Dodaj do ulubionych

STRACH.......

21.02.07, 08:54
Witam!
Drogie Samodzielne, jak czytam Wasze posty to w każdym z nich widze siebie, bo
jestem jedną z Was.
Kobietą porzuconą, matką, byłą żoną poniżana na kazdym kroku.
Powiedzcie mi ile można, ile mozna wytrzymać, jakie są do cholery granice
Naszych wytrzymałości, jakie......
Dziś jadąc do pracy, cały czas myślałam o swoim życiu, chyba cały czas o tym
myslę, ale dzisiejszego ranka ogarnął mnie przerażający STRACH.
Strach przed przyszłością, strach przed tym co będzie.
Nie wyobrażam sobie siebie za 10, 20 lat, co ja pisze? nie wyobrażam sobie
siebie za rok!!!!
Aż chciało mi sie wykrzyczeć, że przecież jestem człowiekiem nie bezduszna
maszyna, przecież mam prawo do normalnego życia....
ale do kogo, do kogo mam wołać?
Czasami mi sie wydaje, że nawet Dobry Bóg o mnie zapomniał, a moze moje zycie
ma jakiś cel? Ale czy ja chcę zbawiać świat, ludzi???
Tak niewiele chcę- normalnewgo zycia - a jednek to za wiele jak dla mnie.
Wiecie przypominaja mi sie słowa piosenki, ktore często powtarzam, słowa te są
prawie jak modlitwa, a może są skargą do BOGA:
"...dziś czuję się jak mrówka gdy
czyjś but tratuje jej mrowisko,
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem zabrałeś wszystko....
nie chce się skarżyć na swój los
nie pragnę więcej nic dać możesz
i tylko mam nadzieję, że
że wiesz co robisz Boże..."
"....lecz czemu mnie do raju bram
prowadzisz drogą taką krętą
i ciagle wciąż doświadczasz tak
jak Gdybyś chciał uczynić świętą..."

ale ja nie chce być Świętą...................................... sad
Obserwuj wątek
    • anetina Re: STRACH....... 21.02.07, 08:58
      ja sama odeszłam od eksa
      wolałam być sama z dzieckiem
      niz życ w zakłamaniu
      i jedno ci moge teraz powiedzieć
      4 lata po tym mogę ci jedynie powiedzieć, że wszystko się zmieniło
      świat jest piękny
      za oknem słoneczko świeci

      tego i tobie zyczę

      • ankasu Re: STRACH....... 21.02.07, 10:40
        To chyba blisko deprechy, takie lęki itp... stan niby normalny po rozstaniu...
        niestety czuję się podobnie. Jeżeli po pół roku od rozstania ciągle się
        naprawdę źle czujesz, może warto się wesprzeć lekami? Ja jeszcze karmię, więc
        nie mogę, ale gdyby nie to, pewnie bym się i tak ratowała.
    • monaxa anetina... 21.02.07, 09:28
      Kochana anetino, bardzo Ci zazdroszczę tego stanu.
      Wszystkiego najlepszego..
      • magda336 Re: anetina... 21.02.07, 09:38
        Monaxo,
        wiem co czujesz mam to samo kazdego dnia, strach przed przyszłością, ostatnio
        nawet nie wybiegam w dalszą przyszłość, skupiam się na najbliższym dniu ew.
        tygodniu, nie wiem jak u Ciebie ale u mnie ten tan wynika po części ze
        cholernego zmęczenia tymi 3 latami, po troszę sytuacją zawodową która daje małą
        perspektywę na przyszłość, a jak długo można życ bez planów, marzeń...
        Codzienność bez żadnej radości, samotność, brak pieniędzy, wiem powiedziecie że
        jest dziecko i ono jest największą radością, tak to prawda, tylko ja jestem
        przygnieciona obowiązkami, odpowiedzialnościa za wszystko, pozdrawiam Cię
        ciepło, jak masz ochtę pogadać napisz na priva, mimo wszystko udanego dnia. M.
    • chusteczka1272 Re: STRACH....... 21.02.07, 09:39
      >nawet Dobry Bóg o mnie zapomniał

      nawet jeśli zapomniał, wierz mi, że sobie przypomni...w odpowiednim momencie

      > a potem zabrałeś wszystko....
      może zabrał, by docenić co się ma...?!

      > czemu mi dałeś wiarę w cud
      bo cuda się zdarzają...

      I Tobie się zdarzy...wiem to wink

      • chusteczka1272 Re: STRACH....... 21.02.07, 09:51
        kiedyś zawarłam układ z Bogiem...
        w wieku 15 lat groziła mi bezpłodność, nie wyobrażałam sobie wtedy życia bez
        dziecka, myślałam, że życie bez dzieci nie ma sensu, no bo po co żyć skoro nie
        możesz przekazać życia komuś innemu?
        Obiecałam sobie i Bogu, że jeśli będę bezpłodna to się zabiję...
        Kilka lat później zaszłam w ciąże...zupełnie nieoczekiwanie...i straciłam
        WSZYSTKO, byłam zupełnie samiutka, miałam tylko tego człowieczka w środku!
        Myslałam, że to przez tamten układ...że pragnęłam dziecka ponad wszystko na
        świecie, ponad swoje życie, i dlatego On dał mi dziecko a wszystko zabrał...
        i znienawidziłam Go, straciłam zaufanie, wiarę...
        i... w zupełnie nieoczekiwanym momencie (tak samo jak wtedy) wszystko się
        zmieniło...znów mam wszystko, ślicznego synka, kochanego człowieka (dziś mojego
        meża) odzyskałam straconą pracę, wróciłam na studia, naprawiły się kontakty z
        rodzicami...wszystko ot tak, nagle...

        i co? nadal nie wierzysz w cuda?
    • monaxa Re: STRACH....... 21.02.07, 10:20
      ...ja juz przestałam wierzyć w cuda.
      Jeszcze nie tak dawno myślałam, że może spotkam kogoś kto mnie pokocha a ja
      jego, tak sobie naiwnie myślałam.
      A teraz, chyba nie mam na co liczyć, że kiedykolwiek ułożę sobie normalnie
      życie. Ot taki los....
      I jakby powiedział mój brat "kładę laskę" na to wszystko.
      Tylko jak pozbyć sie tego strachu i uczucia beznadziejności, no jak?
      • chusteczka1272 Re: STRACH....... 21.02.07, 10:25
        no cóż, znam doskonale uczucia które opisujesz...ciężko cokolwiek sensownego
        napisać, musisz po prostu wierzyć i czekać na swoją kolej...a miłość i
        szczęście przyjdzie w najmniej nieoczekiwanym czasie, musisz żyć...najlepiej
        jak potrafisz

        ...no bo chyba w końcu "Bóg nie dałby nam krzyża cięższego niż jesteśmy w
        stanie unieść"
        • anetina Re: STRACH....... 21.02.07, 10:25
          czesc Chusteczka
          czy my się nie znamy z innego forum/
          ze ślubu?
          • chusteczka1272 Re: STRACH....... 21.02.07, 10:27
            aha
        • monaxa chusteczka! 21.02.07, 10:26
          > ...no bo chyba w końcu "Bóg nie dałby nam krzyża cięższego niż jesteśmy w
          > stanie unieść"

          i tego sie właśnie obawiam
          • chusteczka1272 Re: chusteczka! 21.02.07, 10:30
            "...bo jest taki dzień i każdy tak ma, że czasem jest źle, że czasem nie tak, a
            potem jest noc i znowu jest dzień i uwierz mi, że...uśmiechniesz znów się..."

            albo

            "niebo sie na nas wali nie poto , by się na nas wali, ale po to by się
            zachwycać jak sie podnosimy"

            mnie takie myśli pomagaja...
            • chusteczka1272 Re: chusteczka! 21.02.07, 10:32
              sorry miało być tak : " niebo sie na nas wali nie po to by sie nami bawić, ale
              po to by się zachwycać jak sie podnosimy..."
      • mama.hanki Re: STRACH....... 21.02.07, 10:48
        Hej kochana,

        trudno od razu uleczyc wszystko i znaleźć recepte na bezgraniczny smutek,
        poczucie bezsensu i lęk o wielką, nieznana przyszłość. Moze to trochę tak,
        jakbyś szła stromą granią w dół: gdy patrzysz daleko w przepaść - widzisz czarną
        dziurę, ale gdy patrzysz tuz przed siebie - widzisz kolejne kamienie, na których
        możesz postawić nogę.

        Nie da się kontrolować wszystkiego i wszystkiego ogarnąć. Ale można zrobić 1
        rzecz dziennie. 7 rzeczy na tydzień, 30 na miesiąc.
        Małe kroki, precyzyjny plan i konkretne decyzje pomagają przeżyć kolejny dzień.
        Jeszcze niedawno ja też pytałam na tym forum - jak tu teraz żyć. I kilka mądrych
        osób poradziło mi właśnie skupienie się na małych drobnych rzeczach.

        Zrozumialam, że moje szczęście tkwi w moich rękach. Owszem - miłość, związek, to
        sprawa dwóch osób, ale wierz mi kochana, oprócz tego jednego - bycia pokochaną
        znów przez mężczyznę - wszystko inne możesz zrobic dla siebie TY SAMA.

        Nie myśl na razie o dalekiej przyszłości, nie frustruj się niepotrzebnie. Pomyśl
        o jutrze, o dzisiejszym popołudniu: usmiechniesz się do kogoś, zjecie z
        dzieciaczkiem cos dobrego, wyciszycie się wieczorem, gdy go połozysz - zrobisz
        coś dobrego dla siebie. I zaplanuj nastepny dzień precyzyjnie, tak, żeby nie
        było czasu na doły. Daj sobie codziennie prezent, nagrodę, polub siebie. Nie
        dokładaj tej dzielnej cudownej mamie, która jesteś jeszcze wiecej bólu, ona
        potrzebuje twojego ciepła, usmiechu, pomyśl o sobie dobrze.

        Wierz mi - zmiana rodzi zmianę. To co masz Ty, to co dostała tu kazda z nas - to
        trudna, bardzo trudna lekcja od zycia. Uczymy sie w niej siły, dojrzewamy,
        potrafimy polegac tylko na sobie, jesteśmy niezależne. To tez skarb. A miłość?
        Przyjdzie, wierz mi. I tym bardziej przyjdzie im bardziej zaczniesz być
        usmiechnięta i na swój sposob wyciszona i spokojna, szczęśliwa szczęściem, które
        SAMA SOBIE możesz dać.

        Wiesz, kiedy rozsypywało sie moje małżeństwo myslałam, że jestem zupełnie sama.
        Przez lata odsunełam się od znajomych, zeby zawisnąc psychicznie, emocjonalnie
        nawet fizyczie - tylko na mężu. Teraz powolutku odbudowuję swój świat. I widzę
        że choć nie są to moze głębokie przyjaznie - dawni znajomi lubią mnie nadal,
        chcą się spotykać, zapraszają do siebie, rozmawiamy na gg, piszemy maile. Nie
        jestem tak strasznie sama jak myslałam, a ludzie wokół mnie okazali się
        życzliwsi niż bym się spodziewała.

        Do tego dostałam dwa cudowne, najukochańsze prezenty - dwie nowe znajomości z
        mamami z tego forum - wielki skarb.

        Cuda są i Twój cud zdarzy się Tobie. Tylko mu troszeczkę pomóż. A gdy bedzie
        bardzo źle - bo takie dni / noce przychodzą wiadomo
        • mamusia-kubusia1 Re: STRACH....... 21.02.07, 12:02
          Monaxa!

          dziś rano sobie uświadomiłam że za trzy tygodnie minie rok od kiedy powiedział
          że chce rozwodu i się wyprowadza i 9 miesięcy od kiedy mieszkami sami. Przez ten
          rok udźwignęłam wiele na swoich barkach i aż się sama dziwię skąd we mnie tyle
          wewnętrznej siły drzemie.
          Wiem co to strach o którym piszesz. Jeszcze zanim się wyprowadził budziłam się w
          nocy bo czyłam w piersiach takie lodowate zimno, które mnie mroziło od środka,
          taką bezradność i mnóstwo innych uczuć. Miałam pretensję do Boga że zostawia
          mnie na pastwę losu, rzuca na głęboką wodę (byłam bez pracy z małym dzieckiem).
          Nie mogłam sobie wyobrazić naszej dwójki za kilka lat nie mówiąc już o roku.
          A dziś? Dziś jestem w połowie studiów w studium podyplomowym, mam za sobą kurs
          angielskiego, jazdy doszkalające i jeżdżę autem co wcześniej było dla mnie nie
          do pomyślenia, dostałam pracę, mam nowych znajomych....np. taką sympatyczną Mamę
          Hani smile

          Jeśli będziesz chciała pogadac o czymkolwiek po prostu pisz... Pomogę, wesprę,
          pośmiejemy się razem lub popłaczemy.

          Pozdrawiam
    • alicja_wk Re: STRACH....... 21.02.07, 15:35
      Ja akurat nie znam bólu związanego z rozstaniem, bo odchodząc byłam w pełni
      świadoma swojej decyzji i przekonana o jej słusznności, dopiero wtedy poczułam
      ulgę i dostałam skrzydeł, zaczęłam normalnie żyć.
      Dlatego, mimo, iż czasem też łapię jeszcze dołki z róznych powodów, może
      trudno bedzie mi zrozumieć Twoją sytuację.
      Jednak wiem na pewno, że kiedyś się to skonczy i tych dobrych chwil bedzie
      znacznie więcej, niż złych i to wcale nie dlatego, że nagle wydarzy się cud i
      Twoje życie przewróci się do góry nogami, ale dlatego, że to Ty zmienisz
      podejście do wielu spraw i w ogole do zycia, które samo w sobie jest juz cudem.
      Piszesz, że ogarnia Cie strach przed przyszłością... ale zawsze tak jest, gdy
      patrzymy na coś z odległej perspektywy, a dopiero wtedy, gdy staniemy z
      rzeczywistością twarzą w twarz,to nagle okazuje się, że stawiamy jej czoła.
      Dlatego moze lepiej nie wybiegać w zbyt odległą przyszłość. Warto mieć cele,
      plany, marzenia, ale te krótkoterminowe, a dopiero po ich osiągnięciu stawiać
      sobie kolejne. Czasem nie można czegoś przeskoczyć - trzeba to przejść etapami.
      Jak każdy, chcesz normalnego życia... tylko czym ta normalnośc tak na prawdę
      dla Ciebie jest? Napisałaś, że byłaś poniżana na każdym kroku, więc czy życie w
      takim związku było czymś bardziej normalnym niż samotność?! Dla mnie nie i
      własnie dlatego, że moje małżenstwo było dysfunkcyjne - odeszłam, wychodząc z
      założenia, że związek z drugim człowiekiem ma dawać mi wsparcie, ma ułatwiać
      życie, a nie jeszcze bardziej je komplikować, ma na mnie pozytywnie
      oddziaływać, a nie niszczyć...
      Nie myśl, że to Bóg o Tobie zapomniał, bo częściej się zdarza tak, że to my,
      ludzie o nim zapominamy, odchodzimy, wybieramy własną drogę, nie zdając sobie
      sprawy z konsekwencji swoich decyzji. Pamiętaj - On nigdy nie ingeruje w życie
      człowieka bez jego przyzwolenia, On chce naszego dobra, tak, jak Ty chcesz go
      dla swojego dziecka, tylko jest taka różnica, że On nigdy nie robi niczego na
      siłe, wbrew naszej woli, dlatego własnie nie raz cierpimy podejmując złe
      decyzje w swoim życiu, ale On i tak to potem może jeszcze wyprostować i to, co
      było naszą porażką wykorzystać w pozytywny sposób.
      Powodzenia!
    • onyx22 Re: STRACH....... 21.02.07, 20:22
      wie o czym mówisz, ja sama wychowuje córeczke, po 2 latach ponizania przez meza
      odeszłam, teraz drugi rok jak jestem sama, moze nie do konca, przewinęło sie w
      ciagu 2 lat kilku facetów, od roku jestem w stałym związku, mimo tego na
      wszytsko patrzez przez pryznat tego co było, teraz siedze i płacze bo kazde
      nieporozumienie z moim obecnym partnerem mnie przeraza, boje sie ze wroci
      kiedys to przez co przechodziłam 2 lata temu- rozstanie, boje sie na dłuższa
      męte zyc w związku, widze z epo roku moja cierpliwosc sie konczy,
      najdrobniejsza malutka wada u partnera staje sie dla mnie OGROMNĄ PRZESZKODA DO
      WSPÓLNEGO ZYCIA.

      Boję się dziewczyny, boję sie znowu związać. On chce slubu, dziecka a ja NIE,
      niechcę bo boje sie ze sie nie uda... Boże ale to głupie pokrecone.

      Siedze w domu z małym dzieckiem- nie pracuję, jestem załamana każdym
      nadchodzącym dniem, podobnie jak wy żyję z dnia na dzien, nie planuje nic na
      przyszłosc, zreszta co można planowac w kraju takim jak polska i z
      wykształceniem wyższym z turystyki.... nie wiem jak ebdzie wygladało moje zycie
      za rok czy dwa....


      JA CHYBA JUŻ NIE UMIEM BYĆ Z FACETEM mimo tego ,że KOCHAM ... to małzenstwo to
      było za duzo jak na moje siły...
    • monaxa Re: STRACH....... 22.02.07, 08:42
      Dziweczyny, bardzo Wam dziękuję za wszystkie posty.
      Jak już niejedna z Was tu pisała, dla mnie też ogromnym problemem jest brak
      swojego mieszkania i pewnie nigdy nie będę go miała, to smutne...
      Ostatnio nawet zaczełam grać w Totolotka ale jakoś nie udaje mi sie wygrać
      cokolwiek. smile))
      Wiecie nachodzi mnie taka refleksja, że ludzie kupuja sobie samochody za 100 tys
      zł a ja potrzebuję tylko 50 tyś, żeby móc normalnie żyć tak niewiele a jednak
      dla niektórych bardzo dużo, nieosiągalnie dużo.
      Smutno pozdrawiam!!!
      • headonshoulders Re: STRACH....... 22.02.07, 15:43
        Monaxa,


        Przez twoje posty i to jak sie wyrazasz bije taka beznadzieja ze czlowiekowi ktory to czyta odechciewa
        sie zyc..! Wez sie otrzasnij.. Nie mozesz myslec : Pewnie nigdy juz mnie nikt nie pokocha. Pewnie nigdy
        nie bede miala mieszkania. Pewnie to, pewnie tamto. Smutno pozdrawiam. Itp. Itd. Proooosze cie.

        Prosze cie nade wszystko. Kup sobie ksiazke Tony'ego Robbinsa "Obudz w sobie olbrzyma".
        Zarobienie 50 tys ktore rozwiaze wszystkie twoje problemy zalezy tylko i wylacznie od ciebie. Trudno w
        to uwierzyc, wiem-dla mnie kiedys tez byla to suma bajeczna i nieosiagalna, glupia niby reklama ale
        dzieki tej ksiazce nauczylam sie jak zainwestowac, jak uwierzyc w siebie, jak sie kurde po prostu
        zyciem cieszyc !!

        To jakie znaczenie przywiazujesz do pewnych wydarzen w swoim zyciu i jakie emocje to wywoluje ,
        takze zalezy tylko i wylacznie od ciebie. Ja bym sie cieszyla gdyby ktos kto mnie ponizal wreszcie sie
        odp...

        Nie ma cudow jezeli im sie nie pomoze, nie otworzy na nowe doswiadczenia, na radosc z tego co juz
        masz, badz wdzieczna za zdrowie, za ludzi ktorzy cie kochaja , za dziecko - i do dziela ! Smucac sie
        tylko "pomagasz" sobie dalej sie dolowac co tylko prowadzi do dalszej stagnacji i poczucia beznadzieji.
        Jak ty sie masz podzwignac czujac sie tak zdolowana? A kto ma panowac nad twoimi emocjami jak nie
        ty sama?
        • mamusia-kubusia1 Re: STRACH....... 23.02.07, 11:21
          Ręce mi opadły jak przeczytałam wypowiedź headonshoulders.
          Po prostu bez komentarza, bo krew się we mnie wzburzyła i aż zabrakło słów żeby
          coś sensownego odpowiedzieć.
          ZERO współczucia, ZERO wsparcia, ZERO zrozumienia dla biednej Monaxy.

          Monaxa, nie słuchaj go lub jej. Po prostu omiń tę wypowiedź bo chyba nie wie co
          pisze.
          • monaxa Re: STRACH....... 23.02.07, 11:55
            mamusiu-kubusia1- dziękuję za to co napisałaś, zastanowiła mnie trochę ta
            wypowiedz headonshoulders, ale z jednym mogłabym sie zgodzić -
            Tak jestem BEZNADZIEJNA!
            • headonshoulders Re: STRACH....... 23.02.07, 15:24
              monaxa - ty to powiedzialas. A co przebija z twoich postow? radosc? optymizm? kompletny pesymizm i
              beznadzieja. Nikt nie powiedzial ze jestes beznadziejna. Masz beznadzieje emocje w sobie teraz i one
              ci nie pomagaja. Wiec czas na zmiane i na bycie szczesliwa. Gdzie cie urazilam w swoim poscie bo nie
              rozumiem? tym ze nie zaczelam roic lez nad twoim losem? No, sorry.


              Mamusiu Kubusia- wiem o czym mowie bo sama bylam samotna z 800 zl na miesiac w kieszeni. Trzeba
              zmienic nastawienie i spojrzec na zycie z innej perspektywy, byc wdziecznym za zdrowie i sie cieszyc
              zyciem, postawic sobie jakies wyzwanie, wtedy zycie nabiera kolorow. Bo takim gadaniem: Oooo nic mi
              sie nie uda, nie mam pieniedzy, nikt mnie nie kocha, to sie mozna do grobu wpedzic.
              • mamusia-kubusia1 Re: STRACH....... 23.02.07, 18:15
                Wyjasnijmy sobie jedno Headonshoulders. Nie wierzę i nigdy nie uwierzę że
                tekstami typu: "Przez twoje posty i to jak sie wyrazasz bije taka beznadzieja ze
                czlowiekowi ktory to czyta odechciewa sie zyc..! Wez sie otrzasnij.." można
                pomóc komuś wyjść z dołka. Czyż nie o to właśnie chodzi żebyśmy na naszym
                przykładzie pokazali Monaxe i innym mamom w podobnej sytuacji, zrozpaczonym,
                zmartwionym że świat się jednak nie zawalił, że dalej żyją i mają dla kogo żyć i
                że można i warto stanąć na nogi? Ale na pewno nie przez takie teksty a po
                pierwsze pokazując drogę w jaki sposób myśmy to osiągnęły żeby mogły pójść
                naszym śladem lub opracować własny sposób wyjścia z dołka, po drugie wysłuchując
                jeśli chcą się pożalić lub podzielić radością że się coś im udało. Bo do kogo
                miałyby się zwrócić z tym jak nie do nas, kogoś kto sam przez to przeszedł i
                komu się udało? I zasadnicze pytanie: czy dla przykładu Monaxa czy inna mama
                pisze tu na forum posta i żali się w nim po to by otrzymać taką odpowiedź, czy
                ona ma ją podnieść na duchu czy jak, bo moze ja tu czegoś nie rozumiem?
                • headonshoulders Re: STRACH....... 23.02.07, 22:10
                  masz racje , nie dokonczylam zdania.

                  mialam na mysli to ze jezeli to w jaki sposob Monaxa sie wyraza o swoim zyciu doluje osobe
                  kompletnie postronna , to jej z pewnoscia w poprawieniu samopoczucia nie pomoze. NIE WOLNO
                  myslec w tak pesymistyczny sposob. Bo to droga do dalszej destrukcji. Nalezy sie otrzasnac.

                  Emocje trzeba rozpoznawac , owszem - ale maja byc sygnalem ostrzegawczym ze czujemy bol - maja
                  nas wlasnie mobilizowac do dzialania aby przeprowadzic zmiane. Emocje to tylko znaczenie jakie sami
                  przypisujemy do roznych wydarzen. Czy wkurzysz sie na faceta ktory otwiera drzwi dla ciebie bo cie to
                  upokarza czy tez moze zachwycisz sie ze taki gentleman? Przeciez akcja ta sama, tylko znaczenia
                  mozna sobie dobierac.

                  Bol ktory odczuwamy ma prowadzic do reakcji, ktora ma na celu ten bol ukoic . Albo do zmiany
                  znaczenia jakie przypisujemy danej sytuacji albo do zmiany sytuacji ! Nie do negatywnych afirmacje
                  typu: Nic mi sie nie udaje, nic mi w zyciu nie wyszlo, nie mam szans na mieszkanie - to prowokuje
                  przeciez jeszcze wiekszy bol i dolek...!

                  Duzo pomagaja same zasrane pozytywne afirmacje typu: Jestem mloda, odwazna, zdrowa, madra,
                  kontroluje swoje zycie. Tak dlugo to powtarzasz az w koncu robisz to nieswiadomie (tak jak nucisz
                  zaslyszana piosenke) , masz to w glowie, w koncu w to wierzysz. Nawet nie wiesz wiara w siebie
                  mobilizuje! Kto pierwszy wpadnie na pomysl jak odmienic swoje zycie i bedzie mial jaja aby go
                  uskutecznic. Ten kto kocha i wierzy w siebie, czy ten kto uwaza ze zycie jego juz zawsze bedzie do
                  d...NIE WOLNO TAK MYSLEC. Uciekaja godziny, dni, czlowiek "przezywa" swoje zycie ale nie do konca
                  tak jak sobie je wyobrazal kiedys. Czlowiek mysli ze sie podoluje a kiedys przyjda dobre czasy, takie
                  "plateau" gdzie zyje sie lepiej, kasy jest wiecej, ludzie bardziej przyjazni. A tak naprawde jedyne czego
                  czlowiek sie doczeka to ten "dzien dzisiejszy" i trzeba cos zrobic zeby nastapila zmiana...

                  Poradzilam lekture swietnej ksiazki , gdzie sa porady jak zainwestowac nawet drobne pieniadze, jak
                  pogodzic sie z przeszloscia, jak zabrac sie za siebie. Nie jestem w stanie doradzic konkretnie Monaxie
                  jak pieniadze zainwestowac. Ja zainwestowalam marne grosze w nauke jezyka, wyjazd za granice i
                  zalozenie firmy. Ale radze z calego serca myslec o sobie samej z wieksza sympatia, kupic ksiazke,
                  usmiechnac sie od ucha do ucha i uwierzyc w zmiane .
    • mamaice Re: STRACH....... 23.02.07, 18:44
      Hej monaxa ja sama odeszlam bo nie mialam sily juz walczyc o poprawe exa ,w
      ciagu jednego dnia spakowalam sie o wyprowadzilam z synkiem tez mi nie bylo
      latwo przez to przejsc ale musialam sie pozbierac szybciutko . Musisz uwierzyc
      w siebie Twoj maluszek to najwiekszy skarb dla Ciebie skup sie na nim ,nie mysl
      o tym co bylo ... Wiem ze to trudne bo ja tez myslalam i nadal jescze mysle ale
      juz z innym nastawieniem . Wiesz co mi pomaga ? Jak mnie nachodza smunte mysli
      jakas tesknota za tym co bylo ,zaraz przypominam sobie to co ex zlego mi
      wyrzadzil a bylo tego troche (np zdrada ) nie wracanie na noc, ponizanie przy
      dziecku i wiele wiele innych zlych spraw na ktore nie moglam sobie pozwolic
      zeby moj synek patrzyl . Zycze Ci duzo wytrwalosci i wiary i zdrowia !!!Trzymaj
      sie !!!


      gg 371008

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka