mond33
25.11.09, 11:20
Czy Waszym zdaniem ta cała gama dzisiejszych interaktywnych gadżetów
faktycznie uczy czegoś naszych dzieci czy po prostu je ogłupia?
Czy pospolity do niedawna miś służący do przytulania musi dziś poruszać się w
jednostajnym rytmie z boku na bok i wypowiadać "elektronicznym głosem" słowa
"kocham cię", by był zabawką chcianą?
Często rozglądam się za prostymi zabawkami służącymi do układania,
zmuszającymi nas i nasze dzieci do myślenia i coraz mniej ich znajduję, bo
zwykły bączek czy wieża z klocków zostały zmodyfikowane do tego stopnia, że
prócz pierwotnych funkcji, spełniają szereg innych: pachną, świecą się, grają,
muczą, beczą, szczekają, błyszczą się, wydają często trudne do określenia
dźwięki. I wszystko oczywiście ma przeważnie wysoką cenę, no bo to dla dzieci,
no bo są edukacyjne. Czy faktycznie są edukacyjne? Czy mały człowiek skupia
się faktycznie nad daną zabawką jeśli dana zabawka wykonuje za niego masę
czynności lub wręcz przeszkadza mu pomyśleć co ma z nią naprawdę zrobić?
Czasem jestem przerażona erą interaktywności. A Wy?