mamasama1
13.02.07, 08:58
Sprawa rozwodowa i alimentacyjna jeszcze w toku - to po pierwsze. Ale mój
szanowny ex (%$@$%@#%^) ma czasem dobre a czasem złe humory i albo daje na
dziecko albo nie, cześciej mu się zdarza nie. Wychodzi na to ze sama utrzymuję
dziecko, wynajmuję mieszkanie - bo przecież szanowny mąż nigdy nie pomyślał o
tym abyśmy razem coś kupili, wszystko do szkoły kupiłam ja, ubrania, zabawki
itd. A zarabiam - ech, powiem tak w moim najdrozszym mieście nie da się z tego
wyżyć! I wygląda to tak że w połowie miesiąca nie zostaje mi nic. Co usłyszłam
od ex - nie mam, nie dam! Pytam się grzecznie czy nie obchodzi go to że
dziecko nie ma co jeść itd. Nie, odpowiedź ta sama - nie mam nie dam. Jeśłi
tak on widzi swoje ojcostwo że zadzwoni w piatek i rozkazującym tonem powie -
zabiram dziś małego do siebie, albo przyjdzie do nas i zje na prośbęsynka
kolację to ja dziekuję - niech znika. Wolę być samotną matka zupelnie, na
prawdę! Nie wiem, może powinnam mu zakazac kontaktów z dzieckiem dopóki nie
zacznie dawać pieniedzy, albo do ostatecznej rozprawy i tego co zasądzi sąd?
Jak ja mogłam wyjść za tak nieodpowiedzialnego człowieka!