Dodaj do ulubionych

Sprawa o widzenia a sprawiedliwość....

21.05.07, 13:58
Witam wszystkich,
jutro mam sprawe w sądzie o widzenia ojca z dzieckiem...i straciłam już we
wszystko wiare...panika, ostatnio na sprawie o ustalenie ojcostwa i alimenty
sędzina nawet nie wzieła pod uwage moich argumentów takich jak wyciągi z konta
( w celu ustalenia jego zarobków) poprostu zapytała Tatka ile zarabia i ile
jest w stanie płacić...nie przeczytała nawet oświadczenia w którym On się
zobowiązał pisemnie ze bedzie płacił 500zł miesiecznie alimentów i koszty
wyprawki...
Córka ma teraz 13 miesięcy, on widział ją dwa razy....bo tyle razy chciał,
nigdy nie pytał czy moze ja odwiedzić nawet nie starał sie o to,a teraz pozwał
mnie do sądu. Wiem ze bede musiała "udostepnić" mu córkę, takie jest prawo,mam
tylko żal, że jak do tej pory obowiązuje ono tylko w jedną strone.Dlaczego On
pomimo że zobowiązał się do czegoś nie musi tego dotrzymac? dlaczego pomimo
wyroku on nie musi płacić? Dlaczego Tatko jest ponad prawem a ja musze się do
prawa stosowac? Przy ostatniej naszej rozmowie powiedział ze zamieni moje
życie w piekło, że moge zapomnieć o alimentach bo co mu zrobia jak nie bedzie
płacił a jeżeli bede sie stawiac to otrzyma widzenia z córką i któregoś
pieknego dnia nie wróci z nią ze spacerku...i co ja mam z tym zrobić? Jutro
sprawa....a po co to pisze? czy szukam porady, wsparcia, litości sama nie wiem
poprostu chyba musze to Z siebie wywalic bo zaczynam wątpić we wszystko.
Obserwuj wątek
    • bea53 Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 21.05.07, 15:49
      No dobrze to w koncu co sedzina postanowila, jaki wyrok w sprawie alimentów?

      Kolejny tatus co zastrasza mamusię, byo nie było to są grozby, moze warto zlozyc
      drugi wniosek o pozbawinie praw i rozmiac przy swiadkach z nim i podac te grozby
      jako uzasadnienie..nie wiem, nie daj się zeby to on Ci dyktował warunki.
      atak jest zawsze dobrą formą obrony i on to stosuje, he he i jeszcze mial
      czelnosc pozwac Cie do sadu jakbys mu zabraniała tych widzen, nie no po prostu
      masakra.
      Po prostu zabieraj głos na sali i przedstaw sprawę tak jak ona w rzeczywistosci
      wygląda, pozowłując swiadków.
      • damabiah Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 21.05.07, 18:29
        Sędzina zasugerowała obniżenie alimentów zeszło na 400 a zaległości na raty,
        zapłacił dwa razy po 400zł.
        A co do zabraniania kontaktów... no cóż on wspomniał o tym oczywiści w pozwie
        (dopisując przy tym że działam na szkode dziecka ze swoich egoistycznych
        pobudek!) tylko cały bajer polega na tym, że nawet nie dał mi szansy na to żebym
        mu utrudniała widzenia o.O nawet na święta, ani na jej urodziny nie przysłał
        głupiej kartki;/ Świadków brak, tylko mój młodszy, niepełnoletni brat, który nie
        może zeznawac i siostra tatuśka, która była wraz z nim wiec niestety jest 2:1
        dla nich.
        Zobaczymy jak to wyjdzie ale dziekuje za post smile
        • misiador123 Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 21.05.07, 21:21
          Nie przejmuj się,a przede wszystkim nie daj się prowokować i zastraszać.Prawie
          każdy mówi ze zabierze dziecko a tak naprawdę chce ci tym po prostu zrobić na
          złość i sparawić być się bała.Dziecko jest jeszcze zbyt małe by zabierał je do
          siebie więc powiedz w sądzie że jak najbardziej zgadzasz się na kontakty
          dziecka z ojcem ale w twoim mieszkaniu.
        • mama_ameleczki Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 22.05.07, 13:18
          damabiah napisała:

          > Sędzina zasugerowała obniżenie alimentów zeszło na 400 a zaległości na raty,
          > zapłacił dwa razy po 400zł.
          >
          >
          co to za dziwny wyrok. zaleglosi na raty? Po ile ustalila tez? u mnie kazala
          zaplacic mu caosc albo sie dogadac ale tyle we dwoje a jak sie nie zastosuje
          podac do komornika.
          • damabiah Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 22.05.07, 19:17
            No i po sprawie, sedzina powiedziała mi tak:
            nie wnikam, nie interesuje mnie to czy Pan płaci, czy grozi, czy widywał czy
            nie, teraz chce i ma do tego prawo albo pani ustali teraz za ugodą widzenia albo
            sprawa bedzie z wyrokiem ale wtedy widzenia ustali sąd...suuuuuuuper!!!
            a na deser powiedziała tak ojciec ma moralny obowiązek łożyć na
            córkę....moralny- moja dupa, ojciec ma wyrok ale przeciez to wszystko ją nie
            interesowało, dziś był upał ona była zmęczona i już. I taka pi...... ma
            decydowac o moim dziecku...rece opadają. Jest ugoda ma widzenia co drugą
            niedziele przez 5 miesiecy potem 3 niedziele w miesiącu w tym jedna bez mojej
            obecności a po 24 miesiącu zycia mojej córki ma prawo ją zabierać gdzie chce 4
            razy w miesiącu. Zajefajnie prawda?
            • cyganka0 Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 22.05.07, 21:21
              no wlasnie mojego zdania tez nie wzieto pod uwage jesli hodzi o wizyty, w
              rzeczywistosci eks ma wiecej godz w dzieckiem niz ja. Odzylam do swojego watku
              zeby nie bylo ze nie na temat
            • chalsia Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 22.05.07, 22:42
              a ja się nie dziwię - to była sprawa o ustalenie kontaktów i nie ma w niej
              znaczenia to, czy ojciec płaci czy nie, a prawo do kontaktów ma.
              I uważam, że wyrok jest OK i sensowny jak najbardziej - dla dziecka -jeżeli
              ojciec rzeczywiście będzie się z tych kontaktów wywiązywał (i jeżeli te 4-ry
              razy w miesiącu zabierania dziecka jak skończy dwa lata oznaczają po prostu np.
              4 niedziele z ojcem).
              Chalsia
              • damabiah Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 22.05.07, 22:53
                Chalsiu,
                widzisz ja tego nie wiedziałam, po czesci być może nie chciałam wiedziec...nvm
                chciałabym żeby ta cała sprawa wynikła w ramach ojcowskiej miłości...tymczasem
                to zwykła zemsta tatka i ambicja babci ;/Ale trzymam kciuki że Magia mojej
                Córciurelli zadziała i stopi frajera tongue_out i bedzie ok.
              • fishka7 Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 23.05.07, 07:28
                (i jeżeli te 4-ry
                > razy w miesiącu zabierania dziecka jak skończy dwa lata oznaczają po prostu
                np.
                >
                > 4 niedziele z ojcem).


                4 niedziele z ojcem??? a gdzie niedziela dla mamy i dziecka??? Niedziela-
                jedyny dzień wolny od pracy gdy można po prostu wyjechac gdzies na cały dzień
                odpocząć z dzieckiem...czyli wszystkie wolne dni dla taty????
                To znaczy mama ma na tygodniu obowiązki, prac, sprzątać po dziecku, zajmować
                się, a jak przychodzi do niedzieli gdy można poleniuchować z dzieckiem,
                wspólnie spędzić czas...to tata ma przecież prawo?! Bzdura jakaś!
                W życiu nie zgodziłabym się na 4 niedziele w miesiącu dla ojca!!!!!
                • mama_ameleczki Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 23.05.07, 10:04
                  ale wczale nie jest powiedziame ze "tatus" bedzie sie"stawial" na te spotkania.
                  To byla tylko demonstracja sily i tyle,a moze za tydzien mu sie znudzi. Szkoda
                  tylko dzieciaczka, ale coz kazdej z nas dziecko cos takiego przechodzilo.
                  Przykre to ale prawdziwe.
                  • fishka7 Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 23.05.07, 10:39
                    > ale wczale nie jest powiedziame ze "tatus" bedzie sie"stawial" na te
                    spotkania.

                    ale to wcale nie oznacza, że mama będzie mogła cokolwiek z dzieckiem zaplanować
                    np. na przyszły weekend nie mówiąc już o jakichkolwiek dłużysz planach jak
                    jakiś wyjazd na weekend, do rodziny, znajomych, czy chocby komunia u
                    cioci...nigdy nie wiadomo czy tatuś akurat raczy przyjsć czy nie...a nie sądzę
                    by którykolwiek (nawet ten najlepszy) z góry to znaczy np. z miesięcznym
                    wyprzedzeniem ustalał na które spotkania będzie mógł a na które nie...

                    Nie mówiąc już o tym, że np. mama sobie sama coś zaplanuje skoro dziecko ma być
                    z ojcem a tu nagle dzień wcześniej albo tego samego dnia tatuś nagle nie
                    może...bo i tak się zdarza...
                    Dla mam to jest każdy jeden weekend rozpieprzony, każdy jeden weeknd stresu i
                    wielkiej niewiadomej...a przecież i ona ma prawo spędzać ze swoim dzieckiem
                    wolny czas, nawet większe prawo niż "niedzielny tatuś"
                    • damabiah Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 23.05.07, 11:15
                      Moje Drogie,
                      wyrok jest wyrokiem czy bedzie tak czy siak nie mam pojęcia. Postanowiłam dwie
                      rzeczy, zasięgnąć porady prawnika oraz zachęcić tatka aby cześciej widywał małą.
                      To jedyny sposób żeby jakos ją do tego przygotowac. Problem polega na tym że
                      mała panicznie boi sie obcych, nie wiem czy to stan przejściowy, czy poprostu
                      jest już taka. On bedzie mogł po 3 miesiącach zabierać ja bezemnie gdzie chce,
                      wiem jak ona reaguje jak zostanie sama w pokoju z nieznana jej osobą zaraz
                      płacze bo się boi, nawet jak jest u siebie w domu. Tatuś nie interesował sie
                      nią, szczerze wątpie aby to wszystko było chęcią naprawienia stosunków ale musze
                      spróbować...jeżeli zgodzi sie córka tylko zyska, prawda? A kij z weekendami i
                      wolnym, nie chce myślec o tym co bedzie kiedy mała zostałaby z nim a na dodatek
                      otoczona całą jego rodzina - czyli ludźmi których nie zna. Boże ... brak wpływu,
                      bezsilność są najgorsze. Wqrza mnie że patafian zmył się na wzmianke o ciąży i
                      żałuję że podałam go o alimenty i ustalenie ojcostwa bo sytuacja jaka mam dziś
                      nie miałaby miejsca, a córka jak by chciała to poznała by ojca, kiedy by tylko
                      chciała.
                      • kassi_23 do autorki wątku....!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!! 25.05.07, 12:38
                        czesc,bardzo mnie poruszył twój wątek.Rozumiem Twój lęk sad bo chyba czeka mnie
                        to samo.Czy mozemy porozmawiac prywatnie??????????????jesli sie zgodzisz
                        porozmawiamy przez maile lub gg.Pozdrawiam.
                    • chalsia Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 23.05.07, 12:25
                      po prostu, gdy dziecko dorośnie wiekowo oraz więż między nim a ojcem jest już
                      mocno nawiązana zmienia się schemat kontaktów w dni wolne od pracy na co drugi
                      weekend z ojcem (ewentualnie gdy dziecko za małe - co druga sobota i niedziela
                      z ojcem ale z nocowaniem w domu mamy).
                      Okres kontaktów typu ojciec z dzieckiem w każdą sobotę (lub niedzielę) jest
                      okresem przejściowym, tymczasowym dopóki dziecko nie podrośnie.

                      Taki sposób działania jest dla dziecka naprawdę najlepszy. Bo maluszkowi trudno
                      by było budowac wieź z ojcem gdyby widywał go (oprócz 2-3 godzin w tygodniu -
                      jak w przypadku autorki wątku) tylko w co drugą sobotę/niedzielę. Bowiem u
                      małego dziecka bardzo istotna jest własnie częstotliwość wizyt (maluszek ma
                      jednak króciutką pamięć).
                      Chalsia
                      • fishka7 Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 24.05.07, 12:19
                        > Okres kontaktów typu ojciec z dzieckiem w każdą sobotę (lub niedzielę) jest
                        > okresem przejściowym, tymczasowym dopóki dziecko nie podrośnie.


                        taaa, a jak dziecko nagle podrośnie (tzn. kiedy chalsia????) to sąd zasądzi
                        mniej spotkań bo dziecko już na dłużej ojca zapamięta??? I ojciec też
                        stwierdzi, że teraz to już dziecko go na pewno będzie pamiętać więc może się
                        właściwie pojawiac raz w miesiącu????
                        Co za bzdury!!!!!!!!

                        Ja wciąż pozostaję przy swoim zdaniu:
                        w życiu nie zgodziłabym się na 4 weekendy w miesiącu dla taty!
                        • chalsia Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 24.05.07, 12:30
                          > Ja wciąż pozostaję przy swoim zdaniu:
                          > w życiu nie zgodziłabym się na 4 weekendy w miesiącu dla taty!

                          alez ja się z tym zgadzam, że WSZYSTKIE SOBOTY I WSZYSTKIE NIEDZIELE dla
                          jednego tylko rodzica jest niedopuszczalną bzdurą.

                          > taaa, a jak dziecko nagle podrośnie (tzn. kiedy chalsia????) to sąd zasądzi
                          > mniej spotkań bo dziecko już na dłużej ojca zapamięta??? I ojciec też
                          > stwierdzi, że teraz to już dziecko go na pewno będzie pamiętać więc może się
                          > właściwie pojawiac raz w miesiącu????
                          > Co za bzdury!!!!!!!!

                          nie to nie są bzdury, ale doświadczenie.
                          Po prostu z kontaktów typu: kazda sobota z ojcem zmienia się na weekend u ojca
                          co 2 tygodnie. Od kiedy? Od momentu, gdy dziecko jest na tyle dojrzałe
                          emocjonalnie, że nie będzie źle znosic noclegów poza domem i bez osoby, z która
                          jest najbardziej związane (czyli z mamą powiedzmy).
                          Chalsia
                          • fishka7 Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 24.05.07, 12:54
                            tak, wszytsko się zgadza, tylko mnie chodzi o to, że raczej żaden sąd nie
                            zmniejsza nagle tatusiowi spotkań, wręcz przeciwnie spotkania zwykle są
                            zwiększane...
                            Tatuś zresztą (jeśli oczywiście zalezy mu na tych spotkaniach) też raczej
                            watpie by nagle zgodził się na zmniejszenie spotkań, bo dziecko podrosło i już
                            go na pewno będzie pamiętać...
                            Jak matka zgodzi się na każdy weekend dla ojca, ciężko będzie jej później to
                            zmienić...takie jest moje zdanie
                            • fishka7 Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 24.05.07, 12:58
                              zresztą o takim argumencie jakiego Ty używasz, że im dziecko mniejsze tym
                              więcej spotkań nigdy wcześniej nie słyszałam...i sąd w którym byłam
                              najwyraźniej też nie!
                              Bo tatuś mojego synka ma zasądzone spotkania 2 razy w miesiącu po 2 godziny, a
                              sprawa była jak mój synek miał kilka miesięcy i tatusia wcześniej na oczy nie
                              widział, i sąd argumentował, że mały musi znać ojca, musi się z nim spotykać,
                              muszą się poznać, nawiązać więź itd. a i tak przyznał tylko 4 godzinki
                              miesięcznie...więc jednak sąd uznał iż tyle chyba wystarczy...
                              • chalsia Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 24.05.07, 13:24
                                > Bo tatuś mojego synka ma zasądzone spotkania 2 razy w miesiącu po 2 godziny,
                                a
                                > sprawa była jak mój synek miał kilka miesięcy i tatusia wcześniej na oczy nie
                                > widział, i sąd argumentował, że mały musi znać ojca, musi się z nim spotykać,
                                > muszą się poznać, nawiązać więź itd. a i tak przyznał tylko 4 godzinki
                                > miesięcznie...więc jednak sąd uznał iż tyle chyba wystarczy...

                                to tyle Ci napiszę, że dla dziecka kilkumiesięcznego 2 razy w miesiącu po 2
                                godziny RÓWNA SIĘ praktycznie zero. Wyrok ten de facto nie umożliwia na
                                zbudowanie sensownej więzi dziecko-ojciec w ogóle. Czyli z punktu widzenia
                                dziecka sąd wydał wyrok do doopy.
                                Sądy niestety w dowolny sposób rozumieją "dobro dziecka", i w większości
                                przypadków tak naprawdę mają to dobro dziecka gdzieś i się z nim nie liczą.

                                Prosiłabym byś dokładniej analizowała, co piszę. Ja nie pisałam o ILOŚCI ale o
                                CZĘSTOTLIWOŚCI a to jest zasadnicza róznica.
                                Przykład:
                                - dziecko niespełna roczne - ojciec przychodzi 2 razy w tygodniu na 3 godziny
                                oraz w każdą sobotę na 8 godzin = razem 56 godzin w miesiącu
                                - dziecko 4,5 roku (zapewne ma już dojrzałość przedszkolną zatem dojrzało też
                                do nocowania poza domem bez matki) - co drugi weekend u ojca od soboty od 10
                                rano do niedzieli do 18 wieczór = razem 64 godziny.
                                - dziecko 4,5 roku (zapewne ma już dojrzałość przedszkolną zatem dojrzało też
                                do nocowania poza domem bez matki) - co drugi weekend u ojca od soboty od 10
                                rano do niedzieli do 18 wieczór oraz raz w tygodniu 3 godziny = razem 76
                                godzin/miesiac.

                                Z wiekiem po prostu zmienia się charakter spotkań - krótsze i częstsze
                                przechodzą w mniej czeste ale za to dłuższe.
                                A zwiększanie ilości kontaktów z ojcem wraz z rozwojem dziecka odbywa się dalej
                                na ewentualnym wydłużeniu weekendu (od piątku) oraz dodanie okresów wakacyjnych
                                Chalsia
                                • fishka7 Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 24.05.07, 13:34
                                  wiem doskonale o co Ci chodzi, mnie chodzi tylko o to, że jak matka zgodzi się
                                  przy kilkumiesięcznym dziecku na spotkania tak częste to niech nie liczy na to,
                                  że kiedyś będzie ich mniej....ciężko po prostu będzie jej później zmienić
                                  tatusia i dziecka przyzwyczajenie i egzekwować np. weekend z dzieckiem dla
                                  siebie...
                                  Rozumiem, że kontakt z ojcem jest ważny ale kontakt dziecka z matką jest jak
                                  dla mnie najważniejszy, tym bardziej u niemowlaka...I jeśli mama ma być tak
                                  tylko na tygodniu od obowiązków i zajmowania się dzieckiem, a każdą wolną
                                  chwilę dziecko ma spędzać z tatusiem bo przecież to dla jego dobra...to jakoś
                                  czarno to widzę....
                                  Bo moim zdaniem dziecko powinno mieć jaknajlepszy kontakt z mamą....
                                  Z ojcem też ! Ale przede wszystkim z matką!
                                  Nie można rocznego dziecka posyłac na każdy weekend do ojca, bo dziecko
                                  potrzebuje też bezpieczeństwa! Musi wiedzieć gdzie jego miejsce, gdzie jest
                                  jego dom! Bo przecież dziecko nie może mieć dóch domów, bo to nie tworzy żadnej
                                  stabilizacji...
                                  A tatuś jak kocha i mu zalezy powinien wiedzieć że tak małe dzieci potrzebują
                                  przede wszystkim mamy, nie powinien zabierać tak małego dziecka na całe
                                  weekendy, poza tym wszystkie weekendy w miesiącu!!!! Może np. przychodzić
                                  częściej ale za to po godzince...
                                  Trzeba we wszystkim umieć zachowac umiar!
                                  • chalsia Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 24.05.07, 16:19
                                    > wiem doskonale o co Ci chodzi, mnie chodzi tylko o to, że jak matka zgodzi
                                    się
                                    > przy kilkumiesięcznym dziecku na spotkania tak częste to niech nie liczy na
                                    to,
                                    >
                                    > że kiedyś będzie ich mniej....

                                    nie zgadzam się. Na pewno są takie przypadki, ale nie jest to stała
                                    prawidłowość. WIększość ojców raczej woli kontakty z dzieckiem u siebie, na
                                    dłużej jednorazowo i niekoniecznie tak często jak wczesniej - bo to po prostu
                                    ułatwia im zycie.
                                    Chalsia
                                  • chalsia Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 24.05.07, 16:20
                                    a Ty w koło Wojtek....
                                    już wcześniej Ci napisałam, że również uwazam wszystkie soboty i niedziele dla
                                    ojca za przegięcie.
                                    Chalsia
    • betiuh Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 24.05.07, 15:02
      Sprawy o widzenia dziecka z ojcem zawsze sa kontrowersyjne i kazda jest inna
      nie mozna uogólniać. A prawo tez jest takie ze to nie prawda ze jesli on ma
      zasadzone 4 niedziele to matka nie moze juz nic z dzieckiem zaplanować. prawda
      jest taka ze matka ma prawo wyjechac na wekend z dzieckiem kiedy chce bez zgody
      ojca dziecka tylko musi go o tym poinformowac i tak samo musi go poinformowac o
      tym ze juz wróciła jesli wczesniej nie wiedziała kiedy to nastąpi. Taki wyjazd
      moze trwac nie przerwanie nawet 2 m-ce i ojciec nie moze nic z tym zrobic.
      Matka ma rowniez prawo odmowic wizyty lub spotkania z ojcem jak dziecko jest
      chore. Więc nie jest tak żle jakby się wydawało. Najlepsze jest jednak
      pozwolenie na widywanie sie ojcu bo zazwyczaj kiedy im sie nie utudnia spotkan
      to ich zapał sam wygasa. Jak wida ze im spotkania utrudniamy to zaczyna sie
      walka kto kogo pokona i zazwyczaj dazą oni do spotkań z dzieckiem nawet jak tak
      naprawde im na nich nie zalezy. Powodzenia i głowa do góry. Acha moja adwokat
      mówiła jeszcze ze zawsze mozna złozyc wniosek o ustalenie nowego schematu wizyt
      i podac porpstu ze ten aktualny sie nie sprawdza jest szansa ze inny sedzia
      spojrzy na to inaczej i ustali mniej spotkań.
      • fishka7 Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 24.05.07, 15:12
        > prawda
        > jest taka ze matka ma prawo wyjechac na wekend z dzieckiem kiedy chce bez
        zgody
        >
        > ojca dziecka

        taaa, a potem się będzie musiała tłumaczyć przed sądem dlaczego utrudnia!? Bo
        przecież tatuś będzie uważał, że ona specjalnie wyjechała, żeby jemu utrudnic!

        > ze inny sedzia
        > spojrzy na to inaczej i ustali mniej spotkań.

        Przecież sprawy prowadzi zawsze ten sam sedzia?!


        Najlepsze jest jednak
        > pozwolenie na widywanie sie ojcu bo zazwyczaj kiedy im sie nie utudnia
        spotkan
        > to ich zapał sam wygasa. Jak wida ze im spotkania utrudniamy to zaczyna sie
        > walka kto kogo pokona i zazwyczaj dazą oni do spotkań z dzieckiem nawet jak
        tak
        >
        > naprawde im na nich nie zalezy.


        z tym się akurat zgadzam w 100 %



        • betiuh Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 24.05.07, 15:32
          z tymi wyjazdami na wekendy to jest prawda bo takiej porady udzielił mi bardzo
          dobry adwokat w sadzie trzeba sie tłumaczyc jak sie to robi nagminnie ale matka
          ma prawo gdzies z dzieckiem wyjechac szczególnie jak jest ciepło. Nie ma co
          przesadzac i wyolbrzymiac faktów. A zreszta jesli mowa o utrudnianiu to to nie
          trafia tak szybko do sadu. Zreszta kazde nie stawiennictwo ojca na spotkanie
          mozna odnotowac lub udokumentowac swiadkiem moze byc nawet kolezanka, to moze
          byc sms wysłany do ojca ze sie nie stawił. Sposobów jest wiele a jak sie nie
          chce zeby ojciec zabrał dziecko na wakacje to sie składa wniosek do sadu o to
          ze ojciec grozi matce, nachodzi ja w inne dni nie wyznaczone itd. taka sprawa
          nim zostanie rozpatrzona i zakonczona to minie ze 2 m-ce i wtym czasie mamy
          prawo nie dawac dziecka ojcu bez kontroli matki. Wiem bo tak robi była zona
          mojego kolegi wiec dzieki niej znam sztuczki jakimi kobiety utrudniaj kontakty
          ojcom. I najwazniejsze matka ma prawo wyjechac gdzies z dzieckiem nawet nad
          jezioro musi tylko poinformowac o tym ojca np listem poleconym lub smsem i sad
          jej nie moze nic zrobic.
      • chalsia Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 24.05.07, 16:26
        A prawo tez jest takie ze to nie prawda ze jesli on ma
        > zasadzone 4 niedziele to matka nie moze juz nic z dzieckiem zaplanować.
        prawda
        > jest taka ze matka ma prawo wyjechac na wekend z dzieckiem kiedy chce bez
        zgody
        >
        > ojca dziecka tylko musi go o tym poinformowac i tak samo musi go poinformowac
        o
        >
        > tym ze juz wróciła jesli wczesniej nie wiedziała kiedy to nastąpi. Taki
        wyjazd
        > moze trwac nie przerwanie nawet 2 m-ce i ojciec nie moze nic z tym zrobic.
        > Matka ma rowniez prawo odmowic wizyty lub spotkania z ojcem jak dziecko jest
        > chore.

        jesteś w błedzie. Prawo NIC takiego, o czym Ty piszesz, nie mówi.

        Jeśli ojciec ma zasądzone 4 niedziele, to matka oczywiście może wyjechac z
        dzieckiem na weekend ale powinna zaproponowac ojcu inny termin w zamian
        za "wyjazdową" niedzielę np. w którymś tygodniu sobota i niedziela z ojcem.

        Jesli ojciec ma przyznane kontakty z dzieckiem w domu matki, to choroba dziecka
        nie jest powodem do "kasacji" wizyty - uważam to za bardzo dobre i dla ojca i
        matki i dziecka, jesli ojciec przez jakiś czas pozajmuje się choraskiem. Inna
        opcja - zaproponowanie innego terminu w zamian. Jedynie gdy kontakty są poza
        domem dziecka, choroba oznacza odwołanie spotkania- a i wtedy wskazane by było
        ustalenie terminu "zastępczego".

        Chalsia
        • betiuh Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 25.05.07, 10:18
          halsiu zgadzam sie z toba ze powinna w zamian zaproponowac ojcu inny termin
          wizyty w zamian za "wyjazdowa" niedziele. Jednym słowem chodzi o to że zawsze
          sie można dogadać a to nie zawsze jest takie proste jeśli chodzi o naszych
          byłych mężów bardzo czesto mają oni postawę roszczeniową w stosunku do nas że
          to i to im się należy i już nie biorą oni naszych argumentów po uwagę i co
          wtedy mamy im zawsze ulegac. Ja uważam że nie i właśnie wtedy mozęmy ich
          poinformowac że np. chcemy wyjechac z dzieckiem nad morze i nie bedzie nas np.
          5 dni wiec w zamian proponujemy mu inny termin spotkania i nie dyskutujemy czy
          on sie zgadza czy nie (zaznaczam że chodzi mi tylko o sytuacje kiedy to nasz
          eks nie chce pójść na żaden kompromis lub jedynym jego argumentem jest
          tylko "bo nie i już"). Nie mam zamiaru w swojej wypowiedzi namawiac matek do
          utrudniania kontaktów dziecka z ojcem bo wiem że dzieciom takim kontakt jest
          bardzo potrzebny. Same wiemy jednak z doświadczenia jak ciężko jest osiągać
          jakieś kompromisy z nszymi eks-ami. Pozdrawiam
          • chalsia Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 25.05.07, 10:32
            > Nie mam zamiaru w swojej wypowiedzi namawiac matek do
            > utrudniania kontaktów dziecka z ojcem bo wiem że dzieciom takim kontakt jest
            > bardzo potrzebny. Same wiemy jednak z doświadczenia jak ciężko jest osiągać
            > jakieś kompromisy z nszymi eks-ami.

            Dzięki za wyjaśnienie, bo bez niego Twój poprzedni post mozna byłoby odczytać
            jak instruktaż nt. jak utrudniać.
            Chalsia
            • chalsia Re: Sprawa o widzenia a sprawiedliwość.... 25.05.07, 10:33
              i dlatego właśnie skomentowałam Twój post.
              • kassi_23 do Autorki wątku ! 25.05.07, 12:40
                czy zechciałabys ze mną porozmawiac prywatnie,poruszył mnie Twój wątek,mamy
                podobną Jak cos podam gg lub maila.sytuacje.Jesli napiszesz ze sie zgadzasz
                mysle ze jakos mi pomożesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka