Dodaj do ulubionych

Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusieńka

22.09.06, 19:47
ze swoim maluchem? Wychowuję mojego synka sama, jego ojciec pojawia się raz
na kilka dni na krótko, właściwie nie wiem po co to robi, bo ani po sposobie
zabawy, ani w kontakcie bezpośrednim (dotyk) nie ma między nim a synkiem nic
szczególnie czułego. Nie mieszkamy razem od czasu, gdy mały skończył 3
miesiace. Pracuję na pełen etat, po pracy opiekuję się synkiem. Jestem
potwornie zmęczona, psychicznie i fizycznie wyczerpana sytuacją. Nie mam
żadnej rodziny. Czy któraś z Was tak ma? jak radzicie sobie z niemocą,
bezsilnością? Pytam, bo ponoć dziecko daje wielką siłę, ja myślę, że to
piękna, ale jednak metafora tylko. Jakoś, gdy myślę o tym, że po pracy mam
pójść z małym w wózku po wodę oligoceńską 2 przystanki i potem wnieść wózek,
synka i butle wody na 2 piętro to ryczę, z bezsilności. Problemy z
kręgosłupem, problemy z osobowością, już tak przez sytuację nadszarpniętymi
nerwami ... Jak to wszystko, k ..., ogarnąć? Jak być pogodną wobec dziecka,
gdy się pada na twarz z wyczerpania (godziny pracy tragiczne, bo 6.30 - 14
lub 14.21). Moje dziecko kocham nad życie, ale jeśli nie znajdę sposobu to
nie wiem jak będzie. MIałam 2 przyjaciółki, jedna wyjechała na stałe do
Niemiec, druga ma męża, dziecko, pracę zawodową i widzę ją raz w mcu.
Dziadkowie mojego synka, gdy zbliża się weekend, gdy mam nadzieję i wiarę w
to, że zaproponują wzięcie małego do siebie żebym choćby pospała ... nie
proponują tego. Odpoczywają na działce. Gdy próbowałam się żalić jak bardzo
jest mi ciężko miałam wrażenie, że nikt nie słucha, nie bierze tego na serio.
Oni odpoczywają na działce, dla mnie taki wyjazd na działkę, a zdarzyło się
ze 3 razy w ciągu lata to nerwówka; pakowanie, pilnowanie, opieka nad
dzieckiem i stres, gdy patrzę, że ojca mojego synka bardziej interesuje gra w
piłkę niż dziecko. Mam przecież opiekunkę. Zgoda, ale ona wychodzi po 5
minutach po moim przyjściu z pracy do domu. Bo moja droga w życiu to jak
droga konia dorożkarskiego: praca - dom, czasem zakupy po drodze. Jak dać
radę, jak nie dostać fisia z wyczerpania?
Obserwuj wątek
    • jarena2 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 19:52
      Myślę, że większośc samotnych mam odczuwa dokładnie to samo co ty, tylko głośno
      o tym nie mówią, albo już się wyżaliły wcześniej.Skąd jesteś?
      • jenny_curran Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 19:57
        Jestem z Warszawy. szukam towarzystwa wzajemnej adoracji w realu. Poprostu ktoś
        musi mi dać siłę. Chcę się wyżalić, wygadać, bo przeciez ile można płakać,
        zwłaszcza gdy z łóżeczka spoglada na to mały smyk. I śmieje się, bo bawi go to
        ogromnie, że mama tak śmiesznie łkawink. Przecież dziecko nie powinno tego
        widzieć, a mam pecha - mieszkam w kawalerce, ścieżek oddalenia jest neiwiele.
        Moje dziecko daje mi łzy szczęścia i siłę byka, ale wewnątrz mam rozpad. Help.
        • kapopi Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:08
          Ja też jestem sama z moim maluchem. Tatuś gzieś sobie wiedzie spokojne życie a
          ja? odkąd mały się urodził cały cas to samo, praca (uwierz godziny pracy mogą
          być jeszcze tragiczniejsze wyjazd z domu o 8 a powrót przed 19) po drodze
          przedszkole, zakupy to luksus, raz na tydzień bo nie miałabym siły. Rodziców
          mam kochanych ale daleko stąd, Chciałabym iść do kina, aerobik ale ważniejszy
          jest mój synek, tak mało czasu mamy dla siebie. Ważne jest podejście, ja na
          pierwszym miejscu stawiam mojego malucha, a na odpoczynek, relaks moge sobie
          pozwolić podczas urlopu. Ważne jest, albo i najważniejsze aby nie obciążać
          dziecka swoimi słabościami, problemami, stresami itp. i zawsze pokazywać mu
          uśmiechniętą twarz!
          • kapopi Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:14
            Ja też dzisiaj tachałam: zakupy, ubrania z pralni, małego obrazki z przedszkola
            a do tego strasznie mu się chciało siusiu i musieliśmy biec, na szczęście tylko
            z garażu, no i winde też mamy. Pozdrawiam
            • jarena2 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:20
              Ja mieszkam z dwoma cudownymi moimi córeczkami i z naszym nowym nabytkiem 10
              mies. psiulkiem, który własnie mnie atkuje, bo chce iśc na spacer ( nie miała
              baba kłopotu, to kupiła psa), ale czego nie robi się dla dzieci.. Idę..
    • jarena2 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:11
      Skąd ja to znam.. No może nie wnoszę wody na 2 piętro, bo mieszkam na 6 i mam
      windę smile (chciałam cię trochę rozmieszyc) Powiedz mi ile twój synek ma teraz?
      • jenny_curran Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:28
        Mój Stasiek jutro kończy 10 miechów. Jezu, jak chciałabym mieć chociaż windę.
        Kręgosłup odmawia mi posłuszeństwa od urodzenia syna. A nosić trzeba i wózek i
        Staśka, czasem też yorka, ale to już mój wybór, bo szkoda mi psa (tak mało mu
        czasu poświęcam, że chociaż po schodachidąc go poprzytulam). W ogóle czy też
        tak miałyście, że gdy dziecko spało to na łeb na szyję galopem gnałyście z psem
        na dwór mysląc o tym, aby się maluch w tzw międzyczasie nie zbudził? Ja już
        trochę z tym strachem wyhamowałam, bo wiem kiedy Staś mocno śpi, nie mniej
        jednak okropne jest robić wszystko samej. I te ciągłe nerwy czy zdążę z czymś,
        czy coś się uda, jak coś zrobić, aby nie odbyło się kosztem czegoś ...
        Nauczyłam się, że jak idę do łazienki to po drodze wrzucam pieluszkę do kosza,
        zbieram husteczki z komody, dolewam po drodze psu wody do miski, sprzątam kubki
        z blatu w kuchni do zlewu i kiedy już docieram do łazienki to mój syn już wtedy
        woła: ma-ma ma-ma ma-ma. Kuuurde mol.
        • magda336 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:42
          Ja mieszkam na parterze, też mam yorka ale to stara 12 letnia suczka i
          wypuszczam ja na moment samą i za chwilę wraca, a poza tym mam jeszcze bardziej
          przechlapane niz ty, nie żeby się licytować ale... Zero ojca zwiał za granice
          zero alementów, zero pomocy rodziny równiez zero opiekunki i praca od 7 rano,
          praca do niczego brak perspektywy, zmeczenie szalone nerwy zszarpane ale mój
          syn uważa mnie za ósmy cud świata i wydaje mu się że sobie radzę, mi tym czasem
          grun się pali pod nogami, i wyć się chce z samotności, pewnie że mnie trzyma na
          poziomie własnie jego miłość do mnie i moja do niego ale ile tak można też nie
          mam siły pomocy!!! Dobrze że wywołałaś ten watek ja juz nie narzekam ani nie
          marudze bo masz racje nikt nie słucha aha dziadków tez nie mam , szkoda że nie
          jestem z Warszawy tutaj to jest we Wrocławiu jakoś nie udaje nam się skrzyknać
          a może teraz, pozdrawiam cie ciepło Stasia i psa oczywiście tez
          • magda336 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:45
            a i wszyscy wokoło myslą że jakos sobie radzisz że w ogóle u ciebie super,
            nawet ci to powiedzą nie wiem po co chyba po to żeby nie musieć zadać pytania
            czy może jakoś ci pomóc? może czegoś potrzebujesz? eh
            • jenny_curran Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:50
              Dokładnie!!! Mówią: super sobie radzisz moja droga - nic dodać, nic ująć,
              macierzyństwo Ci służy. Kurde, zamiast zapytać - jeżdżę samochodem, mieszkam
              blisko, może co drugi dzień przywieźć Ci wodę oligoceńską?
            • jarena2 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:52
              No jestem już, he, he, no właśnie mój pies ma biegunkę, bo jak był sam w domu,
              to zeżarł miskę ciastek.. Moje dziewczynki mogą zostać już same, mają 9 i 5
              lat, więc starsza zawsze może zając się młodszą, kiedy ja muszę wyjść. Także im
              dzieci trochę starsze to jest łatwiej w niektórych rzeczach np. nie ma pieluch,
              ale za to trzeba się bić o komputer.. Tak to już jest, każdy wiek ma swoje
              prawa..
          • jenny_curran Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:48
            Buuuuziak. No właśnie, praca. Ja jestem po prawie, ale przez wzgląd na sytuację
            i "dla dziecka" właśnie - nie inaczej pracuję: a) blisko domu, b) praca nie
            wymaga zostawiania po godzinach, c) mam ubezpieczenie medyczne dla siebie i
            synka w renomowanym centrum medycznym. Szkoda tylko, że a) praca nijak się ma
            do wykształcenia, b) wynagrodzenie to średnia krajowa i ani grosza więcej - bez
            możliwości dorobienia, bo jak będąc samej z dzieckiem, c) i tak lata płyną, a w
            tej pracy wypada być młodą, więc nei wiem jak będzie dalej. Ech, kompromisy.
            Wszystko dla synkasmile. Pozatym, n ainnych płaszczyznach - załamka. My też
            pozdrawiamy.
          • alicja611 moze was troszke pociesze.... 24.09.06, 09:11
            Pamietam dokladnie ten czas , o ktorym piszecie-dziecko bylo male. Ja oprocz
            pracy , opieki nad dzieckiem (maz byl, ale caly dzionek, do nocy w pracy)
            musilalam robic zakupy dla calej rodziny (strong men-szesciopak wody mineralnej
            w lapce, a w drugiej niemowlak i jazda po schodach!), obiadek dla rodziny,
            patrzac drugim okiem na raczkujace dziecko, koszulki dla pana i zalatwiac rozne
            sprawy po drodze (banki itp), bo krocej pracowalam. On mi nigdy nie pomogl przy
            dziecku, bo mowil, ze to ja chcialam to mamsmile. No i mam. Piekne, szkolne
            odchowane. Na szczescie moj maz jest moim EX. A ja dopiero teraz czuje, ze zyje.
            A i teraz synus duzo pomaga-zakupki zrobi w pobliskim sklepie, liscie zgrabi na
            ogrodku......JEST CUDOWNIE! POCZEKAJCIE JESZCZE, WSZYSTKO SIE KIEDYS ODWROCI I
            BEDZIECIE ZBIERAC PLONY SWOJEJ PRACY!
            • jenny_curran Re: moze was troszke pociesze.... 24.09.06, 10:56
              O Jezu, tak mi mówcie, tak mi mówcie, bo dzięki temu jakoś się trzymam. A
              kręgosłup nie sługa, nachrzania bezwglednik!!
            • jenny_curran Re: moze was troszke pociesze.... 24.09.06, 12:44
              Kurcze, ja tez właśnie nie mam żadnej rodziny. Ani rodziców ani żadnych ciotek.
              Staś ma jednych dziadków,, pomagają finansowo pokrywając 1/2 pensji opiekunki,
              ale pozatym nie przyjeżdżają, nie zabierają małego na spacery, w ogóle coś
              takiego jak odciążenie mnie od dziecka nie istnieje. Przykro mi, bo wiem, że
              jeżdżą samochodem (ja nie) i mogliby przecież czasem zadzwonić i zapytać czy mi
              czegoś ze sklepu nie trzeba. Nie robią tego nigdy. Nie wiem czemu tak zimno
              podchodzą do kwestii przecież emocjonalnych i w 100% związanych z dzieckiem.
              Dziś jadę na rozmowę o tym i o tamtym, może wreszcie z
              rozumieją jak cholernie mi ciężko.
    • igor9106 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:31
      witaj napisz jak tam wasze zdrówko czy juz się wykurowaliście. U nas po staremu, chociaż maluch znowu się przeziębił. Moje samopoczucie różne czasami czuję, że wszystko będzie dobrze, a za chwilę klne jak szewc i to mnie wkurza. Dzisiaj w końcu wysłałam pismo do komornika, bo tatuś znowu o nas zapomniał. Myślę, że naprawdę długo byłam cierpliwa. Szczerzę to nie wiem jak Cię pocieszyć, ale wiem jedno musimy być twarde bo inaczej marny nasz los. Faceci niestety to podgatunek z małymi wyjątkami. Pozdrawiamy Justyna i Igorek smile
      • jenny_curran Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:38
        Napisałam do Was smaila!!!
      • kapopi Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:43
        Boże skąd ja to znam! Miałam dokładnie to samo! -25 stopni na dworze, mały z
        zapaleniem ucha a pies ma biegunke! Koszmar, były dni że wyłam z bezśilności.
        Ale teraz jest o niebo lepiej, nauczyłam się z "tym" żyć, a poza tym im dziecko
        większe to jednak dużo łatwiej, odpada wózek, pieluchy. Mój ma już 4 latka,
        obiady w przedszkolu, nie trzeba go nosić
        • jenny_curran Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:53
          NO właśnie, ja mam jeszcze taki problem, że chciałabym małego d żłobka wysłać,
          nawet do prywatnego. To i tak taniej niż opiekunka. Ale godziny mojej pracy
          wykluczają opcję "żłobek bez opiekunki". Bo przeciez mały zachoruje jak
          wszystkie maluchy debiutujące w żłobku. Ile zwolnień "na dziecko" wytrzyma mój
          pracodawca? I jeszcze jedno: pracuję tydzień n arano - tydzień n apopołudnie.
          Kto zostanie z małym, gdy pójde do pracy na popołudnie ...sad.
          • jarena2 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 20:58
            To, że mały pójdzie do żłobka, to wcale nie znaczy, że zaraz będzie chorował.
            Gorzej z pracą po obiedzie, to jest problem.. A może powinnaś rozejrzeć się za
            pracą w godz rannych. Ja wiem, że na rynku pracy jest teraz bardzo ciężko, ale
            trzeba szukać.
    • kapopi Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 22.09.06, 21:25
      W moim akurat przypadku, cierpliwość, czas i raczej zdrowe podejście pokazują
      że nie jest tak zle i może być lepiej. Po urodzeniu małego 2 lata nie
      pracowałam z wyboru co prawda ale.., było ciężko jak wspominałam, chorujące
      dziecko, pies, brak pieniedzy itp. Po 2 latach dostałam fajną prace, bez
      problemu za pierwszym CV które wysłałam, było jeszcze ciężej obce miasto, non
      stop chorujące dziecko, niania na zmiane z przedszkolem, praca zmianowa, brak
      kasy bo i nianie i przedszkole trzeba opłacić. Po następnych dwóch latach znów
      zmieniłam prace na dużo lepszą, awansowałam , nie mam juz problemów z
      pieniędzmi i tylko modle się aby mały za duzo nie chorował w tym roku. I znowu
      jesteśmy w obcym mieście - tym razem Warszawa, dalej sami ale szczęśliwi bo
      ciągle do przodu!!!
      • jenny_curran Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 23.09.06, 09:35
        Cóż, wypada mi tylko pogratulować Ci siły charakteru i szczęścia. Oby Ci zawsze
        dopisywało. Cudownie, że z kasą nie macie problemów. U mnie niby też tragedii
        finansowej nie ma, ale już nie mogę kupić sobie drobiazhgów, które kiedyś były
        n aporzadku dziennym. W jakiej dzielnicy mieszkacie?
        • kapopi Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 23.09.06, 10:04
          Bródno.
          Najważniejsze żeby się nie poddawać, bo przecież kiedyś MUSI zaświecić słońce!
          Pozdrawiam.
    • ina391 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 24.09.06, 10:25
      Jakbym czytała siebie tylko z wiadomych powodów wiele wiecej kłopotów .Czasami
      myślę że przydałby sie jakis mężczyznasmile) który by pomógł w noszeniu dźwiganiu
      przewożeniu ale w moim przypadku to jak wygrana w lotto.Jaki normalny facet
      weźmie sobie te kłopoty tak do końca zycia? Mam również dwie przyjaciółki jedna
      w Stanach(przyjeżdża każdego roku na wakacje widzimy się około 2 tyg.) a druga w
      Polsce ale również z kłopotami rodzinnymi(mąż alkoholik) a Ona próbuje to łatać
      .Rodzina jest ulicę dalej ale pomoże tylko za pieniądze(Wynajmuje opiekunkę i
      narazie jakoś sobie radzę) Masz szczęście bo Twoje dziecko zdrowe i kiedys
      będziesz zbierać owoce a ja mam zmartwienie jak długo dam radęsad echhh
      życie.Kocham swoje dziecko ponad życie i zastanawiam sie co z nim będzie jak
      mnie braknie w zasadzie to mi to sen z oczu spędzasad(
      • jenny_curran Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 24.09.06, 10:54
        Przestań Ina, nie zabraknie Cię. No przecież Pan Bóg do nieba nie bierze
        samotnych matek przedwcześnie. Nie pitol!
        • ina391 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 24.09.06, 11:06
          mam taka nadzieje
    • mamba30 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 24.09.06, 10:58
      Witaj, przykro mi, że tak musisz się z tym borykać. Ja byłam w podobnej
      sytuacji, tyle że miałam o wiele większe dziecko. Może Cię to pocieszy, że
      póxniej poznałam wspaniałego mężczyznę, który od roku jest moim mężem i potrafi
      cudownie zająć się synem i całą resztą, mają wspaniały kontakt smile Moim
      zmartwieniem jest teraz tylko albo aż ex mąź, bo nie może sobie darować tego
      wszystkiego i strasznie zaczyna mącić. Myślę, że spotkamy się w sądzie.

      Pomysl sobie, że i dla Ciebie napewno zaświeci słoneczko, że wszystko się
      odmieni na lepsze. Jakbyś miała kiedyś ochotę się wygadać w realu, to służe....
      Ponoc potrafię dobrze słuchać, zresztą dużo osób mi się zwierza ze swoich
      problemów i jak sami mówią, czują się o wiele lepiej po rozmowie ze mną.
      Mieszkam w Wawie na Mokotowie.
      • jenny_curran Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 24.09.06, 11:19
        Zapamiętam. Także to, że blisko mieszkasz. To cudowna wiadomość, bo może kiedyś
        jak już nie wytrzymam i trzeba mi będzie świeżego dialogu z kimś nieznanym to
        natychmiast zawrócę Ci głowę. w ogóle cieszę się, że znalazłam to forum.
        Poprostu lżej jest mi na duszy.
        • mamba30 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 24.09.06, 11:22
          smile)Jak będziesz czuła taka potrzebe, to smiało, nie krepuj się, w końcu trzeba
          sobie wzajemnie pomagac smile
      • ina391 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 24.09.06, 11:21
        Dzieki mamba tak sobie chlapłam że mam obawy co bedzie kiedy mnie nie bedzie ale
        w zasadzie nieczesto o tym myśle ale czasami mnie dopadasmile)Nie jest źle ale
        właśnie dlatego musze uregulowac swoje sprawy bo czesto odwiedzamy szpitale i
        czasami wymyslaja zgode ojca(świat nie widział) i musze sie gleboko tłumaczyc na
        co nie mam ochoty i przyszłościowo czas Go pozbawić tych decyzji których i tak
        nie chce podejmowaćsmile)
        • mamba30 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 24.09.06, 11:26
          Nie możesz tak tragizować, że Cię kiedyś zabraknie smile nie ma potrzeby zawracać
          sobie głowy nieznanym.... A nasi byli sa różni, szkoda że się w wiekszości
          przypadków diametralnie zmieniaja w stosunku do okresu, kiedy sie było w
          związku. Ja tez mam przed soba wiele rzeczy do przemyslenia, wiele decyzji do
          podjęcia, ale nad każdą trzeba sie bardzo dokładnie zastanowić, aby być pewnym,
          że w przyszłości nie odbija się niekorzystnie na nas samych i na naszych
          dzieciach. Czasami po prostu czas rozwiązuje problemy, a czasami trzeba działaś
          samemu. Ale zawsze pamiętajcie, że po burzy nadchodzi spokój. Już w niejednym
          dole byłam, zawsze się jakos udało mi odbić. Teraz z perspektywy czasu jestem
          dumna z siebie, z tego co w życiu osiągnęłam, bo osiagnęłam to sama, bez
          niczyjej pomocy, bo rodziny swojej również nie mam, więc i nie miałam na kogo
          liczyć. Głowa do góry smile
    • ato8 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 24.09.06, 21:44
      Ja też jestem zupełnie sama od początku.Ojciec odwiedza malą raz na miesiąc
      (teraz ma 4miesiące).Nie mam tu rodziny.Jeszcze jestem na urlopie,ale za
      miesiąc wracam do pracy.Wózek noszę na 4 piętro,rzucając k..mi po cichu.Mała ma
      kolki codziennie.Od dwóch dni kolki jakby lzejsze,ale za to dzikie
      wrzaski.Czuję się jak Ty,a moze gorzej.Półprzytomna,gruba,stara ito,etc.Jesli
      chcesz pogadac na gg 6783477,dor Co prawda tylko wieczorem bywam na gg,jesli
      mam czas i siłę,często jako niedostępna.
      • jenny_curran ato8 25.09.06, 08:11
        biegnę już na ratunek!!! Naprawdę bardzo chętnie Ci pomogę pod wieloma
        względami. Mieszkasz w Warszawie? Tylko daj znać na mój email
        jenny_curran@gazeta.pl
    • alabama8 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 25.09.06, 14:01
      1. Daruj sobie oligocenkę
      2. Dziadków POPROŚ o pomoc zamiast wyrzucać sobie w duchu że oni to nigdy nie
      zapytają czego ci potrzeba.
      3. Jak nie lubisz działki to tam nie jedź - nikt cie nie zmusza - sama masz się
      zmusić do ustawienia życia tak aby było komfortowe.
      4. Zakupy można zrobić w internetowym Leclercu raz na miesiąc
      www.hipernet24.pl (dowiozą wędlinkę w plasterkach, wodę, a zimą
      mrożonki - latem nie chcą wozić). Dowóz kosztuje kilkanaście złotych ale jak to
      przeliczysz na swoje styrane plecy, czas, łażenie po sklepach to naprawdę
      wychodzisz na swoje.
      • wieczna-gosia Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 29.09.06, 10:25
        > 4. Zakupy można zrobić w internetowym Leclercu raz na miesiąc
        > www.hipernet24.pl (dowiozą wędlinkę w plasterkach, wodę, a zimą
        > mrożonki - latem nie chcą wozić). Dowóz kosztuje kilkanaście złotych ale jak to
        >
        > przeliczysz na swoje styrane plecy, czas, łażenie po sklepach to naprawdę
        > wychodzisz na swoje.

        zgadzam sie- a mrozonki woza i latem smile))

        sluchaj- jestes z warszawy- to duze miasto jest- moze rozpusc wici posrod
        dzieciatych, samotnych, mezatych- sa fora rowiesnikow- spotykajcie sie. Matek
        samotnych w warszawie jest kupa i pewnie co druga ma tak jak ty dosyc zycia, ja
        tez czasami tak mam a przeciez maz jest smile)
        Dziadkow trzeba poprosioc. I koniec. Nie zgodza sie- bedziesz wiedziala na czym
        stoisz. Nie uzalaj sie, nie rob aluzji tylko postaw sprawe jasno- raz na 2
        tygodnie dziadkujecie bo ja MUSZE odpoczac. I zobacz co powiedza.

        Poszukaj kumpelek do staleej wspolpracy- ja majac malenstwa co piatek chodzilam
        do takiej jednej na ploty- regularnie co piatek. Bylo mi to potrzebne jak tlen.
        Samotne mamy przeciez moga sie tak zorganizowac zeby sobie dzieci pilnowac na
        wzajem- tak zebys sie nie czula zazenowana proszac o pomoc, tylko normalna
        usluga- ja tobie ty mnie raz na dwa tygodnie pilnujemy dzieci. Ja tak robilam co
        prawda z mezatka ale to chyba nie ma znaczenia no nie? Maz byl w Anglii ja
        dostawalam swira- i sie diogadalam z panna, ktora poznalam na jakis spotkaniach
        forumowych.

        Oligocenke sobie daruj kolezanka ma racje.

        moim zdaniem najwazniejsze co musisz zrobic- to obudowac sie ludzmi. Sprobowac
        do nich wyjsc, chociaz pewnie jestes skrzywdzona i ci ciezko, odsiac ziarno od
        plew, sprobowac znalesc naprawde dobrych znajomych, potencjalnych przyjaciol. A
        pomoc konkretna przyjdzie sama.

        Trzymam kciuki smile
        • jenny_curran Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 29.09.06, 10:32
          Masz rację. W wielu aspektach.
          • jarena2 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 29.09.06, 10:47
            No właśnie super pomysł z tym spotkaniem się.. A może jakiś zlot samotnych
            mam ? smile
            • wenezuela1 jestem bardzo za!!!! spotkaniem 29.09.06, 11:31
              smile
            • jenny_curran Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 29.09.06, 19:41
              Kurcze, to decydujmy się. Zanim się zrobi jesień!!! Weekend? Pola Mokotowskie??
              Decydujmy.
    • wenezuela1 :-) 27.09.06, 08:27
      Dzień dobry smile
      a ja się litowałam nad sobą....chociaż to czasami potrzebne...żeby wypłakać
      niemoc.
      Wczoraj wracałam z pracy tramwajem i jechała nim mama z spacerówką załadowaną
      chłopczykiem i do tego ta kobieta ciagnęła wózek z zakupami-taki na
      kółkach.Wysiadając, obładowana mama wózkami krzyczała o pomoc. Pomogli. Taki
      heroizm - walka z normalnością dotyka każdą z nas. I stwierdziłam, że ciężko
      jest. Fakt.
      Ale.
      Jestem zdrowa. Moja córka też jest zdrowa. Mam za co kupic te zakupy. Mogę
      jeżdzić tym tramwajem. Mogę z Wami pisać. I nie jestem odosobnionym
      przypadkiem. Niestety przykład - "ona może" - działa na mnie "ja też mogę"!
      Bardzo podniosłyście mnie na duchu i sercu smile
      Zawsze człowiek ma marzenia i chciałby, zeby było piękniej niż jest.
      Ale.
      Dziś jest dziś. I dzis też jest pięknie. Jutro tego dziś nie bedzie. Córa o 1
      dzień bedzie starsza. Ja też. A dziś jest niebo niebieskie. I mała nie ma
      gorączki. Dostałam dużego buziaka i mam cel w zyciu - idę pracować dla niej.
      Wprowadziłam sie na Bielany we 9/06. Jestem tu sobie sama. Jak większość mam. I
      pewnie, ze chciałabym pobyć sobie bez mojego ogona, z którym musze iść do
      swojego lekarza, kosmetyczki,do sklepu, dentysty. I jest wtedy
      b.cięzko.Bo "ogon" chce na rączki, siusiu,pic. I wszystko trwa 5 h zamiast 1 h.
      Bardzo chetnie poznam mamę z pobliskich okolic. Jestem optymistką smileNie bedzie
      dobrze, bo już jest dobrze smileDzieje się do przodu smile
      Miłego dnia. smileBardziej niż wczoraj. smile
    • dobra26 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 27.09.06, 09:50
      Witaj,
      Ja tez jestem samotna mamusia z ponad dwulatkiem. Tez nie mam zadnej pomocy,
      moja mama nie zyje, ojciec nie interesuje sie za bardzo wnukiem.
      Moj ex bierze synka 3 x w tygodniu ale zamiast mi pomoc to jeszcze przysparza
      klopotow.
      Ale wiesz co? Ja jestem sama juz od roku i powiem ci ze z kazdym dniem jest
      lepiej. Tez tachalam wode na 4 pietro bez windy wraz z dzieckiem. Ale od
      pewnego czasu uzywam sobie filtr Brite (20 zl miesiecznie)i juz wody nie noszesmile
      Na stanie posiadam tez kota, ktory niestety po urodzeniu dziecka tez zadko jest
      przytulany, ale ostatnio nadrabia mu to przytulanie moj syn.
      A Synek z dnia na dzien jest coraz fajniejszy, mozna sobie juz z nim pogadac,
      badzo duzo rozumie. Bedzie dobrze, wiem ze czasem trzeba sie wygadac a nam to
      kobitom pomaga.
      Tez myslalam ze sobie nie dam rady, a teraz wymieniam nianie (na ktora mnie nie
      stac) na zlobek wiec kolejne wyzwanie.Ale daje rade i za kazdym dniem jest
      lzej. Wazne jest podejscie -zeby nie traktowac tego wszytskiego jak dopust bozy
      tylko jak laske, ze nie jestem sama tylko ma swietnego syna,ze mam gdzie
      mieszkac, ze mam prace itd.
      I wiesz co ? Nie zaluje ze jestem sama z dzieckiem. Bo lepiej byc szczesliwa
      samej niz nieszczesliwa z facetemsmile
      A ja jestem szczesliwasmile
      Czego i Tobie zycze.
      I na razie oprocz mojego malego nikt nie jest mi potrzebny...
    • jangrzyb1 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 28.09.06, 21:36
      Tez wychowuje sama 14 letnia corke. Jestem z Warszawy. Napisz do mnie, z wielka
      checia sie z Toba spotkam i pogadam.
    • dorotak3 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 06.10.06, 11:59
      Widzę że tych samych - zupełnie samych coraz wiecej... i ja się dołączam -
      wychowuję synka (ma rok i 4 m-ce) zupelnie sama - "tatus" widzial go zaledwie
      raz i to tez tylko dlatego ze zainicjowalam to spotkanie! - zwiał i tyle go
      widziałam. Pomagają mi tylko rodzice, na znajomych i koleżenki tez za bardzo
      nie mogę liczyc... samotne długie weekendowe wieczory też nie są mi obce...
      w tyg. praca maluszek - praca i na nic juz nie ma czasu.... często też brakuje
      mi osoby której mogę się wyżalić,
      jestem z warszawy więc też chętnie służę pomocą, można spotkać się czasem na
      jakies pogaduszki smile, wybrac na jakis maly shopping itp. czy nawet
      przypilnowac sobie dzieci...
      chetnie pogadam - jakby co piszcie na gaetowy adres smile)))
      i glowa do gory - kiedys musi byc lepiej!!!
      • jenny_curran Re: Dorotak 06.10.06, 21:56
        W jakiej dzielnicy mieszkasz z tym starszym od mojego o 5 miesięcy mężczyznąwink?
        • ela73 Jenny 06.10.06, 22:58
          Dopiero teraz czytam ten wątek - jak wiesz mieszkam niedaleko. Jeśli tylko masz
          wózek parasolkę to zapraszam któregos dnia na wspólne zakupy - z dwója dzieci
          jakos sobie poradzimy smile
    • katarzynasg Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 06.10.06, 21:00
      Popatrzcie jak macie fajnie większość z was jest z Warszawy więc możecie się
      spotykać rozmawiać wspierać, ja mieszkam w Szczecinie, mam rocznego synusia, i
      faktem jest że starzy znajomi się powykruszali,a nowych brak. Mieszkam z
      rodzicami ale na inną pomoc niż finansową mogę liczyć sporadycznie,niestety. Bo
      oni uważają że ja nie mam prawa być zmęczona;/.Ech...
      No ale wszystko jest do przezwyciężenia. Czasem myślę,że jakbym zmieniła miasto
      i całe otoczenie to może by było łatwiej bo bym wiedziała że muszę liczyć tylko
      na siebie.
      Nic to idę sobie poprawić humor i zmienię kolor włosówwink-oczywiście sama bo nie
      mam czasu na fryzjerawink,chociaż znalazłam takiego w którym jest bawialnia dla
      dziecibig_grin ale tę przyjemność zostawiam sobie na zbliżające się moje urodzinkiwink
      • jenny_curran Re: Kasiu 06.10.06, 22:01
        paradoksalnie, uwierz mi, im większe miasto, tym większy chłód w uczuciach,
        współczuciach itp, większa obojętność i ignorancja. Ja nie mam rodziny,
        koleżanki mimo, że wiedzą, że jestem sama, a znają mnie na tyle, że jasne jest,
        że nie zawsze wprost powiem: podrzuć mnie samochodem do sklepu czy podwieź mnei
        po wodę oligoceńską, potrafią się tygodniami ni eodzywać. Czasem łapię już za
        telefon, ale rezygnuję, nie chcę, aby któraś pomyślała o mnie: ojej, ta znowu
        czegoś potrzebuje. Więc widzisz ... Chyba jednak nie ma znaczenia jakie
        miasto, znaczenie ma to, że ludzkie odruchy już chyba są na wymarciu. Pzdr
        • katarzynasg Re: Kasiu 06.10.06, 22:20
          niestety masz rację każdy tylko patrzy tak żeby jemu było dobrze, coraz mniej
          chętnych do pomocy bezinteresownej, ja np byłam zdziwiona sytuacją która mnie
          spotkała, jechałam z malutkim autobusem i jechała ze mną dziewczyna która
          mieszka niedaleko mnie i też ma dziecko w podobnym wieku więc wie jakie
          "udogodnienia" ma się jeżdżąc wózkiem autobusami, i nawet na mnie nie spojrzała
          wysiadając z autobusu(była sama bez dziecka w wózku)i po prostu brakło mi
          słówsad. Ale na szczęście są wyjątki potwierdzające dobroćsmile
          Pozdrawiam i życzę więcej uśmiechusmile sobie teżwink
          jezuuuuu muszę zmyć farbę z głowywink
        • madame_edith Propozycja 07.10.06, 21:31
          Cześć Jenny,
          jak Ciebie czytam to jakbym sama to napisała. Jestem sama z 16-miesięczniakiem.
          To prawda, że choćbyś miała milion znajomych to ludziom nie mającym dzieci
          bardzo trudno się domyślić np, że z chorym maluchem nie masz nawet jak zrobić
          zakupów i jak nie masz rodziny blisko siebie lub skrupułów prosić o pomoc to
          jesteś sama jak palec. Psychicznie jeszcze z tą samotnością mi trudniej niż
          fizycznie. A to dlatego, że ja sammochód posiadam i tylko sobie wyobrażam jak
          Tobie bez niego jest ciężko. Żeby nie być gołosłowną, tez mieszkam w Warszawie,
          na Saskiej Kępie. Prawdopodobnie wybiorę się jutro na jakieś zakupy
          hipermarketowe (jest mi rybka gdzie). Jeśli tylko masz fotelik daj cynk,
          przyjadę po Ciebie i możemy razem jechać. Wożę w bagażniku dwa wózki więc nie
          musisz brać swojego. Odezwij się smile
          • jenny_curran Re: Madame_Edith 08.10.06, 07:53
            Wozisz 2 wózkiwink? Kochana jesteś jak nie wiem co, albo inaczej; normalna!
            Bardzo serdelacznei Ci dziękuję, ale w pt zrobiłam tonę zakupów, nie pytaj za
            ile, powinno starczyć na jakiś czas. I jestem pod wrażeniem. Ela73 też
            zaproponowała, niesamowicie to miłe. Będę pamiętała przed kolejnym weekendem.
            Ogromnie dziękuję za dobre chęci.
            • madame_edith Re: Madame_Edith 08.10.06, 10:19
              Koniecznie pamiętaj, ja praktycznie co weekend uzupełniam zapasy, w tygodniu
              czasem też. Zreszta pal licho zakupy, jest tyle innych rzeczy, które samemu z
              dzieciorem sprawiają znacznie mniej przyjemności, bo wszędzie naokoło
              uśmiechnięci tatusiowie, a razem są super. Odezwij się jakbyś kiedyś miała
              ochotę. Trzeba się trzymać razem smile
              pozdrawiamy
              Marta z Oskusiem
    • panna_dziewanna Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 10.10.06, 23:05
      Oj, jak dobrze czytać taki wątek. Też jestem samotną mamą obecnie 3-
      miesięcznego syneczka i nie mam żadnej rodziny na miejscu - mieszkam w
      Krakowie. Czasami myślę, że świra dostanę przebywając razem z dzieckiem na
      okrągło 24 godziny. Ech. Szkoda, że niam tu nikogo z Krakowa. Chętnie
      poznałabym jakąś mamę z okolicy na pogadanie chociaż na spacerze, ale nie wiem
      jak. Na spacerze gupi mi zaczepać kobiety idące. sad(
      • dobra26 Do panna dziewanna :) 11.10.06, 10:29
        Alez oczywiscie ze sa, np. ja jestem z Krakowa.
    • annes67 Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 15.10.06, 21:48
      koleżanki mimo, że wiedzą, że jestem sama, a znają mnie na tyle, że jasne jest,
      że nie zawsze wprost powiem: podrzuć mnie samochodem do sklepu czy podwieź mnei
      po wodę oligoceńską, potrafią się tygodniami ni eodzywać.

      ta wypowiedz bardzo podsumowuje co myślę. i jeśli ci to pomoże to pociesz
      się ,że nie masz najgorzej. mam b.wiele podobnych sytuacji do ciebe jenny. al
      e po 3 latach ( łącznie z ciążą) bycia coraz bardziej samej zaczynasz to
      akceptować...ostanio nawet pomyślałam ,że chyba zacznę przepraszać wszystkich
      dla kogo nie mam już czasu
      jak dawniej, wink

      a w indiach czytałam gdzieś, ludzie nie pomagajątym leżącym na ulicy bo nie
      wolno im przerwać karmy ( tego leżącego)- karma to dla nich świętość.
      trzeba to jakoś wytłumaczyć choć jesteśmy w polsce.
      ale wiesz jenny- .. chrzanić to wszystko, wytrzymasz...niedługo już
      pożartujesz z dzieckiem i będzie lżej. pozdrawiam..z innego dużego miasta.
      • jenny_curran Re: Czy któraś w Was jest sama, zupełnie samiusie 16.10.06, 21:48
        cmok.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka