Dodaj do ulubionych

O co chodzi z chodzikami?

17.12.09, 12:55
Nie jestem ani za ani przeciwko chodzikom. Chcialabym sie dowiedziec o co
chodzi, czemu wszyscy mowia NIE chodzikom? Czy powoduje jakies problemy
rozwojowe np z nogami czy kregosłupem? Gdzies w telewizji wypowiadal sie
kiedys pediatra i tez mowil,zeby nie uzywac chodzika, przynajmniej nie wiecej
niz pol godziny dziennie. Synek ma 7 miesiecy, tesciowie chca mu kupic chodzik
na swieta. Co wiecie na ten temat? Patrzylam na allegro i masa ludzi kupuje
przerożne chodziki.

z góry dziekuje za jakies wiadomosci smile
Obserwuj wątek
    • magda_38 Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 13:02
      Lepiej kupić tzw. chodzik-pchacz,wtedy dzicko nie odpycha się
      nózkami jak to ma mmiejsce gdy siedzi w chodziku ale samo próbuje
      chodzić. inaczej wtedy stawia stopy bo nie siedzi ale stoi przy
      takim chodziku-pchaczyku. Ja dostałam taki pchaczyk firmy chiccco,
      który dodatkowo gra (można to wyłączyć) gdy dziecko zaczyna go
      pchać. Taki "chodzik-pchaczyk" ma dodatkowe zabezpieczenia więc
      dziecko pomimo że naciska swoim ciężarem do przodu nie przewroci
      się. polecam
      • ola_motocyklistka Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 13:24
        Zdecydowanie popieram-polecam chodzik-pchacz. Miałam, wytestowałam, dzieć
        zadowolony. Z tyłu pchacz, z przodu sorter z dźwiękami, elementy do kręcenia,
        przesuwania.

        Chodzik?
        Widziałam kiedyś 1 dziecko w chodziku. Biegało w tym chodziku na palcach ( 9
        miesięcy) po całym domu, matka na papierosku w kuchni, dzieć sobie nic nie
        uszkodził. Do wyboru miał 1 przycisk, który wydawał melodyjki.
        Ten dzieciaczek nie umiał siedzieć raczkować, bawić się sam, poznawać. cały
        dzień biegał w chodziku naciskając ten jeden jedyny przycisk.
        Moja w tym czasie zwiedziła na czworakach całe mieszkanie, pootwierała wszystkie
        szafki, przejrzała wszystkie zabawki tego chodzikowego dziecka.
        Fakt, ja miałam więcej roboty, musiałam upilnować małej, tamten dzieciaczek
        robił co chciał.

        Wolę opcję samodzielnego poruszania się po mieszkaniu.
      • joshima Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 14:04
        Tylko to jest dla dzieci, które już bardzo ładnie chodzą przy meblach i próbują
        chodzić samodzielnie. A i tak u wielu się nie sprawdza, bo odjeżdża i dziecko
        się wywala.
    • ala_bama1 Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 13:18
      O co? a pewno o to że teraz bardzo modne jest krytykowanie zgubnego wpływu
      chodzika. Czynią to osoby które raczej nie miały do czynienia z chodzikiem.
      Powiem z własnego doświadcznia: młody był wkładany do chodzika jak miał ok. 8
      miesięcy. Jak skończył 10 zaczął sam chodzić, a raczej biegać. Nie było żadnego
      chodzenia przy meblościance, za rączkę. Jednego dnia zrobił parę kroków,
      nazajutrz więcej, parę dni później - chodził. Nigdy nie było żadnego problemu.
      Dla mnie chodziki są ok. Nie demonizujmy sprawy!!!
      • easy_martolina84 Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 13:30
        W ogole teraz straszna nagonka sie zrobila na tego typu rzeczy.
        Chodzik nie dobry,bujaczek nie dobry,leżaczek nie dobry itp itd.
        Pod wpływem takich opinii i roznych fizjoterapeutow to powinno sie dziecko
        położyc na kocu i niech leży.
        Fakt,ze chodzik jakos do mnie nie przemawia,chyba lepszy ten pchacz,no ale nie
        dajmy sie zwariowac.Od kilkunastu minut dziennie w chodziku jeszcze zadne
        dziecko sie inwalida nie stało.
        • fajnykotek Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 13:45
          No bo to jest tak - jest moda na coś np: chodzik. Wszyscy to kupują i teraz
          zaczyna się problem - bo część rodziców "nadużywa" tego chodzika. Wsadzają do
          niego dziecko i mają z głowy! Nie trzeba się zajmować, uważać, dzieć bezpieczny,
          cały dzień w tym goni. I nabiera nieprawidłowych nawyków. Dziewczynka mojego
          kuzyna była rehabilitowana przez rok, bo chodząc odpychała się nóżką tak jak w
          chodziku...
          Wszystko można dziecku kupić, ale używać z umiarem.
        • joshima Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 14:07
          I tak właśnie z nami postępowano i żyjemy i mamy się świetnie. Wszystkie te
          wynalazki sa po to, żeby mamusie miały święty spokój.
    • pagaa Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 13:34
      nie wiem czy to od chodzika, ale dwójka dzieci kuzynki chodzikowała i mają
      okrutnie krzywe nogi, i późno bardzo zaczęły same chodzić, bo wisiały w tych
      chodzikach
    • joshima Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 14:03
      anikleo86 napisała:

      > Nie jestem ani za ani przeciwko chodzikom. Chcialabym sie dowiedziec o co
      > chodzi, czemu wszyscy mowia NIE chodzikom? Czy powoduje jakies problemy
      > rozwojowe np z nogami czy kregosłupem?
      Tak. Temat się na tym forum przewija raz na miesiąc. Wystarczy poszukać.


      > Synek ma 7 miesiecy, tesciowie chca mu kupic chodzik
      > na swieta.

      Ładnie podziękuj i poproś o coś co się naprawdę przyda. Czemu niektórzy mają
      takie ciśnienie, żeby dziecko zaczynało chodzić najwcześniej jak się da?
      • zaneta32 Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 14:48
        nie wiem jak to jest ale ja mam trojke dzieci najstarszy syn uwielbial chodzik nie raczkowal zaczol sam chodzic jak mial 10.5 miesiaca nogi proste corka chodzik uzywala ale tez raczkowala chodzila ok 11 miesiaca najmlodsze nie cierpiala chodzika po 2 minutach trzeba ja byla wyciagac z niego ale raczkowala obecnie ma 11 miesiecy i tez juz zaczyna chodzic .wiec nie ma znaczenia czy dzieci chodzikowe czy nie kazdy zaczyna chodzic w swoim czasie .Moje dzieci maja zdrowe i nogi i kregoslupy a maja juz lat 9 i 6 .
        • joshima Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 15:01
          No cóż ja znam dzieci rehabilitowane z powodu używania chodzików. Jest sens
          ryzykować? U Ciebie dobrze się skończyło to się ciesz. Niektóre mamy niestety
          miały potem poważne kłopoty z dziećmi. Wkładając dziecko do chodzika nigdy nie
          wiesz w której grupie wylądujesz.
          • marcowa_anula Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 15:12
            Pewnie jeśli wsadzisz dziecko do chodzika na kilkanaście minut dziennie to nic wielkiego się nie stanie. Jak dla mnie najlepszym argumentem przeciw tego typu wynalazkom jest to, że to niepotrzebne stumulowania dziecka do czegoś do czego samo jeszcze nie jest gotowe. Jeśli samo jeszcze nie chodzi to po co mu pomagać na siłę? Według mnie trzeba dać dziecku czas na to, żeby samo zaczęło się podciągać, potem samo tuptać przy meblach, potem samo nich stawia pierwsze kroki a później niech samo chodzi bez żadnych pomocy wtedy kiedy będzie na to fizycznie i psychicznie gotowe czy to w wieku 7 czy 9 czy kilkunastu miesięcy.
            Uważam, że zarówno tradycyjne chodziki jak i pchacze są zbędnymi gadżetami, bez których dzieci mogą się z powodzeniem obejść, za to rodzice nie zawsze.
            I żeby nie było, wcale nie twierdzę, że to diabły wcielone. Te pchaczo-chodziki znaczy się wink Wszystko jest dla ludzi.
            • joshima Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 15:42
              Na kilkanaście minut dziennie? To po co? No wybacz, ale kilkanaście minut to już
              można się obyć. Normalnie nie wierzę, że ktokolwiek kupuje chodzik, żeby używać
              go kilkanaście minut dziennie.
              • marcowa_anula Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 15:50
                joshima napisała:

                > Na kilkanaście minut dziennie? To po co? No wybacz, ale kilkanaście minut to ju
                > ż
                > można się obyć. Normalnie nie wierzę, że ktokolwiek kupuje chodzik, żeby używać
                > go kilkanaście minut dziennie.
                >
                Tak naprawdę to ja w ogóle nie wiem po co, a napisałam kilkanaście minut bo jak dla mnie chodzik jest kolejną zabawką, którą dziecko ciekawe świata (tzn przyzwyczajone do tego, że doraczkować moze wszędzie i nic mu nie ogranicza ruchów i poznawania otoczenia) znudzi się szybko. A może mam błędne pojęcie o chodzikach. Nigdy nie zgłębiałam tematu.
                To ile dziecko przebywa w chodziku? Pytam z ciekawości tych mam, które korzystają lub korzystały.
                • joshima Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 15:56
                  Sęk w tym, że idea przyświecająca ludziom kupującym chodziki jest zupełnie inna.
                  Wierz mi. To nie jest kilkanaście minut dziennie, bo wtedy to by się nie opłacało.

                  Sądzisz, że któraś się przyzna ile naprawdę jej dziecko spędzało w chodziku?
              • memphis90 Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 22:05
                > Na kilkanaście minut dziennie? To po co?
                Jak pisałam- żeby się wysikać. Przynieść kawę z kuchni. Włączyć zupę czy nalać
                ją na talerz.
                • ahhna Re: O co chodzi z chodzikami? 18.12.09, 01:47
                  > Jak pisałam- żeby się wysikać. Przynieść kawę z kuchni. Włączyć
                  zupę czy nalać
                  > ją na talerz.

                  Lepiej i bezpieczniej jest wsadzić na ten czas dziecko do kojca.
                  • memphis90 Re: O co chodzi z chodzikami? 19.12.09, 21:49
                    Nie mam kojca i nie za bardzo wiem, gdzie miałabym go postawić. Chyba na
                    balkoniewink A w łóżeczku upadający dzieciak walił głową o szczeble.
      • memphis90 Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 22:03
        > Ładnie podziękuj i poproś o coś co się naprawdę przyda. Czemu niektórzy mają
        > takie ciśnienie, żeby dziecko zaczynało chodzić najwcześniej jak się da?
        A czemu zakładasz, że chodzi o wczesne chodzenie? Ja nie chciałam chodzika, ale
        jak moje dziecko po raz kolejny gruchnęło głową o próg drzwi balkonowych- to
        kupiłam. Umiała stać, umiała chodzić przy meblach, nie umiała upadać- a ja nie
        dawałam razy asekurować jej 24h/d, czasem musiałam się choćby wysikać. Więc
        wsadzałam ją w kryzysowych sytuacjach, w sumie jakieś kilkanaście dni to trwało,
        potem nauczyła się przewracać.

        Jeśli chodzi o chodzikiwink Osobiście nie znalazłam publikacji medycznych nt.
        związku chodzików z przeróżnymi wadami- a szukałam intensywnie. P. Zawitkowski
        też przyznał w jednym wątku, że niczego na ten temat nie czytał. Dla mnie
        sprawa jest otwarta, dopóki nie zobaczę na piśmie konkretnych badań na ten
        temat. Na stronach anglojęzycznych w ogóle nie pisze się o wadach kręgosłupa czy
        stóp, a o wypadkach (przytrzaśnięcia, upadki ze schodów, podtopienia w basenie).
        • ahhna Re: O co chodzi z chodzikami? 18.12.09, 01:54
          P. Zawitkowski
          > też przyznał w jednym wątku, że niczego na ten temat nie czytał


          Po co miał czytać akurat na ten temat, skoro na co dzień
          rehabilituje dzieci i widzi, co jakie nawyki wykształca i jakie
          niesie skutki, kiedy jakie mięśnie pracują? i po co ci jakieś
          superfachowe badania na ten temat, przecież to rozsądek i odrobina
          logiki podpowiada, że chodzik to nie jest dobry pomysł, przynajmniej
          nie dla dziecka? Jednemu dziecku może nie zaszkodzi, bo i tak ma
          silne mięśnie, kręgosłup i dobry instynkt samozachowawczy, ale inne
          może mieć kłopoty. Ja na swoim nie testowałam, do której grupy
          należy.
          • duzeq Re: O co chodzi z chodzikami? 18.12.09, 11:28
            Ale Zawitkowski duchem swietym nie jest. Skoro nie czytal, to znaczy
            ze sam nie wie do jakiego stopnia chodzik moze byc przyczyna wad
            kregoslupa.
            i po co ci jakieś
            > superfachowe badania na ten temat,

            Bo fachowcy sa lepsi od matek.

            przecież to rozsądek i odrobina
            > logiki podpowiada,

            Matki, rozsadek i logika to trzy rozne sprawy.

          • memphis90 Re: O co chodzi z chodzikami? 19.12.09, 21:52
            > Po co miał czytać akurat na ten temat, skoro na co dzień
            > rehabilituje dzieci i widzi, co jakie nawyki wykształca i jakie
            > niesie skutki, kiedy jakie mięśnie pracują?
            Bo specjalista powinien się kształcić.

            i po co ci jakieś
            > superfachowe badania na ten temat, przecież to rozsądek i odrobina
            > logiki podpowiada, że chodzik to nie jest dobry pomysł, przynajmniej
            > nie dla dziecka?
            Bo ja wierzę tzw. medycynie opartej na faktach. Wprowadzono coś takiego na
            świecie- każda teoria musi być poparta konkretnymi badaniami, a nie widzimisię.
            A czy logika podpowiada? Hmm- dziecko z rodziny, które ma z. Downa ma zalecony
            chodzik jako rehabilitację. Stąd moje wątpliwości. Skoro tak rehabilituje się
            dziecko z obniżonym napięciem, to czemu ten sam przyrząd ma koszmarnie szkodzić
            zdrowemu?
        • joshima Re: O co chodzi z chodzikami? 18.12.09, 11:56
          memphis90 napisała:

          > A czemu zakładasz, że chodzi o wczesne chodzenie?

          Bo dziecko założycielki wątku ma 7 miesięcy. Poza tym w chodziku dzieci nie
          raczkują tylko chodzą.
          • memphis90 Re: O co chodzi z chodzikami? 19.12.09, 21:53
            Moja miała 7.5 jak wstała smile
      • ahhna Re: O co chodzi z chodzikami? 18.12.09, 01:45
        Czemu niektórzy mają
        > takie ciśnienie, żeby dziecko zaczynało chodzić najwcześniej jak
        się da?

        "chodzenia" w chodziku nie powinno się nazywać chodzeniem, tylko
        przemieszczaniem się w pozycji wiszącej. Owszem, niedobre dla
        kręgosłupa. Inne grupy mięśni pracują, inne odruchy się
        wykształcają, dziecko nie umie potem prawidłowo łapać równowagi, nie
        ma nawyku chamowania przed przeszkodami, bo przecież chodzik je
        chronił. Można dziecku sporą krzywdę zrobić i de facto opóźnić
        właściwe chodzenie. To wszystko wiem ze szkoły rodzenia - zajęcia z
        fizykoterapeutką.

        Tak wiec ja się podpisuję - za chodzik podziękować i prosić o coś
        innego.
    • judytka01 Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 15:29
      1. dziecko powinno w tym czasie raczkować zamiast siedzieć w chodziku ponieważ raczkowanie wpływa również na rozwój mózgu
      2. jeżeli dasz dziecko za wcześnie do chodzika to niewystarczajace napiecie mieśni kregosłupa może doprowadzić do skoliozy
      3. chodzenie w chodziku to całkowicie coś innego niż normalne chodzenie, ponieważ pracuja inne mięsnie
      4. dziecko w swoich genach ma wpisany swój wrodzony cykl rozwoju ruchowego a chodzik jest całkowicie zbędny
    • nataliam2 Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 15:45
      Wg mnie chodziki nie są złe. Myślę że ludzie będący na NIE nigdy ich nie
      używali, albo robili to nie właściwie. Nie należy dziecka wsadzać do chodzika
      kiedy samo nie staje. Ja przy starszym używałam chodzika i przy córce też będę
      bo już wstawać zaczyna.
      Do chodzika należy wsadzić dziecko stojące samodzielnie przy meblach. Ja zacznę
      używać jak córka wykaże chęć przemieszczania się, bo na razie tylko wstaje.
      Dziecko nie może w chodziku wisieć, nóżki musi całe opierać na podłożu. Ten
      materiał przy dupce musi być luźny, dziecko nie ma w nim siedzieć tylko
      samodzielnie stać. I teraz najważniejsze, chodzik służy do tego by dziecko
      samodzielnie chodziło a tylko w razie gdy miało by upaść wpada niejako "do
      środku" i ten materiał na pupie amortyzuje upadek. Nie wiem czy dobrze
      wytłumaczyłam, ale taką informację przekazał mi pediatra i kazał się
      skonsultować z jakimś fizjoterapeutą. On potwierdził, że rodzice po prostu nie
      umieją z tego korzystać i wkładają dzieciaki nie umiejące samodzielnie stać
      tylko po to by mieć święty spokój.
      Myślę że takie używanie chodzika nie zaszkodzi dziecku.
      • joshima Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 16:00
        nataliam2 napisała:

        > Wg mnie chodziki nie są złe. Myślę że ludzie będący na NIE nigdy ich nie
        > używali, albo robili to nie właściwie.
        Oczywiście, że nie używałam. Dzieci z najbliższej rodziny mające problemy
        spowodowane używaniem chodzików skutecznie mnie od tego odstręczyły.

        Dziecko w chodziku niestety nie ma możliwości zmiany pozycji na inną. Może tylko
        stać bez względu na to jak bardzo ma zmęczone nogi czy kręgosłup.
        • joshima PS 17.12.09, 16:01
          Nie uczy się sięgać przedmiotów z podłogi przez schylanie lub kucanie. Jest
          ograniczone ruchowo.
          • nataliam2 Re: PS 17.12.09, 16:05
            Rozumiem to, najczęściej jednak lekarze mówią o stawach biodrowych itd. Myślę że
            godzinka dziennie z przerwani używając go tak jak opisalam krzywdy dziecku nie
            wyrządzi.
            • joshima Re: PS 17.12.09, 17:08
              No tak, bo koordynacja ruchów i zmysł równowagi to nie tak łatwo zdiagnozować.
              Potem co najwyżej się mówi, że dziecko jest strachliwe, bo chodzi trzymane tylko
              za rączkę.
              • nataliam2 Re: PS 17.12.09, 19:51
                masz rację, ale chodzik jest negowany zazwyczaj tylko jeśli chodzi o stawy
                biodrowe. To jest główny argument. Możemy też powiedzieć, że nie powinno się
                używać kojca, leżaczka i innych ustrojstw ograniczających ruchy dziecka. Te
                jednak nie są tak negowane jak chodziki.
                • ola_motocyklistka Re: PS 17.12.09, 20:01
                  I nieprawidłowy układ stóp (na pacach np.)

                  Z godziny zawsze mogą zrobic się dwie, trzy, itp.

                  Poza tym raczkowanie samodzielne wstawanie, i niezaburzanie naturalnego rytmu
                  rozwoju indywidualnego-rozwija inteligencję, wiele uczy.

                  Jestem na nie chodzikom, nie używałam przy starszej i przy mlodym nie zamierzam.
                  \jak ktoś wpadnie na genialny pomysł i mi kupi-odsprzedam na allegro.
                • joshima Re: PS 17.12.09, 20:11
                  nataliam2 napisała:

                  > masz rację, ale chodzik jest negowany zazwyczaj tylko jeśli chodzi o stawy
                  > biodrowe. To jest główny argument.
                  Chyba się nie zgodzę z tym, że to główny argument. Co najwyżej najczęściej
                  powtarzany.

                  > Możemy też powiedzieć, że nie powinno się
                  > używać kojca, leżaczka i innych ustrojstw ograniczających ruchy dziecka.
                  Kojec żadną miarą nie ogranicza ruchów dziecka. Dziecko może przekręcać się na
                  plecy i brzuch, pełzać, od biedy raczkować, wstawać schylać się i kucać. Kojec
                  ogranicza jedynie powierzchnię. CO do leżaków to właśnie często się rodzicom
                  przypomina, że dzieci powinny leżeć w nich sporadycznie właśnie ze względu na
                  ograniczenie możliwości zmiany pozycji, a więc rozwoju.
                  • nataliam2 Re: PS 17.12.09, 22:29
                    I wg mnie to samo co przy używaniu leżaczków powinno mówić się ludziom chcącym
                    używać (odpowiednio) chodzików, a nie od razu je negować.
                    Do poprzedniczki mogę powiedzieć tylko tyle, że w dobrze dostosowanych chodziku
                    dziecko nie staje na palcach tylko stawia stopę tak jak by naturalnie chodziło.
                    Dziecko ma samo stać a nie wisieć w tym materiale do siedzenia.
                    Moja córka ma 10 miesięcy, z chodzikiem zaczekam aż zacznie się puszczać mebli
                    bo na razie tylko przy nich wstaje i uczy się kucania, ale używać pewnie będę. I
                    ona choć jeszcze nie jest umieszczana w chodziku to staje właśnie na palcach,
                    pediatra powiedział, że to normalne.
                    • ola_motocyklistka Re: PS 18.12.09, 09:42
                      OK. Nawet jeśli dobrze dostosujesz chodzik, że nogi dziecka nie wiszą, nie masz
                      gwarancji, że będzie dobrze układało stopy. Może odpychać się na palcach, lub
                      całą stopą, ale stopa mimo tego że "chodzi" prawidłowo, nie ma realnego
                      obciążenia cięzarem ciała dziecka. Nie jest to prawidłowe.
                      Tak jak pisałam-jeżeli z godziny zrobi się więcej-dla wygody rodziców-krzywdzisz
                      dziecko. Jeden dzieciaczek wyjdzie z chodzika bez szwanku i zmian, a inny może
                      mieć później potrzebę rehabilitacji.

                      Jak chcesz możesz swoje dziecko trzymać nawet całą dobę w chodziku,udowadniając
                      wszystkim naokoło, że Twojemu dziecku krzywdy nie zrobi. Mnie nic nie przekona a
                      jak tylko chodzik pojawi się niechcący u mnie w domu, natychmiast zniknie. Nic
                      mnie nie przekona. Już- przysięgam wolę smoczek i butelkę, jak mam wybierać
                      które zło jest mniejsze.
                      • duzeq Re: PS 18.12.09, 13:25
                        I tak wlasnie wygladaja objawy polskiego panikowania.
                        • ola_motocyklistka Re: PS 18.12.09, 14:18
                          Jeżeli o panice to do mnie, to przedstawiam Ci mój punkt widzenia:

                          Nie boję się chodzików. Uważam, że to produkt niepotrzebny, zbędny, i szkodliwy,
                          wymyślony na potrzeby dorosłych a nie dzieci. Nieposiadanie chodzika przy 1
                          dziecku i usunięcie jego ewentualnej obecności przy drugim uważam za przejaw
                          zdrowego rozsądku i troski o prawidłowy rozwój m. inn. fizyczny dziecka. Moje
                          postępowanie ma też przyczynę pod postacią chorób układu kostno stawowego w
                          rodzinie, gdyż od początku lekarz uprzedzał mnie żebym nie kupowała dla mojej córki.

                          Nie jest zatem to postawa panikująca a profilaktyczna.

                          Jednak możesz mieć swoje zdanie i chcieć mi udowadniać inne postawy-wierz mi nie
                          ze mną.
                          • duzeq Re: PS 18.12.09, 15:28
                            >Już- przysięgam wolę smoczek i butelkę, jak mam wybierać
                            które zło jest mniejsze.

                            O to mi chodzilo. Niepotrzebnie sie tyle opisalas.

                            • ola_motocyklistka Re: PS 18.12.09, 15:52
                              Z tego co wiem, mogę napisać tyle ile chcę, i co chcę, pod warunkiem, że
                              przestrzegam netykiety. Jeżeli uważasz, że jest za dużo, łamię regulamin -zgłoś
                              to do moderatora, a moja wypowiedź zostanie usuniętasmile

                              Ja ze swojej strony nie widzę powodu do komentowania moich zdań, tylko po to by
                              je skomentować, bo to moje wypowiedzi.
                              Możesz oczywiście uważać inaczej. ja Ci nie bronię i nie zwracam uwagi.

                              Pozdr
                              • duzeq Re: PS 18.12.09, 16:19
                                Pisze ile chcesz, mnie chodzilo o to, ze plynnie ze straszliwych
                                chodzikow przeszlas na okropne smoczki i obrzydliwe butelki.

                                A prawda jest taka, ze wszystkie te wynalazki sa bardzo uzyteczne.
                                To, ze mozna nabawic dziecko wady zgryzu, prochnicy butelkowej czy
                                jakichs tam nigdy nie udokumentowanych naukowo urazow bioder to
                                tylko wynik niewlasciwego uzywania tych rzeczy i nieuzywania
                                zdrowego rozsadku.

                                Z kolei to, ze u Ciebie wystepuja jakies choroby rodzinne nie
                                dowodzi wcale, ze chodzik jest zly. Osoby, ktore maja slaby wzrok
                                nie powinny profilaktycznie nawet zblizac sie do samochodu (nie
                                mowiac o kierownicy) ale czy to swiadczy o szkodliwosci samochodu?
                                Jak te osoby zaloza porzadne okulary i nie beda jechaly 160 km an
                                godzine, to dadza sobie rade.

                                Odpowiednie uzytkowanie wynalazkow ulatwia zycie i nie czyni nikomu
                                krzywdy.
                                • ola_motocyklistka Re: PS 18.12.09, 21:46
                                  To co czego porównuję chodzik wynika z moich doświadczeń. Uważam, że zarówno
                                  chodzik jak i smoczek to rzecz zupełnie zbyteczna w wychowywaniu dziecka. (
                                  butelka? od biedy i w awaryjnych sytuacjach. Przez 2 lata zużyłam ich 2 sztuki,
                                  i są w całkiem niezłym stanie, bo rzadko używane.)
                                  Mogę mieć takie doświadczenia, więc i mam. Porównanie dla mnie jak najbardziej
                                  trafne.

                                  Te wszystkie wynalazki są owszem częściowo bardzo użyteczne-zależy czego się
                                  używa. Uważam, że lepszy jest pchacz chicco niż chodzik. Wytestowałam na własnej
                                  córce. Inna matka uważa odwrotnie, a jeszcze inna-nie wie, zadaje więc pytanie
                                  na forum. Każda z nas odpowiada jej jak uważa.
                                  Nie próbuje nikogo na siłę przekonać do swoich racji.

                                  > Z kolei to, ze u Ciebie wystepuja jakies choroby rodzinne nie
                                  > dowodzi wcale, ze chodzik jest zly
                                  To że u mnie choroby o których pisałam występują to argument, jeden z wielu
                                  przeciwko chodzikowi. Jestem przeciwna zarówno z powodu wskazań lekarskich jak i
                                  z powodów profilaktycznych złemu rozwojowi fizycznemu między innymi.

                                  > Odpowiednie uzytkowanie wynalazkow ulatwia zycie i nie czyni nikomu
                                  > krzywdy.

                                  W dużej mierze pada się ofiarą marketingowców, którzy sieją w konsumentach
                                  przekonania, że wszelkie wynalazki są im niezbędne i sprzyjają dzieciom, jeśli
                                  odpowiednio ich się używa.
                                  No ja nie z tych matek. Nie dałam nabrać się i nie nabiorę się na wiele
                                  wynalazków. Spora częśc z nich ma na celu wytworzenie w nas konsumentach
                                  potrzeby ich posiadania i wyciąganie kasy z porfela. Obyłam się bez wielu z
                                  nich, i nie mam ciśnienia na próbowanie ich użyteczności. Do tej grupy zaliczam
                                  chodzik, który moim zdaniem jest mi do wychowania dziecka zbędny.


                                  • duzeq Re: PS 18.12.09, 23:28
                                    Mozesz uwazac, ze cos tam jest zbyteczne dla Ciebie. Ale to w
                                    dalszym ciagu nie umniejsza uzytecznosci smoczka, butelki czy
                                    chodzika, bo dowod anegdotyczny nigdy nie jest dowodem wiarygodnym.

                                    Jezeli jakas choroba wystepuje w Twojej rodzinie, to znaczy, ze
                                    pierwsza role odgrywaja tutaj geny, a nie fakt, ze jakas babcia
                                    zalatwila swoje dziecko chodzikiem. Zatem to dobrze, ze nie chcesz
                                    uzywac chodzika w przypadku Twoich dzieci, ale to dalej nie dowodzi
                                    jego szkodliwosci.

                                    Marketing robi swoje, ale matki glupie nie sa - chodziki, smoczki,
                                    butelki i wiele innych rzeczy kupowane sa jako ulatwiacze zycia, a
                                    nie dlatego, ze jedna z piata nic o zyciu nie wiedzialy i uwierzyly
                                    sprytnej reklamie, ze jak smoczka nie kupi, to w zyciu sie nie
                                    wyspi. Rozumiesz, kolejnosc jest inna - najpierw matka widzi, ze
                                    dziecko nie chce spac bez possania czegos, sama za smoczek 20 razy
                                    dziennie nie chce/nie moze robic, wiec laduje smoczek w otwor gebny
                                    i tyle. Kupuje chodzik, bo chce miec 15 minut swietego spokoju na
                                    kawe czy cokolwiek. Butelki to zbawienie dla tych, co do pracy
                                    musza po 3 miesiacach wracac. Etc.

                                    Czyli dalej wychodzi co wychodzilo - wszelkie wynalazki stosowane z
                                    glowa moga byc duzym ulatwieniem.
                • ahhna Re: PS 18.12.09, 02:03
                  > masz rację, ale chodzik jest negowany zazwyczaj tylko jeśli chodzi
                  o stawy
                  > biodrowe. To jest główny argument.

                  Absolutnie nie jest to główny argument, tylko jeden z wielu. Kojec
                  ogranicza dziecko nieporównanie mniej, nie powodujac przy tym
                  urazów, i jeśli wsadzac w coś dziecko na godzinę dziennie, to w
                  kojec własnie. Ale najlepiej w nic, oczywiscie.
          • ahhna Re: PS 18.12.09, 01:59
            I do tego nie uczy się omijać przeszkód, bo walenie we framugę
            chodzikiem nie tylko bezbolesne jest, ale i atrakcyjne. Nie uczy się
            też bezpiecznie upadać.

            Wszystkiego tego nauczy sie oczywiście później, ale dwa razy
            większym kosztem, zakładając oczywiście, że wyjdzie z chodzika bez
            urazów wymagajacych rehabilitacji.
            • nataliam2 Re: PS 19.12.09, 11:05
              Denerwuje mnie takie pojęcie. Jeśli ktoś pisze że coś jest beee a nawet tego nie
              używał. Do chodzika wsadza się dziecko umiejące samodzielnie wstawać, kucać,
              zaczyna chodzić. Umie omijać przeszkody i futryny. Chodzik nie ma zastępować
              chodzenia, raczkowania, to ma być tylko pomoc.
              Ktoś (chyba ola motocyklista) napisała że dziecko nauczy się źle stawiać stopy.
              Otóż nieprawdą, jeśli dziecko jest dobrze ustawione, chodzik jest na
              odpowiedniej wysokości to nie ma prawa dziać się coś takiego. Dziecko ma stawiać
              całą stopę nie tylko paluszki, ma też samo utrzymywać swój ciężar.
              Dla mnie chodzik jest takim samym wynalazkiem ułatwiającym życie jak kojec czy
              leżaczek. Chodzika powinno się używać bardzo krótko. Ja ze starszym używałam go
              1,5 miesiąca. Wsadziłam go jak zaczął wstawać, sam kucać, jak zaczynał się
              puszczać. Był cały poobijany i uważam, że chodzik bardzo nam pomógł. Zamiast
              padać na głowę (mam w domu kafelki) wpadał do chodzika. Bardzo szybko nauczył
              się chodzić sam.

              Dla mnie chodzik jest ok, tak samo jak inne wynalazki z tym, że trzeba umieć go
              używać, dostosować do wzrostu dziecka. Dla niektórych jest to za trudne i wolą
              po prostu mówić że coś jest nie zdrowe.
              • ahhna Re: PS 20.12.09, 03:47
                > Dla mnie chodzik jest ok, tak samo jak inne wynalazki z tym, że
                trzeba umieć go
                > używać, dostosować do wzrostu dziecka. Dla niektórych jest to za
                trudne i wolą
                > po prostu mówić że coś jest nie zdrowe.
                >

                Trochę przesadziłaś. Za trudne używanie chodzika? Moim zdaniem
                duuuzo łatwiejsze niż wychowywanie bez chodzika.
                Opinia o szkodliwości chodzika nie jest moją prywatną. Takie zdanie
                mają na ten temat fizykoterapeuci i ortopedzi. Różni, zeby nie
                było,że jestem jakąś fanką Zawitkowskiego. Podają przy tym logiczne
                argumenty. O narkotykach, papierosach i alkoholu też mam pogląd, że
                są beee, a nie używałam i nie używam. Kilka takich rzeczy jeszcze
                można wymienić. Zresztą, ty też chyba chodzika nie używałaś?
                Twojemu dziecku nie zaszkodził? Super. Ja na moim nie będę testować.
    • kai_30 Re: O co chodzi z chodzikami? 17.12.09, 15:58
      To nie jest tak, że teraz dopiero zaczęła się "nagonka" na chodziki. Mój
      najstarszy syn ma 11 lat, a już jak był niemowlęciem pediatrzy odradzali chodziki.

      Pewnie rację ma forumka pisząca, że chodzik nie zrobi krzywdy dziecku, które już
      potrafi samo stać. Ale gros rodziców upycha w chodzikach niemowlaki, które nawet
      siedzieć dobrze nei potrafią.
      • owianka Re: O co chodzi z chodzikami? 20.12.09, 09:03
        Jak urodziła się moja córka (16 lat), już wtedy odradzali.
    • anikleo86 Re: O co chodzi z chodzikami? 18.12.09, 13:00
      Ale sie wszyscy rozpisali! Dziekuje za odpowiedzi. Dla sprostowania, nie bede
      wkładac napewno mojego 7 miesiecznego synka do chodzika-nawet dobrze nie siedzi,
      po za tym ładnie sobie pełza, wiec po co mam Go meczyc. Chcialam tylko
      dowiedziec sie czy jest sens kupowac chodzik, czy poprostu delikatnie
      podziekowac teścia za taki prezent i poprosic np o paczke pampersow. Jak narazie
      nie jestem przekonana czy chodzik bedzie nam potrzebny. Mam czas pilnowac
      Malucha bo jestem na wychowawczym, a zawsze moge wrzucic Go w kojec!

      Pozdrawiamy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka