Dodaj do ulubionych

Religia i hipokryzja

02.10.05, 20:13
Witam
Natchnął mnie atrykuł księdza z opoka.org i komentarz "kociej nogi".
Napisała, że wielu ludzi wpada w błędne koło zależności od Kościola -
najpierw ślub ko.ścielny, potem chrzest, kumunia dziecka itp.
W związku z tym mam pytanie.
Obserwuj wątek
    • panismok Re: Religia i hipokryzja - cd 02.10.05, 20:18
      Pytanie: czy znacie wielu ludzi, którzy mimo swojego ateizmu czy agnostycyzmu
      przyjmują sakramenty, chrzczą dzieic itd., ale zastrzegaja się, ze robią
      to "dla rodziców", "dlatego, że takj wypada", "dlatego, że inne dzieci będą sie
      śmiały, jak Maciuś nie pójdzie do komunii". Ja znam osobiscia nawet takich,
      którzy w kościele bywają WYŁĄCZNIE z okazji własnego ślubu, chrztu dziecka itp,
      a poza tym omijają to miejsce szerokim łukiem.
      Jak myślicie, to strach, hipokryzja, owczy pęd?
      Równocześnie chciałabym zaznaczyć, że gadanie o "prześladowaniu" niewierzących
      wydaje mi sie wyssane z palca. Zarówno ja sama , jak i moi znajomi (nie
      korzystający z żadnych saktramentów i nie wyznający żadanej religii)nie
      doznaliżmy złego traktowania ze strony katolickich znajomych i sąsiadów. Tylko
      moi rodzice do dziś (a juz dawno z nimi nie mieszkam) są obrażeni.
      • sir.vimes Re: Religia i hipokryzja - cd 02.10.05, 20:52
        Jeśli chodzi o śluby i chrzty znam wielu agnostyków, którzy naprawdę zgodzili
        się na sakrament bo nalegali rodzice lub babcie. Czasami nawet przekupują - weż
        ślub, wyposażymy wam kuchnię.
        • panismok Re: Religia i hipokryzja - cd 02.10.05, 20:58
          hi hi o tej kuchni, a nawet łazience, to znam z własneog doświadczenia. Nie
          uległam :)
          • sir.vimes Re: Religia i hipokryzja - cd 02.10.05, 21:04
            Ja się zastanawiam, babcia dokłada do kuchni zmywarę. ;)
      • kociamama Re: Religia i hipokryzja - cd 02.10.05, 21:24
        Kwestia co rozumiesz przez "przesladowanie". Jezeli przez dyskryminacje
        innowiercow i ateistow rozumiesz lincze w ciemnej ulicy, to nie slyszalam, zeby
        cos takiego zdarzylo sie wsrod znajomych, ale jesli chodzi o inne przejawy
        nietolerancji, ktore wprawdzie nie powoduja uszczerbku na zdrowiu, ale
        podkreslaja odrebnosc, a moze nawet gorsze traktowanie wobec nie-katolikow, to
        owszem mnie to spotkalo.

        W przedszkolu kiedys pani zaczyla nas pytac z pacierza (bylo to jeszcze na
        dlugo przed wporwadzeniem lreligii do szkol) Ja nie wiedzialam o co chodzi, a i
        w ogole zdziwilam sie o co chodzi z ta religia wtedy, a pani tylko kiwala
        smutno glowa nad moja niewiedza. I juz wtedy okazalo sie, ze jestem inna.

        W podstawowce, jako ze NIe chodzilam na religie, kolezanka sie mnie spytala
        czy jestem poganka, gdy mialam lat 7. Spytalam sie jej, a kto to poganka, a ona
        odparla, ze to taka, co na religie nie chodzi, wiec odparlam, ze owszem,
        jestem. Siedmiolatka na to sama nie wpadla, wiec powiedzieli jej tak rodzice, a
        poganie w naszej kulturze uchodzi raczej za okreslenie pejoratywne.

        Nie chodzilam na religie rowniez, jak wprowadzono ja do szkol, i wtedy, choc
        miala byc tylko na pierwszej lub ostatniej godzinie, byla w srodku, wiec
        mielismy okienko, choc w podstawowce okienek dzieci nie maja. Jezeli uwazasz,
        ze zmuszanie dzieci do siedzenia w szkole dluzej, bezproduktywnie, to nie
        dyskryminacja, (oczywiscie etyki w tych godzinach nie zapewniono) to moge
        opowiedziec wiecej;)

        Zatem, jako, ze nad podstawowkowiczami musi byc opieka, najpierw siedzilelismy
        w bibliotece, ale potem pani postanowila nas wykorzystac (bo w mojej klasie, o
        dziwo 5 osob na 25 nie chodzilo na religie w szkole). Zebys,y sie nie "nudzili"
        musielismy robic riozne prace, np. sprzatac poletko, badz myc brudne naczynia z
        pokoju nauczycielskiego. Ja akurat sie wkurzylam na to i zwagarowalam i mialam
        torche nieprzyjemnosci z tego powodu.

        Etyke, zarowno w podstawowce jak i w liceum, organizowano na bardzo nie
        atrakcyjnych godzinach, typu 11 godzina lekcjyna, tak ze wracalam ze szkoly a
        na etyke trzeba bylo wrocic, albo 7.00 rano.

        Do szkoly przychodzil na apel czasem ksiadz proboszcz i robil cos na ksztalt
        mszy, bylo mini pranie mozgu, wiec zostalam zmuszana do uczestnictwa w
        katolickich obrzedach wbrew mojej woli, i wbrew woli moich rodzicow.
        Natural;nie bylo to w szkole panstwowej.

        Krzyze w klasach (w szkolach panstwowych) symbolizuja jeden swiatopoglad, ktory
        jest zupelnie roznyod mojego. MOim zdaniem jest to narzucanie ludziom o innych
        pogladach i wierze jedynego slusznego swiatopogladu, lub przynajmniej
        podkreslanie ich odstawania od normy.

        Pzdr,
        KOciamama.

        • zly_wilk Re: Religia i hipokryzja - cd 02.10.05, 21:44
          kociamama napisała:

          > Kwestia co rozumiesz przez "przesladowanie". [ciach] owszem mnie to spotkalo.

          Czy należy rozmiec to tak, że byłaś prześladowana z powodu ateizmu?

          > W przedszkolu kiedys pani zaczyla nas pytac z pacierza (bylo to jeszcze na
          > dlugo przed wporwadzeniem lreligii do szkol) Ja nie wiedzialam o co chodzi, a
          >i
          > w ogole zdziwilam sie o co chodzi z ta religia wtedy, a pani tylko kiwala
          > smutno glowa nad moja niewiedza.

          To straszne, jak byłaś prześladowana!!! Pani pokiwała smutno głową nad Tobą!!
          Co za okropność!! Na pewno strasznie Cię skrzywdziła... Bolesne ślady blizn w
          Twojej delikatnej psychice na zawsze już w niej pozostaną... ;-)

          Pozdrawiam -
          • kociamama Re: Religia i hipokryzja - cd 02.10.05, 22:12
            Wiesz, podalam tez inne przyklady, ktore za pewne zbagatelizujesz, bo
            najwyrazniej w Twoim mniemaniu dyskryminacja = pobicie na smierc.

            PO drugie, dziecko inaczej przezywa takie kwestie niz dorosly czlowiek, ibycie
            innym/wykluczonym/ą w wieku lat 5-ciu jest wielkim problemem dla 5-cio latka/i,
            z ktorym ciezko mu/jej sobie poradzic, tym bardziej, ze jest zalezny/a od
            rodzicow, i nawet, zalozmy ze chcial/aby chodzic na religie/nie chodzic glos
            decydujacy maja rodzice.

            Co do mojej psychiki, to nie martw sie o nia, nie jest taka wrazliwa, ale to
            juz kwestia osobowsci;> NIe kazdy/a, jednak, jest silny/a psychicznie.

            Pzdr,
            Kociamama.
            • panismok Re: Religia i hipokryzja - cd 05.10.05, 20:49
              Być może "inność" w wieku 5 lat rzeczywiście jest strzaszna, ale:
              - cała masa dzieci czuje sie w jakiś sposób odrzucancyh w tym wieku, chocby te
              grube, w okularach, rude, sepleniące, i wszystkie te, o których ktoś
              naplotkował (np. że ich rodzice są alkoholikami, ateistami czy miseczkami
              budyniu malinowego);
              - w wieku lat 20 nikt już o tym nie pamięta, a większosć sie z
              tego "odrzucania"śmieje. To w końcu normalne wśród ludzi, ze tworzą oni grupy,
              a te grupy mają chore zasady akceptowania lub nieakceptowania innych.
              Nie twierdzę, ze wydarzenia z dzieciństwa w ogóle nie mają znaczenia - bo
              niektóre, np. bycie ofiarą przemocy/gwałtu, są rzeczywiscie traumatyczne. Ale
              grupa rówieśnicza w przedszkolu np jest po to, żeby dziekco umiało sobie
              poradzić w kontaktach z innymi ludźmi i żeby wyrabiało sobie pewną odpowrnosć i
              umiało walczyć o swoje. Pewnei Abe Lincolnowi też dokuczali rówieśnicy, ajk
              była mały.
              Dyksryminacja dla mnie to nie "pobicie na śmierć", pewnei, mogę dyskryminacją
              nazwać przezywanie i dziecięce plotki. Ale jak pisałam wyżej, dotyczą one nie
              tylko "małych ateistów", ale wszystkich wykazujących odmienność, fizyczną
              choćby. To po prostu mija po jakimś czasie, ludzie w naturalny sposób dochodzą
              do wniosku, ze ten "inny" to całkiem normalny kolega i nie ma sensu go dołować.
              Myślę, ze ten typ dyskryminacji jest tymczasowy.
        • panismok Re: Religia i hipokryzja - cd 02.10.05, 21:45
          Paskudne miałaś otoczEnie :(
          Moi koledzy z podstawówki i liceum, dzieci niewierzących rodziców, nigdy nie
          miały nieprzyjemności ze strony innych dzieci. Jeden z nich był nawet bardzo
          lubiany, a cała grupa jeżdziła z jego ojcem-ateista na wycieczki rowerowe.
          Na żadnym etapie edukacji nie spotkałam sie z problemem dyskryminacji
          niewierzących.
          Moja znajoma czarownica, typowa poganka, miała "problemy" z sąsiadami, któzy
          przez jakis czas traktowali ją jak "obcego", gdyu podpatrzyli, że nie chodzi do
          kościoła, i dowiedzieli się, ze dzieci nieochrzczone. Ale po miesiącu, jak
          sąsiadce pies zachorował i "czarownica" pomogła, to jakoś dotarło do ludzi, że
          jest normalna. Od tamtej pory traktuja ją i jej dzieci odpowiednio.
          Ja od swojego "odstępstwa" w wikeu lat 18tu aż do dziś - a to już całkiem
          długo - też sie nigdzie z dyskryminacja nie spotkałam. Moze ktoś tam mnie
          oplotkowuje przy podwieczorku, ale mam to w nosie.
          • kociamama Re: Religia i hipokryzja - cd 02.10.05, 22:08
            NIe mialam paskudnego otoczenia. Mysle, ze bylo zupelnie zwykle. Nie pamietam,
            zeby cos niemilego spotkalo mnie od rowiesnikow, oprocz incydentu, ktory
            przywolalam. Z dyskryminacja raczej spotkalam sie ze strony ludzi, ktorzy maja
            jakas "władze", czyli od niektorych nauczycieli w szkole (bo to oni, tak
            ukladali plan, zeby ci co nie chodza na relige mieli okienka, czy pozwalali
            ksiedzu robic mini-kazanie w panstwowej szkole).

            NIestety panstwo, ktore nie jest calkowicie laickie, co przejawia sie nie tylko
            w nauce religii w skozlach za panstwowe pieniadze, ale i na krzewieniu
            katolickiego swiatopogladu, jako jedynego-prawdziwego, sprawia, ze ludzie mimo
            woli, a nie swiadomie uczestnicza w praktykach religijnych z obawy przed tym,
            co powiedza sasiedzi/znajomi/rodzina, a uczynki odgrywaja drugorzedna role.
            Brak uczestnictwa w praktykach, na ktore wala tlumnie wszyscy (np. rekolekcje,
            lekcje religi, tanie wyjazdy organizowane przez kosciol itp), szczegolnie na
            etapie szkolnym, kiedy to identyfikacja z grupa jest bardzo istotna w zyciu
            mlodego czlowieka prowadzi do wykluczenia jego z danej grupy (na jakis czas).
            Taki czlowiek moze zatem, albo stac sie non-konformista i byc dumnym z wlasnej
            odrebnosci, albo tez konformistycznie dolaczyc do grupy, zeby uniknac owego
            wykluczenia i praktykowac rytualy, bez prawdziwego zaangazowania i zrozumienia
            istoty religii.

            Ty jednak, jak piszesz, od kosciola odeszlas w wieku dojrzalym, i nie musialas
            byc tym "innym" dzieckiem.

            PZdr,
            KOciamama.
            • nihiru Re: Religia i hipokryzja - cd 03.10.05, 09:29
              Jasne. Proponuję więc, żeby zabronić Kościołowi organizowania rekolekcji i
              wyjazdów, żeby biedne nie-katolickie dzieci nie czuły się opuszczone i
              wyalieniowane...
              • kociamama Re: Religia i hipokryzja - cd 03.10.05, 09:54
                > Jasne. Proponuję więc, żeby zabronić Kościołowi organizowania rekolekcji i
                > wyjazdów, żeby biedne nie-katolickie dzieci nie czuły się opuszczone i
                > wyalieniowane...


                Religia jak najbardziej, ale w salce katechetycznej przy kosciele, lub w
                szkole, ale katolickiej. Rekolekcje przed/po lekcjach, nie w czasie, bo kolejne
                2/3 dni na nauke przepadaja.

                Rola szkoly panstwowej jest integracja wszystkich mlodych obywateli/ek, a nie
                tworzenie podzialow na polakow-katolikow i reszte.

                Co do wyjazdow organizowanych przez kosciol katolicki, to nie mam nic przeciwko
                by reklamowano takie w szkolach, o ile moga sie tez reklamowac
                zielonoswiatkowcy, krisznowcy i kola marksistow.

                PZdr,
                Kociamama.
                • bosman_plama Re: Religia i hipokryzja - cd 05.10.05, 13:10
                  kociamama napisała:

                  >>
                  >
                  > Religia jak najbardziej, ale w salce katechetycznej przy kosciele, lub w
                  > szkole, ale katolickiej. Rekolekcje przed/po lekcjach, nie w czasie, bo
                  kolejne
                  >
                  > 2/3 dni na nauke przepadaja.
                  >
                  > Rola szkoly panstwowej jest integracja wszystkich mlodych obywateli/ek, a nie
                  > tworzenie podzialow na polakow-katolikow i reszte.
                  >
                  > Co do wyjazdow organizowanych przez kosciol katolicki, to nie mam nic
                  przeciwko
                  >
                  > by reklamowano takie w szkolach, o ile moga sie tez reklamowac
                  > zielonoswiatkowcy, krisznowcy i kola marksistow.
                  >
                  > PZdr,
                  > Kociamama.
                  Prawie jestem za. Bardzo mnie zmartwiło, wiele lat temu, przeniesienie
                  katechezy do szkoły, ponieważ lekcje religii organizowane przy parafiach
                  opierały się na klasach zbudowanych w szkołach podstawowych i dawały mi
                  możliwość spotykania się z dawnymi kolegami:).
                  Ale koła marksistów? To może od razu bojówki Bin Ladena też?
                  • kociamama Re: Religia i hipokryzja - cd 06.10.05, 16:48
                    Jest zasadnicza roznica miedzy marksizmem i fundamentalizmem islamskim. Po
                    prostu w POlsce slowo marksizm jest niemodne. Jednak kolo marksistow jest na
                    UNIwersytecie Warszawskim, dlaczego nie mialyby takie kola powstawac w szkolach
                    srenich?

                    Istnieje wiele mitow a propos marksizmu i moze nalezaloby je obalic, skoro
                    socjaldemokracje europy zachodniej jaka podstawe ideologiczna wskazuja wlasnie
                    marksizm? W polsce mrakiszm to oskarzenie i stawia sie znak rownosci pomiedzy
                    marksizmem a stalinizmem, ub, peerelem i zbrodnicza ideologia, a przeciez z
                    owymi ideami nie ma marksizm nic wspolnego. To wlasnie z Marksa czeripa panstwa
                    opiekuncze zapewniajac swiadczenia socjalne, prawa pracownikow itd.

                    PZdr,
                    KOciamama.
          • dokowski U nas w Warszawie chyba to było powszechne 03.10.05, 09:43
            panismok napisała:

            > Paskudne miałaś otoczEnie :(
            > Moi koledzy z podstawówki i liceum, dzieci niewierzących rodziców, nigdy nie
            > miały nieprzyjemności ze strony innych dzieci.

            Nasz ateizm zawsze imponował rówieśnikom, zazdrościli nam inteligencji i
            wolnego ducha i tego naturalnego poczucia wyższości nad całym tym ciemnogrodem,
            do którego należeli.
            • bosman_plama Re: U nas w Warszawie chyba to było powszechne 05.10.05, 13:12
              dokowski napisał:

              >> Nasz ateizm zawsze imponował rówieśnikom, zazdrościli nam inteligencji i
              > wolnego ducha i tego naturalnego poczucia wyższości nad całym tym
              ciemnogrodem,
              >
              > do którego należeli.
              >

              Brawo Dokowski! Za to Cię, bracie, lubię!
          • greenmiau Re: Religia i hipokryzja - cd 04.10.05, 15:17
            Chciałabym, żeby zamiast takiego przedmiotu jak "religia" wprowadzić "religie" i
            to raczej dopiero od gimnazjum. Taki przedmiot bez ocen - troszkę historii
            religii , podstawowe założenia, obrzędy, zwyczaje - przekazane w przystępny i
            kolorowy sposób.
            Sama jestem agnostykiem, ale religiami i mitologiami interesuję się od dawna z
            samej tylko ciekawości. Moja 10-letnia siostra uwielbia słuchać różnych
            opowieści z np. mitologii skandynawskiej, często zadaje mi pytania odnośnie np.
            hinduizmu, religii starożytnego Egiptu (czerpie je z telewizji). Gdy ją
            zapytałam, czy zamiast chodzić na religię (gdzie każą jej uczyć się na pamięć
            różnych formułek i piosenek z archaicznym tekstem, którego nie rozumie) nie
            wolałaby przedmiotu "religie" - to od razu odpowiedziała, że taki by jej się
            bardziej podobał.
            W ogóle - kiedyś (w I klasie) zobaczyła w telewizji jakiś program i podobno
            poinformowała katechetę, że widziała w tv "niebieskiego Jezusa z wieloma
            rękami"... Szkoda, że istnienie innych wierzeń jest jakby zupełnie pomijane na
            tym wczesnym etapie edukacji. Na szczęście od takich rzeczy siostra ma mnie :)

            Pozostała część rodziny jest jakby katolikami... takimi bardzo leniwymi i w
            sumie tylko "odświętnymi", ale domyślam się, że będą próbowali zmusić mnie do
            ochrzczenia dziecka (które pojawi się w listopadzie) - czego nie zrobię, bo po
            prostu szanuję tą religię jak większość innych i a) nie zrobię z chrztu szopki,
            a z siebie aktorki i b) jak mogę podczas chrztu powiedzieć, że będę starać się
            wychowywać dziecko w wierze katolickiej skoro to byłoby wierutne kłamstwo.
            • kociamama Re: Religia i hipokryzja - cd 05.10.05, 05:29
              Wlasnie gdy wprowadzano religie do szkol powolywano sie na to, ze w calej
              europie zach (prawie) jest religia w szkolach. Zapomniano dodac, ze owszem,
              jest religia w szkolach prywatnych, zorientowanych na dana religie, a w
              szkolach panstwowych jest religionznastwo, nawet w panstwach gdzie istnieje
              religia panstwowa tak jak niegdys w szwecji, a ciagle jeszcze (chyba) w danii i
              norwegii).

              PZdr,
              KOciamama.
            • panismok Re: Religia i hipokryzja - cd 05.10.05, 20:58
              Podobno dzieci do około 8 lat nei powinny w ogóle być uczone o
              wszelakich "nadprzyrodzonych wynalazkach" typu piekło, trójca itp, ponieważ nie
              za bardzo są w stanie oddzielić abstrackcję od rzeczywistości. Wstrząsnęla mną
              historia o chłopcu, który w przedszkoluna religii usłyszał, że ma złą duszę,
              wrócił do domu i powiedział rodzicom, ze chce umrzeć. Uczenie 5 czy 6 latka
              pojęcia grzechu, straszenie go piekłem - to jest dopiero krzywda większa niż
              opisywana wyżej "dyskryminacja dizeic ateistów". Większa, bo taki dzieciak,
              zamiast sobie rosnąć, poznawać świat, być kochanym, sprawdzać swoje granice (co
              mu wolno, a czego nie) wpada w świat jakichś tajemniczych spraw, króte
              wdrukowują mu sie bardzo głęboko. Wczesna nauka religii wykorzystuja mozliwości
              dziecięcej wyobraźni. Niektórzy z tymi "wdrukowaniami" i schematami nie mogą
              sobie poradzic w wieku dorosłym. Pomyśl, ile kobiet ma paskudne zahamowania i
              nie umie cieszyc sie seksem(oczywiście nie seksem z byle kim, tylko takim
              dopełniającym miłość :), bo od zawsze wszytskie "tego typu" sprawy były
              grzeszne...
              Życzę narodzin zdrowego maluszka :) lub maluszki:)
              • greenmiau Re: Religia i hipokryzja - cd 08.10.05, 17:44
                dziękuję serdecznie za życzenia :) i pozdrawiam!
              • magic00 Re: Religia i hipokryzja - cd 12.10.05, 11:54
                Podobno dzieci do około 8 lat nei powinny w ogóle być uczone o
                > wszelakich "nadprzyrodzonych wynalazkach" typu piekło, trójca itp, ponieważ
                nie za bardzo są w stanie oddzielić abstrackcję od rzeczywistości.

                Zgadzam się z tym. Do tego biblijne historie są dość ciężkie jak na psychikę
                małego dziecka. W przedszkolu już 4 letnie dzieci mają religię. Oczywiście
                takie zajęcia organizowane są na pisemną prośbe rodziców. I w grupie, do której
                chodzi mój syn znalazła sie odpowiednia liczba chętnych. Ddam, ze zajęcia te są
                bezpłatne-czyli finansowane przez gminę- a za wszelkie inne dodatkowe zajęcia
                rodzice płacą z własnej kieszeni.
                Moje dziecko nie jest i nie będzie ochrzczone ku zgrozie rodziny. Wiem, że
                dziadek prowadzi tajne katolickie nauczanie, a co ciekawe sam chodzi do
                kościoła tylko na imprezy rodzinne, a kościół ma przed blokiem.
                Znam bardzo wielu, co mają religię gdzieś, ale odprawiaja te wszystkie rytuały,
                bo rodzina się pogniewa, bo fajnie mieć ślub z pompą, bo dziecko musi mieć
                komunię. Wśród moich znajomych jest to powszechna postawa.
      • wzr1 Re: Religia i hipokryzja - cd 03.10.05, 00:49
        >Tylko moi rodzice do dziś (a juz dawno z nimi nie mieszkam) są obrażeni.

        I słusznie
        • panismok Re: Religia i hipokryzja - cd 03.10.05, 19:56
          nie uważam, zeby obrażanie się na kogoś za to, że ma inne przekonania, nbyło
          słuszne w jakikolwiek sposób.
      • dokowski To strach. Jesteśmy z żoną ateistami i nie... 03.10.05, 09:24
        panismok napisała:

        > w kościele bywają WYŁĄCZNIE z okazji własnego ślubu, chrztu dziecka itp,
        > a poza tym omijają to miejsce szerokim łukiem.
        > Jak myślicie, to strach, hipokryzja, owczy pęd?

        ... uczestniczymy w żadnych ceremoniach, ale znam wielu ateistów, którzy są w
        mniej komfortowej sytuacji niż my, mają mniej tolerancyjną rodzinę, sąsiadów
        czy rówieśników w szkole dzieci.

        > gadanie o "prześladowaniu" niewierzących
        > wydaje mi sie wyssane z palca. Zarówno ja sama , jak i moi znajomi (nie
        > korzystający z żadnych saktramentów i nie wyznający żadanej religii)nie
        > doznaliżmy złego traktowania ze strony katolickich znajomych i sąsiadów.

        Jesteście szczęściarzami, jak my. Nie wszystkim jednak tak się dobrze powodzi.
      • boykotka Re: Religia i hipokryzja - cd 05.10.05, 05:54
        Niedługo zostanę chrzesną matką mojego 7-letniego bratanka. Chłopiec zostanie
        ochrzczony "na własne życzenie" pod wpływem religii w szkole. Czy to
        hipokryzja ?? Jak wjasnić 7 latkowi, dlaczego nie został ochrzczony, tak jak
        inne dzieci ??? Równocześnie namawiam moją koleżankę z 3-letnim dzieckiem,
        by "przy okazji" też ochrzciła swoje. Gdy dziecko pójdzie do szkoły i będzie
        miało 6-7 lat problem powróci, jakiekolwiek mielibyśmy poglady.
        Prawdę powiedziawszy zachowanie takich pozorów - nazywanych przez Ciebie
        hipokryzją często związane jest z miłością do naszych religijnych członków
        rodziny. Pół biedy, gdy ten ślub możemy wziąć - gorzej jest gdy z różnych
        względów kościół odmawia nam sakramentu. I tu zaczynają sie schody.
        • kocia_noga Re: Religia i hipokryzja - cd 05.10.05, 14:04
          boykotka napisała:

          > Niedługo zostanę chrzesną matką mojego 7-letniego bratanka. Chłopiec zostanie
          > ochrzczony "na własne życzenie" pod wpływem religii w szkole. Czy to
          > hipokryzja ?? Jak wjasnić 7 latkowi, dlaczego nie został ochrzczony, tak jak
          > inne dzieci ??? Równocześnie namawiam moją koleżankę z 3-letnim dzieckiem,
          > by "przy okazji" też ochrzciła swoje. Gdy dziecko pójdzie do szkoły i będzie
          > miało 6-7 lat problem powróci, jakiekolwiek mielibyśmy poglady.
          > Prawdę powiedziawszy zachowanie takich pozorów - nazywanych przez Ciebie
          > hipokryzją często związane jest z miłością do naszych religijnych członków
          > rodziny. Pół biedy, gdy ten ślub możemy wziąć - gorzej jest gdy z różnych
          > względów kościół odmawia nam sakramentu. I tu zaczynają sie schody.


          Nikt tu nikogo nie ma zamiaru pouczac ani etykietkowac , każdy ma własne
          sumienie i rozeznanie , boykotko. I generalnie - życie to nie bajka ...:)
        • panismok Re: Religia i hipokryzja - cd 05.10.05, 21:04
          Wg mnie miłość do członków rodziny nie polega na małpowaniu ich przekonań.
          Oczywiście bardoz wielu rodziców tak właśnie pojmuje miłość - jesli myślisz i
          robisz tajk jak ja, to mnie kochasz. A to nie miłośc, tylko zwyczajne
          spełnianie oczekiwań.
          Każdy przypadek jest inny. Decyzja o chrzecie podjęta w wieku 7 lato dużo
          lepiej, niż chrzest w niemowlęctwie. I tak bym temu dziekcu wytłumacyzła: inni
          rodzice podejęli decyzję za swoje dzieci, a Ty możesz wybrac, czy chcesz, czy
          nie. I będziesz pamiętał wswój chrzest, będziesz wiedział, o co w tym chodzi, a
          tamte dzieci nie pamiętają. I wtedy chłopak pewnei bedzie całkiem zadowolony,
          że może decydować, i że rodzice nie zorbili mu krzywdy, a wręcz przeciwnie.
          Z jakich np względów można odmówić sakramentu?
          Istnieje przecież np. formuła w myśl której osoba wierząca może wziąć ślub z
          niewierzącą. Wtedy przysięga tej drugiej jest nieco inna, i nie musi ona np.
          sie spowiadać. Jesli jedna strona zgodzi sie wystapic jako "katolik" to można
          uzyć takiego "wyjścia".
          • evita_duarte Re: Religia i hipokryzja - cd 06.10.05, 05:45
            panismok napisała:

            > Z jakich np względów można odmówić sakramentu?
            >
            Ano mozna. Na przyklad nie mozesz poslubic rozwodnika, nie dostaniesz
            rozgrezszenia na spowiedzi jesli z kims mieszkasz bez slubu i na przyklad nie
            mozesz przyjac komunii na komunii :) wlasnego dziecka.
            • panismok Re: Religia i hipokryzja - cd 06.10.05, 20:12
              Chyab dośc sie już naprzyjmowałam sakramentów i nie zauwazyłam, by jakoś
              dizałały... Więc nie "ciągnie" mnie ani doślubu, ani tym bardzije do spowiedzi
              czy komunii.
              Ale napisałaś o jednej sprawie, która mi sie też b. nie podoba. O ile osoba
              żyjąca "na kocią łapę" sama taki sposób życia wybrała i wuie, jakie to niesie
              konsekwencje, o tyle osoba, któej partnerem jest np. rozwodnik, jest "karana"
              za jego postępowanie. A dokładniej, za jego przeszłość, z którą- przynajmniej
              czasem- sama nie ma nic wspólnego.
              Z tego, co czytałam w Biblii (a czytałam duzo i często) to nie ma tam zakazu
              zycia bez ślubu.Jest zakzz cudzołóstwa, owszem, ujęty w przykazaniach 6 i 9. A
              cudzxołóstwo oznacza slbo zdradę własnego małżonka, albo stosunek osoby wolnej
              z czyimś małzonkiem. Pożycie osób wolnych nie podpada pod te "paragrafy".
              Dopiero św. Paweł strasznie sie obawia cielesnych rozkoszy, ale to przecież
              tylko uczen Jezusa...
              Myslę, że Jezus, jesli przyjmiemy, że nadal "zyje" i ma wgląd w rzeczywistość,
              zmartwiłby się kierunkiem w jakim poszłą jego nauka. Z radosnej wręcz
              hipisowskiej wędrówki stała sie sztywną, urzedniczą procedurą. Jezus często
              przebywał w towarzystwie grzeszników, nie okazujac pogardy ani potepienia, a kk
              potepia całą masę ludzi i de facto dzieli nasz gatunek na "lepszych"
              i "gorszych". Lepsi przyjmują sakramenty, są grzeczni, i ok, a gorsi na pewno
              pójdą do piekła, więc nie warto zawracać sobie nimi głów, trzeba ich
              nazwać "cywilizacją śmierci" i umyć ręce jak niejaki PIŁAT z Pontu.
              • evita_duarte Re: Religia i hipokryzja - cd 06.10.05, 21:04
                panismok napisała:

                > Chyab dośc sie już naprzyjmowałam sakramentów i nie zauwazyłam, by jakoś
                > dizałały... Więc nie "ciągnie" mnie ani doślubu, ani tym bardzije do
                spowiedzi
                > czy komunii.

                Moze Ciebie nie ciagnie, ale jest wiele osob, ktore tego potrzebuja a KK je
                krzywdzi. Kolezanka mojej mamy powiedziala mi kiedys, ze mieszkajac z mezczyzna
                bez slubu nie ma szanse na rozgrzeszenie chociaz probowala wiele razy. jej
                rodzice sa starymi i schorowanymi ludzmi. Ona czesto miewa koszmary ze jest na
                pogrzebie jednego z nich i chce przyjac komunie, a ksiadz zaczyna na nia
                krzyczec i wyprasza grzesznice z kosciola!!!!!!!!!!!!


                > > Myslę, że Jezus, jesli przyjmiemy, że nadal "zyje" i ma wgląd w
                rzeczywistość,
                > zmartwiłby się kierunkiem w jakim poszłą jego nauka. Z radosnej wręcz
                > hipisowskiej wędrówki stała sie sztywną, urzedniczą procedurą. Jezus często
                > przebywał w towarzystwie grzeszników, nie okazujac pogardy ani potepienia, a
                kk
                >
                > potepia całą masę ludzi i de facto dzieli nasz gatunek na "lepszych"
                > i "gorszych".


                Niestety z tym masz racje. KK nie ma wiele wspolnego z pierwszymi
                chrzescijanami wzorujacymi sie na Chrystusie, a tam nie bylo ani celibatu ani
                zakazu kaplanstwa kobiet. Poza tym sam Jezus potepial biurokratycznych uczonych
                w pismie za to ze nie obchodzi ichj czlowiek. Mysle ze wielu kaplanow
                wspolczesnych rowniez by potepil.
                • panismok Re: Religia i hipokryzja - cd 08.10.05, 08:53
                  evita_duarte napisała:

                  Poza tym sam Jezus potepial biurokratycznych uczonych
                  >
                  > w pismie za to ze nie obchodzi ichj czlowiek. Mysle ze wielu kaplanow
                  > wspolczesnych rowniez by potepil.

                  I właśnie dlatego absolutnie nie mam wyrzutów sumienia z powodu
                  swojego "odstępstwa" czy nieprzyjmowania sakramentów. Są one dla mnie
                  kolejnym "fragmentem" urzędniczej procedury, zaplanowanym, bys silniej związać
                  ludzi z kk. Bywałam na wielu spotkaniach wśród osób "rozwijających sie duchowo"
                  róznymi drogami, gdzie było więcej "dobrej energii" niż podczas jakiejkolwiek
                  mszy.
                  Wielu ludzi nie potrafi "przeskoczyć" tezy, że do jednosć z Bogiem potrzebny
                  jest sakrament. Pewnie Twoja przyjaciółka, o któej piszesz, też ma takie
                  przeświadczenie - że tylko kościalna procedura komunii jest w
                  pełni "uprawnioną" formą zaproszenia do siebie Boga.
                  Faktycznie znalezienie innej, własnej formy kosztuje mnóstwo wysiłku, i wymaga
                  bardzo intensywnmego poszukiwania, rodzi masę wątpliwości. Np czy to, co tak
                  pozytywnei odczuwam, to rzeczywiście jest kontakt z Bogiem? Tego nie ejsteśmy w
                  stanie sprawdzić.
                  Ale na pewno własne metody na "duchowy spokój" można wypracować. Tylko to
                  zabawa nie dla leniwych.
                  • evita_duarte Re: Religia i hipokryzja - cd 08.10.05, 17:29
                    Przyjaciolka mojej mamy, o ktorej pisalam ma ok 50 lat. Maz bil ja i przepijal,
                    a do tego nie chcial dac rozwodu przez dlugi czas. Na kazda rozprawe
                    przychodzil 'poprawiony' i sedzina dawala im czas na pogodzenie. W koncu udalo
                    jej sie oswobodzic i pare lat temu zwiazala sie z wdowcem i wszystko byloby
                    pieknie gdyby...

                    Wiem ze latwo jest mowic o poszukiwaniu wlasnej drogi osobie mlodej, ale ona
                    cale swoje zycie zyla wedlug zasad kosciola. Jej przekonania sa juz tak mocno
                    zakorzenione.
                    • panismok Re: Religia i hipokryzja - cd 15.10.05, 09:49
                      Hmmm. Im szybciej człowiek zacznie szukać WŁASNEGO ŚWIATOPOGLĄDU, tym chyba dla
                      niego lepiej.
      • evita_duarte Re: Religia i hipokryzja - cd 05.10.05, 06:03
        Ja jestem chyba taka hipokrytka. Wierze w Boga i generalnie glowne zalozenia
        religii katolickaej. Do kosciola nie chodze bo nic nie wynosze z mszy.
        Niektorymi ksiezmi sie brzydze. Zawiodlam sie na kosciele jako organizacji,
        zaczelam odchodzic od kosciola juz chyba na poczatku liceum. Jesli chodzi o
        sakramenty to przyjmuje. Tak jak napisalas kiedy indziej omijam kosciol
        szerokim lukiem. No nie czasem wstapie sie pomodlic ale nigdy na msze.
      • marszal80 Re: Religia i hipokryzja - cd 06.10.05, 15:35
        ja stoje przed podobnym dylematem, jestem z dziewczyna blisko trzy lata i jej
        rodzina do tej pory nie wie ze jestem ateista, moze sie domyslaja ze cos jest
        nie tak bo nie mowie o tym ze bylem na mszy, albo zdradzam czasem brak
        elementarnej katolickiej wiedzy, jestem pod ogromna presja aby moj przyszly slub
        byl koscielny, ze strony mamy jak rowniez troche ze strony dziewczyny, z jej
        strony to dlatego ze jej rodzina jest bardzo wierzaca i przyklada wage do
        tradycji, trudno bylby im zrozumiec moja postawe, a co do chrztow to uwazam ze
        nie moge zamykac dziecku drogi, zreszta moaj dziewczyna jest katoliczka i nie
        mam zamiaru narzucac tutaj swojego pogladu, niech dzieciaki sa ochrzczone,
        przyjete itd a kwestie swojego przyszlego swiatopogladu pozostawiam im, nie chce
        zamykac im drogi do chrzescijanstwa, wydaje mi sie ze wiara w zyciu pomaga
        dlatego nie chce im tego odbierac
      • zlotoslanos smoczek 06.10.05, 23:19
        Sama sobie zaprzeczyłaś

        Równocześnie chciałabym zaznaczyć, że gadanie o "prześladowaniu" niewierzących
        wydaje mi sie wyssane z palca. Zarówno ja sama , jak i moi znajomi (nie
        korzystający z żadnych saktramentów i nie wyznający żadanej religii)nie
        doznaliżmy złego traktowania ze strony katolickich znajomych i sąsiadów. Tylko
        moi rodzice do dziś (a juz dawno z nimi nie mieszkam) są obrażeni.


        Piszesz nie doznałaś prześladowania .... natomiast prześladowanie rodziców to
        pryszcz? Sąsiedzkie prześladowanie nie boli tak jak matki,matki odbieram
        dotkliwie.
        • panismok Re: smoczek 10.10.05, 08:31
          To, ze ktos czuje się obrażony, bo uważa, że powinnam myśleć to, co on, nie
          jest równoznaczne z prześladowniem. Moi rodzice nie robią mi przecież żadnej
          krzywdy, tyle, ze mnie nie odwiedzają - ale przecież nie muszą. Ja do nich mogę
          przyjechać, nawet z moim partnerem, są wtedy mili i popisują sie grą aktorską.
          Mają prawo moje postepowanei akceptować lub nie, a dopóki nie wyrządzają mi
          krzywdy, nie jest to prześladowaniem.
          Prześladowaniem nazywam konkretne słowa i czyny skierowane przeciw danej
          osobie, a nie to, że ktoś o kimś źle mysli. Ja też o wielu osobach źle myślę, i
          absolutnie ich nie akceptuję, ale nie prześladuję.
      • nietakasama Nie chodzi o prześladowania... 08.10.05, 14:02
        chodzi o rodzaj subtelnego mimowolnego społecznego ostracyzmu, wyłączenia
        siebie z udziału w rytuałach, żyjąc jednocześnie w kulturze zasadzonej na tych
        rytuałach.
        No i przy panującej obecnie nagonce na liberałów, odfajkowując swój katolicyzm
        na odczepnego ma się swięty spokój.
        • greenmiau Re: Nie chodzi o prześladowania... 08.10.05, 18:09
          Pracowałam swego czasu w laboratorium, gdzie akurat większość stanowili
          katolicy, poza tym jedna przemiła muzułmanka z Afganistanu i na deser mały
          agnostyk zainteresowany trochę buddyzmem - czyli ja :) Byliśmy dość zżytą paczką
          i kiedyś ktoś poruszył na przerwie na kawę kwestię naszych przekonań religijnych
          (akurat było to po śmierci Papieża). Co ciekawe - i miłe - osoby te najbardziej
          zainteresowały się mną właśnie, zaczęły zadawać mnóstwo pytań typu "to jak
          właściwie wg ciebie wygląda życie po śmierci", "a co z moralnością, grzechem".
          Nawet koleżanka-muzułmanka się ożywiła i gdy ją tak odrobinę podpytać na temat
          jej WŁASNEGO zdania na niektóre tematy etyczno-religijne - to różniły się one od
          tego co mówi Koran (jak sama przyznała).
          W tym jednym przypadku w moim życiu "przyznanie się" do odmiennych przekonań -
          oczywiście zburzyło święty spokój :) wywołując burzę pytań - ale okazało się
          bardzo... pozytywną decyzją. Trzeba było tylko zaznaczyć, że oczywiście szanuję
          obie religie jak i wszystkich NAPRAWDĘ wierzących - żeby móc swobodnie pogadać -
          i to nie jak zwykle o d... Marynie :)
          Mimo wszystko było to takie mikro-środowisko, w dodatku naukowe, więc bardziej
          otwarte na różne zdania i pomysły... Dziś nawet we własnej rodzinie, mimo iż
          przyjęli do wiadomości mój "religijny status", czasem gdy przydarza mi się coś
          gorszego w życiu słyszę... "to dlatego, że odeszłaś od Kościoła" i wręcz na siłę
          wypychają mnie do Częstochowy :), wciągają w religijne praktyki... Wiadomo, "dla
          mojego dobra"...
          • nietakasama Re: Nie chodzi o prześladowania... 08.10.05, 20:29
            Żeby spotkać się z pozytywnym przyjęciem w ramach swojej odmienności
            religijnej, trzeba jednak trafić na odpowiedn grunt społeczny- właśnie tak jak
            piszesz odpowiednie środowisko.

            W POlsce sytuqacja jest o tyle skomplikowana
            jeszcze, że ogromna cześć naszej narodowej tożsamości zasadza się na religii-
            wiąże się to z kolejami naszej historii w wyniku której kościół stawa sie
            czesto osatnia ostoja narodowej kultury.
            Z tego powodu nasze poczucie przynaeżnosci narodowej takze w duzym stopniu
            opiera sie na przynaleznosci do religii,ktora przynajmniej teoretycznie jest u
            nas dominjaca. I teraz, jesli dobrowolnie sie z kregu wyznawcow wykluczysz to
            bedzie sie to wiazalo z pewnymi spolecznymi dolegliwosciami- i wcale nie musza
            sie one wiazac ze zla wola lub nietolerancja spoleczenstwa- ale np. w grupie
            sasiedzkiej przestajesz juz byc czloniem tej grupy, ktra przyjmuje ksieadza po
            koledzie, idzie razem do kosciola ze swieconka, kupuje dzieciom ubaniana
            komunie i urzadza przyjecie komunijne, obchodzi siweta bożonarodzenowe, rzyca
            kwiatami na boze cialo i tak dalej...
            Czyli nastepuje rodzaj pewnego przykrego, choc subtelnego, wykluczenia.
            I tak jak pisze, nie musi to byc czyjakolwiek wina; rzecz w tym ze wiele osob
            nie nchce rezygnowac z tego bardzo cennego poczucia przynaleznosci, i z
            wrodzonego konformizmu ( nie uzywam tego slowa w negatywnym znaczeniu, bo
            konformizm jest w gruncie rzeczy spolecznie pozadany) staja sie czlonkami
            kosciola katolickiego, czesto nie znajac nawet jego podstawowych zasad (np. nie
            rzeczytawszy Biblii lub Katechizmu).

            Zwlaszcza ze przynaleznosc do KK jest w naszy kraju przyjmowana jako cos tak
            oczywistego, ze w zasadzie niemal naturalnego.
    • snegnat Re: Religia i hipokryzja 02.10.05, 21:00
      Ja w życiu nie wyparłbym się religii chrześcijańskiej, gdyż uwielbiam święta
      Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy :)
      • kociamama Re: Religia i hipokryzja 02.10.05, 21:31
        Ja tez zawsze lubilam te swieta jako dziecko, ale to sa rytualy, opium dla
        ludu, a wiekszosc zapomina, ze p[rawdziwym celem jest przezycie duchowe.

        Ja bardzo lubie ten czas, bo jest wolne. GWaizdka jest jeszcze fajna, i zawsze
        ja lubilam bardziej, bo tradycja nakazuje spozywanie jarskich dan, a ja nigdy
        za miesem nie przedalam. Kuchnia wielkanocy nie oferuje mi nic jako lakto-wege:
        (

        Nieststey zauwazylam, ze chrzescijanie niestety jakby wcale nie zjmuja sie
        istota tych swiat. Robia nerwowe zakupy przed siwetami, kupuja mnostwo zarcia,
        ktore sie potem w 90% marnuje, nerwow sie zderzaja koszami w supermarketach,
        nna gwaizdke kupuja zywe karpie, ktore zabijaja poptrzez uduszenie w
        plastikowej torbie, na wielkanoc kupuja kilogramy szynki ( z ukatrupionej
        uprzednio swinki), wpadaja w szal sprzatania i kloca sie przy tym... Gdzie tu
        chrzescijanska milosc??

        Pdr,
        KOciamama.
      • panismok Re: Religia i hipokryzja 02.10.05, 21:38
        Ja też lubię, do pracy wtedy nie idę :)
        A tak poważnie, uznaję istnienie kogoś takiego jak Jezus z Nazaretu, nie mam
        pojęcia, czy czynił cuda, ani czy był synem Boga (jesli wieryzłabym w jakiegos
        Boga, to byłaby to para bogów, męsko-żeńska). Poważam go jednak jako wielkiego
        nauczyciela ludzkości, i wcale nie sprzeciwiam sie świętowaniu jego narodzin
        czy temu, ze ktoś wierzy w jego zmartwychwstanie. Chociaż Wielkanoc jest dla
        mnie raczje świętem wiosny, tak tradycyjnie, po pogańsku.
        Reasumując - tego, co mówił Jezus, z reguły staram sie trzymać w życiu. Ale
        jestem głęboko przeciwna międyz innymi:
        1. wpajaniu dzieciom jakiejkolwiek religii , gdy jeszcze nie całkiem
        samodzielnie myslą(w wieku "konmunijnym" wiele dzieci nie odróżnia w płni
        fikcji od rzeczywistości - np. bezkrytycznie wierzą w rzeczy przeczytane czy
        zasłyszane). o własnym światopoglądzie powinien decydować człowiek świadomy,
        czyli co najmniej dorosły :)
        2. wyrabianiu w dzieciach poczucia winy. Spowiedź i "grzechy" w wieku kilku lat
        to dla mnie absurd! Oczywiscie, należy tłumaczyć dziecku, że nie należy kłamać,
        kraść itp. A najlepiej dawać przykład. A przecież wystrzegamy się złych
        uczynków dlatego,m zeby sie dobrze czuc ze sobą (ja przynajmniej tak mam) a nie
        ze strachu. I jeszcze wkręcanie dzieci w ten paskudny mechanizm :"jak się
        wyspowiadasz, to juz jest ok", w domyśle "możesz znowuy grzeszyć".
        3. podejściu Kościoła do kobiet. Element kobiecy jest w moim przekonaniu p
        [rawie nieobecny, moc i wiedza, jaką mają kobiety, jest negowana i spychana na
        margines. Tak samo jak np. sprawy ciała, z którym kobieta z oczywistych
        względów ma ściślejszy związek.
        Oczywiście, ceremonie i rytuały kościelne są ładne i pełne dostojeństwa. Kiedyś
        nawet śpiewałam w chhórze, więc "uczestniczyłam". Ale zycie w zgodzie z
        własnymi przekonaniami więcej dla mnie znaczy niż ceremonie i zmywarka. A ślub
        będę brała w zielonej sukience. :)
        • panismok Re: Religia i hipokryzja 02.10.05, 21:38
          cywilny oczyiście
          • wzr1 Re: Religia i hipokryzja 03.10.05, 00:46
            kolor sukienki na odzwierciedlać stan twojego umysłu?
            • kocia_noga Re: Religia i hipokryzja 03.10.05, 09:02
              Znam całą masę ludzi biorących tylko obrzadek .Powiedziałabym , że są tacy ,
              którzy robi a to z konformizmu - strachu lub dla wygody , i inni , którzy myslą
              i czują obrazkami , teatrem. Obrządek ma dla nich pierwszorzędne znaczenie i
              mylą teatr z rzeczywistością , jak odbiorcy popularnych utworów .mam na mysli
              tych , co wierzą ,że szpital w Lesnej Górze na prawdę istnieje , że wypadki
              opisywane w filmie "Seksmisja" to był reportaż itp. Im się myli ksiądz z
              Bogiem , kazanie z ewangelią , kościół jest wyobrażeniem raju .To byli
              najwierniejsi klienci KK , ale już porywa ich konkurencja - popularna sztuka
              mianowicie.

              Co do mnei , to mam takie doświadczenia : wcześniej byłam konformistką - bałam
              się odrzucenia przez ludzi , udawałam lub kryłam się ze swoimi przekonaniami.
              Potem nabrałam odwagi - nie ochrzciłam dziecka , od tego się zaczęło. Teraz
              jest już duże i jeśli zechce, to się ochrzci . Było mu trudniej troszkę -
              pamiętam dwa epizody - jeden szybko się skończył przeprosinami , a drugi miał
              miejsce po komunii , kiedy dzieci pzryszły do szkoły i cały dzień opowiadały ,
              ile kasiory zgarnęły i jakie fanty ( teraz więcej się daje osmiolatkom niż np
              parze młodej w prezencie slubnym )- pocieszałam moje dziecię , a też zwróciłam
              uwagę na fakt,że nie wszyscy w klasie brali udział w tej licytacji . Wtedy
              dzieciątko zwróciło uwagę na te , co siedziały wtedy cicho i miały smutną
              minę , tak jak on. Mysle ,że to bardzo dobra nauka . Mnie samą nie spotkało
              nigdy nic złego z powodu odrzucenia KK. Ale też musze dodać ,że bałabym
              sięzamieszkać na wsi.Może tylko tak sobie wyobrażam , bo moja rodzina to od
              wielu pokoleń mieszczuchy , ale wsi się serio boję , tam ksiądz rządzi i chyba
              tam najwięcej jest tych odbiorców obrządku - dla nich ksiądz to święty
              człowiek , coś jak Bóg i nie ma z nimi dyskusji , bo intelekt nie gra ważnej
              roli.
            • kociamama Re: Religia i hipokryzja 03.10.05, 09:58
              wzr1 napisała:

              > kolor sukienki na odzwierciedlać stan twojego umysłu?

              A to jakis zarzut? Zielony to zdaje sie kolor nadziei, ponadto ma dzialanie
              kojace. POnadto to kolor ekologow, czyli symbolizuje przyjazne nastawienie do
              przyrody, srodowiska i ludzi.

              PZdr,
              Kociamama.
            • panismok Re: Religia i hipokryzja 03.10.05, 20:00
              nie myslałam o tym w kategoriach symbolicznych, a estetycznych. Po protu w
              zielonym mi najładniej :)
              a jeśli pomyśleć symbolicznie, to wiosenny kolor jest jak najbardziej ok
      • dokowski lubię Wigilię a Wielkiejnocy nie lubię 03.10.05, 09:33
        snegnat napisał:

        > Ja w życiu nie wyparłbym się religii chrześcijańskiej, gdyż uwielbiam święta
        > Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy

        Swięto Słońca, czyli tzw. Boże Narodzenie, czczone było od dawna w czasach
        przedchrześcijańskich, chrześcijanie czczą Słońce od czasów, gdy Konstantyn
        kazał chrześcijanom porzucić Jehowę i oddać cześć Słońcu.

        W zmaganiach między Światłem a Ciemnością w Wigilię po raz pierwszy zaczyna być
        widoczne, że wygrywająca dotąd Ciemność zaczyna przegrywać - teraz dni
        zaczynają być coraz dłuższe.
        • kocia_noga Re: lubię Wigilię a Wielkiejnocy nie lubię 05.10.05, 14:08
          dokowski napisał:

          > snegnat napisał:
          >
          > > Ja w życiu nie wyparłbym się religii chrześcijańskiej, gdyż uwielbiam świ
          > ęta
          > > Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy
          >
          > Swięto Słońca, czyli tzw. Boże Narodzenie, czczone było od dawna w czasach
          > przedchrześcijańskich, chrześcijanie czczą Słońce od czasów, gdy Konstantyn
          > kazał chrześcijanom porzucić Jehowę i oddać cześć Słońcu.
          >
          > W zmaganiach między Światłem a Ciemnością w Wigilię po raz pierwszy zaczyna
          być
          >
          > widoczne, że wygrywająca dotąd Ciemność zaczyna przegrywać - teraz dni
          > zaczynają być coraz dłuższe.



          Ja lubię obrzędy Wigilijne , choć zdaję sobie sprawę i z ich genezy i obecnego
          znaczenia , a nie jest ono jedynie religijne. To święto rodziny i tradycji ,
          kontynuujemy tradycje i obrzędy rodzinne , bo to ważne .Żałuje tylko , że
          dzieci nie chcą śpiewac kolęd.
          • bleman Re: lubię Wigilię a Wielkiejnocy nie lubię 05.10.05, 23:49
            > dzieci nie chcą śpiewac kolęd.

            Bo kolendy to wiocha ;-) i nie sa trendy ;-)
    • 0golone_jajka większość tak robi 08.10.05, 18:15
      robi tak większość Polaków
      Tych, którzy naprawdę wierzą i spełniają przykazania boskie i kościelne jest kilkanaśnie procent. I wymierają powoli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka