Gość edziecko: guest
IP: *.*
15.11.01, 09:33

Mój status dla Urzędu Skarbowego to samotna matka. Tak wogóle to nie czuję się samotnie. Pomagają mi rodzice i rodzeństko, moja kochana ciocia zakochana we Franeczku- moim dwuletnim synku. Historia pojawienia się na świecie mojego synka jest zarazem zawiła i zarazem bardzo prosta. Leczyłam się 6 lat na zaspół pco, i istniało rozyko że nie będę mamą. Mój ukochany (młodszy ode mnie), widząc jak głośno tyka mój zegar biologiczny, wiedząc że nie sprosta - odszedł. Po tygodniu spotkałam kogoś- pocieszyciela. Byłam jedną wielką rozpaczą, no i wiecie...

począł się Franek. Nie będę opowiadać szczegółów o jego "tacie" biologicznym

, tuż przed ślubem wyszło szydło z worka.

Ślub odwołałam

"Tata" nawet nie zadzwonił czy urodziłam. Całą ciąże miałam zagrożoną, zakończoną cesarką. Pod koniec ciąży wrócił mój ukochany

Mały ma na razie moje nazwisko i żadnych komplikacji w papierach, po prostu on "wyjdzie za tate", a ja wyjde za mąż.Mój ukochany okazuje się być dojrzałym ojcem i jest głosem rozsądku w wychowaniu Franka. Spędza z nim tyle czasu ile może , z resztą nie może się doczekać jak będą całe dnie siedzieć w garażu... Ostatnio po jeggo namowach i tłumaczeniach zastosowałam się do jego rad i ... przestałam nosić małego kloca na rękach, w tą i we wtą zawsze chciał na ręce! a ja zawsze go brałam1 nie rozumiałam d;aczego mam ręce do ziemi!

mały dwulatek zadziwił się na kilko chwil i od tej pory chodzi piechotą!To tylko przykład.Poza tym studiuję - jestem na 5 roku filozofii, Franek od roku chodzi do żłobka , pracuję. Mieszkamy z Frankiem z moją siostrą (wieczorne kino jak najbardziej

)Pozdrawiam inne mamy bez obrączek