damabiah
21.05.07, 13:58
Witam wszystkich,
jutro mam sprawe w sądzie o widzenia ojca z dzieckiem...i straciłam już we
wszystko wiare...panika, ostatnio na sprawie o ustalenie ojcostwa i alimenty
sędzina nawet nie wzieła pod uwage moich argumentów takich jak wyciągi z konta
( w celu ustalenia jego zarobków) poprostu zapytała Tatka ile zarabia i ile
jest w stanie płacić...nie przeczytała nawet oświadczenia w którym On się
zobowiązał pisemnie ze bedzie płacił 500zł miesiecznie alimentów i koszty
wyprawki...
Córka ma teraz 13 miesięcy, on widział ją dwa razy....bo tyle razy chciał,
nigdy nie pytał czy moze ja odwiedzić nawet nie starał sie o to,a teraz pozwał
mnie do sądu. Wiem ze bede musiała "udostepnić" mu córkę, takie jest prawo,mam
tylko żal, że jak do tej pory obowiązuje ono tylko w jedną strone.Dlaczego On
pomimo że zobowiązał się do czegoś nie musi tego dotrzymac? dlaczego pomimo
wyroku on nie musi płacić? Dlaczego Tatko jest ponad prawem a ja musze się do
prawa stosowac? Przy ostatniej naszej rozmowie powiedział ze zamieni moje
życie w piekło, że moge zapomnieć o alimentach bo co mu zrobia jak nie bedzie
płacił a jeżeli bede sie stawiac to otrzyma widzenia z córką i któregoś
pieknego dnia nie wróci z nią ze spacerku...i co ja mam z tym zrobić? Jutro
sprawa....a po co to pisze? czy szukam porady, wsparcia, litości sama nie wiem
poprostu chyba musze to Z siebie wywalic bo zaczynam wątpić we wszystko.