makbyt
25.12.07, 14:59
Opiszę calą sytuację:
jestem sama z dzieckiem 3,5latką. Caly tydzień bylam chora poważnie
i odebralam córkę od mamy dopiero w sobot.
W sobotę oczywiście 39stopni gorączki i wieczny katar miala córka.
Napisalam eksowi że mala chora. Nic żadnej reakcji. W niedzielę się
zapytalam czy przyjdzie do córki odpowiedzial że może przyjść.
Poprosilam żeby przyszedl tak na godzinkę poloży ją spać i pobawi
się z nią trochę.
Spóżnil się pól godziny bylam tak wściekla że go nie wpuścilam.
Zresztą przyszedl już na bajce , córka byla umyta już mi wcale nie
byl potrzebny.
Smsem powiedzialam mu że jeśli córka będzie chora na święta jej nie
dostanie, Nic zero reakcji. Teraz dostalam smsa czy może ją zabrać.
Więc piszę mu że córka chora i że może przyjść.
To on mnie się pyta czy może przyjśc z swoją drugą córką (18stolatka)
bo ona akurat jest u niego.
Napisalam że córka chora i przychodzi nasza babcia.
Więc zapraszam na jutro przygotuję poczęstunek i WYJDĘ.
To napisal że oczywiście że utrudniam kontakt.
Ładnie to rozegrał.Oczywoście ja wyszlam na tą podłą.
Nie odpisal czy jutro przyjdzie. Nawet nie wiem czy dzisiaj
przyjdzie.