Dodaj do ulubionych

dwa obozy?

31.12.06, 13:49
tak soie czytam samodzielne mamy a macochy i az mnie cieszy ze to koniec s
poczatek roku moze 2007 obudzi w nas spokoj. My te mamy samodzielne jestesmy
straszne takie okropne dla dzieci my ich niechcemy mamy wazniejsze sprawy niz
wlasne dziecko itp! co kieruje macochami ze mysla o nas zawsze zle? Kazdy ruch
eks pod kontrola kazdy gest eks pilnie obserwowany Stworzyliscie macochy jakis
obsesyjny boczny tor stawiacie tam eks jak pociag do przegladu. Wyscg ktora
lepsza ta byla czy ja oecna
Obserwuj wątek
    • aisza33 Re: dwa obozy? 31.12.06, 13:57
      odeszlysmy od tych mezow bo bylo nam z nimi zle przeciez wiekszosc tych macoch
      to powody rozwodow zastanawialyscie nad tym co robicie tej rodzinie? Nie
      myslicie chyba ze ci panowie byli swieci? nowe zony uwazaja nas byle za potwory
      i wyrwaly meza z naszych szponow
      • latortura Re: dwa obozy? 31.12.06, 16:04
        nie uważam Was za potwory,

        uwazam ze niektóre małzenstwa były naprawde nieudane i ze trwani w nich na siłę
        nikomu nie przyniosłoby szczescia,
        jesli było źle, doszło do rozwodu, to zycze obu stronom, exia jak najbradziej
        tez ułozenia sobie zycia z własciwą osobą, która ją doceni, bedzie szanować itd,

        nigdy nie weszłabym z butami w czyjes udane, zgodne, sczzesliwe małzenstwo,
        sama nie cierpie tego typu kobiet, które to robią,
        trzeba tylko spojrzec na to z innej strony, ze to Wasi mezowie czesto sa osobą
        decydująca i jak ktos pokreci im tyłkime to albo kochają i zostają z rodziną i
        żoną albo odchodzą bo są świniami,
        i jesli są tymi swiniami to nie ma co żałowac ! jest tylu dobrych facetów,

        jesli mój M, który jest po rozwodzie zdradził mnie, to nie winiłabym tej
        drugiej tylko Jego,
        to On ma mózg, to On ma mnie i On ma myslec o konsekwencjach,
        i mimo iż byłoby mi tak ciezko jak Wam przy rozstaniach zrobiłabym to dla
        swojego dobra,

        wiec głowa do góry, nikt Was nie oskarza,
        nie robie z M świetego, wiem ż ema wady jak kazdy, tylko moze popełnił błąd,
        dobrał sie w pare z nie tą osobą, tak samo jak exia poprzez to ze była w ciąży
        musiała podjac decyzje o slubie,
        taki jest zycie,

        ale czy trzeba w tym tkwic do konca zycia? przeciez jest ono takie krótkie...

        szkoda tylko mi tych z Was, które rzeczywiscie dostają od faceta jałmużnę, i
        które to macie exow, którzy olewają dzieci,
        u nie M bardzo o dzieci dba, płaci regularnie wysokie alimenty, daje duzo od
        siebie "ponad to", i zawsze wg exi jest źle,
        moze dlatego własnie jestem ogólnie do exiarek uprzedzona,
        ale nie musi tak byc do kazdej,
        przeciez jestemy wszystkie kobietami, które "kłócą" sie z powodu nie kogo
        innego jak...facetów,
        warto???

        chyba nie wink
        pozdrawiam
        • redtower Re: dwa obozy? 31.12.06, 17:50
          dokładnie!!! jak dla mnie nie ma sensu międy kobietami wojen toczyć...smile
      • madziulec Aisza.. 31.12.06, 19:22
        Wiesz, chaialam byc w porzadku wocec nowej partnerki mojego eks., Powiedziec jej, ze rzeczywiscie na poczatku jest cudownym czlowiekiem, rozpieszcza, mowi o wspanialej milosci (z pokazaniem gorzej,a le nie wybrzydzam), kupuje wszystko. Teraz jak na to patrze to bardziej moje zycie kojarzy mi sie ze zlota klatka, ze czlowiek nie mogl zaakceptowac wielu spraw, moi8ch zainteresowan, mojego zycia, moich znajomych. Niewazne zreszta.

        Napisalam jej, ze mnie pobil. Mam na to dowody - interwencje policji. Zostawil w dosc ciezkiej sytucji i nei chodzi o moje "jojczenie", ale po prostu o rzeczywista ciezka sytuacje, z ktorej ciezko bylo nawet znalezc rozsadne wyjscie.
        Staralam sie jej to pokazac. Nie wierzyla, powiedziala, ze eks by muchy nie skrzywdzil. Coz, jej sprawa. ja wiem, jaki on juz jest, wiem do czego jest zdolny, wiem, ze mam czyste sumienie, bo jej staralam sie powiedziec. To, ze ona nie chciala sluchac, to jzu jej problem.

        Oczywiscie w jej oczach jestem potworem, straszaca po nocy biala dama i w ogole czyms najgorszym co moze sie przydarzyc. Ciekawe, ze wczesniej znajac mnie nei miala takeigo zdania wink)))
        • alicja_wk Re: Aisza.. 03.01.07, 14:03
          > Coz, jej sprawa. ja wiem, jaki on juz jest, wiem do czego jest zdolny,
          > wiem, ze mam czyste sumienie, bo jej staralam sie powiedziec. To, ze ona nie c
          > hciala sluchac, to jzu jej problem.
          A może on po prostu się zmienił, albo przy niej jest inny. Nie usprawiedliwiam
          jego, ani nie oskarżam Ciebie, ale czasem właśnie tak sie dzieje, że dana osoba
          wzbudza w nas agresję i negatywne uczucia, a przy kimś innym stajemy sie lepsi.
          Jesli jednak jest tak, jak piszesz, to w koncu ona sama to zobaczy, bo całe
          zycie nie mozna udawać, a tak jak napisałaś: przynajmniej bedziesz miała czyste
          sumienie, że ją ostrzegałaś.
          • madziulec Re: Aisza.. 03.01.07, 14:06
            Ludzie si enie zmieniaja. Chetnie za to udaja innych niz sa w rzeczywistosci wink
            Po to tylko, by sie komus przypodobac.
            Tak wiec przy kims ani nei stajemy sie ani lepsi ani gorsi. To tak jak idziemy
            na randke - i sie ladnie malujemy, ubieramy... Proste wink))
            • alicja_wk Re: Aisza.. 03.01.07, 14:15
              A ja myslę, że nie koniecznie tak musi być i widzę to sama po sobie. Gdy byłam
              ze swoim exem, to on po prostu prowokował mnie swoim zachowaniem do pewnych
              reakcji (np. krzyku, złości, przekleństw), a teraz, będąc z innym nie zachowuję
              się w ten sposób, nigdy na niego nie krzyknęłam, nie wkurzam się, nie
              przeklinam. Dlatego uważam, że jest to możliwe, bo dla jednych pewne cechy są
              wadami, a dla kogoś innego to samo może być zaletą.
              • madziulec Re: Aisza.. 03.01.07, 14:22
                Ale jak widac - jestes zdolna do krzyku, przeklenstw.. Czyli teraz po prostu w
                towarzystwie innych nei zmienilas sie, po prostu zmienil si etylko bodziec, a
                raczej go zabraklo. Ty nadal jestes zdolna do tych zachowan.
                • kubowa Re: Aisza.. 03.01.07, 14:30
                  a ja tam wierzę, że ludzie się zmieniają. może i pod wpływem tej drugiej połowy.
                  ale mój ex na pewno się zmienił, przynajmniej jeśli chodzi o młodego. naprawdę
                  coraz lepiej im idzie. nawet jeśli to wpływ next, to tylko lepiej, że mój syn ma
                  dobry przykład.
                • dzk35 Re: Aisza.. 03.01.07, 14:33
                  chyba szukasz dziury w całym, jej z nim nie wychodziło i frustrację
                  wyładowywała tak, z kim innym jej się układa i nie jest sfrustrowana! każdy
                  człowiek jest zdolny do zachowań i dobrych i złych, nikt nie jest tylko dobry
                  albo tylko zły! Ty też... Twój były też...
                • alicja_wk Re: Aisza.. 03.01.07, 14:45
                  > Ale jak widac - jestes zdolna do krzyku, przeklenstw.(...)Ty nadal jestes
                  zdolna do tych zachowan.

                  Oczywiście, że tak, bo przecież każdy ma jakieś granice wytrzymałości, do
                  których pozwala sobą pomiatać i się gnoić. Mój obecny partner tego nie robi,
                  więc nie mam też powodów, aby się wściekać.

                  Powiem nawet więcej - jestem prawie pewna, że w obliczu zagrożenia życia lub
                  zdrowia swojego lub bliskich byłabym nawet zdolna do tego, aby komus zrobić
                  krzywdę wink Ale uważam, że nie ja jedna, bo naturalnym ludzkim odruchem jest
                  obrona.

                  Zatem nadal będę się upierała przy tym, że ludzie potrafią się zminić, bo to
                  właśnie bodźce zewnętrzne kształtują nasz charakter. Osobiście znam
                  kryminalistę, który stał się na prawdę dobrym człowiekiem i to nie na pokaz,
                  ani na chwilę, bo trwa to juz dobre 15 lat.
    • dd5 Re: dwa obozy? 31.12.06, 17:38
      A ja byłabym wdzięczna losowi, gdyby przed byłym mężem postawił jakąś fajną
      kobietę. Taką która nie kręciłaby nosem na naszą córkę - dziecko jest ze mną
      ale tatuś często zabiera ją do siebie. Alimentów ma raptem 200 ł więc nie jest
      to jakaś straszna kwota, która mogła by wystraszyć potencjalną next. Ja nie
      domagam się więcej, bo moje dziecko i ja żyjemy teraz na dużo wyższym poziomie
      niż przed rozwodem. Ponownie wyszłam zamąż wreszcie za tego właściwego (znamy
      się od 14 lat a mój związek z byłym mężem przerwał tę znajomość na 6 lat). Może
      gdyby eks ułożył sobie życie to nie ingerowałby tak bardzo w moje i byłby
      szczęśliwszym człowiekiem. Zatem jestem bardzo za jakąś fajną next i na pewno
      nie będę jej w żaden sposób gnębić. Wystarczy jej że musi zaakceptować
      pasierbicę. Wkroczyłabym jedynie wtedy gdyby źle traktowała moje dziecko. Mam
      nadzieję że nadchodzący rok będzie łaskawy dla eksa w tym temiaciesmile
      • dd5 za mąż, byłaby:-) przepraszam 31.12.06, 17:39

      • alicja_wk Re: dwa obozy? 03.01.07, 14:07
        Ja też mam nadzieję, że moj ex znajdzie sobie w końcu jakąś kobiete, bo
        przestanie się wtedy tak interesować moim życiem. Jednak w jego przypadku to
        może być trudne, biorąc pod uwagę jego wymagania i opinie znajomych na temat
        jego charakterku, wychodzi na to, że żadna z nim długo nie wytrzyma.
        • dzk35 Re: dwa obozy? 03.01.07, 14:37
          każda potwora... miejmy nadzieję
          • alicja_wk Re: dwa obozy? 03.01.07, 14:56
            Jesli jakaś "potulna owieczka" da się uwikłać tak, jak ja kiedyś, to będę mogła
            powiedzieć, że i ten "potwor" znalazł w koncu swojego amatora wink
            Ale z nikim innym nie wróżę mu długich lat życia w szczęsciu i spokoju, chyba,
            że... w mysl mojej zasady ON równiez się zmieni, bo tylko w tych dwóch
            sytuacjach będzie realne stworzenie związku (albo będzie z kims całkowicie
            uległym albo się w koncu zmieni).
            Choc uważam, że w pewnych przypadkach zmiana jest mało prawodpodobna, bo
            wymagałaby przyznania się do choroby i leczenia psychiatrycznego. Dlatego w
            pewnym sensie zgodzę się z Madziulcem, że czasem nawet pod wpływem wielu
            ciężkich doświadczeń, niektórzy nigdy sie nie zmienią, bo dana cecha wypływa z
            ich usposobienia, osobowości, a nie charakteru, który można kształtować.
            • dzk35 Re: dwa obozy? 03.01.07, 15:50
              widzisz... to nie całkiem tak, a przynajmniej mam nadzieję że nie całkiem tak –
              często (mam wrażenie że prawie zawsze) ludzie działają tak jak druga strona im
              pozwala, nie chodzi o jasną zgodę tylko nieumiejętność przeciwstawienia się
              (nas to częściej dotyka - kobiet nie uczy się asertywności); jak druga strona
              potrafi dać odpór nieodpowiednim zachowaniom (w twoim wypadku to chyba
              eufemizm) partnera, to on się pilnuje (np. facet w jednym związku pił i bił,
              druga partnerka jest wystarczająco silna by od początku przekazywać że na to
              się za nic w świecie nie zgodzi i on się uspokaja bo za wiele straci i często
              też decyduje się na leczenie)
              • alicja_wk Re: dwa obozy? 03.01.07, 16:14
                Moje przeciwstawienie się zakonczyło się naszym rozstaniem i tak było za każdym
                razem, gdy chciałam sie "zbuntować" przeciwko temu, jak mnie traktował. "Jak ci
                się coś nie podoba, to odchodzę".
                Dopiero z czasem zrozumiałam, że to ja robiłam większy błąd pozwalając sobą
                manipulować, niż on - ubezwłasnowalniając mnie. Jednak miłość jest ślepa i
                zdolna do poświęceń.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka