majowkowa
28.04.08, 13:45
Zainspirowana tematem na etacie, chciałam zapytać, jak się zapatrujecie na
samodzielnych ojców, na tych którzy zostali porzuceni. Z moich obserwacji
wynika, że oni zwykle postrzegani są i tak jak Ci któryz rozbili związek i Ci
którzy są wszystkiemu winni. Uważacie, że tak jest?, że może to ich wina, że
nie zauważają pewnych symtomów mówiących o tym, że za chwilę coś runie?