Dodaj do ulubionych

Dac szanse ?

23.01.07, 00:04
Dziewczyny wiem ze to nudno zabrzmi ,ale borykam sie z myslami czy dac szanse
nam obojgu . Ja odeszlam on mnie nie powstrzymal ,miesiac klotni i walki brrr
i nadszedl czas wyciszenia . Teraz doszlo do tego ze wyladowalismi w lozku i
znow powrocily mysli co by bylo gdyby ,to jest chore normalnie . Wiem ze i ja
i on tego chce ale tu gdzie teraz mieszkam juz sobie ulozylam wszystko
niczego mi nie brakuje a jednak ciagnie mnie do niego . Nam sie nie ukladalo
w zwiazku moze to nas czegos nauczy? Ta rozlaka? Moze niech tak bezie przez
jakis czas dluzszy i wtedy zobaczymy? Balabym sie z nim zamieszkac ,jak znowu
beda awantury i inne ,przeciez mamy dziecko jak zrobic zeby bylo dobrze,mam
doly
Obserwuj wątek
    • megan26 Re: Dac szanse ? 23.01.07, 09:44
      ja dałam nam szansę wszystko potem było pieknie prze 2 lata równusienkie co do
      dnia ale niestety okazało się że on dobrze udawał przez ten czas że mu zależy
      ze sie zmienił i odszedl ponownie tylko że teraz bolało jeszcze bardziej i mnie
      i moja córeńke. I nie wiem jak bym postapiła na twoim miejscu z jednej strony
      ogromny ból jak sie okaże że znów nas zranił a z drugiej jednak takie poczucie
      że jednak probowałam że nie mam sobie nic do zarzucenia bo próbowałam i dawałam
      szansę i sie starałam. Teraz mam czyste sumienie a ból napewno jeszcze długo
      nie mine ale jest coraz lepiej noi moja mała przekonała sie jakim jest naprawdę
      człowiekiem.Pozdrawiam
      • aisza33 Re: Dac szanse ? 23.01.07, 10:00
        dac szanse jest latwo tylko czy dasz rade zapomniec co bylo?
    • aisza33 Re: Dac szanse ? 23.01.07, 10:03
      bedziesz sie codzien doszukiwac tych poprzednich bledow a ztym sie zyje jak z
      kredytem w banku...
      • ania331 Re: Dac szanse ? 24.01.07, 08:24
        DAĆ SZANSE!!!!!!!! Będziesz mogła za dwa-trzy lata spojrzeć w lustro i
        powiedziec sobie że zrobiłam wszystko.
    • mamasama1 Re: Dac szanse ? 24.01.07, 10:59
      Nie pytaj nas. Sama musisz podjac ta decyzje, razem z nim. Przemyslec... I
      sprobowac... Tylko tak zeby dziecko najmniej ucierpialo gdy ewentualnie znowu
      nie wyjdzie. Ale przeciez tak nie zakladamy, nie?
    • kilowisni Re: Dac szanse ? 24.01.07, 12:52
      Ja bym pewnie dała szansę, ale i tak decyzja należy do Ciebie bo znasz
      realia)powodzenia.
      • grzanka23 Re: Dac szanse ? 24.01.07, 13:38
        Dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi.
        • asca25 do grzanka23 25.01.07, 13:43
          Do tej samej nie, ponieważ ta rzeka płynie i się zmienia. Tak samo jak ludzie.
          Dwa razy tego samego nie będzie - może być gorzej lub lepiejsmile

          Szansę zawsze warto dać.
    • alexa-75 Re: Dac szanse ? 24.01.07, 13:53
      U mnie było podobnie. Wyprowadził się, po pewnym czasie wylądowalismy w łózku,
      dogadaliśmy się i dałam mu drugą szansę. Chwilę było super, starał się by było
      dobrze. Ale po paru miesiącach okazało się, że nic się nie zmieniło w jego
      zachowaniu. Znów wyprowadzka, smutek, żal i ból po rozstaniu większy od tego
      pierwszego. Po pół roku sytuacja się powtórzyła - niestety znów wylądowaliśmy w
      łóżku. Znów chciał wrócić, obiecywał poprawę, wręcz krzyczał, że nie daję mu
      szansy. Zapewniał, że z nikim się nie spotyka, że tylko mnie kocha. Zaczęłam
      się poważnie zastanawiać, w myśl zasady "do trzech razy sztuka". Byłam już
      prawie skłonna dać mu trzecią szansę, ale niechchący dowiedziałam się, że nadal
      spotyka się z pewną kobietą (choć twierdził inaczej). I pomyślałam sobie, że ja
      chcę dać mu szanse, chcę żebyśmy stworzyli rodzinę, a on mnie po prostu
      oszukuje i na dodatek chce wzbudzić we mnie poczucie winy. I powiedzialam sobie
      KONIEC! Trzeciej szansy już nie będzie!
      Może Twój mężczyzna jest inny, może zrozumie jak dasz mu szansę. Myślę, że
      warto spróbować, by potem nie mieć wyrzutów sumienia że ni zrobilo się
      wszystkiego co w naszej mocy, by ratować rodzinę.
    • mamaice Re: Dac szanse ? 24.01.07, 21:27
      Dziekuje Wam za odpowiedzi ,zastanawiam sie co robic jak patrze na dziecko i
      widze jak teskni za nim plakac mi sie chce z drugiej strony jak sobie przypomne
      jak bylo zle miedzy nami to odchodza blogie mysli . Nie wiem co lepsze dla nas
      bedzie z mojej rodziny ikt juz za nim nie przepada po tych zajscjach i dziwili
      sie wszyscy ze nie probowal mnie zatrzymac ze puscil wolna reke na to ze
      wynosze sie z jego ukochanym dzieckiem z domu ,jaka bedzie ich reakcja na to ze
      my sie spotykamy ... Wiem ze nie ma nikogo i sam jest na sto procent ale nie
      wierze w to ze potrafi sie zmienic ,a jednak jak jestem sama z dzieckiem chce
      aby bym z nami sad jakie to ciezkie
      • maria515 Re: Dac szanse ? 24.01.07, 23:04
        Moze to bedzie tendencyjne widzenie sytuacji ale chcesz wrocic, bo
        wyladowaliscie w lozku i bylo milo i facet chce wrocic? To niech sie postara,
        bardzo postara, bo jak rozumiem to aktualnie spedzil kilka milych chwil w lozku
        i zaczynamy wszystko od poczatku. Ja tez wracalam, nie bylo warto, bylo tylko
        gorzej, oczywiscie po poczatowych chwilach uniesienia. Tez powroty laczyly sie
        z lozkiem. Teraz juz nie chce, zeby tak bylo, bo nie chce aby moj syn
        (wczesniej nie bylo go na swieciesmile), uczyl sie, ze mozna kogos bezkarnie
        krzywdzic i ciagle miec nowe szanse. I nie chce, zeby moje dziecko patrzylo jak
        mama pozwala sie krzywdzic. No ale moze Twoj facet jest szlachetniejszym
        czlowiekiem.
        • mrs_ka Re: Dac szanse ? 25.01.07, 00:30
          Powiem Ci tak: rozumiem, w jakim stanie obecnie Jesteś i że chciałabyś usłyszeć,
          że wszystko będzie dobrze. Piszę na tym forum (oraz czytam) będzie
          tego...zaraz... tak, pięć lat. W tym czasie nie spotkałam się z ani jedną
          historią szczęsliwego powrotu i późniejszego bycia razem. Poza sytuacjami
          traumatycznymi dla związku (pozamalżeńskie dzieci, przepracowywane terapiami
          zdrady, wieloletnie rozstania). Jeżeli tkwię w błędzie i coś mi przez pięć lat
          umknęło, to proszę stare forumowiczki o naprostowanie.

          Droga MamoIce

          Napiszę Ci brutalnie: statystyki są przeciw Tobie. Ja wiem, że statystyki
          kłamią. Jednak... w tym przypadku nie kłamią. To forum zapełniają od lat tysiące
          takich kobiet jak Ty, w tym niżej podpisana, która do męża wracała, hm,
          pomyślmy..cztery razy? pięć razy? O, Kochana, u nas nawet terapie były, były
          oddzielne mieszkania, ba, były czyny dramatyczne w rodzaju szarpania się na
          własne zycie.
          I co? I wyobraź sobie, że aktualnie mój Eksio jest zaręczony z pewną miłą panią,
          ja od prawie dwóch lat jestem mężatką, a jak sobie czasem przypomnę, że ze
          wspomnianym Eksiem dzieliłam stół, łoże i mieszkanie to mną telepie.
          Albowiem wszystko mija nawet najdłuższa żmija.

          Idąc dalej: przespałaś się ze swoim mężczyzną, w dodatku w hotelu, w Twojej krwi
          wariują endorfiny, nie odnajdzie więcej nas ta sama chwila... To jest bullshit,
          Moja Droga, choć oczywiście uważasz teraz co innego.
          Ja też wracałam, też odnawiałam śluby poczynając od łóżka (na tym forum to
          klasyczny scenariusz, uwierz, każda z nas go ćwiczyła) i oczywiście za chwilę
          była jedna wielka dupa. I podnieść się było dwa razy trudniej. Żebym to była
          tylko ja, to może nie pisałabym Ci tego wszystkiego. Jednak w ciągu tych pięciu
          lat takie historie zmieniały się w dziesiątki, potem w setki, w końcu w tysiące.
          Rozbuchane nadzieje, namiętny seks i takie oberwanie od życia po łbie, że
          świeczki w oczach stawały.

          Panie piszące wyżej są miłe i uprzejme, ja nie jestem. Pomysl za to, że
          chciałabym ochronić Twój tyłek przed potężnym kopem, choć i tak mi się to chyba
          nie uda, bo lecisz, Moja Droga, jak ćma w ten kuszący ogień. I ja doskonale
          wiem, jak bardzo on kusi, bo lepszy stary wróg niż nieznany przyjaciel. Samotne
          matki boją się zmian bardziej niż osoby bezdzietne i niezwiązane.
          Poza tym pozostaje odwieczny pretekst "dam mu OSTATNIĄ szansę" i genialny
          samousprawiedliwiacz "jeśli tego nie zrobię to do końca życia będę to sobie
          wyrzucać" co jest zazwyczaj nieprawdą, bo te z nas, które w końcu naprawdę
          odeszły na ogół plują sobie w brodę, że nie zrobiły tego wcześniej i straciły
          parę fajnych lat zycia.

          Kiedy podejmuje się decyzję o odejściu, to trzeba ją realizować choćby ogniem,
          mieczem i sowiecką brutalnością względem własnych emocji i tęsknot. Nie
          popuszczać, nie odpuszczać. Nie pozwalać sobie na miękkość. Pójście do łózka
          jest porażką wszystkich tych wyrzeczeń i odzyskiwania spokoju, bo choć mężczyźni
          są z Ziemi i kobiety są z Ziemi, to dla kobiet po upojnym seksie zmartwychwstaje
          ta cholera Nadzieja i zaczyna nas od nowa mamić, że tym razem będzie inaczej.
          Ale nie jest inaczej i na końcu filmu porno on się z nią nie żeni, bo to nie ta
          bajka.

          Szczerze? Teraz cała droga i "odwyk" czekają Cię od początku.
          Życzę Ci jednak, żeby się udało scalić ten związek jednocześnie mając poczucie
          graniczące z pewnością, że podzielisz los nas wszystkich.
          Dlaczego? Ponieważ matryc nie da się zmienić odchodząc, wracając, decydując się
          na namiętny seks. Ponieważ przekroczenie pewnych granic już się dokonało. I
          jeszcze do tego Twój facet mówi Ci, że to Twoja wina... Wolne żarty, he he. To
          dobitna przesłanka świadcząca o tym, że spłynęło po nim jak po kaczce, wraca
          stare dobre status quo, a kobita jak mówi "nie" to tak naprawdę myśli "tak".

          Jedyne, czym Cię mogę pocieszyć to to, że jakoś to wszystko przeżyjesz, bo od
          złamanego serca i zawiedzionych oczekiwań się nie umiera. W końcu więc staniesz
          na nogi i odzyskasz- ach, wybaczcie patos- wolność. Bo to jest wolność móc
          spojrzeć na eks męża i pomyśleć sobie jedynie, żeby na obiad kupić ziemniaki i
          żeby zadzwonić do Zośki.

          Przepraszam Cię bardzo, że nie rysuję przed Tobą kuszących perspektyw i nie
          dodaję sakramentalnego "ale może Twój facet jest inny". Dolary przeciwko
          orzechom, że nie jest inny i że ni w ząb niczego go to nie nauczyło.
          Ciebie jednak nauczy tego, że każdy kolejny raz boli mocniej, więc następnym
          razem może do tego łóżka jednak nie pójdziesz. I tego Ci zyczę.
          Nie obraź się, ale aktualnie myślisz waginą i złudzeniami.
          Jak każda z nas w pewnym momencie swojego związku- rozwiązku.
          Piszę Ci to nie po to, aby Cię dobić, ale żebyś pewnego dnia ponownie
          przeczytała ten post. Wtedy odbierzesz go inaczej. Mam nadzieję.

          a.
          • megan26 Re: Dac szanse ? 25.01.07, 08:55
            Pięknie to napisałaś trafiłaś idealnie w doborze słów!! Pozdrawiam cieplutko
          • mamaice Re: Dac szanse ? 26.01.07, 00:06
            Mocne slowa wezme sobie to wszystko co napisalyscie do serducha , myslalam
            dlugo nad tym i ciagle mysle ze to byla tylko potrzeba seksu i nic wiecej .Mam
            nadzieje ze nie poddam sie emocjom i nie spotkam raz jeszcze z nim . On
            wyrzadzil wiele zla i tak naprawde nie wiem skad ta milosc zaslepiona do
            niego . Teraz mieszkamy osobno musze byc bardzo silna tylko skad ta sile brac sad
            Bardzo dziekuje Wam ... Zycze duzo szczescia smile
            • megan26 Re: Dac szanse ? 26.01.07, 10:14
              skąd brać siły?? spójż na swoje maleństwo, dzieci daja taka siłę że góry mozna
              przenosić. Ja mojego ex też chyba bardzo kochałam poprostu nie wyobrażałam
              sobie zycia bez niego i nie trafialy do mnie słowa że mi przejdzie ale uwierz
              mi dasz rade mnie zajęło to chyba z 5 lat ale dałam radę i fakt czasami pomysle
              o nim o tym jak czasami było pieknie ale jak przypomni mi się jego beznadziejne
              zachowanie to ciągnie mnie na wymioty wreszcie sie uwolnilam i czuje sie
              wspaniale!!!!!! pozdrawiam
    • alicja_wk Re: Dac szanse ? 25.01.07, 13:10
      Moim zdaniem przed podjęciem decyzji powinnas zadać sobie kilka ważnych pytań:
      1. Czy oboje się kochacie i zależy wam na odratowaniu związku?
      2. Dlaczego chcesz do niego wrócić? Jakie są Twoje motywacje? Czy to aby nie
      tylko sentyment wywołany przez wspólny sex?
      3. Jaki był powód waszego rozstania, a raczej tego, że wam sie nie układało i
      czy został on zlikwidowany?
      Myslę, że odpowiedz na to ostatnie jest najważniejsza i decydująca w odpowiedzi
      na pytanie, czy moze wam się udać, bo jesli przyczyna waszej porazki nadal
      istnieje, to jest więcej niz pewne, że po raz kolejny dojdzie do rozstania,
      gdyż nie można zdać się na czas, nie wystarczy odczekać, aż opadną emocje, bo
      wraz z podjęciem kolejnej próby to wszystko do was wróci, a jesli wydaje Ci
      sie, że bedzie dobrze, bo w łózku było tak cudnie, to masz rację - tylko Ci sie
      wydaje, bo nie można spedzic całego zycia w łozku, a jesli nawet byscie tak
      chcieli, to wierz mi, ze szybko by sie wam znudziło, bo sex nie jest tym, co
      jest w stanie utrzymac dwoje ludzi w zwiazku, to jest tylko dodatek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka