Mam problem, jak sie rozstalismy z eks Ola miala 3 lata,przez
2miesiace wogole do niej nie przychodzil,bo jak twierdzil niemial
czasu,bylo to dosc interesujace,bo nie pracowal i mieszka doslownie
ok.500m od nas

Wiec ja,latalam po calej warszawie,wydzwanialam i
blagalam zeby przyszedl ja zobaczyc, wtedy twierdzil ze bez
pieniedzy to glupio mu przychodzic itd wiec ja tlumaczylam ze tata
sie jest bezwzgledu na finanse i na tym stanelo...A moja biedna
Olcia wieczorami wyla jak bobr i wolala tato! Niemoglam jej
uspokoic,zadawala mi setki pytan dlaczego tata nieprzychodzi,czy ja
kocha itd.Sytuacja sie zmienila kiedy zaczelam sie z kims spotykac i
po pewnym czasie zamieszkalismy razem.Wtedy mojemu eks,udalo sie
wygospdarowac ze 2-3dni w miesiacu! zeby sie z nia spotykac.Zabieral
ja na plac zabaw do parku itd.i pewnego dnia mial ja odebrac z
przedszkola,wiec wrocilam z pracy i zajelam sie sprzataniem i o
godzinie 18:30 telefon z przedszkola czemu nikt nie przyszedl po
Ole,a przedszkole czynne do 17...nieodebral,nieuprzedzil...nie
pierwszy raz... po spotkaniach z ojcem,dziecko bylo
niespokojne,moczylo sie w lozko..potem wyszlo na jaw ze eks brzydko
na mnie mowil.zabronilam mu przychodzic.ostatni raz widziala tate w
swieta 2008r i stwierdzila ze jest glupi i niechce sie z nim
spotykac...probowal jej wmuwic ze ma tylko jednego tate(oczywiscie
on nim jest) i niemoze miec innego...ma teraz 6 lat,Kogos Kto Ja
kocha jak ojciec i do ktorego mowi tato,jest spokojniejsza,niemoczy
sie w lozko.Ma w miare normalna rodzine.Dodam jeszcze ze muj eks
naduzywa alkoholu,jesli chodzi o finanse to niepoczuwal sie nawet
jak bylam sama i zarabialam tyle ze po oplaceniu rachunkow zostawalo
mi doslownie 200zl na miesiac i jeszcze do zaplacenia 300 za
przedszkole.Wiem ze chce sie ze mna skontaktowac i porozmawiac i
napewno bedzie chcial sie z nia widywac.Boje sie bo duzo sie
nameczylam zeby osiagnac to co teraz mam,a do niego pewne rzeczy
poprostu niedocieraja,mimo iz ma 26lat.Co powinnam zrobic?dac mu
kolejna szanse na bycie ojcem?