jak rozwiazujecie problem z podwojna wigilia? do tej pory, tzn
jeszczebez dziecka zaliczalismy obie rodziny (moja i meza) w jeden
wieczor. do mnie na 17 a do tesciow na 19. teraz mamy niespelna
roczna coreczke i zastanawiam sie co tu zrobic. mala o 18.30 jest
zawsze szykowana do kapieli. czasem jak zdarzalo sie,ze kladlismy ja
pozniej to zaraz byl wielki problem z jej wyciszeniem i zasnieciem -
efekt taki, ze dziecko zaplakane, a ja skonana (do tego zdarza sie,
ze mala budzi sie w nocy, bo ida zabki). dlatego boje sie ciagnac
corke na sile do tesciow, byleby zaliczyc jeszcze jeden stol. tym
bardziej, ze sa oni malo delikatni i raczej bez wyczucia i z
pewnscia zagnebili by mi dziecko na amen. nie,zeby malej sie tonie
podobalo, ale potem to ja sie bede uzerac ze zmeczonym i zaplakanym
dzieckiem

a raczej nie jestem zbytwypoczeta ostatnio. maz
zapracowany a z corka na dobranoc sobie nie radzi. nie umie jej
uspokoic. tak pomyslalam, ze moze odpuscimy wigilie u tesciow.
pojedziemy do nich przed poludniem zlozyc zyczenia i pojedziemy do
mojej rodziny (u nas to zjazd ponad 20 osob, w tym dzieci, wiec
atrakcje dla malej murowane). i po godzinie chcialabym wracac do
domu, zeby sie mala wyciszyla i poszla spac wg jej rytmu dobowego.
oczywiscie rodzina meza z pewnosciasie obrazi ( tam tylko rodzice i
brat). ale czy musze meczyc siebie i dziecko zeby uszczeliwiac
wszystkich dookola???