mama007
12.06.06, 15:32
to prawda? prawniczka exa powiedziala, ze co bym nie napisala w pozwie to
mnie nie zwolnia, bo nie ma teraz zwalniania z kosztow. podobno sad uznaje to
za niepilna sprawe i stwierdza, ze mozna sobie nazbierac (??) pieniadze i
zaplacic.
zarabiam 390zl na reke, od exa na dziecko 300zl, studiuje zaocznie, nie mam
mieszkania, auta, itp. nie mam osczednosci. w duzym stopniu pomagaja mi
rodzice. nie mam zadnego stypendium (jak mam niby zdobyc socjalke, skoro ex
jest dalej prawnie moim mezem i zarabia duza kase...).
naprawde nie zwolnia mnie z ksoztow?
ex powiedzial, ze zaplaci za rozwod, ale dopiero za 2 miesiace. znajac zycie
(i jego) to za 2 miesiace rownie dobrze moze zadzwonic z drugiego konca
swiata i powiedziec, ze nie ma kasy (g.. prawda, ale to juz inna historia).
no i co? skladac ten pozew i liczyc na to, ze mnie zwolnia czy czekac na te
pieniadze, bo mnie nie zwolnia?
ja juz nie mogeeeeeeeee...........
aga