Dodaj do ulubionych

Co robić pomóżcie

01.01.04, 22:43
Cześć Dziewczyny. Na wstępie mam strasznego doła więc piszę bo już nie mogę
sobie poradzić. Kilka dni temu już napisałam coś nieco o sobie. Jestem
mamusią dwójki szkrabów (Kamilki 26 miesięcy i Mateuszek 6 tygodni).Dwa dni
prze Świętami mój mąż oznajmił mi, że mnie nie kocha i chce się rozstać.
Doznałam lekkiego szoku bo nigdy mi tego nie okazał. Zawsze byłam dla niego
Misiem a tu nagle... Ale jakby tego było mało po Wigilii spędzonej wspólnie z
rodzicami dowiedziałam się, że od ponad pół roku ma kochankę. Ze względu na
to co do mnie czuje (tzn. nic) nie zamierza być ze mną i chce się rozwieść.
Po tym wszystkim ja też tego chcę, ale co z naszymi dzieciaczkami. Ze względu
na fakt, iż taki numerek wykręca mi poraz drugi jakoś mi łatwiej.Tylko, że co
z tymi bezbronnymi istotkami, które powołaliśmy świadomie na świat (teraz
myślę, że tylko z mojej strony). Czy przechodziłyście przez podobne
problemy?. jak się dogadać w odniesieniu do dzieci? A czy myślicie, że można
się zaprzyjaźnić dla dzieci?
Na razie leczę moralnego kaca po samotnym Sylwestrze, kóty mój mąż zamiast
spędzić ze mną spędził i świetnie bawił się z nią.Pozdrawiam Patrycja
Obserwuj wątek
    • yuna Re: Co robić pomóżcie 02.01.04, 16:22
      kochana, dasz sobie radę. obiecuję. trudno jest na początku, zwłaszcza, że Synek
      maleńki. ale poradzisz sobie. wbrew pozorom otwierają się przed Tobą nowe
      mozliwości. jesteś-my silne.

      y.
    • rumina Re: Co robić pomóżcie 02.01.04, 16:30
      Nooo... nieźle! Jeden z bardziej odpowiedzialnych tatusiów!
      Jeśli wykręca taki numer po raz drugi, to sprawa jest - moim zdaniem
      beznadziejna. Obawiam się, że od tej pory dzieci to w zasadzie tylko Twój
      problem.
      Wiem jak się boisz, to znaczy myslę, że wiem...
      Myślę, ze będę wyrazicielką wielu z nas: Witaj wśród samodzielnych!
      To tylko kwestia czasu. Teraz Twoje pytania;
      Przechodziłyśmy rózne przypały, czasem łagodniej, a czasem dramatyczniej, ale
      zawsze ciężko i czasami tej nadziei i siły nie wystarcza. Tylko wiesz, dzielne
      jesteśmy wink mamy takie dopalacze, które pomagaja nam podnieść się jeszcze
      raz... A jeśli potrzeba – to jeszcze raz.
      Dogadać się w odniesieniu do dzieci? Przy odrobinie dobrej woli można się
      dogadac na każdy temat. Ale dobrej woli obu stron, a tu bym się wiele nie
      spodziewała.
      Zaprzyjaznić się dla dobra dzieci można, jak najbardziej, ale do tego potrzebne
      jest spełnienie dwóch warunków. Po pierwsze, trzeba mieć partnera, a nie
      przeciwnika, a po drugie potrzebny jest okres kwarantanny. tzn co najmniej rok
      zaniechania wszelkich kontaktów, aby emocje opadły. Inaczej można całymi latami
      drzeć koty. Tak wynika z moich doświadczeń, może inne dziewczyny powiedzą Ci
      coś innego.
      I jeszcze jeden wniosek z moich obserwacji – wszystkie znane mi dziewczyny,
      które się rozwiodły, po rozwodzie żałowały tylko jednego: że tak późno.
      Niektóre jeszcze, żałowały, że rezygnowały z dochodzenia orzeczenia o wyłącznej
      winie byłego współmałożnka.
      Trzymaj się, Partycja, nie będzie źle!
    • patcof Re: Co robić pomóżcie 04.01.04, 12:47
      Dzięki Dziewczyny za słowa otuchy. Już nie mogę wytrzymać. Staram się być silna
      ale są momenty, że poprostu ręce opadają. W ciągu kilku dni z szczęśliwej żony
      i mamusi stałam się wyczrpaną psychicznie i fizycznie dojrzałą kobietą. Jest mi
      ciężko bo muszę z nim na razie mieszkać. A dodatkowo moja córcia przechdzi
      okres buntu i złości w związku z pojawieniem się braciszka.Załamka. Dobrze, że
      mam komu się wygadać. Pozdrawiam Patrycja.
      • kami33 Re: Co robić pomóżcie 04.01.04, 13:29
        Powiem tak: nie sądzę że można się zaprzyjaźnić bo przyjaciel, to ktoś na kogo
        zawsze można liczyć ale można się tolerować - ojciec mojego synka przyjeżdża do
        niego dwa razy w tygodniu i bawią się u nas w domu (ze względu na wiek -
        zgadzam się na to - w końcu on jest najważniejszy) rozmawiamy bez emocji. Po
        decyzji o separacji też mieszkaliśmy przez ok. miesiąc razem - nie było lekko
        ale da się wytrzymać - kiedy się wyprowadził odczułam ulgę - ale dopiero teraz
        w nowym mieszkaniu czuję się naprawdę u siebie. Pozdrawiam
    • kropkaa1 Re: Co robić pomóżcie 05.01.04, 16:37
      No cóż facet ma klasę nie ma co? Chciał Cię upokorzyć i udało mu się, zrobił
      to dokładnie w takiem okresie kiedy rodzina jest sobie potrzebna i udawadnia
      swoją miłość. Ale nie daj mu się, nie pokazuj po sobie że jest Ci źle, nie
      proś o nic. Dasz sobie radę, a po jakimś czasie powiesz że dobrze że tak się
      stało. Wiesz jak mój mąż oznajmił mi że ma inną załamałam się. Mój Misio miał
      roczek. Nie wiedziałam jak sobie dam radę. Moja mama powiedziała mi wtedy że
      za jakiś czas zaproszę go do kawiarnie i w podziękowaniu postawię mu
      przysłowiową "wódeczkę" za to że pomógł mi się uwolnić. I wiesz co ona miała
      rację. Teraz jestem zadowolana, dumna z siebie że dałam radę i dumna ze
      swojego synka. Zobaczysz będzie dobrze!!!! Jesteśmy tu żeby Ci pomóc i napewno
      wszystkie chętnie pomożemy!

      pozdrawiam,
      kropka
    • serengetti Re: Co robić pomóżcie 08.01.04, 14:13
      Patrycjo, szczerze współczuję i mogę powiedzieć tylko jedno: głowa do góry.
      Lepiej Ci będzie bez męża, który wyraźnie udowodnił, że jest tylko żałosną
      namiastko dojrzałego człowieka. Im szybciej się uwolnisz, tym lepiej – przede
      wszystkim dla Ciebie i dzieci, którym w tym trudnym okresie najbardziej
      potrzebny jest jakiś punkt zaczepienia, którym zawsze jest matka. Tak więc
      uspokój się, ochłoń (wiem, że to łatwo powiedzieć, ale po prostu trzeba
      spojrzeć prawdzie w oczy – to, co było, już nie wróci) i wystąp o rozwód.
      Oczywiście z jego winy – z tej części nie rezygnuj, bo rzeczywiście ma doniosłe
      znaczenie na późniejsze lata. Ustal wizyty, uzgodnijcie wysokość alimentów – i
      niech on idzie w swoją stronę. Taki był jego wybór. A gdyby mu się nie udało z
      nową partnerką – broń Boże nie przyjmuj z powrotem. Piszesz, że to już drugi
      raz – możesz być pewna, że nawet gdyby za jakiś czas czołgał się u Twoich stóp
      prosząc o przyjęcie z powrotem, to nie na długo – to po prostu rodzaj motylka,
      który nie wytrzyma na jednym tylko kwiatku. Dlatego lepiej od razu zerwij tę
      kruchą więź, oszczędzisz sobie bólu w przyszłości. Ja wiem, że to trudne – sama
      przez to przeszłam i wyszłam z tej walki zwycięsko, więc mogę Ci ze szczerego
      serca doradzić – im prędzej, tym lepiej.
      A przyjaźń – tego się nie da zrobić. Rany są zbyt głębokie i bolesne. Owszem,
      możecie się tolerować, ale do przyjaźni daleka droga. Na to trzeba lat, a wynik
      zawsze jest niepewny.
      Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje maluchy, wierz mi – teraz może być już tylko
      lepiej, bo wiesz, na czym stoisz. Najgorsza zawsze jest niepewność.

      Pozdrawiam serdecznie
      Katarzyna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka