Gość edziecko: mamamamamama
IP: *.*
28.03.03, 09:50
Cześć dziewczynki!!!!!!!!!!!!!!Nazywam się Karolina , mam 21 lat i jestem w 35 tyg. ciąży (termin 5.05.03).Postanowiłam do was dołączyć ponieważ jestem "narazie" jedną z was.Ojca mojego nienarodzonego jeszcze dzidzi poznałam w pracy.Zakochałam się w nim od pierwszego wejżenia(naprawdę).Po pewnym czasie zaczęliśmy się spotykać , bo ja również nie byłam(nie jestem) mu obojętna. Wszystko byłoby super,extra i wspaniale gdyby nie to,że wybranek mojego serca ma żonę!!!!!Wyobrażcie sobie,że tak go kocham,że ten fakt na początku mi wogóle nie przeszkadzał!Po jakimś czasie zaczął mi się zwierzać,że nie kocha swojej żony,że dosłownie nic do niej nie czuje,że chce być ze mną i chce mieć ze mną dzieci.(Jego żona nie może miieć dzieci).Ja oczywiście też tego bardzo pragnęłam,bo kocham go nad życie i chciałabym spędzić z nim resztę mojego życia!!!!!Kiedy zaszłam w ciąże to on właśnie w tym momencie stracił pracę i nie potrafił się cieszyć z naszego szczęścia.Po jakimś czasie wszystko się ułożyło i był strasznie szczęśliwy z powodu dziecka.Postanowił wyprowadzić się od żony i zamieszkać u mnie(mieszkam z niekłopotliwymi rodzicami). Moi rodzice wspierali nas jak tylko mogli,ale nadszedł ten czas,że jego żona zaczęła przyjeżdżać do nas i nas terroryzować.Nastawiła przeciwko mnie jego całą rodzinę,a jemu było wstyd,że nachodzą nas ,nie dają chwili spokoju i ,że moi rodzice się wkurzają przez te ciągłe afery.Po kilku dniach tego wszystkiego pojechał do swoich rodziców,aby wyjaśnić im co i jak i powiedzieć,żeby raz na zawsze się odczepili.Los tak chciał,że była tam też ona i poprzestawiali mu w głowie.....Jak się pewnie domyślacie do mnie już nie wrócił,przyjechał tylko po swoje rzeczy i tłumacząc się,że tak będzie lepiej ,bo on jest życiowym nieudacznikiem wprowadził się znowu do żony.Przez około 1 miiesiąc nie widywaliśmy się wogóle,ale pewnego dnia przez przypadek spotkaliśmy się.On zapewniał,że to że wyprowadził się do żony to był największy błąd w jego życiu,że kocha tylko mnie i chce być tylko ze mną.Od tamtego spotkania zaczęliśmy znowu się widywać,znowu chodziłam uśmiechnięta.Dodam,że spotykamy się do dziś,ale on nadal mieszka z nią!!Mówi mi,że musi najpierw znależć pracę,żeby zapewnić byt mi i dziecku i żebym jeszcze chwilę uzbroiła się w cierpliwość,bo napewno będziemy razem.Tak , ale ile ja mam czekać?!!!!!!Doprowadza mnie to już do szału!!!!!Wczoraj jeszcze jego żona zadzwoniła do mnie(ja nie odebrałam),a ta nagrała mi się na pocztę:"ty mała dz***o ,jeszcze raz tkniesz mojego męża to pogadamy inaczej,bo pamiętaj,że ja wiem gdzie mieszkasz i pracójesz.To narazie."Prawdę mówiąc wogóle się nie przestraszyłam jej gróżb,bo wiem,że jest to kobieta bardzo słaba,ale z nerwów,aż się popłakałam,bo ileż można?Moja mama po odsłuchaniu tej wiadomości zadzwoniła do niej i nagrała jej się,że od jej męża już nigdy się nie odczepię,bo nawet jak nie będzie on ze mną to będzie mnie miał na karku do końca życia,bo lada dzień urodzę dziecko ,a ono musi z czegoś żyć (chodziło tu o alimenta).Kiedy powiedziałam o tym całym zajściu mojemu ukochanemu to bardzo się zdenerwował i powiedział,że niech tylko coś sapnie to sobie z nią porozmawia.Dziewczyny,ja mam zamiar przy najbliższym spotkaniu powiedzieć mu ,że daję mu tydzień czasu na to ,żeby przeprowadził się do mnie,a jak nie to.....Błagam doradżcie mi co mam robić,bo ja już sama nie wiem!!Najbardziej szkoda mi w tym wszystkim maleństwa w moim brzuchu,któro jest niczemu winne,takie bezbronne ,maleńkie...Może sobie pomyślicie ,że to ja jestem tą złą ,bo rozbijam małżeństwo,ale uwieżcie mi,że ja go kocham nad życie!!!!!Ja piszę to i płaczę,bo już nie mogę wytzymać!!!!!!Dodam jeszcze,że mój ukochany to nie jest jakiś tam małolat bez mózgu,bo ma on 30 lat.Proszę was napiszcie mi co zrobiłybyście w mojej sytuacji,bo ja naprawdę nie mam już sił!!!!!!Pozdrawiam!!!!!!!Pa Pa!!!