien mi płacic, bo pieniędzy mi nie brakuje.
          moim zdaniem rodzic jest rodzicem, niezależnie od tego, co zrobił drugiemu
          > rodzicowi, lub co się jednemu wydaje że zrobił.
          Gdyby nie jego zachowanie, kłamstwa, kradzieże, pobicia nie trafiłby do
          więzienia, nie zostawiłby mnie samą z miesięcznym dzieckiem, tak mu zależało
          na dziecku że wolał się chuśtac z kolegami niż siedziec z nim w domu. Gdyby mu
          zależało tak by sie to nie skończyło, a obudził sie dopiero w więzieniu, nagle
          sobie uświadomił, że ma dziecko, chyba troche za późno.
          Jeszcze jedno do iziuli- dziecko zostało uznane sądownie, bo nie zdążył go
          uznac.
          Anetina- kiedy będzie dorosły, lub prawie dorosły to jeśli będzie chciał to
          opowiem mu wszystko o ojcu
          • tataadriana Re: Różni ojcowie 04.01.06, 23:56
            kinga2110 napisała: nie wiem dokładnie o co ci chodziło z tym pieniacym się
            pasożytem,
            >
            > ale jeżeli to odnosiło się do mnie

            nie do ciebie. sorki jeśli cię to ubodło. te do których się to odnosi same będą
            o tym wiedziały, że o nie chodzi smile)
            miłego.
            ale nadal uważam, że powinnaś jednak pozostawić dziecku jednego tatę. tego
            biologicznego. to tylko takie moje zdanie na ten temat.
            pzdr
            • leeya Re: Różni ojcowie 05.01.06, 08:29
              > ale nadal uważam, że powinnaś jednak pozostawić dziecku jednego tatę. tego
              > biologicznego. to tylko takie moje zdanie na ten temat.

              No to, delikatnie mowiac, masz naiwne poglady moj drogi. Nie uwazam, ze koles,
              ktorego jedyna zasluga jest zaplodnienie, a potem jego rola sie konczy,
              oczywiscie Z JEGO WYBORU ma prawo nazywac sie OJCEM. Znikajac z zycia dziecka
              sam podjal decyzje o tym, ze NIE JEST I NIE BEDIZE ojcem. Jego wybor i nalezy
              to uszanowac. A co za tym idzie, spuscic go ze schodow, oczywiscie w ramach
              szacunku do jego decyzji, kiedy po x* latach przypomni sobie o tym, ze ma
              dziecko.

              Leeya

              *zakladam, ze x to duza cyfra, np. 10 lat
              • leeya Poprawka 05.01.06, 08:30
                leeya napisała:


                > oczywiscie Z JEGO WYBORU ma prawo nazywac sie OJCEM.
                Mialo oczywiscie byc "NIE MA PRAWA nazywac sie OJCEM"

                Leeya
            • anetina Re: Różni ojcowie 05.01.06, 09:27
              tataadriana napisał:

              > ale nadal uważam, że powinnaś jednak pozostawić dziecku jednego tatę. tego
              > biologicznego. to tylko takie moje zdanie na ten temat.


              i szczęście, że jest to tylko twoje zdanie
              a gdzie jest ojciec, dawca ?
              dziecko ma prawie 3 lata, ma przy sobie prawdziwego ojca
              a eks ?
              więc Kinga dobrze zrobiła
              poza tym dziecko (tak jest przynajmniej u mnie) samo podejmuje decyzje, jak
              wołać na nowego partnera mamy
              i dziecko Kingi tak mówi, jak chce
          • anetina Re: Różni ojcowie 05.01.06, 09:24
            kinga2110 napisała:

            > Jeszcze raz ja
            > Tatoadriana- nie wiem dokładnie o co ci chodziło z tym pieniacym się
            pasożytem,
            >
            > ale jeżeli to odnosiło się do mnie to uwież, że na jego pieniądzach mi nie
            > zależy, jeszcze od niego nawet złotówki nie dostałam i mam w dupie te dwie
            > stówki które powinien mi płacic, bo pieniędzy mi nie brakuje.
            > moim zdaniem rodzic jest rodzicem, niezależnie od tego, co zrobił drugiemu
            > > rodzicowi, lub co się jednemu wydaje że zrobił.
            > Gdyby nie jego zachowanie, kłamstwa, kradzieże, pobicia nie trafiłby do
            > więzienia, nie zostawiłby mnie samą z miesięcznym dzieckiem, tak mu zależało
            > na dziecku że wolał się chuśtac z kolegami niż siedziec z nim w domu. Gdyby
            mu
            > zależało tak by sie to nie skończyło, a obudził sie dopiero w więzieniu,
            nagle
            > sobie uświadomił, że ma dziecko, chyba troche za późno.
            > Jeszcze jedno do iziuli- dziecko zostało uznane sądownie, bo nie zdążył go
            > uznac.
            > Anetina- kiedy będzie dorosły, lub prawie dorosły to jeśli będzie chciał to
            > opowiem mu wszystko o ojcu


            ok, opowiedz
            ale ...
            nie czekaj, aż dorośnie
            dziecko bywa u babci, ma w otoczeniu osoby znającego jego "ojca"
            nie chcesz, aby "przyjazna dusza" uświadomiła go przed wami na temat ojca !?
            ma przy sobie ojca, prawdziwego ojca, ale niech zna prawdę
            tak mi się wydaje
        • anetina Re: Różni ojcowie 05.01.06, 09:15
          tataadriana napisał:

          > zgadzam się. dziecko ma ZAWSZE jednego tatę i jedną matkę. obojętnie jak by
          się
          >
          > układało w życiu. próby robienia z nowego partnera rodzica powinny być
          duszone
          > od samego początku.
          > moim zdaniem rodzic jest rodzicem, niezależnie od tego, co zrobił drugiemu
          > rodzicowi, lub co się jednemu wydaje że zrobił.


          eks nie będzie ojcem mego dziecka w takim prawdziwym znaczeniu
          nawet na ten temat nie ma dyskusji
          gdyby był ojcem - nie zostawiłby dziecko
          a on Małego po prostu olał

          nie wydaje mi się, że coś zrobił
          on odszedł, zostawił wtedy, kiedy powinien być



          sprowadzanie ojca do
          > fundującego środki utrzymania, często jeszcze dla pieniącego się pasożyta
          > świadczy tylko o nienadawaniu się takiego rodzica do wychowywania dziecka.
          >

          a tego to nie rozumiem
          kogo nazywasz pieniącym się pasożytem?
          jeżeli tak nazywasz dziecko - to jesteś ...
        • anetina Re: Różni ojcowie 05.01.06, 09:21
          tataadriana napisał:

          > zgadzam się. dziecko ma ZAWSZE jednego tatę i jedną matkę. obojętnie jak by
          się
          >
          > układało w życiu. próby robienia z nowego partnera rodzica powinny być
          duszone
          > od samego początku.


          a moim zdaniem rodzicem jest ten, kto wychowuje dziecko
          ten, na kim dziecko może zawsze polegać
          ten, kto jest zawsze przy dziecku
          ten, kto jest przyjacielem dziecka
          itp.

          rodzicem nie jest ten, kto go tylko spłodził

          a zaczynam wierzyć, że ty do takiej grupy należysz
      • kinga2110 Re: Iziula1 04.01.06, 22:41
        Pozwoliłam, a nawet chcielismy żeby mówił do mojego męża tato. W pażdzierniku
        urodziło się nam wspólne dziecko, nie chcieliśmy żeby straszy synek czuł się
        gorszy, odrzucony przez mojego męża, żeby jedno dziecko mówiło tato, a drugie
        nie. Nauczyliśmy go tak się zwracac do niego dopiero 4 czy 5 miesięcy temu,
        wcześniej mówił po imieniu, dopiero jak uregulowalismy wszytstkie sprawy, tzn
        nadanie nazwiska, kiedy dowiedziałam się, że moge nie zgodzic się na spotkania
        z prawdziwym ojcem dopiero wtedy go tego nauczyliśmy.

        Ja też jestem z "mieszanego" związku. Ale mój syn nie ma dwóch ojców na których
        >
        > woła "tata". Ma jednego. I tak pozostanie.

        Mój syn nie będzie mówił do dwóch osób tato. On ma jednego tate, mojego męża,
        wychowuje go, daje na jego utrzymanie i go kocha co jest najważniejsze.
        Co innego byłoby gdyby go znał, albo gdybym poznała się z mężem teraz kiedy ma
        trzy lata. Ja zapytałam w tym wątku czy już jest odpowiedni czas na rozmowy,
        nie mam zamiaru nigdy zgodzic sie na jakieś spotkania, bo wtedy dopiero
        namieszałabym mu w głowie. Chciałabym mu tylko powiedziec że miał kiedyś tate,
        ale on nas nie kochał i odszedł, dlatego ma innego tate, który nas kocha i dba
        o nas. To nie będzie żadna zagadka, kto jest tatą. Lepiej twoim zdaniem żeby
        uważał za swojego ojca dupka, pijaka, złodzieja, tylko dlatego że on go
        spłodził?
        A co uważasz o adoptowanych dzieciach. Czy też nie powinny mówic do swoich
        przybranych rodziców mamo, tato, bo nie oni je zrobili? A miłośc jaką im dają
        się nie liczy?
        • anetina Re: Iziula1 05.01.06, 09:41
          kinga2110 napisała:

          > Mój syn nie będzie mówił do dwóch osób tato. On ma jednego tate, mojego męża,
          > wychowuje go, daje na jego utrzymanie i go kocha co jest najważniejsze.



          masz rację
          a jak syn dorośnie, pozna może "ojca", wtedy sam podejmie decyzję, czy będzie
          się z nim kontaktował i jak go będzie nazywał



          > Co innego byłoby gdyby go znał, albo gdybym poznała się z mężem teraz kiedy
          ma
          > trzy lata.



          też popieram
          siostry syn miał 3 lata, jak wyszła za mąż za innego partnera
          przez rok mówił do ojczyma poo imieniu
          póżniej do dwóch mówił tato (miał mały kontakt z ojcem)
          a teraz - "ojciec" się nie odzywa
          a ojczym jest jego prawdziwym tatą, nawet w dokumentach



          Ja zapytałam w tym wątku czy już jest odpowiedni czas na rozmowy,
          > nie mam zamiaru nigdy zgodzic sie na jakieś spotkania, bo wtedy dopiero
          > namieszałabym mu w głowie. Chciałabym mu tylko powiedziec że miał kiedyś
          tate,
          > ale on nas nie kochał i odszedł, dlatego ma innego tate, który nas kocha i
          dba
          > o nas. To nie będzie żadna zagadka, kto jest tatą.



          powoli zacznij ten temat, jeśli tylko dziecko by to zrozumiało
          wydaje mi się, że jest to najlepszy czas
          a zawsze takie rozmowy przeprowadzajcie w trójkę
          niech wie, że tata jest zawsze obok

          przypomniało mi się
          masz małe dziecko
          może troszkę poczekaj, aby starszy nie pomyślał, że jest odtrącony czy coś w
          tym stylu
          w tym przypadku czeka was cięższa rozmowa, musicie umiejętnie do tego podejśc
          ale zbyt długo nie czekajcie



          Lepiej twoim zdaniem żeby
          > uważał za swojego ojca dupka, pijaka, złodzieja, tylko dlatego że on go
          > spłodził?



          a podobno lepszy ojciec taki niż żaden smile
          a tak poważnie - jestem tego samego zdania
          jak dziadki stwierdzili - żeby dziecko nie musiało się wstydzić, jakiego ma ojca



          > A co uważasz o adoptowanych dzieciach. Czy też nie powinny mówic do swoich
          > przybranych rodziców mamo, tato, bo nie oni je zrobili? A miłośc jaką im dają
          > się nie liczy?



          a właśnie do tego powinno się przyrównać uznanie dziecka przez nowego partnera
          matki/ojca
          pamiętaj tylko, aby przy takiej rozmowie był też ojciec
          a dziecko wtedy zrozumie, kto jest prawdziwym rodzicem


        • iziula1 Re: Iziula1-Kinga 05.01.06, 10:30
          Kinga, mój syn jest adoptowany. Jego ojcem i osoba na która mówi "tato" to mój
          mąż.
          Ojciec biologiczny wyrzekł się go.
          Dlatego uważam,że powinnaś coś z tym zrobic a nie czekac.
          Skoro twój synek jest bardzo mocno związany emocjonalnie z twym męzem, załatw
          to wszystko prawnie.
          Niech Twój mąz wniesie o przysposobienie synka.
          Ja wiem,że to bardzo trudna decyzje. Ale warto to przemyslec. Ze wzgledu na
          dobro dziecka.
          Uważam,że dziecko ma prawo do pełnej rodziny i stabilizacji emocjonalnej. Skoro
          biologiczny ojciec Go nie uznał, nie interesuje się i wszystko wskazuje na
          to,że w przyszłości nadal tak bedzie zadbaj o to ze strony prawnej.
          Decyzja moja i męza o adopcji była bardzo trudna. Mysleliśmy o tym bardzo
          długo. Ale przeważyło to,że dobro dzieca jest najważniejsze.
          I mimo tego,że biologiczny ojciec mego dziecka żyje, mój syn był półsierota.
          Teraz syn rosnie i rozwija sie w rodzinie która daje mu poczucie
          bezpieczeństwa, miłosci i stabilizacji.
          Przemyśl wszystko dokładnie. I zycze powodzenia.
          Myśle,że synek (3lata-tak?)jest zbyt mały by zrozumiec to co chcesz mu
          przekazac. Radze zaczekac.
          Iza
        • pelagaa Re: Iziula1 05.01.06, 18:58
          > Mój syn nie będzie mówił do dwóch osób tato. On ma jednego tate, mojego męża,
          > wychowuje go, daje na jego utrzymanie i go kocha co jest najważniejsze.

          Dokladnie i tego sie trzymaj. Dawca plemnika nie jest ojcem, tylko dawca.
          Ojcem jest ten, kto kocha dziecko. A Twoje dziecko ma i Ojca i Matke.
          Ja z rozmowali tez bym sie wstrzymala, skoro kontaktow nie ma. Ciezko jest
          uchwycic ten dobry moment, ale moze kiedys dobra okazaj sama sie stworzy do
          rozmowy na tak powazne i drazliwe tematy.
          • kinga2110 Różni ojcowie 05.01.06, 22:07
            Dziękuje wszystkim, którzy odpowiedzieli na mój wątek. Bardzo mi to pomogło,
            teraz mniej więcej wiem jak zabrac sie do tej rozmowy.
            Pozdrawiam gorąco
            • alabama8 Re: Różni ojcowie 09.01.06, 15:16
              Najlepiej w twojej sytuacji jest napomykać dziecku o tym że urodził się kiedy
              miałaś innego "męża". Dziecko nie zrozumie, ale z biegiem czasu będzie się
              oswajać z tą myślą i nigdy nie będzie ona dla niego szokiem. Nigdy ci nie
              wymonmi - "dlaczego mi nie powiedziałaś". Takie oswajanie z prawdą można
              porównać tego jak my same zdobywałyśmy wiedzę na przykład o tym skąd się biorą
              dzieci smile Tu coś się zasłyszało ,tam zobaczyło i suma sumarum - wiedza się do
              głowy sączyła wąskim strumykiem. Tak samo poradzisz sobie z synem - 3 lata to
              już kawał chłopa i z pewnością rozumie co się do niego mówi, może nie rozumieć
              niuansów, różnicy między "biologicznym" a nie biologicznym. Ale tego z czasem
              się nauczy. Powodzenia.
    • judytak Re: Różni ojcowie 05.01.06, 11:57
      kinga2110 napisała:

      > Syn ma teraz trzy lata, swojego ojca nigdy nie widział, do mojego męża mówi
      > tato. Spotyka sie tylko z matką mojego byłego, nie wiem co ona mu mówi kiedy
      > jest u niej

      a co ty dziecku mówisz, kim jest ta starsza pani, z którym on się spotyka?
      ona chyba nie ukrywa, że jest jego babcią, a on - jej wnukiem?
      trzylatkowi mogą jeszcze te wyrazy nic konkretnego nie oznaczać, ale to już nie
      długo...
      chyba od tej strony najlepiej zaczynać rozmowę: że babcia, to mama któregoś z
      rodziców, a babcia Kasia, to nie mama mamy, nie jest też mamą taty - i tak
      powoli, spokojnie sprawę rozwijać

      myślę, że trzylatek wszystko zrozumie - na swoim poziomie, ale zrozumie (że
      kiedyś miał mieć innego tatę, ale ten okazał się niedobrym człowiekiem, aż tak
      niedobrym, że zamknęli go w więzieniu, itp.)

      najgorzej, żeby dziecko miałoby czegokolwiek się dowiedzieć od innych ludzi, i
      miałoby pomyśleć, że ty go okłamujesz, oszukujesz czy coś w tym stylu...

      pozdrawiam
      Judyta
    • guderianka Re: Różni ojcowie 09.01.06, 20:58
      moja mała ma 5,5 roku i od prawie 3lat ma nowego tate. sama go
      sobie "wybrala"tzn jak pierwszy raz przyszedł do mnie spytała czy "kolega
      zostanie na noc" a po pól roku znajomosci zaczeła sama rozmowe edukacyjna-
      porównywała biologicznego tate(o którym mówiła po imieniu)z "przyszłym"test
      wyszedł pozytywnie i przy nastepnej okazji spytala czy może do niego
      mówic "tata" a gdy sie zgodził stwierdziła "skolo jestes juz tatą to chce miec
      blaciszka"wink zamiast blaciszka jeszcze w marcu bedzie chyba siostrzyczka ale to
      nicsmile moje dziecko od poczatku wie wszystko- w miare możliwości na jej rozum
      odpowiadałam jej na wszytskie pytania z natury "ciezkiego kalibru".zycze
      powodzenia w tych trudnych sytuacjach wam wszystkimsmile
      • anetina Re: Różni ojcowie 10.01.06, 09:04
        super masz córeczkę
      • kinga2110 Re: Różni ojcowie 10.01.06, 13:53
        Guderianka fajnie , że twoja córka zadaje tyle pytań, mój o nic nie pyta,
        przyjmuje wszystko tak jak jest. W sumie ma 4 babcie: moją mame, moją babcie,
        mame mojego męża no i matke biologicznego ojca, dla niego to jest normalne, od
        małego tak miał. Dlatego ciężko mi się zabrac do tej rozmowy, wolałabym żeby on
        sam zadawał mi pytania.
        • guderianka Re: Różni ojcowie 10.01.06, 21:15
          to chyba kwestia charakteru-moja pierwsze zdania i pyskówki zaczeła urządzac w
          wieku 14 mcy.Wtedy sie cieszyłam a teraz czasem szczęka opada;/
          Moja sytuacja tez była troszke inna bo dziecko znało ojca biologicznego
          własciwie ze zdjec i moich opowieści (starałam sie nie ssssyczec jak o nim
          mówiłam), więc nie była emocjonalnie związana.Jak miała ponad 4lata i juz
          nowego tate zaczełam ją mocniej wprowadzac w tajniki-bo jak to dziecko nieraz
          pytała o tamtego. Argumentem który calkowicie pozwolił jej zapomniec o tamtym
          (tak mi sie wydaje) było -opowiadała mojej mamie-"wiesz babcia, dobrze ze
          rysiek nie jest moim tatą bo on pił i pod łózko moje żygał". Moją matkę zatkało
          a córka niejako samo rozpoznała ktore zachowania są dobre a które
          złe.Pozdrawiam was cieplutkowink
          • okruszek100 Re: Różni ojcowie 11.01.06, 11:31
            uważam,że jeśli dziecko ma kontakt z matką ojca to lepiej,zeby o czyms dowiedziało się od nas niż od "zyczliwych".wydaje mi się także, ze to jak dziecko na coś zareaguje w dużej mierze zalezy od tego jak my sami na to reagujemy i co za tym idzie- w jaki sposób to podajemy dziecku.wydaje mi się ,że lepiej jednak- w tym przypadku-od najwcześniejszych lat mówić dziecku prawdę, wtedy w okresie dorastania nie przeżyje żadnego szoku, jesli akurat wtedy miałoby się dowiedzieć.
            Cóż..mozna po prostu powiedzieć, ze czasami sie tak zdarza, że dorośli ludzie sie rozstaja itd... itd....
            Sama też mam podobny problem- dotyczący kontaktu z babcią.Nie chcę narażać dziecka na ryzyko,że dowie się od kogoś innego.wolę, zeby dowiedziało się ode mnie ale jakby mimochodem, bez robienia z tego niewiadomo jak wielkiej sprawy.Po prostu- tak jak nie robię wielkiej sprawy opowiadając o świecie.To też w końcu część tego światasmile
            Mimo wszystko wydaje mi się też, że dziecko ma prawo wiedzieć skąd pochodzi, choćby po to by móc w życiu iść gdzie indziej.
            Moja dorosła teraz kumpela znalazła kiedyś , w liceum jakieś papiery z ktorych wynikało,że ojciec nie jest jej biologicznym ojcem.Nic o tym nie wiedziała, ale wtedy przypomniala sobie,że był w dzieciństwie jakiś facet, pewnie ojciec..Był to dla niej ogromny szok, co wcalwe mnie nie dziwi.
            Gdyby od początku wiedziała, ze czasem tak się po prostu zdarza...może byłoby jakoś normalniej.
            Myślę, że to my doriośli mamy o wiele więcej lęków w tej sprawie niż trzeba.Dziecko dużo więcej zrozumie jeśli mu od początku jakoś normalnie to przedstawimy.I pójdziemy dalej.Po prostu.
Pełna wersja