Dodaj do ulubionych

"Superojcowie"

27.12.06, 13:07
Zakladam takie watki, aby ostudzic zapaly niektorych tu piszacych panow i
niektorych macoch, w swoich osadach i podawaniu roznych wyimaginowanych
procentow i statytyk.

To ilu panow zapomnialo o dzieciach w te swieta???

Moj ex oczywiscie tradycyjnie i konsekwentnie wypiera fakt posiadania
pierworodnego.
Zadnych zyczen, zadnych prezentow. Dla dziecka to juz nic dziwnego, norma uncertain
Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: "Superojcowie" 27.12.06, 13:15
      Standardowo zero odzewu.
      Jest tak od roku i 3 miesięcy, czyli od sprawy, na ktorej ojciec Ali uzyskał
      swoje upragnione nazwisko dla dziecka i pełnię władzy rodzicielskiej. Cel
      osiągnięty, można zatem resztę olać.
    • ajmj Re: "Superojcowie" 27.12.06, 13:20
      Tacy sa, przykre cholernie, ze o Twoim/Waszym(przecież!) dziecku zapomniał...
      Moje Dziecko całe Świeta i Sylwestra spedzi/ł z Ojcem i babciami, ciotkami,
      wujkamismile Ale moje dziecko chyba ma szczęscie...

      Mniej szczęscia ma dziecko mojego M. choc dostało prezent, choć M próbował
      złozyc zyczenia, choc ma i będze miało miłość Ojca swojego ... niestety. swięta
      tylko z matką, i całe zycie (przynajmniej dopóki nie wyprowadzi się - jesli
      tylko matka na to zezwoli)TYLKO z matką. Innej opcji nie ma.
      • mama_basienki Re: "Superojcowie" 27.12.06, 13:31
        Od zawsze same. Nigdy córci nie widział. W zeszłym roku myślałam,że przyjdzie
        na święta, odezwie się choć żeby zobaczyć dziecko...w tym też tliła się taka
        myśl...i po co?? on ma swoje życie - ja mam dziecko...i dobrze! smile))
        • mama_anuszy Re: "Superojcowie" 27.12.06, 13:36
          zero prezentu na Mikołaja, zero na Święta, zero na chrzciny i zero na roczek.
          Dam sobie głowę uciąć że jak cos na ten temat zagadne- usłyszę że wliczył to w
          alimenty.
    • chalsia Re: "Superojcowie" 27.12.06, 13:37
      ojciec mojego dziecka mimo iż kontakty utrzymuje (ca. co drugi weekend zabiera
      dziecko do siebie) jak zwykle nawet do dziecka w święta nie zadzwonił z
      życzeniami (prezentu też oczywiście niet).
      Ale ja już przywykłam, bo tak jest od 3-4 lat. Dziecko chyba też przywykło,
      choć sądzę, że jest to dla niego przykre przez porównanie do zachowań innych
      członków rodziny.
      Chalsia
    • megaa Re: "Superojcowie" 27.12.06, 14:27
      byl w mikolaja, ale tradycyjnie na godzinkę. Przed świetami przyjechał późnym
      wieczorem, jak synek juz spał i zostawił 200zł na prezent dla małego. Sam nie
      kupił bo "nie miał czasu i nie wiedział co". Świąt z nami nie spędził, nie
      zadzwonił. Faktycznie "supertatuś". Syn często o nim mówi i bardzo mu go brak.
      Smutne...
    • samodzielny Re: "Superojcowie" 27.12.06, 14:45
      pelagaa napisała:

      > To ilu panow zapomnialo o dzieciach w te swieta???
      pamietalem, pamietalem..

      Nieobdarowanie dzieci prezentami pod choinke byl wazna poszlaka (pewnie nie
      jedyna) swiadczaca o zaniedbywaniu dzieci powodujaca odebranie ojcu praw
      rodzicielskich.
      Niestety nie w Polsce:

      Dass man Weihnachten als Familienfest ernst nehmen sollte, erlebte ein Vater
      aus Sachsen. Er musste seiner geschiedenen Frau das alleinige Sorgerecht über
      die Kinder überlassen, weil sie vor dem Familiensenat des Dresdener
      Oberlandesgerichts nachweisen konnte, dass er die Kinder vernachlässigt habe.
      Wichtigstes Indiz: Der Mann hatte den Kindern zum Fest keine Geschenke gemacht
      (Az.: 10 UF 743/01).

      www.n-tv.de/742860.html
      Pzdr
      • mamatoomaszka Re: "Superojcowie" 27.12.06, 14:56
        No wlasnie, szkoda, ze to nie u nas, ale mam nadzieje, ze i do tego dojdziemy!!

        "Superojcami" sa bez watpienia ojcowie 28 TYSIECY dzieci w Polsce, ktore
        mieszkaja w domach dziecka , do tego trzeba dodac "supermamusie".
        Nasze dzieci przynajmniej maja wlasne domy, bo maja nas.
        Nie wiem ile w Polsce jest rozbitych domow, ale gdybysmy to wiedzialy, to z
        pewnoscia 80 % z nich ma "supertatusiow". Te liczbe trzeba by bylo dodac do 28
        tys. i jakis obraz polskiego ojca by sie ulozyl.
        W kazdym razie nasz tatus tez tradycyjnie nie zadzwonil, nie przyslal listu,
        kartki itd, nie wspomne o prezencie. Wczesniej, kiedy dziecko mialo 3,5, 10, 15
        lat, robil to dla zasady, tak sobie po prostu,moze nawet mial w tym
        przyjemnosc, a teraz dlatego, ze dziecko samo zaczelo dopominac sie o alimenty,
        wiec sprawia tatulkowi przykrosc, bo tatulek nie lubi placic za nic, poza
        potrzebami swoich kolejnych kochanic, wiec sie na dziecko OBRAZIL.
        • thaures Re: "Superojcowie" 27.12.06, 15:49
          Robił to wcześniej- tak napisałaś. A czy Wasze dziecko robiło mu prezent lub
          dzwoniło na jego np. urodziny? Czy o nim pamiętało? Nie piszę tego na złość,
          jestem po prostu ciekawa. Dawno temu żaliłam się komuś, że mój chrzestny ma
          mnie głęboko w ... i ten ktoś właśnie tak zapytał.
          • mira59 Re: "Superojcowie" 27.12.06, 16:03
            Razem z moimi synami ZAWSZE pamiętamy o urodzinach taty (kartka,sms),pomimo
            tego,że on rzadko pamięta o ich świętach.
            Wczoraj przyjechał po synów (pierwszy raz w roku 2006 widzieli go w sierpniu),w
            sobotę ich przywiozę do domu.Mają kilka dni.Przez cały rok 2006 (a i prędzej)
            nie dostali od niego ŻADNEGO prezentu (pomimo braku alimentów,więc nie miał od
            czego odliczyć).Teraz zapytał co dzieciom kupić (fakt,trudno cokoliwek kupić
            jak się nie zna dziecka i jego potrzeb)na święta (pomijam mikołajki,urodziny
            starszego syna 4.12).
            • mamatoomaszka Re: "Superojcowie" 27.12.06, 16:22
              Po pierwsze: tatko jest jak obiekt niezidentyfikowany i przez te kilkanascie
              lat pare razy ginal z horyzontu na 3, 5, 7 lat, miedzy innymi po to, zeby nie
              placic i miec swiety spokoj, nie mialam jego adresu, telefonu, nic, jego
              rodzice nie byli w tym pomocni ani nie posredniczyli w kontaktach nawet wtedy ,
              kiedy dziecko milo wypadek powiedzieli, ze nie maja zadnego kontaktu z ojcem,
              wiec trudno bylo zlozyc mu jakiekolwiek zyczenia z jakiejkolwiek okazji.

              Po drugie: jesli juz byl z nim kontakt, a tak bylo w sumie moze przez 3-4 lata
              dziecko zawsze o nim pamietalo, dzwonilo, pisalo, przygotowywalo prezentu,
              wystepy, ale.....wielokroc tak sie zdarzylo, ze tatko wlasnie zmienil partnerke
              i juz mieszka w ..../tu nazwa kolejnej miejscowosci/, telefonu komorkowego
              wowczas oczywiscie nie odbieral lub zmienial jego numer. Pisma z sadu
              dostarczano mu na adres rodzicow i dzieki temu dochodzily.

              Po trzecie: My mieszkamy od urodzenia dziecka w tym samym miejscu i latwo nas
              znalezc chociazby zeby odnowic kontakty, ale wtedy trzeba by bylo sie ujawnic,
              zaplacic czesc pieniedzy, a no to checi brak, wiec lepiej udawac, ze tatus sie
              zagubil, taka dziecinna zabawa facecika w wieku 49 lat.
    • nieide Re: "Superojcowie" 27.12.06, 15:51
      Mója mała dostała prezent od ojca i cały drugi dzień świąt z tatą spędziła.
      Wigili i pierwszego dnia nie wolno jej spędzać z tatą.
    • megan26 Re: "Superojcowie" 27.12.06, 16:11
      "tatuś" mojej córeczki dzień przed wigilią spotkal nas na ulicy wręczył małej
      prezent trwało to dosłownie 3 min, zero zapytania co słychać, wesołych świąt
      czy nawet proszę wcisnał jej to pudełko w rękę i poszedł gratulacje dla niego
      po raz kolejny ( no fakt ale prezent kupił)
      • megan26 Re: "Superojcowie" 27.12.06, 16:12
        tylko że prezent to trochę za mało!...
    • geve Re: "Superojcowie" 27.12.06, 17:38
      Czwarta wigilia w życiu córki - czwarte święta bez obecności jej taty, życzeń
      czy też prezentu od niego, to samo tyczy się urodzin.
    • alter_czarny Re: "Superojcowie" 27.12.06, 18:02
      Pierwsze swieta bez dziecka - ja chwilowo w Polsce - eks z dzieckiem chwilowo
      we Francji. Nigdy nie moglismy sie zgrac smile
      Przezenty dla malej na razie leza na polce, moze zobacze sie z nia w styczniu.
    • redtower Re: "Superojcowie" 27.12.06, 18:28
      hymmm.... u mnie to wyglądałao nieco inaczej... tatuś powiedział, że wyjeżdża z
      next daleko i że nie bedzie go na świeta (teraz była jego kolej)... przyjechał
      tydzień wczesniej i dał prezent... potem oczywiście okazało się, że wcale
      daleko nie wyjechał... no ale cóż... na mnie jego kłamstwa już nie robią
      wrażenia...
    • bbbb10 Re: "Superojcowie" 27.12.06, 18:44
      dowaliłaś mu takie alimenty, że pewnie nie ma za co kupować...
      • mira59 Re: "Superojcowie" 27.12.06, 18:52
        bbbb10 - myślałam,że alimenty są na częściowe pokrycie kosztów związanych z
        dzieckiem,z jego bieżącymi potrzebami,a nie na prezenty od ojca z okazji
        jakichkolwiek świąt dziecka.Ale mogę się mylić,bo mam "dopiero' dwoch
        synow,ktrych ojciec unika płacenia alimentów.
        • bbbb10 Re: "Superojcowie" 27.12.06, 19:04
          Z tego co wiem, to mamusie bardzo często wpisują do kosztów utrzymania również
          prezenty, wyjścia do kina itd.
          • grzanka23 Re: "Superojcowie" 27.12.06, 19:43
            Nasz tatus o nas pamietal i chce sie spotykac,czasami za czesto.
            Ale caly dzien przed swietami z nami spedzil i 2 dzien swiat tez spedzil z
            nami.Razem z moja rodzina zasiadl do obiadu swiatecznego.Prezenty tez byly.
            Cora zadzwonila do babci,byly zyczenia,choc niezbyt sympatyczne-az sie dziecko
            poplakalo.
          • chalsia Re: "Superojcowie" 28.12.06, 02:00
            No wybacz Ty kolejny "kaganku oświaty" (tfuuuu), ale gdyby nie dziecko właśnie,
            to bym nie chodziła do kina na poranki czy inne takie filmy.
            No to niby czemu mam nie wliczyć biletu do kina w UZASADNIONE koszty utrzymania
            dziecka???
            Chalsia
          • pelagaa Nie karmcie trolla bbbb10 28.12.06, 07:29
            Sam zdechnie.
            • mama_anuszy Re: Nie karmcie trolla bbbb10 28.12.06, 08:25
              tak- "dowaliłam" mu alimetny- całe 300zł, i fakt- uwzględniłam w nich
              takie "ekskluzywne" i "ekstrawagancke" wydatki jak upominki okolicznościowe, bo
              jak wcześniej pisałam nigdy ich ze strony ojca nie było.Rozumiem jednak że
              takiego czegos jak dać coś "z potrzeby serca" nie ma u naszych tatusiów. O ja
              naiwna!
    • anetina Re: "Superojcowie" 27.12.06, 19:43
      brak jakiegokolwiek kontaktu już od ponad 3,5 roku
    • rodoif Re: "Superojcowie" 27.12.06, 20:29
      przeczytałem wszystkie, choć w treści się powtarzały, i jestem rozwalony. Przykro mi, że tak mają wasze dzieci, bardzo przykro. smile

      Pozdrawiam
      • maria515 Re: "Superojcowie" 27.12.06, 20:48
        Mial spedzic z dzieckiem drugi dzien swiat i caly dzisiejszy dzien. Nie
        przyjechal, nie odebral mojego telefonu wczoraj, dzisiaj tez go nie bylo i nie
        probowalam sie juz kontaktowac, on oczywisie tez nie. Prezentu oczywiscie nie
        bylo, ale on zawsze dawal z opoznieniem, wiec trudno przewidziec. Dziecko
        jeszcze malutkie, wiec nie rozumie. Zawsze to ja w duzej mierze naciskalam na
        kontakty, jakas regularnosc nawet byla, po tych swietach chyba sie poddaje.
    • lacido Re: "Superojcowie" 27.12.06, 23:28
      Dołożę swoją cegiełkę.Od ponad 9m ex nie widział syna, nie pyta o niego do
      odpowiedzialności jakiejkolwiek się nie poczuwa, zero życzeń o prezencie nie
      wspomne.
    • madziulec Re: "Superojcowie" 28.12.06, 00:04
      Myszol dostal prezent, ktory ja zalatwilam, ja wybralam i tylko ojciec zaplacil. Wolalam to rozwiazanie niz kolejny samochod, ktorymi Myszol nie za bardzo sie bawi.
      Eks nie zaakceptowal nawet naszych umow przed sadem, ze ma sie pojawic wieczorem, pojawil sie o 7:40 rano...
      Na gdzies godzinke.

      Potem znikl niczym sen zloty, majac pretensje ze jestem wredna suka, bo nie dalam mu filmu ze zlobka (ciekawe gdzie zdjecia Myszola z dziecinstwa ktore on mi ukradl>> wink
      Aha - znikl pewnie dlatego, ze maly ma zapalenie pluc i mogl sie bidactwo zarazic.....


      Eh, jak to dobrze, ze rzadko bywa, dzis tez poswiecil niecale 2 godzinki.
      • nieide Re: "Superojcowie" 28.12.06, 10:00
        > Potem znikl niczym sen zloty, majac pretensje ze jestem wredna suka, bo nie dal
        > am mu filmu ze zlobka (ciekawe gdzie zdjecia Myszola z dziecinstwa ktore on mi
        > ukradl>> wink

        Wybacz, ale jeżeli Wy się kłócicie o takie pierdoły jak film ze żłobka i zdjęcia
        to... ręce opadają. Coś mi się wydaje, że chyba "oboje jesteście siebie warci" a
        dzieciak na tym cierpi.
        • pelagaa Re: "Superojcowie" 28.12.06, 10:12
          Wrzuc sobie madziulca w wyszukiwarke, jej nawet jakby ex tylek miodem
          posmarowal, to bylby tym zlym sq... Taki typ. Jej wypowiedzi lepiej zignorowac.
        • madziulec Re: "Superojcowie" 28.12.06, 20:43
          Nie, nie klocimy sie. Ja sie w ogole nie kloce, bo na niektore rzeczy szkoda czasu, energii i kasy. Tak jak na odzyskiwanie swoich rzeczy, ktore ukradl znikajac z domu.
          Coz, rzeczy mozna sobie kupic, zdjecia dziecka sa bezcenne, za pozostale zaplace karta MasterCard .
    • kasia.k1 Re: "Superojcowie" 28.12.06, 01:45
      Nasz "kochający tatuś" kupił prezent, ale że dziecko nie chciało do niego w
      święta, więc się obraził i prezent przepadł. Mała strata
    • nieistotne74 Re: "Superojcowie" 28.12.06, 06:20
      Mój ex olał dziecko ponad sześć lat temu... zero zainteresowania, zero
      kontaktów. Nie tylko on olał, jego babcia i mama również... szczególnie mama...
      a On swojej rodzicielki słucha jak nikogo na świecie. Zresztą teraz ma nowe
      dziecko, nową rodzinę... stare dziecko to tylko balast na które musi płacić
      alimenty.
    • kammik Re: "Superojcowie" 28.12.06, 14:15
      U mnie tez tradycyjnie cisza. Pelaga, docen, jako i ja doceniam wazna ceche -
      KONSEKWENCJA. Chyba nie wolalabys, zeby eks raz w roku jak krolik z kapelusza
      wyskakiwal?
      • pelagaa Re: "Superojcowie" 28.12.06, 14:35
        No w sumie to masz racje, tyle, ze nie wiem, czy powinnas to pisac, bo
        Twoj "krolik" moze na zlosc po tym wyskoczyc, skoro jego konsekwencja jest Ci
        na reke wink))))
    • aisza33 Re: "Superojcowie" 28.12.06, 15:27
      moj tez zapomnial ze sa dzieci a na pocieszenie przekazal przez babcie batoniki
      z data waznaosci do lipca 2006 i dwie puszki brzoskwin ale daty sie nie
      dopatrzyla.. przykre to bylo dla dzieci . wiem nawet dlaczego nie spojrzal na
      waznosc bo to batoniki z zeszlych swiat bozego narodzenia.
      • aisza33 Re: "Superojcowie" 28.12.06, 15:36
        dostal wezwanie na przesluchanie w sprawie niealimentacji i chyba sie
        przestraszyl bardzo bo natychmiast wyslal do komornika 30zl z tego dostalam w
        piatek przed wigilia 20zl i 80 gr!! tak duzo ze nie wiedzialam na co to wydac..
        a co tak naijbardziej go zaskoczylo to to ze 6 grudnia odbyla sie sprawa o
        alimentacje przez jego nowa zone jego dzieci.Powiem wam ze byla zaskoczona tym
        ze to ona moze placic stanela taka oniesmielona i placzliwym glosem rzekla.. nie
        wiem prosze wysokiego sadu co a tu wogole robie i czy powinnam tu stac za ta
        barierka? sad odpowiedzial kodeks rodzinny przewiduje taka mozliwosc ze moze
        pani placic alimenty na pasierby kiedy to ojciec tego nie robi badz tez nie moze
        .. zonka.. ale to nie moje dzieci i dlaczego mam placic.. sad.. a czemu
        podatnicy to robia? dobre pytanie czemu pani z kiosku pani z apteki czy pan
        dozorca. Odczytanie wyroku za tydzien
        • joanna9969 Re: "Superojcowie" 04.01.07, 17:24
          No to juz jest gruba przesada .
          A dlaczego przepraszam ta druga zona ma placic na dzieci swojego meza ?.
          Przeciez ona w stosunku do nich ma sie tak jak wlasnie pani z kiosku .
          Moj M placi alimenty ,uwazam ze jest to jego psi obowiazek, ale ja sie do tego
          nie dokladam i nie bede sie dokladac to jest jego obowiazek a nie moj.
          On ma zarobic tyle zeby mial na te alimenty i na nasze zycie.
          • pelagaa Re: "Superojcowie" 05.01.07, 10:35
            > A dlaczego przepraszam ta druga zona ma placic na dzieci swojego meza ?.

            Sa sytuacje, w ktorych jest to uzasadnione, stad tez takie ZGODNE z PRAWEM
            decyzje sadow. A jedna z takich sytuacji to pomoc nowej zonki w ukrywaniu
            dochodow alimenciarza niewywiazujacego sie ze swoich obowiazkow.
            Przykre dla nowych partnerek dzieciatych partnerow specjalizujacych sie w
            kretactwach. Te uczciwe moga spac spokojnie.
            • chalsia Errata 05.01.07, 18:22
              > Przykre dla nowych partnerek dzieciatych partnerow specjalizujacych sie w
              > kretactwach. Te uczciwe moga spac spokojnie.

              Winno być:
              te uczciwe partnerki tych uczciwych dzieciatych partnerów.

              Chalsia
    • infinity44 Re: "Superojcowie" 28.12.06, 18:45
      U nas tradycyjnie jak od 11 lat- 0 prezentu , 0 kontaktu.
      Najbardziej przykre bo córka ma w grudniu też urodziny.
    • a-bara U nas jeszcze lepiej... 28.12.06, 19:42
      Bo tatuś zabrał spotkał się w święta ze starszym synem ( 15 lat) z pierwszego
      małżeństwa. A o drugim dziecku ( 3 lata) "zapomniał" I tak jest od pół roku.
      Dla małego nie ma czasu a dla starszego zawsze jestsad.
      No tak ale Bartoszowi trzeba poświęcić trochę czasu i się nim zajmować a
      starszy sam sobą sie zajmie.
      Tatuś roku!
      • madziulec Zastanowcie sie jednak 28.12.06, 20:52
        Co wolicie?
        Czy ojcow, ktorzy znikaja i nie mieszaja dziecku w glowie - to szczegolnie pytanie do pan, ktore zalozyly nowe rodziny, maja nowych partnerow i tak naprawde role ojca przejal nowy partner i sie wspaniale z niej wywiazuje. Co mialby robic ojciec biologiczny w takim przypadku? Jak to sobei wyobrazacie? Pojawic si eraz do roku, dwa razy do roku (bo i na urodziny) - dac prezent i znow zniknac? A moze pojawiac sie codziennie, bo przeciez dla dobra dziecka fajnie byloby gdyby dziecko mialo kontakt z ojcem...
        Sa dwie zawsze strony medalu.

        I rzeczywiscie najwygodniej nam psioczyc na tych eksow, ze sa zli, nie placa, placa za malo, w ogole obwiesie z nich straszni, nie pojawiaja sie, pojawiaja sie za rzadko.
        A co by bylo gdyby:
        - placili regularnie (moj eks placi - zdarzylo mu sie dokladnie raz spoznic z zaplata i zapowiedzial, ze bedzie przelew dzien pozniej)
        - widywal sie z dzieckiem codziennie - czy bylybyscie w stanie strawic codzienne wizyty u was w domu waszego eksa?? - no bo przeciez jesli np. wizyta jest wieczorem trudno zabrac gdzies dziekco i przywozic nocna pora...
        - zabieral dziecko na dokladnie miesiac wakacji - w koncu wakacje maja dwa miesiace. Powiedzcie szczerze nie byloby wam jakos pusto bez tego dziecka przy boku??


        Tyle w temacie.
        • mama_basienki Re: Zastanowcie sie jednak 28.12.06, 21:03
          Nawet nie wiesz ile razy marzyłam,zeby przyszedł i zobaczył małą. Albo żeby
          chociaż zadzwonił i o nią spytał. Ja nie mówię o prezentach, alimentach ale o
          tym,żeby wiedziała jak wygląda jej ojciec...

          Dodam że to ja odeszłam, przeczuwając,że tak właśnie będzie (ostatni nasz
          kontakt był w 4 miesięcu ciązy - dzwonił płacząc,że zapewni nam wszystko i że
          bedzie nas zawsze kochał - i to tyle..)żeby chociaż kochał małą...ale on ma
          ją...gdzieś mówiąc delikatnie.

          Mogę powiedzieć, że im starsza jest córcia tym bardziej nie chcę żeby się
          pojawił. Oczywiście pokaże jej zdjęcia "ojca", opowiem jak będzie pytała. Ale
          widzieć go nie chcę. Jestem sama ale cały czas mam nadzieję ułożyc sobie kiedyś
          życie, mam nadzieję - bez niego.
          • madziulec Re: Zastanowcie sie jednak 28.12.06, 21:58
            No wiec widzisz. U mnie bylo podobnie, mozliwe ze na poczatku myslalam rowniez i o swoich uczuciach zabiegajac o to, by moj eks przychodzil, odwiedzial malego i pojawial sie najczesciej.

            Ale sama piszesz, ze nei chcesz by ojciec Twojej corki sie pojawil. Zburzylby swoim pojawieniem sie jakis porzadek swiata, ktory juz istnieje prawda?
            I to chyba w tym takze lezy problem
            • mama_basienki Re: Zastanowcie sie jednak 28.12.06, 22:08
              Owszem, zburzyłby zapewne sporo. smile Ale ja się bardziej obawiam tego,że
              pojawiłby się raz albo dwa i znowu zniknął. uncertain
              Poza tym są też inne kwestie (straszenia mnie np), więc się go po prostu boję.
              Strach to jedyne co do niego czuję. dlatego nie chcę go widzieć nigdy więcej. A
              dziecko? Zdecyduje sama, jak będzie chciała, cóż pomogę jej nawet go odnaleźć.
              choć nie będzie mi łatwo.
        • alter_czarny Re: Zastanowcie sie jednak 28.12.06, 22:47
          Co mialby robic
          > ojciec biologiczny w takim przypadku? Jak to sobei wyobrazacie? Pojawic si era
          > z do roku, dwa razy do roku (bo i na urodziny) - dac prezent i znow zniknac?
          A
          > moze pojawiac sie codziennie, bo przeciez dla dobra dziecka fajnie byloby
          gdyby
          > dziecko mialo kontakt z ojcem...
          > Sa dwie zawsze strony medalu.

          Zaczynam Cie Madziu lubic. Rozumiesz drugiego zwierzaka smile
          • madziulec Re: Zastanowcie sie jednak 29.12.06, 08:37
            Kto jak kto ale madziulec nigdy pod publiczke nie pisze wink
        • czekolada72 Re: Zastanowcie sie jednak 04.01.07, 09:23
          madziulec napisała:

          Wiesz, to wszystko zalezy od tego w jakim wieku jest dziecko, bo inaczej jednak
          sie sprawy maja gdy jest to maluch - inaczej, gdy nastolatek.
          Pomijajac juz drobny fakt, ze taki gimnazjalista mie trzyma sie kurczowo
          mamusi, ze ma swoje zajecia, swoje sprawy, swojetowarzystwo - to banalnie - ma
          tezswoje obowiazki - i co? My mamy takie dni np kiedy widzimy sie rano w
          bieguprzed wyjsciem do pracy/szkoły, a potem mijamy sie w biegu lub naweti to
          sie nie udaje, dopiero gdy wraca z treningu po 21, wiec dostosowanie sie do
          potencjalnych checi tatusia jest poprostu niewykonalne (oczywiscie takich checi
          nie ma - to tylko teoria). Fizycznie niewykonalne
          upchanie "spotkania", "wizyty" - taka jest prawda. Do tego pouczyc sie
          teztrzeba, widze, ze dzieciątko jednak poswieca swoj czas na nauke tez.
          Pozostaja wiec dni wolne, ale wtedy - albo tatus ma inne zajecia, albo....
          dziecko ma swoje sprawy i niespecjalnie ma ochote z nich rezygnowac - to jest
          efekt zaniechaniacheci kontaktow z dzieckiem, gdy było młodsze sad

          > - zabieral dziecko na dokladnie miesiac wakacji - w koncu wakacje maja dwa
          mies iace. Powiedzcie szczerze nie byloby wam jakos pusto bez tego dziecka przy
          boku ??

          Oczywiscie, ze mi jest pusto, nawet bardzo pusto, nawet gdy wyjezdza na
          weekend, ale patrze realnie, nie mam dziecka "dla siebie", rzecz w tym, ze dla
          nastolatka niejest zadna atrakcja miesieczny pobyt w jednym miejscu, woli
          spedzac ze swoim towarzystwem np, z tatusiem (i jezeli pojedzie z nia
          przyjaciolka) - tydzien, gora 2. Potem nudzi sie.


          A co do Swiat - tatus zadzwonil w Wigilie i zlozyli sobie zyczenia
          (wczesniejsze 4 lata- przyjezdzal w Wigilie , raz przed bo wyjezdzal, ja
          przygotowywalam oplatek, zeby sie polamali, cos wigilijnego do przekaszenia -
          nigdy z tego nie skorzystal, i z dzieckiem sie njie polamał) ; umwil sie na
          drugidzien Swiat, ze wezmie jedo siebie- Dziecko sie zgodziło, bo w poblizu
          mieszkaja znajomi, wiec chciało sie z nimi spotkac. Dostało słodycze i maskotke-
          znakodiaku, tylko .... nieswoj znak..... a nietrudno zapamietac spod jakiego
          znaku, bo oboje pod tego samego...
          Sylwester/Nowy Rok - zero kontaktu z obu stron
          Dostala zaproszenie na bal w jego firmie ,wybiera sie, bedzienianczyc jego
          dziecko, juz raz tak bylo ; w zeszlym roku nie mogla byc na balu - tatus
          odebral paczke ze slodyczami i..... ze sie tak wyraze - pozarl je

          Ale - nie narzekajmy wink
          >
        • magdmaz Re: Zastanowcie sie jednak 04.01.07, 10:24
          Madziulec - tu nie bardzo ma naczenie, co MY wolimy - a piszę jako ta matka,
          która sobie ułożyła życie z "nowym" partnerem. Akurat alimenty dostaję
          regularnie co do dnia i złotówki - bo ex zrobił stałe zlecenie - nieduże, ale
          wystarczają na jakąś tam część podstawowych potrzeb. Co do wakacji, ferii i
          świąt - nie połowa, ale całe. Jeśli nawet nie u Ojca, to u Dziadków - jednych
          bądź drugich, bo to też są potrzeby dzieci!!!!!! A mnie mają przez cały rok
          szkolny, odwożenie i przywożenie do szkoły i ze szkoły, odrabianie lekcji,
          ćwiczenia na instrumencie, gotowanie obiadu, zjadanie obiadu, sprzątanie,
          usypianie, czytanie. Moja droga - ja nie chcę więcej - ani wyjść do kina, ani
          wakacji. Mnie na to nie stać. Zwłaszcza finansowo, ale nie tylko.
          Oczywiście że najtrudniejsze jest przebywanie exa w moim domu. Ja tego problemu
          akurat nie mam na "codzień", bo mieszkamy 300 km od siebie - ale to jest
          problem. Ja go na przykład nie nocuję u siebie - no nie, nie mogę się przemóc.
          Więc utrudniam i zdaję sobie z tego sprawę. Ale ja też u niego nie nocuję więc
          po prostu proszę o wzajemność.
          Jednego nie rozumiem - dlaczego niby mój partner, a niechby i mąż - miałby
          zastępować dzieciom ojca??? Może im półkę na książki zrobić, gwóźdź wbić pod
          nowy kalendarz, moze z przedszkola odebrać, jeśli ja nie zdążę, może je pogonic
          do spania, jeśli ja za późno wrócę. I praktycznie nic więcej. Dziećmi zajmuję
          się ja - matka, on jest najwyżej w odwodzie jak ja na pysk padnę.
          Jak na ojca to chyba jeszcze wciąż niewiele.
          Ojciec niech się wykazuje sam i nie usiłuje zasłaniać.
          • madziulec Re: Zastanowcie sie jednak 04.01.07, 16:23
            To popatrz teraz z takiej mojej, pewnie glupiej strony.
            dziecko, ktore paskudnie potrzebuje ojca, ale ojciec zyje gdzies w swiecie
            samochodow, traktorow i .. diabli wiedza czego. mozliwe ze przez to jest rowniez
            jakims tam partnerem dla dziecka.
            Widuje go jednak AZ 6 razy w miesiacu. i nie mysl, ze te widzenia stara sie
            przedluzyc. o nie. Skraca je maksymalnie. Niewazne, ze dziecko nie idzie jeszcez
            spac, jest 20, tatus kapote na plecy i zwiewa.

            Tak, czuje sie glupio. Szczegolnie wtedy, gdy naprawde jestem chora (np.
            zapalenie oskrzeli - nie jest chyba zbyt idealnym rozwiazaneim, gdy dzieckjo
            jest wtedy w moim otoczeniu) i dobrze byloby gdyby ojciec zabral dziecko i sie
            nim zajal. Nie. Nie ma takiej mozliwosci. Zawsze slysze: "nie moge" lub "Jestem
            zajety".

            A ojciec dziecka mieszka praktycznie w tym samym miescie. Ostatnio nawet nie
            poswiecil sie na tyle, by wykupic antybiotyk dla dzicka (30 minut jazdy
            samochodem), wiec chore na zapalenie pluc dziecko ciagnelam do apteki. Coz, nie
            ja pierwsza, nie ostatnia
            • czekolada72 Re: Zastanowcie sie jednak 05.01.07, 10:01
              Nasz ojciec tez mieszka w tym samym miescie, autkiem - ok 15-30(w najwiekszym
              korku)minut, 5-15 min z miejsca jego pracy ; tez bywam chora - no fakt, mam
              dziecko nastoletnie i wyrzucam je z pokoju mojego, co nie zmienia faktu ze
              czesto sie wzajemnie zarazamy ; a gdy dzieckochore...- hahaha - po 1. tatus nie
              moze sie skontaktowac, bo przeciez moze sie zarazic!!!! po 2. bedzie egzekwował
              wszelkie zalecenia lekarskie, wykup lekarstw itp - w praktyce - wracam z
              dzieckiem o 23 do domu, dziecko zagipsowane, pol dnia na izbie przyjec, kupa
              nerwow itp, tatus wie o tym, ale nawetnie zadzwoni do dziecka z pytaniem co sie
              dzieje, w drodze powrotnej dziecko rozsyla sms-y informacyjne o stanie swojego
              zdrowia - informuje takze tatusia, ze ma recepte - tatus - jw - mam natychmiast
              zrealizowac recepty, bo on o sprawdzi iponiose konsekwencje - docieram do domu -
              znajomy jedzie z receptami do nocnej apteki - ja siadam na schodach i puszczaja
              mi nerwy, poprostu rycze, tatus dzwoni czy mama realizuje recepty - dzieciatko
              informuje, ze pojechal znajomy i czy tatusmoze pozyczyc kule - na to tatus - to
              niech ten znajomy przyjedzie takze po kule

              chyba bez komentarzao juz pozostawie.....
    • jane795 Re: "Superojcowie" 30.12.06, 00:08
      Witam!To my zadzwoniłyśmy do taty Sylwii i jego rodzinki z życzeniami na co eks
      powiedział,że właśnie wiąże buta,jest zajęty i śpieszy się z neksią do jej
      rodzinki.Zadzwoniłam jak corki nie było i powiedziałam mu co o tym
      myslę.Widział ją ostatnio w maju na Komunii od tego czasu miała
      imieniny,urodziny był Mikołaj no i Gwiazdka i tylko raz nie pamietam na
      urodziny czy imieniny dostała 60zl na prezent.Acha dał jeszcze 50 zł na kurtkę
      zimową.Płaci 250zł alimentów-fakt,że dobrowolnie.Zawsze po terminie.Pragnę
      zaznaczyć,że my zawsze dzwonimy na jego urodziny(imienin on nie ma)urodziny
      jego synka i na wszystkie okazje.Cóż przykro powoli jest go coraz mniej w życiu
      córki...
    • chalsia Re: "Superojcowie" 04.01.07, 16:06
      no ja "uprzejmie donoszę", że ojciec mojego dziecka nie zadzwonił nawet do
      niego by złożyć dziecku urodzinowe życzenia.
      I "ciekawe" to jest wobec faktu, że co ca. 2 tyg zabiera dziecko do siebie na
      weekend.
      Chalsia
      • chalsia Re: "Superojcowie" 22.01.07, 13:43
        dopiero teraz (przy okazji wizyty u ojca) dziecko dostało "zaległe" prezenty
        urodzinowe. Samo zresztą określiło je jako "niby-urodzinowe, bo przecież moje
        urodziny były wczesniej".
        No ale jednak jest to jakaś znacząca poprawa w porównaniu z latami ubiegłymi.
        Chalsia
        • kai_30 Re: "Superojcowie" 22.01.07, 14:41
          To ja również uprzejmie donoszę, że eks dzwonił do mnie w grudniu, pytając, co
          nadawałoby się dla dzieci na prezent pod choinkę, "tak do kwoty 50 zł", z czego
          część na słodycze. Zanim zdążyłam pozbierać szczękę z ziemi, zdziwiona
          hojnością, już wyjaśnił, że w pracy paczki robią dla wszystkich dzieciaków
          pracowników. Zasugerowałam zatem, co by się ewentualnie nadawało,
          zaproponowałam wysłanie paczką, skoro nie wie, czy uda mu się odwiedzić dzieci w
          święta i - zapadła cisza.

          Sam te czekolady pozżerał, czy jak?
    • mlodytatus Re: "Superojcowie" 22.01.07, 14:53
      zawsze sa wyjatki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka