Dodaj do ulubionych

Mama sama w domu

10.01.11, 11:25
Cześć,
jestem tutaj nowa. Piszę jednak z dużym problemem.
Mam syna, ma trochę ponad dwa miesiące. Nie mam traumy porodu. Odczuwam paniczny lęk przed zostaniem z nim sama w domu. Dzisiaj rano tak płakałam, że mąż znowu nie poszedł do pracy. Miesiąc miał urlop, potem na miesiąc pojechałam do mamy. Teraz wróciłam i problem powrócił. Mąż pracuje 8 h i 2 h zajmuje mu dojazd do pracy w dwie strony.
Synek jest pieszczochem - śpi tylko na rękach, każdy hałas go budzi. Ma kolki, czasem płacze bez powodu. Poza tym jest z nim wszystko ok, jest zdrowy.
Wyobrażam sobie jakieś niestworzone rzeczy jak jestem z nim sama, że się zachłyśnie, że go stracę... Mieszkam na śląsku. Na 5 piętrze i nie mam możliwości samodzielnego wyjścia z domu.
Liczę na Waszą pomoc i wsparcie tych, które też są same przez tyle godzin. Wiem, że pewnie wiele z Was napisze, że psycholog, ale ja nie mam możliwości - na nfz czeka się pół roku, a nie stać mnie prywatnie.
Obserwuj wątek
    • ity88 Re: Mama sama w domu 10.01.11, 11:31
      a dlaczego nie masz możliwości wyjścia samej z domu? wynosisz wózek na górę? takie schizy, że dziecku się coś stanie są normalne , przynjamniej tak myslę, ale może u ciebie wystarczyłoby wyjść z domu gdzieś do ludzi, odstresować się , sama miewam często takie dziwne myśli , ale trzeba przestać o tym myśleć i zająć się czymś, żeby nie zwariować w 4 ścianach, pozdrawiam!
      • the-only_lovella Re: Mama sama w domu 10.01.11, 11:38
        Tak, mieszkam w bloku bez domofonu i muszę wnosić wózek na górę. Sama najzwyczajniej nie daję rady.
        Czuję się fatalnie, mam czasami wrażenie, jakbym wcale sobie nie radziła, że lepiej byłoby jakby syn miał inną matkę. Staram się być przy nim spokojna, ale czasem płaczę jak go karmię, jak nie jestem sama w domu - wszystko jest inne.
        • ola_mi Re: Mama sama w domu 10.01.11, 15:32
          jestem pewna że twój strach minie. Mususz się oswoic z nowa sytuacją.
          Ja mam 4 latka i 4 miesieczniaka i nie lubie z nimi byc sama, szczególnie ze mała ma bóle brzucha, nie może jeść ciągle szlajam się z nią po lekarzach. Ale do wszytkiego mozna sie przyzwyczaić.
          A może Two mąż znosiłbymw ózek ran na dół klatki. A Ty tylko z dzieciaczkiem byś chodziła?
        • my_ona Re: Mama sama w domu 13.01.11, 13:59
          w dzisiejszych czasach mieszkanie na piętrze to już nie problem, w Twoim przypadku może zamiast wózka powinnaś przemyśleć zakup chusty? tym bardziej się to powinno sprawdzić, skoro piszesz, że Twój dzidzia to pieszczoch.
          A co do zdrowia to nie warto oszczędzać, szczególnie że Ty masz objawy jakiejś poważnej depresji. Nie czekaj na nic tylko szukaj dobrego psychologa, bo z czasem może będzie Ci coraz trudniej. A jeśli Ty będziesz cały czas nerwowa to z pewnością odbije się na Twoim dziecku
      • anuhna Re: Mama sama w domu 10.01.11, 14:52
        Może będzie Ci łatwiej,jak napisze, że nie tylko Ty masz taki problem... Moja mała ma 6 tyg i od 4-ech jestem z nią sama w domu, bo mąż wrócił do pracy po 2 tyg urlopu. Moja mama jest oddalona o paredziesiąt kilometrów i do tego pracuje, a teściowa bez przerwy choruje. Poza tym to jednak w sumie prawie obca osoba...
        Też do niedawna ryczałam. Zdarza się, że w sytuacjach wiekszego stresu i zmęczenia, nadal uronie łezkę. Mała nie daje sie odłożyć do łóżeczka, śpi u mnie na kolanach, a w nocy z nami w łóżku (chociaż często się budzi i też potrafi dać nam do wiwatu godzine czy dwie). Jak nie śpi, to płacze bo ma kolki i nie pomagają żadne specyfiki, tylko ewentualnie trzymanie na pionowo - brzuszek do brzuszka. Rece momentami opadają, dlatego również obwiniałam się, że jestem złą matką.
        Nie możesz tak myśleć!!!! Jesteś wspaniałą, troskliwą mamą!!! Uwierz mi, nie tak łatwo dziecku zrobić krzywde. Inaczej co chwilę słyszałoby się o takich przypadkach, a nie słychać smile Kolki podobno mijają najczęściej po 3 miesiącu, więc musimy wierzyć, że naszym dzieciom też przejdą smile Trzeba zacisnąć zęby i przeczekać, chociaż łatwiej się to mówi niż robi... A powodów do zamartwiania zawsze znajdzie się miliony. Mojej małej długo nie goił sie pępek, potem dostała bolących pleśniawek, teraz ma je po raz kolejny...do tego swędząca wysypka (niewiadomo od czego), kupy po wielkich bólach robione co kilka dni, dokarmianie mlekiem modyfikowanym, bo z cyca jej nie starcza itd.
        Pora roku i pogoda paskudna dla maluchów, z którymi nie da sie wyjść na dłuższy spacer. No i krótkie, pochmurne dni, ktore dołują samotną, zmęczoną fizycznie i psychicznie mamę...
        Jeśli rzeczywiście nie masz mozliwości wyjść z dzieckiem nawet na 10min, poproś męża, żeby po powrocie do domu został z nim, a Ty idź chociaż po chleb do sklepu, albo na spacer w koło osiedla. Dziecku z tatą nic się nie stanie, a Ty odetchniesz świezym powietrzem i na chwile oderwiesz się od macierzyństwa - naprawde pomaga!
        Rozejrzyj sie w koło, może jakaś sąsiadka ma dziecko o pare miesięcy starsze i też siedzi w domu. Można się odwiedzać, bo do tego wózek niepotrzebny, a tematów bez liku.
        No i rzeczywiście kup sobie chuste! U nas pomaga na kolki, a ja nie jestem przywiązana przez kilkanascie godzin do fotela. Mała zasypia w chuście dosłownie po 5 min, nawet jesli wczesniej krzyczy. Za to ja moge wtedy np. przygotowac obiad, zrobic pranie itp, bo potrafi spać w chuście i 3h.
        A przede wszystkim uwierz w siłę, która w Tobie drzemie!!! Dasz radę!!! Damy radę!!! smile
    • bluemka78 Re: Mama sama w domu 10.01.11, 11:35
      Tez wole jak maz jest w domu, ale niestety choc jedno z nas musi pilnowac pracy. Musisz sie wziasc w garsc i nie panikowac. Jak sie dziecko zakrztusi to tez nie ma co panikowac tylko trzeba wiedziec jak zareagowac. Masz jedno dziecko wiec ciesz sie, ze mozesz mu poswiecic max czasu. Ja mam blizniaczki i czasami musze kombinowac, jak obie zabawic, gdy jednoczesnie domagaja sie uwagi. Jeszcze miesiac, dwa i kolki mu przejda, bedzie latwiej. Na kolki kup w aptece bobotic krople, bezpieczne i czesto pomagaja.
      A dlaczego nie mzoesz wyjsc z dzieckiem, 5 pietro nie jest zadna przeszkoda. Ja mieszkam na 6 i jak nie jestesmy zasypani to wychodze z dziecmi na spacer i jeszcze zabieram psa. Jak nie masz windy to zainwestuj w chuste do noszenia dziecka, albo zawsze mozesz poprosic sasiada, sasiadke, znajoma, znajomego o pomoc w zniesieniu wozka. Mozesz tez poprosic meza, by rano zniosl wozek na dol, tam go przymocowac taka ochronka jak do roweru, by pierwszy lepszy gowniarz nie ukradl i pozniej isc z dzieckiem na spacer. Po pracy maz by zabieral wozek na gore.
    • the-only_lovella Re: Mama sama w domu 10.01.11, 11:43
      Czasem myślę, że problem tkwi w tym, że wcześniej nie byłam "uwiązana", zawsze miałam znajomych, gdzieś wychodziłam, teraz nie mam jak. Siedzę i zmieniam pieluchy. Bardzo kocham mojego syna, ale mam wrażenie, że nie zdołam go wychować siedząc sama w domu po 10, 11 h dziennie. Rozumiem, że mój mąż musi pracować, ja to wszystko wiem... Sama jestem po studiach, z dobrego domu pełnego ciepła, nie wiem co się ze mną dzieje.
      W zasadzie tylko z tym mam problem, bo gdyby ktoś ze mną był to mogłabym zmieniać te pieluszki i nic by się nie działo.
      • bluemka78 Re: Mama sama w domu 10.01.11, 11:53
        Moze zapraszaj do siebie kolezanki, najlepiej takie ktore tez sa matkami, ktore lepiej potrafia Cie zrozumiec. Najzwyczajniej masz depresje i musisz wyjsc do ludzi, spotykac sie z nimi, jak bedziesz tylko siedziala w domu to bedzie sie to poglebialo. Byle do wiosny, wtedy wszystkim humory sie poprawiaja, a dziecko bedzie juz wieksze, bedziesz czesto wychodzic na spacerki, do sklepu, spodoba Ci sie rola mamy.
      • sabeena Re: Mama sama w domu 10.01.11, 12:00
        Niestety, porada, żeby udać się do psychologa wydaje się pierwszą dobrą, która przychodzi mi na myśl... Może pokombinuj, uskładajcie jakoś pieniądze, może rodzice pomogą, nawet zapisz się do nfz, wydaje mi się, że przekonanie, że ze względów obiektywnych nie możesz sobie zapewnić pomocy psychologicznej jest jednym z objawów, że możesz tej pomocy potrzebować smile

        A z drugiej strony - mam tzw. trudne i wymagające dziecko, przez pierwsze miesiące mój mąż był z nami w domu, potem zostałam na trzy miesiące sama z dzieckiem i też nie wiedziałam, jak to ogarnę. 4 piętro bez windy, brak wózkarni na dole - polecam chustę do noszenia dziecka smile albo chociaż do znoszenia na dół, na dole można wsadzić je do wózka. Na luziku dałam radę ze wszystkim, miałam nawet lepiej wszystko ogarnięte w chałupie niż wcześniej wink ale gdybym nie mogła codziennie na parę godzin wyjść z dzieckiem na dwór pewnie bym oszalała, więc rozumiem Twoje poczucie osaczenia. Albo kupcie chustę albo inne miękkie nosidło, albo niech Twój mąż znosi na dół wózek rano i wnosi wieczorem, jak proponował ktoś wyżej. Może wystarczy, że będziesz mogła wyjść z domu, żeby nawet będąc sama w domu dawać radę jakoś smile
    • dentek_85 Re: Mama sama w domu 10.01.11, 11:47
      Uwielbiam jak mąż jest w domu, no ale...musi harować. Nie marrtw się nic małemu się nie stanie (chociaz też cały czas mam czarne myśli, że wydarzą się straszne rzeczy). Trzymam kciuki! Tez jestem sama w domu, ale staram się jakoś sobie radzić. Mało tego moja rodzina mieszka 500 km ode mnie. Nie mam nikogo kto by np. przypilnował małą choćby na 30 min. - bo mąż dorabia jeszcze po pracy...Aj... życie. Dasz radę. Zostań jeden dzień, a później poleci ...
    • titerlitury Re: Mama sama w domu 10.01.11, 11:52
      Napisz sobie na kartce czego się boisz. Dokładnie, ze szczegółami, w punktach, lub opisowo. Przeczytaj to na głos. Lęki nie lubia być nazywane - często samo ich opisanie przed samym soba wystarcza za "egzorcyzm". Potem te kartke spal, lub podrzyj, albo poszukaj w necie czy w kasiąkach sposóbów na radzenie sobie z problemami, których sie boisz (np co zrobić z dzieckiem, które się zakrztusiło), i innym kolorem flamastra wypisz te rozwiązania, kartke przylep w widocznym miejscu, żeby ci przypominała o tym, że twoje obawy są owszem, słuszne, ale z każdą niemal sytuacją mozna sobie poradzić. Depresja poporodowa nie jedno ma imię: jedne ryczą, inne maja lęki jak ty. Ale to normalne, i minie - zobaczysz smile A co do samego niepokoju o zdrowie i bezpieczeństwo dziecka, to niestety będzie ci to towarzyszyć już do końca zycia - taki los matki smile
      Możesz sama z malcem wychodzić - zastąp wózek chustą!
      Zaproś do siebie jakąś przyjaciółkę na plotki, kup sobie cos ładnego w necie. Słowem żyj! Korzystaj z tego, że masz teraz czas dla siebie, dla dziecka.
    • xxx-25 Re: Mama sama w domu 10.01.11, 11:59
      Heheheh masz jeszcze większe skizy niż ja wink Powiem Ci, nie martw się, naprawdę jest to normalne, ja takie jazdy miałam do czasu aż młody nie skończył 2 miesięcy(mąż siedział w domu, albo po godzinie pracy musiał wracać do domu). Potem stopniowo zaczęłam dochodzić do tego że nie mieszkam na odludziu, że zawsze mogę go wziąć pod pachę jakby się cos działo i iść do kogoś. Ogólnie stwierdziłam że jestem super matką i lepszej nie mógł młody mieć wink dokładniej mówiąc wmówiłam to sobie i do dziś jestem o tym święcie przekonana. Następny krok to stwierdzenie że nic nie muszę, nie muszę się ubierać, jeżeli naprawdę nie pachnę w sumie nie muszę się myć, nie muszę sprzątać i po dojściu do „nie muszę” siedziałam sobie z młodym na rekach, a on wisiał na piersi, spał, jadł, pomachał kończynami i znów coś zjadł, wtedy czytałam oglądałam zaległe filmy, siedziałam w necie, ogólna wegetacja. W 3 miesiącu młody zaczął być coraz bardziej konkretnym człowiekiem, strach powoli mijał. Dziś boje się o niego strasznie, ale nie shizuję, nie szaleję jak wcześniej.
      Jeżeli boisz się zachłystnięcia kładź dziecko na boku. Jeżeli dziecko jest zdrowe, ładnie je, przybiera na wadzę naprawdę nic mu nie będzie. A dodatkowo jeżeli masz jakieś obawy odnośnie opieki dzwoń po położną środowiskową i pytaj o wszystko. Napiszę Ci że ja w pierwszych trzech miesiącach podczas prawdziwego kryzysu zażywałam persen( zdarzyło się to 3 razy), karmiłam piersią wtedy, a lek wzięłam za przyzwoleniem lekarza. Może i dla Ciebie jest to jakieś rozwiązanie, naprawdę pozwolił mi się opanować i nie szaleć.
      • bweiher Re: Mama sama w domu 10.01.11, 12:38
        Moim zdaniem masz depresję.
        Piszesz że płaczesz,że masz myśli że jesteś nieodpowiednią matką...brak Ci swobody...
        Nie masz z kim pogadać,nie ma kto Cię wesprzeć to normalne że boisz się sama zostać.
        Ja się przyzwyczaiłam a mam bliźniaki. Zostawałam na cały dzień sama w domu bo mąż do pracy wyjeżdzał jak jeszcze spaliśmy a wracał jak już się do łóżek szykowaliśmy.
        Z jednym dzieckiem jest robota a co dopiero z dwójką maluchów.
        Sama,w obcym mieście,bez znajomych,bez rodziny.

        Musisz się wziąść w garść i codziennie sobie powtarzać,że to nic takiego że sama zostajesz. Włączaj sobie ulubioną muzykę gdy dziecko nie śpi,tańcz sobie,rób coś co lubisz gdy on śpi.Poczytaj książkę czy coś.Musisz się zrelaksować. Jeśli byłaby możliwość zostawienia dziecka z tatą np w weekend to skorzystaj z tego i wyjdz gdzieś np do kina,na spacer.Sama,odetchnąć,odpocząć psychicznie.
    • budzik11 Re: Mama sama w domu 10.01.11, 12:39
      Zapisz się do psychologa albo psychiatry - lepiej iść za pół roku niż wcale. Być może masz depresję poporodową, która niestety bywa śmiertelna (znam osobiście taki przypadek). Takie uwięzienie w domu (w twoim przypadku dosłowne) może skończyć się źle i dla ciebie i dla dziecka - ma dopiero 2 miesiące, miałas do tej pory pomoc - a pomyśl, co będize dalej - za miesiąc, dwa, trzy... Możesz zrobić krzywdę sobie lub jemu.
      Psycholog/psychiatra - to n ajwazniejsza sprawa.
      Reszta to sprawy wtórne, kwestie organizacyjne. Na niemoznośc wyjścia z dzieckiem polecam chustę - nie musisz targać wózka 5 pięter, chodzisz sobie swobodnie (ja w ogóle przy młodszym synu nie używałam wózka). W domu też pomaga, bo ręce ani kręgosłup ci nie mdleją od noszenia dziecka i możesz coś w domu zrobić.
    • misia_matysia Re: Mama sama w domu 10.01.11, 12:44
      Mogę ci jedynie poradzić, żebyś zmieniła wózek tak abyś mogła wychodzić samodzielnie z domu. Ja miałam gondolkę odczepianą od stelarza, miała rączki i wnosiłam córkę na 3 piętro. Stelarz składałam i przyczepiałam linką do kaloryfera na parterze ale gdybym nie miała takiej możliwości to bym składała, zarzucała na ramię i dźwigała i dziecko i wózek. Świetne ćwiczenie po porodzie.
      Lęki miną po kilku dniach. Rozkręcisz się, wyrobisz sobie jakiś rytm dnia i życie będzie leciało.
    • monia76 Re: Mama sama w domu 10.01.11, 13:07
      ja nie mialam takich schiz, a jak posiedzialam z corka przez pierwszy miesiac w domu, bylam bliska obledu. koniecznie musisz odzyskac wolnosc!! kup sobie normalny wozek, ktory bedziesz mogla chocby w czesciach znosic/wnosic - polecam jane nomad - nie znam lepszego wozka pod wzgledem wagi i rozwiazan technicznych nadajacego sie do wnoszenia. w jednej rece mozesz niesc gondole z dzieckiem, a w drugiej - stelaz. jest naprawde leciutki i wygodny. na allegro mozesz kupic uzywany zestaw w dobrym stanie za 1000-1200. odzyskasz wolnosc, bedziesz mogla spotkac sie z ludzmi i od razu polowa czarnych wizji zniknie.
    • semi-dolce Re: Mama sama w domu 10.01.11, 13:34
      Po pierwsze idź do psychologa, bez wymówek, że nie masz mozliwości. Zapisz się na nfz i czekaj, lepsze to niż nic nie zrobić. Po drugie zamień wózek na chustę i problem "nie moge wyjść z domu" zniknie i nie będziesz siedziała codziennie 10-11 godzin zamknieta w 4 scianach z niemowlęciem - każdy by zwariował. No i dziecku tez siedzenie w domu nie słuzy, trzeba z nim wychodzic na powietrze.
      • annie_laurie_starr Re: Mama sama w domu 10.01.11, 14:01
        Zapisz sie do psychologa na NFZ - to samo nie przejdzie. Jak dziecko bedzie starsze to tez bedziesz miala leki - moze nie o zakrztuszenie, ale o inne rzeczy. Musisz to pzerobic. Lepiej za pol roku niz wcale. I nie jest to wstyd, ze sie chodzi do psychologa. Ja chodzilam i tez jestem z dobrego domu po studiach.wink Najprawdopoodbniej Twoj syn dozyje poznej starosci i Ciebie pochowa. Tak wynika ze statystyk. Pozdrawiam.
        • glizda2000 Re: Mama sama w domu 10.01.11, 15:31
          Ja też bałam się zostać z małą sama dzień może dwa.Szybko jednak zdałam sobie sprawę że jak ma się coś stać to się stanie czy będę sama czy z kimś. Moja córa też ma kolki, często płacze i to nie tylko z powodu brzuszka, śpi na rękach i nie da się odłożyć bo od razu się budzi.Tak jak napisał ktoś powyżej też ograniczyłam swoje potrzeby do minimum, przy niej mogę sobie zrobić co najwyżej herbatę, nawet do toalety chodzimy razemsmile
          Mój mąż pracuje normalnie 8h z dojazdami nie ma g ok 10h do tego dorabia 3 noce w tygodniu więc jak już jest w domu to śpi. Jakakolwiek rodzina tysiące kilometrów dalej więc pomoc odpada całkowicie.
          Wychodzę z domu choćby do sklepu i zapraszam koleżanki do siebie, bo inaczej faktycznie można na głowę dostać.
          Wyjdź do ludzi i rozmawiaj to moja rada. Pozdrawiam
    • m_laczynska Re: Mama sama w domu 10.01.11, 15:12
      Ja też się trochę bałam zostania sama z pierwszym, a potem się bałam zostania sama z 2. Dałam radę i tu i tu. I ty też dasz na pewno, bo jesteś mamą, a to Twoje dziecko. A mama nie zrobi niechcący dziecku krzywdy. Kup sobie chustę lub jakieś inne nosidło ergonomiczne - wtedy będziesz mimo snu dziecka mogła coś zrobić, no i wyjdziesz. Mając dziecko blisko siebie szybko odkryjesz, że wiesz o co mu chodzi, Twoje zaufanie do siebie jako mamy szybko wzrośnie. Wyjścia są bardzo ważne i ważniejsze od psychologa, bo tam na zewnątrz są inne mamy, inni ludzie i rozmowa z nimi - dzielenie się troskami, lękami obawami jest super ważna. A do tego nie pośredniczy temu nfz i jest za darmo! I jest też bardziej realna niż jakiekolwiek forum...
    • mojmikuniu Re: Mama sama w domu 10.01.11, 16:04
      Hej, ja też mieszkam wysoko bez windy, mam dwoje dzieci, jedno 3 latka drugie 9 miesięcy. Ja robiłam tak: 1) mąż rano wychodzi do pracy znosi wózek na dół i ja już tylko z dziećmi schodzę i idziemy na spacer, 2) znajduję chwilkę gdy młodsze śpi albo bawi się w łóżeczku a starsze ogląda bajkę i expresem dosłownie 2 minuty znoszę wózek i wracam do domu ale to chyba u Ciebie nie wchodzi w grę bo boisz się zostawić dziecko samo na chwilkę więc proponuję pierwsze rozwiązanie. Zapraszaj do siebie ludzi, spotykaj sie najczęściej jak możesz ze znajomymi i nie myśl, że jesteś osamotnina w swioch lekach, wiele mam zachowuje sie tak jak Ty. Pozdrawiamsmile
    • ffame Re: Mama sama w domu 10.01.11, 16:13
      Ile ja bym dała, żeby mój mąż był codziennie w domu chociaż na te wieczory smile Moja Droga, ja bym się chętnie z Tobą zamieniła smile moje Kochanie pracuje cały tydzień poza domem i jest w domu czasem (jak jest dobrze) w sobotę wieczorem, albo dopiero w niedzielę nad ranem i od poniedziałku znowu do pracy. Więc pomyśl, że nie masz jeszcze tak źle. Ja też panicznie się bałam zostać sama, mąż poszedł do pracy po miesiącu a ja zostałam sama z córeczką, która wymaga ode mnie 100% uwagi. Też mam czasem takie chwile, kiedy najchętniej rzuciłabym to wszystko i uciekła jak najdalej. Ale jak zostałam sama to nie było innego wyboru jak wziąć się do roboty i zacząć jakoś układać sobie ten dzień. I zobaczysz, że Tobie też się uda, tylko musisz się wziąć w garść. Wieczorami będzie Twój mąż, który będzie Cię mógł trochę odciążyć, żebyś miała chwile dla siebie. Ja takie chwile mam dopiero po 21 kiedy mała już zaśnie a tak, to cały czas jestem z nią. Miała kolki, nosiła poduszkę frejki na dysplazję bioder, muszę z Nią ćwiczyć codziennie 4 razy dziennie metodę Vojty, jest rozpieszczona do granic możliwość, bo jak tylko traci mnie z oczy to wpada w płacz i muszę ją brać na ręce, ale mimo to jakoś sobie muszę radzić, bo przecież nikt nie obiecywał, że będzie łatwo smile
      Ja mocno trzymam za Ciebie kciuki i pomyśl, że ja nie mam tak fajnie jak Ty i nie mam mojego męża w domu codziennie, nie ma mnie kto przytulić jak mam chandrę, nie mam się komu wypłakać z kim porozmawiać, to wszystko czeka cały tydzień aż wróci mój mąż, bo nie wszystko jest się w stanie powiedzieć przez telefon.
      Głowa do góry będzie dobrze!
      • aneczka9935 Re: Mama sama w domu 10.01.11, 18:08
        Ja też mieszkam w bloku bez windy,na czwartym piętrze,mąż pracuje w delegacji,wraca na wekeendy.Mam dwoje dzieci sześć lat i roczek,starsza chodzi do zerówki i codziennie rano i popołudniu musimy z małym wychodzić.Lekko nitsmileWózek trzymam na klatce złożony i przypięty do grzejnika na parterze.Może sprawdź u siebie i zrób tak samo,bo wnoszenie wózka+ubranego na zimowo dziecka,gdy sama masz zimową kurtke to niezła jazdasmileMnie też na codzień brakuje męża,czasem mi smutno,ale narazie tak musi być i trzeba jakoś wytrzymać.Co do samotności to mam koleżanke,też z dzieckiem i często się odwiedzamy,może też masz kogoś takiego.Jak już ktoś napisał byle do wiosny i wszystko będzie wyglądać lepiej.Pozdrawiam
    • the-only_lovella Re: Mama sama w domu 10.01.11, 19:06
      Bardzo Wam dziękuję za rady. Jutro czeka mnie ten pierwszy dzień samej. Mąż musi iść już do pracy.
      Dużo czytałam o depresji poporodowej - raczej to nie jest to. Chustę zakupię po wypłacie, bo teraz zwyczajnie nie mam już za co. A co do wózka to niestety, ale nie mam możliwości przypięcia go do czegoś, bo mamy wąskie korytarze i nie dałoby się przejść a poza tym - nie ma u nas kaloryferów na klatce. Zostają jedynie rury w przejściu smile Mamy drogi wózek i może właśnie to jest problem, bo boję się, że ukradną chociażby sam stelaż a to 1300 zł.
      • semi-dolce Re: Mama sama w domu 10.01.11, 19:27
        To go sprzedaj i kup tańszy i lżejszy, np. uzywany, o który nie będziesz się tak bała, oraz chustę. Po co ci drogi wózek, skoro i tak nie wychodzisz z nim z domu?
        • cytrynowa.lemoniada Re: Mama sama w domu 10.01.11, 20:04
          Dokładnie. Kupiłabym najtańszą gondolę używaną na allegro (np za 100 zł) którą bez stresu możnaby zostawiać na dole. Ukradną to ukradną. Siedzenie w domu jest szkodliwe i dla ciebie, i dla dziecka bo rozumiem że skoro mąż jest w domu ok 18 to na spacery nie chodzicie wcale tzn tylko w weekend?? to już nie czaje jak wy to planowaliście kupując ten wózek. to że kobieta siedzi w domu sama jest normalne - ktoś musi chyba zarabiać. ja jestem czasem przez parę dni sama z dwójką dzieci (2 m-ce i 4 lata), rano ubieram dwoje i odprowadzam starszego do przedszkola, a potem idę z młodą po południu na spacer i wracając go zgarniam. Grunt to normalne podejście do wszystkiego, z drugim dzieckiem jest zresztą dużo łatwiej. A branie miesięcznego urlopu teraz... a co będzie w wakacje?
    • pancia-jancia Re: Mama sama w domu 10.01.11, 19:53
      Bardzo dobry pomysł z tym wózkiem, sprzedaj go i kup coś tańszego. Ja mam polskiej firmy Firkon kupiony za 990 zł ze spacerówką - nowy, jest świetny i ma pompowane koła więc wciągam go bez problemu po schodach z dzieckiem i schodze z dzieckiem. Daje radę w zaspach, w śniegu i na lodzie.
      spacery są na prawde bardzo ważne dla Twojej kondycji i dziecka. Ja na początku też się bałam a teraz jeżdżę tramwajami z wózkiem do koleżanki itp. zobaczysz, spacer to taki miły przerywnik w ciągu dnia - dzień szybciej leci, bliżej do wieczora i powrotu męża.
      • annie_laurie_starr Re: Mama sama w domu 10.01.11, 20:07
        Nie pozbawiajce dziewczyny fajnego wozka!!! Moze da sie go zamknac w piwnicy. Wtedy bedzie latwiej go wyprowadzic???
      • dagmara-k Re: Mama sama w domu 10.01.11, 20:11
        baby blues to nie tylko lzy i samotnosc. to tez zlosc, agresja, leki, nierealistyczne obawy o dziecko. wiekszosc z nas radzi sobie z tym bez psychologa i mija po paru tygodniach, ale u ciebie to juz 2 miesiac, wiec masz dow yboru albo te pol roku w kolejce na nfz odczekac (jesli to depresja to nie zdarzy minac nim przyjdzie twoja kolej), albo dac sobie pomoc innym i pojsc prywatnie chociaz na pare spotkan. im wczesniej tym wieksze szanse ze bedzie tych spotkan mniej.

        a z rad praktycznych co mi pomagalo:
        - kolezanka z dzieckiem u piersi - we dwie do dzis spotykamy sie jak najczesciej, bo jak widzisz ze druga ma to samo ciezkie to twoje ciezkie wydaje sie lekkie.
        - chusta - nic sie nie stanie ani tobie ani dziecku jak do sasiadki z bloku obok pojdziesz w chuscie pod rozpieta twoja kurtka
        - wozek - ja mojego tez nie dam rady nosic, przypinam w klatce schodowej do kaloryfera takim wezykiem od roweru
        - maz - moj wychodzi 10.00-11.00, a wraca po 21.00 plus weekendy wyjazdowe - za duzo mu d..y natrulam ze ciagle go nie ma (a chlopina sie stara) - nie zrob tego samego bledu, ktory mnie kosztuje poczucie wartosci meza, co sie koszmarnie do dzis na zwiazku i relacjach meza z dzieckiem czkawka odbija.
        - opiekunka na godziny - jesli cie stac na te pare godzin w tygoniu, chociaz 2 dni w tygodniu po godzince, to zrob to koniecznie. skoro nie ma nikogo w rodzinie, to zadbaj o siebie sama. wyjdz chociaz na spacer, jesli nie dasz rady jeszcze zostawic malucha na dluzej.


        no i niedlugo bedzie wiosnasmile mina kolki, ubrac malego bedzie latwiej, siebie szybciej, slonce wyjdziesmile
        • dagmara-k Re: Mama sama w domu 10.01.11, 20:37
          z tym wozkiem nie doczytalam. ale przejscie za waskie zeby w ogole tam stal, czy sie martwisz o sasiadow, ze im ciasno bedzie?
          inne opcje:
          - sasiad do znoszenia
          - wozek sie rozklada na czesci? moze sama gondole z malym nosic a stelaz zostawiac zlozony w tym waskim przejsciu?
          - dobre ma kola? duze? pompowane? - od biedy mozna zostawic na pol-pietrze i zjezdzac po schodach/wjezdzac tymi kolkami wciagajac na gorejak wozek dzszy to stelarz powinien wytrzymac.
    • czaarodziejka Re: Mama sama w domu 10.01.11, 20:11
      Oj nie wychodź z założenia,że się zachłyśnie itp. Już noworodek wbrew drobnemu wyglądowi doskonale potrafi sobie radzić z różnymi sytuacjami, bo tak wyposażyła niemowlaki na szczeście natura.Pewnie,że zachłyśnięcia są niebezpieczne,jednak w większości niemowlak wykasła co trzeba i już. Kolki miną za miesiąc,dwa, dziecko stanie się pogodniejsze.Jeśli boli je brzuch,to nie płacze bez powodu.Tak małe dzieci mają bardzo wrażliwe brzuchy.U nas było ciągłe wycie,aż córka skończyła 3,5 miesiąca.Po tym czasie stała się pogodna i nadal taka jest.Gdy miną bóle brzuszka,warto odzwyczaić od noszenia na rękach.Znaczy nie wogóle,bo przecież to nie będzie chodzące dzieckosmile ale zaproponuj synkowi np. mate w edukacyjną.W domu ja też korzystałam z wózka.Jak np. się kąpałam,to tyle,ile się dało wózkiem z małą wjeżdżałam do łazienki i już.
      Co znaczy,że nie możesz wyjść sama?Wózek trzeba znieść czy coś? Nie możecie jakoś na dole mieć wózka, zapiętego bądź w piwnicy?
      Proponuję właśnie,abyś częściej wychodziła.Na spacery, do rodziny w odwiedziny, niech też ciebie odwiedzają, koleżanki itp.Może na spacerze zapoznasz jakąś mamę i już będziesz mieć towarzystwo,podobne problemy.Ja nie znałam prawie nikogo z mojego bloku.A na spacerach się okazało,że tyle młodych mam tu mieszka i tak zaznajomiłam się z kilkoma.Czas szybciej płynie,jest z kim pogadać o dzieciowych problemach.Lada moment wiosna, będziecie dużo na dworze i twoje obawy miną.Powinny minąćsmile
    • swingwasp Re: Mama sama w domu 10.01.11, 21:50
      Też na początku było mi strasznie ciężko, dodatkowo mieszkamy daleko od rodziny, na 4 piętrze bez windy, nikogo na osiedlu w moim wieku nie znałam, koleżanki mieszkają w różnych częściach Polski. Strasznie się martwiłam, że dziecku coś się stanie, nawet witamin nie chciałam mu podawać sama jak męża nie było bo często właśnie się krztusił a ja się bałam że się udusi. Pozatym przez prawie całe pierwsze dwa miesiące były takie upały, że wyjść się nie dało i siedziałam całymi dniami sama z dzieckiem w domu. I przyznam się szczerze, że widziałam, że powolutku mi odbija. Potem wypracowałam sobie metodę i było coraz łatwiej. Wózek trzymałam w aucie albo stelaż przypinałam na dole do barierki a gondolę z dzieckiem wnosiłam. Kupiliśmy łóżeczko turystyczne i w nim usypiam bo się buja (mój z tych co go trzeba hustać przed snem) i wózek na górze mi nie potrzebny. Dodatkowo dziewczyny poleciły mi chustę więc i z zakupami łatwiej bo obie ręce wolne i da się wyjść jak śniegu dużo. Codziennie wychodziłam na spacery, już 4 dnia zaczepiła mnie dziewczyna która też wychodziła z córą o miesiąc młodszą od mojego małego. Było więc z kim pogadać, pozatym problemy miałyśmy podobne i się wspierałyśmy. Jakiś czas potem zapoznałyśmy jeszcze dwie mamy i teraz mamy "paczkę" smile zawsze jest z kim się spotkać na spacerze. A gdy pada albo jest bardzo zimno odwiedzamy się na kawce - dziecko w chustę i 10 minutowy spacer do koleżanki. Czasem biorę małego do cenrum handlowego i jedziemy kupić mi coś nowego - np bluzkę za 30 zł - to też poprawia mi humor. A raz w miesiącu mogę sobie na to pozwolić. Pozatym między ludźmi od razu lepiej.
      Dzień też sobie zorganizowałam, na początku nawet nie miałam czasu żeby posprzątać czy obiad ugotować - wszystko mnie przerastało i nie wiedziałam za co się złapać więc robiłam wszystko po trochu i tak naprawdę nic nie miałam zrobione. A potem opracowałam sobie mini grafik i dzień szybciej leci bo między zabawami z dzieckiem coś robię i jakoś tak mi to teraz pasuje, że wieczorem mam i sprzątnięte i ugotowane a się jakoś specjalnie z tym nie namęczę. No i Dawid rośnie, jest coraz sprawniejszy, silniejszy, to i mniej się boję że coś się stanie.
      Głowa do góry, mam nadzieję, że uda Ci się tak wszystko poukładać żeby cię to nie przytłaczało, żebyś nie siedziała całymi dniami sama w domu bo to najgorsze. Kup chustę, zagadaj do jakiejś mamy na spacerze, gdy dziecko śpi odpoczywaj - leń się wtedy ile się da, odpoczywaj, rób to co lubisz smile i wychodź do ludzi - z wózkiem na pewno jakoś da się to zorganizować a jak nie to kup chustę i też nie będzie źle. Powodzenia
    • vivi22 Re: Mama sama w domu 10.01.11, 21:56
      doskonale Cię rozumiem choć u mnie taki strach trał krótko. Dopóki nie "nauczyłam się obsługi" maluszka. Teraz już z górki. Nie boję się. A wogóle to nie myśl od razu, że coś sie stanie. Napewno nie raz się skaleczy, guza nabije i tym podoben rzeczy ale pamiętaj, że spokój mamy bardzo dużo działa bo dziecku się udziela.
      Nie panikuj i nie myśl o najgorszym. jak się będzie coś działo to zawsze są sąsiedzi i do męża możesz zadzwonić.
      Głowa do góry. Im dziecko starsze tym Ty masz większe doświadczenie i mniej się będziesz bała i martwiła.
      Wierzę w Ciebie smile

      https://www.suwaczki.com/tickers/ug37gu1rsjfixunx.png
    • babecior Re: Mama sama w domu 10.01.11, 21:59
      u nas to samo. jak mąż skńczył 3 tgodniowy urlop ze strachu przed zostaniem sama płakałam. panicznie sie bałam. ze bedzie płakał, a ja nie bede umiała go uspokoic (na początku miał wielkie problemy z zaparciami)i całą masę innych rzeczy. ale jakos powoli, dzień po dniu... uczyismy się siebie i dzis skończył 11 miesięcy.
      doskonale Cię rozumiem i trzymam kciuki. jestem pewna, ze dasz rade!
    • grandcentral Re: Mama sama w domu 10.01.11, 22:01
      Balam sie tego wszystkiego przed porodem. Po powrocie ze szpitala, po cc zostalam sama w domu i nikt mi nie pomagal calymi dniami, a nawet byli chetni ale nie chcialam.
      Ja mysle, ze ty masz depresje poporodowa.
      A co do wychodzenia to kup sobie chuste i bedziesz wychodzic kiedy chcesz.
      • fiziolek Re: Mama sama w domu 10.01.11, 23:04
        Po porodzie czułam się podobnie jak autorka postu. Po porodzie......ha ha... w zasadzie to jeszcze teraz potrfią mnie moje głupie myśli i przygnębienie dopadac. Sporo z Was mówi o wychodzeniu z domu. Swoja Córcię urodziłam w maju zeszłego roku stąd miałam możliwość długich spacerów i spotykania innych mam. W moim przypadku jednak okazało się to mało pomocne. Owszem- sam spacer super, świeże powietrze itd. Natomiast inne mamy robiące wielkie oczy na moje żale typu, że sobie nie radzę, że płaczę, że kolki, że kupy, że......żyć mi się nie chce..... tragedia. W tamtym czasie wyobrażałam sobie, że tylko ja jestem taka nienormalna, wracałam do domu z jeszcze większym dołem, wyrzutami sumienia co ze mnie za zwierzę nie matka, ach...sporo można by było pisać. Dziś już wiem, że kiedy ma się już przynajmniej pól roku życia dziecka za sobą świat wygląda zupełnie inaczej, zmieniają sie relacje mama- dzidzia, zapomina się wiele niedogodności. Jedno wiem na pewno- nigdy nie będe na tyle fałszywa zeby robic z siebie swieta i cudownie przeszczesliwa w oczach innej zagubionej młodej mamy. Nie zgrywajmy bohaterek. Kazda z nas z penoscia odczuwa pewne sytuacje inaczej, ale nikt nie rodzi sie z cała wiedza co, kiedy, jak itd. No...to się wyżaliłam...
        • mazajac Re: Mama sama w domu 11.01.11, 08:38
          ja powiem tak, jestem w domu sama z 6 tygodniowym maluchem i 4,5 letnim, który na szczęście chodzi do przedszkola, nie miałam nawet czasu zastanwiać się czy boję się czy nie zostać sama, bo nikt ze mna nie mógł zostać, zostawałam i zostaję sama, fakt czasem wyję z bezradności bo np. w domu syf a ja nie mam kiedy sprzatać, albo obiad zrobić, albo maly non stop na rękach, ale wiem, że nie mam wyjścia, że muszę, nie bój się kochana, nic się nie stanie, będzie dobrze, ja wiem, że z maluchem samemu jest trudno, ale będzie coraz lepiej zobaczysz, ja jestem sama na wsi, w domu pod lasem, mam sąsiadów, ale właściwie ich nie widuję, bo kazdy gdzieś gna, jedyny mój kontakt ze światem to net i listonosz, smile, będzie dobrze, odważ się zostać chociaż na godzinkę, mąż niech idzie na zakupy, a ty zostań sama, przyzwyczaisz się, a niedługo wiosna i będzie można swobodniej wyjść......będzie ok mówię ci, dasz radę, musisz, musisz i już, głowa do góry
          • nika1310 Re: Mama sama w domu 11.01.11, 09:02
            ja polecam zostawianie wozka w piwnicy i wciaganie go potem te pół piętra na górę. I dokupienie chusty/nosidła do znoszenia dziecka na dół. Ja tez mieszkam na 4 pietrze bez windy i kiedy urodzilo sie drugie dziecko - starszak mial 1,5 roku. Świetnie sie to sprawdzalo. Musisz wychodzic z domu, na sąsiadów to bym raczej nie liczyła, licz na siebie. Na wiosne kupisz sobie parasolkę 3kg i wcale już nie bedziesz mieć problemu. nos do góry!
          • wiu Re: Mama sama w domu 12.01.11, 14:24
            Mazajac,

            Ja też całymi dniami w domu na wsi sama, z dwulatkiem i dwumiesięczniaczką...
            Moja dotychczasowa kumpela od wózka wyprowadziła się do miasta, druga - na drugą wieś.
            Też tęsknię do wiosny - ach, to ubieranie w te wszystkie warstwy...
            W domu syf pojawia się regularnie i z musu nauczyłam się go ignorować/akceptować.
            Mała na szczęście nie domaga się noszenai non stop, dnie i noce są w miarę OK, za to wieczory bywają próbą nerwów...liczę tygodnie do ukończenia przez nią tych magicznych 3 miesięcy po których podobno będzie lepiej.
            Moje życie teraz to atrakcje w postaci prania, gotowania, odkurzania, spacerów do sklepu z obydwojgiem dzieci... i urywane chwile przy necie. Mąz dzięki Bogu czasem pomaga, nie jest z tych co to im "wisi" jak dziecko płacze, pralka sygnalizuje koniec programu a lodówka świeci pustkami...
            Myślę że nam jest lepiej, bo to już nasze drugie dzieci..przy pierwszym schiz jest więcej o 100%.
            NIECH MOC BĘDZIE Z NAMI.
    • apata Re: Mama sama w domu 11.01.11, 09:39
      ciao!jestem mamą 3 miesięcznej dziewczynki bardzo wyczekiwanej i powiem ci szczerze że nie myślałam,ze tak ciężko będę przechodzić macierzyństwo, mam duzo leszą sytuację niż wiele z was bo mieszkamy z moją mamą która bardzo mi pomaga ,mąż wraca po 8 godz pracy do domu a pomimo tego dopadła mnie niedawno deprecha,czasem se popłaczę boję się że se nie dam rady z malutką co nie jest prawdą bo przecież już 3 miechy dałam radę , przyczyna może w tym że od sycznia straciłam pracę a pracowałam kupę lat, może zima za długa?licho wie ale mam nadzieję że z tego wyjdę, dziewczyny mają rację spacery dużo dają , ja czasem w ogóle nie mam ochoty wychodzić z domu ale jak już wyjdę to od razu lepiej, damy radę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • hania_31 Re: Mama sama w domu 11.01.11, 15:01
        No ja tez sie podpisze dwoma rekami pod Twoim postem. Podobnie reagowalam jak moj maz wychodzil do pracy ale niestety musial i nie bylo zmiluj sie. Troche tesciowa u Mnie byla bo tez mieszkamy w miescie gdzie nikogo z rodziny nie ma. U nas najgorzej bylo bo Mlody od malego nie jest spiochem wiec ja tez nie wyspana (wciaz zreszta), do tego mial kolki po 3 razy dziennie i tak to szlo. Dzien po dniu. No i jakos sie przyzwyczailam. Teraz mniej sie boje ale i dziecko jest inne bo skonczyl juz 4 m-ce. To wszystko trwa niestety, ale zobaczysz bedzie lepiej. Mnie strasznie psychicznie pierwsze miesiace wykonczyly. Mysle ze do konca 2 m-ca bylam taka przybita. Wydawalo Mi sie ze maly wciaz placze, ze ja jestem za nerwowa itp. Teraz do wielu rzeczy podchodze z humorem, nawet jak marudzi smile Spacery sa zbawienne a w naszym przypadku konieczne bo inaczej moj synus w ogole by nie spal. W domu sypia do 40 min max. Tak, ze glowa do gory. Zawsze moze byc gorzej: moj synus np spal po 3-4h w nocy a teraz budzi sie co 2 no i zapomnial jak zasypia sie samemu wiec cofamy sie w rozwoju, ale nic na to nie poradze widocznie tak to juz jest.
        Trzymam kciuki, staraj sie wychodzic na spacer, do sklepu po chleb itp to pomaga smile
        Juz niedlugo bedziesz cieszyc sie z bycia mama wink
        • zandaria03 Re: Mama sama w domu 11.01.11, 18:16
          Doskonale cię rozumiem.Moja mama była ze mną po narodzinach bliźniaków przez 6 tygodni,gdy wyjechała-przezyłam załamkę.Mąż pracuje na całym etacie,dodatkowo często na nocne zmiany.
          bałąm się o wszystko,o to jak sobie poradzę,jak je wykarmię,jak dam radę sama je kąpać i wstawać do nich w nocy.Nie było lekko,ale wierz mi,że człowiek(czyli kobieta) ma w sobie niezmierzone pokłady siły!Pamiętaj wszystko minie i w końcu będzie lepiej(tak ja się pocieszam,gdy wstaje po kilka razy w nocy do młodych)!Kup lżejszy wózek,chustę,poszukaj na osiedlu mam z małymi dziećmi(widziałam u siebie w kawiarni w galerii kilka kobitek z wózkami na kawie i plotkach).Nie bój się prosić o pomoc.Ja proszę otwarcie teściową,czy koleżankę.no i racja z tym psychiatrą-lepiej pójść za pół roku,niż wcale.To żaden wstyd.Powodzenia.
    • dorota_ja Re: Mama sama w domu 11.01.11, 21:03
      hej smile

      popieram pomysły z nosidełkiem.
      czy nie możesz zostawić sobie wózka na klatce na dole , albo złozony w bagażniku samochodu ?

      wyjście z domu dobrze robi. i Tobie i młodemu smile zapraszaj koleżanki, wychodź z nim choć na godzinę dziennie. będziesz między ludźmi, odświeżysz się, zrobisz drobne zakupy. z czasem może poznasz jakąś sąsiadkę z dzieckiem i będzie fajnie smile
      jak czujesz potrzebę pójścia do psychologa - zapisz się, ale wiedz że wiekszość z nas ma takie schizy.
      martwisz się, bo jesteś dobrą mamą smile
      powodzenia


    • dominiczka201 Re: Mama sama w domu 11.01.11, 22:21
      Kochana musisz wychodzić z domu do ludzi żeby nie zwariować. Ja też wyłam po porodzie bez powodu. Mąż był z nami przez piersze 3 tygodnie później tylko na weekendy. Wydawało mi się, że moja siostra ma lepsze podejście do synka niż ja. Albo ty masz deprechę albo to siedzenie w domu Cię przytłącza. U mnie doszło do tego, że prawie obrażałam się na moją siostrę jak musiała iść do pracy (ma wolny zawód i mieszkamy w jednym domu). Któregoś dnia zebrałam się w sobie i postanowiłam, że trzeba coś zmienić. Codziennie ustalałam sobie jakiś cel np. dziś idę po jajka na rynek itp. Żeby wyjść z domu musiałam oporządzić siebie i małego i to zajmowało jakiś czas potem spacer i zakupy i do domu i jakoś leciały dni. Musisz wychodzić jak masz ciężki wózek to nie wiem zmień albo proś sąsiada o pomoc, bo zwariujesz a synek też potrzebuje spacerów
    • katriel Re: Mama sama w domu 11.01.11, 22:51
      > Mieszkam na śląsku. Na 5 piętrze i nie mam możliwości
      > samodzielnego wyjścia z domu.
      Ja mam klaustrofobię i nie mogąc wyjść z domu kiedy chcę zwariowałabym w ciągu
      jednego dnia. Nie rozumiem, dlaczego nie możesz wyjść. Kup chustę (może być
      elastyczna, będzie ci łatwiej na początek) i śmigaj na spacer. Skoro młody lubi spać
      na rękach, to chustę pewnie też polubi.

      Masz jakichś sąsiadów? Jakąś starszą panią emerytkę, albo inną mamę z małym
      dzieckiem, która by zajrzała od czasu do czasu, czy u was wszystko w porządku,
      albo do której mogłabyś na herbatę wyskoczyć choćby z dzieckiem na ręku?
      Czy mąż ma mozliwość zadzwonić do was raz czy dwa w ciągu dnia i spytać jak
      sobie radzicie? Jeśli nie mąż, to może ktoś z rodziny czy znajomych? To powinno
      trochę pomóc na twoje lęki, będziesz miała poczucie, że ktoś nad wami czuwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka