Dodaj do ulubionych

meczace noce- padam na twarz

18.03.04, 08:01
Moj synek ma juz prawie 10 miesiecy. Im starszy tym gorzej spi w nocy. Od
miesiaca oprocz tego ze budzi sie srednio co godzine - poltorej zaczal
marudzic w nocy, czasem mocno placze. Prawie nie spie, nie zdaze nawet zlapac
snu kiedy on budzi sie ponownie. Karmie jeszcze piersia i chce kontynuowac
przynajmniej do roku. Kaszki na kolacje nie zmienily sytuacji a teraz po
kilku razach nawet nie bardzo ma na nie ochote. Proby wyplakania tez mamy za
soba ale bez rezultatow, zreszta nie mam sumienia, poza tym wydaje mi sie ze
jesli budzi sie az tak czesto to nie jest tylko kaprys, boje sie ze moze cos
mu dolega. W dzien jest pogodny, radosny, ma apetyt, duzo czasu spedza na
powietrzu, dobrze sie rozwija. Tylko te noce... Oboje z mezem padamy na
twarz, wstajemy do pracy o szostej- niedlugo po tym jak maly zasnie po
najwiekszym marudzeniu co przewaznie ma miejsce ok. 3-4 nad ranem. Zabki to
chyba tez nie sa bo ma juz cztery i zachowywal sie inaczej gdy mu sie
wyrzynaly. Jestem juz u kresu fizycznej wytrzymalosci. Marze o przespaniu
chociaz 4 godzin bez przerwy... Czy to moze miec przyczyne w jakims
schorzeniu? Napiszcie jakies slowo pocieszenia bo juz nie daje rady.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • aka_dan Re: meczace noce- padam na twarz 18.03.04, 10:00
      Cześć mahuko.
      Moja córka ma 11 miesięcy i do niedawna mieliśmy z nią identyczny problem. Może
      za wyjątkiem tego, że Wika budziła się w nocy jakieś dwa-trzy razy. Ale za to
      kiedy już się obudziła, to potrafiła nie spać przez jakieś dwie godziny.
      Szczególnie dla mnie było to męczące, bo mąż dużo pracuje, więc dawałam mu się
      wyspać, a sama "warowałam" przy małej.
      Kiedy spytałam naszego pediatry, co może być przyczyną takich przerw nocnych w
      spaniu, to najpierw zapytał mnie o ciążę i poród, czy nie było komplikacji
      (żeby wykluczyć ewentualne schorzenia neurologiczne). Dał też skierowanie na
      analizę moczu, żeby wykluczyć anemię. Jeśli i u Ciebie wszystko było ok. to
      poprostu mam dla Ciebie i dobrą i złą wiadomość. Dobra, to taka, że to minie.
      Jak zacznie chodzić i wymęczy się podczas dnia, to w nocy będzie spał lepiej.
      Tylko nie pozwalajcie mu na więcej snu w dzień, niż jakieś dwie drzemki (po
      śniadaniu i obiedzie) po ok.1,5 gopdziny.
      U mnie zadziałało.
      A ta zła wiadomość, to to że to może nastąpić tak jak u nas ok. końca 11
      miesiąca. Czyli jeszcze trochę się pomęczycie.
      Spróbuj może też podać mu jakiś łagodny, ziołowy środek ułatwiający zaśnięcie.
      Np. Melisal. Spytaj się swojego pediatry lub farmaceutki.
      Albo też może spróbuj go później kłaść spać. Bo jeśli idzie spać ok. 19-20 to
      już pewnie zwyczajnie o 4 nad ranem nie chce mu się spać i dlatego marudzi.
      Moja córa idzie spać o 21.30-22.00, ale za to śpi jak aniołek do 7 rano.
      Nasze życie naprawdę się zmieniło od kiedy przesypiamy całe noce.
      Ty chyba sama wiesz najlepiej, jaka to frustracja i złość, kiedy nie można się
      wyspać.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      Aśka, mama Wiktorii, która już wreszcie przesypia całe noce...
    • orald Re: meczace noce- padam na twarz 18.03.04, 21:46
      daj nr gg to pogadamy. Może coś się da pomóc.
      • mahuko do orald 19.03.04, 08:42
        nie mam chwilowo mozliwosci na gg poniewaz domowego kompa mam w serwisie nad
        czym bardzo ubolewam ale moze juz niedlugo a w pracy nie mam mozliwosci
        sciagniecia gg ze wzgledu na bezpieczenstwo sieci... ale dzieki pzdr
    • palemka66 Re: meczace noce- padam na twarz 18.03.04, 22:13
      Wspolczuje.
      Nie wiem czy pomoge, ale napisze co wiem i co wydaje sie dzialac na nasza
      coreczke (8 mies).. Nie mielismy az takich problemow bo prznajmniej mala jak
      budzila sie w nocy, to po karmieniu na ogol szybko zasypiala. Ale jeszcze
      niedawno usypianie jej trwalo godzine-dwie, i czesto przy tym plakala. Nie mam
      na mysli ze probowalismy stosowac wyplakiwanie, to bylo tak ze possala
      odrobine, oderwala sie, w ryk, potem znowu do piersi, i tak w kolko. Raczej
      koszmar. Budzila sie czesto, moze nie az tak jak Twoj synek, ale max co 2
      godziny. Co pomoglo?
      Po pierwsze, staranna obserwacja. Zgadzam sie z poprzdniczka, ze nie mozna
      pozwalac na za dlugi sen w dzien (i za pozno!), ale u nas to byla kwestia
      przemeczenia. Wiec zaczelismy naprawde uwaznie patrzec kiedy mala wydaje sie
      zmeczona, i wtedy natychmiast do spania. Czasem pominelismy kapiel, mimo ze ona
      ja lubi i rytual tez jest wazny. Ale mozna kapac wczesnie, nawet ok. 18, i
      potem spokojnie czekac i patrzec. Jak przegapilismy moment, mala robila sie
      hiperaktywna, ale tez uderzala w ryk pod byle pozorem, no i w ogole bylo zle.
      Druga rzecz, znaczna regulacja trybu zycia. Ja zawsze pod tym wzgledem bylam
      beznadziejna, moge jesc posilki o dowolnych porach, nie przeszkadza mi to. Ale
      mala dziala lepiej jak dzien toczy sie w sposob przewidywalny. Jesli chodzi o
      drzemki, tez stosuje metode starannej obserwacji. Nie daje jej spac wiecej niez
      2 godziny pod rzad, teraz jak lepiej wysypia sie w nocy, wlasciwie nigdy nie
      musze jej budzic, sypia po ok. 1.5 godz. rano i po poludniu.
      Nie piszesz jak Twoj synek zasypia? Przy piersi? To tez moze niestety powodowac
      czeste budzenie. Ja postanowilam bardzo delikatnie i powoli przyzwyczaic mala
      do zasypiania bez piersi w buzi. Bylo tek ze musialam ja karmic do kompletnego
      zasniecia i przelozyc ja gdziekolwiek mozna bylo tylko jesli twardo spala. Jsli
      sie obudzila, to koniec, tzn. wszystko trzeba bylo zaczynac od poczatku.
      Najpierw kladlam sie przy niej (tak wlasciwie bylo od zawsze) i karmilam az
      byla juz senna, i wtedy delikatnie wyciagalam piers. Na poczatku nie chciala o
      tym slyszec. Ale po okolo tygodniu zamiast 20 prob musialam zrobic 3. Potem
      bardzo stopniowo zaczelam odstawiac ja kiedy byla jeszcze nie taka calkiem
      senna. Po miesiacu doszlam do tego, ze karmie siedzac, jak widze ze ma dosyc,
      wstaje i odkladam ja do lozeczka (graniczy z naszym), oczy otwarte, spiewam jej
      kolysanke, glaszcze po glowce, i mala zasypia. Na poczatku czasem pomarudzila,
      teraz nawet czasem przed zasnieciem sie usmiecha. Trwa to 10-15 minut. Moze po
      trosze dorosla do tego, ale to postep z godziny przerywanych palczow. Dodam ze
      stosowalam takie odzwyczajanie wlasciwie tylko przy pierwszym usypianiu, czasem
      jeszce przy nastepnym obudzeniu, ale to bylo koniec.
      Teraz nastepny etap nauki lepszego spania: jak budzi sie wieczorem, znaczy
      zanim my pojdziemy spac, probujemy uspic ja bez piersi. Czasem sie udaje,
      czasem nie. Daje jej pomarudzic, ale jak zbiera sie na prawdziwy ryk, daje jej
      piers i czesc. W nocy nie robie tego wszystkiego, latwiej mi po prostu dac jej
      piers i probowac zasnac jak najszybciej. Nie chce tez katowac meza.
      Bylam krytykowana za te metody, ze nie dosc konsekwentne. Ale to przeciez nie
      chodzi o wychowywanie, takie male dziecko jeszcze nie dosc rozumie, ale raczej
      o przyzwyczajanie. Zreszta i w wychowaniu mam nadzieje nie mylic konsekwencji z
      sztywniactwem.
      Nie wiem czy ten opis jest pocieszajacy, bo postep byl powolny, i w dalszym
      ciagu mamy nocne budzenia, ale juz rzadsze, co ok. 3 godziny, czasem troche
      dluzej.
      Tak doraznie, jesli nie dajesz rady, mysle ze powinnas pewnej nocy dac mezowi
      szanse zeby sie wykazac i niech nosi synka czy robi cokolwiek co go uspokaja, a
      Ty sie wyspij, moze nie 8 godzin, ale niech maz zbudzi Cie ze dwa razy albo
      raz. A nastepnej nocy niech on spi spokojnie. My tez stosujemy zmiany. Mam
      nadziej ze masz wystarczajaco duze mieszkania i szczelne drzwi. No i potrzebne
      jest przekonanie ze taki duzy chlopak moze przezyc 4 gopdziny w nocy bez
      piersi - zreszta piszesz ze pracujesz, wiec w ciagu dnia jakos nie ma tragedii.
      Jesli chodzi o schorzenia, tez oczywiscie o tym sama myslalam, ale nie
      slyszalam o niczym co mialoby tylko "nocne" objawy u dziecka w tym wieku. Ale
      mysle ze najlepiej skonsultowac sie z pediatra.
      Powodzenia!
      • mahuko Re: meczace noce- padam na twarz 19.03.04, 08:56
        Dzieki za odzew. Pozostaje mi chyba cierpliwie przeczekac ten trudny czas- mam
        nadzieje ze juz niedlugo... Moj synek nie spi w dzien w sumie dluzej niz 3
        godziny i tez sa to przewaznie dwie drzemki. Wieczorem nie mamy problemu z
        zasypianiem. Nawet przez jakis czas udawalo nam sie bez cyca. Wiem ze nie
        powinnam dopuscic do powrotu zasypiania przy piersi skoro juz udalo nam sie
        osiagnac ten sukces. Ale kiedy On zasnie podczas jedzenia ja w obawie ze sie
        obudzi - nie rozbudzam Go. To pewnie blad ale na razie nie mam sily inaczej.
        Od dwoch dni po konsultacji z pediatra podaje mu przed snem Hydroxizine. Dziala
        uspokajajaco.Narazie bez specjalnych efektow. Dzisiaj spal troche lepiej bo
        zasnal przed 21 i pierwszy raz obudzil sie ok 1.30 a to juz dawno sie nie
        zdazylo. Ale reszta nocy minela podobnie jak wczesniejsze. To nic. To musi
        minac. Pozdrawiam cieplutko.
    • mama1232 Re: meczace noce- padam na twarz 19.03.04, 10:12
      Ja robiłam już to wszystko,o czym pisze Palemka i niestety nic nie
      pomaga...nadal wstajemy w nocy nawet do 10 razy,a mała ma ju z prawie 8
      miesięcy..,Łączę się w niewyspniu.
    • martaizuzia Re: meczace noce- padam na twarz 19.03.04, 13:23
      Proponuję spróbować syropu homeopatycznego Sedalia (bez recepty) - nam
      przepisał go neurolog. Moja Zuzia ma 11 m-cy i śpi od urodzenia tragicznie,
      ciągle się wybudza, najpierw to były kłopoty z brzuszkiem, potem trochę ząbki,
      a potem to nie wiadomo co. Nic neurolog nie powiedział, że jest to jakiś
      niepokojący objaw - z tego co wiem to jest to chyba dość charakterystyczne dla
      dzieci w tym wieku - tylko czasami ma to dość nasilony przebieg - ja czasami i
      co pół godziny muszę bujać Zuzkę w kołysce. Dawałam jej ten syrop przez 3 dni i
      naprawdę widziałam poprawę - spróbujcie!
    • andzia001 Na pocieszenie:))))) 19.03.04, 13:39
      Hejka dziewczyny!!!
      Do niedawna połączyłabym się razem z Wami w niewyspaniu ale od ubiegłej
      magicznej niedzieli moje słonko kochane śpi jak kamień w nocysmile)))
      Marcinek ma teraz skończone 11 miesięcy.
      Wcześniej wybudzał się kilkanaście razy, czasem tak skutecznie, że siadał w
      łóżku i chciał się bawić.
      Takie "zabawowe" przerwy nocne mogły trwać nawet dwie godzinki.
      Ja po macierzyńskim musiałam wrócić do pracy, wstaję o 4.00 rano, więc na sen
      nie miałam wiele czasusmile)))
      Sama nie wiem jak przez to przeszłam (bywały tygodnie, że moja noc "składała"
      się z dwóch, no może trzech godzinek snu).
      Teraz natomiast mały zasypia przy opowiadaniu bajek, lub śpiewaniu przez nas
      piosenek (im bardziej wymyślona piosenka tym lepszasmile))) około godziny 20.30 i
      śpi tak do 8.00 ranosmile))))))))
      Nasze niespokojne noce minęły więc mam nadzieję (i z całego serca życzę), że
      już niedługo każda z was będzie mogła się wyspać.
      Trzymam kciukismile)))

      pozdrawiam cieplutko i przedwiosennie
      Anka, mama Marcinka
      A to moje słoneczko:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10458885&a=10962048
    • pelapa Re: meczace noce- padam na twarz 19.03.04, 14:20
      Kiedy wróciłaś do pracy? Moja córcia po moim powrocie do pracy zaczeła budzić
      sie po 10 razy w ciągu nocy, mimo że wcześniej spała ładnie. W końcu wyczerpani
      pozwoliliśmy jej spać z nami i pomogło. Budziła sie, sprawdzała czy jestem i
      zasypiała ponownie. Teraz ma 11 miesiecy i już znowu śpi we własnym łóżeczku,
      CAŁĄ NOCsmile))
      Pozdrawiam Ela
      • mahuko Re: meczace noce- padam na twarz 20.03.04, 15:26
        Też czasem wiążę to z moim powrotem do pracy. Chociaż pracuję już cztery
        miesiące a noce są upiorne od ok. miesiąca , półtora. Napewno stres "przenosi"
        sie na maluszka dodatkowo potęgowany moim zmęczeniem - błędne kolo. Spanie z
        nami też nie bardzo pomaga niestety. Mimo stanu swojego ducha i ciała jestem
        pełna wiary że to minie i kiedyś sobie odeśpię smile). Póki co bedziemy próbować
        na różne sposoby pomóc sobie i niuniowi bo On przecież też nie dosypia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka