Nie bardzo wiem co sie stało mojej małej córci, do tej pory ładnie
bawila sie na kocu, w lezaczku etc - od 4 dni masakra, wszystko ok
jak jestem z boku ( choc czasem tez nie do konca) jak tylko robię
pół kroku w bok, podnoszę się z podłogi zaczyna się płacz! NIe
marudzenie, tylko krzyk i płacz ze łzami.
Jestem z nią 24h na dobę, bawimy się, smiejemy, całujemy,
przytulamy, gadam do niej non stop - nie zostawiałam jej samej na
dłuzej niz 2 min będąc 3m obok w kuchni, chodzi o zwykłe zrobienie
herbaty, mleka dla niej, czy pojscie do toalety. Do tej pory nie
było problemu - teraz istny terror,nie potrafi sie sama zająć niczym
nawet na 30 sekund. Cos tam sie dzieje w buziaku bo dziąsełka
wyglądaja na czerwone i rozpulchnione czy to moze zęby powodują ze w
naszym domu zawitał terror? do tego przesypiala od 3 mies noce, od 3
dni budzi się 5-6 razy w nocy.
Istnieje nadzieja ze jeszcze w tym stuleciu wypiję z nią kawę i
ugotuję obiad ?