Dodaj do ulubionych

Tego się nie spodziewałam

23.05.08, 13:01
Witam ale mój ex mnie zastrzelił dzisiaj. Szok. Pisałam mamy orzeczoną od
miesiąca separację a on dzisiaj powiedział, że co na to aby orzec rozwód, bo
myśli o małżeństwie z tą nową jego panią!!!
Powiedział, że jest super szczęśliwy w nowym związku, że uzgodnili, że chcą
być razem, że wie, że nic chodzi tutaj o pieniądze, bo będą mieli intercyzę,
że kupił jej pierścionek i się de facto oświadczył .... że jej rodzina go
akceptuje (tzn prawie dorosłe dzieci, jej mama). Kurcze facet jest zabójany po
uszy jak nastolatek. To jest choroba jakaś aby po niecałym pół roku
znajomości i w miesiąc po separacji myśleć o nowym związku, albo coś
rzeczywiście między nimi wybuchnęło, bo podobno i ona, jak powiedziała mi jej
koleżanka ze szkoły, zachowuje się jak osiemnastolatka, dzwonią do siebie co
godzinę lub sms wysyłają, on po nią przyjeżdża z kwiatami, bywa często,
troszczy się, a i ona robi kolacyjki, stroi się dla niego,
Podobno miała niedawno urodziny - przyszła do szkoły tak elegancka, że
uczniowie w gimnazjum byli nią zachwyceni, faceci nauczyciele powiedzieli tyle
komplementów, co przez rok nie mówią wszystkim pozostałym koleżankom, a on
przyjechał po nią i zaprosił na romantyczną kolację a ona go chyba na
śniadanie....
Godzić się na ten rozwód, czy nie? Zemścić się zrewanżować?
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: Tego się nie spodziewałam 23.05.08, 13:06
      Za co chcesz się mścić?Za to,że nie kocha ciebie ale tamtą ? Za
      to,że śmiał związać się z kim innym? Za to,że czujesz się gorsza i
      mniej atrakcyjna?
      Zemsta to broń obosieczna..
    • triss_merigold6 Re: Tego się nie spodziewałam 23.05.08, 13:19
      Nawet jak się nie będziesz zgadzać to sąd i tak rozwód orzeknie
      tylko będzie ustalana wina. Przypuszczam, że Twój mąż kwestię winy
      wziąłby na klatę, jest zakochany więc koszty i dyskomfort są mało
      istotne.
      Jak chcesz się mścić? To absurdalne.
      • agapaws Re: Tego się nie spodziewałam 24.05.08, 22:28
        Dziękuję krótko i rzeczowo
    • novajulia Re: Tego się nie spodziewałam 23.05.08, 13:31
      Wiesz, ja bym się zgodziła, pod warunkiem, że 1) z orzeczeniem o jego winie, 2)z
      satysfakcjonującymi alimentami na dzieci(ko).
      jak się nie zgodzisz to będziesz jeszcze bardziej cierpiała, bo sprawa będzie
      się ciągła w nieskończoność, a ty będziesz miała poszarpane nerwy. Jasne że
      decyzja należy do ciebie, ale zastanów się czy chcesz być z facetem, który nie
      wiąże z tobą swojej przyszłości, i który chyba już cię nie kocha. Nie
      kwestionuje w tym momencie twoich uczuć do niego - ale postaraj się teraz raczej
      pokochać samą siebie niż pielęgnować miłość do niego.
      Głowa do góry wink
      • triss_merigold6 Re: Tego się nie spodziewałam 23.05.08, 13:41
        Orzeczenie o winie będzie panu zwisać, założę się. Alimenty i tak ma
        już wysokie i bezproblemowo przez eksa płacone.
        Nie kocha jej, trudno, kiedyś kochał ale mu przeszło. Wierzę w
        uczucie typu "piorun sycylijski", wtedy nic naokoło się nie liczy.
        • agapaws Re: Tego się nie spodziewałam 24.05.08, 22:33
          Piorun sycylijski - nie znałam takiego określenia. skąd je masz?
          A co do diagnozy - sprawdza sie. nic się dla niego nie liczy, nawet z pracy dla
          niej potrafi się zerwać...
          • triss_merigold6 Re: Tego się nie spodziewałam 25.05.08, 20:49
            Z powieści o mafii sycylijskiej, o rodzinie Corleone, zapomniałam
            tytułu. Przy takiem natężeniu emocji i wybuchu uczuć reszta nie ma
            szans.
            • chalsia Re: Tego się nie spodziewałam 25.05.08, 23:30
              > Z powieści o mafii sycylijskiej, o rodzinie Corleone, zapomniałam
              > tytułu.

              "Ojciec chrzestny" Puzo
      • agapaws Re: Tego się nie spodziewałam 24.05.08, 22:31
        Ale mamy już separację bez winy, alimenty wysokie nawet jak na na jego
        zarobki.Wiesz mi nie chodziło o życie z nim - on mnie nie zauważa już, jest
        zauroczony nową panią, ale może o jaką przewrotność losu, co dała mi pewną
        możliwość, ale chyba już to niekatualne
    • chalsia Re: Tego się nie spodziewałam 23.05.08, 14:02
      > Godzić się na ten rozwód, czy nie? Zemścić się zrewanżować?

      nie mścić się ani nie rewanżować i zająć się swoim życiem zamiast historią
      miłosną Twojego eksa.

      Co do rozwodu - zgodzić się na szybki rozwód jeśli weźmie on na siebie winę.
    • hell Re: Tego się nie spodziewałam 23.05.08, 14:14
      ,,To jest choroba jakaś aby po niecałym pół roku
      znajomości i w miesiąc po separacji myśleć o nowym związku'..
      przepraszama a jaki jest ustawowo wymagany czas by mozna bylo
      myslec nowym zwiazku??.
      • agapaws Re: Tego się nie spodziewałam 24.05.08, 22:35
        Nie ma takiego, ale jeszcze pół roku temu był w związku, a teraz już myśli o
        nowym Chodzi mi o zauroczenie, a może zaślepienie ale to jego wybór
    • madziulec Re: Tego się nie spodziewałam 23.05.08, 14:19
      Agus...

      On nie wroci. Cokolwiek bys chciala, jakkolwiek bys nie marzyla i nie oszukiwala
      siebie w myslach i marzeniach - on nie wroci.
      To bolesne.
      Przez jakis czas po zdradze myslimy, ze to moze jakis przelotny romans, ze facet
      sie opamieta, bo przeciez, dom, rodzina, dziecko. Ze ma go co trzymac. Tymczasem
      nie. Oni nie czuja tak jak my - koniety.
      Oni mysla inaczej, sa facetami.

      I wszystko to, co on Ci mowi to sa klamstwa i nie wierz mu.
      Zreszta co Cie ma obchodzic ich intercyza. On chce sie tylko usprawiedliwiac..
      Tak jakby chcial poakzac, ze nie jest takim do konca pajacem.

      Nie zgodzisz sie na rozwod???
      I myslisz, ze co? Nie orzekna tego rozwodu???
      • agapaws Re: Tego się nie spodziewałam 24.05.08, 22:38
        Wiem, że nie wróci. Zaskoczył mnie tym, że tak szybko odkochał się i na nowo
        zakochał. Ja po tej rozmowie i po tym co słyszałam jak się zachowuje (a mam
        okazało się koleżankę, która uczy dorywczo angielskiego w tej samej szkole co
        pracuje jego pani, stąd wiem o pewnych "plotkach od kuchni"). A ta intercyza to
        chyba chciał podkreślić "czystość uczucia "
    • selavi2 Re: Tego się nie spodziewałam 23.05.08, 14:21
      Czym predzej zgodzic sie na rozwod.
      Moze byc z orzeczeniem o winie.
      Ale wez pod uwage, ze sad moze Cie uznac w czesci winna rozkaldu pozycia
      malzenskego w zwiazku z Twoja postawa w stosunku do zycia erotycznego i
      seksualnego, ktore jest czescia skladowa malzenstwa.
      Nie mowie, ze tak musi byc, ale licz sie z takim obrotem sprawy.
      No chyba, ze mezowi bedzie baaardzo zalezalo i wezmie cala wine na siebie, ale
      ja uwazam, ze to nie bedzie uczciwe z Twojej strony.
      Bo malzenstwo to rowniez seks i bliskosc fizyczna miedzy malzonkami.
      P.S.
      Mam wrazenie, ze lubisz samoudreczanie sie.
      Po kie licho Ci informacje o niej, jak jest ubrana, o sms-ach?
      Zajmij sie swoim zyciem, a nie dokopywaniem bylemu.
      Nie dosc, ze jestes w czesci odpowiedzialna za taki obrot spraw miedzy wami, to
      jeszcze mscic sie chcesz?
      Na kim?
      Na kims kto lata cale zabiegal o Twoje wzgledy, rozbil sie o mur niecheci z
      Twojej strony i nie mial sily dluzej tego ciagnac?
      Nie rozumiem.
      Ale nie musze.
      To Twoje wybory i Ty bedziesz ponosic ich konsekwencje. Zreszta juz ponosisz.
      Tak czy inaczej - uniezaleznienia sie od tej pary zycze.
      Pozdrawiam.
      • agapaws Re: Tego się nie spodziewałam 24.05.08, 22:43
        Co do ps pisałam wcześniej - moja koleżanka co pracowała ze mną z 10 lat w tej
        samej szkole, dorywczo od dwóch lat uczy angielskiego w tej samej szkole co jego
        next. Stad wiem o pewnych rzeczach, zachowaniach, które z drugiej strony nie
        mogą być niezauważone w podwarszawskiej miejscowości.
        Odnośnie reszty - trochę racji masz. Nie rozumiałam jego potrzeb i wpędziłam do
        łóżka tamtej.
    • kicia031 Re: Tego się nie spodziewałam 23.05.08, 15:13
      Postawic twarde warunki finasowe, a w duszy modlic sie, aby sie nie
      rozmyslil i aby go nadal tak pililo.

      Wyrzucajac z zycia smiecie robimy miejsce na piekne rzeczy...
      • agapaws Re: Tego się nie spodziewałam 24.05.08, 22:48
        Nie bardzo rozumiem o czym piszesz Ale podczas separacji już ustaliliśmy podział
        majątku (w zasadzie po połowie - ja mniej ale bez obciążenia, on trochę więcej
        ale z kredytem). W sumie mam start życiowy bardzo przyzwoity
        Alimenty już określone wysokie ponad 6 tys miesięcznie.
        Nie wiem o jakich warunkach finansowych piszesz? Alimenty na mnie - nie wiem jak
        wygrać i jaki sąd zgodzi się dać alimenty matce, która ma b dobre warunki
        mieszkaniowe, nowy samochód, troche gotówki i alimenty ponad dwa razy niż jej
        dochody.
        • kicia031 Re: Tego się nie spodziewałam 25.05.08, 07:18
          No to super - popros o jeszcze wiecej w zamian za szybki i nieklopotliwy rozwod
          bez prania brudow.

          bedzie cien stac na wakacje w Acapulco wink)
        • jowita771 Re: Tego się nie spodziewałam 25.05.08, 09:03
          alimenty to ma Twój syn. A jeśli miałabyś orzeczenie winy męża, to miałabyś
          alimenty na siebie. Pomyśl o tym, że syn dorośnie, zostaniesz tylko ze swoja
          pensją, później emeryturą i będzie Ci ciężko. Walcz o orzeczenie winy, podziałem
          majątku pół na pół mąż Ci łaski nie robi.
    • nutka07 Re: Tego się nie spodziewałam 24.05.08, 18:49
      Wiesz co... to w ogole jego pierwsza kochanka? Bo nie chce mi sie w to wierzyc.
      Przeczytalam Twoj poprzedni post, ten tez i jedynym rozwiazeniem wg mnie jest
      profesjonalna pomoc.
      Sama nie dasz sobie rady. Bedziesz tkwila dalej w takiej samiej sytuacji tylko
      na nizszym poziomie materialnym. Nie bedziesz 'uczestniczyla' w swoim zyciu
      tylko w zyciu innych.

      Ty nie chcesz siebie ratowac. Twoj poprzedni 'watek pochwalny' meza i jego nowej
      kobiety to samobiczowanie. Twoje dzialania sa autodestrukcyjne.
      Jezeli sama o siebie nie zadbasz nikt za Ciebie tego nie zrobi. Nikt.

      W pewnym momencie nie moglam juz czytac tego jaka to jestes 'beznadziejna'. Czy
      to aby napewno pojawilo sie w malzenstwie. Moze trzeba siegnac gdzies glebiej,
      zeby dojsc skad to sie wzielo. Co o sobie myslalas bedac w podstawowce, w liceum?
      • agapaws Re: Tego się nie spodziewałam 24.05.08, 23:11
        Co do kochanki - chyba pierwsza, taka na serio na pewno pierwsza. Oczywiście
        nie mam pewności czy nie miał skoków w bok, ale o ile (czysto teoretycznie) to
        jakieś pojedyńcze przypadki np na noc w hotelu podczas wyjazdu służbowego, czy
        na kilka razy. On raczej pochłonięty był pracą, ale lubił np pracować też i w
        domu i nie wychodził z kolegami na piwo, mecze itp.
        CO do mnie - na pewno jest to wszystko zbyt świeże, szybkie.
        Ja wiem, że się coś skończyło, ale nie sądziłam, że tak to będzie. To nie były
        miesiące wielokrotnych zdrad, pijaństwa, przemocy w domu, awantur, hazardu. To
        było nagle, coś niespodziewanego, bardziej bałam się np o jego zdrowie i życie
        (wypadek, zawał itp( niż o taki mało happy end.
        Autodestrukcja - po prostu mam poczucie niższości w zestawieniu z tamtą
        (gwarantuję, że większość z nas by miała).
        Wiesz pisałam już że byłam raczej mało atrakcyjną , z lekkimi kompleksami
        dziewczyną (nadwaga, okulary, wychowanie w rodzinie z surowym ojcem itp), która
        w podstawówce, liceum trochę uciekła w naukę. Na studiach zmieniłem się wzięłam
        za siebie (mój młodszy brat powiedział, że wcześniej w liceum to byłam straszny
        pasztet, a na studiach to nawet byłam laska).
        Później niestety znowu w ostatnich latach - nabawiłam sie kompleksów (leczenie
        hormonalne i związane z tym efekty uboczne- kurcze biodra miała zawsze spore a
        tyłek mi się powiększył w dwa lata i to z 8-9 cm!), co pogłębia moje frustracje
        co moich perspektyw jako kobiety. Niestety ja potrzebuję faceta, nie koniecznie
        do seksu, ale jako podpory, oparcia, doradcy.
        Czy potrzebuję psychologa, psychiatry nie wiem, zobaczę jak trochę upłynie czasu....
        • to.ja.kas Re: Tego się nie spodziewałam 24.05.08, 23:34
          Aga czytam Twój wątek z zainteresowaniem i sympatią do Ciebie.
          Ty potrzebujesz faceta do....(tu wyliczanka)..a czego facet moze
          oczekiwac od Ciebie????
          • agapaws Re: Tego się nie spodziewałam 25.05.08, 10:48
            Czego może oczekiwać? Na pewno jestem dobrą matką, gospodynią, czy panią domu,
            umiem o niego zadbać i w miarę nieźle gotować. Lubię dzieci
            Jestem raczej domatorką, trochę romantyczną a więc nie może oczekiwać
            fajerwerków w stylu wspinanie po skałkach, windsurfing. Wolę życie spokojne -
            niektórym może to bardziej odpowiadać od super aktywności.
            Wiem, że problemem może być sex - nie mam pociągu, a ostatnio to chyba mnie
            odrzuca na samą myśl o tym....Może jakbym poczuła się kochana, pewna, mająca
            oparcie, zaangażowała się to coś zmieni się?
            Nie wiem czy jest wielki problem dla mężczyzn
            • triss_merigold6 Re: Tego się nie spodziewałam 25.05.08, 20:55
              Tak to jest bardzo wielki problem dla większości mężczyzn. Znaczy,
              brak seksu i partnerka kłoda. Dla wielu kobiet niemrawy łóżkowo
              partner również jest wielkim problemem i albo sobie cierpią cichutko
              albo zmieniają na inny model. Life is brutal.
              Nie lubisz aktywności to poszukaj działkowca domatora.
              • agapaws Re: Tego się nie spodziewałam 25.05.08, 23:51
                Kobiety często zmieniają na inny model ze względu na "niemarowść męża w łóżku"?.
                Kurcze ja znam i nie słyszałam o takim przypadku
                • triss_merigold6 Re: Tego się nie spodziewałam 26.05.08, 09:14
                  Nie słyszałaś? To usłysz. Sama tak zrobiłam i znam jeszcze parę
                  innych, ktore również poodchodziły od partnerów/mężów właśnie z
                  powodu niekompatybilności temperamentów.
                • to.ja.kas Re: Tego się nie spodziewałam 26.05.08, 10:57
                  Aga facet (p[rawdziwy facet a nie niedojda) nie szuka kucharki i
                  sprzataczki a partnerki...również w łóżku...za opranie i żarcie
                  można zapłacic karta master card.
                  A by byc partnerem, by samemu coś móc dać trzeba najpierw to
                  mieć....zadbaj o siebie Aga...i nie o Acapulco a o swoje
                  wnętrze....czyste firanki i dobry rosół to naprawde za mało .... a
                  życie ma wiele pięknych rzeczy do zaoferowania (ja tam akurat skałki
                  lubie) i nie do wszystkich z tych rzeczy trzeba byc urodzonym
                  sportowcem...aczkowliek ja sport jak odkryłam (kiedys miałam takie
                  zdanie jak Ty) to sie w nim zakochałam...odmienił mnie i moje życie
    • aniazavonlea Ojej wielka roznica 25.05.08, 09:02
      ojej im więcej Cie czytam to wcale mi Cię nie żal.Wiekszosc postu zajęla Ci
      analia zycia kochanki, jak sie ubrała, itd..kobieto tez popracuj nad sobą idz
      do stylistki! Inaczej całe zycie spedzisz na newsach jak ubrała sie kochanka.

      Zadna roznica dla Ciebie czy separacja czy rozwód, jest z tamtą, kaskę
      dostaniesz tą samą a przynajmniej bedziesz szybciej wiedziała ze to koniec a nie
      zyla zludzeniami ze moze wroci.


      Mialas ileś tam lat z nim ciesz się tym, ze nie tarfilas na nijakiego pana,
      innym wcale sie taki nie trafia, przynajmniej mialas wczasy, zebrałas siły
      teraz do roboty.Moze teraz inna pani poodpoczywa na Arubie, zreszta zauwaz ze
      dzieki rozwodowi są przynajmniej 2 ososby szczesliwe maz i kochanka, Ty i tak
      nalezysz do takich co ciągle marudzą.
      zero sportu, zero inwencji.
      Założylas ten wątek bo chcesz zainteresowania.
      Ilośc panów z najlepszego asortymentu jestnikła, zawsze się trzeba liczyć ze
      bedzie wiecej amatorek...tak jest, jak zalezy Cie na małzenstwie az po grób
      wybierz sobie kogos podobnego do siebie...matudę.


      • agapaws Re: Ojej wielka roznica 25.05.08, 11:01
        Złudzeń już nie mam po ostatniej rozmowie. Pogodziłam się
        A że marudzę jak piszesz - a co mam się cieszyć, czy piać z zachwytu? A moze
        błogosławić los za ostatnie 5 miesięcy? za wspaniałą szansę zyciową,
        niepowtarzalną okazję?
        Sport - każda musi lubić biegać na siłownię, czy pływać na desce albo jeździć
        konno? A nie można lubić posiedzieć w domu i poczytać lub pooglądać jakiś mało
        wymagających seriali?
        Inwencja - przyznaję ex miał wiekszą + możliwości i ciężko byłby go przebić w
        czymkolwiek.
        Analiza życia kochanki to jest dla mnie cel w sobie to po prosu wątek poboczny,
        pewne tło dla całości watku. Ja ich nie śledzę tylko pewne wiadomości do mnie
        dochodzą i się nimi dziele tutaj.
        A uczucia dla Ciebie to jak rozumiem wolny rynek - taka gra podaży i popytu?
        Pełna komercja, ilość towaru mała - duże zainteresowanie - cena idzie w górę.
        Nie stać Ciebie na cenę - wypadasz z wyścigu szczurów? Szczerze współczuję
        takiego podejścia.Zawsze ktoś Ciebie przebije w czymś, bo jak nie urodą, to
        atrakcyjnym seksem, , albo wykształceniem, albo majątkiem, albo inwencją w życiu.
        Najlepiej byłoby trafić kogoś znacznie poniżej Ciebie w każdej dziedzinie bo
        wtedy nie ma wątpliwości, ze będzie atrakcyjniejszy od Ciebie
        • aniazavonlea Re: Ojej wielka roznica 25.05.08, 11:57
          Jasne tylko przypadkiem sie dowiadujesz, ty chcesz wiedziec i wypisujesz tu
          dtsrdymały jak sie ubrala kochanka do szkoły..zastanow sie!
          W duzej mierze seks, małzenstwo jest rynkiem, mozesz zaprzeczac.
          Jasne ze mozna mowic o milosci bla bla bla ale uroda, ososbowosc ikasa składa
          sie na wszelako pojęto atrakcyjnosc..pozniej jest przyjazn lub jej nie ma..
          Tylko kiepskim wyborem facetow mozna motywowac ze mnostwo niedomytych
          niezadbanych nieudacznikow znajduje wspaniałe piekne kobiety tylko w Polsce tak
          jest..bo nie ma wyboru..
          Jasne romantyzm miłosc..bla bla bla

          Pomysl ze z kazdej sytuacji nawet zlej mozesz wyniesc pozywtywna inetrpretacja
          ty wybierasz marudzenie i dowalanie sobie.
          Chcesz zainteresowania. Napisałam Ci a czym sie smucisz, seksu nie potrzebowałas.
          Masz szansę na zycie po swojemu a nie jako bluszcz uczepiony mezowych spodni.
          Tez poderwij faceta lepszego od swojego meza jesli sobie zyczysz.
          Ktos kto jest kanapowcem raczej powinien szukac tez kogos kto nie przepada za
          sportem, nikt nie mowi ze musisz lubic, nie jest to w kategoriach lepszy gorszy
          ale inny..moze lepiej sie dogadasz z kims kto lubi sport jak cwiczenie kciuka na
          pilocie,po co sie meczyc z kims kto lubi narty zagle itd??

          • agapaws Re: Ojej wielka roznica 25.05.08, 13:09
            NIe dowiaduję sie przypadkiem, tylko znajoma mi donosi o nich - po poprostu
            pracuja razem. A mój ex nie był też jakimś fanem sportu - po prostu raz w
            tygodniu siłownia, rzadziej basen w zimie wyjazd raz czy dwa na narty.
            Komercja w Twoim przypadku sięgnęła zenitu. Oczywiście w Polsce jest marny rynek
            i wyruszyłaś na łowy na Lazurowe Wybrzeże czy Palm Beach na Florydę. Tam dopiero
            jest rynek super facetów. Wiem była widziałam - chcesz to podam Tobie adresy
            plaż, gdzie znajdziesz superfacetów i gwiazdy filmowe nawet ..
            Oczywiście według Ciebie ta sytuacja jest super - wszystko to bla bla. Można
            kupić uczucie,miłość, wyrwać z rynku jakiś towar, wylicytować ...
            Mam tylko skromne pytanie czy Ty przypadkiem nie jesteś sama? a jeśli jesteś lub
            byłaś to dlaczego?
            • aniazavonlea Re: Ojej wielka roznica 25.05.08, 13:43
              ha ha znajoma ok ale po co nam to jak wygladała twoja next ?? piszesz o tym i
              piszesz, tylko znajoma doniosła? wiesz co to wyparcie? to idz do psychologa to
              sie dowiesz. Tak daleko zaprzeczasz wszystkiemu jak ci sie mowi ze nadnmiernie
              poswiecasz temu uwage.Jak napisala juz Chalsie, pisanie do ciebie tylko cie
              zywi. Wiec nalezy przestac.

              Wiesz ty wszystko przerobisz na swoje kopyto, towar itd, ja nie pisalam o
              towarkach tylko o relacjach miedzyludzkich ktore sa takie w rzeczywistosci a ty
              bys chciala to widziec jako moja komercja towar itd.
              To juz tylko sie sprowadza do jednego czynnika jak wyglad zewnetrzny, w
              rzeczywistosci ludzie sa bardziej skomplikowani ale nie tak skomplikowani jak
              myslisz bo w "milosci" dochodzi wiecej czynnikow jak zainteresowania, osobowosc,
              kaska i to co podziwiasz u twojego eks czyli "zaradnosć", wiesz ze to tez atut
              nie? Jakie okropne prawda zeby tak leciec na kaske i zaradnosc bo samej sie nie
              umie byc zaradneym wstretne nie? Przyznasz a To wlasnie ty? Jak mozesz nie
              kochac takiego gołodupca przeciez to materialistyczne podejscie??

              Nie widzisz tego u siebie ze swojego meza sprowadzilas do towarku tylko z
              wieksza iloscia atrakcji i czynnikow?
              Sama wypunktowalas ze ma takie i takie cechy, tyle zalet karierka kaska itd
              itp?Niezly towarek a tfu jaka jestes okropna?
              skoro sama nisko siebie cenisz ze nie jestes zaradna i takie tam to znaczy ze
              punktujesz cechy takie jak kaska, zaradnosc wyglad kochanki czyz nie?
              Zaprzeczysz?
              Przeciez nie cenisz siebie? Za to ze jestes normalna bo ludzi tak trzeba cenic
              za to ze sa a nie ze sa zaradni i maja doktorat bla bla bla
              Szczyt towarowosci...? moja ironii ale ty tak wlasnie myslisz bo inaczej gdybys
              cenila ludzi za to ze sa uczuciowi, dobrzy i uczciwi nie mialabys siebie za nic
              a meza za boga. Koniec kropka.Sama wprowadzilas taka hierachie wartosci i to
              twoj ból a jak ci sie to chce przedstawic to stosujesz atak ale ja jestem
              okropna swiat to nie towarki, pokaze ci na florydzie jakie sa miejsc itd itp..a
              co cie obchodzi czy ja chce widziec twoje miejsca...mam je gdzies,
              znam fajne miejsc ana Mazurach, sama prowadze yacht,bylam na Cykladach i Krka,
              cos jeszcze?
              jezdze na nartach i konno wiesz? Mysle ze jestes nudna jak flaki z olejem,
              doktorat mnie nie podnieca. Sama bym sie zanudzila z takim kanapowcem, czego
              jeszcze marudzisz?
              Ja nie podziwiam kasiastego karierowicza z doktoratem bo to mnie nie jara,
              podziwiam panie z 2 dzieci, ktore same je wychowuja, mają optymizm, siłe i nie
              marudzą, pracują i zyją. Podziwiam wszytskich optymistow ktorzy w obliczu
              choroby mają siłe...wiesz moja mama miala raka i nie marudzila jak Ty!! Nie zyje
              ale podziwiam ja za siłe i optymizm a ty jestes maruda i nie zal mi ciebie!


              • zuza145 to skoro juz wiesz 25.05.08, 15:06
                to zacznij od prośby do znajomej:
                1. niech przestanie ci donosić- bo ewidentnie to nie służy tobie a
                potem
                2. zacznij żyć swoim życiem
                3.znajdż sobie swoich przyjaciół
                bo marnie skończysz bijąc pianę- szkoda czasu a prawda jest taka-
                jak sie sama nie ruszysz to nikt za ciebie tego nie załatwi- a masz
                przecież tylko jedno do zrobienia- masz polepszyć jakość swojego
                życia. Wybieraj odpowiednie metody i analizuj- co cię cofa a co
                pozwala do przodu.
                Rozważania dotyczące otoczenia (panienki i męża)- niestety cofają.
                To rozważaj swoje życie i swoje sprawy.
                Bo życia szkoda marnować.
                A życie nienawiścią- to wegetacja. Smutek jest normalny- ale żal i
                złość- brrrrrrrrrrrr.
                • agapaws Re: to skoro juz wiesz 25.05.08, 23:52
                  Dziękuje Zuza
              • semijo Re: Ojej wielka roznica 25.05.08, 16:02
                A ty anio z anvolea tak się puszysz i mądrzysz jakbyś wszystkie
                rozumy zjadła. Co Cię obchodzi co autorka wątku opisuje. Jesli czuje
                potrzebę wyrzucenia z siebie jakiś emocji to chyba dobre miejsce. A
                ty skoro czujesz sie taka fajna, to po prostu nie wchodź na jej
                watki, zamiast moralizować i osądzać
                • triss_merigold6 Re: Ojej wielka roznica 25.05.08, 20:52
                  A ja się z Aniązavolnea poniekąd zgadzam. Jak ktoś ma życiowy power,
                  duży temperament, lubi nowe wyzwania i skoki adrenaliny a do tego
                  lubi i potrzebuje seksu to zanudzi się z kanapowcem. Kanapowiec
                  powinien szukać kogoś podobnego do siebie.
                  • agapaws Re: Ojej wielka roznica 25.05.08, 23:58
                    Niestety triss_merigold ja kiedyś miałam większy temperament niż teraz.
                    (sporo większy, ale mi niestety przeszło). Kiedyś ja byłam bardziej aktywna z
                    powerem niże teraz i z czasem powstała przepaść U niego chyba wszystko co
                    napisałaś poszło do gry u mnie w dół. Stałam się kanapowcem, mimo, że byłam "pół
                    kanapowcem"
                • agapaws Re: Ojej wielka roznica 25.05.08, 23:53
                  Semijo - obawiam się że odnalazła własne bolesne problemy w moim pisaniu. Jakby
                  była taka the best to by nie była (nie jest ) samotna...
              • agapaws Re: Ojej wielka roznica 25.05.08, 23:47
                Wiem co to wyparcie a pisze wszystko - może nie koniecznie dla Ciebie, bo po
                prostu muszę lub dla innych co nie czytały.
                Być może jednak i Tobie przeszkadzają piękne kobiety?
                Ja nie przerobiłam tego na towar, ale przełożyłam to co pisalaś, ze uczucia,
                romantyzm, to wszystko bla bla czyli twarde prawa rynku się licz, podaż,
                atrakcyjność, popyt.
                Wiem jakie mój eks miał zalety - miał ich sporo. Ale nie zarzucaj mi że leciałam
                na kasę, dorobił się tego w trakcie trwania związku i ja nie wiedziałam jaki
                poziom życie bęe miała po 10 latach. oczywiście był zaradny i pracowity oraz
                konsekwentny ale to nie jest gwarancja na osiągniecie sukcesu finansowego.Jak
                za niego wychodziłam to był gołodupcem, którego kochałam i pierwszy samochód to
                ja dostałam od rodziców. Tyle w tym temacie
                NIe bierzesz pod uwagę tego, że ja wyszłam za mąż z miłości a nie za kasę.
                Atrakcyjność mojego ex to było wiele czynników od wyglądu, po sumienność,
                pracowitość i intelekt.
                A to kto Ciebie podnieca czy jara - no to jak Ciebie nie podniecałby przystojny
                , wykształcony, majętny facet to współczuję Tobie. Musisz mieć pewne poważne
                problemy, podobnie jak i ja
                A Twoje współczucie mi delikatnie mówić zwisa - sama z soba masz
                sporo problemów, bo nie zareagowałabyś tak emocjonalnie (uderzyłam w czułą
                strunę?)
                • kuku-007 Re: Ojej wielka roznica 26.05.08, 11:35
                  Z Twoich postów wynika, że facet dobrze zrobił - zamienił kobietę
                  bez jaj, charakteru, radości życia, inwencji, własnych
                  zainteresowań, popędu seksualnego na jej zupełne przeciwieństwo. I
                  jest szczęśliwy. Czy coś tu kogoś dziwi? Zaskakuje? Można się było
                  tego spodziewać chyba? Sama na to zapracowałaś przcież.
                  W dodatku nie deklarujesz chęci żadnych zmian - to nie, tamto nie...
                  nic dziwnego, że atrakcyjny, pełen pasji facet nie chce mnieć z Tobą
                  nic wspólnego.
                  • agapaws Re: Ojej wielka roznica 28.05.08, 23:34
                    Ja uważam, że po cześci tylko masz rację - na pewno moja wina była, ale z
                    drugiej strony - atrakcyność fizyczno-seksualna nowej partnerki mnie pogrążyła
    • lookbill Re: Tego się nie spodziewałam 25.05.08, 15:16
      Puść wolno. Jeśli wróci, to jest Twoje...
      Zemsta nie ma sensu, i tak swoje zrobi.
      • jogo2 Re: Tego się nie spodziewałam 26.05.08, 12:47
        Aga,
        nie mam czasu czytać całości. Źle zrobiłaś, że się zgodziłaś na separację bez
        winy, ale trudno, Zresztą jesteś taka zakompleksiona, że nic dziwnego, stało się.

        NALEżY cI SIę jak psu buda: rozwód z orzeczeniem o winie i z alimentami NA CIEBIE.
        NIe słuchaj pseudożyczliwych rad. Za seks nie ponosisz winy, skoro, jak piszesz,
        problemy wynikały z przyczyn ZDROWOTNYCH.
        Póki co, gwarancja świadczenia usług seksualnych nie jest załącznikiem do aktu
        małzeństwa.

        Proszę Cię także idź do psychologa lub poczytaj książki: wmawiasz sobie, że MASZ
        POWODY, aby czuć się gorszą od kogokolwiek.
        Ani długie nogi, ani wygląd, ani mniejsza wiedza, nie usprawiedliwiają poczucia
        bycia gorszym. Takie poczucie, lub jego zaprzeczenie, można wynieść z domu
        rodzinnego. To wszystko.
        Powiedz mi, czy Renata Beger czuje się gorsza od kogokolwiek innego. A czy ma
        dużo powodów usprawiedliwiających jej dobre samopoczucie?
        Czy Renata Beger będac na Twoim miejscu - właśnie, jak ona by się zachowała? Czy
        Renata Beger ma długie nogi? Czy biega na siłownię choć raz w roku? Czy jest
        mądra, oczytana, itp?
        No widzisz, a humoru nie odbiera jej nic, abstrahując od faktu, że nie jest moją
        idolką i nie powinna zrobić kariery publicznej, ale nie o tym mówimy w tym wątku.
        Nie chodzi o mszczenie się a o sprawiedliwość.
        Rozwód bez orzekania o winie i alimentów na ciebie jest niesprawiedliwy.
        Ja bym "prania brudów" się nie bała, ale Ty chyba musisz mieć wsparcie
        psychologa, bo za głęboko tkwisz w przekonaniu, że słusznie jesteś gorsza od
        kogokolwiek, a część postów tutaj tyklko Cię w tym utwierdza.
        • kuku-007 Re: Tego się nie spodziewałam 26.05.08, 13:40
          Jogo, nie do mnie to pisane, ale nie mogę odmówić sobie komentarza:

          Póki co, gwarancja świadczenia usług seksualnych nie jest
          załącznikiem do aktu
          > małzeństwa

          Nie do końca tak jest - ustaje pożycie, i następuje trwały rozkład
          małżeństwa, jest to chyba ważki argument dla sądu przy orzekaniu
          rozwodu, prawda?

          Co do Renaty Beger - nie jest to również moja idolka, zazwyczaj
          budzi mój uśmiech, ale trzeba obiektywnie przyznać, że jest osobą
          aktywną, rzutką, działającą (na pewno nie fizycznym i mentalnym
          kanapowcem, jak agapaws)i WIERZĄCĄ W SIEBIE, co daje jej zdecydowaną
          przewagę w życiu, wśród ludzi i na pewno dodaje atrakcyjności.
          Tu nie chodzi o długie nogi - mąż autorki nie wybrał 20-latki z
          dużym biustem, tylko 46-letnią, atrakcyjną i świadomą siebie
          kobietę, całkowite przeciwieństwo agapaws/
          Powiem więcej, przy agapaws nawet Renata Beger jest ciekawą
          osobowością smile
          • triss_merigold6 Re: Tego się nie spodziewałam 26.05.08, 14:07
            Pozwolisz, że się podpiszę? Renata Beger to nie bohaterka mojej
            bajki ale kobieta jest energiczna, rzutka i ma przaśno-zmysłowy
            sposób bycia, który może się podobać mężczyznom.

            Nie ma pożycia - nie ma małżeństwa. Chyba, że pożycie ustało za
            OBOPÓLNĄ zgodą a nie dlatego, że komus się odechciało.

            Nie widzę żadnego powodu dla którego Agapaws powinna teraz robić
            piekło mężowi, starał się facet wiele lat, nic dziwnego, że
            zainteresował się w końcu kobietą pełną życia. Kasę dostanie,
            finansowo zabezpieczona jest.
            Jogo2 chyba przez pryzmat własnych doświadczeń pisze.
            • jogo2 Re: Chorzy na złom 26.05.08, 14:44
              Nie twój interes Triss, przez pryzmat jakich doświadczeń ja piszę. Autorka
              wyraźnie pisała, być może w innym wątku, który też znasz dobrze, że się leczyła.
              Rozumiem Triss, że ty jesteś ekspertem od spraw małżeńskich (i szczęśliwą
              mężatką) i dopóki obu nóg i podwozia nie urwało - dawać d..y to psi obowiązek,
              nie ma d..y - to finito małżeństwa usprawiedliwione na 100% - baardzo prosta wizja.
              A powiedz przez pryzmat jakich doświadczeń Ty piszesz, skoro już tak na osobiste
              doświadczenia zeszło?
              • to.ja.kas Re: Chorzy na złom 26.05.08, 14:53
                Nie wiem po co pyskówki w tym i jakimkolwiek innym watku.

                Jogo powiedz mi ile znasz chorób które uniemożliwiają współzycie?
                Siedze z koleżanka lat 52 która przeszła nowotwór dróg rodnych -
                rozmawiamy ze soba i wiem, ze lubi seks i go ciagle uprawia.
                No ile chorób uniemozliwia wspołzycie?
                Ile kobiet jak widzi ze libido poszłooooo w dól idzie do specjalisty
                i próbuje temu zaradzic?
                Czy Aga poszła do lekarza i leczyła swoja niechec do łóżka?
                Tego nie napisała.

                Aga duzo wie:
                wie ze mąż aktywny
                atrakcyjny'wyjatkowy
                pełen zycia
                lubi seks
                pracowity itd
                Ona jest:
                leniwa w łózku
                nieatrakcyjna
                Nie ma zainteresowan i własnego zycia
                nie rozwija sie

                Dziewczyny od ok 200 postów probuja Adze coś zasugerowac ale
                WSZYSTKo jest nie takie: sport męczy i sie czlowiek poci, inne
                rzeczy nuda. a w gole to mi źle....

                Wiec tak jak ktoś napisał, jesli chodzilo tylko o kase to 6000
                alimentów nie w kij dmuchał, jak o WSPOLNE ZYCIE , pasje,
                zainteresowanie, seks, dązenia....no to Aga ma jedno
                tłumaczenie "ale ja taka jestem"...no jestes....tylko związek polega
                na wspolpracy nie na odcinaniu kuponów od tyrania partnera.
                • agapaws Re: Chorzy na złom 28.05.08, 23:47
                  Ale czy nie uważasz, że seks to nie wszystko? Sprowadzasz wszystko to łóżka?
                  Co do jakiś specjalnych aktywności mojego ex - owszem ale też bez przesady. Moje
                  dażenia były po prostu na pewnym etapie inne - trochę chciałam spokoju, też ze
                  względów zdrowotnych a tutaj okazało się że mój były z wiekiem coraz bardziej
                  jest aktywny
              • aniazavonlea Re: Chorzy na złom 26.05.08, 14:56
                Szkoda ze masz takie podejscie do seksu i okreslasz je "dawać dupy"
                a nie przyszlo ci do głowy ze moze to byc ochota chęc i
                jesli jej nie ma to znaczy co robisz w takim zwiazku bo ja bym uciekała od
                razu..no chyba ze białe malzenstwo ale czy to małzenstwo juz czy układ??
                ale chyba brak seksu i gotowosci do prokreacji jest nawet przez kosciol
                katolicki uznawany jako powód do "rozwodu" lub jak wolisz rozwiazania małzenstwa.
                Piszesz tak jakbys miala wybor miedzy Twoim dawaniem dupy ktore mozna okreslic
                wiktorianskim "zamknąc oczy i myslec o Anglli" albo nie dawaniem.
                ja bym powiedziala ze mam 2 wyjscia albo mam radosc z seksu albo nie i nigdy bym
                sie nie zgodzila na "dawanie dupy" co rozumiem ze nie mam radosci z seksu a daje
                ją komus bo musze czy co?? kiedy tej radosci nie mam wiec nawet bym nie
                rozwazala tego..
                Mysle ze autorka sama sie przyznala ze ma maly potencjal a po chorobie
                zmniejszyl sie. Popadacie w skrajnosci i czpeiacie sie w dyskusji jakis
                pobocznych watkow.
                Tutaj bylo duzo niedopasoania o czym pisalismy seks, hobby, inne power, wiec
                czemu akurat sprowadzac to do choroby autorki i co do bialego malzenstwa, jak
                bys to widziala Jogo szczerze? ich dalsze małzenstwo? naprawdę to widzisz? ja nie
                • agapaws Re: Chorzy na złom 28.05.08, 23:51
                  Dziękuje za tą Twoją wypowiedź. Bardzo mi się podobała i jest chyba wyjątkowo
                  trafna
              • kuku-007 Re: Chorzy na złom 26.05.08, 14:57
                całkowite ustanie pożycia = ustanie małzeństwa - tak stanowi prawo,
                będziesz z tym polemizować?
                Zresztą małżeństwo to kompromis - czasem wypadałoby się postarać,
                nawet jak się nie ma ochoty - z tego co pisze wynika ze jej mąż
                starał się wiele lat. A ona co? To nie, tamto nie, tego się
                niechce...
                Ponadto wspomniała o zmianach hormonalnych, nie o
                poważnej/śmiertelnej chorobie, uniemożliwiającej współżycie, więc
                bez przesady. Na wszystko są sposoby, o ile się chce. A jej się nie
                chce.
                Piszę to z własnego doświadczenia (zmiany hormonalne i znaczny
                spadek libido). Ale to nie wina mojego męża, dlaczego on ma
                cierpieć? Na hormony są hormony - szystko się da zrobić smile jak się
                chce.
                • to.ja.kas Re: Chorzy na złom 26.05.08, 15:10
                  Aga miała wszystko:
                  pieniadze
                  dom
                  wakacje
                  srodki
                  kochającego męża
                  Wystarczyło cokolwiek chcieć.
                  Ale czasem tak jest, że dobrobyt rozpieszcza i wtedy to dopiero się
                  nie chce.
                  Fitnes - nie
                  Siłownia - nie
                  SPA - nie
                  Lekarz co by ustawił hormony - nie
                  satysfakcjonujący seks - nie
                  rozwój zawodowy - nie

                  Więc co na ta?
                  tanie seriale i kanapa? Przy takim facecie?
                  Aga ma szanse wieść teraz satysfakcjonujace zycie. Kasa jest, faceta
                  co by wymagał nie ma, swiety spokój.
                  A jesli ta sytuacja nia wstrzasnie, spowoduje, ze czegokolwiek
                  zachce, zapali sie do czegoś.....zycze jej szczescia, trzymam
                  kciuki...wtedy bedzie szczesliwa.
                  • virtual_moth Re: Chorzy na złom 26.05.08, 15:42
                    to.ja.kas napisała:


                    > Aga ma szanse wieść teraz satysfakcjonujace zycie. Kasa jest, faceta
                    > co by wymagał nie ma, swiety spokój.
                    > A jesli ta sytuacja nia wstrzasnie, spowoduje, ze czegokolwiek
                    > zachce, zapali sie do czegoś.....zycze jej szczescia, trzymam
                    > kciuki...wtedy bedzie szczesliwa.

                    Szczesliwa moze byc i bez "zapalania sie do czegos" i sęk, aby to szybko pojęła. Nie musi NIC robic, nie musi sie podobac samcowi alfa, nie musi chudnac w tylku 10 cm, nie musi wspinac sie po skalkach. Moze siedziec i ogladac seriale, jesli tylko to jej odpowiada.
                    Osobiscie doskonale rozumiem ten typ (bo sama nim jestem, hehe) i rozumiem chec pomarudzenia i pouzalania sie nad soba w sytuacji, gdy pan znajduje sobie lepszy model. To jest swego rodzaju zaloba i nie dziwie sie, ze mozna sie podlamac, a uroda nowszego modelu bynajmniej nie pomaga w wyjsciu z dolka.
                    Ja marudze w zasadzie do dzis, ale nie zmienia to faktu, ze generalnie jestem ze soba szczesliwa. Trzeba do tego czasu.
                    • agapaws Re: Chorzy na złom 28.05.08, 23:53
                      Wielkie dzięki!!! Rozumiesz mnie
                    • riki_i Re: Chorzy na złom 03.06.08, 11:09
                      virtual_moth napisała:

                      > Nie musi NIC robic, nie musi sie podobac samcowi alfa, nie musi
                      > chudnac w tylku 10 cm, nie musi wspinac sie po skalkach. Moze
                      > siedziec i ogladac seriale, jesli tylko to jej odpowiada.

                      Nadajesz się na dilerkę narkotyków... Po co robić cokolwiek, jak
                      można se łyknąć procha albo znieczulić się setką i też będzie dobrze?

                      Po Twoich radach autorka wątku za 3 lata będzie przypominała matrony-
                      bohaterki Orzeszkowej. Boy mówił na nie "babozwierz kanapowy"

                      • to.ja.kas Re: Chorzy na złom 03.06.08, 12:39
                        Riki ja sie zgadzam, ze nikt nic nie musi...jedyne co musi to
                        przyjąć do wiadomości ze ktoś inny nie musi męczyć się w takim
                        związku....

                        Własnie to "nie musi" jest całym haczykiem w tym wywodzie.

                        Skałki, wedkarstwo, siłownia, ciagłe uczenie sie...nie robie tego bo
                        musze...robie to bo to daje MI przyjamnosc...warto poszukac
                        wspolnych styków i wspolnych pasji...jak tego nie ma to papier
                        niestety ma słabą moc spawania związku
              • agapaws Re: Chorzy na złom 28.05.08, 23:43
                Leczyłam się operacyjne później terapia hormonalna i trochę się zmieniłam
                fizycznie i psychicznie
              • triss_merigold6 Hehehe 29.05.08, 19:41
                Osobiście zawsze lubiłam ten sport więc zero problemów z przymusem
                dawania d..y. Od męża do kochanka odeszłam zresztą, bo ślubny
                zapomniał, że rola matki nie jest jedyną jaka mnie satysfakcjonuje
                więc męża autorki rozumiem. Ja tam krótkopiłkowa jestem, rzuciłabym
                ją dużo wcześniej.
              • riki_i Re: Chorzy na złom 03.06.08, 10:57
                jogo2 napisała:

                > dopóki obu nóg i podwozia nie urwało - dawać d..y to psi obowiązek,
                > nie ma d..y - to finito małżeństwa usprawiedliwione na 100% -
                > baardzo prosta wizja.

                Po co ten sarkazm? Przecież właśnie tak rozumują sądy - żeby orzec
                rozwód pytają o rozkład pożycia. Łóżkowego pożycia.
          • agapaws Re: Tego się nie spodziewałam 28.05.08, 23:41
            No to już mam kompletnego doła poniżej Renaty Beger....
        • triss_merigold6 Re: Tego się nie spodziewałam 26.05.08, 14:08
          Lepsza z pewnością nie jest, nie w kategoriach które akurat dla jej
          męża są ważne. Obiektywnie może być świetna z wielu powodów ale jej
          konkretny mąż woli inny typ kobiety. Proste.
          • guderianka wierszyk dla autorki 26.05.08, 16:21
            Piękna kobieto ty siebie nie dręcz
            obawą dziecinną
            Rywalka nie jest od ciebie piękniejszą
            jest tylko INNĄ
        • agapaws Re: Tego się nie spodziewałam 28.05.08, 23:40
          Alimenty na mnie - no tak zastanawiałam się ale jak wywalczyć je w sytuacji w
          której mam na "utrzymaniu" tylko siebie?
          Oczywiście, ze poziom życia mi się obniży (synowi raczej nie). Nie bedzie mnie
          stać na to co miałam dotychczas, ale obiektywnie żyłam na poziomie wyjątkowo
          wysokim jak na ten kraj. Boję się takiej walki zwłaszcza, że będzie to wyglądać
          jakbym sie chciała na nim dorobić i żyć z niego cały czas. Obawiam się, że nie
          podniosło by mi to mojej samooceny
          • jogo2 Re: Tego się nie spodziewałam 29.05.08, 12:31
            owszem podniosłoby Ci i to bardzo. Ale niestety przeczytałaś wszystkie te wpisy,
            z których połowa jest bzdurna i dołująca i masz kompletny mętlik w głowie.
            Jak najbardziej po 12 latach małżeństwa masz prawo "dorobić" się na niewierności
            męża.
            Na szczęście do tej pory KRiO nie jest autorstwa Triss merigold i należy
            skorzystać z tej szansy.
        • riki_i Re: Tego się nie spodziewałam 03.06.08, 11:03
          jogo2 napisała:

          > NALEżY cI SIę jak psu buda: rozwód z orzeczeniem o winie i z
          > alimentami NA CIEBIE.

          Tak.

          > problemy wynikały z przyczyn ZDROWOTNYCH.
          > Póki co, gwarancja świadczenia usług seksualnych nie jest
          > załącznikiem do aktu małzeństwa.

          No akurat jest. Z tym, że problemy zdrowotne autorkę poniekąd
          usprawiedliwiają. Przespała jedno - jak jej wygasło libido, uznała,
          że skoro ona nie ma z tym problemu, to i mąż nie będzie miał. A taka
          projekcja była kompletnie nieuzasadniona. Nawet jak jej się nie
          chciało, trzeba było powalczyć o powrót popędu. Być może
          farmakologicznie i psychologicznie. Mąż -swego czasu- zapłaciłby
          ochoczo za wszelkie konsultacje.
    • selavi2 Re: Tego się nie spodziewałam 29.05.08, 08:55
      Wiesz co agapaws - zrob tak, jak Ci serce i sumienie dyktuje.
      I nie sugeruj sie za bardzo ta nasza pisanina.smile
      Sama wiesz i czujesz najlepiej, jaki sposob postepowania wybrac.
      A wypisanie sie na forum to zupelnie co innego niz podjecie konkretnych decyzji
      w zyciu.
      Czasem warto wylac z siebie troche żółci - klawiatura wszystko zniesie(no moze
      poza wylanym jogurtem).
      Pozdrawiam nieustajaco ze slonecznego Wro.
      • agapaws Re: Tego się nie spodziewałam 03.06.08, 10:27
        Dziekuje bardzo
    • madziulec Aga... A czego sie spodziewalas??? 29.05.08, 09:30
      Tego nie, tamtego nie..
      Tak zle, inaczej zle.

      Dwojka ludzi sie rozstaje, jest w separacji, jest inna kobieta. Czego sie
      spodziewalas???
      • agapaws Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 03.06.08, 10:27
        Madziulec nie myślałam że on na serio aż tak się zabujał.
        Wiem, że jest b. ładną kobieta ale żeby aż tak mu zawrócić w głowie? To byl
        facet bardzo twardy, odporny psychicznie, kobiety sznoawł, lubił, ale nie
        działało to na niego.
        Nie chodzi o to że miałam jakieś złudne nadzieje na powrót - na to nie liczyłam
        ale nie myślałam, że to tak poważnie. Owszem romans, zauroczenie, kryzys wieku
        średniego u pana około 40 -tki itp
        Na razie nie może bez niej żyć. Przynajmniej na tyle jest jeszcze ok w tym amoku
        że o synu pamięta (np pół dnia 01 czerwca z nim spędził)
        Podobno ona wobec syna stara się być bardzo miła, delikatna i sympatyczna.
        • madziulec Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 03.06.08, 17:36
          Nie Aga.
          Znow opisujesz, czego sie nie spodziewalas i czego nei myslalas.

          Napisz czego sie spodziewalas i co myslalas.
          • ca.melia Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 03.06.08, 21:12
            Nie ma nic gorszego chyba niż kobieta (czasem i mężczyzna), która po
            ślubie uważa, że jej mąż staje się z automatu jej "własnością" i
            MUSI być z nią szczęśliwy. I wtedy zaprzestaje dbania o siebie i
            fizycznie, i wewnętrznie. No bo po co, skoro on ją musi teraz
            kochać?
            Byłam innna, miałam większy temperament itd, itd. Trzeba było się
            nie uwsteczniać. Po prostu. W każdym wypadku należy zachować dla
            siebie kawałek "własnego świata" żeby być osobą interesującą, z
            którą chce się przebywać i wciąz na nowo poznawać.
            I nie trzeba skakać na linie, latać na paralotni itd. Wystarczy
            mieć o czym ze sobą rozmawiać. Widocznie nie mieliście o czym. Ani
            on z Tobą, ani Ty z nim.
            I przestań się nad sobą rozczulać. Mogłaś zostać w domu samotnej
            matki, mając 500 zł w kieszeni na miesiąc na siebie i dziecko. Bież
            tyłek w garść i zrób coś ze sobą. A jak już koniecznie musisz coś
            robić pod kątem byłego męża, to zaweźmij się, zadbaj o siebie, zrób
            się na bóstwo i pokaż, że stracił kawał lachona.
            A next? Cóż po prostu jest inna wiec sie do niej nie porównuj.

            i nie marudz smile
            • agapaws Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 04.06.08, 01:08
              Moja droga ja się nad sobą nie rozczulam. To nie chodzi o to.
              Czasem trzeba coś z siebie wyrzucić, czasami człowiek musi inaczej się udusi.
              Oczywiście że jestem w bardzo dobrej sytuacji = podkreślałam to wielokrotnie, że
              postapił mój ex uczciwie przy podziale, że finansowo jestem zabezpieczona (dziecko)
              Wiem, co źle zrobiłam, ale mam problemy z samoakceptacją siebie wobec next
              (wiem, że to głupie lecz mnie strasznie dołuje).
              Okazuje się nie tylko bardzo atrakcyjna kobietą, super kochanką, ale i dbającą
              panią domu, wyrozumiałą, taktowną wobec syna i w chyba w wielu aspektach
              lepszą od mnie. Przy niej nigdy nie będę super laską. Takich cudów nie ma. Jak
              mu pokaże co stracił, że więcej coś stracił, skoro ona jest ładniejsza i lepsza
              ode mnie? To jest problem jak obiektywnie i logicznie udowodnić, że zwykły fiat
              jest lepszy od porsche czy mercedesa?
              • chalsia Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 04.06.08, 01:12
                > lepszą od mnie. Przy niej nigdy nie będę super laską. Takich
                cudów nie ma. Jak
                > mu pokaże co stracił, że więcej coś stracił, skoro ona jest
                ładniejsza i lepsza
                > ode mnie? To jest problem jak obiektywnie i logicznie udowodnić,
                że zwykły fiat
                > jest lepszy od porsche czy mercedesa?

                a po kiego grzyba Ty chcesz mu jeszcze cokolwiek udowadniać. Sobie
                udowodnij, że jestes DOBRA. Ładniejsza może i nie będziesz, ale za
                to możesz być bardziej zadbana niż jesteś. A żeby być lepszą, to
                musiałabyś mieć takie same cechy/przymioty jak nexia by móc je
                stopniować i porównywać.
                Nie jesteś gorsza, ani ona lepsza - jesteście inne. I dlatego nie
                da rady się porównywać.
                • agapaws Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 04.06.08, 20:57
                  Chalsiu jesteś naprawdę wspaniała, rozumiem to co piszesz, ale na dziś nie mogę
                  od takiego porównania się oderwać - w zasadzie porównuję te same lub podobne
                  cechy, ale stop z tym ....
              • jogo2 Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 05.06.08, 12:10
                Nie, no nie mogę. No I PO CO ZNOWU SIę DOłOWAć TAK??? Zwłaszcza, że wtym wątku
                jest 100 chętnych, co Ci w tym pomogą. Nexi akurat sprzyja dobra passa, pewnie
                że jest miła, a po co miałaby być niemiła, żeby sobie nastwarzać problemów? Przy
                czym łatwo jej to przychodzi, bo jest adorowana i jest przekonana, że ładnie
                wygląda.

                ALE TO NIE ZNACZY, że Ty jesteś gorsza. Niestety, całe życie nie byłaś
                przekonana, że jesteś fajna babka i dlatego nie miałaś śmiałości, ani chęci dużo
                dla siebie wymagać. Proszę Cię bardzo, przestań się porównywać i siłą rzeczy
                przyznawać rację tym, którzy myślą o Tobie, że jesteś szara, zwyczajna itp.

                Nikt, nikt na świecie nie jest przekonany o swojej wspaniałości sam z siebie,
                tylko, albo spotkał dobrych ludzi, którzy pomogli mu to sobie uświadomić, albo
                od początku był lekceważony i tak się nauczył o sobie myśleć.

                Mogłabym podać Ci z historii 120 przykładów kobiet pięknych, zdolnych i
                inteligentnych (dużo piękniejszych od Ciebie i mnie, zdolniejszych i
                inteligentniejszych od Ciebie i mnie), które mogły zdobyć wiele, a smutno
                skończyły, bo pokochały kogoś, kto ich nie szanował.

                I przeciwnie, kobiet, w których z trudem można dopatrzeć się zalet, ale które są
                lubiane i zaszły daleko, bo się nie doszukiwały w sobie wad i nie truchlały jak
                obok pojawiła się kobieta, która zna 11 języków (a ja tylko 8), waży 49 kilo
                przy 189 cm wzrostu (a ja aż 55), za to w biuście ma 100 cm (a ja tylko 99),
                skacze na spadochronie z bombowca (a ja tylko po parku biegam), wszyscy
                mężczyźni na party patrzą tylko na nią (a ja to zawsze byłam taka..., owaka... i
                siaka....).
                Przypuszaczam, że ten cały twój mąż były (jak to go Triss określiła: z Olimpu
                społecznego) to żaden ciekawy gość tak jak i ten olimp ogarnięty obsesją
                posiadania jak najmniejszych wymiarów tyłka a jak największych biustu i hm...) i
                uprawiania jak najbardziej ekstremalnych sportów na dworze i w sypialni. A co ci
                Państwo czytują poza absolutnie okrzykniętymi bestsellerami nr 1 i co w ogóle
                mają w głowie tak poza tym?

                No tak, ale w dzisiejszym świecie za to co się ma ciekawego w głowie specjalnie
                dużo się nie płaci.
                Czyli wszystko jak widzisz na koniec ma się przełożyć na sukces finansowy, bo to
                przyjemne. Tylko czy warto to uznawać za miarę wartości człowieka i siebie
                porównywać według tej skali?

                Powalcz trochę o siebie, w tym rozwód z orzekaniem o winie także, jeżeli jeszcze
                się da i najlepiej wyprowadź się z tak bliskiego sąsiedztwa tej lali, bo ciągle
                będziesz roztrzęsiona doniesieniami, jakie to on jej kwiaty kupuje itp.
                • agapaws Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 05.06.08, 23:28
                  Wiesz rozbawiłaś mnie tym stwierdzeniem, że next jest przekonana, że łanie
                  wygląda. Hmm jak ona nie wygląda ładnie (a nie jestem homo) to nie wiem jaka
                  kobieta tak mogłaby o sobie powiedzieć.
                  Nikt, nikt na świecie nie jest przekonany o swojej wspaniałości sam z siebie,
                  lecz życie szybko to weryfikuje
                  Co do mojego ex - facet z pomysłami, z chęcią na życie, nie sądzę, żeby chciał
                  posiadać kobieta z jak najmniejszym tyłkiem i większym biustem. Wydaje mi się,
                  że łatwo byłoby mu zauroczyć jakąś atrakcyjna 25 latkę. Intelektualnie jest to
                  facet na dobrym poziomie, nieźle oczytany, wykształcony, obyty za granicą. Ona
                  nie wiem - raczej typ kobiety łatwo żyjącej, ale podobno nieżle też wykształcona
                  Co do sąsiedztwa ona mieszka pod Warszawą (tak więc jestem od niej wyprowadzona
                  ze 25 km) ale niestety mój ex mieszka niedaleko a ona bywa u niego często.
                  Wiesz teraz to ja już mniej się dołuję, trochę przeszło ...ale trudno mi się nie
                  dołować
          • agapaws Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 04.06.08, 00:50
            Spodziewałam się, że to zauroczenie, romans z atrakcyjną kobietą, co zawróciła w
            głowie, owszem zdrada też. Liczyłam, że to się skończy szybko, albo może że nie
            bedzie się dalej rozwijać. To jest jakaś chorobliwe - wiem, że wraca późno, jest
            zmęczony, wykończony ale szczęśliwy. Nie łudziłam się, że on wróci - jak i nie
            bardzo tego oczekiwałam, nie wiem czy bym nawet zaakceptowała.
            Myślałam że pomimo wszystko był szczęśliwy w małżeństwie -ale teraz widzę, że
            szczęśliwy jest dopiero teraz
            • ca.melia Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 04.06.08, 07:51
              wiesz co, do Ciebie to jak grochem o ścianę.

              Najlepiej się oflaguj,wdziej na siebie wór pokutny, posyp sie
              prochem i wyj całymi dniami, że ona jest ładniejsza i jakaś tam
              jeszcze. Pobiczuj się trochę i umartwiaj przez resztę życia.

              Kurcze Ty nie myśl, bo Ci to normalnie szkodzi. TY coś rób bo
              zamienisz się w pustą, ogarnięta jakąś manią, durną zgorzkniałą
              babą. Co to za przykład dla dziecka??!!! Nie wstyd Ci??!!!

              Weź się w garść i zostaw tamtą w spokoju. Zamkni swoje sprawy
              prawne i żyj. I nie marudź, bo wciąż rozprawiasz to samo. Wszystkie
              ci radzimy ale TY wiesz lepiej. To po cholere piszesz?
              • agapaws Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 04.06.08, 12:13
                Nie koniecznie powoli coś tam zaczynam dochodzić do siebie. Ale to boli bo jest
                mi źle A to pisanie to po prostu wyżalenie się + część naprawdę mądrych rad za
                które dziękuje Jak Ciebie męczę to nie czytaj.
                • anita_zu Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 04.06.08, 12:38
                  agapaws, moj post pewnie niewiele wniesie, ale chce tylko napisac ze
                  Cie rozumiem i masz prawo ponarzekac, pomarudzic i mowic ze jestes
                  gorsza od kochanki Twojego meza., bo obiektywnie rzecz ujmujac to
                  pewnie prawda (bez urazy). Ja tez znam wiele kobiet tysiac razy
                  lepszych ode mnie , pod roznymi wzgledami i potrafie to zauwazyc nie
                  wmawiajac sobie ze ja tez jestem taka super i exstra. Jestem
                  swiadoma swoich wad i slabosci i tyle. Ale moze to pewne pocieszenie
                  ze maz zostawil Cie wlasnie dla TAkiej kobiety, a nie dla pierwszej
                  lepszej z brzegu? Wiem, wiem- marne pocieszenie. Mam nadzieje ze
                  Twoja zaloba niedlugo przejdzie i zaczniesz powoli "odzywac"- tego
                  Ci zycze.
            • madziulec Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 04.06.08, 21:11
              Aga.
              W tym co napisalas jest kwintesencja wszystkiego.

              On jest szczesliwy. Ta jego kobieta moze byc kulawa, brzydka, moze byc
              sprzataczka.. To nie ma znaczenia. On z nia jest szczesliwy.
              Z Toba nie byl i koniec.

              Teraz zamykamy drzwi i juz.
              • jogo2 Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 05.06.08, 12:20
                Przepraszam. Z agą był 12 lat, a z tą panią jest ile???

                Mogę Ci zaręczyć, że TAK SAMO był szczęśliwy z agą NA POCZąTKU jak jest teraz,
                tylko Pan jest mało wytrwały i zwalczanie przeciwności losu bez nagrody w
                postaci dostania się na olimp to nie jego specjalność.

                I za to go wszystkie na tym forum podziwiamy, przytakujemy adze, że ta pani
                pewnie jest od niej lepsza (bo co - ma mniejszy tyłek, który lepiej wygląda w
                mini, bo potrafi to robić stojąc na głowie? bo generalnie dopisuje jej dobry
                humor i jest pewna siebie - to jest powód żeby osądzić człowieka?).
                Baaardzo,bardzo płytkie kryteria - z "gwiazdy tańczą na pracującej kuchence
                mikrofalowej" rodem. Aha, w stadzie kur też panują takie kryteria - jak
                kurczaczkowi kiszeczka wyjdzie z brzuszka to pozostałe go zadziobują.
                • chalsia Re: Aga... A czego sie spodziewalas??? 05.06.08, 13:07
                  > mikrofalowej" rodem. Aha, w stadzie kur też panują takie kryteria - jak
                  > kurczaczkowi kiszeczka wyjdzie z brzuszka to pozostałe go zadziobują

                  to nie są kryteria tylko prosty instynkt. Kura odruchowo dziobie w coś
                  czerwonego co się rusza blisko ziemi/po ziemi - no bo to przeciez robak do
                  zjedzenia jest. A że czasami są to wnętrzności pobratymca, to juz przypadek.
    • alina66 Re: Tego się nie spodziewałam 06.06.08, 11:50
      jogo2,

      ale mi się wydaje, że Ty trochę źle odczytujesz intencje większości
      piszących.
      To już drugi wątek agi,który czytam, i drugi raz napiszę to samo:
      Nie chodzi wcale o to, jaka jest next, jaki jest (z nią )eks.
      Chodzi o Agę:
      albo zaakceptuje siebie taką, jaka jest, uzna, że ma prawo taka być
      i jest z tym szczęśliwa, przestanie porównywać się nieustannie z
      next itd itd

      albo uzna, że chce się zmienić i ok.

      Natomiast ciągłe powtarzanie sobie, dlaczego jest gorsza na pewno
      nie jest DLA NIEJ dobre.
      • dalidka Re: Tego się nie spodziewałam 06.06.08, 18:22
        Wydaje mi się, że Aga po prostu powinna zrozumieć, że ex nie odszedł dlatego, że
        pani jest atrakcyjna tylko odszedł od niej. Nie do pani tylko od żony. A że ktoś
        był chętny....
        Coś się wypaliło, coś się skończyło i tyle. Tamta pani to tylko okazja, wymówka,
        pretekst czy jak to tam nazwiecie.
        Prawda jest taka, że jak dwoje ludzi się kocha to żadne walory osób trzecich nie
        robią na nich wrażenia (z wyjątkiem genetycznych bawidamków, ale sądząc po stażu
        małżeńskim to ex raczej do takich nie należy). A i problemy, również zdrowotne,
        rozwiązuje się wtedy wspólnie i szuka się kompromisów.
        Takie jest moje zdanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka