Dodaj do ulubionych

prosze o rade i pomoc

23.05.06, 16:31
kochane !!! prosze o pomoc jak mam wytłumaczyc 5,5 letniej dziewczynce
którawłasnie pol roku temu do drugiego mezczyzny zaczeła mówic tata ze ten
oto własnie tata tydzien temu powiedział ze mie juz nie kocha i ze zakochał
sie w innej i od pól roku juz z nia jest. jak to zrobic on chce byc
przyjacielem ja uczuciowa dobra mówie poczekaj zastanów sie ale cóz
zastanowienie ma byc spotkam sie z nia jeszcze raz i nie moge ci obiecac ze
bedziesz jedyna moja kobieta do konca zycia powiedziałam idz w cholere draniu
bo co z tego ze teraz kontakty urwie a ja Hm bede miała swoje 5 minut
wyobrazacie sobie da mi szanse zebym go w sobie rozkochała ja kocham ale co
za duzo to nie zdrowo . jestem w stanie wybaczyc te pól roku zaczac od nowa
ale chceci jego przez tydzien nie zobaczyłam tylko usłyszałam przeciez
zostane mam 29 lat jestem wysoka szczupła i atrakcyjna nie zasługuje na to
tylko to co sama dałam a dałam serce dusze i ciało i przez pól roku nawet nie
pomyslałam o nikim innym o boze a co z ola w tym wszystkim juz w przedszkolu
sie to odbija jak jej to wytłumaczyc jedyne co mi sie nasuwa to to : tata
skrzywdził mamusie i neie moze juz z nami byc " pomocy jestem taka
zagubiona . a ukochana sie sprowadza do miejscowosci gdzie ja ja ściagnełam i
jak tu życ . czuje sie jak w złym śnie to jakiś koszmar pomocy
Obserwuj wątek
    • mrs_ka Re: prosze o rade i pomoc 23.05.06, 16:53
      Normalnie. Powiedz, że się rozstajecie i że czasem tak bywa między dorosłymi
      ludźmi. I że Ty jej nigdy nie opuścisz, bo jest Twoim dzieckiem.
      Na przyszłość nie każ mówić dziecku "tato" do żadnego mężczyzny, który nie jest
      jej ojcem, bo sama sobie na własne plecy bicz ukręciłaś.
      To NIE BYŁ i NIE JEST jej ojciec.
      I nie ludź się, że "tata" będzie utrzymywał stosunki z "córką". Nie będzie.

      a.
    • iziula1 Re: prosze o rade i pomoc 23.05.06, 19:00
      To kolejny przykład dla osób którym sie wydaje,że dziecko powinno mówic "tata"
      do nowego partnera mamy.
      Bede wredna, bo nie raz napotykam się na posty czy tu czy na emamie gdzie
      większośc kobiet bedacych w nowych zwiazkach pozwala swoim dzieciom
      na "tatusiowanie".
      Już raz żle wybrałas ojca dla córki a teraz zrobiłaś to po raz kolejny dając
      jej obcego faceta za "tatusia". Tylko dziecka żal.
      • anetina Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 08:12
        popieram cię Iziula

        a jeszcze nie dawno był podobny post innej dziewczyny
        sad
        • iva2 Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 11:34
          a co zrobić jak dziecko samo chce nowego partnera nazywac Tatą?? nie pozwalać,
          bo może kiedys tez zostawi?
          i jakich wtedy uzyc argumentów, bo to nie Twój tata?
          chyba nie ma jednoznacznych odpowiedzi... za szybko wyciąga sie wnioski.
          • anetina Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 12:04
            tak, zdecydowanie nie pozwolić

            Mały próbuje mówić do M. (mojego partnera) tata
            ja zdecydowanie nie pozwalam

            Mały wie, że to nie jest jego tata
            wie, że ma gdzieś swojego hen w świecie

            a że ma taką potrzebę mówienia
            na to już nic nie poradzimy
            nawet siłą nie można kogoś zmusić do ojcostwa


            miło jest to, że tak pokochał M.
            ale nie wiemy tak do końca, jaka będzie przyszłość
            • iva2 Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 12:08
              no ok, ale co bedzie za kilka lat.
              dzieci koduja sobie takie informacje, i kiedys partner zwróci uwage dziecku, a
              On mu odpowie, nie Ty jestes moim Tatą, mama tez tak mówi!
              poza tym... czy dziecko nie poczuje sie gorsze? odepchniete?
              pokochało partnera, chciałby żeby zastapił mu tate, który jest hen w swiecie a
              tu klops.. nie pozwala mu się.
              chyba byłabym ostrozna.
              • anetina Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 12:15
                w tym przypadku jest związek zwany konkubinatem
                to nie jest dla dziecka żadna pewność

                dla dziecka pewnością jest związek małżeński mamy z partnerem
                dziecko wtedy może zdecydować o nazywaniu męża mamy tata

                u nas po ślubie M. chce w pełni przysposobić Małego
                wtedy całkowicie będzie tatą
                • kini_m Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 13:30
                  Anetina, związek małżeński nie jest żadną większą pewnością niż konkubinat.
                  (Częsciowe odzwierciedlenie tego znajdziesz także w KRiO gdzie, prawa
                  rodzicielskie sa niezalezne od związku małżeńskiego.)
                  Myśle jednak że powinnas pozwolić dziecku mówić "tata" do partnera, jesli w
                  praktyc dzielić razem swoje zycie. Najwazniejsza jest tu potrzeba dziecka -
                  także potrzeba realizacji wypowiadania tego słowa "tata". A jeslibyście się
                  rozstali to dzieko i tak to przezyje, bo juz związało się emocjonalnie z Twoim
                  partnerem - tak czy siak. Niezaleznie od tego czy pozwolisz czy nie pozwolisz
                  dziecku mówić do niego "tata". Więc pozwól, bo to zasadniczo i tak
                  niekorzystnie raczej na nic nie wpłynie. Ale pozwoli dziecku na spelnienie jego
                  jednej ważnej potrzeby, do której dziecko i tak będzie dążyło.
                  Niejako rozumiem Twoje obawy, ale myslę że "rachunek" korzyści i ryzyka
                  powinien przemówić za tym abyś do tego dopuściła. Korzyści dziecko będzie miało
                  namacalne, a ryzyko jest tylko hipotetyczne, a właściwie i tak ewentualnego
                  rozgoryczenia rozpadu nie umniejszy.
                  Zresztą uzywanie słowa "tata" powinno następować w naturalnym procesie, i
                  modyfikowanie tego procesu na zasadzie: "gdy już weźniemy ślub" - jest chyba
                  małozasadne.
                  pzdr
                  • kini_m Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 13:33
                    Ps: osobiście jestem za tym aby dziecko po rozwodzie miało możliwość zwracać
                    się o dwóch osobach "tata", w sytuacji jesli ten pierwszy jest niezinteresowany
                    dzieckiem.
                    • anetina Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 13:50
                      człowieku, zrozum jedno, że oczywiście są wyjątki, ale nie po to kobieta po
                      przejściach i w dodatku z dzieckiem wiąże się z kimś, aby się rozwodzić
                      • kini_m Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 14:43
                        anetina napisała:
                        > człowieku, zrozum jedno, że oczywiście są wyjątki, ale nie po to kobieta po
                        > przejściach i w dodatku z dzieckiem wiąże się z kimś, aby się rozwodzić

                        No przeciez to zakładam. Ze Wasz związek będzie trwały.
                        A co za tym idzie raczej nie grozi dziecku, że będzie musiało nagle rozstac się
                        z kimś do kogo zaczęło mówić "tato".

                        > nie ma teraz prawa mówić do każdego partnera mamy tata
                        > a jeśli ja sobie partnerów będę zmieniać co rok !!! ???
                        > a jeśli dziecko będzie z każdym się zżywało ???
                        > tyle tatusiów będzie miało ???
                        A tu jednak sugerujesz cos przeciwnego. Oczywiście rozumiem że wyłącznie
                        hipotetycznie.
                        Nie dziecko potrzebuje większej ilości czasu aby spróbować mówić, zacząć mieć
                        taka potrzebą by do partnera mamy mowić "tato". Raczej coroczna zmiana partnera
                        tym nie grozi.

                        > dlatego związek małżeński mamy jest dla dziecka pewnością
                        > i nie możesz od razu twierdzić, że małżeństwa się rozpadają
                        Dziecko nie rozumie pojęcia: związek małżeński.
                        Potwierdzenie związku aktem mażeństwa jest pewnością dla Ciebie.
                        Dla dziecka jest tylko: mama, tata (lub nowy tata), a nie ceremonia w kościele.

                        > ale wiedząc, że będziemy razem, nie zgadzam się, aby Mały na tym etapie mówił
                        > tata
                        Przepraszam, nie pamiętam sytuacji ojca Twego dziecka (częstotliwość kontaktów).
                        Ale myslę że pewne etapy stosunków w rodzinie też wyznacza samo dziecko.
                        Nie tylko Ty.
                        Jeśli pierwszy tata kontaktuje się z dzieckiem to porozmawaiłbym z nim o tej
                        sytuacji. Tzn - że za rzadko widuje się z dzieckiem i mały najwidoczniej chce
                        miec do kogo częściej mówić tata. To powinno pierwszego zdopingować do
                        częstszych kontaktów. A jesli nie, to....
                        Bo uważam że za bardzo tej potrzeby u dziecka nie można hamować. Bo to
                        natruralna potrzeba i przede wszystkim świadczy ona o konkretnym deficycie
                        emocjonalnym u dziecka i ten deficyt nalezy jakoś pozwolic wypełnić. Wszelkie
                        takie nizaspokojone deficyty emocjonalne moga się odkładać w przyszłym zyciu.
                        • anetina Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 14:47
                          dziecko nie potzrebuje wiele czasu
                          Mały chciał mówić do M. tata po niecałym miesiącu
                        • anetina Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 14:49
                          a na temat ojca Małego, to już kiedyś ze mną pisałeś
                          wyszło na to, że masz go odnaleźć i powiedzieć, że ma poznać dziecko i go kochać
                        • anetina Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 14:50
                          dziecko nie rozumie pojęcia związek małżeński
                          ale ...
                          jest to zabezpieczenie dziecka pod względem prawnym, jesli dobrze mnie rozumiesz
                          • kini_m Re: prosze o rade i pomoc 25.05.06, 20:21
                            anetina napisała:
                            > dziecko nie potzrebuje wiele czasu
                            > Mały chciał mówić do M. tata po niecałym miesiącu

                            Dzięki za informację.
                            Dla mnie to ukazuje jak poważnym deficytem (bo szybko dziecko dąży do
                            zaspokojenia) u dziecka jest brak możliwości takiego zwracania się do kogoś.

                            anetina napisała:
                            > dziecko nie rozumie pojęcia związek małżeński
                            > ale ...
                            > jest to zabezpieczenie dziecka pod względem prawnym, jesli dobrze mnie
                            > rozumiesz

                            Nie, nie rozumiem co masz na myśli.
                            Bo jesli chodzi o stosunki z dziećmi to w świetle prawa one układają się
                            niezależnie od związania węzłem małżeńskim lub braku takowego (zarówno przy
                            problemie zapewnienia bytu oraz uregulowania opieki).
                            [KRiO Art. 93. § 1. Władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom.
                            - a nie "małżonkom", więc wszelkie z tego konsekwencje obowiązków i praw.]
                            Z tego co ja wiem to w sytuacji problemowej węzeł małżeński ma dwie
                            konsekwencje: - postępowanie rozwodowe (o jedno postępowanie więcej), - podział
                            majątku i innych zobowiązań materialnych.
                            pozdrawiam
                            • anetina Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 07:51
                              u dziecka jest brak możliwości mówienia tata
                              ale na to ja już nic nie moge poradzić, bo Mały taty nie ma


                              i dziecko ma mówic do partnera tata ???
                              żartujesz sobie

                              wyobraź sobie siebie w takiej sytuacji
                              spotykasz się z dziewczyną mającą swoje dziecko
                              dziecko mówi od początku na ciebie tata
                              podoba ci się?
                              a po rozstaniu wciąż ci się podoba?

                              a twoje dziecko?
                              jego mama spotyka się z kimś i dziecko na tego partnera mówi tata?
                              podoba ci się?
                              • kini_m Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 09:50
                                anetina napisała:
                                > i dziecko ma mówic do partnera tata ???
                                > żartujesz sobie
                                Nie, nie żartuję, jeśli:
                                a) partner jest stały i pewny że nie zniknie,
                                b) ojciec jest niezainteresowany i już nie ma szans że pojawi się niczym z
                                kamfory.
                                Chodzi mi o okoliczności w których sądy i tak zgadzają się na przysposobienie.

                                > wyobraź sobie siebie w takiej sytuacji
                                > spotykasz się z dziewczyną mającą swoje dziecko
                                > dziecko mówi od początku na ciebie tata
                                > podoba ci się?
                                Tak jak uprzednio mówiłem: - najpierw próba wyprostowania stosunków z
                                prawdziwym ojcem. Jeśli zaangażowanie w odzyskanie ojca nie przynieie skutku -
                                wtedy przyszywny tata, owszem. Zanim od początku dziecko spróbowałoby mówić do
                                mnie tata, ja już na starcie oczekiwałbym od partnerki wyjaśnienia sytuacji z
                                ojcem, a nawet sam bym się zaangażował w wyjaśnienie/ewentualnie naprawienie
                                tej sytuacji, jeśli są szanse.
                                BTW - raczej nie wyobrażam sobie zejścia z osobą, która nie próbowała walczyć o
                                rodzinę lub w tak wypaczony sposób wybierała partnera, lub bawiła w seks z
                                niepewnym partnerem (bez urazy).

                                > a po rozstaniu wciąż ci się podoba?
                                Jak uprzednio - tylko po upewnieniu że to stały związku. (A tak swój
                                przedstawiałaś). Co ogranicza możliwość rozstania.

                                > a twoje dziecko?
                                > jego mama spotyka się z kimś i dziecko na tego partnera mówi tata?
                                > podoba ci się?
                                Tak jak pisałem - taką ewentualność zakładam przy niezainteresowanym ojcu.
                                Więc nie - przy mnie.
                                Zresztą jak będzie chciała to na siłę i tak zrobi. Bo jak długo "utrzyma się"
                                córka jeśli dotychczasowe spotkania z przyzwolenia matki udają się 2 x w roku.
                                Tak jak odpisała mi Alicja_wk na wątku "mam już dość". A mnie nie stać na to
                                żeby napisać o karanie matki.

                                Będę starał się przekonywać sąd, że konieczne wnioski z tego płynące powinny
                                znaleźć odzwierciedlenie w postanowieniu rodzinnym, a nie w odsyłaniu do
                                postępowań gdzie sugruje się karanie matki.
                                I pomyśleć, że to tzw wykształcona rodzina, ale problem alkoholowy (nawet jeśli
                                już nie piją) jednak zmienił już dawno u nich sposób myślenia, poprzez
                                zaburzenie wewnętrznego poczucia bezpieczństwa. (Świadomie piszę "nich" bo bez
                                udziału teściów sytuacji by nie było.) Ale z tego też względu nie wierzę, żeby
                                exia była zdolna do zbudowania trwałego nowego związku. Jeśli nie jest zdolna
                                do wyprostowania przeszłości.
                                • anetina Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 11:12
                                  tak można mówić, jeśli dziecko jest rzeczywiście przysposobione
                                • anetina Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 11:14
                                  kini_m napisał:

                                  > BTW - raczej nie wyobrażam sobie zejścia z osobą, która nie próbowała walczyć
                                  o
                                  >
                                  > rodzinę lub w tak wypaczony sposób wybierała partnera, lub bawiła w seks z
                                  > niepewnym partnerem (bez urazy).


                                  a co według ciebie oznacza próbować walczyć?
                                  błaganie na kolanach, żeby gość spojrzał na dziecko?
                                  kłanianie się pod nogi, aby mógł przyjść do dziecko?
                                • anetina Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 11:16
                                  stały związek ...
                                  widzisz, dlatego założycielka tego tematu napisała
                                  miał być stały związek\dziecko się przyzwyczaiło
                                  mówiło tata
                                  i co?
                                  ona się pozbiera
                                  facet odchodzi
                                  a dziecko?
                                  a dziecko ma złamaną duszę
                                  jeden ojciec odszedł
                                  drugi tata odszedł

                                  tatą może być dopiero po przysposobieniu
                                • anetina Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 11:18
                                  według ciebie to ja mam niewyprostowaną przyszłość
                                  tak kiedyś mi napisałeś

                                  czyli ...
                                  dlaczego jestem gotowa na związek z M.???

                                  jakoś twoje regułki mnie nie przekonowują
                                  • kini_m Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 11:49
                                    anetina napisała:
                                    > według ciebie to ja mam niewyprostowaną przyszłość
                                    > tak kiedyś mi napisałeś
                                    > czyli ...
                                    > dlaczego jestem gotowa na związek z M.???
                                    > jakoś twoje regułki mnie nie przekonowują

                                    Ja przynajmniej walczyłem o rodzinę, długo, namolnie i choć w części skutecznie
                                    namawiałem exię do wspólnej wizyty u psychologa. Dała się "zaciągnąć" dwa razy,
                                    choć bez pozytywnych efektów. Po rozstaniu prosiłem ją jeszcze o udział w
                                    terapi dla rodziców. To już odmówiła.
                                    Pominę już wylicznkę ile rzeczy zmieniłem dla niej w swoim życiu.
                                    Więc choć co prawda, można by mi ostatecznie zarzucić że bawiłem się w seks -
                                    jak się okazało- z niepewenym partnerem, to jednak próbowałem to póxniej
                                    ratować. Zawsze robię wszystko co w mojej mocy, żeby budować.

                                    Ona też robi wszystko co w jej mocy, żeby niszczyć.
                                    A najbardziej żałosne jest wykorzystywanie przez nią moich prób ratowania w
                                    sądzie. Próbuje to przedstawić w taki sposób, żeby pokazać sądowi że ja się nie
                                    pogodziłem z rozstaniem i dlatego rzekomo ją nękam.
                                    Dziś już nie wiem: czy mam telefonować do exi i dziecka (i być posądzonym o
                                    nękanie), czy nie telefonować (żeby mi nie zarzucuno nękania). A każdy mój
                                    telefon jest tak odbierany. Nawet nie podnoszą słuchawki (odkładają bez
                                    powiedzenia: "halo", bo uważają że już samo fakt telefonowania jest próbą ich
                                    nękania.

                                    Cóż, forum prowadzone przez Pawła Drożdziaka i Wojciecha Kruczyńskiego
                                    (bezpieczeństwo kobiet) wręcz zachęca do takiej lini postępowania kobiety.
                                    Panowie kompletnie nie liczą sie z tym, jak ich rady mogą być wykorzystywane
                                    przez kobiety w walce przeciwko ojcom. A to napewno przeczy ich "sztandarowi" o
                                    kształtowaniu asertywności.
                                    Po prostu brakuje im nieco syntetycznego podejścia, a zajmują się wąskim
                                    wycinkiem problemu, nie zważając na resztę okoliczności i pozostałą realność
                                    świata.
                                    Eh, zjechałem nieco na bok. Ale taki niestety wnosi skutek ich forum, bo bardzo
                                    prawdopodobne że exia korzysta ze sposobów jakie on podsuwają. Oni kompletnie
                                    nie liczą się przekrojem odbiorców ich informacji. I udzielają porad bez
                                    zwracania uwagi na tę kwestię.
                                    • kini_m Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 11:58
                                      Wracając do tematu...
                                      Więc jeśli mimo seksu z niepewnym patnerem lub wyboru wypaczonego partnera,
                                      jednak prówbowałaś ratować rodzinę (np. jak ja) - to ok, jak dla mnie jestes w
                                      porządku.
                                      ps: Raczej z trudem przyjmuję do wiadomości że był ostatnim h...m nic nie
                                      wartym, bo równie dobrze mógłbym powiedzieć o exi że była taka samo i dobrze to
                                      uzasadnić. Ale nie jestem tego typu człowiekiem.
                                      • anetina Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 12:31
                                        kini_m napisał:

                                        > Wracając do tematu...
                                        > Więc jeśli mimo seksu z niepewnym patnerem lub wyboru wypaczonego partnera,
                                        > jednak prówbowałaś ratować rodzinę (np. jak ja) - to ok, jak dla mnie jestes
                                        w
                                        > porządku.
                                        > ps: Raczej z trudem przyjmuję do wiadomości że był ostatnim h...m nic nie
                                        > wartym, bo równie dobrze mógłbym powiedzieć o exi że była taka samo i dobrze
                                        to
                                        >
                                        > uzasadnić. Ale nie jestem tego typu człowiekiem.



                                        jak to ty nazywasz seks
                                        ja nie miałam partnera do seksu
                                        ja miałam faceta, z którym chcieliśmy stworzyć rodzinę
                                        byłą nawet wyznaczona data ślubu
                                        tylko ukrywanie pewnych faktów, błąd w życiu - nie pozwolił na dalsze bycie
                                        razem
                                        nawet mimo tego, że byłam już w ciąży

                                        a że ty używałeś eks tylko do celów łózkowych, nie oceniaj innych przez ten sam
                                        pryzmat
                                      • anetina Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 12:32
                                        i nadal nie rozumiem, co oznacza - ratować rodzinę
                                        ja dosłownie kazałam się wypchać facetowi - czy to oznacza zaniechanie
                                        ratowania związku, rodziny !!! ???
                                        • kini_m Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 13:16
                                          anetina napisała:
                                          >> a myślisz, że któraś z nas nie walczyła ???
                                          >> nie prosiła ???
                                          To sprzeczene z tym co napisałaś
                                          >> ja dosłownie kazałam się wypchać facetowi

                                          Poza tym - proszenie - wybacz ale to bardzo subiektywne odczucie.
                                          Exia też twierdzi że prosiła. Proszeniem wg niej to było stawianie
                                          jednostronnych żądań i szantażowanie. (Bo wartości rodzinne i tak miała w
                                          d...., np. takie jak trwałość rodziny.)
                                          Wolałbym usłyszeć mocniejsze fakty jeśli dyskutujemy, np. jak ja napisałem:
                                          zapraszanie wspólne do psychologa, na wspólną terpaię lub zmiana jakichś cech,
                                          zachowań po swojej stronie (już kiedyś chyba na forum wymieniałem, mogę ze
                                          swojej strony przypomnieć).

                                          >> tylko jak ktoś popełnia debilny błąd, to nie ma żadnego przepraszam
                                          >> i dlatego nie mów, że ja nie walczyłam
                                          >> tylko ukrywanie pewnych faktów, błąd w życiu - nie pozwolił na dalsze bycie
                                          >> razem nawet mimo tego, że byłam już w ciąży
                                          Nie wiem o czym dokładnie myslisz pisząc o błędzie.
                                          W domysły wolę się nie bawić.

                                          >> jak ktoś komuś wyrządza krzywdę jakąkolwiek, nie zasługuje na miano bycia
                                          >> partnerem a tym bardziej ojcem
                                          Tak samo jak z proszeniem. Poczucie krzywdy to bardzo subiektywne poczucie.
                                          Jeśli pochodzisz z domu gdzie było zaburzone poczucie bezpieczeństwa, to próg
                                          odczuwania rzeczy jako krzywdzące jest bardzo zaniżony. Przemocowiec też
                                          twierdzi że jest krzywdzony. Ja tu nie poznam jakim rodzajem człowieka jesteś,
                                          zwłaszcza że tak niewiele faktów podajesz. A dodatkowo zioniesz
                                          nienawiścią: "kazałam się wypchać", "nie zasługuje na miano bycia ojcem". To
                                          już raczej świadczy przeciwnie o Twojej walce.

                                          >> a że ty używałeś eks tylko do celów łózkowych, nie oceniaj innych przez ten
                                          >> sam pryzmat
                                          Odpuść przekomarzania, bo to świadczy źle o Tobie.

                                          >> i nadal nie rozumiem, co oznacza - ratować rodzinę
                                          Repertuar sposobów jest otwarty. Ja Ci napisałem nieco jak ja próbowałem.
                                          Ale widzę że po tym co napisałem, jeśli zadajesz takie pytania - to tylko
                                          chcesz się przekomarzać.

                                          >> ja dosłownie kazałam się wypchać facetowi - czy to oznacza zaniechanie
                                          >> ratowania związku, rodziny !!! ???
                                          No raczej - tak.
                                          To zaniechanie.

                                          pozdrav
                                          • anetina Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 13:26
                                            w moim przypadku nie była potrzebna terapia
                                            nawet nie było tematu dyskusji
                                          • anetina Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 13:31
                                            kini_m napisał:

                                            > Tak samo jak z proszeniem. Poczucie krzywdy to bardzo subiektywne poczucie.
                                            > Jeśli pochodzisz z domu gdzie było zaburzone poczucie bezpieczeństwa, to próg
                                            > odczuwania rzeczy jako krzywdzące jest bardzo zaniżony. Przemocowiec też
                                            > twierdzi że jest krzywdzony. Ja tu nie poznam jakim rodzajem człowieka
                                            jesteś,
                                            > zwłaszcza że tak niewiele faktów podajesz. A dodatkowo zioniesz
                                            > nienawiścią: "kazałam się wypchać", "nie zasługuje na miano bycia ojcem". To
                                            > już raczej świadczy przeciwnie o Twojej walce.
                                            >


                                            a jak mam powiedzieć o facecie, który ... ??
                                            ale to już dla ciebie jest nieistotne

                                            dlatego w podsumowaniu napisałam, że ostatecznie facetowi kazałam się wynosić
                                          • anetina Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 13:32
                                            i to nie przekomarzanie odnośnie łóżka, tylko ty tak napisałeś
                                            i to zacząłeś
                                          • anetina Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 13:35
                                            kini_m napisał:

                                            >> >> i nadal nie rozumiem, co oznacza - ratować rodzinę
                                            > Repertuar sposobów jest otwarty. Ja Ci napisałem nieco jak ja próbowałem.
                                            > Ale widzę że po tym co napisałem, jeśli zadajesz takie pytania - to tylko
                                            > chcesz się przekomarzać.

                                            ciebie można odczytać w ten sposób, że i ja mogłam np. chodzić do psychologa
                                            tylko pytanie, z kim miałam chodzić, jeśli facet znikł ???
                                            a na słowo wróciłem, kazałem mu się wynieść
                                            jeśli ktoś zostawia bliską osobę samą i to w dodatku w ciąży, to nie jest facet
                                            i jak niby miałam to ratować ???


                                          • anetina Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 13:37
                                            facet odchodzi od dziewczyny w drugim miesiącu ciąży
                                            ślub ma już być za ponad miesiąc
                                            wszystko przygotowane od pół roku
                                            zrobił błąd, duży błąd
                                            nie było nawet słowa przepraszam
                                            i ja miałam dać mu jeszcze szansę !!! ???
                                            zaniechałam ratowanie związku !!! ???
                                    • anetina Re: prosze o rade i pomoc 26.05.06, 12:29
                                      a myślisz, że któraś z nas nie walczyła ???
                                      nie prosiła ???

                                      tylko jak ktoś popełnia debilny błąd, to nie ma żadnego przepraszam
                                      i dlatego nie mów, że ja nie walczyłam
                                      więc niby dlatego tym bardziej nie stworzę nowej rodziny

                                      jak ktoś komuś wyrządza krzywdę jakąkolwiek, nie zasługuje na miano bycia
                                      partnerem
                                      a tym bardziej ojcem
                  • anetina Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 13:49
                    kini_m napisał:

                    > Anetina, związek małżeński nie jest żadną większą pewnością niż konkubinat.
                    > (Częsciowe odzwierciedlenie tego znajdziesz także w KRiO gdzie, prawa
                    > rodzicielskie sa niezalezne od związku małżeńskiego.)
                    > Myśle jednak że powinnas pozwolić dziecku mówić "tata" do partnera, jesli w
                    > praktyc dzielić razem swoje zycie. Najwazniejsza jest tu potrzeba dziecka -
                    > także potrzeba realizacji wypowiadania tego słowa "tata". A jeslibyście się
                    > rozstali to dzieko i tak to przezyje, bo juz związało się emocjonalnie z
                    Twoim
                    > partnerem - tak czy siak. Niezaleznie od tego czy pozwolisz czy nie pozwolisz
                    > dziecku mówić do niego "tata". Więc pozwól, bo to zasadniczo i tak
                    > niekorzystnie raczej na nic nie wpłynie. Ale pozwoli dziecku na spelnienie
                    jego
                    >
                    > jednej ważnej potrzeby, do której dziecko i tak będzie dążyło.
                    > Niejako rozumiem Twoje obawy, ale myslę że "rachunek" korzyści i ryzyka
                    > powinien przemówić za tym abyś do tego dopuściła. Korzyści dziecko będzie
                    miało
                    >
                    > namacalne, a ryzyko jest tylko hipotetyczne, a właściwie i tak ewentualnego
                    > rozgoryczenia rozpadu nie umniejszy.
                    > Zresztą uzywanie słowa "tata" powinno następować w naturalnym procesie, i
                    > modyfikowanie tego procesu na zasadzie: "gdy już weźniemy ślub" - jest chyba
                    > małozasadne.
                    > pzdr



                    mylisz się tu
                    jakiegoś ojca Mały już ma

                    nie ma teraz prawa mówić do każdego partnera mamy tata
                    a jeśli ja sobie partnerów będę zmieniać co rok !!! ???
                    a jeśli dziecko będzie z każdym się zżywało ???
                    tyle tatusiów będzie miało ???

                    dlatego związek małżeński mamy jest dla dziecka pewnością
                    i nie możesz od razu twierdzić, że małżeństwa się rozpadają

                    widzisz, ja nie jestem już dzieckiem
                    a w dodatku sama już jestem matką
                    nie planuję się pakować w związek, który nie ma szans na przetrwanie

                    jesteśmy z M. pewni na 1000 %, że nam się uda
                    że zawsze będziemy razem
                    tego się nie da wytłumaczyć

                    ale wiedząc, że będziemy razem, nie zgadzam się, aby Mały na tym etapie mówił
                    tata
                  • asia165 Re: prosze o rade i pomoc 25.05.06, 22:14
                    moje drogie ! dzieki poradziłam sobie dobrze ale hm... jestem na siebie zła
                    zachciało mi sie 2 tatusia ! trzeba wnioski wyciagnac i do przodusmileolci
                    szkoda... ale staram sie ja wspierac jest troche rozkojarzona , jak działac
                    teraz! cierpliwie na złosc i niegrzecznsc warczy na wszystkich a ja
                    postanowiłam ze nową zasade wprowadze zawszeZAWSZE 10 min przed snem razem
                    tylko dla siebie i powtarzam ze ja kocham ale tez jestem zakrecona pilnuje sie
                    zeby dołow nie widziałaa ale o tym ze smutno mówie
                    moze kilka rad od was drogie e mamy??
                    • iziula1 Re:Asiu, 26.05.06, 09:31
                      dobrze że wyciągasz wnioski ze swego postepowania i wiesz co trzeba naprawic.
                      Może za ostro zareagowłam na twój pierwszy post.Ale uważam,że trzeba byc bardzo
                      ostrożnym w postepowaniu z dzieckiem , szczególnie z takim które wychowuje sie
                      samotnie.
                      Zycze Ci lepszych wyborów jeśli chodzi o partnerów zyciowych. Pamiętaj,że nie
                      kazdy facet który jest dobry dla Ciebie bedzie dobry dla twego dziecka.
                      A jesli spotkasz na swojej drodze uczciwego i dobrego faceta nie śpiesz się z
                      nazewnictwem "tata".Łatwiej dziecku rozstać sie z przyjacielem mamy niż "tata".
                      Pozdrawiam
                      Iza
              • iziula1 Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 15:05
                iva2 napisała:

                > no ok, ale co bedzie za kilka lat.
                > dzieci koduja sobie takie informacje, i kiedys partner zwróci uwage dziecku,
                a
                > On mu odpowie, nie Ty jestes moim Tatą, mama tez tak mówi!
                > poza tym... czy dziecko nie poczuje sie gorsze? odepchniete?
                > pokochało partnera, chciałby żeby zastapił mu tate, który jest hen w swiecie
                a
                > tu klops.. nie pozwala mu się.
                > chyba byłabym ostrozna.
                >
                Iva, nikt nie broni dziecku lubic/kochac naszego partnera.
                Ale na litośc boską nie każdy facet który sypia z matką dziecką staje
                się "tatusiem".
                Hipokryzja jest pozwalanie małemu dziecku nazywanie naszego partnera "tata"
                kiedy dziecko ma już biologicznego ojca.
                A że jest on hen za górami za lasami...czy to daje nam prawo do naduzywania
                terminu "tata"?
                Ojciec to nie tylko ktos kto jest obok, to ktos kto jest gotowy wziąść
                odpowiedzialnośc za dziecko, kochac je i byc przy nim. Takie zobowiązanie
                rodzi się albo przez biologie, lub przez postanowienie sadowe o adopcji.
                W każdym innym wypadku "tatusiowanie" jest nie dopuszczalne.
                Co można doradzić autorce wątku lub kazdej innej mamie która "poszukuje"
                tatusia dla swego dziecka?
                Większą rozwage w doborze partnera życiowego.
                Pozdrawiam.
                Iza
    • anetina Re: prosze o rade i pomoc 24.05.06, 13:21
      czyli jednak zostajecie razem ???
      • guderianka bravo kini! 26.05.06, 13:51
        jeszcze pół roku temu miałes inne zdanie na temat mówienia tato do nie-taty.
        moje gratulacje!ciesze sie ze "ewoluowałes" i że umiesz zmienic swe poglądysmile
        • kini_m Re: bravo kini! 26.05.06, 14:20
          Guderianko, nie pamiętam żebym cos zmienił w tej kwesti.
          Zawsze dopuszczałem ewentualność posiadania dwóch tatów.
          Teraz jedynie zakresliłem okoliczności w jakich to uważam za uzasdnione.
          • guderianka Re: bravo kini! 26.05.06, 14:22
            jak toczyła sie dyskusja jakis czas temu okoliczności które uwazasz za
            uzasadnione pojawiły sie w twych wypowiedziach dopiero pod koniec dyskusji.
            wtedy sie z tobą spieralam-z racji mojej osobistej sytuacji-teraz jednakże
            jestem gotowa sie z toba zgodzic.pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka