wronka73
06.06.07, 17:22
Dziewczyny,
mój ex pokręcony, zakręcony, mający problemy ze sobą i całym światem od jakiś
2 miesięcy ma "narzeczoną". Kto to jest nie wiem - słowa z kobietą nie
zamieniłam. Problem pojawił się kilka tygodni temu, gdy zapytał, czy może
nasze dziecko zabrać na noc do niej (ona ma syna w tym samym wieku). Nie
zgodziłam się - nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć - nie chodzi o moją
zazdrość, tylko o to, że to nie jest poważny, strały związek (sam przyznał,
że się waha). Nasze dziecko, bardzo przeżyło rozwód (nadal chce by tatuś
mieszkał z nami "bo było tak fajnie"....). Dotychczas z dzieckiem widywali
się w soboty, teraz pojawia się problem weekendów - oczywiście u niej w
mieszkaniu. Zaznaczam, że ex nie mieszka z nową tylko jest to "nocowanie".
Coś mnie gryzie.... tylko co? Czerwona lampka o mało nie wyskoczy. Co to za
babka, która po kilku tygodniach znajomości przyjmuje faceta na noce (przy
swoim dziecku!), a jak moje dziecko się przyzwyczai, polubi ją i tego chłopca
a dorośli się rozstaną.... a jak to wygląda, że rano widzi tatusia z
obcą "ciocią" (widziało ją tylko kilka razy)w jednym łóżku?
Ex robi mi awanturę, że jestem zazdrosna (he, he), oraz że nie kieruję się
dobrem dziecka, bo ono ma kolegę i miło spędza czas a poza tym nie dzieje się
nic złego.
Gadałam z kilkoma osobami, poznałam ich zdanie - teraz proszę Was emamy o
opinie.
Pozdrawiam!