Dodaj do ulubionych

Co mam zrobić???

IP: *.* 30.07.02, 20:45
Witam wszystkie emamy,zwracam sie do Was ponieważ wydaje mi się,że wy doradzicie mi najlepiej. Od niedawna możecie przeczytać na tym właśnie forum moje opowiadanie (temat:Czy to musiało się tak skończyć??). Teraz po krótce Wam przypomnę.Kiedy to moja miłość dowiedziała się że jestem w ciąży odrazu uciekł,twierdząc że to nie jego dziecko.Ja jestem pewna w 100% że On jest ojcem mojej małej Natalki.Bardzo długo zastanawiałam sie czy iść z tym do Sądu.Mam już wszystko naszykowane tj.pozew,dowody itp. ale ja cały czas sie boję-nie wiem co mam zrobić??? Napiszę Wam odrazu,że jestem młodą mamą która ma zaledwie 500zł. zasiłku macierzyńskiego,ale z pomocą rodziny jest nam bardzo dobrze.Natomiast tatuś mojej córeńki nie pracuje,bo mu się nie chce.Najbardziej się boje tego,że kiedyś ten człowiek dorośnie i powie że ma prawo i chce zabrać np. na weekend moją księżniczkę,a tego bym chyba nie przeżyła!!! Oczywiście,że będzie mógł Ją odwiedzać,ale jeśli przyjdzie po paru latach to Natalka bedzie się bała tego człowieka bo np.nigdy wcześniej Go nie widziała.Czy warto przejść przez to wszystko dla paru złotych? Bardzo proszę-pomóżcie mi!!! Pozdrawiam-Joanna
Obserwuj wątek
    • Gość: eBeata Re: Co mam zrobić??? IP: *.* 31.07.02, 09:37
      Niestety, to ta trudna rzecz, która boli. Ale uważam, że dziecko powinno mieć wpisanego w papierach ojca. Jeżeli nie potrzebujesz w tej chwili alimentów, odkładaj je na konto. Niech córka sama zadecyduje co z nimi zrobi jak dorośnie.Dziecko może nosić Twoje nazwisko.Joasiu do sądu nie idziesz dla siebie, czy byłego partnera. Robisz to dla dziecka. A co będzie później? Może On już za dwa miesiące będzie chciał widywać małą. Może za lat dwadzieścia? Jest Jej ojcem i nie tylko On ma prawo do dziecka, ale Twoja ukochana córka również ma prawo do tego aby mieć kontakt z ojcem. Wiem, że to trudne i krew zalewa i niesprawiedliwe... Mogę tylko na pocieszenie powiedzieć, że z biegiem czasu, lat, po pozbyciu się emocji, kiedy już nie będziesz chciała podgryźć byłemu grdyki, łatwiej będzie podjąć decyzję.Trzymaj się Beata
    • Gość: agacz2905 Re: Co mam zrobić??? IP: *.* 31.07.02, 13:27
      Wiesz, Joasiu, ja bym poszła do sądu.I nie chodzi mi o jakiekolwiek akcje wychowawcze wobec niedorosłego tatusia Twojej Natalki. Według prawa ciąży na nim LUB na jego najbliższych - obowiązek alimentacyjny wobec dziecka - to raz.Po wtóre - uważam, że dziecko ma prawo mieć ojca i wiedzieć o jego istnieniu.Nie bój się, nie oznacza to, że jako prawny ojciec dziecka płacący jakieś ochłapy (czyt.alimenty)na jego utrzymanie będzie mógł przyjść kiedy chce i zabrać dziecko bez Twojej wiedzy i zgody. To niemożliwe. Przecież prawnie miejscem pobytu małoletniej Natalii :-) na 100% będzie miejsce zamieszkania matki, czyli Twoje, Joasiu. O ile tylko potrafisz się przed sadem wysłowić (a widzę, że potrafisz, poza tym pamiętaj, sędzia też człowiek) żaden adwokat z urzędu czy też z wyboru nie będzie Ci potrzebny (tu nawiązuję do Twojego maila do mnie).Przeciez to nie rozwód z orzeczeniem winy, tylko ustalenie ojcostwa i alimenty. Bez trudu udowodnisz sama przed sądem fakt znajomości i współżycia z ojcem Natalki. Poza tym, moze jestem naiwna, ale nie sądzę, żeby się facet tak w żywe oczy na rozprawie wypierał. Powodzenia, pozdrawiam Ciebie i Córeczkę.Agnieszka, mama Szymka :hello:
    • Gość: ljoanna Re: Co mam zrobić??? IP: *.* 31.07.02, 20:38
      To co spotkalo Ciebie i Twoją córeczkę jest bardzo przykre, szczerze Wam współczuję. Gdybym ja znalazła się w podobnej sytuacji, wlczyłabym o prawa swojego dziecka. Walczyłabym o pieniądze, ale też i o to, aby taki gagatek nie wywinął się od odpowiedzialnośći. Musisz jednak wiedzieć, że to będzie walka trudna, wywlekane będą brudy, pewnie będzie Cię oskarżał o różne rzeczy, więc dobrze się zastanów czy dasz radę.Bo z tego co piszesz to wina leży również i po Twojej stronie. Czy na pewno nie zdawałaś sobie sprawy z jakim człowiekiem masz do czynienia? Trochę nie chce mi sie w to wierzyć. Nie przeszkadzało Ci, że twój chłopak nie pracuje? Wiem, że mamy w kraju bezrobocie, ale jeśli oboje nie byliście zbyt bogaci, dlaczego wcześniej nie zastanowiłaś się, jakie mogą być konsekwencje upojnych nocy? Może byłaś zbyt zakochana by dostrzec jego wady? Może liczyłaś, że w razie kłopotów stanie na wysokości zadania? Wybacz tych kilka gorzkich słów, wiem, że już dostałaś nauczkę, ale jeśli nie zaczniesz myśleć inaczej to, kolejne konsekwencje poniesiesz również Ty.Z Twojego postu wynika, że nie należysz do osób zdecydowanych, do tego chyba brakuje Ci doświadczenia życiowego i wsparcia. Dlatego trudno mi radzić co masz zrobic. Ja bym walczyła ( chodź wiem ile to nerwów kosztuje bo przez podobne klopoty niedawno pomagałam przejść bliskiej mi osobie)ale Ty sama musisz zdecydować czy masz na to siłę bo prawda jest taka, że samotnie będziesz musiała stawić temu czoła.Jestem po Twojej stronie i mam nadzieje że ułożysz sobie życie i będziesz szczęsliwa. Jotl
      • Gość: iwona3 Re: Co mam zrobić??? IP: *.* 14.08.02, 11:02
        Przepraszam, ale o jakiej winie mówisz? Joanna jest winna, bo nie przeprowadziła szczegółowej oceny swojego chłopaka pod kątem ewentualnego ojcostwa, zanim zaczęła się z nim kochać? Ja też się nad tym nie zastanawiałam, bo dziecka nie planowałam, źle wybrałam partnera, jestem winna - powinnam spłonąć na stosie...Żaden sąd nie ocenia o winie w sprawie o ustalenie ojcostwa i alimenty; to nie morderstwo czy kradzież. Tu nie ma winnych. Dla sądu ważne jest tylko dobro dziecka i wokół tego toczy się cała sprawa. Sąd nie gryzie, nie krzyczy, nie bije. Nie jest prawdą, że sprawa w sądzie jest ciężkim przeżyciem. Przykre mogą być jedynie kontakty z pozwanym (tatusiem) w czasie rozpraw. Joanno, pamiętaj, że uznania dziecka i alimentów możesz domagać się, dopóki Twoja córeczka nie będzie pełnoletnia. Masz dużo czasu, może nie warto się spieszyć? Może lepiej poczekać, ochłonąć, spróbować porozmawiać z ojcem dziecka. Może za kilka miesięcy zacznie Was odwiedzać, może sam da jakieś pieniądze? Nie warto mścić się na kimś w ten sposób czy uczyć odpowiedzialności. I nie jest prawdą, że jako matka będziesz miała decydujący głos w sprawie dziecka, to jest bardziej skomplikowane. Jeżeli Twój chłopak otrzyma prawa rodzicielskie, będzie mógł współdecydować, do jakiej szkoły zapisać dziecko, gdzie wysłać na wakacje itp. Może Wam skutecznie zatruć życie. A raz przyznanych praw rodzicielskich praktycznie nie sposób komuś odebrać - sądy się na to nie godzą, bo przecież najważniejsze jest dobro dziecka... Pamiętaj, nie musisz się spieszyć.
    • Gość: Bazyl Re: Co mam zrobić??? IP: *.* 31.07.02, 23:53
      Witaj!W pełni sie zgadzam z eBeatą!!!Nie robisz tego dla siebie!!!Pozdrawiam,Bazyl.
    • Gość: eBeata Re: Co mam zrobić??? IP: *.* 01.08.02, 13:34
      Nie bój się, sądy nie takie straszne. Gorzej byłoby na sprawie rozwodowej. 1. Sprawa o uznanie dziecka. Żaden problem. Racja jest po Twojej stronie. Ty idziesz do sądu po sprawiedliwość i stoisz od razu na wygranej pozycji. Od początku wiesz jaki będzie finał. No, nie znasz tylko wysokości alimentów. Były idzie na ścięcie, no może z małą nadzieją, że dziecko nie jest Jego. Więc jż. jemu brak przy okazji kultury możesz się nasłuchać jak to włóczyłaś się z innymi itp. Postaraj się nie denerwować i wypuść wszystko drugim uchem.Niech sobie pokrzyczy. Tyle jego.2. Alimenty też masz wygrane. Gdy On się uczy możesz domagać się alimentów od Jego rodziców. Dobrze byłoby wcześniej poznać ich sytuację finansową. Marki samochodów, nazwę firmy itp. co dasz radę znaleźć.Więc głowa do góry, myśl o córeczce.Niewiele osób idzie do sądu znając wyrok.Ty masz to cholerne szczęście.PowodzeniaBeata
    • Gość: kakaks Re: Co mam zrobić??? IP: *.* 12.08.02, 20:47
      POdaj drania do sądu, ale przy okazji ogranicz mu prawa rodzicielskie. Powód: brak aktualnego zainteresowania i niedojrzałość emocjonalna.Ka I ERnik
      • Gość: monaliza Re: Co mam zrobić??? IP: *.* 15.08.02, 14:52
        czesczaloz sprawe o ustalenie ojcostwa i alimenty, tu jestes wygrana.jestescie mlodzi wiec trudno tu o dojrzale decyzje zwlaszcza u faceta, nie wiem jak bedzie z wasza miloscia ale jestem pewna, ze z biegiem czasu tata Natalki dojrzeje do bycia ojcem i moze bedzie ci wdzieczny jesli to ty mu w tym pomozesz. miejmy nadzieje, ze tak bedzie, zycze ci radosnego macierzynstwa i szczescia i milosci w dalszym zyciu, monka
        • Gość: ljoanna Re: Co mam zrobić??? IP: *.* 15.08.02, 19:56
          Pisząc wcześniejszy post nie chciałam nikogo palić na stosie, moim celem było jedynie uświadomienie Joannie, że sytuacja, w której sie znalazła jest konsekwencją pewnego działania(bądź jego braku). Joanna musi teraz podjąć bardzo ważną decyzję, która będzie miała ogromne znaczenie, dla niej i jej córeczki. Dlatego uważam, że nie może zdawać sie na rady kogokolwiek, musi sama zastanowić sie co ma zrobić, bo za jakiś czas, znowu może pożałować swojej decyzji. Jeśli zdecyduje się na sądowne rozstrzygnięcie tej sprawy, musi wiedzeć, że w momencie ustalenia ojca, poza obowiązkami, będą przysługiwały mu również prawa do dziecka (jak to już ktoś słusznie zauważył). Jeśli samotnie będzie chciała borykać sie z trudami macierzyństwa, to z całą pewnością jej dziecko kiedyś upomnie się o swego ojca(i być może właśnie ją obarczy winą za to, że nie zadbała o to, by ojciec wypełniał swoje obowiązki). Możliwe, że pogodzi się z ojcem córeczki, ale to już jej sprawa czy potrafi ponownie mu zaufać.Możliwości jest kilka, jak widać. I nie można kierować sie tylko i wyłącznie chęcią zemsty - niech drań płaci - nie w tym rzecz.Niech nikt nie twierdzi, że sprawa o ustalenie ojcostwa, to nic takiego. Dziwi mnie że ktoś radzi - jednym uchem będziesz wpuszczać.... i tak dalej. Myślę raczej, że Joannie potrzebny jest kontakt z jakimś prawnikiem albo z osobami, które mają doświadczenie w podobnych sprawach. Wszyscy życzymy jej pomyślnego rozwiązania sprawy, ja też, nadal jednak twierdzę, że do tak ważnych decyzji nie można podchodzić na zasadzie - jakoś to będzie. Joanno życzę Ci abyś podjęła mądrą decyzje i konsekwentnie realizowała swoje plany. Wierzę, że los uśmiechnie się i do Ciebie. Ale pamiętaj, że musisz mu w tym pomagać. Jotl
          • Gość: eBeata do Jotl IP: *.* 16.08.02, 12:10
            Joasiu na podstawie Twoich obu postów sądzę, że nie przechodziłaś tego co czeka mamę Natalki. Bardzo dobrze, że się odezwałaś, bo im więcej głosów, tym lepiej dla twórczyni tematu. Będzie miała szerszy pogląd na swój problem. Ale nie zabardzo Ciebie rozumiem. Z jednej strony twierdzisz, że Joanna nie powinna słuchać rad, z drugiej sama Jej radzisz.Alimenty nie są zemstą, jak twierdzisz!!!! Mama Natalki nie wybija szyb w mieszkaniu faceta. Jeżeli ojciec nie poczuwa się do obowiązków, to Dzięki Bogu, że mamy prawo, które chociaż w tym przypadku dba o zabezpieczenie finansowe dzieci. Cały ciężar wychowania dziecka, opieki nad nim i główny ciężar finansowy /alimenty i tak z zasady są niewielkie/ spoczywa na matce. Alimenty są pomocą dla dziecka. Do innej pomocy niestety ojca siłą zmusić nie można i nie da się przyśpieszyć Jego dojrzewania."Niech nikt nie twierdzi, że sprawa o ustalenie ojcostwa, to nic takiego. Dziwi mnie że ktoś radzi - jednym uchem będziesz wpuszczać.... i tak dalej. Myślę raczej, że Joannie potrzebny jest kontakt z jakimś prawnikiem albo z osobami, które mają doświadczenie w podobnych sprawach. "Mam doświadczenie. Sama przez to przeszłam. W tej sprawie prawnik nie pomoże. Nie ma po prostu w czym. Wszystko jest jasne i oczywiste. Jeżeli Joanna ma dosyć pieniędzy to wizyta u prawnika na pewno nie zaszkodzi, ale nie jest konieczna. Papiery ma już przygotowane - może nawet takie wizyty ma za sobą? Zadała pytanie na forum, bo ma wątpliwości lub chce potwierdzenia swojej decyzji.Co do wpuszczania jednym uchem - każda wizyta w sądzie, a szczególnie pierwsza jest zawsze stresująca. Nie wiemy co nas spotka. W moim przypadku ojciec od razu dziecko uznał ale są różne sytuacje, a rozwijanie awantur na sali sądowej nikomu nie służy, może tylko pogorszyć sprawę.Joanna powinna myśleć przede wszystkim o dziecku i robi to.Zna lepiej siebie i byłego partnera niż my wszystkie i mam nadzieję, że podejmie dobrą decyzję.A co do pośpiechu...... Jeżeli Joanna nie pójdzie do sądu to Jej dziecko będzie miało w iluś tam papierach /urzędy, lekarze, zasiłki itp./ wpisane inne dane ojca. Po co robić zamieszanie?A jeżeli ojciec gdzieś wybędzie, zniknie?Można czekać, tylko tak naprawdę po co??? Czekać aż ojciec dojrzeje i sam dziecko uzna. Jeżeli ma dojrzeć, to i tak do dziecka wróci.Problem jest z pełnią praw do dziecka. I tutaj Joanna ma słuszne obawy, ma prawo czuć strach. Wybór szkoły to najmniejszy problem. Ale z tego co widzę wokół siebie, czytam nie jest tak źle. Nawet jeżeli ojciec odwiedza dziecko to i tak główne decyzje zostawia matce, jeżeli tylko widzi, że dziecku nie dzieje się krzywda. Niedzielni ojcowie mają swoje życie, swoje problemy i do tych spraw z zasady się nie wtrącają.
    • Gość: agnieszka-es Re: Co mam zrobić??? IP: *.* 17.08.02, 10:14
      Joasiu, chciałabym Ci zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt Twojej sytuacji. Otóż, jak wiesz, i sama się przekonałaś, nasze życie to jedna wielka niespodzianka. Idąc do sądu weź pod uwagę też to, że któregoś dnia spotkasz mężczyznę swojego życia, czego życzę Ci z całego serca, założycie razem rodzinę i będziecie żyć długo i szczęśliwie. A wtedy bilogiczny tatuś Natalki może (rzecz jasna nie musi) wam nieco przeszkadzać. Płacąc alimenty może próbować wpływać na Wasze życie. Np. chcąc wyjechać zagranicę na wakacje będziesz musiała mieć jego zgodę (Natalka nie dostanie paszportu jeśli on nie wyrazi na to zgody) i może się zdarzyć tak, że do chwili osiągnięcia przez Małą pełnoletności nie będziesz mogła nigdzie się ruszyć. Druga rzecz, to czy jeśli on za kilka lat zażąda zabierać do siebie Natalię na weekendy (a sąd przychyli się do jego prośby), to czy Ty będziesz w stanie powierzyć opiekę nad córcią komuś tak nieodpoiwedzialnemu? Bo przecież może dojrzeje, a może nie i będzie to robił Tobie na złość?! Oby te weekendy nie stały się dla Ciebie źródłem nieustannego strachu o zdrowie dziecka... Wiem, że to co tu napisałam może brzmieć okrutnie, ale myślę, że wszystko trzeba brać pod uwagę, bo potem już tego nie odkręcisz. Zdaję sobie sprawę, że gdybyś otrzymywała od niego pieniądze na utrzymanie dziecka, to byłoby Wam duzo łatwiej, a Ty zamiast więcej pracować, bo pewnie za jakiś czas będziesz chciała iść do pracy, mogłabyś spędzać więcej czasu z dzieckiem. Ale pomyśl sobie, że o tym co Ci napisałam. Może dla świętego spokoju w przyszłości warto teraz pożyć skromniej, szczególnie jeśli możesz liczyć na wsparcie rodziny?Trzymaj się ciepło, Aga
      • Gość: bridgett Re: Co mam zrobić??? IP: *.* 17.08.02, 12:47
        Agnieszka napisała:Np. chcąc wyjechać zagranicę na wakacje będziesz musiała mieć jego zgodę (Natalka nie dostanie paszportu jeśli on nie wyrazi na to zgody) i może się zdarzyć tak, że do chwili osiągnięcia przez Małą pełnoletności nie będziesz mogła nigdzie się ruszyć.Muszę sprostować, że to Agnieszko nie jest prawda na szczęście. Do wydania paszportu jest potrzebna wprawdzoe zgoda ojca, ale jeśli nie wyraża jej, pisze się do niego liost polecony z prośbą o stawienie się w wydziale wydającym paszporty zy jak tam się to nazywa. Jeśli tatuś się nie stawi (Ty się oczywście stawiasz) wtey kierujesz spraę do sądu i wygrywasz, no chyba że tatuś udowodni w sądZie że Ty chcesz za granicą sprzedać dziecko. Dziecko ma bowiem swoje prawa i kaprys tatusia nie może oganiczać ich.
        • Gość: agnieszka-es Re: Co mam zrobić??? IP: *.* 19.08.02, 19:50
          Jeśli jest tak jak mówi Bridgett, to cieszę się bardzo, że nie mam racji. Nie doświadczyłam czegoś takiego na własnej skórze, a słyszałam tylko od koleżanki, która miała pewne problemy z uzyskaniem paszportu dla swojego synka bez zgody ojca. Mam więc nadzieję, że to był odosobniony przypadek, albo że przepisy nieco się zmieniły na korzyść dzieciaków i ich mam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka