Dodaj do ulubionych

jechać,nie jechać?

20.12.09, 14:10
Witam!mam dylemat,rodziców nie widziałam rok czasu ,mam do nich 400km
,chciałam wreszcie zeby zobaczyli maluszka,a Świeta to świetny czas .dzidzia
ma 3,5 miecha,jest troszke trudnym dzieckiem,jechać,nie jechać?Do Świat coraz
bliżej a ja nie mam dostatecznej odwagi,boje się ze dziecko w czasie podrózy
zacznie chciec powisiec mi na piersi około np godzinki jak lubi,co wtedy mozna
jechac i karmić,nie bardzosad.macie jakies pomysły i porady jak sobie poradzić
w czasie tak długioej podrózy a moze po prostu powinnam odpuscic.Ta pogoda tez
mnie przeraza.czy ktoras z Was decyduje się na tak długa podróz w taka
pogode.Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • pagaa Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 14:13
      jechaćsmile))))))))
      my mamy 500km, potem 300, a potem powrót 340km. syn, 5,5 miecha, jedziemy dziś o
      20big_grin
      • agnestom1 Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 14:19
        moja młodsza dzidzia, a tak strasznie chciałabym.Wasz maluszek jak sobieradzi w
        aucie, jak z karmieniem?
        • ma_niusia Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 14:39
          Jechać!
          Ja niestety nie karmiłam piersią, więc w tej kwestii nie poradzę, ale może
          zatrzymywać się na karmienie w jakichś barach itp? Nawet jak podróż potrwa cały
          dzień czy noc, to moim zdaniem warto smile A przystanki w podróży i dla kierowcy
          są potrzebne smile
          • mamasi Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 14:47
            My 550 km pokonaliśmy pierwszy raz gdy mała miała prawie 2 mce.Też
            była piersiowa. Głównie spała, miała wtedy dwie pobudki na
            karmienie - więc dwie przerwy na postój.Spokojnie możecie jechać,
            nikt was nie goni więc nawet godzinny postój na pierś to zaden
            problemsmile
            • mama_nikodemka Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 14:55
              a rodzice nie moga do was przyjechac? ja nie jestem zwolennikiem wyjezdzac tak
              dlaeko z tak malym dzieckiem ale wiem ze niektorzy podrozuja i jest ok smile
            • cathy1977 Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 14:56
              my jechaliśmy 600km jak synek miał 3 tygodnie, teraz będziemy jechać
              tyle samo na Święta.Synek 2 dni temu skończył 3 miesiące.Też troszkę
              obawiam się tej podróży, gdyż wtedy całą droę mi przespał, z 3
              krótkimi przerwami na mleczko, a teraz nie wiem jak to będzie...
    • a_weasley Pytania dodatkowe 20.12.09, 15:17
      Autem masz jechać czy pociągiem, czy jest wybór?
      Samowtór z dzieckiem, czy mąż tyż?
      • perlowy_dzem Re: Pytania dodatkowe 20.12.09, 15:31
        Jechać - na noc. Jest prawdopodobieństwo, że dziecko pośpi dłużej
        bujane w samochododzie. Ja jechałam 500 z 2 miesięczniakiem.
        Wykąpałam jak co wieczór, nakarmiłam i wrzuciłam do samochodu.
        Spało. Całą drogę.
        • yoshi25 Re: Pytania dodatkowe 20.12.09, 16:54
          Tez radziłabym jechać. jeśli dziecko jeżdzi autem na codzień to jest duuuuza szansa,że większość dogi prześpi. Można wyjechać wieczorem na noc, lub z samego rana. My wlaśnie przyjchaliśmy z Holandii. Wyjchalismy o 2 w nocy, mloda po 10 minutach w aucie usneła i spała do 8. Ogólnie spedzilismy w drodze 18 godz., korki straszne,ale mała byla dzielna. Chyba zniosla podróż lepiej niż my.
          Na karmienia można się zatrzymać, przewinąc tez nie problem (ja opanowałam juz przewijanie w auciewink )
          Przygotuj zabawki na droge, (nam pomoglo dvd przenosne,bo gdy mała była juz na tyle znuzona i zaczynala marudzic,wtedy Bbe Lilli jak znalazl),no ale moja starsza, wczesniej tv ja nie interesowalo.
          Myśl pozytywnie i naprawde nie obawiaj sie.
    • kasia.46 Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 17:31
      agnestom1 napisała:

      > Witam!mam dylemat,rodziców nie widziałam rok czasu ,mam do nich
      400km
      > ,chciałam wreszcie zeby zobaczyli maluszka,a Świeta to świetny
      czas


      Pewnie, że jechac' rok czasu to bardzo dużo, a 400km to nie 2dni
      jazdywink

      >boje się ze dziecko w czasie podrózy
      > zacznie chciec powisiec mi na piersi około np godzinki jak lubi,co
      wtedy mozna
      > jechac i karmić,nie bardzosad


      Niech wisi na cycku nawet całą drogę jeśli tego potrzebuje, zabierz
      jasiek i koc i karm na tyle auta, męża wsadz za kierownicę.

      >Ta pogoda tez
      > mnie przeraza.czy ktoras z Was decyduje się na tak długa podróz w
      taka
      > pogode.Pozdrawiam


      Jechałam z 4msc synem (kolkowiec) do Zakopca zimą nie mieliśmy
      blisko, jesteśmy z Wawy, wisiał na cycku 3h,reszte przespał.
      • agnestom1 Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 18:19
        do jutra podjąc muszę decyzję,mąż jest za.a Moja Majcia,nie wiem ,Jestem coraz
        bizsza tego wyjazdu.Tylko ona troszke taka marudka,najwyzej wsadze ja na piers i
        bedzie spała,to lubi najbardziej,mam nadzieje ze policja bedzie łąskawa jak nas
        zatrzymasmilePozdrawiam
        • ivaz Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 18:51
          wiesz co nie chcę być niemiła, ale gdyby głupota miała skrzydła to
          byś latała jak gołębica!!! To ty kupowałaś fotelik dla policji czy
          dla bezpieczeństwa dziecka, wiesz co by było w razie wypadku
          naraziłabyś dziecko na pewną śmierć.
          Na drogach idiotów nie brakuję, wystarczy nawet silne
          hamowanie,wtedy na bank dzieciaka nie utrzymasz, kurde dziecko
          chcesz karmić piersią bo to zdrowe, a z drugiej strony chcesz je tak
          narażać!!!
          Ja w czerwcu jechałam z 2,5 miesięczną córką z wawy nad morze,
          wyjechaliśmy na noc, mała spała, mieliśmy tylko jeden postój na
          karmienie.
          • agnestom1 Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 18:57
            ivaz napisała:

            > wiesz co nie chcę być niemiła, ale gdyby głupota miała skrzydła to
            > byś latała jak gołębica!!! To ty kupowałaś fotelik dla policji czy
            > dla bezpieczeństwa dziecka, wiesz co by było w razie wypadku
            > naraziłabyś dziecko na pewną śmierć.
            > Na drogach idiotów nie brakuję, wystarczy nawet silne
            > hamowanie,wtedy na bank dzieciaka nie utrzymasz, kurde dziecko
            > chcesz karmić piersią bo to zdrowe, a z drugiej strony chcesz je tak
            > narażać!!!
            > Ja w czerwcu jechałam z 2,5 miesięczną córką z wawy nad morze,
            > wyjechaliśmy na noc, mała spała, mieliśmy tylko jeden postój na
            > karmienie.
            zawsze jezdzi w foteliku,nie jezdziłam tylko z nia na tak długie dystansesmile
      • mika_p Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 18:50
        kasia.46 napisała:
        > Niech wisi na cycku nawet całą drogę jeśli tego potrzebuje, zabierz
        > jasiek i koc i karm na tyle auta, męża wsadz za kierownicę.

        Chyba oszalałaś. Dziecko podczas jazdy ma być w foteliku!!!

        Na pewno uda się uniknąć maratonów piersiowych - pół godziny max, potem wkładasz
        do fotelika i jazda. Szum silnika i ruch samochodu uśpią dziecko, wszak nie
        będzie wściekle głodne.
        • agnestom1 Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 18:54
          o to chodzi ze młoda lubi wisiec na piersi jak niekoniecznie jest
          glodna,wszelkie odciaganie grozi straszliwym placzem nie do opanowaniasadnie
          uczyłam ja tego.po prostu tak wyszło
          • zuzanka79 Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 19:38
            Moja też bardzo lubi wisiec przy piersi, z tym, że też bardzo lubi
            podróżować i zasypia prawie autoamtycznie bez względu na to czy
            jedziemy 5 km czy 150. Może odciągnij trochę pokarmu i podaj butelką
            na postoju w czasie snu małej. Jest szansa, że prześpi całą podróż.
            Acha nie zapomnij by jej się odbiło po karmieniu.
          • pacia.2 Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 20:48
            Może spróbujesz patentu - jadę i karmię jak to sugerowała lipcowa kilka postów
            temu smile
            A poważnie tam jak było pisane absolutnie nie wyciągaj dziecka z fotelika w
            czasie drogi. Ja bym spróbowała z odciągniętym mlekiem.

            Zabierz ze sobą ulubione zabawki. Świetnie sprawdzają się takie przyczepiane do
            rączki nad drzwiami.

            My jeździmy prawie codziennie i bez względu na to jak zła wsiada do samochodu
            przed upływem 5 minut zasypia.

            A co z jazdą w nocy nie dacie rady? To by było najlepsze rozwiązanie.
            • agnestom1 Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 21:43
              pacia.2 napisała:

              > Może spróbujesz patentu - jadę i karmię jak to sugerowała lipcowa kilka postów
              > temu smile
              > A poważnie tam jak było pisane absolutnie nie wyciągaj dziecka z fotelika w
              > czasie drogi. Ja bym spróbowała z odciągniętym mlekiem.
              >
              > Zabierz ze sobą ulubione zabawki. Świetnie sprawdzają się takie przyczepiane do
              > rączki nad drzwiami.
              >
              > My jeździmy prawie codziennie i bez względu na to jak zła wsiada do samochodu
              > przed upływem 5 minut zasypia.
              >
              > A co z jazdą w nocy nie dacie rady? To by było najlepsze rozwiązanie.
              z odciagnietym mlekiem nie da rady,moja nie trawi buteleczek,nie ma jak
              pierśsadpo drugie nawet nie miałabym jak ściągnąć moja to mała pijaweczka ściaga
              na bieżąco.
              W nocy nie bardzo,mąż jest poczatkujacym raczej kierowca ,woli jazde w dzień.
              Co do zabawek ,praktykuje to ,ale to zawsze zaznaczam były krótkie trasy.
              najbardziej sie boje ze mi sie ropłacze na dobre i jej nie bede mogła uspokic
              ,wtedy nie daje się wpiąć w fotelik juz raz tak miałam.Niestety wtedy byłam
              zmuszona jechac z maluszkiem ryczacym wpietym w fotelik ,tak bardzo płakała ze
              az zasneła z wyczerpaniasada ile ja się nameczyłamsadmam pytanko jak ubierac
              maluszka do samochodu,moja nie lubi ciepłych ubranek i jakichkoliek
              ograniczeń,pasy tez ja denerwują.
              • pacia.2 Re: jechać,nie jechać? 20.12.09, 22:04
                Na tak długą podróż ubierz ją tak jakby była w domu. I postaraj się utrzymać w
                samochodzie odpowiednią temperaturę. Jak zaśnie to możesz przykryć lekkim kocykiem.

                My mamy garaż więc schodzimy do samochodu, w którym jest ciepło i nie ma opcji
                że ją zawieje. Na taką podróż to znoszę ją bez kurtki tylko owiniętą kocykiem.
                Nie przepada za ubieranie.
                Jeśli nie macie garażu to niech mąż zejdzie wcześniej i nagrzeje auto a ty znieś
                ją w kombinezonie i w samochodzie od razu rozbierz i taką bez kurteczki wsadź do
                fotelika.

                Trzymam kciuki, że się uda.
              • zuzanka79 Re: jechać,nie jechać? 21.12.09, 00:33
                agnestom1 napisała:

                >> najbardziej sie boje ze mi sie ropłacze na dobre i jej nie bede
                mogła uspokic
                > ,wtedy nie daje się wpiąć w fotelik juz raz tak miałam.Niestety
                wtedy byłam
                > zmuszona jechac z maluszkiem ryczacym wpietym w fotelik ,tak
                bardzo płakała ze
                > az zasneła z wyczerpaniasada ile ja się nameczyłamsad

                Jeżeli mała jest niespokojna z natury to w domu dasz sobie radę
                wszelkimi sposobami, ale w podróży cóż? Zapytaj pediatrę, czy mógłby
                ci polecić coś na "uspokojenie" dziecka - może czopki Viburcol.
                Znacznie obniżają stany niepokoju u niemowląt -
                link :f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3983705
                Moja szwagierka podawała swojej córce gdy mała ząbkowała i była
                wyjątkowo marudna i niespokkojna, z tym, że po konsultacji z
                lekarzem.
                Powodzenia i szerokiej drogi smile
    • alicja_wk Re: jechać,nie jechać? 21.12.09, 00:48
      Musisz przekalkulować wszystkie "za" i "przeciw" i sama podjąc
      decyzję (tzn. wspólnie z mężem), ale czytając Twoje dylematy uważam,
      że tych "za" jest znacznie mniej, bo w zasadzie tylko jedno -
      "chciałam wreszcie zeby zobaczyli maluszka,a Świeta to świetny czas".
      Po pierwsze, moim zdaniem, każdy czas jest dobry, aby móc się
      odwiedzić i nie czarujmy się, ale czas świąt, to okres wzmożonego
      ruchu na drogach, podkreślmy, że na POLSKICH drogach, gdzie nawet
      główne drogi krajowe są często w opłakanym stanie, a oprócz tego
      nerwowych, spieszących się kierowców, którzy niejednokrotnie są
      już "na gazie". Wiem, że nie można siać paniki i wszędzie doszukiwać
      się nieszczęścia, ale tego się nigdy nie wie i nie planuje, co może
      się zdarzyć, więc po co, że tak powiem "kusić los".
      Po drugie, jeśli masz tyle obaw związanych z podróżą, to dlaczego
      nie zaproponować przyjazdu dziadkom. Dla nich to z pewnością będzie
      mniejszym wyzwaniem niż dla Was i Waszego maluszka. Nawet jesli nie
      są zmotoryzowani, to przecież można wsiąść w pociąg i zrobić sobie
      wycieczkę do wnuka.
      Na Twoim miejscu POWAŻNIE bym się zastanowiła nad tym wyjazdem,
      mimo, iż właściwie każda z dziewczyn zachęca do tego, aby jechać
      kierując się własnymi doswiadczeniami w tym względzie. Wiem, że da
      się przeżyć i żadna z Twoich obaw może nie mieć miejsca, ale dla
      mnie poważnym "przeciwwskazaniem" byłby już sam fakt, że maluch lubi
      sobie powisiec na piersi, a przeciez nie bedziesz narazała jego
      bezpieczenstwa i nie pojedziesz z nim przyssanym do siebie.
      Ja juz raz miałam taka sytuacje, ze mały własnie w samochodzie
      chciał tak sobie powisiec i kazda próba odłozenia do fotelika
      konczyla sie wrzaskiem, mimo, że w domu nigdy aż tak nie reaguje. Z
      racji tego, że sama prowadziłam i spieszyłam się z nim na wizyte do
      lekarza, to musiałam jechac z rozkrzyczanym dzieckiem. Uwazam, że
      nie warto wystawiać dziecka na taka próbe, tylko po to, aby
      dziadkowie mogli zobaczyc maluszka.
      • lukrecja34 Re: jechać,nie jechać? 21.12.09, 06:57
        ja nie pojechałabym bo są bardzo trudne warunki drogowe w całej Polsce,bo mąż
        nie jest zbyt dobrym kierowcą,bo mała lubi sobie podoić cycka,bo jest
        daleko...ale to tylko moje zdanie.moja córka nie nadawałaby się w taką drogę-nie
        lubi jeździć samochodem,marudzi,jęczy,chce wysiadać,odpina pasy,płacze..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka