Dodaj do ulubionych

Mam metlik...:(

27.08.06, 09:50
Witam...

Chcem sie rozstac z moim mezem, przyczyna jest duza, maz zneca sie nademna
psychicznie, pomiata mna, wyzywa od nargorszych, grozi ze mnie zabije itp.,
czasem wystepuje przemoc fizyczna. Ale to wszytsko niedzieje sie na codzien,
na codzien jest do zniesienia, wystepuje to u niego niekiedy raz na tydzien-
dwa, czasem co drugi dzien...chcem sie rozwiesc, tym bardziej ze mamy male
dziecko i niechcem azeby przechodzilo to w przyszlosc, bo wiem ze on sie nie
zmieni.I tu jest problem kiedy moj maz jest "tyranem" chcem wyjsc juz-
natychmiast, a kiedy jest "normalny" to walcze w myslach z tym czy sie
rozwiesc czy niee. Co bedzie dalej, czy ktoras z was to przechodzila..
dodajcie mi otuchy.

P.s. kiedy rozmawiam z nim o rozwodzie, on zaczyna sie rzucac, grozi ze sie
zabije, albo ze dziecko mi zabierze. sad
Obserwuj wątek
    • mama_ameleczki Re: Mam metlik...:( 27.08.06, 11:18
      Kobieto uciekaj jak najszybciej! Poprostu nie ma innego wyjścia. Jak z nim
      zostaniesz to może dojść prędzej czy puźniej do jakiejś tragedii. Znam kilka
      takich przykładów. W tej chcwili musisz mysleć o dzieciach- nie mozesz pozwolić
      żeby cierpiały i patrzyły na to co sie dzieje w domu.
      • okruszek100 Re: Mam metlik...:( 28.08.06, 12:13
        Są takie domy, w których możesz znależć schronienie.Jeśli nie masz oparcia w
        najbliższej rodzinie czy znajomych, gdzie mogłabyś się udać- odezwij się na
        maila gazetowego, podam Ci jakieś namiary na takie miejsca.Ja też uważam,że nie
        ma na co czekaćsadPrzecież wszystkio co najlepsze- wciąż PRZED Tobąsmile
        • maria515 Re: Mam metlik...:( 28.08.06, 13:12
          okruszek100 cudnie napisalas to ostatnie zdaniesmile. Musze sobie to jakos wbic do
          tej mojej opornej glowysmile a tak ogolnie to nie ma na co czekac, na to ze on sie
          zmieni to tylko w kategoriach cudu
    • lisia_86 dziekuje okruszek100 28.08.06, 13:17
      za ewentualna pomoc..
      pod koniec tego tygodnia lub na poczatku nastepnego przeprowadzam sie do
      rodzicow, niestety tak poznio gdyz rodzice zmieniaja miejsce zamieszkania i sie
      wyprowadzaja do domku, a tam dadza nam pokoj i cieplo rodzinne... wiem ze bede
      cierpiec, ale to dla dobra dziecka, bo niechcem aby patrzylo jak "kochany" tatus
      "przemienia" sie w tyrana...crying
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka