Dodaj do ulubionych

Ojciec obcokrajowiec..

23.12.03, 13:14
Witajcie,szukam kontaktu a moze wsparcia samotnych mam,ktore uwierzyly w
milosc..Mowie uwierzyly bo ja juz nie wierze..Moja historia jest dluga i
szczesliwa az do chwili kiedy mezczyzna mojego zycia stwierdzil ze juz mnie
nie kocha,niewiem na jakiej podstawie bo mamy kontakt tylko meilowy i
telefoniczny czego ostatnio zabraklo ze wzgledu na koszty..Poprostu czuje
sie oszukana i najbardziej przeraza mnie ta bezsilnosc bo co ja moge..Inne
kraje,jezyki,odleglosc..Wszystko bylo super az tu nagle jak grom z nieba
taka wiadomosc..Jak mozna tak poprostu przestac kochac,zapomnialam dodac ze
jestem w 18 tyg upragnionej ciazy.Najgorsze jest to ze on bardzo sie cieszyl
z tego powodu,przysylal listy do dziecka pelne ciepla wiec dlaczego tak z
dnia na dzien?..Rozpisalam sie w tym uzalaniu ale zawsze tak jest gdy
zaczynam o tym myslec szczegolnie teraz..Rozumiem ze nie mam na co liczyc
zeby uznal dziecko bo o pieniadzach nie mowie..Moze jest ktos kto ma podobne
doswiadczenia..Zycze wszystkim Wesolych Swiat mimo wszystko...
Obserwuj wątek
    • darcia73 Re: Ojciec obcokrajowiec.. 23.12.03, 14:29
      Madziu, musisz byc dzielna, przestać rozczulać sie nad sobą i oddziel grubą
      krechą od tego typa. Ciesz się dzieciątkiem, które ma sie urodzić. I zobaczysz,
      ze za jakiś zcas poczujesz się szczęśliwa. Myslę, ze masz lepsza sytuację niz
      niektóre samotne mamy toczące bój o dzieci z eks partnerami. Masz czysta kartę.
      Jak poznasz jakiegos faceta, z którym ułożysz sobie życie, będzie on mógł
      przysposobić Twoje dziecko. I zaden eks nie będzie ci psuł krwi ( i dziecka wink.
    • natacha Re: Ojciec obcokrajowiec.. 28.12.03, 20:39
      witam..przykre to jest gdy w okresie kiedy najbardziej go potrzebujesz on nagle
      umywa rączkisad znam to z autopsji..byłam w 7 miesiącu gdy "mój obcokrajowiec"
      stwierdził ze rola tatusia jednak nie jest dla niego..teraz mały ma prawie dwa
      lata nie zna swego ojca nigdy nie widział go na oczy a z rzeczy bardziej
      formalnych-moje nazwisko i fikcyjne imie ojca w papierach...ale wiesz ciesze
      sie ze zmył sie zanim mój synek zdąrzyłby sie do niego przyzwyczaic..ubolewam
      nad tym ze mój malec nie ma taty...ale cóż takie zycie...wszystko sie
      ułoży...zycze powodzenia.Teraz mysl tylko o maleństwie które potrzebuje ciepła
      i usmiechnietej mimo wszystko mamy(nawet jesli jest jeszcze w
      brzuszku)...pozdrawiam
      jesli bedziesz chciała napisz..
      natacha mama mantika
    • dziunia_f Re: Ojciec obcokrajowiec.. 28.12.03, 22:17
      Witaj Madziu!
      Jestem Twoja imienniczka i tez ojcem mojego dziecka jest obcokrajowiec.Moj
      synek ma 8 miesiecy i nigdy nie widzial i nie zobaczy swojego taty.Myslalam ze
      to milosc przez duze m,ale wszystko sie skonczylo wraz z moja ciaza,choc
      wczesniej byly rozmowy o dzieciach,malzenstwie itp.Tylko slowa jak sie okazalo.
      Bedzie Ci ciezko,nie ma sie co ludzic,samotne przezywanie ciazy,porod bez ojca
      dziecka trzymajacego Cie za reke,wspomnienia...Ale to wszystko nic, gdy
      przytulisz swojego maluszka to ten maly czlowiek calkowicie wypelni Ci mysli i
      zycie.I rzeczywiscie lepiej sie stalo,ze ojciec Twojego dziecka juz teraz jasno
      postawil sprawe.Wiesz na czym stoisz.Z uznaniem dziecka rzeczywiscie jest
      problem,mozesz o to walczyc sadownie,ale to oczywiscie trwa.Tak samo jest z
      alimentami (zreszta najpierw musi byc uznane ojcostwo).Zalezy tez z jakiego
      kraju pochodzi ojciec i czy Polska ma podpisana z tym krajem umowe
      alimentacyjna ale i tak szanse zawsze sa nikle niestety.
      Ale najwazniejsze,ze masz pod swoim sercem upragnione dzieciatko.Jestem
      przekonana,ze dasz swojemu dziecku mnostwo milosci i wszystko co
      najlepsze.Ciesz sie kazdym dniem ze swoim maluszkiem,jeszcze wiele przed
      Toba,ale gwarantuje,ze macierzynstwo wynagrodzi Ci wszystkie smutki.
      Pozdrawiamy z synem cieplutko,trzymaj sie dzielnie i glowa do gory,bo to co
      najlepsze jeszcze przed Toba.Magda i Tymek
      P.S.Jesli masz chec do mnie napisac to na adres: dziunka@poczta.onet.pl
    • pat123 Re: Ojciec obcokrajowiec.. 29.12.03, 17:27
      O bosz, następna, która chciała mieć egzotycznego buhaja i dziecię tegoż -
      patrz moja opinia nt. kobiet postrzeganych jako trędowate - mam dla Ciebie
      pomysł - szybko rozejrzyj się za jakimś następnym - wmów mu ciąże a będziecie
      żyli długo i szczęśliwie - kobiety - po co Wam te dzieci - kto je będzie
      wychowywał - za co ?
      • chalsia Re: Ojciec obcokrajowiec.. 29.12.03, 23:16
        Pat, A Tobie to Świety Mikołaj czasem w głowę za ciężkim worem nie przywalił ???

        Chalsia
      • dziunia_f do Pat 30.12.03, 22:21
        Witam!
        Jakos nie poczulam sie urazona Twoim postem a wlasnie chyba taki byl Twoj
        zamiar (bo innego raczej trudno mi sie doszukac).Strasznie strywializowalas
        nasz problem,ale to juz chyba sprawa Twojej krotkowzrocznosci i moze jakis
        problemow z sama soba i partnerem.Poza tym chyba niezbyt dokladnie czytalas
        nasze posty.Bo nie zauwazylas pewnej niezmiernie istotnej kwestii,ze nasze
        dzieci zostaly poczete z MILOSCI,a ze zwiazek nie wypalil,bywa i tak.Bywa w
        malzenstwach z wieloletnim stazem, bywa w zwiazkach nieformalnych-sprawa dosyc
        oczywista.Co do egzotyki -jakos nie bylo to priorytetem w doborze mojego
        partnera, po prostu spotkalismy sie, zakochalismy w sobie i z tej milosci jest
        moj syn.I jest moim najwiekszym szczesciem i zyciowym sukcesem.Co do Twojego
        pomyslu,to wybacz ale jest prymitywny.Nie bardzo rozumiem po co mam sie
        rozgladac za nastepnym facetem,w ogole o tym nie mysle.Jesli spotkam kogos kto
        pokocha moje dziecko i mnie-dobrze,ale na pewno wczesniej dlugo sie bede
        zastanawiac nad nastepnym zwiazkiem.Wbrew pozorom rany po nieudanej milosci nie
        goja sie tak predko,a juz na pewno lekarstwenm na to nie jest facet na gwaltu
        rety.To nie jest jakis wyscig ani produkcja dzieci na szeroka skale.Mimo iz
        moje dziecko nie bylo planowane uwazam sie za odpowiedzialna matke i raczej nie
        mam sobie pod tym wzgledem nic do zarzucenia.I mam nadzieje,ze i moj syn jest
        ze mna tak szczesliwy jak ja z nim.I wiesz co?Przemysl to dobrze,zanim
        nastepnym razem zabierzesz glos na forum.Latwo sprawic komus przykrosc
        niewywazonym sadem.Moze najpierw wszystko sama sobie poukladaj dziewczyno,zycze
        powodzenia.I jeszcze jedno,wiesz ze jestes jedyna osoba jak do tej pory ktora
        tak a nie inaczej potraktowala mnie jako samotna matke?I cale szcescie,ze
        jedna,oby jedynasmilePozdrawiam-Magda
        P.S.A moje dziecko bede wychowywac ja.I na finanse nie narzekamsmile
      • madzik78 Re: Ojciec obcokrajowiec.. 31.12.03, 11:11
        Witaj Pat,mnie rowniez nie urazil twoj post,zrobilo mi sie Ciebie zwyczajnie
        zal.Pomyslalam ze moja sytuacja nie jest zla bo ja przynajmniej dojrzalam do
        macierzynstwa i bardzo chce tego malenstwa pomimo wszystko..Pomysl Twoj jest
        conajmniej zalosny i jesli sama z niego skorzystalas zycze powodzenia..Zal mi
        tylko twojego dziecka jesli je masz ale pewnie nie..
    • arrabeska Re: Ojciec obcokrajowiec.. 30.12.03, 09:50
      Witaj!
      Pewnie nic nowego nie napisze ,bo powyższe listy pokazują , że nie jesteś sama
      w takiej sytuacji i ja także.
      Też uwierzyłam , pokochałam i zostałam sama z maleństwem. Jestem 2 tyg przed
      porodem i prześladują mnie myśli jak to będzie, że nie będzie przy porodzie i
      potem mężczyzny którego mogłabym kochać i cieszyć sie z narodzonego maleństwa,
      ale nie poddaje sie bo wiem że już niedługo zobaczę istotke dla której będe
      całym światem i będzie mnie kochało bezwarunkowo, po prostu za to że jestem.
      Ciężka droga przed Tobą, ale jak widzisz nie jedna z nas dała rade i Ty też
      dasz, ale musisz tego chcieć i prosze Cie chciej bo tego potrzebuje maleństwo!
      Mi pomogło zajęcie sie pracą,przygotowaniami do przyjścia maleństwa, moim i
      jego zdrowiem, po prostu swoje myślenie skierowałam na inne tory i starałam sie
      nie rozmyślać zbyt wiele o ojcu i o tym co sie stało i dlaczego, to jest
      świerza sprawa i bardzo boli,więc może daj troszke odetchnąć tej "ranie" i
      zajmij sie swoim maleństwem, zrób z tego święto, staraj sie cieszyć tym cudem
      jakim jest rozwijające życie w Twoim brzuszku.
      I jeszcze jedna rada jeśli pozwolisz: nie uogólniaj facetów, tzn nie pozwól
      sobie myśleć że wszyscy są tacy sami i takie tam... to ślepa uliczka!!! Nadal
      jestem sama i raczej nie prędko znajde ponownie kogoś zwłaszcza z dzieckiem,
      ale wole myśleć że ojciec mojego dziecka należy do tych na najgorszych tego
      świata, czyli na których kompletnie nie można polegać i w ogóle są do
      bani...Wiesz nie mogę używać EPITETÓW bo to jest forum i pewnie od razu by mnie
      skasowano za języksmile))
      W każdym razie dzięki takiemu myśleniu nie zamykam sobie drogi do poznania
      kogoś nowego,kto będzie mnie kochał za to że jestem i moje maleństwo i że
      stworzymy kiedyś rodzine.To też nie jest łatwe, ale co Ci pozostaje jak nie
      nadzieja??? A nadzieja otwiera wiele drzwi, jak nie wszystkie.Także trzymaj sie
      i uwierz, że sobie poradzisz!!!
      Powodzenia.
      Arrabeska
      • madzik78 Re: Ojciec obcokrajowiec.. 31.12.03, 11:25
        Dziekuje za wszystkie slowa wsparcia,jest mi lepiej bo wiem ze nie jestem w
        tym sama choc nie pociesza mnie to bo nikomu zle nie zycze.to takie smutne ze
        uwierzylysmy w milosc,ktora nia nie byla.Staram sie trzymac choc nie jest to
        latwe,kazda z Was to wie.Obawiam sie wszystkiego i boje sie tego co
        bedzie.niemniej nigdy nawet przez sekunde nie zalowalam ze bede miala to
        malenstwo i chce tylko zeby bylo zdrowe to reszta sie ulozy..mam nadzieje..Nie
        moge tylko zrozumiec skad sie wzieli ci "mezczyzni"Bo dla nas wszystkich
        dziecko to cud,cieszy nas wszystko co z nim zwiazane,nie mozemy sie doczekac
        pierwszego ruchu,usmiechu..I zastanawiam sie jak moglam tak bezgranicznie
        pokochac kogos kto okazal sie czlowiekiem bez uczuc bo jak mozna nazwac kogos
        kto odrzuca wlasne dziecko?..Pozdrawiam mocno i zycze wytrwalosci..
      • madzik78 Re: Ojciec obcokrajowiec.. 31.12.03, 11:31
        Do arabeski..Pozdrawiam i mam nadzieje ze zblizajacy sie porod bedzie kojarzyl
        ci sie tylko z cudem narodzin..
    • isma Re: Ojciec obcokrajowiec.. 13.01.04, 11:04
      Dziewczyny,
      ja wprawdzie nie jestem mama samotna, ale zona obcokrajowca. I powiem Wam, ze
      czasem nie wyobrazamy sobie, jak kompletnie inaczej oni mysla. Nie dosc, ze
      inaczej, jako faceci, to inaczej ze wzgledu na roznice kulturowe. My jestesmy
      bardzo szczesliwi, ale np. problem pt. czy nie lepiej jechac do jego kraju, bo
      on tu nie moze znalezc pracy, a przeciez to facet musi utrzymac rodzine (mimo,
      ze na finanse nie narzekamy) spedza mi sen z powiek.
      Trzymajcie sie cieplo, bedzie dobrze.
      • emigrantka Re: Ojciec obcokrajowiec.. 15.01.04, 00:01
        madzik - uszy do gory, bedzie dobrze

        moja mala ma juz prawie 14 lat i jest ok

        tata (obcokrajowiec) zostal gdzies tam a my rwiemy do przodu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka