Dodaj do ulubionych

czy któras z Was..?

17.02.07, 12:38
...była w stanie po jakimś czasie od rozstania/rozwodu uczestniczyć w
spotkaniach ojca z dzieckiem?konkretnie chodzi mi o sytuacje np.wspólnego
wyjscia z dzieckiem na spacer, do kina...wspólne organizowanie urodzin
dziecka?czy taki układ jest możliwy?..zastanawiam się, bo póki co jestem
świeżo po rozstaniu i jeszcze emocji mnóstwo(więc chyba nie potrafiłabym
wejść w taki przyjacielski układ)ale przyszłościowo myślę, że dla synka byłoby
korzystnie jakby widział że rodzice się lubią, potrafią normalnie ze sobą
rozmawiać, co więcej można razem coś zrobić co sprawi dziecku radość a
jednocześnie nie będzie bolesne dla nas samych..jak myślcie??
Obserwuj wątek
    • megan26 Re: czy któras z Was..? 17.02.07, 12:43
      witam myslę ze byłoby to swietne rozwiazanie i swiadczyłoby o dojrzałosci
      rodziców jednak mimo wszystko chyba po tym wszystkim co on mi i małej zrobił
      może i mogłabym się zgodzic na takie wyjścia byłyby one super dla małej ale
      póki co tatuś zupełnie zapomniał o małej a jak sobie by przypomniał to napewno
      on by sie nie zgodził na taki sposób wspólnego spędzania czasu z dzieckiem a
      przecież to chyba dziecko jest najważniejsze a nie nasze widzimisie czy
      robienie sobie nawzajem na złośc. Pozdrawiam
      • pepsi80 Re: czy któras z Was..? 17.02.07, 14:02
        no najważniejsze żeby to wszytko było w miarę"naturalne", a nie udawane, bez
        złosci i skakania sobie do gardła(skoro ma być z korzyścią dla dziecka)..no czas
        pokaże co się da zrobić..


        megan26-śliczną masz córeczkę!
        • megan26 Re: czy któras z Was..? 17.02.07, 21:10
          dziękuję bardzo i gorąco pozdrawiam
      • pantera761 Re: czy któras z Was..? 15.03.07, 14:15
        Witaj. Ja od roku samotnie wychowuję córeczkę. Ma 1,5 roku. Na początku po
        naszym rozstaniu chciałam, żeby dziecko miało kontakt z ojecem i zgadzałam się
        żeby się z nią spotykał na spacerach, ale nigdy u mnie w domu. Cały czas
        myślałam, że on za nią tęskni, ale się myliłam. Był dosłownie kilka razy na
        takich spotkaniach przed sprawą o alimenty bo wiedział, że taką założyłam. A po
        drugie chciał się spotykać żeby się wyładowywać na mnie. Po sprawie nie widział
        córki 7 m-cy i nie jest tym wogóle zainteresowany. Jestem ciekawa kiedy sobie o
        niej przypomni. Boli mnie to bardzo bo wiem, że dziecko potrzebuje dwoje
        rodziców. Pisałam do niego smsy żeby ją w końcu odwiedził, ale bez echa. Ja nie
        mogę na niego patrzeć, ale dla dziecka jestem w stanie zrobić wszystko. Myślę,
        że jeżeli ojciec który naprawdę kocha swoje dziecko chce się spotykać z nim to
        będzie w stanie też być ponad nienawiścią jaką do siebie się żywią rodzice.
    • alexxa6 Re: czy któras z Was..? 17.02.07, 15:04
      w początkowej fazie było by to dobre rozwiązanie ,takie wspólne
      spotkania.Ale.........nie po to ludzie się rozstają by nadal spędzać czas ze
      sobą,tym bardziej jak panuje między nimi atmosfera niechęci.
      Trzeba wybrać najkorzystniejszą opcję dla dziecka.jesli sprawią mu te spotkania
      samodzielnie z ojcem radość ,to kontynuować ten sposób.


      vanilla-cafe.net/
    • sa_ra1 Re: czy któras z Was..? 17.02.07, 18:05
      Moje dziecko jest jeszcze małe więc o samodzielnie spędzanym dniu z tatusiem nie
      ma mowy. Jeśli mam być szczera to dla mnie gorsze było znoszenie wizyt "tatusia"
      u mnie w domu, patrzeć jak bez żenady rozkłada się na MOJEJ kanapie albo chowa
      się po kontach jak nastolatek żeby ukradkiem wysłać sms'a ... sama proponowałam
      wspólne wyjście na zakupy czy na spacer. Osobiście nie umiem zobaczyć
      przyjaciela w osobie która mnie skrzywdziła, ale czy trzeba się przyjaźnić żeby
      razem robić zakupy?
      • nanai11 Re: czy któras z Was..? 17.02.07, 19:07
        Robienie zakupów to wbrew pozorm fajna i miał sytuacja w momencie spedzania
        tego z osobą zyczliwą... skoro spotkania miałyby ywgaldac na robieniu zakupów
        to bez sensu...
        Dziecka nie wolno oszukiwać. Skoro rodzice sie rozstali, to nie wolno wmaiwc mu
        ze dalej jesteśmy przyjaciółmi, ze tak naprawde nic ise nie stało bo to
        kłamstwo. Stało sie i nieu krywajmy tego. Ojciec powninien przychodzic do
        dziecka, lub zabierac go do siebie. Dzieciom potrzeba jasnych klarownych
        sytuacji a nie ciagłego zadawani w duchu pytania "skoro tak sie przyjaxnicie to
        dlaczego nie jestecie razem ze mna??"Nie wymagajcie od dzieci tego zeby to
        zrozumiały...
        • sa_ra1 Re: czy któras z Was..? 17.02.07, 19:36
          u nas to trochę inaczej wygląda, jestem sama od drugiego miesiąca ciąży, dziecko
          jest jeszcze małe, nigdy nie byliśmy rodziną a "tatuś" mieszka daleko więc nawet
          nie mieli wielu okazji aby się poznać... dziecko uwielbia wypady do centrum
          handlowego, dla mnie to też duża ulga gdy mogę sobie spokojnie buszować po
          sklepach a dzieckiem zajmuje się tatuś, zwykle nie mam tego "luksusu". Nie
          bardzo rozumiem na czym polega różnica między zabawą w pokoju dziecka a zabawą w
          parku czy w centrum handlowym? Poza tym nie powiedziałam, że za każdym razem gdy
          ojciec chce widzieć dziecko odbywa się to w sklepie przy kasie...
          Co do klarowności sytuacji... czy lepiej żeby dziecko zadawało sobie pytanie co
          ja robię na tym świecie skoro moi rodzice są sobie tacy obcy?
          • cyganka0 Re: czy któras z Was..? 17.02.07, 20:04
            Dzisiaj moj prawie eks mial urodziny, bylismy na obiedzie i lodach z synkiem.
            Dla mnie to wciaz niezreczna sytuacja i napewno szybko sie na nia znow nie
            zgodze. Niezbyt bylo o czym rozmawiac oprocz synka oczywiscie, sztuczna
            atmosfera. Na razie synek jest za maly, zeby go tatus zabieral, ale jak tylko
            podrosnie to wole zeby spedzal czas z ojcem, ktorego nie bedzie mial na
            codzien.
            Slusznie ktos napisal, nie po to sie rozwodze, zeby pozniej udawac przyjaciol i
            wprowdzac zamet w zycie dziecka. Rozmawiac mozemy owszem, ale wspolne wypady
            raczej nie.
            • sa_ra1 Re: czy któras z Was..? 17.02.07, 20:16
              to ze mną chyba jest coś nie tak bo ja czuję się niezręcznie gdy mam wizytę
              "Pana Ojca" u siebie w domu i chyba podświadomie staram się jakoś wybrnąć z tej
              sytuacji. tylko że ja nie bardzo umiałam wyznaczyć granice a "tatuś" jest
              chorobliwie nietaktowny...ale nie od razu Rzym zbudowali...
              • cyganka0 Re: czy któras z Was..? 17.02.07, 21:00
                To wlasnie moj problem- ja tez nie umiem wyznaczac granic, zero asertywnosci.
                Tatus zdaje sobie sprawe i wykorzystuje sytuacje. Jak przyjezdza i bawi si ez
                synkiem nie ma z tym najmniejszych problemow, jesli zas wchodzi mi do kuchni i
                do garow zaglada to niezbyt komfortowo sie czuje. Mysle ze jak nad tym
                popracuje to moze byc ok. MOze tez ma uraze, bo raz juz probowalismy stworzyc
                normalne kontakty. Moj eks sie wkurzyl o cos i powiedzial, ze on caly czas
                zbieral na mnie materialy dowodowe (?) zeby je wykorzystac w sadzie. Ja teraz
                nie iwem czy za np 2 tyg tez tak nie bedzie.
    • pepsi80 Re: czy któras z Was..? 17.02.07, 22:25
      macie dużo racji w tym co piszecie...ja cały czas się miotam-bo nie mam pewności
      co lepsze...w związku z tym że z synkiem mam trochę innych kłopotów we środę mam
      wizytę u(podobno) dobrego pscyhologa dziecięcego, myślę, że spytam o tą
      sprawę-tych spotkań we troje...
      • mamaice Re: czy któras z Was..? 17.02.07, 22:33
        Powiem Ci ze my raz z exem i malym spotkalismy sie (syn 3 lata ) nie zrobie
        tego wiecej "razem" bo zle to wplynelo na dziecko w tym sensie ze rokojarzylo
        go to spotkanie bardzo . Dziwil sie i bardzo plakal jak musial pojsc ze mna do
        domu wolal tate co chwile ,budzil sie w nocy i tez wolal ojca on w ogole
        bardzo za nim teskni a mnie ta jego tesknta bardziej przytlacza i wiecej siebie
        winie za to co sie stalo . Nie jest to latwe ,wiec spewnoscia nie dam sie juz
        namowic na kolejne razem wyjscie . Musze byc konsekwentna inaczej sie zgubie w
        tym wszystkim i zwariuje ,choc i tak na wiele sobie pozwolilam bo spotkalam sie
        z exem tak sam na sam i wyladowalismy w lozku tak poprostu . Brak slow.
        • cyganka0 Re: czy któras z Was..? 17.02.07, 22:46
          Dziecko jest rozkojarzone,ale wydaje mi sie ze my tez... to kawka, obiadek,
          spacerek i nigdy nie przestaniemy myslec o ex.
          • mamaice Re: czy któras z Was..? 17.02.07, 22:57
            Tak dokladnie ja po tym naszym spotkaniu bylam tez cholernie rozkojarzona jak
            wrocilam do domu to nie moglam dojsc do siebie bo czegos mi brakowalo .
            Czekalam jakos podswiadomie na smsa od niego ,ale nie dostalam i dobrze teraz
            jest jakos on nic nie pisze ja nic nie pisze i koniec kropka . Ja bardzo
            przezywam jak on przywozi syna po weekendzie poca mi sie rece i czekam na ten
            dzwonek w drzwiach i zeby bylo juz po ,i tak co dwa tygodnie zglupieje chyba .
            To bardzo mnie kosztuje duzo stresu niestety sad Poprostu nie mam ochoty na
            spotkania z exem twarz w twarz po tym wszystkim .
            • pepsi80 Re: czy któras z Was..? 18.02.07, 21:01
              no właśnie się zastanawiam czy mnie na to stać..?dziś odbieralam synka od niego
              i lekko mi na sercu nie było.....macie rację to takie rozgrzebywanie ran,
              szkoda, ze nie da się tego jakoś rozgraniczyć..cholera..no takie to życie....
              napialiłam się że to będzie dobry pomysł dla synka..ale po waszych odp. i
              przemyśleniu zdecydowanie zły dla mnie się okazał...a jak ja się będę dołowała
              po każdym takim"udawaniu rodziny" to i synek na tym ucierpi...trudne wybory.........
              • samodzielny Re: czy któras z Was..? 18.02.07, 21:27
                Spotykamy sie, jest milo, spokojnie z usmiechem.
                Corka chodzi juz do szkoly.
                Nie widujemý sie zbyt czesto, ale nie czuje sie polsierota.
                Jest przekonana, ze jej rodzice sa malzenstwem.
                A ze tata daleko??
                Coz, taka praca.

                Pzdr
                • kingkong22 Re: czy któras z Was..? 18.02.07, 21:48
                  Penie zależy od powodów rozstania.
                  U mnie normalne jest to, że idziemy razem z dziećmi do kina, na basen czy jak
                  trzeba na zakupy.Ale mi serce szybciej nie bije - i z obu stron jest to takie
                  naturalnesmile
                  Bardzo cieszę się z takiego układu.
                  I dodam, że każde z nas układa sobie życie, a jednak udaje się nam to wszystko
                  pogodzić.
                  Pozdrawiam
                  • pepsi80 Re: czy któras z Was..? 18.02.07, 22:08
                    to gratuluję i zazdroszczę..
                  • mamaice Re: czy któras z Was..? 18.02.07, 22:12
                    A moge spytac kinkonga jaki byl Wasz powod rostania skoro teraz tak swietnie
                    sie dogadujecie?.. Nie odpisuje jesli moje pytanie jest nietaktowne.
                    • mamaice Re: rozstania ,mialo byc gubie litery sorki 18.02.07, 22:14
    • mrs_ka Re: czy któras z Was..? 15.03.07, 03:20
      Sytuacja opisana przez Ciebie, Pepsi, wydaje mi się nienaturalna. Poza tym
      uwazam, że należy rozgraniczyć różne sytuacje: wspólne obchodzenie urodzin to
      nie wspólne wyjście do kina. O ile jestem w stanie dostrzec sens spotkania obu
      rodzin podczas urodzin, komunii itd., o tyle zupełnie go nie widzę w spacerach,
      wyjściu do kina czy do znajomych.
      I dalej: kulturalne kontakty, uprzejme rozmowy i umiejętność komunikacji to
      cechy, które powinny wyróżniać człowieka dobrze wychowanego niezaleznie od tego,
      czy jest rozwiedziony czy nie jest. I jezeli ten człowiek ma ambicje nauczenia
      swojego dziecka kindersztuby to wystarczy wykazywać się tym, co opisałam-
      wspólne wyjście z rozwiedzionymi rodzicami nie jest tu konieczne, wręcz
      przeciwnie: wprowadza sztuczny układ, bo wolny czas jest czymś prywatnym, a
      prywatnością dzielimy się z ludźmi bliskimi. Eks małżonek do nich nie należy.
      Nie widzę po prostu sensu takiego przedłużania ukladu malżeńskiego, wydaje mi
      się to taką protezą nieistniejącej już rodziny. Lepiej sie skupić na - z jednej
      strony- dobrych relacjach ojca i dziecka, i na- z drugiej strony- spokojnym
      układaniu własnego życia, co w konsekwencji doprowadzi do powstania nowej rodziny.
      Ponadto z perspektywy czasu stwierdzam, że tego typu idee rodzinnych komun
      wydłużają okres pozbierania się po rozwodzie i tak czy inaczej samoistnie
      wygasają, kiedy jedna ze stron znajdzie powaznego partnera. Ludzie po prostu nie
      chodzą na układy pod tytułem tatuś, mamusia i macoszka pomaszerują sobie ładnie
      do kina w imię bliżej nieokreslonych celów, które osiąga się w zupełnie inny
      sposób i nie potrzeba przy tym nucić "we are family".
      Tu dodam, że okres fascynacji takimi ścisłymi kontaktami przeszłam, niczego to
      nie wniosło, z latami wypracowany został kulturalny dystans. I właśnie ten
      dystans polecam.

      a.
    • ewik35 zdadzam sie.. z mrs_ka 16.03.07, 11:29
      Sama jestem ofiara takich przedluzajacych sie protez pozycia intymnego..Oboje
      nie mieszkamy razem juz od 3 lat !!!! Zawsze lubiliśmy sie, ale pożycie
      rodzinne nigdy nam nie wychodziło (roznice swiatopogladowe, ostre konflikty i
      wiele wiele nieprzyjemnych zachowan... glownie z Jego strony). Poniewaz nigdy
      nie bylismy malzenstwem, to nigdy nie wzielismy tez rozwodu... granice sie
      zacieraja... i tworzy sie niezdrowa sytuacja. Jemu zalezy na takiej sytuacji,
      bo jest wolny, ale jednoczesnie zawsze moze miec namiastki zycia rodzinnego -
      wyjscie wspolne do parku, wspolny weekend w gorach itp. DLa niego taki wlasnie
      uklad jest idealny. A dla nas ? My potrzebujemy ojca w domu a ja partnera
      zdeklarowanego i kochajacego.....Cierpię, a jednocześnie pozwalam na taki
      układ, bo jestem sama z małymi dziećmi (4 latka i roczek) i bardzo potrzebuje
      nawet takiej protezy. Co gorsza nie umiem przerwać takiej chorej sytuacji,
      pomimo tego, że próbowałam. Może jakieś rady jak to zrobić ?????Acha..... i
      ten "układ" zaowocował kolejnym, nieplanowanym dzieckiem, które oczywiście
      chowam praktycznie sama.....
    • niewiadoma20 Re: czy któras z Was..? 25.03.07, 23:58
      Ja czasem wychodzilam z moim eksem na spacer i z córeczka ale olałam juz to,
      moj eks zawsze albo fochy stroił albo sie mizdrzył do mnie ( w zaleznosci od
      humoru).
      do mnie do domu nie ma odwagi przyjsc, w organizowaniu czegokolwiek pomaga mi
      mama bo eks sie do niczego nie nadaje poza imprezowaniem z kumplami
    • czekolada72 Re: czy któras z Was..? 26.03.07, 09:04
      U nas sie to nisprawdzilo - pare razy bylismy razem, w wiekszym nawet
      towarzystwie - nie było ani miło, ani sympatycznie, bo zbyt duzo w nas
      wzajemnej niecheci delikatnie mowiac. Mała wie, czemu sie rozstalismy, wie, ze
      efektem tego byly rany, bol, zna zachowanie ojca, wiec sugerowanie, ze
      moglibysmy milo i sympatycznie spedzic czas razem byloby oszustwem ; do tego -
      zaraz po rozstaniu dla mnie byloby to dodatkowe sypanie soli na rany, a teraz -
      Mala jestna tyle duza, ze ma wlasne pomysly na spedzanie czasu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka