Dodaj do ulubionych

Spacery-pytanie do mam "miastowych"

23.09.09, 21:33
Mieszkam w dużym miescie, w bloku bez windy. Spacery to cała
wycieczka, muszę brać ze sobą jedzonko, picie i jakieś ciuszki na
zmianę lub w razie ochłodzenia. Jak tylko czegoś zapomnę muszę
taszczyć się z powrotem na 3 piętro. W związku z tym wychodzimy na
dwór tylko raz dziennie na ok 1h-2h. Cały czas mam obawy, że to za
mało dla takiego malucha (4,5 miesiaca) i przy tak ładnej, póki co,
pogodzie. A Wy, na jak długie spacery wychodzicie ze swoimi
maluchami i jak często?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • pagaa Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 23.09.09, 21:37
      no ja mam windę, a wychodzimy kiedy się da i na ile się da-tzn, aż syrena się
      nie włączy;P a bywa różnie, czasem raz dziennie, czasem trzy razy, do wózka
      muszę małego ładować "na śpiocha", bo inaczej nie przejdzie, a mało ś[pi w
      dzień, więc jeśli nam to nie wychodzi, to motamy się w chustę i już gotowe,
      wszyscy zadowolenismile
    • deela Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 23.09.09, 21:37
      tak jak ty
      uwazam ze to doskonale wystarczy
    • katka_tk Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 23.09.09, 21:38
      hejsmile
      Ja 3 pietro bez windy ale za to z balkonemsmile
      wychodzę na spacer raz na kilka dni, z kilku wzgledów:
      nie ma gdzie spacerowac,chodniki w takim stanie, ze wozkiem sie nie da
      przejechac, kompletnie brak zieleni w poblizu i tylko auta pod oknami. Za to na
      balkonie mam enklawe zieleni i z pewnoscia mniej spalin niz na dole. Ostanio jak
      bylam na spacerze to wzdluz bloków chodnikiem w te i we wte bo tylko tam troche
      rownego i kilka drzew ze cien byl. Za to w weekendy nadrabiam bo wyjezdzamy za
      miasto.
      • samanya111 Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 23.09.09, 21:49
        Ja też mieszkam na trzecim piętrze bez windy i na spacer wybieram
        się raz dziennie na około 2 godziny, bo inaczej to moje plecy nie
        wyrobiłyby od tego wnoszenia i znoszenia. Pewnie gdyby była winda to
        chodziłabym dwa razy dziennie, z drugiej strony ile można
        spacerować smile
    • drakas_a Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 23.09.09, 21:52
      Cześć, dziś pytałam się o to pediatrysmile Ja mam 2 piętra do pokonania, na
      szczęście "las" niedaleko. Na szczęście karmię piersią, więc butelek nie tacham,
      ale mam stały zestaw spacerkowy, który wymieniam raz na tydzień: chusteczki,
      pieluszki, ubranko i kocyk.
      Lekarka powiedziała, że godzinka wystarczy. W tygodniu chodzimy tak, jak Wysmile
      Za to odrabiamy w weekendy.
      Pozdrawiam
      • ophelia78 Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 24.09.09, 12:19
        >mam stały zestaw spacerkowy, który wymieniam raz na tydzień: >chusteczki,
        >pieluszki, ubranko i kocyk.

        Ja też mam taki zestaw: wszystko w torbie wózkowej przygotowane, tylko dokładam
        pieluch, jak się zużyją, no i ew. czasem podmieniam ubranka, ale nie
        przepakowuję torby każdego dnia. Syn cycowy, więc odpada mi taszczenie butelek,
        jedzenia itp.

        Wychodzimy raz dziennie na 2-2,5 godziny, z czego absolutne minimum to 1,5 godz.
        w parku (na szczęście jest niedaleko), pozostały czas to czas na dojście do
        parku + ew. zakupy po drodze. Mieszkamy na 15 piętrze (!), w samym centrum
        Warszawy (pod Pałacem Kultury!), ale winda jest.

        Czasem wychodzimy też drugi raz, wieczorem, żeby się Młody przewietrzył przed
        spaniem, bo wtedy ładniej zasypia (szczególnie polecam tę metodę, jeśli dziecko
        śpi długo po południu, a potem wieczorem zbiera mu się na harce) - ale to nie
        dłużej niż 30 - 40 minut i zawsze w chuście, bo szybciej i wygodniej.

        Skoro nie masz windy, a faktycznie tachanie się z wózkiem po schodach to udręka,
        to może spróbuj chodzić w chuście / nosidle?
    • magdalewska123 Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 23.09.09, 22:44
      A ja zawsze jestem w stresie i kraze wokol domu albo w ogole nie jezdze na
      spacery, maly lezy pod drzewem przed domem - nie potrafie nakarmic inaczej niz w
      pozycji lezacej. CHyba oboje sie przyzwyczailismy. Chcialabym pojechac z nim
      gdzies za miasto ale samochod mam za maly zeby w nim karmic na lezaco...
      • m.a.r.t.a.1983 Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 23.09.09, 22:55
        Ja też przyzwyczaiłam córcię do jedzenia na leżąco i mam podobny problem. Na
        szczęście koło bloku mam park po którym spacerujemy i jak jest potrzeba to
        wracam do domu.
      • lolipop87 Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 24.09.09, 07:54
        HEj kiss
        Ja mieszkam na pietrze 10...winda standardowo co 2 dni zepsuta, do
        tego dojeżdża tylko na 9 piętro... reszta schodków do pokonania na
        piechotkę... a wózek 16kg plus baby plus ewentualne zakupysmileRównież
        staram sie przynajmniej raz dziennie wyjść na dwór, inaczej chyba bym
        oszalała, (mąż praktycznie cały dzień w pracy)i podobnie jak
        koleżanki... mam problem z karmieniem w innej pozycji niż
        leżenie...moje dziecko chyba zreszta też innych nie lubi (próbowałam
        się nauczyć)smilesmile
    • agatracz1978 Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 23.09.09, 23:08
      Spacerujemy raz dziennie po 1-2 godzinki ale staram się wychodzic z
      Małą do ogrodu na kilka chwil dziennie (my mieszkamy w domu, więc o
      tyle fajniej, że jak Mała nie chce nigdzie wózkiem jechac bierzemy
      bujaczek i do ogrodu).
      • pomidorekk Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 24.09.09, 04:59
        my co prawda z windą, ale wyprawa też jest za każdym razem nie
        licha... a na jak długo i jak czesto to zależy od fazy rozwojowej
        syna...jak był noworodkiem to i na 3 godziny raz dziennie, potem
        koło skoku w 12 tż dwa razy dziennie po 1 h/1.5h bo tyle jednorazowo
        dał się trzymac w wózku... a teraz idziemy raz dziennie na ok 2 h.
        W weekendy za to wychodzimy albo raz na dłużej (ostatnio 5 h), albo
        2 razy na ok 2 h.
    • tu_mama Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 24.09.09, 08:20
      dziewczyny, co wy z tym wnoszeniem wózka na góre smile ja już kiedyś
      pisałam o tym, polecam moje dwa rozwiązania:
      - wóżek w bagażniku auta na parkingu - znosimy dziecko, albo dziecko
      w gondolce
      - wózek w piwnicy (ja tak robię): najpierw znosiłam dziecko w
      gondolce, teraz znosze na rękach i wsadzam w spacerówke. piwnice mam
      czystą i suchą, obok wejścia głównego do piwnicy. wózkiem wyjeżdżam
      z piwnicy bo mam "zjazdy" dla kół.

      oba wyjścia są sprawdzone i opatentowane smile polecam
      • drakas_a Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 24.09.09, 11:37
        Nie mamy garażu na miejscu a w bloku nie ma piwnicy, strychu, schowka, wózkarni,
        więc trzeba wózek tachać dzień w dzieńsad
    • agii_75 Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 24.09.09, 09:06
      witam
      Oprócz 5 miesięcznej córki mam jeszcze 5latka, tak więc po odebraniu
      syna z przedszkola ok 15 do godz 18.30 jesteśmy na spacerze.Jak
      można w taką ładną pogodę siedziec z maluchami w domu?Też mieszkam w
      bloku i myśle, że godz na dworze to stanowczo za mało.Przecież
      można zabrac maluszka na spacer w chuście lub nosieełku jeśli ktoś
      nie chce dzwigac wózka. pozdr.
      • figa33 Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 24.09.09, 10:32
        My również mieszkamy na 3 piętrze bez windy. Córka urodziła się w ostatnich dniach czerwca więc jeszcze do niedawna wychodziłyśmy zwykle 2 razy dziennie. W lipcu popołudniowy spacer robił się wieczornym, zdażało nam sie wracać nawet o 21:00, ale wtedy dopiero zaczynało zachodzić slońce...
        Mieszkamy na zamkniętym osiedlu więc wózek zostaje zawsze na klatce na dole. Na górę wnoszę jedynie gondolę albo fotelik. Tak czy siak jest to już dość ciężka sprawa, bo mała waży 6 kilo...
        Odnośnie czasu spędzanego na dworze, w lipcu i pierwszej połowie sierpnia więcej była na dworze niż w domu. Pierwszy spacer, na który wyszłyśmy trwał... 3 godziny smile Ale mamy pod nosem jeden z ładniejszych i większych parków (Szczęśliwicki) w W-wie więc spacerowanie to sama przyjemność. A dla mamy korzyść, bo na fitness jeszcze się nie udało wybrać wink Kiedyś córka kiepsko spała na spacerach, bywały dni że w ogóle spać nie chciała. Teraz jak załapie to od około południa potrafi kimać 2,5 godziny, jak się rozpędzi to nawet 3. Teraz wychodzimy na ok 3 godziny, jeśli nie śpi, to czasem nakarmię w parku, ostatnio już nawet nie przewijam bo z cięższym kalibrem czeka zwykle na powrót do domu.
        Ale pogoda zaczyna się psuć.. sad Nie wiem jak zimę przeżyjemy...
    • karolinaa_m Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 24.09.09, 10:44
      3 piętro bez windy. Wózek w bagażniku w samochodzie. Do spacerów dochodzi nam
      jeszcze duży czarny labradorsmile hehe Mały na ręce pies schodzi sam. Jak już
      zejdziemy mały ląduje w foteliku ja w tym czasie wyciągam wózek. jak wracamy to
      samo mały do fotelika ja chowam wózek. Spacerujemy zwykle tak z 1.5 godzinki.
      Wszyscy zadowoloeni pies teżsmile Spaceruje wkoło bloku zieleni także nie za dużo
      ale jak mąż ma wolne to jedziemy do lasu.
      • bweiher Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 24.09.09, 16:27
        A ja z bliźniakami,w bloku.Fakt że winda jest ale wózek się do niej
        nie mieścił.Sama nie dawałam rady zeby wyjść(duży podwójny
        wózek+dwoje maleńkich dzieci).Czekałam az mąż wróci z pracy,zje
        obiad i wtedy wychodziliśmy na godzinkę do dwóch.Dobrze ze mamy
        balkon co mogłam otworzyć i dzieci wystawić big_grin później siedziały na
        kocyku na balkonie.
        Teraz jest już łatwiej bo mali mają 1,5 roku i sami idą do
        windy.Wózek w samochodzie,sadzam i jadę.Ale czas pobytu się nie
        zmienił.Mali nie chcą już jeździć tylko sami iść a ja wtedy latam
        raz za jednym raz za drugim.Spacer dla mnie to masakra(jak wychodze
        sama).
    • marta-zs Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 24.09.09, 13:24
      też mieszkam na 3 pietrze, nie mam windy, balkon jest, ale corka nie
      usiedzi w wozku jak on się nie rusza wink codziennie wychodzimy na
      spacerki od 2 do nawet 6 godzin, robie przy okazji zakupy, ide
      załatwić cos w urzedzie itp. od wczesnego rana do poznego wieczora
      jestem sama z corka, "mąż" pracuje. Wozek znosze, wnoszę sama, nie
      mam ciezkiej spacerowki, ale nie jest to parasolka. Wszystko
      pozostałe też robię sama, te dlugie spacery i dzwiganie wozka robia
      swoje, kilogramy zlatuja wink
      • skarpetka82 Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 24.09.09, 19:01
        u mnie tak samo smile
        odkąd wróciłam do pracy wychodzę z córcią na spacer popołudniu na 1-3 godziny,
        wcześniej wychodzi z nią babcia raz albo 2 razy na 1-3 godziny. Moje dziecko ma
        9,5 miesiąca, mieszkamy w niewielkim mieście, zielonym i spokojnym.
        Na spacerach przy okazji załatwiam różne sprawy, robię zakupy, spotykam się z
        koleżankami. Najczęsciej spacerujemy w chuście, czasami z wózkiem.
    • rysia-mama Re: O rany zwariowała! 24.09.09, 13:44
      Wychodzisz na 1-2h i zabierasz ciuszki na zmianę butelki z jedzeniem
      i piciem dla 4miesięczniaka! i jeszcze mówisz że to za mało, ręce
      opadają, pewnie ty z tych nadopiekuńczych i przesadnych mam co to
      dzieciaka jak jajko chowają a potem biedaczyna potówy po szyje,
      ciągłe i infekcje, nadwaga. Och siły mi odchodzą przy takich
      wątkach. Też mieszkam w miescie, 2piętro bez windy, wychodzimy po 4h
      dziennie bez jedzenia ewentualnie picie, z pieluchą na zmianę i
      wszystko. Chuchaj dalej na dzieciaka, to będziesz całkowicie
      uziemniona do 18kibig_grin
      • krasulas Re: 3-7 godzin 24.09.09, 15:47
        Mój już 8-czniak, ale w wieku ok. 5 m-cy bywałam na spacerach
        dwukrotnie lub raz po ok. 6-7 godzin (drugi raz w nosidle MT). Już
        wtedy nie karmiłam, ale tachałam butlę z mlekiem, sokiem i deserek.
        Mam jeszcze ruchliwą 5-latkę i to jej muszę również zapewnic
        atrakcje. Jak jest w p-kolu wychodzimy ok. 11-12, ją odbieramy po
        14tej i jeszcze bawimy się w pobliskim parku, na placu zabaw do
        ok.17tej!!!!
        Syn duużo chorował w wieku 2-5 m-cy, dlatego też zaparłam się i
        spacerujemy jak nadłużej się da. Już korzystamy z chuśtawek, stoimy
        na ławce i minimalnie próbujemy chodzic. Od zawsze w dzień spał
        mało - oszalałabym chyba siedząc z dwójką w domu!!!! Mamy swoje
        koleżanki parkowo-osiedlowe i finito. Latem byłam na zewnątrz i po
        10 godzin. Teraz jak się robi chłodniej ok. 3-4.
        ps. mieszkam na 4 piętrze bez windy, wózek trzymam w aucie (młody w
        tym czasie urzęduje w foteliku). Inaczej zawał murowany...
        aha - młody wcześnie wstaje, więc chałupę mam ograniętą łacznie z
        żarełkiem ok. 9tej! Podczas krótkiej jego drzemki czas tylko dla
        mnie i wio na spacer (nie wiem czy podajecie, ale pewnie nie, u nas
        sprawdza się Sinlac w niekapku - konsystencja gęstej papki podawanej
        na ciepło - nie psuje się jak mleko, a sycąca jest na ok. 3 godziny)
        pzdr
      • dagi1984 Re: O rany zwariowała! 24.09.09, 18:02
        Nie pytam Ciebie, ani nikogo o komentarz do moich spacerów tylko o
        informacje odnośnie czasu spędzanego na dworze z dzieckiem. Mało też
        obchodzi mnie Twoje zdanie na tematy wychowawcze, ale skoro
        odczuwasz potrzebę oceniania innych i porównywania do, jak zapewne
        sądzisz, idealnej siebie, to ok! Najwyraźniej masz proste w obsłudze
        dziecko, które nigdy nie robi kupki po plecy, nie marznie w krótkim
        rękawku przy 18 st. i nie je, kiedy mama nie jest na to
        przygotowana, a zapewne jest rzadko! Zatem wychowuj Rysia po
        swojemu, w sposób dla Ciebie najlepszy i oby Wam pieluch i soczków
        na spacerach nie zabrakło.
        • dagi1984 Re: O rany zwariowała! 24.09.09, 18:04
          oczywiście powyższa odpowiedź dotyczy wypowiedzi " rysia-mama "
          • lavia78 Re: O rany zwariowała! 24.09.09, 21:27
            jak mój synek miał 5 miesięcy było zimno więczazwyczaj wychodziliśmy z mężem raz
            na ok 1 godz. bo potem darł się a spacnie chciałsmilewindę mam 1 piętro ale i tak
            parenaście schodów dopokonania z gondoląbyło dla mnie samej koszmarem...
            teraz w lecie to po 2 razy dziennie-i toróżnie na 2-3 godz. w weekendy i półdnia
            na działce u babcismile
            karmie piersią wiec tylko przekąski biorę, zabawkę do piasku i kocyk jak chłodnosmile
            jak zacznie chodzic to w chustę bede brała i spacery ograniczę do max 2 godzwink
            oby zima szybko nie przyszła-pogody zatem życzę słonecznejsmile
    • katka_tk Re: Spacery-pytanie do mam "miastowych" 24.09.09, 21:52
      Wycwaniłam się z tym 3 pietrem!
      Kupiłam linke zabezpieczajacą taka do roweru i od jutra mąż będzie znosił wózek
      na parter i do barierki przypinał a ja jak bedę miała wenę do wyjścia to małą w
      nosidełku (foteliku samochodowym, ktory jest integralna czescia wozka) i już! A
      po południu jak mąż bedzie wracał to wozek na gorę przytaszczy i po sprawie.
      Wczesniej chodziłam co pietro: wózek potem mała w nosidełku, kolejne pietro
      wózek i potem mała. Chusta niestety nie zdala egzaminu, mała nie chce w niej
      siedziec. Rozwazam jescze kupno nosidelka usztywnianego, bo pozyczone na probe
      zdało egzamin. Znacie i mozecie polecic jakies niedorgie, ale ktore utrzymaja
      wage do 18 kg?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka