Dodaj do ulubionych

I po sprawie:)))

14.05.09, 13:14
Zero stresów, tatuś szanowny stwierdził, że uznaje żądanie wniosku tj.
ustalenie miejsca pobytu dziecka przy matce. Sędzia go pouczyła jeszcze na ten
temat - ze pobyt dziecka, zwłaszcza tak małego, przy matce, jest
oczywistością. Stwierdziła, że nie będzie wnikać w nasze uprzednie konflikty i
cieszy się, że je rozwiązaliśmy. Jest zaprotokołowane, że pan NIE MA ŻADNYCH
ZASTRZEŻEŃ DO MATKI DZIECKA I APROBUJE WSKAZANE PRZEZE MNIE MIEJSCE POBYTU. Z
ustalania kontaktów zrezygnowałam, bo ta reglamentacja faktycznie niczemu nie
służy, a jak zechce odwoływać spotkania, to i tak to będzie robił.
A od jego pani usłyszałam jeszcze jedno przepraszam za nieciekawe wypowiedzi.
Może z czasem uda się to rozwiązać tak, żeby sobie chodził z naszą córcią na
plac zabaw itp., a ja nie będę musiała go w domu oglądać , ani obawiać się,
że ktoś obrazi i poniży moje dziecko.
Dopiero teraz czuję, że odzyskałam własne życie. A ten wniosek i sprawa
naprawdę oczyściły atmosferę i przyhamowały ich obojga chamskie zachowania,
więc chyba było warto.
-
Obserwuj wątek
    • julianne9 Re: I po sprawie:))) 14.05.09, 15:38
      Gratuluję wink
      • agus-ka Re: I po sprawie:))) 14.05.09, 15:50
        Ja też gratuluję. Życze Ci, zeby faktycznie kontakty byly dobresmile
        • zla.kobieta1000 Re: I po sprawie:))) 14.05.09, 18:04
          Mam nadzieję, że te kontakty niesformalizowane będą jednak bardziej sensowne niz
          narzucanie konkretnych realiów. Odetchnęłam, że ślubna ojca mojej córki jednak
          też nie pali się do ciągnięcia mojej małej dziewczynki na siłę do swojego domu,
          reszta jest do dogadania.
          A tatuś oczywiście strzelił focha przy rozprawie, jak zobaczył, że przyszłam z
          adwokatką (bo nie mówiłam jemu akurat, ze mam pełnomocniczkę) - i nie odezwał
          się do nas ani jednym słowem, no i nawet nam nie powiedział do widzenia, choć
          parę minut wcześniej zachwalał mnie na sali sądowej jako dobra matkęwink. Kij mu w
          oko. Cieszę się, że nie może mnie już bezkarnie terroryzować i ze mam w tym
          popleczniczkę w jego żonie, uff.
          ---
          Każdy ma prawo do szczęścia. Ale nie każdy ma szczęście do prawa.
          • takijestlos Re: I po sprawie:))) 15.05.09, 22:08
            Czy mogłabyś coś więcej napisać o sprawie? Jak długo czekałaś? Czy
            był konieczny świadek lub badanie psycholog. w ośrodku?
            • zla.kobieta1000 Takijestlos - 16.05.09, 07:57
              Nie potrzeba świadków ani niczego innego, jeżeli uczestnik uznaje żądanie
              wniosku, u mnie to nastąpiło bez problemu, bo tatuś sam wiedział, że grubo
              przegiął, strasząc mnie odebraniem dziecka i robiąc rozmaite świństwa.
              Jeżeli są rozbieżności, to sąd zadaje pytania n p. podobne do wywiadu kuratora w
              celu ustalenia Twoich i ojca dziecka warunków życiowych, sytuacji osobistej itp.
              Może tez powołać dowód z badania w RODK i chyba korzysta z tego nader często -
              dlatego m.in. nie upierałam się przy jakimś ograniczaniu kontaktów i wycofałam
              tę część wniosku, bo na badanie czeka się długo i jest chyba dość uciążliwe dla
              wszystkich. Na pewno jest pomocne, jeśli ojciec jakoś nie sprawdza się w swojej
              roli, zaniedbuje dziecko itd., bo to wyjdzie. Na pewno dobrze jest powołać
              świadków tego, jak zajmowałaś się dzieckiem i jak wyglądały jego relacje z
              ojcem, jeśli nie możesz tego bezpośrednio udowodnić. U mnie wiele do powiedzenia
              by mieli moi rodzice, mój ojciec wychodził z pracy i robił za prywatną taryfę,
              żeby nas 3 razy w tyg. wozić na rehabilitację, a tatuś, który mógł w każdej
              chwili wyjść ze swojej własnej firmy, nigdy się nie kwapił do tego.
              • kasiapfk Re: Takijestlos - 16.05.09, 17:19
                Od razu piszę, że rozumiem Twoją sytuację złakobieto, ale ze
                stwierdzeniem, że ze swojej własnej firmy można wyjść kiedy się
                chce, to ja z gruntu walczę jak z głupotą. To nie prawda. Testuję na
                włąsnej skórze. Poza tym gratuluję udanego końca sprawy.
                • zla.kobieta1000 Kasia 17.05.09, 20:42
                  wiem, co piszę, bo tata nieraz przychodził do nas w trakcie pracy, zostawiając
                  tam kogoś innego, dziwnym trafem zawsze wtedy, kiedy mógł liczyć na miłe
                  spotkanie i bezstresowa zabawę z córką, a nie wtedy, kiedy trzeba było np.
                  jechać do lekarza. Tak więc akurat wiem, co piszę - w odniesieniu do niego, choć
                  zdaję sobie sprawę, że twierdzenie o możliwości opuszczenia w dowolnym momencie
                  swojego stanowiska pracy przez przedsiębiorcę byłoby sporym uproszczeniemsmile.
              • takijestlos Re: Takijestlos - 16.05.09, 20:01
                Dzięki ogromnesmile. Sama się przymierzam i interesują mnie wszelkie
                szczegóły.

                > Nie potrzeba świadków ani niczego innego, jeżeli uczestnik uznaje
                >żądanie wniosku,

                Ale ja nie wiem czy uznajesad Chociaż to faktycznie jedynie
                potwierdzenie stanu faktycznego, nie wiem czego się spodziewać.
                Zastanawiam się, czy to ten sam kaliber procesu, co przy
                przyznawaniu władzy w czasie rozwodu.

                Czy bardzo szczegółowo uzasadniałaś wniosek? Czy opłata jest w wys.
                40 zł?
                • zla.kobieta1000 Re: Takijestlos - 17.05.09, 20:46
                  Mój wniosek miał 5-6 punktów i 3 bite strony, moja adwokatka określiła go jako
                  dobrze skonstruowany (pisałam sama, potem ją wynajęłam). Tak, to kosztuje tylko
                  40 zł, za wizytę kuratora się nie płaci, jeśli jest jakiś spór i Ty go wygrasz,
                  to oczywiście koszty mogą być zasądzone na Twoją rzecz.
                  • takijestlos Re: Takijestlos - 18.05.09, 09:55
                    Dzięki raz jeszcze.

                    zla.kobieta1000 napisała:

                    > Mój wniosek miał 5-6 punktów i 3 bite strony, moja adwokatka
                    > określiła go jako dobrze skonstruowany

                    Czyli to wcale nie takie hop ...Nie wiem właśnie, czy jest sens się
                    rozpisywać; te wnioski, które znalazłam w necie są raczej krótkie.
                    Ale może rzeczywiście im więcej (w granicach rozsądku), tym lepiej

                    > za wizytę kuratora
                    Czyli jednak pełna formalność. Jakoś tak mi się wydawało, że wniosek
                    to przechodzi (lub nie) bez wielkich ceregieli, a dopiero pozew
                    niesie za sobą szersze procedury. A badanie psychologiczne w ośrodku
                    też córcia musiała przejść?



                    • takijestlos kurator 18.05.09, 10:26
                      Napisz jeszcze, proszę, jak kwestia kuratora wygląda od podszewki.
                      Tzn. czy to Ty wnioskowałaś, czy sąd narzuca? Termin jest wspólnie
                      ustalany czy narzucany odgórnie (znienacka?). Przeprowadzana jest
                      wizja lokalna czy też wywiad z dziećmi obowiązkowo?
                      • zla.kobieta1000 Re: kurator 18.05.09, 10:33
                        Jest to standardowa procedura sądowa, dowiedziałam się, że przyjdzie kurator,
                        gdy przeglądałam akta sprawy. Był też w miejscu zamieszkania uczestnika, pyta o
                        osoby mieszkające u ciebie, wykształcenie, zawód, dochody, wydatki itp. Do mnie
                        przyszedł kurator społeczny-policjant, pytał mnie o rzeczy dość kuriozalne, np.
                        czy ja albo ojciec dziecka byliśmy w izbie wytrzeźwień, czy palę papierosy itp.
                        U mnie pan zapisał, że córcia ma swój pokój, własne meble, łóżko itp. U ojca
                        byłoby z tym kiepsko, bo tam mimo domku z ogródkiem, kupa darmozjadów mu siedzi
                        na głowie i zajmuje wszystkie możliwe pomieszczeniawink.
                        Przychodzi niezapowiedziany, tak że lepiej być w pogotowiu, chodzi do skutku, aż
                        Cię zastanie. A te ich sprawozdania są dostarczane często w ostatniej chwili
                        przed rozprawą. Na mojej sprawie okazało się, że była relacja z wizyty u mnie, a
                        u ojca - gdzieś zagubili, ale w świetle uznania mojego wniosku sędzia to uznała
                        za mało istotne.
                        • takijestlos Re: kurator 18.05.09, 11:36
                          Fajnie, że u Ciebie już po wszystkimsmile

                          zla.kobieta1000 napisała:

                          > Jest to standardowa procedura sądowa, dowiedziałam się, że
                          >przyjdzie kurator,
                          >gdy przeglądałam akta sprawy.

                          A z relacji innych osób wynika, że powołanie kuratora nie jest
                          obligatoryjne, zależy od decyzji sędziego. Kurcze, co kraj (sąd) to
                          obyczaj. Tak drążę temat, bo na razie ten świstek nie jest mi aż tak
                          potrzebny, więc nie chcę dzieci na dodatkowy stres narażać, ale z
                          drugiej strony życie różnie się toczy, więc lepiej chyba unormować
                          pewne kwestie.

                          > Przychodzi niezapowiedziany, tak że lepiej być w pogotowiu

                          Jednym słowem "nalot", nie znasz dnia ani godziny wink
                          To mniej więcej kiedy spodziewać się gościa od dnia złożenia wniosku?



                          • zla.kobieta1000 Re: kurator 18.05.09, 21:35
                            Zależy od tego, co mają aktualnie do roboty. U mnie kurator był na tydzień przed
                            sprawą.
                    • zla.kobieta1000 Re: Takijestlos - 18.05.09, 10:37
                      Nie było badania w RODK, bo nie było sporu. W wypadku zgodnego stanowiska stron
                      sąd powołuje jedynie dowód z przesłuchania stron, nas pytała tylko o
                      wykształcenie, zawód, mnie jeszcze o schorzenia córki i sposób ich leczenia. A,
                      kurator nie pytał o nic córki, ona dopiero będzie miała 3 lata, wiec chyba nie
                      jest dla nich jeszcze osobą zdolną formułować zdecydowane opinie.
                      • takijestlos Re: Takijestlos - 18.05.09, 11:24
                        zla.kobieta1000 napisała:

                        > Nie było badania w RODK, bo nie było sporu. W wypadku zgodnego
                        >stanowiska stron sąd powołuje jedynie dowód z przesłuchania stron

                        Tak się zastanawiam, czy to wszystko jest ściśle tajne, czy też są
                        ogólnodostępne procedury, czy też może wszystko zależy jedynie od
                        konkretnego sędziego?




    • young-and-bored Re: I po sprawie:))) 17.05.09, 15:57
      zla.kobieta1000 napisała:

      > Zero stresów, tatuś szanowny stwierdził, że uznaje żądanie wniosku
      tj.
      > ustalenie miejsca pobytu dziecka przy matce. Sędzia go pouczyła
      jeszcze na ten
      > temat - ze pobyt dziecka, zwłaszcza tak małego, przy matce, jest
      > oczywistością.


      Dwa tysiące osięmdziesiąty piąty odcinek telenoweli "Złotopolscy", -
      zwłaszcza do niedzielnego rosołu po kościele, - zapewne też jest dla
      Pani Sędzi oczywistością. Wobec czego tatusiowi oczywiście nie
      pozostało nic innego jak uznać żądanie, przeprosić za swoją
      bezczelność i głupotę w zakresie uprzedniego kwestionowania jedynie
      słusznego miejsca pobytu dziecka i przyklęknąć przed obliczem
      pouczającej - jako przed Obrazem Najświętszej Panienki, zwłaszcza w
      Częstochowie.


      --
      ...God I'll make them pay
      take it back one day
      I'll end this day
      I'll splatter color on this grave...

      The day that never comes, Death Magnetic, Metallica
      • zla.kobieta1000 Re: I po sprawie:))) 17.05.09, 23:34
        Przeprosić - tak, powinien. ale nie panią sędzię, nie mnie, ale naszą niespełna
        3-letnią córkę za: bezzasadne nasłanie policji do naszego domu, wyzywanie mnie
        przy dziecku, straszenie odebraniem córki i zrobieniem ze mnie wariatki -
        wypowiedzi w obecności naszego dziecka. Zafundował małej traumę, w wyniku której
        budzi się z płaczem po nocach, na szczęście to jakoś powoli przechodzi.
        I do Twojej wiadomości young and coś tam, nic takiego nie zrobiłam, żeby
        ktokolwiek mógł realnie kwestionować moje kompetencje jako matki, dbanie i
        miłość do córki. A że pan chciał się odegrać, bo zakończyłam wyniszczający mnie
        psychicznie związek z nim... Cóż, to inna para kaloszy. Cieszę się, że
        otrzeźwiał, że zaczyna mysleć o tym, co faktycznie będzie dobre dla naszej
        córki, a nie tylko o złośliwościach. Cieszę się, że znajduję na tyle w sobie
        siłę i dojrzałość, żeby postrzegać go nie przez pryzmat jego uprzednich zachowań
        bardzo nie fair, ale tego - jakim jest i będzie ojcem - i się z nim starać
        dogadywać, żeby córka jednak miała przy sobie nas oboje. Tyle w tym temacie. Amenwink.
        • young-and-bored Re: I po sprawie:))) 17.05.09, 23:53
          Super, z tym że komentarz odnosił się do mentalności miejscowego
          sędziego, a kompetencje rodzicielskie - zarówno Twoje, jak i
          tatusia - omijał szerokim łukiem. Sukces, gratuluję.
          • zla.kobieta1000 Re: I po sprawie:))) 18.05.09, 08:53
            "Sad Najwyższy w orzeczeniu z dnia 21 listopada 1952 roku (sygn. I C 1814/52,
            OSN 1953, poz. 52) wyraził pogląd, iz zwłaszcza w okresie, gdy dziecko jest
            niemowlęciem oraz we wczesnym dzieciństwie wskazane jest, aby pozostawało pod
            opieka matki, ze względu na jej konstrukcję psychiczną,większą uczuciowość,
            skłonność do jej uzewnętrzniania oraz właściwą matce troskę o zaspokojenie
            codziennych potrzeb dziecka."
            Tak mi się wydaje, że chyba to właśnie ta pani miała na myśli, bo raczej nie
            jest sędzią faworyzująca którąkolwiek ze stron.
            • young-and-bored Re: I po sprawie:))) 18.05.09, 20:09
              > "Sad Najwyższy w orzeczeniu z dnia 21 listopada 1952 roku (sygn. I
              C 1814/52, OSN 1953, poz. 52) wyraził pogląd, iz ....

              ...tak, masz rację, opieranie się na orzecznictwie pochodzącym nawet
              nie tyle z okresu PRLu, co wręcz z czasów Manifestu PKWN i
              stalinizmu to kolejny element wciąż obecny w mentalności wielu
              sędziów RP w wersji 3.5.
              Wobec takich argumentów chyba nie pozostaje nic innego jak do ojców
              starających się o opiekę i kontakty z dziećmi skierować coś
              przypominającego swoją wymową ostatni rozkaz "Niedźwiadka".
              • zla.kobieta1000 Re: I po sprawie:))) 18.05.09, 21:34
                Widzisz, chyba nie potrafię obecnie na ten temat dyskutować, bo za dużo stresu i
                strachu o dziecko przeżyłam, a spowodował to facet, który nigdy z nami nie
                mieszkał, wpadał do nas średnio co 2 tygodnie, a jego wypowiedzi i działania
                były motywowane przede wszystkim chęcią odwetu, bo ośmieliłam się zakończyć
                toksyczny związek i w ten sposób stracił kochankę.
                A poza tym wszystkim - myślę, że jednak dziecko potrzebuje matki dla
                prawidłowego rozwoju(myślę o osobie normalnej, nie patologicznej i dbającej o
                swoje dziecko), jak również nieograniczonego kontaktu z ojcem. M.in. w celu tego
                ostatniego wycofałam część wniosku dotyczącą kontaktów, choć to skutkuje nadal
                chaotycznymi "najazdami" tatusia, ale dochodzę do wniosku, ze on inaczej nie
                potrafi. Zresztą przejął się moim podsumowaniem ilości jego wizyt i bywa teraz u
                córki po 2 razy w tygodniu, co uważam za wynik super i modlę się, żeby mu się to
                nie znudziło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka