Dodaj do ulubionych

jestem wredna?

25.12.07, 14:59
Opiszę calą sytuację:
jestem sama z dzieckiem 3,5latką. Caly tydzień bylam chora poważnie
i odebralam córkę od mamy dopiero w sobot.
W sobotę oczywiście 39stopni gorączki i wieczny katar miala córka.
Napisalam eksowi że mala chora. Nic żadnej reakcji. W niedzielę się
zapytalam czy przyjdzie do córki odpowiedzial że może przyjść.
Poprosilam żeby przyszedl tak na godzinkę poloży ją spać i pobawi
się z nią trochę.
Spóżnil się pól godziny bylam tak wściekla że go nie wpuścilam.
Zresztą przyszedl już na bajce , córka byla umyta już mi wcale nie
byl potrzebny.
Smsem powiedzialam mu że jeśli córka będzie chora na święta jej nie
dostanie, Nic zero reakcji. Teraz dostalam smsa czy może ją zabrać.
Więc piszę mu że córka chora i że może przyjść.
To on mnie się pyta czy może przyjśc z swoją drugą córką (18stolatka)
bo ona akurat jest u niego.
Napisalam że córka chora i przychodzi nasza babcia.
Więc zapraszam na jutro przygotuję poczęstunek i WYJDĘ.
To napisal że oczywiście że utrudniam kontakt.
Ładnie to rozegrał.Oczywoście ja wyszlam na tą podłą.
Nie odpisal czy jutro przyjdzie. Nawet nie wiem czy dzisiaj
przyjdzie.
Obserwuj wątek
    • makbyt Re: jestem wredna? 25.12.07, 16:52
      Jeszcze dodam że przed moją chorobą , córka była chora 1,5 tygodnia.
      Po każdej wizycie u niego jest chora. Ostatnio np. nakarmil ją
      zamiast obiadem rodzynkami i mala zwracala 2 razy w nocy.
      Oczywiście napisalam smsa i nic nie odpowiedzial.
      Nigdy jak ją bierze nie jest tak żeby zostal i pomógl mi przy
      rozbieraniu vzy zwyczajnie zostal , napil się herbaty i polożyl ją
      spać etc. tylko oddaje mi ją w drzwiach.
      A poza tym mala jest w przedszkolu i od 4 miesięcy walczymy z
      ciąglym katarem i niespodziewanymi gorączkami.
    • obiwe troche tak 25.12.07, 22:00
      nie wpuscilas go mimo tego, ze spoznik sie pol godziny
      rozumiem, ze gdyby spoznil sie 3 godziny to moglabys sie zdenerwowac
      ale pol godziny w swieta to nic - bo wiadomo i korki sa czasami, a
      komunikacja miejska jezdzi wiadomo jak, moglo go zatrzymac doslownie
      wszystko

      Ty uwazasz, ze corka byla umyta i wcale nie byl potrzebny, ale....
      moze dla Ciebie, moze dziecko chcialo sie zobaczyc z ojcem, a ojciec
      z dzieckiem

      Poza tym jestes troche nie goscinna.... nie wpuscilas eksa z druga
      corka (przeciez to pol siostra twojejgo dziecka)
      Rozumiem, ze corka byla chora, ale ta 18-latka pewnie by sie od coki
      nie zarazila
      • makbyt Re: troche tak 25.12.07, 22:21
        Jestem niegościnna to fakt.
        Nie wpuścilam go ale to nie bylo w święta tylko w niedzielę kiedy
        wiedzial że przygotowuję się do świąt , jestem po chorobie , mala w
        trakcie gorączki i po prostu zwyczajnie padam na pysk.
        Zadzwonilam i ladnie poprosilam żeby przyszedl i mi pomógl.
        Zadzwonilam o 17stej powiedzial że będzie za 45 minut.
        Napisalam smsa że proszę żeby byl na 19stą.
        A on przyszedl okolo 25 minut po 19stej. Na pólgodzinki przyszedl bo
        o 20stej dziecko idzie spać.
        Mam dosyć , zwyczajnie po ludzku już mam dość. Ciąglych spóźnień,
        ciąglego dostosowywania się do niego i ciąglego wydzwaniania do niego
        żeby przyszedl chociaz na godzinkę do dziecka.
        A dlaczego nie wpuścilam dzisiaj eksa z jego starszą córką.
        Bo uważam że powinien wcześniej ze mną wizytę uzgodnić i zaplanować.
        On nawet do teraz nie zapytal się jak się dziecko czuje!


        Gubię literki bo ... lubię !
        • nicol.lublin Re: troche tak 26.12.07, 09:27
          myślę,że źle zrobiłaś.
          a nie próbowałas kiedyś zadzwonić zamiast pisać smsy?
          janie wyobrażam sobie czegoś takiego jak nieotwarcie drzwi. dla mnie
          złośliwość - grasz dzieckiem. on nie przyszedł do ciebie z wizytą,
          tylko zobaczyć się z dzieckiem.
          przykre to
          odmowy spotkania z siostrą nie skomentuję.
          w ogóle zwrotu "nie dam dziecka" - no comment
          • obiwe Re: troche tak 26.12.07, 14:10
            Dokladnie on pryzsyedl do dziecka
            A nawet pol godzinz to tez jest cos

            a o starsza corke przeciez cie zapztal
            nie przyjechal i nie powiedzial, ale zapytal czy moze

            mi sie wydaje ze powinnas sie zgodzic
        • nod26 Re: troche tak 29.12.07, 19:41
          makbyt napisała:

          > Jestem niegościnna to fakt.

          I nie tylko.Nie dziwie sie ze musisz sama dzwigac ciezar zycia
          codziennego.Zatrzymaj sie nba chwile i pomysl czy sama byłas i jestes ok.Myslisz
          ze drugi przy tak impulsywnej osobie wytrzyma?Małzenstwo to partnerstwo,facet
          tez człowiek,kazdy ma jakies słabosci.Był zły,odeszłas to nie wymagaj.Sama nie
          bardzo wiesz czego chcesz.Czasem ludzie sie rozchodza i czesto ojcowie wcale
          nie sila sie na kontakty.Ty dzwonisz facet sie spoznia i ma zamkniete
          drzwi.Ciekawe ktory inny na jego miejscu przyszedłby raz jeszcze.Odpowiedz
          sobuie na pytanie.Nie wyobrazam sobie siebie byc za drzwiami i zostac nie
          wpuszczona wiedzac ze ktos jest w domu i ma te swiadomosc ze ja stoje.Zenada
          • oliwija Re: troche tak 29.12.07, 20:00
            nod26 napisał:




            > I nie tylko.Nie dziwie sie ze musisz sama dzwigac ciezar zycia
            > codziennego.


            a moze nie oceniaj dziewczyny? znasz całe jej zycie każdy jej krok?
            Każdy krok jej exia? łatwo powiedzie to Twoja wina!

            >Zatrzymaj sie nba chwile i pomysl czy sama byłas i jestes ok.Myslis
            > z
            > ze drugi przy tak impulsywnej osobie wytrzyma?

            jak na mój gust to ona wcale nie jest ompulsywna. zachowuje sie
            normalnie.



            >Małzenstwo to partnerstwo,facet
            > tez człowiek,kazdy ma jakies słabosci.
            Słabości? Jasne jak bija kobite to jego słabośc bo zupa buła za
            słona.

            >Był zły,odeszłas to nie wymagaj.

            A miała dac sie poniżac? moze tobie to odpowieda ale widocznie jej
            nie.


            > bardzo wiesz czego chcesz.Czasem ludzie sie rozchodza i czesto
            ojcowie wcale
            > nie sila sie na kontakty.

            A co ich usprawidliwia?


            Ty dzwonisz facet sie spoznia i ma zamkniete
            > drzwi.
            też bym tak zrobiła. Tak właśnie sie ucvzy dziecko ze możesz sie
            spóżni i nic cie za to nie grozi. Jesli to sie zdarza raz na kiedyś
            do przełkniecia ale raz za razem.

            >Ciekawe ktory inny na jego miejscu przyszedłby raz jeszcze.

            taki któremu na dzeicku zalezy.Konflikt miedzy matką a ojcem to
            nie konflikt miedzy rodzicem a dzieckiem

            .Zenada

            hmmmmmmmm ciekawe jak ty sie zachowujesz w takiej sytuacji. chociaz
            pewnie nie musisz sie borykac z rtakimi problemami ......
            • nod26 Re: troche tak 29.12.07, 20:42
              oliwija napisała:

              Nie znam jej zycia i szczerze mowiac mnie nie obchodzi.Odpowiadam na to co
              pisze.Człowiek ktory dla dobra dziecka cokolwiek chce zrobic musi umiec
              myslec.Ona jak widac nie jest pozbawiona emocji.Facet sie spoznia(nie wiadomo
              jeszcze z jakiego powodu(nawet nie powoduje aby raczył sie wytłumaczyc)ma
              zamkniete drzwi,bardzo kulturalne zachowanie.Nie bronie drania bo go nie
              znam.Czytam historie jednej strony choc napewno druga tez by miała wiele do
              powiedzenia..Jesli uwazasz ze takie zachowanie dorosłej kobiety jest norma to
              gratuluje dorosłosci.Jesli ex małzonkowie nie potrafia ze soba rozmawiac to
              poprzez sad powinny byc wyznaczone widzenia z dzieckiem a nie na prosbe matki
              czy tez ojca.Bo jak widac w załaczonym watku widac roznice interesow.Mamusia
              karze i dziecko i tatusia za spoznienie np.30-min. badz zabrania kontaktów z
              przyrodnim rodzenstwemKto cierpi na tym?Smiem przypuszczac ze cały ich zwiazek
              opierał sie na karaniu sie wzajemnym i teraz dalej nie chca odpuscic sobie.

              • oliwija nod26 29.12.07, 21:15
                a spóżnianie sie jest szczytem kultury według ciebie. ja rozumiem
                czasem korek czasem mozna sie zaciąc w windzie. Ale wierz mi nie
                zawsze. dodam ze ja w swoim zyciu a żyje 32 lata z hakiem prawie
                roczym nie spóżniłam sie NIGDZIE!!!!!!! ani minuty!. Staram się
                szanowac tych którzy na mnie czekają. powiedzonko kwadrans studencki
                do mnie nie przemawia i nie bedzie. jęsli sie z Tobą umawaim na 16
                to jestem na 16 a nawet 15.45. Uwazasz ze pozwalanie sobie na
                notoryczne spóżninie sie exa jest fer? Czego matka w taki sposób
                uczy dziecka? Ze mozna sie spóżniac? Ze to fajnie? Dorosłe jest
                pozwalanie na to aby exio robiła sobie żaertyt ze spotaknia z
                dzieckiem? przychodzi o której chce bo mu tak wygodnie? To jest
                dorosłe? To teraz ja ci gratuluje dorosłości. A emocja były sa i
                bedą bo nie da sie wymazac ojca dziecka z pamięci szczególnie
                takiego który troche sie tym swoim dziełam interesuje. Może jej
                azchowanie z zakmniętymi drzwiami nie jest normą ale tez na pewno
                nie było to za każdym razem kiedy tatuś spóżnil sie choc minutę.
                a teraz z innej strony moj ex też nie przychodzi do dzicka...
                dlaczego? bo ma to w nosie. założył sobie nową rodizne wyprowadził
                sie w drugi koniec Polski i nie utrzymuje kontaktów. Od paru ładnych
                miesięcy nie zadzwonił do dziecka czy zyje!!! Jak chciałam z nim po
                ludzku zaław\twi sprawę kontaktów to NIE! zapropponowałm sądowne
                ustalenie kontaktów powiedział ze go nie zmusze! Więc ja sie juz
                nie bawie w sąd. Moja córka za swojego ojca uwaza mojego obecnego
                partnera. chociaz nie mówi do niego TATO! Czy moje zachowanie też
                uznasz za mało dorosłe?
                • nod26 Re: nod26 29.12.07, 21:41
                  Jestem rowniez osoba zdyscyplinowana i czasem moja punktualnosc mnie gubi badz
                  jest smieszna dla innych ale nie o tym mowa.Maziecko nie rozumie tego ze tata
                  czy mama sie spozniła,ono wie iuz rozumie ze rodzice midzy soba walcza.Mam w
                  rodzinie ludzi po rozwodach.Wiem jedno ze jesli rodzice rozwiedzeni posiadaja
                  jakis poziom to napewno nawet nie znoszac sie panicznie nie dadza dziecku odczuc
                  ze tak jest.Matka i ojciec nie powinni wzajemnie sie oczerniac a z dziecka robic
                  wolnego słuchacza.Ono ma swoj dzieciecy swiat i powinno w nim zyc radosne i
                  szczesliwe czsem bez jednego z rodzicow.To ze rodzic nie chce nawiazywac
                  kontaktu ze swoim dzieckiem to tylko zle o nim swiadczy ale dziecka nawet
                  pytajacego o rodzica nie nalezy wciagac w te rozgrywki.To nic dobrego nie wnosi
                  do jego psychiki.Ba,czasem nawet moze odwrocic sie od rodzica ktory je
                  wychował.Niw wnikam w twoje zachowanie bo decyzja nalezy do Ciebie i to ty wiesz
                  co najlepsze na dzien dzisiejszy dla twojej corci.Czas piozniej pokaze czy
                  starajac sie o wszystko samej opłacało sie.W mojej rodzinie sie nie oplacilo,bo
                  jak corcia dorosla zaczlea szukac tate,zaprosia na wesele i odtad tata jest
                  najwazniejszy a moja ciotka a jej matka jest bo jest.Tak wglada szara rzecywistosc
                  • oliwija Re: nod26 30.12.07, 09:25
                    nod26 napisał:

                    Maziecko nie rozumie tego ze tata
                    > czy mama sie spozniła,


                    a skąd to mozesz wiedziec? moja córka wie co to znaczy spóżnic
                    sie i wie to od naprawdę malego malca.

                    >ono wie iuz rozumie ze rodzice midzy soba walcza.

                    też tego nie jestes pewna. to ze matka nie wpuściła ojca nie znaczy
                    ze dzieco o tym wie. moja córka jak tatus sie raz nie pojawił mimo
                    ze dzwoił do niej godzine wczesniej wiedzial ale o tym ze został
                    przezemnie ochrzaniony juz nie.

                    Matka i ojciec nie powinni wzajemnie sie oczerniac a z dziecka robi
                    > c
                    > wolnego słuchacza.Ono ma swoj dzieciecy swiat i powinno w nim zyc
                    radosne i
                    > szczesliwe czsem bez jednego z rodzicow.To ze rodzic nie chce
                    nawiazywac
                    > kontaktu ze swoim dzieckiem to tylko zle o nim swiadczy ale
                    dziecka nawet
                    > pytajacego o rodzica nie nalezy wciagac w te rozgrywki.

                    No to uważasz ze co jesli exio sie nie kontaktuje to co taka mtka
                    powijna moiw ze tatuś zapomniał? ono i tak po jakimś czasie zrozumie
                    ze to tatus lub matka ( zalezie od sytuacji) po prostu mają to
                    dziecko gdzieś. moja córka mimo ze od początku ja zaprwniam ze tatuś
                    ją kocha.... ze nie przyjeżadza bo mieszka daleko (200 km od nas)
                    ze na pewno teraz kiewdy mu sie urodziło kolejne dziecko mam mniej
                    czasu ze musi sie nim zając... sama wie że to byc moze prawda ale
                    gdyby kochał to by chociaz zadzwonił. w zyciu nie mówiłam ze ten
                    dyupel to dupek do dziecka..... ze nas zostawił ze zdradził. I ze
                    tak mu wygodnie bo nie musi tu przyjeżdzac.


                    .Niw wnikam w twoje zachowanie bo decyzja nalezy do Ciebie i to ty
                    wies
                    > z
                    > co najlepsze na dzien dzisiejszy dla twojej corci.Czas piozniej
                    pokaze czy
                    > starajac sie o wszystko samej opłacało sie.

                    A przepraszam cie mialk sk.. blagac aby chciał do swojej córki
                    przyjezdza? a z człowiekiem który zrobił sobie z domu agencje
                    towarzyska pod nasz nieobecnośc kradł dziecku kase ze skarbonki i
                    wynosił z domu różne rzeczy nie byłam w staniu dłużej by. Ile ray
                    można wybaczac? Raz dwa? Ale wiecej ja nie jestem w stanie . Nawet
                    dla tak zwanego dobra dzicka. Dziecko musi mie spokój. A nie ciągłe
                    awantury. A nie mozna nie zwróci uwagi jeśli tatuś wyniósł z domu
                    dziecka radyjko zeby kupic swojej kolejnej kochance bieliznę.
                • makbyt Re: nod26 29.12.07, 21:49
                  Nie wpuścilam go też z tego powodu że bylam wściekla jak cholera i
                  nie chccialam się na nim wyżyć. Dziecku przeważnie nie mówię że on
                  ma przyjść bo i tak nigby nie jestem pewna czy przyjdzie.
                  Ja osobiście nie mogę zrozumieć ludzi którzy się spóźniają
                  notorycznie bo dla mnie to jest lekceważenie innej osoby.
                  Między innymi przez to spóźnianie się rozstaliśmy -dużo do
                  opowiadania.
                  A jak się z nim porozmumieć? Może w końcu do niego dotrze że tak
                  dłużej nie można.
                  A poza tym ja nie zawsze mam być szczęśliwa , uśmiechnięta i radosna
                  bo tatuś przychodzi a nawet jak ma ochotę to z swoją pierwszą córką.
                  Czasami się jest po prostu nie gotową na takie wizyty.
                  Może mam trudny charakter a może chcę po prostu szanowania pewnych
                  reguł.
                  • oliwija Re: nod26 30.12.07, 09:29
                    makbyt napisała:

                    > Nie wpuścilam go też z tego powodu że bylam wściekla jak cholera i
                    > nie chccialam się na nim wyżyć.

                    i to było prawidłowe zachowanie. Dziecko nie mialo szansy zobaczyc
                    wsciekłej na ojca mamy.
                    >Dziecku przeważnie nie mówię że on
                    > ma przyjść bo i tak nigby nie jestem pewna czy przyjdzie.

                    i kolejne prawidłowe zachowanie. niech dziecko cieszy sie w momencie
                    kiedy tatus wchodzi po schodach czy jedziew windą!

                    > Ja osobiście nie mogę zrozumieć ludzi którzy się spóźniają
                    > notorycznie bo dla mnie to jest lekceważenie innej osoby.


                    BRAWO!

                    > A jak się z nim porozmumieć? Może w końcu do niego dotrze że tak
                    > dłużej nie można.
                    > A poza tym ja nie zawsze mam być szczęśliwa , uśmiechnięta i
                    radosna
                    > bo tatuś przychodzi a nawet jak ma ochotę to z swoją pierwszą
                    córką.


                    Niech przychodzi do dziecka i juz . i nie musisz byc dla niego
                    radosna umalowanma i och i ach. przychodzi do dziecka i na tym
                    niech sie skończy.Nawet jeśli przychodziz ta starsza córką. w koncu
                    młodsze dziecko to rodzeństwo.

                    > Czasami się jest po prostu nie gotową na takie wizyty.
                    > Może mam trudny charakter a może chcę po prostu szanowania pewnych
                    > reguł.


                    ale moze pgadaj z nim i ustal ye reguły rz na zawse. nawet spisz na
                    kartce niech sie on podpisze pod tym ty tez,. Tak dla was samych.
      • mama_ameleczki Re: troche tak 28.12.07, 14:48
        a ja mysle ze wogole nie myslisz o dziecku tylko zeby jemu cos
        udowodnic czy zrobic na zlosc. gdzie w tym wszystkim jest
        dziecko????? i jego dobro???
    • pelagaa Re: jestem wredna? 26.12.07, 11:03
      > córka byla umyta już mi wcale nie
      > byl potrzebny.

      A dziecku byl potrzebny? Zastanow sie dziewczyno nad soba.
      Im szybciej dotrze do Ciebie, ze on jest potrzebny dziecku, a nie
      Tobie tym szybciej poukladacie te relacje w jakis w miare przyzwoity
      sposob.
      • makbyt Re: jestem wredna? 26.12.07, 14:40
        Wiem , macie rację ale mi chodzi o to że ja mam już dość dopraszania
        się żeby przychodzil. Pozwalam na przyjścia na pół godzinki bo
        zależy mi na dziecku. Chcę żeby chociaż te pół godzinki z nim bylo.
        Ale on się notorycznie spóźnia, nie przychodzi sam bez mojego
        telefonu czy smsa o jakiekolwiek zainteresowanie dzieckiem muszę się
        prosić. I mam już dość. To ja wychowuję dziecko. I to ze mną on się
        musi liczyć. Mam dosyć zaciskania zębów dla dobra dziecka.
        Ja też mam swoje życie i swoje plany. Mam prawo żądać nie spóźniania
        się , szanowania mojego czasu i szanowania mnie.
        • chalsia Re: jestem wredna? 26.12.07, 17:10
          > się żeby przychodzil. Pozwalam na przyjścia na pół godzinki bo
          > zależy mi na dziecku. Chcę żeby chociaż te pół godzinki z nim bylo.

          sama sobie przeczysz - przeciez go nie wpuściłas.
          Nikt Ci nie każe byś ti Ty zabiega la o jego wizyty. Jak
          przestaniesz to robiś tto i żalu do nioego będziesz miała mniej.
          Co nie zmieni faktu, że pewnie dalej się będzie spóźniał - ale na to
          nie ma specjalnie rady - oprócz wyjścia z domu po 30 min czekania.
          • obiwe Re: jestem wredna? 26.12.07, 18:31
            Dokladnie zgadzam sie z chalsia calkowicie

            Ty chcesz aby sie z Toba liczyl, ale Ty sie nie liczysz z nim.
            Mial przyjechac na godzine, ale sie spoznil.
            Niektorzy tak maja niestety, ze sie spozniaja notorycznie.
            ALe nie w tym rzecz. On tez musial dojechać do Ciebie i to też
            zajelo mu czas. A Ty go nie wpuscilas mimo tego, ze bylas w domu.

            Gdyby mnie ktos nie wpuscil do wlasnego dziecka to bym miala
            straszny zal. Nie dziwie sie, ze on nie chce sam przyjeżdzać skoro
            go sie tak traktuje.

            Wlasnie do mojej niuni przyjechala moja mama chwile sie z nia
            pobawic. I tez sie spoznila bo spotala kogos i sie zagadala. Co
            mialam ja nie wpuścić do wnuczki????
            • obiwe rada 26.12.07, 18:36
              Traktuj exa tak jak bys chciala aby Ciebie w danej sytuacji
              traktowano

              • makbyt Re: rada 26.12.07, 19:00
                Dlaczego nie wpuścilama na pół godzinki. Tak zwyczajnie powiem że
                MNIE to nie urządza. Przez pół godzinki bycia z dzieckiem raz na 2
                tygodnie to może mu wystarcza ale dziecku nie.
                To mnie potem dziecko zamęcza pytaniami gdzie jest tatuś i kiedy
                jeszcze przyjdzie. Więc uważam że pół godzinki dla dziecka to jest
                zdecydowanie za malo.
                Wiem że jestem egostką ale uważam że jeśli chce przychodzić to
                powinien ze mną wcześniej umówić się tak żebym byla przygotowana i
                gotowa do wyjścia. Bo zazwyczaj jeśli przychodzi do domu ja wychodzę.
                Uważam że jesteśmy rodzicami oboje i powinniśmy się porozumieć
                a nie że ja jestem ciągle z dzieckiem do jego dyspozycji.
                NIe mamy sądownie ustalonych wizyt i chyba od tego powinniśmy jednak
                zacząc.
                • chalsia Re: rada 26.12.07, 22:45
                  > NIe mamy sądownie ustalonych wizyt i chyba od tego powinniśmy
                  jednak
                  > zacząc.

                  to złóż wniosek do sądu o uregulowanie kontaktów.
                  Z góry Cię uprzedzę, że nie ma siły, która przymusiłaby Twojego eksa
                  do respektowania postanowienia sądu oraz do bycia punktualnym.

                  Aaaa i niestety nie pozostaje Ci nic innego ponad pogodzenie się z
                  tą niełatwą sytuacja, że to na osobe, z która dziecko mieszka, spada
                  większość konsekwencji z rozstania rodziców (tak jak np. tłumaczenie
                  dziecku trudnych spraw czy znoszenie jego złych humorów wynikłych z
                  relacji z drugim rodzicem). Taki lajf.
        • oliwija Re: jestem wredna? 28.12.07, 21:25
          makbyt napisała:

          > Wiem , macie rację ale mi chodzi o to że ja mam już dość
          dopraszania
          > się żeby przychodzil.

          to nie proś . daj sobie spokók Odpuśc! Ja tak zrobiłam i ma świetyy
          spokój. nie przychodzą nie nękają. dziecko juz zapomniało o ojcu i
          ukochanej babci. Zreszta ile razy mozna prosi zapraszac itd.. Mnie
          zalezałeo ale skoro im nie to co mam blaga jak ta
          kretynka "Przyjdzieci do dziecka"

          Pozwalam na przyjścia na pół godzinki bo
          > zależy mi na dziecku. Chcę żeby chociaż te pół godzinki z nim bylo.
          > Ale on się notorycznie spóźnia, nie przychodzi sam bez mojego
          > telefonu czy smsa o jakiekolwiek zainteresowanie dzieckiem muszę
          się
          > prosić. I mam już dość.

          po raz kolejny odpuśc sobie.


          To ja wychowuję dziecko. I to ze mną on się
          > musi liczyć. Mam dosyć zaciskania zębów dla dobra dziecka.

          tak owszem ale skoro masz tak komfortową sytuacjie ze on sie
          dzieckiem interesuje cho troche to usiadż z nim i uzgodnuj po
          dobroci co i jak.

          > Ja też mam swoje życie i swoje plany. Mam prawo żądać nie
          spóźniania
          > się , szanowania mojego czasu i szanowania mnie.
          >

          a nie pomyslałaś zae na miescie są korki. Ze jak facet jeżdzi np.
          tramwajem to taki mze z szyn wypaśc. Ze maisto mze by rozkopane.

          Ja osobiście nie toleruje spozniania sie. Ale jeśli exio miałby
          przyjśc do dzicka i by sie umówił to bym troche poczekała. zopisu
          wynika ze raczej masz z nim dobry kontakt. jak sie umawaisz na 17.
          zadzwoń do faceta 16.50 czy już jedzie i gdzie jest?
          proste
          • makbyt Re: jestem wredna? 28.12.07, 22:45
            Faktycznie czasami sobie z nim pogrywam.
            Faktycznie czasami jestem nie w porządku.
            Okej przestaję już do niego wydzwaniać i prosic o spotkanie.
            Muszę odpuścić bo naprawde się wykończę.
            Ja i dziecko przy okazji. A może nawet i eks.
            Dzięki za rady.
            • oliwija Re: jestem wredna? 29.12.07, 10:01
              no predzej sieie wykończysz niz jego. a po co ci to? Szcześliwszego
              Nowego roku!
    • elakuz Re: jestem wredna? 28.12.07, 09:54
      Mysle, ze toczysz z nim jakas gre, probujesz cos wymusic.
      Pytanie po co i komu to sluzy.
      Sprobuj przestawic sie na myslenie "co dziecko moze zyskac lub
      stracic widujac ojca"
      Mysle, ze wiecej moze zyskac ale to moja osobista opinia.
    • zakatekdumania Re: jestem wredna? 29.12.07, 15:40
      Ja bym proponowala skupic sie na Twoich relacjach matka-corka.
      Relacja ojciec-corka to juz nie Twoje zmartwienie. Nie dasz rady
      robic za ojca i za matke. Odpusc sobie syndrom matki Polki. Wiem, co
      pisze, bo sama przez blisko okres 3 lat przechodzilam okres spoznien
      ( i wierzcie mi, ze naprawde mialam gdzies korki, czy co tam
      jeszcze. Jego obowiazek wziac na to poprawke, moze wyjsc z domu
      odpowiednio wczesniej i byc na czas, a jak jest przed czasem to
      tylko o nim dobrze swiadczy ), wiem bardzo dobrze jak sie konczyly
      takie spotkania, kiedy ojciec wpadal na ostatnia chwile, dziecko
      stawalo sie chwiejne, buzowalo sie obecnoscia taty, a tata sobie
      spokojnie wychodzil, bo juz musial. I jakos przy wyjsciu byl
      punktualny, spieszylo mu sie jak cholera. Akurat pisze o jednym
      konkretnym przypadku. Zawsze to ja zabiegalam, w koncu powiedzialam
      dosc. Skoro facetowi nie zalezy, spoznia sie, interpretuje fakty na
      swoj wygodny sposob, to znaczy ze mu nie zalezy i zwyczajnie nie
      chce. I chyba szlag by mnie trafil, gdyby po tygodniu chorowania
      wlasnego i z chora 3,5 latka ojciec, ktory ma spedzic raptem cale 60
      minut, raczyl wygospodarowac 30 minut. Wcale Ci sie nie dziwie. No
      ale ja przez to przechodzilam, wiec wiem, jak to jest. Jak to sie
      ladnie mowi: punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Dodam, ze
      ostatnia bzdurna wymowka, po ktorej powiedzialam dosc bylo: jak
      Kompania wykupi nam bilety na sezon Korony, to nie da rady, zebym
      przyjezdzal... Wczesniej tez mialam troche podobnych hitow. Na dzien
      dzisiejszy czekam, az pokaze ze mu zalezy i ureguluje to sadownie.
      Raczej sie nie doczekam. Ze wszystkim zawsze bylam sama, hrabia
      zjechal jak mu pasowalo, o ktorej pasowalo i tylko do kiedy to mu
      pasowalo. I jeszcze tylko komitetu powitalnego mu brakowalo.
      Moja rada: nic na sile. Daj sobie spokoj, sila go nie zmienisz. Jak
      chcesz, to pozwalaj dalej na takie traktowanie dziecka, albo
      zaproponuj mu grzecznie, coby uregulowal sprawe kontaktow z corka
      sadownie.
    • makbyt Re: jestem wredna? 29.12.07, 21:55
      A tak humorystycznie: to latem eks malował dziecku pokój taki 12
      metrowy- 2 tygodnie malowal bo jak mial wolny dzień to albo
      zapominal albo spał. I moje biedne dziecko wszystkim mówilo że tata
      mial przyjść malować pokój ale zasnął. Wszyscy mysleli że albo pijak
      albo cierpi na narkolepsję. Naprawdę po tygodniu czekania to już nie
      mialam sily się wściekać.
    • a.l.o.e.s Re: jestem wredna? 30.12.07, 15:58
      Widzisz,tata twojej córki nie ma przychodzić do niej i widywać
      jej,wtedy kiedy ty tego potrzebujesz ani dlatego,że ty tego
      potrzebujesz.To tata twojej córki i kontaktuje się z nią bo ona tego
      potrzebuje,nawet jeśli ciebie złości to co,jak i kiedy robi.Wiem,to
      trudne,to nas,mamy,dużo kosztuje,ale jeśli kochamy nasze dzieci,to
      ponosimy te koszty i już.Innego wyjścia nie ma.Ja np.wożę moje
      dzieci do taty ilekroć chcą się z nim widzieć bo to jedyny
      sposób,żeby wogóle mogły go widzieć i oczywiście często rozbija mi
      to mój czas i moje plany,ale cóż,zaplanowałam i chciałam mieć moje
      dzieci,to była nasza wspólna,świadoma decyzja,jestem ich mamą i
      biorę odpowiedzialność za ich dobro,nawet jeśli ich tata tej
      odpowiedzialności z różnych powodów nie bierze.
    • a.l.o.e.s P.S. 30.12.07, 16:05
      To czy dziecko jest chore czy nie nie ma znaczenia.Chore jeszcze
      bardziej potrzebuje rodziców przy sobie.Moje dzieci czasem nawet jak
      są chore,to proszą,żeby je zawieźć do taty,zawożę po konsultacji z
      ich pediatrą i nigdy im to nie zaszkodziło,a zapewniam,że warunki,w
      jakich odbywają się spotkania od komfortowych są odległe o lata
      świetlne.
      • makbyt Re: P.S. 30.12.07, 17:15
        A ja akurat nie chcę być taką matką. Nie mam zamiaru dostosowywać
        swojego życia do zachcianek eksa. To że on mi czasami jest potrzebny
        dla mnie jest normalne zawsze mu wtedy dziękuję za to że mi pomógl.
        Wogóle w związku z Tym że OBOJE jesteśmy rodzicami mam prawo czasami
        żądać od niego pomocy.
        A niestety to ja godzę pracę z wychowaniem dziecka, ja jestem
        żywicielem i utrzymuję dziecko więc to ja mam prawo o decydowaniu o
        o wizycie u dziecka. Chodzi mi o dobro dziecka oczywiście.
        Nie mam zamiaru wszystkiego znosić dla "dobra dziecka".
        • ulka32 Re: P.S. 30.12.07, 18:02
          Mysle ze sama nie wiesz co chcesz.Ja rozumiem ze masz dziecko przy
          sobie.Wychowujesz je i chwała ci za to.Prawnie dziecko nie jest twoja
          własnoscia,jesli ojcu nie zabrali praw on tez moze decydowac.Jesli masz
          problemy i mozesz do niego zadzwonic i ci nie odmawia a pomaga to musisz
          pamietac ze on tez ma prawo wymagac kiedy i gdzie chce sie z dzieckiem
          widziec.Przeczytaj ten post ktory napisałas i zobacz ze kupy sie nie trzyma.

          Wogóle w związku z Tym że OBOJE jesteśmy rodzicami mam prawo czasami
          > żądać od niego pomocy.

          a za chwile piszesz tak..

          > A niestety to ja godzę pracę z wychowaniem dziecka, ja jestem
          > żywicielem i utrzymuję dziecko więc to ja mam prawo o decydowaniu o
          > o wizycie u dziecka.

          Dziecko to zywa istota i nie da sie go podzielic na połowę.Wiec musi przy kims
          mieszkac.Napewno dostajesz alimenty wiec.Pracowac musisz-wiadomo,wszyscy
          pracujemy.Ojciec na tel.przyjedzie.Napisz jescze jakie zachcianki ma ex ze
          musiałabys sie dostosowac.Czegos tu nie rozumiem.Rozumiem natomiast ze jesli
          jego obecnosc jest ci potrzebna to chyba nie jest tak najgorzej miedzy
          wami,Mysle tez ze twoje uczucia jeszcze nie odpłynęly.
          • makbyt Re: P.S. 30.12.07, 18:43
            Oczekuję czasami od niego pomocy związanej z dzieckiem. I o takiej
            pomocy tutaj mówię. Jego obecność akuarat nie bywa mi już
            potrzebna , uczucia dawno już odeszly.
            Nie ukrywam tego że przyjście i zajęcie się dzieckiem przez ojca
            jest dla mnie pomocą. Dbam o dziecko i także staram się dbać o
            siebie.
        • chalsia Re: P.S. 30.12.07, 23:12
          > A ja akurat nie chcę być taką matką. Nie mam zamiaru dostosowywać
          > swojego życia do zachcianek eksa.

          Ty jednak nadal NIC nie rozumiesz. Nie rozumiesz, że pewnych rzeczy
          nie robisz dla eks a dla własnego dziecka. Ono jest co prawda małe
          teraz, ale tym bardziej nie wiesz jakie negatywne skutki dla dziecka
          Twoje podejście może mieć. A jest to podejście na 100% roszczeniowe
          i biorące pod uwagę jedynie TWOJĄ wygodę, to co Tobie jedynie pasuje.

          Moje dziecko np. zaprosiło swojego ojca i przyrodnie rodzeństwo na
          swoje urodziny. Oczywiście, że nie mam jakiegokolwiek obowiązku
          zgodzić sie na ich wizytę w dzień urodzin dziecka. Nic mnie też do
          tego nie może zmusić - tym bardziej, że nie wypada to w dzień
          kontaktów ustalonych przez sąd.
          Ale byłabym głupią matką, gdybym w takiej sytuacji nie wpuściła ojca
          za próg.
          • a.l.o.e.s Re: P.S. 31.12.07, 14:10
            chalsia,podpisuję się wszystkimi kończynami i czym się jeszcze da
            pod tym co napisałaś.
          • chalsia Re: P.S. 01.01.08, 01:57
            > Moje dziecko np. zaprosiło swojego ojca i przyrodnie rodzeństwo na
            > swoje urodziny. Oczywiście, że nie mam jakiegokolwiek obowiązku
            > zgodzić sie na ich wizytę w dzień urodzin dziecka. Nic mnie też do
            > tego nie może zmusić - tym bardziej, że nie wypada to w dzień
            > kontaktów ustalonych przez sąd.
            > Ale byłabym głupią matką, gdybym w takiej sytuacji nie wpuściła
            ojca
            > za próg.


            aaa, ojciec łaskawie przyjechał jedynie 3 godziny poźniej niż się
            zapowiedział, a prezent dla dziecka zostawił w swoim domu aby
            dziecko dostalo go, gdy będzie u ojca na weekend.

            No i mogę się zżymać do bólu, że ojciec mojego dziecka zachowuje się
            jak ........_!*)#!^!%$ burak. Tylko szkoda nerwów. I z tego powodu
            nie będę mu odpłacała pięknym za nadobne - dziecko i tak kiedyś samo
            zrozumie pewne rzeczy. A poza tym dziecko ucieszyło się z wizyty
            ojca z rodzeństwem przyrodnim.
        • a.l.o.e.s Re: P.S. 31.12.07, 14:37
          makbyt napisała:

          > A ja akurat nie chcę być taką matką.<
          A jaką chcesz być?Zapatrzoną w siebie i w swoje potrzeby?Egzekwującą
          swoje prawa,w imię dobra dziecka?
          >Nie mam zamiaru dostosowywać swojego życia do zachcianek eksa.<
          Ale może warto by było nieco je dostosować do potrzeb dziecka,nawet
          gdyby to miało oznaczać,że eks czasem coś'zyska',lub'wygra'

          > Wogóle w związku z Tym,że OBOJE jesteśmy rodzicami mam prawo
          czasami żądać od niego pomocy.<
          To,że oboje jesteście rodzicami,oznacza jedynie albo aż tyle,że
          oboje macie obowiązek dbać o dziecko,jego potrzeby i dobro,czasami
          nawet kosztem własnych.Co z tym obowiązkiem robicie to już wasza
          sprawa,każdego z was z osobna.I to,że jedno z was nie robi nic,lub
          prawie nic,nie zwalnia tego drugiego z obowiązku względem dziecka i
          nie daje prawa do żądania,zakazywania lub nakazywania.
          > A niestety to ja godzę pracę z wychowaniem dziecka, ja jestem<
          > żywicielem i utrzymuję dziecko,więc to ja mam prawo o decydowaniu<
          > o wizycie u dziecka.<
          "Niestety"??Wolałabyś,żeby dziecko mieszkało u eksa?No i to,że
          żywisz i wychowujesz dziecko nie daje ci prawa do'pogrywania
          wizytami taty u dziecka'.Zadbanie o jak najlepsze możliwe kontakty
          dziecka z tatą jest jednym z podstawowych elementów wychowania
          wychodzącym na przeciw potrzebom,dobru i prawom dziecka.
          >Chodzi mi o dobro dziecka oczywiście. Nie mam zamiaru wszystkiego
          znosić dla "dobra dziecka".<
          No,trzeba się wysilić i to porządnie,żeby nie widzieć sprzeczności w
          tych dwóch zdaniach,tylko po co?Kontakty z tatą,jak najczęstsze i
          jak najlepsze nie są"dobrem dziecka".Są one DOBREM dziecka.
          • chalsia Re: P.S. 01.01.08, 02:00
            > A jaką chcesz być?Zapatrzoną w siebie i w swoje potrzeby?
            Egzekwującą
            > swoje prawa,w imię dobra dziecka?

            Czyli taką jak wielu ojców, którzy egzekwują swoje PRAWA za nic
            mając dziecka dobro oraz sowje wobec niego OBOWIĄZKI.
        • oliwija Re: P.S. 01.01.08, 16:58
          makbyt napisała:

          > A ja akurat nie chcę być taką matką. Nie mam zamiaru dostosowywać
          > swojego życia do zachcianek eksa.

          święta racja. Nie jesteś jego służącą. Nie musisz sie do niego
          dostosowuywa za każdym razem. Raz na jaiś czas i owszem. Ale wciąż i
          wciąz NIE!!!!!



          ?>To że on mi czasami jest potrzebny
          > dla mnie jest normalne zawsze mu wtedy dziękuję za to że mi pomógl.
          > Wogóle w związku z Tym że OBOJE jesteśmy rodzicami mam prawo
          czasami
          > żądać od niego pomocy.
          > A niestety to ja godzę pracę z wychowaniem dziecka, ja jestem
          > żywicielem i utrzymuję dziecko więc to ja mam prawo o decydowaniu
          o
          > o wizycie u dziecka. Chodzi mi o dobro dziecka oczywiście.
          > Nie mam zamiaru wszystkiego znosić dla "dobra dziecka".
          >

          BRAWO! TAK TRZYMAJ! I NIE DAJ SIĘ
    • gosia.dwa Re: jestem wredna? 30.12.07, 22:32
      pijanego ojca dziecka do domu bym nie wpuściła,ale spóżnionego 25
      minut raczej tak.Przecież przychodzi do dziecka i nawet półgodzinne
      spotkanie zawsze może sprawić wiele radości dziecku.Mój były nie
      przychodzi do nas do domu.Zawsze wyprowadzam synka z domu na klatkę-
      on gdy go odprowadza to puszcza sygnał a ja schodzę po małego.
      Doceniam to że spotyka się z małym i że mi pomaga ale nigdy go za to
      nie chwalę i nie proszę też o jakąś dodatkową pomoc np:kąpanie.Nie
      narzucam się ojcu dziecka,wogóle nie dzwonie a smsa wysyłam tylko
      wtedy gdy mały jest chory albo zmienia się godzina widzenia.Dzięki
      temu unikamy kłótni.
      PS:a dodatkowa pomoc ojciec dziecka zaproponował mi np:przed
      świętami,częściej i na dłużej brał małego bym mogła spokojnie zrobić
      zakupy i przygotować święta.Ale to była jego propozycja i nie
      usłyszał ode mnie dziękuje.pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka