od zawsze do garów byłam ostatnia. a stereotyp o tym jak to kobieta
gotuje a mąż zarabia na utrzymanie widziałam na odwrót

a
najdziwniejsze jest to, że bardzo dobrze gotuję tylko śmiertelnie mi
się tego nie chce robić. A wczoraj coś się zdarzyło.
Do tej pory nie miałam okazji karmić mojego małego swoimi obiadami.
W porze obiadu ja w pracy jestem - karmiła niańka. w weekendy
samolubnie wybieraliśmy się na obiad do mojej mamy żebym nie musiała
gotować.
a wczoraj gdy wróciłam z pracy mały jeszcze ucinał dzienne spanie.
jak się obudził podałam do stołu. jak mi się buzia cieszyła jak
wcinał ze smakiem zupę ugotowaną przeze mnie. a jak skończył to
jeszcze dokładkę. Tak mu posmakowała że i na kolację też zupę
chciał

he he.. dla takiego widoku może będę umiała polubić to
gotowanie
picasaweb.google.pl/joasiaqsterster