Dodaj do ulubionych

Zmierzam do końca...

11.05.10, 23:10
No, to będzie już koniec mojej przygody z laktatorem. Wreszcie na suszarce do
naczyń będzie można znaleźć coś poza membrankami, zaworkami itp.
To jest ta dobra strona...

Moja Mała ma prawie 10 m-cy. Karmiłam tylko piersią przez pierwsze 2,5, potem
byłam w szpitalu i brałam leki, przez które nie mogłam karmić przez tydzień, w
efekcie Maleńka przeszła na karmienie mieszane, a ja na laktator + 1-2
karmienia/dobę z piersi aż do 7m-ca.

Bywało różnie - znacie to wink Lepiej, gdy miałam złudzenia, że uda mi się
odbudować laktację tak, by nie używać w ogóle mm. (a nie byłam w stanie
ściągać więcej niż 3-4, a potem już tylko 2 razy na dobę). I gorzej, gdy
realistycznie stwierdzałam, że ciągle jestem na poziomie 200-350 ml/dobę...

Ostatnie 2 miesiące to był w sumie spokojny czas, gdy Mała dostawała butelkę
ode mnie na kolację, a reszta to stałe pokarmy i mm.
Ale już mam dość. Tym bardziej, że powoli, ale systematycznie ilość mleka
spada, a ja nie mam już siły pilnować picia wystarczająco dużo płynów, mycia
laktatora itp.

Napiszecie może, że i tak nieźle, ale ja zostaję z naprawdę dużym żalem. Nie
do siebie, czy losu, po prostu żalem, że nie karmię piersią i że nie karmię
dłużej.

Dziś pewnie jedno z ostatnich ściągań... (3 dni temu - 100ml, przedwczoraj -
60, wczoraj - 50...)

Wpadnę tu czasem do Was.
Trzymajcie się, Dzielne Mamy!
Dużo wsparcia tu od Was dostałam smile)) Dzięki!
Obserwuj wątek
    • babecior Re: Zmierzam do końca... 12.05.10, 06:28
      oczywiście, że napiszemy, że tyle miesięcy to i tak nieźle, bardzo
      nieźle!Ale oczywiście, że odcaganie potrafi wciągnąć. ja odciągam 3
      miesiące. było pare kryzysów, postanowienie, że po 3 miesiącach to
      juz na pewno konieć, ale jednak nie. Ciągle wyrzuty sumienia, że
      skoro nie udało się z piersi to chociaż moje mleko, radośc jak cos
      leci, satysfakcja, ze na ileś karmień wystarcza. Ale chyba
      przeważają wyrzuty sumienia...A miało być tak pięknie - karmienie
      piersią. Łatwo, tanio, szybko, wygodnie. I dlatego, że tak nie jest
      należy się nam uznanie - tak uważam!
      Pozdrawiamy!
      • poznanianka77 Re: Zmierzam do końca... 12.05.10, 17:09
        Powiem Ci, że mimo wątpliwości fajnie jest nie myśleć o odciąganiu.
        Mi było łatwiej, bo nie planowałam karmienia piersią i od wyjścia ze
        szpitala karmiłam odciąganym.Czasem tylko jeszcze mi żal że nie
        dałam rady dłużej.
        • konface Re: Zmierzam do końca... 12.05.10, 20:19
          Dzięki, Dziewczyny smile
          Wiem, już widzę, że to ulga, że rano nie ściągam smile Wieczorem jeszcze parę dni
          pociągnę, 'do ostatniej kropli' wink i koniec!
          Poza tym ostatecznie jest to kwestia decyzji - pogodzić się czy użalać smile
          • marzenie1508 Re: Zmierzam do końca... 14.05.10, 22:05
            Ja nie odciągam już od dwóch miesięcy i czuję wielką ulgę, wolność, brak
            uwiązania... Na początku staralam się Małego jeszcze przystawiać, bo
            szkoda było mi mleka ale nie chciał w ciągu dnia (nie dziwne, bo nie był
            nauczony!). Jedyną porą jaką toleruje to jest poranek, godz. 6:00-7:00 i
            ciągnie do tej pory. Nie wiem ile mam jeszcze mleka ale patrząc na zegarek
            ciągnie przez 2-3 minuty to chyba niezbyt dużo?
            • marzenie1508 Re: Zmierzam do końca... 14.05.10, 22:07
              Chyba nie wyświetla mi się suwaczek.... Mikołaj ma teraz 11 miesięcy, nie
              sciągam od dwóch.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka