kasia.tycz
31.03.04, 05:03
Mam pytanie do wszystkich emam. Czym sie kierowalyscie wprowadzajac normalne
jedzenie u swoich pociech??? Czy dlatego ze musialyscie wrocic do pracy, czy
dlatego ze tak doradzili wam specjalici (pediatra, polozna, rodzina, ciotki,
babki itp.), czy tez moze kierowalyscie sie checia zakonczenia karmienia
piesia??? Pytam, poniewaz wszedzie czytam, ze powinno sie maluszka jak
najdluzej karmic tylko mlekiem. Nie spieszyc sie z wprowadzaniem normalnego
jedzenia az do pol roku. Po pol roku najpierw kaszka ryzowa na mleku matki
itp. Reszte wiem, bo tak zrobilam w przypadku swojego pierwszego synka. Teraz
ma 4-ry latka, ale zaczelam mu podawac kaszke jak skonczyl pol roku. Teraz
mam drugiego, za dwa tygodnie bedzie mial pol roku i...Probowalam juz
kilkanascie razy podac mu kaszke na wlasnym mleku z lyzeczki, ale nie umie
jeszcze lykac. Zmuszac go nie bede. Ma jeszcze czas, cale zycie bedzie sie
objadal normalnym jedzeniem. Wyczytalam juz w kilku miejscach, ze dzieci do
pol roku czesto nie maja jeszcze odruchu polykania, wciagania jezykiem
pokarmu do srodka, ze nie sa czesto jeszcze gotowe na normalne jedzenie, i
zeby tego nie przyspieszac. Pamietam, jak moj pierwszy synek strasznie
plakal, jak go uczylam jesc lyzeczka. Za chiny nie chcial przez dlugi czas i
juz. Moj 6-cio miesiacznia teraz tez nie chce. Z tego co czytam tu czesto na
forum, rozumie, ze wiekszosc w was juz w 4-tym miesiacu zaczyna karmienie
lyzeczka. Moje pytanie dlaczego i jak wam sie to udalo????