bea.bea
15.03.07, 19:43
wprawdzie sama jestem męzatka...ale sprawa dotyczy mojej kolezanki...
pisałam juz kiedys, moze nie na tym forum..ale po krótce;
jeszcze jest mezatka..facet - po prostu s...., przemoc psychiczna i fizyczna
jest na porządku dziennym....wytrzymała z nim 6 lat..az w końcu czara goryczy
sie przelała...i postanowiła sie rozwieśc....
pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, tylko, ze ne ma rodziny...nie ma nikogo
kto by mógł jej pomóc..no...ma mnie...ale ja jestem obca i nie wezme jej do
domu, bo mieszkanie jest jej męza, a ona przecież nie moze iśc pod most z
dzieckiem.....
potrzeba jej wsparcia, ze da sobie rade...i porady jak ugryźc sprawe rozwodową...
najpierw musi napisać pozew..i załatwic sprawy w sądzie...i tu moja
prosba....a własciwie jej..
ona nie ma grosza przy duszy ...co może zrobić i jakie ma prawa....
pewnie bede jeszcze pisała....pomózmy jej wyrwac sie od tego faceta......bo
zniszczy fajna 24letnia kobiete...;0