tak kazdy mowi,ze mozna nosic dzieci,noworodek nie przywyknie do rak...ze
potrzebuje bliskosci itp.i mam za swoje.cale dnie spedzam z synkiem w
domku,maz chodzi do pracy to dla towarzystwa i z milosci potrzeby bliskosci
bralam Kacperka na rece,pokazxywalam mu jego
swiat,opowiadalam,calowalam...pozwalalam spac 2-3 godz na rekach.i teraz mam
maly klopot: maly ma niecaly miesiac a ja nie moge go do lozeczka odlozyc bo
wyczuwa(nawet jak spi)otwiera oczy i zaczyna marudzic a mi jak to mlodej
matce peka serce z tego wszystkiego i znowu tule go w swoich ramionach.
i skutek:balagan,niepozmywane naczynia itp
najgorzej jest w nocy bo ok 3:30 maly wybudza sie i odlozony do lozeczka
zaczyna protestowac:steka, mruczy,poplakuje itp i kochani rodzice biora go do
siebie klada miedzy soba i przytulaja...synek zasypia natychmiastowo a
odlozony do swojego lozeczka znowu protestuje(mimo iz lozeczko jego jest w
tym samym pokoju tuz obok)
skutek:niewyspany tatus ani mamusia (maly uwielbia spac na piersiach mamusi
czy tatusia) w takiej pozycji jak klada dziecko tuz po porodzie moze tak
przespac 3-4 godz
oj ja juz nie mam sily na noszenie i czuje ze moje plecy tez
pozdrawiam serdecznie Asia mama Kacperka (za 3 dni bedzie mial miesiac)